To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Wiosenny rajd

Ruth - 2017-04-30, 20:35

Seth napisał/a:
....


Oj tak, minusy jednak było. Siedzenie samemu w czterech ścianach skończy się ponownie ucieczką do gier komputerowych. Ich kolekcję miała ogromną i nieźle je ostatnio zaniedbała. Nie ukrywajmy także, że te macierzyństwo jej się naprawdę podobało. Lubiła dzieci i opiekę nad nimi, choć jak na razie nie było jej pisane posiadanie swoich.
-Widzę...W końcu kto mi będzie przynosił laurki z rysunkami czarno-białych żyraf? Tak samo z pewnością nikt nie będzie mi przypominał, że muszę sprawdzić wycieraczkę, czy nie stoi tam przypadkiem koszyk z Harry Potterem.-Zaśmiała się i rzuciła mu krótkie spojrzenie następnie oglądając się za nich. Byli już krótki kawałek od ogniska a słońce schodziło coraz niżej. O nie, a co jak wilkołaki istnieją?
-No i kto będzie ze mną spał jak się będę bała? Tak samo kto będzie ze mną oglądał Gwiezdne Wojny jak nadejdzie ten magiczny tydzień w miesiącu?-Po raz kolejny uśmiechnęła się szeroko i zachichotała. Nie miała przyjaciółek, lecz siostra świetnie pełniła ich funkcję. Nawet postawiła wodę na gazie gdy Ruth się bardzo śpieszyła! Jak tu takiego szkraba nie kochać? Chwilę się zastanowiła nad swoimi słowami i zerknęła na niego zza pasemka które spoczywało na jej nosie.
-A Ty pewnie masz tylko jakąś tam kołdreee!-Zaśmiała się i dała mu kuksańca w bok podbiegając kawałek w przód idąc dalej tyłem. Oczywiście miała też ogromnego pecha, bo niedaleko na jej drodze znajdował się mały dołek, do którego szybko się zbliżała. Ile już ona razy w tym miesiącu obiła sobie tyłek przez swoją nieuwagę?

Mercedes - 2017-04-30, 20:51

Miałam na myśli nie tylko to, a także sprawy bardziej fizyczne. Ona nie żyła w celibacie szczególnie że przecież stosunkowo blisko była z Liamem, ale nie bawiła się w panią lekkim obyczajów. Rzekłabym że w tych sprawach to najlepszy był tylko on <3 :lol2: Krzyknęła złapana niespodziewanie w pasie, przerzucił ją sobie przez ramię i poszedł w siną dal. Próbowała się wyszarpnąć, ale chyba nic z tego. Może i była lekka, ale miała nieco więcej krzepy od ich ostatniego spotkania i wcale nie ułatwiała mu zadania. Strach pomyśleć ile razy krzyknęła od klepnięcia w pupę, bo nie wiedzieć czy ją bolało czy się jej podobało. On zakiełkował w niej sport, a ona to potem przez lata wykorzystywała.
-Głupek ! - wydarła się nieco na niego przez śmiech. Kiedy się od niej odsunął i przyjął typową podstawę z przed lat, ona uniosła brwi ku górze. Pamiętała niemalże wszystko, ale minęło tyle lat a oni się zmienili i to bardzo. Zrobiła jednak coś czego się nie spodziewał zapewne, zbliżyła się do niego i przykucnęła na moment. Zanim zdążył pomyśleć rzuciła się na niego niczym tygrysica, trafiając pewnie idealnie w niego. Mogę założyć że pod wpływem siły uderzenia oboje runęli na ziemię, ale miała całkiem miękkie lądowanie bo na nim ;p
-I co teraz? - mruknęła niczym kot.

