To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor crossowy - Tor crossowy

Krugerrand - 2018-04-18, 18:21

Na szczęście udało im się trafić w odpowiednie miejsce, chociaż gdyby rzuciła hasło Krugowi to pewnie sam by tutaj przyprowadził Elynn. Oczywiście jeśli nic się nie zmieniło w tym miejscu, gdyż raz już skakał cross w pierwszym roku kiedy tutaj przyjechał. Ba, nawet pies plątał mu się między nogami, a on dzielnie walczył ze stałymi przeszkodami. Dlatego nie czuł się zdenerwowany w tym miejscu, kojarząc coś z ostatniej wizyty. Rozejrzał się nieśmiało, wchodząc na kontakt, na życzenie Pani kolorowej. Parsknął krótko i póki wszystko było spokojne i duże to niczym się nie stresował i powoli zaczął się rozluźniać w potylicy. Szczególnie na lewą stronę mogła poczuć małe usztywnienie, które z czasem miało przejść. Przeżuwając wędzidła ruszył kłusem i tak jak wcześniej na prawo wykazywał lepsze wygimnastykowanie, natomiast na lewo jeszcze się usztywniał. Nie było to jakieś rażące, jednak odczuwalne w porównaniu do tej lepszej, giętkiej strony. Podnosząc się nieco, nie uciekł do dołu plecami, a mocniej odepchnął się zadem, wyrównując sobie "równowagę".
Peter Pan - 2018-04-19, 10:54

Ukryj: 
Liam napisał/a:

Zwolnił trochę Piotrusia przy zakrętach, a sam przeszedł do półsiadu, bo do następnych wyzwań mieli jeszcze trochę trasy. Wybrał im dzisiaj najbardziej podstawową opcję terenową, dlatego też często mieli przerwy między przeszkodami. Tym razem zdarzyło się, że po drodze mieli dwa łuki, a Liam jeszcze dodatkowo starał się patrzeć również na drogę, wybierając mniej kamieniste podłoże. Dopiero widząc pojawiającą się przed nimi kolejną kłodę, która była mizernych rozmiarów, Liam usiadł w siodle, posłał ogierowi półparadę, ustabilizował tempo i nakierował ogiera na przeszkodę. Chciał pokazać mu, że jednak przeszkody nie takie straszne, mogą zacząć od totalnych podstaw. Dał mu najechać na przeszkodę zamykając go w pomocach i dyktując punkt wybicia, a na samym końcu sygnalizując łydką wyskok.
Mając przeszkodę za sobą, zachęcił ogier do aktywnego galopu i powrócił do półsiadu odciążając Kremówkę. Następną przeszkodą był typowy, kolorowy domek i o ile z wysokością nie było problemów, to kolory mogły ogiera odstręczać. Tym razem również Liam wziął ogiera na siebie, siadając dla pewności w siodle i motywując ogiera łydkami do śmiałego najazdu na owego straszaka. Cały czas kontrolował zachowania ogiera, by móc wcześniej zareagować, gdyby Piotruś potrzebował pomocy przy pokonaniu przeszkody. Z racji kształtu pozwolił sobie na podyktowanie linii wybicia, w końcu przecież ogier sam się nauczy prawidłowo je wykonywać, a do tego czasu Liam będzie robił za przewodnika. Posłał go do skoku nad domkiem, mając nadzieję, że tym razem pójdzie im to całkiem sprawnie. Mogło być kanciasto, dał mu więcej samodzielności, ale najazd wykonali poprawny.
Do następnej przeszkody znów dzielił ich spory kawałek, jednak Liam wiedział, że po drodze jest zjazd o sporym kącie nachylenia w dół, w sumie też zaliczany jako przeszkoda na drodze, dlatego też nie rozpędzał ogiera i pozostał w siodle, by ewentualnie mieć lepsze pole manewrowania. Gdy był pewien, że Piotruś zauważył czekającą go próbę, zwolnił odpowiednio tempo, starając się przeprowadzić go najlepiej jak tylko mógł, wspomagając ogiera i trzymając go na łydkach, aby "do przodu". Przy samym przejeździe odchylił się w siodle, umożliwiając tym samym swobodne zejście w dół, a i odciążając mu przód, aby nie poleciał. Trzymał go również, by nie widziało mu się skoczyć, nie o to w tym przypadku chodziło. Jeśli wszystko poszło w miarę w porządku, Liam znów zachęcająco posłał ogierzastego do przodu, by ten swobodnie mógł galopować po trasie.