Valentino - 2017-04-30, 22:01

Patrząc na to, to on był grzeczniejszy od średniowiecznych księży. Jej jedyne spotkania z rozłożonym kobiecym ciałem było podczas porodu jego córki, lecz wątpię by to się liczyło. Prócz tego nawet nie myślał o zbliżeniach - Anna również traktowała go bardziej jako przyjaciela niżeli obiekt westchnień (i jęków). Owszem, była w nim kiedyś zakochana na zabój i nago by po mieście latała, lecz po porodzie wszystko się zmieniło i byli ze sobą tylko dla córeczki. W tym też okresie wolał nie myśleć w ten sposób o Mercedes - było to zbyt bolesne. No oczywiście, że w tych sprawach był najlepszy <3. Trochę praktyki przy niej nabył, dodatkowo Włochy i Francja słyną z najlepszych kochanków. Jego ruch lekko ją zdziwił. Wylądował na ziemi, na co stęknął niezadowolony, choć patrząc na całą sytuację to powinien się raczej cieszyć. Złapał kobietę za nadgarstki i podniósł je do góry tym samym sprawiając, że oboje usiedli. Oj, to nie ta młoda i narwana krew moja droga.
Chwilę popatrzył w jej oczy i obejrzał jej ciało od nich do kolan, bo reszta go w sumie nie interesowała. Oj, tutaj to się chyba nie zmieniła.
-Teraz będziesz grzeczną dziewczynką, chyba, że chcesz by znów łaziło po Tobie jakieś robactwo.-Palcami musnął lekko jej udo jadąc po nim aż do brzucha i wyżej po piersi aż do szyi na której się zatrzymał gładząc jej gładką skórę. Nie znał jakiegoś tam Liama, ale zawsze może poznać jeśli uzna, że Mercedes poniosła straty na zdrowiu lub majątku, które uwzględnia Kodeks Karny. Teraz to się jednak cieszył, że go nie znał i mógł w pełni relaksować się widokiem blondynki. Gładził delikatnie jej skórę przejeżdżając opuszkami palców po obojczykach i dekolcie.
-Nadal tak samo piękna. Czy tak samo odważna? -Uniósł jeden kącik ust jednocześnie z brwią i spojrzał na nią rozzłoszczonym i spragnionym jednocześnie wzrokiem. Ma jej przypomnieć jak ostatnio skończyły się takie zabawy w trawie? Chyba, że teraz nie reaguje tak nerwowo na seks grupowy z robakami :lol2: .

Diego Montana - 2017-04-30, 22:08

Lara napisał/a:
[...]


Wypraszam sobie ! Żaden z niego diabeł. Faktycznie Saver to coś w stylu cichej wody, która brzegi rwie.
-Też już jej z nami nie ma. Wszystkie niemalże konie się wykruszyły, a pamiętasz Sammie? W końcu została matką. - odparł. Klacz która nigdy nie zaszła w ciąże, nie ważne jaką metodą bo nie skutkowała. W końcu jednak po dziesiątkach prób się jej udało, Diego prawie spadł ze stołka jak to usłyszał. No siwy był wyjątkowym przypadkiem, a poza tym do spokojnej starości prawie nikt na nim nie jeździł. No tak, nie dość że wołali na niego ciastko to jeszcze i lama. On nie wszystkie konie już kojarzył, bo miał obecnie trójkę swoich i na nich się skupiał. Oboje rodzice byli dla niego ważni, ale po jego wyjeździe z rodzinnego domu wszystko się zmieniło.
-Pewnie tak, bo od 3 lat mieszkam tu i mam z nimi słaby kontakt. - odparł. Miał ochotę się skrzywić na tą myśl, bo za mało czasu im poświęcał. Jednak miał już ponad 30 na karku i czas było żyć na własny rachunek. Na jej słowa o planach się jednak już skrzywił, ale jak to?
-Ja mam 3 koniem, dom, współlokatorkę która zaginęła, auto i żyje tu raptem od 3 lat. Mam nadzieje zostać tu jednak na dłużej. - odparł w lekkim zamyśleniu. W sumie nie wiedział jaki to do końca ma związek z sprawą, ale już mniejsza o to.
-Myślisz że to tak po prostu załatwi sprawę? - odparł, lekko zgrzytając zębami. Nadal był zły, bardzo zły.

Lara - 2017-04-30, 22:20

Sammie była klaczą, której zawsze bardzo współczuła. Ogólnie jej instynkt macierzyński, który wzbudzało wszystko co smutne i samotne wręcz błagał o pomoc dla tej klaczy. Spokojna, opanowana, oddana. A przecież macierzyństwa powinniśmy się uczyć od zwierząt- instynkt klaczy z pewnością skłaniał ją ku chęci bycia matką. -Pamiętam. Podobnie było z tą drugą gniadą, ale ona za którymś razem zaszła i urodziła... Ojcem był chyba ten stary ogier, który co roku miał ochwat.-Pamieć kobiety wydawała się niezawodna. Choć może lepiej, by była gorsza patrząc na jego kolejne słowa. Oj, drażliwy temat.
-Cóż innego miałabym zrobić? Wyjechać? Byłabym bankrutem. Przestać jeździć? Może kiedyś. Wiem, że to dla Ciebie trudne, z resztą nie dziwię się, lecz do cholery nie można żyć przeszłością. Sam mi to mówiłeś.-Zawarczała i zbiła ręce w pięści wypuszczając z dłoni pustą już butelkę. Nie chciała kłócić się przy ludziach, ani w ogóle się kłócić, dlatego po chwili złapała ją znów w dłonie i ruszyła w swoim kierunku - bardziej do namiotów i aż za nie. Dla niej było ciężko, i pewnie bardziej - łatwiej mieć za złe komuś, gorzej gdy ma się za złe sobie.
O ile poszedł za nią mógł zobaczyć jak drży, choć nie była zwykła denerwować się do tego stopnia, by jej ciało reagowało jakimiś ruchami. Teraz szła jednak skulona, oddychając ciężko i drżąc zarówno przez nocną bryzę, jak i przez nagromadzony w środku wulkan energii.

Mercedes - 2017-04-30, 22:39

Księży? W sumie księża to od wieków chyba są grzeczni nie? No chyba jeszcze jakoś musiał ją spłodzić nie? W sumie powinna chyba go dawno rzucić, bo był z nią i płodził jednocześnie dziecko z Anną? Tylko jej mózg chyba nie do końca to przyswoił. No to więc żył w celibacie? Biedaczek. Skoro obojgu związek ani wcześniej ani później nie był na rękę, to po co w ogóle ze sobą byli? Mógł odszukać autko, wytłumaczyć i być z nią. Tak mieli kilka lat w plecy, a za równo on jak i ona odczuli przez ten czas smutek, ból i inne rzeczy. Gorący kochankowie powiadasz? No coś w tym było. W sumie był jej pierwszym poważny facetem, kochankiem i wszystkim na raz. Zaśmiała się ciepło na widok jego miny, by cicho stęknąć kiedy złapał ją za nadgarstki i posadził. Nadal byli młodzik, a przynajmniej ona ;p Widoła wzrokiem za jego spojrzeniem, unosząc kąciki warg w uśmiechu. Miała o kilka więcej tatuaży w tym jeden, który miał dla niej symboliczne znaczenie. Jednak jak chciał go zobaczyć, to musiał się postarać. Przygryzła dolną wargę, próbując nie parsknąć śmiechem.
-Nie. - odparła ponownie mrucząc niczym kot. Przeszedł ją przyjemny dreszcz, kiedy przejechał palcami po jej ciele. Ono samo jednak wygięło się w jego kierunku, jakby prosząc o więcej. Pod koszulką na ramiączkach i krótkich szortach miała taki strój, tylko biały. No nie ukrywajmy był racze dość skąpy, a i bez tego sporo było widać. Ona chętnie ich pozna, ale z drugiej strony było to dość ryzykowne. Wyciągnęła powoli dłoń w jego kierunku, by dotknąć jego brzucha i wkraść się bezczelnie pod jego bluzkę. Nadal posiadał kaloryfer, taki jak zapamiętała. Natomiast z jej ust wydobył się cichy prawie niesłyszalny jęk.
-Sam sprawdź. - odmruknęła. Ona jakoś to przetrwa, a on?

Nadya - 2017-04-30, 22:41

Leon napisał/a:
...