Praktycznie nie odczuwał galopu po zakrętach, bo były one na tyle rozciągnięte w przestrzeni, że były to łagodne zmiany. Nie tak jak na parkurze, gdzie niekiedy faktycznie trzeba było się nakręcić, żeby wycelować we właściwą przeszkodę.
Piotrek wbrew pozorom wiedział, że przeszkody terenowe nie gryzą. Prawdę mówiąc mało co było w stanie go ruszyć. Skakał wszystko bez większego zastanowienia, tak długo, jak miał dobre tempo galopu, a przeszkody nie były dla niego za ciężkie. Niestety o 3* na nim nie ma co marzyć, bo prawdopodobnie zabiłby się już na pierwszej przeszkodzie, ale niżej? Czemu nie?
Postawił uszy na zbliżającą się kłodę, której wygląd nie wzbudził w nim żadnych wątpliwości. Równo, bez zmiany tempa dogalopował do przeszkody, po czym oddał skok ze wskazanego miejsca, skacząc bardziej w przód aniżeli w górę, ale tak już miał. Piotrek nie miał zbyt imponującej siły odbicia, dlatego jego skoki zwykle były płaskie, ale na tym etapie nie miało to większego znaczenia. Ważne, że pokonał przeszkodę bez żadnego "ale", zaraz rzucając ją w zapomnienie.
Kolejna z przeszkód była już mniej zachęcająca, ale Liam nie pozwolił Kremikowi na zawahanie. Ogier zresztą niejako mu zaufał, widząc, że mężczyzna nie próbuje go wpędzać w przeszkody, ani też nie przeszkadza mu w skoku. Piotrek przyjrzał się domkowi z daleka, częściowo oswoił się z jego wyglądem i tylko z lekkim zawahaniem podszedł pod przeszkodę, by po otrzymaniu łydki wybić się w górę. Podciągnął wysoko nogi, jakby nie chcąc zahaczyć o przeszkodę, a także wyciągnął lekko szyję by złapać właściwą równowagę.
Po pokonaniu przeszkody był dumny sam z siebie, więc parsknął przeciągle i zanurkował nieco nosem w dół, by po chwili podnieść się i kontynuować galop we wskazanym kierunku.
Kolejna przeszkoda była w sumie jeszcze trudniejsza, ale też wymagała zupełnie innych umiejętności. Piotrek na widok spadku terenu zwolnił sam z siebie, co właściwie wpasowało się w oczekiwania Liama. Jednak bezpośrednio przed zejściem, pozwolił sobie na dodatkowe zredukowanie tempa, po prostu przechodząc do kłuso-stępa, w którym łatwiej było mu zejść po zboczu. Nie miał jeszcze na tyle dobrej równowagi, żeby poradzić sobie z tym w galopie, więc ratował się w inny sposób.

Elynn Sands - 2018-04-19, 20:23

Wprowadziła trochę łatwych przejść kłus-stęp i stęp-kłus, ale jej wymagania na chwilę obecną były stosunkowo niewielkie. Chciała aby poprawnie reagował na jej sygnały i pozostał w rozluźnieniu. Jako, że już wcześniej współpracowali to wiedziała jakiej siły pomocy mniej więcej potrzebował, starała się jednak używać jak najlżejszego nacisku (ale wciąż takiego który powodował akcję-reakcję). Po chwili takiej pracy zaproponowała mu żucie z ręki, wprowadzając go na koło i chwilę na nim pozostając, starając się aby pozostał na kontakcie i zszedł z nosem jak najniżej. otem poprosiła o przejście do stępa i dała mu chwilę całkowitego luzu, w międzyczasie sprawdzając popręg.
Nie chciała aby rozgrzewka przed samymi skokami była strasznie długa, w końcu czekało ich sporo galopu i skoków, Krug nie powinien więc być na wstępie zmęczony. Mała znajomość konia powodowała też to, że nie bardzo czuła w którym momencie będzie najlepszy moment by zacząć właściwą część treningu, nie chciała bowiem przesadzić w żadną stronę. Po chwili stępa więc powróciła na kontakt, następnie przekładając łydki do zagalopowania - tzn. cofnęła zewnętrzną, a wewnętrzną podniosła ogiera do góry.

Krugerrand - 2018-04-19, 21:15

Przejścia tak samo jak wcześniej zaczął od wolniejszych reakcji do tych już szybszych. Więc po kilku przejściach reagował niemal natychmiast i nawet zdarzyło mu się już zacząć zgadywać co Pani kolorowa będzie za chwilę od niego chciała, więc potrafił nawet przy minimalnym zablokowaniu jej ciała, od razu przejść do stępa.
Będąc zamkniętym w kłusie na kole, poruszał się równym tempem przed siebie i od zachęcającego działania wewnętrznej wodzy i dojechania go do tego łydkami zaczął rozciągać szyję i szukać oparcia niżej. Czasami się podnosił i znowu opuszczał na życzenie Elynn. Nie był zaprogramowany tak żeby opuścić się i pozostać na konkretnym poziomie. Wymagał mimo wszystko jakiegoś sygnału, że teraz robi dobrze i ma to utrzymać. A potrafił nawet zejść tak, żeby dziewczyna musiała trzymać za samą sprzączkę, tylko musiał być o to poproszony. Przechodząc do stępa, został rozciągnięty i sobie luźno stępował, chociaż i tak przekraczał tyłami ślad przodów. Podniósł na chwilę głowę i się rozejrzał, nawet nie siląc się na zarżenie w kierunku stajni. Jakby nigdy nic wrócił myślami do jeźdźca i czekał na dalsze polecenia. Podnosząc się tak jak chciała tego Elynn ruszył na pożądaną stronę galopem, od razu śmiało przed siebie krocząc w dużej fouli jaką dysponował.

Elynn Sands - 2018-04-19, 23:08

Chcąc go najpierw dobrze rozgalopować wybrała większy kawałek terenu bez przeszkód, gdzie swobodnie mogła czy to wjechać na woltę czy zrobić lotną, a potem dodać i skrócić. Chciała aby w miarę elastycznie zmieniał tempo i dostosowywał się do jej próśb, co miało im potem pomóc przy skokach. Oczywiście wiedziała, że Krug jest doświadczonym skoczkiem, ale nie była z nim ani zgrana, ani nie widziała go nigdy w akcji.
Podczas rozgrzewki w galopie wykonali kilka obszernych wolt, podczas których amazonka starała się wygiąć ogiera wokół wewnętrznej łydki, pamiętając o tym, że jest sporych rozmiarów i nie katując go bardzo ciasnymi zakrętami. Lotne nie stanowiły dla niego problemu, więc wykonała je tylko przy zmianach kierunku, zmieniając płynnie pomoce z lewych na prawe bądź na odwrót. Na koniec zostawiła sobie dodania, które już trochę ćwiczyli ostatnio na torze wyścigowym. Wyjechała na prostą i rozjechała go na kilka foule w przód, pozostała przy tym w siodle i miała cofnięte ramiona. Następnie wzięła go lekko na siebie, sprawdzając czy łatwo wróci do wolniejszego tempa. Wszystko powtórzyła kilkakrotnie, następnie decydując się na kolejną przerwę w stępie na luźnej wodzy.

Cruzeiro - 2018-04-23, 17:24

''Podwyższona'' kłoda była wizualnie dużo gorszym przeciwnikiem dla Cruza niżeli taka zwykła, płasko leżąca na ziemi. Nie był w końcu przyzwyczajony do tak masywnych drążków ( :lol: ) i bardziej przypominało mu to fragment ogrodzenia - którego przecież nie można było skakać - niżeli faktycznie przeszkodę.
Najeżdżając na nią, Oliver wcale nie musiał się obawiać tego, że ogier wyciągnie go do skoku. Było wręcz przeciwnie - subtelnie zaczął się wycofywać, jakby nie do końca ufając swojemu właścicielowi jak i owej kłodzie. I zapewne odmówiłby skoku, gdyby nie ostroga, która porządnie zmotywowała go do działania. W ten sposób Belgowi udało się przepchnąć swojego podopiecznego, ale nie był to bynajmniej przyjemny skok. Hanower wybił się w górę niczym z procy, ostro przeginając z zapasem. Nie można było jednak go o to winić, bo była to całkowita abstrakcja w porównaniu do standardowych, parkurowych przeszkód, jakie skakał na co dzień. Po równie twardym lądowaniu, głośno wypuścił powietrze z płuc i trochę wyluzował, ciesząc się, że ma już to za sobą. To jednakże nie był koniec, chociaż widząc na horyzoncie dwie płaskie kłody nie spiął się równie mocno, co przed chwilą. Śmiem nawet twierdzić, że pokonał je w całkiem niezłym stylu, chociaż pozostawał lekko onieśmielony ich formą. To jednak działało w pewnym stopniu na plus, bo nie gnał przed siebie na oślep i pozostawał bardziej podatny na sygnały płynące z góry.
Ostatecznie ochoczo przeszedł do kłusa, w którym wyciągnął łepetynę i rozluźnił mięśnie, chwilę później przechodząc również do stępa. Dobrze, że Pelerieux zdecydował się na tą przerwę, bo o ile ogier miał w sobie jeszcze sporo energii, to jego głowa bez wątpliwości wymagała odpoczynku.