Trochę ją zdziwiła niezbyt grzeczna odpowiedź Leona skierowana do Tate. Chociaż w sumie co ona mogła wiedzieć o relacjach między rodzeństwem? Jej rodzice byli zbyt samolubni, żeby zmajstrować jej brata, lub siostrę, którymi mogłaby pomiatać. Kiedy chłopak zastawił jej wejście do namiotu i nie miał najwyraźniej zamiaru się ruszyć, Nadya spojrzała na niego wyzywająco. Umiejscowiła dłonie na biodrach, wyprostowała się i stanęła na placach, w pozie pod tytułem "fikasz?". ponieważ jednak Nadya była dość drobnej budowy, a chociaż nie była Pigmejem (jak pewna pani masztalerz), to można by powiedzieć, że jest średniego wzrostu, ale byłoby to bardzo naciągane. Dlatego nawet na palcach nie dorównywała postawnemu Leonowi.
- no dobra mądralo, to mnie naucz. - powiedziała, nadal przeszywając go wzrokiem. Co w praktyce oznaczało, że i tak złoży jej namiot, gdy brunetka okaże się w tej kwestii wystarczająco niekompetentna. Odsunęła się, żeby zrobić mu przejście. Niech pan nauczyciel zacznie wykład pod tytułem "jak złożyć namiot".

Valentino - 2017-04-30, 23:01

Mercedes napisał/a:
....


Zaśmiał się na jej słowa i przetarł ręką po brodzie tworząc charakterystyczny szelest. Była taka jaką ją pamiętał - łasa na czerpanie przyjemności i odważna. Choć miał momentami wrażenie, że to on ją tego nauczył, to kobieta również nauczyła go coś nowego w tej dziedzinie. Przejechał ręką po jej biuście zaczepiając palcem za brzeg koszulki i lekko ją naciągnął następnie podsuwając się bliżej jej ciała. Gorącymi, gładkimi, jak na ogólną wizję jego ciała, wargami zaczął składać delikatne pocałunki na jej szyi. Nie miał zamiaru się spieszyć, bo po co? Nie liczył tutaj na swoją przyjemność, choć czerpał ją z samego widoku Mercedes. Dla niego w tej chwili była najważniejsza kobieta na jego kolanach i to, by choć taką chwilą oddać jej stracony czas i pokazać emocje, które nagromadził przez ostatnie lata.
Był delikatny i spokojny, w przeciwieństwie do tego blond wulkanu energii. Może dlatego, że nie podchodził teraz do zadania z myślą ''Kurwa, nie wytrzymam'' a raczej skupiał się na tym, by trać w bliskości jak najdłużej, by nadrobić stracony czas.
Jego usta zeszły z pocałunkami na dekolt, kiedy dłonie niepostrzeżenie wsunęły się pod jej górną część ubioru aby pozbyć się jej szybkim ruchem. Tutaj, zauważając jej ciało obudziło się w nim większe pragnienie co oddał silniejszymi, szybszymi i agresywniejszymi pocałunkami, jednocześnie lekko zagryzał jej skórę na jakże delikatnym terenie jakim były piersi. Ręce spoczęły na jej pośladkach, które lekko ugniatał w rytm składanych pocałunków i oddechów.
-Kusisz Merci... lecz nie jestem pewny, czy chcę Cię niegrzeczną.-Ścisnął silnie jej prawy pośladek i podniósł głowę zerkając na jej twarz. Niezauważalnie wręcz się uśmiechnął, następnie zsuwając ją sobie z kolan, kładąc na ziemi aby dalej całować jej skórę. Teraz zadbał o delikatne muśnięcia brzucha i podbrzusza, aby znów podnieść na nią wzrok. Chłód wiatru bił się z coraz to bardziej rozgrzanymi wargami Włocha, a jego ruchy były coraz bardziej odważne i wyrażały dla niej jasne sygnały, choć przez przeszłość bał się tego jak diabeł wody święconej/
_________________