Oliver Pelerieux - 2018-04-24, 09:41

Nie dziwiła mnie niepewność ogiera, a nawet cieszyło mnie, że takie rzeczy wyszły na jaw. Byłem pewny, że dzisiejszy trening przysłuży nam się później w skokach - wymyślne podmurówki na parkurach powinny być już mniejszym problemem po tym, jak Cruzeiro poradził sobie z przeszkodami terenowymi. A trzeba mu przyznać, że radził sobie bardzo dobrze, mimo iż przesadzał czasem z siłą odbicia.
Po przerwie ponownie nabrałem wodze na kontakt, ustawiłem konia na pomocach i zagalopowałem z kłusa. Po ustaleniu energicznego, ale kontrolowanego tempa, ścieżką pokierowałem Cruza na kolejną, nową przeszkodę. Parę foule przed skokiem usiadłem w siodle, by lepiej przypilnować konia, który na widok opon tworzących zwartą przeszkodę mógł po raz kolejny zwątpić w słuszność mojej decyzji. Zgodnie z kostką, ostatecznie zdecydował się na oddanie skoku, ale ponownie z taką siłą, że chcąc nie chcąc zgubiłem strzemię po prawej stronie, co nieco zaburzyło moją równowagę podczas lądowania. Na ogół miałem ją jednak dobrą, więc podparłszy się o szyję konia, zdołałem nie rozstać się z siodłem i nawet złapać strzemię tuż po wylądowaniu.
Ogarnąwszy się po tym drobnym potknięciu, którego mogłem uniknąć, naprowadziłem Cruza na kolejną przeszkodę - cienką kłodę ustawioną na niedużym wzniesieniu. Wjeżdżając pod górę, odciążałem zad ogiera, jednocześnie będąc gotowym cofnąć się przed oddaniem skoku, byle tylko nie zakłócić równowagi hanowera i nie sprowokować go do ewentualnego wyłamania. Cruzeiro jednak doskonale sprostał temu zadaniu, śmiało przechodząc na drugą stronę kłody,co wiązało się ze zgalopowaniem w dół łagodnego zbocza, co było dobrym ćwiczeniem na równowagę i rozbudowę zadu. Właściwie to powinniśmy zacząć jeździć na różnego rodzaju górki chociażby na stępa, bo na pewno zaprocentowałoby to na przyszłość.
Następnie nawróciłem na jedną z przeszkód, które już dziś skakaliśmy - płasko leżącą kłodę - i to skokiem nad nią zakończyłem dzisiejszy trening, z pewnością zaliczający się do udanych, bo Cruzeiro mimo niepewności skakał wszystko.
Po skoku rozkłusowałem ogiera do dołu, a następnie zwolniłem go do stępa, w którym oddałem mu wodze i poklepałem go po szyi, chwaląc za dobrą robotę. Stępowałem długo, aż do całkowitego uspokojenia oddechu i przeschnięcia sierści, po czym skierowałem się stępem w stronę stajni. /zt

Liam - 2018-04-25, 17:28

Peter Pan napisał/a:
...


Liam pewnie na 3* też by się połamał i to bez większej ingerencji Piotrusia, ten facet miał po prostu dwie lewe nogi, o rękach lepiej nie wspominać. Tak, czy siak udało mu się mieć konia na tyle łagodnego, by teraz się nie zabić, a to już był ogromny sukces. Z racji tego, że jeszcze miał trochę oleju w głowie, przeszkody wybierał łatwiejsze, nie miał ambicji pchania się na coś, czego sam nie był pewien, tyle dobrego.
Nie blokował kremowego, pozwalając mu zwolnić do bezpiecznego dla niego tempa, jedynie pilnując, by ten się po prostu nie zatrzymał. Dlatego też po zejściu w dół poklepał ogiera po szyi w ramach pochwały, ważne że zeszli, a szlifowanie równowagi wyjdzie im z czasem, co zresztą było kolejną rzeczą do zapamiętania przez Liama. Dał ogierowi trochę odetchnąć, jedynie wzmacniając tempo kłusa, do którego zmierzał po wcześniejszym stępo-kłusie :lol: Dostosował też dosiad, po prostu jadąc jak w ćwiczebnym, żeby dać plecom trochę odpocząć. Mieli przed sobą kawałek drogi, więc mógł spróbować rozluźnić ogiera, nie chciał go zapienić, a przecież kilka przeszkód zdążyli już przeskoczyć, dlatego też zbliżali się już powoli do końca treningu, mając do pokonania może jeszcze ze trzy niskie przeszkody w odstępach.
Kiedy już uznał za stosowne przejście do wyższego tempa, ponownie zebrał ogiera na kontakt, prosząc go również o ponowne przejście do galopu, wspierając się na łydkach i podejmując próby utrzymania aktywnego tempa, byle nie lecieć na oślep. Sam Liam przeszedł ponownie w półsiad, odciążając ogiera i upłynniając trochę galop. Mieli dosłownie kilka chwil na ponowne zgranie tempa przed niższą kłodą, która była nieopodal. Wiedział, że Piotruś da radę skoczyć, więc nie zamykał go na przeszkodę, jedynie wspomagał, pilnując łydkami, by ten na pewno podszedł należycie do skoku, do którego Liam wyznaczył linię i wyszedł wraz z Piotrusiem, oddając mu przy tym wodze.
Po bezpiecznym wylądowaniu po drugiej stronie, hiszpan wprowadził ogiera w obszerny łuk, który niejako ich zawracał, a od wcześniej pokonanych przeszkód dzieliła ich po prostu linia drzew. Tym sposobem powoli wracali do początku, a jednocześnie i końca toru, mając przed sobą jedynie dwuczęściową przeszkodę, złożoną z dwóch terenowych a'la okserów. Były ustawione na tyle daleko od siebie, że Liam nie musiał jakoś specjalnie liczyć fouli, jedynie trzeba było zredukować tempo, co uczynił po półparadzie, skupiając tym samym uwagę ogiera i najeżdżając na pierwszy człon ostatniej terenowej przeszkody. Przy samym najeździe dla pewności wziął Petera bardziej na siebie i trzymał łydkami, pomagając mu podejść do pierwszego członu, który chciał wyjechać na prosto, żeby drugi nie sprawił im większego problemu. Wpisał Piotrusia w linię i wypchnął do skoku, oddając bezpiecznie wodze. Będąc już po drugiej stronie nie zwiększał tempa, starając trzymać je równe, jako, że najeżdżali na drugi człon. Uważał, by ogier nie wyłamał i nie uciekł, a sam wyznaczał już sobie moment na wyskok, do którego dał sygnał ze wspomagającą łydką tak, aby ogierzasty mógł swobodnie przeszkodę pokonać. Jasne, skok prawdopodobnie wyszedł im trochę kanciasto, bardziej bokiem niż na wprost, raczej z winy Liama, niżeli Petera, jednak nie pozabijali się przy tym, a to już był sukces! Po tej przeszkodzie, bądź co bądź ostatniej, dał Peterowi jeszcze chwilę galopu, żeby wyjechać na bardziej otwartą przestrzeń.

Lucas - 2018-04-26, 00:00

Po bezproblemowym pokonaniu obu przeszkód, Lucas odbił w lewo, w tym wypadku wracając gdzieś na początek toru. Ale przecież nikt nie mówił, że ma się trzymać schematu, prawda? A jego celem nie było zmachanie Winninga jak podczas zawodów, lecz zaprezentowanie mu ciekawszych przeszkód. Lepiej w końcu, by oswajał się z nimi podczas treningu, niżeli rzeczywistej rywalizacji.
Uformowanie terenu zafundowało im kawałek galopu pod wzniesienie, aczkolwiek nie było ono aż takie wielkie, by brunet musiał jakoś szczególnie wspomagać siwego. Po prostu zadbał, by ten nie obniżył aktywności swojego chodu i już gdzieś na horyzoncie wypatrywał kolejny element (3), który był ulokowany już na płaskim terenie. Po za tym ów konstrukcja nie była ani trudna, ani zabudowana, ani chociażby wysoka, więc rozprawili się z nią raz-dwa. Po lądowaniu Vaugier poprosił o jeszcze jedno, mocniejsze dodanie, chcąc w szybszym tempie dostać się do kolejnej, prostej przeszkody (4). Wyhamował Winninga odpowiednio wcześniej i pomógł mu w dobraniu miejsca do wybicia, dalej już tylko idąc za jego ruchem. Wtedy została im już tylko jedna (5) - bo zaciekawiła bruneta, więc nie mógł jej sobie odpuścić - i wtem miał nastać zasłużony odpoczynek. Oczywiście o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Ów piątka była wąziutka, ale wcięcie na środku sprawiało, że nie była wcale wysoka. Tak czy siak, Luc solidnie zamknął Mooda w korytarzu z pomocy, pewnie wysyłając go do przodu i nie dając szansy na chwilę zwątpienia. Jeżeli zaszła taka potrzeba - chociaż nie sądzę - był gotów, by wspomóc się bacikiem, który przez cały czas dzierżył w dłoni, ale którego nie chciał bez poważniejszego powodu używać. Na bieżąco korygując sylwetkę siwego i domykając go dołem, podprowadził Hanowera pod konstrukcję, skąd posłał mu łydkę i wtedy bez opóźnienia złożył się z nim w locie. Po tym elemencie stopniowo wyhamował kopytnego, dając mu w kłusie chwilę na rozciągniecie górnej linii, po czym zwolnił również do stępa i oddał mu dłuższą wodze. Był z niego oczywiście bardzo zadowolony, co postanowił podkreślić porządnym poklepaniem po szyi.
Występował ogiera, po czym stępem na jego grzbiecie, ruszył w kierunku stajni.

z/t

Krugerrand - 2018-04-26, 09:42

Elynn Sands napisał/a:
.

Dzisiaj był jeszcze trochę "wczorajszy" czując ten trening wyścigowy na sobie. Dlatego nie miał, aż tyle energii jak po normalnych treningach po płaskim, tudzież skokowych. Więc reagował na pomoce ale był w nich łatwiejszy do ogarnięcia. Chętniej się cofał niż wtedy na torze skokowym i póki co nie sprawiał żadnych problemów, chociaż przy skokach wszystko mogło się odwrócić do góry nogami. Utrzymując równe tempo podczas wolt lub lotnych zmian, traktował je tak naturalnie, że nawet nie zastanawiał się czy cokolwiek zmieniać, lub wystrzelić do przodu galopem. Był okrągły, póki co na trochę niższej szyi niżeli tej do skoków, śmiało się rozciągając i będąc rozluźnionym. Mając dużo terenu przed sobą nie zachował się inaczej niż dotychczas nawet gdy Pani kolorowa prosiła go o dodania. Nie szalał, pozostając pod jej kontrolą i tak jak wcześniej to zostało wspomniane - łatwiej wracał do wolniejszego tempa.

Elynn Sands - 2018-04-26, 11:41

Pomimo, że nigdy nie miała okazji na ogierze skakać to czuła się na nim naprawdę bezpiecznie. Był duży, stabilny i nie wykonywał żadnych nagłych zrywów, przez co nie zaradzały jej się momenty utraty równowagi. Bez oporów też obrała najazd na pierwszą z przeszkód, którą stanowiła niewysoka (60-70 cm) prosta kłoda, bez udziwnień i straszków. Nieznajomość konia sprawiła, że zabrakło jej pewności w doborze tempa, ale starała się po prostu równo dogalopoać, a następnie płynnie przejść do półsiadu i oddać potrzebną ilość ręki. Poprzez przeniesienie ciężaru ciała podyktowała lądowanie na nogę przeciwna niż najazd i zataczając łagodny łuk naprowadziła Kruga raz jeszcze na tą samą przeszkodę. Równo docisnęła obie łydki, prowadziła go lekką ręką pozostawiając mu też cień dowolności. W końcu w kwestii skoków pewnie miał więcej doświadczenia niż ona sama.
Po oddaniu skoku pozostali w galopie, gdzie w odległości kilkunasty fouli na wprost znajdowała się kolejna, dalej niewysoka kłoda. Chcąc zyskać trochę tempa w dystansie przeszła do półsiadu i zmobilizowała go do mocniejszego tempa, które ustabilizowała przed skokiem, powracając jednocześnie w siodło. Dopasowała się do jego paraboli lotu, pilnując aby nie położyć się mu ramionami na szyi.

Winning Mood - 2018-04-26, 14:31

Jako, że Winning nie znał toru, po którym się poruszali, wszystko było mu jedno, czy nagle znajdą się na jego początku czy nie. Niektóre przeszkody nadal robiły na nim większe wrażenie od innych, ale trzeba było mu przyznać, że był naprawdę odważnym koniem, na którym nie strach było startować w konkursach crossowych, czy przeprowadzać treningi tego typu.
Galop pod górę był oczywiście nieco większym wyzwaniem niż taki na płaskiej powierzchni, ale nie było to nic, z czym siwek nie mógłby sobie poradzić. Chętnie szedł naprzód, wysilając nieco bardziej swoje mięśnie, a gdy na horyzoncie pojawiła się kolejna przeszkoda, ponownie postawił uszy na sztorc i mimo względnego zmęczenia, ożywił się nieco by chętnie najechać na trójkę. Przeszkoda była faktycznie na tyle łatwa, że nie sprawiła mu żadnego problemu, a nim ogier się obejrzał, już puszczał ją w całkowite zapomnienie.
Chętnie dodał, po wylądowaniu za przeszkodą, i sprawnie przebrnął przez dystans, którym Vaugier prowadził go do czwórki. Wyczuwszy intencje jeźdźca co do wyciszenia się przed przeszkodą, zwolnił nieco, już w chwilę po tym wybijając się w odpowiednim miejscu do przeszkody. Słuchał wskazówek bruneta, ale sam także doskonale potrafił ocenić czy odskok będzie prawidłowy i umożliwi mu przedostanie się na drugą stronę czwórki. Zgodziwszy się z Lucasem bez problemu przeleciał na drugą stronę, chętnie wyczekując na ostatni skok. Jego ciało było już spocone, widać było na nim wyraźnie wszelkie żyłki, ale ogier uwielbiał stan w jakim się znajdował.
Przeszkoda numer pięć faktycznie była nieco wąska, ale to nie robiło ogierowi większej różnicy. Nadal był chętny do współpracy z człowiekiem i dopóki nic go nie wystraszyło, nie zamierzał zmieniać swojego podejścia. W efekcie piątkę pokonali bez większych problemów – może ogier wyciągnął tylko głowę nieco wyżej zanim do niej dojechali, a wkrótce chętnie przeszedł do stępa, by po jakimś czasie udać się z Lucasem do stajni. Oczywiście chętnie przyjmował wszelkie pochwały, wielce podbudowany udanym treningiem.

Zt.

Krugerrand - 2018-04-27, 15:33

Jeśli chodzi o kwestię skoków to tutaj ciemnogniady lubił mieć własne zdanie. Na szczęście był o tyle bezpieczny, że potrafił ratować nawet przy wyższych skokach, więc takie niskie podskoczki nikomu nie powinny zagrozić. Wyprostowany na przeszkodę, od razu sam zaczął iść od zadu, napierając tym razem na wędzidło. Obniżył szyję na foule przed skokiem i podniósł ją wraz z momentem odbicia. Zabierając się sprawnie na drugą stronę wcale nie musiał się wysilać bo mógł jedynie podnieść nogi i mieć wszystko gdzieś. Wiedząc jednak z czym się je takie przeszkody, postawił na lekki zapas, żeby nie trącić niczego nogami. Nie widziało mu się ratowanie ich dwójki lub lądowanie na ryju. Dlatego teraz po przeszkodzie trochę żywszym galopem zdominował Panią kolorową, bezpiecznie ją przeprowadzając ponad przeszkodą - taki koń profesor. Lądując na drugą nogę, śmiało wrócił po kole do tej samej przeszkody, którą ponownie własnym tempem pokonał, ponownie zostawiając bezpieczną odległość między swoimi kopytami, a kłodą. Ruszając przed siebie wedle wskazówek jeźdźca, postawił uszy i wypatrywał spojrzeniem kolejnej przeszkody. Poszerzył foule i jakoś nie był za bardzo chętny do zwolnienia, jedynie unosząc bardziej przód, dzięki czemu to tył został jego siłą napędową. Tym razem z takiego tempa odbił się niczym piłeczka od podłoża i złożył, co przy jego gabarytach dało Elynn solidny skok, aczkolwiek płynny bez jakiegoś zrywania fouli czy szarpania się podczas lotu, więc dziewczyna powinna spokojnie wytrzymać na jego grzbiecie bez zbędnych przygód.
Elynn Sands - 2018-05-03, 09:57

Generalnie miała dość dobrą równowagę, co pozwalało jej się dopasować do konia w soku. Jej doświadczenie w najazdach pozostawało trochę do życzenia, ale na szczęście Krug miał własne tempo. Starała sie tylko nie dopuścić do sytuacji, kiedy wiózł ją bez żadnej kontroli, bo to mogłoby się przerodzić w niebezpieczną sytuację. Po ostatnim skoku postanowiła dać mu dłuższą chwilę odpoczynku w stępie, pozwoliła mu przy tym wyciągnąć szyję i oddała tyle wodzy ile tylko chciał.
Po kilku minutach wróciła do kontaktu, chwilkę poświęciła na dojechanie do dwóch równych wodzy łydką i rozluźnienie Kruga, następnie prosząc go o zagalopowanie na lewo, poprzez cofnięcie prawej łydki i podniesienie do wyższego chodu lewą nogą. Postarała się ustalić z nim optymalne tempo, tak aby galopował aktywnie i miał się z czego wybijać (chociaż patrząc na jego gabaryty to pewnie z siłą z pupy nie miał problemu :lol2: ). Skierowała go na pierwszą z przeszkód trasy którą wcześniej zaplanowała. Zamknęła go w korytarzu z pomocy, domknęła w łydkach i równo dogalopowała, starając się głównie nie przeszkadzać bardziej doświadczonemu koniowi. Po lądowaniu pozostała w półsiadzie i zachęciła go do zwiększenia tempa i wydłużenia fouli, pokonując tak większą część odcinka do kolejnej przeszkody, złożonej z daszku.
Obierając prostopadły najazd wróciła w siodło, cofnęła się całą sylwetką, wykonała półparadę niską ręką, a następnie płynnie przeszła do półsiadu, w którym pozostałą wysoka ramionami.

(pojedziemy fragment tej trasy >>klik<< przeszkody 8-14)

Krugerrand - 2018-05-03, 18:55

Dobrze wykorzystał przerwę, którą dała mu Pani kolorowa, jednak nie zamierzał być tak miły jak wcześniej. To znaczy, nie robił niczego po złości ale nadal pozostawał ciężki do kontroli jeśli chodzi o skoki. Stąd też munsztuk w pysku, żeby utrzymać ciemnogniadego w ryzach chociaż i tak momentami potrzebował męskiej półparady, czyli po prostu mocnej półparady. Nie był delikatnym koniem jak mógł skakać. Dlatego zagalopował ponownie tym razem na lewą nogę i dał ustalić tempo w dystansie, na najeździe i tak dodawał coś od siebie. Zapominał się trochę, więc do ósemki, wyciągnął ją i mocno się odbił, podciągając całe podwozie. Może przeszkody wysokością nie były straszne, ale Krugerrand widział różnicę między drągiem, a czymś tak dużym. Lądując po przeszkodzie, parsknął głośno i galopował równiej, dając się wycofać, skrócić czy dodać o ile tak chciała Elynn. Galopując do kolejnej przeszkody, gdy ją zobaczył postawił uszy i wpatrywał się w przeszkodę, będąc uważnym. Naparł na wędzidło wciągając ponownie Panią kolorową w przeszkodę, choć bezpiecznie się i tym razem odbił, nie musząc wykorzystywać siły do skoku, a ponadto skoczył już z mniejszym zapasem, szanując jednak ten rodzaj przeszkód.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group