Mercedes - 2017-04-30, 23:23

No odwagi to jej nigdy nie można było odmówić, a czy była łasa? To zależy na co. Kto by nie chciał czerpać przyjemności? Zawsze potrafili siebie zadowolić pod każdym względem, więc dlaczego teraz miałoby być inaczej? Jak go poznała była zielona w tych kwestiach, ale praktyka czyni mistrza jak to mawiają. Wygięła szyję w jego kierunku, opierając głowę na jego barku i cicho mu mruknęła z jęknięciem w jednym do ucha. Prężyła się pod nim niczym rasowy kot, a nie było wcale to trudne w jej wykonaniu. Jej ręka która obecnie znajdowała się pod jego koszulką, przemieściła się ku górze. Masaż z delikatnym drapankiem, by po dotarciu do samej góry zjechać ponownie w dół. Nie miała większych oporów przed odszukaniem gumek z jego gaci, by pociągnąć ją w swoją stronę i puścić. Usłyszała znajomy dźwięk strzelenia gumką, co wywołało krótki uśmiech na jej twarzy. Poruszyła się niebezpiecznie pod nim, niemalże celowo ocierając się zadkiem o jego krocze. Ona balansowała na granicy wytrzymałości, ale daleko jej było do ostatecznego wybuchnięcia. Pomogła mu w pobyciu się bluzki, a miała już na sobie tylko górną część stroju kąpielowego bez ramiączek. Warto wspomnieć że podkreślał on doskonale jej walory, a jasny kolor podkreślał jej opaleniznę. Skoro już tam się zabawiał w okolicach piersi, to z pewnością mógł dostrzec tatuaż. Miała zrobiony na prawej piersi, niewiele ponad końcówkę stanika. Była tam wypisana data i M&V, oznaczała ona początek ich przyjaźni i kto wie czego jeszcze. Nie pozostała mu zbyt dłużna, pozbywając się dość sprawnie jego koszulki. Im bardziej ją ugniatał, tym ona bardziej się na nim wiła. Co powiedzmy sobie otwarcie, nie było dla niego zbyt korzystne :lol2:
-Weź mnie taką jaką chcesz. - odparła, wyciągając w jego kierunku szyję. Złożyła na jego ustach krótki pocałunek, który miał być wodzą na pokuszenie. Nie miała zbyt dużego pola do popisu, bo utrudniał jej to wiszący nad cyckami Valentino :lol2: Nie miej jednak głównie bawiła jego skórę na piersi i plecach oraz szyi.

Valentino - 2017-05-01, 13:38

Zaśmiał się krótko po czym odetchnął i dmuchnął delikatnie powietrzem po świeżym śladzie pocałunku. Kiedy leżała już na ziemi ściągnął pozostałą dolną część jej ubioru i obejrzał jej ciało od góry do dołu rozzażonym wzrokiem. Nawet święty by nie wytrzymał. No i racja, w obecnym stanie miał duuży problem z jej ruchami. Postanowił więc pozbyć się go w szybki, przyjemny i naturalny problem. Pozbył się swojego ubioru siadając i ciągnąc ją w swoją stronę. Teraz to on złożył na jej ustach namiętny, pełen emocji pocałunek a dłonią ujął jedną z jej piersi delikatnie ją ugniatając. Nie pozbył się jej górnej części bikini - zbyt lgnął do ulgi po tych czterech latach abstynencji.
Ukryj: 
Nie ma zboczuszki <3 :lol2:

Odetchnął głęboko i wtulił ją w siebie słuchając bicia jej serca i coraz to bardziej uspokajającego się oddechu. Miał dziwne wrażenie, że posunął się za daleko. Nie myślał przecież teraz o związku - rany były zbyt świeże. Bał się jak ognia zobowiązać wobec kogoś, choć jednocześnie pragnął bliskości Mercedes. Zerknął na chwilę na jej twarz i wyszeptał jej do ucha ciężki, zmęczonym głosem.
-Tęskniłem Merci.

Mercedes - 2017-05-01, 13:54

Boże dobrze że przewidziała latanie w bikini i się ogoliła do rajdu. Leżakowanie na piasku czy trawie miało swoje plusy i minusy, ale jakby nie zwracała na to większej uwagi. Przymrużyła oczy, unosząc kąciki warg ku górze. Z pewnym tajemniczym uśmieszkiem i lubością obserwowała jak się sam pozbywał ciuchów, wydając z siebie niemy jęk na widok jego pięknego ciała. Poddała się jego woli bez dwóch zdań, dając się pociągnąć w jego kierunku. Odwzajemniła jego pocałunek, pogłębiając go i poddając się swoim potrzebą i zmysłom. Niekoniecznie rozumowi właśnie, ale może to i lepiej? Wyjdzie z niego dzikus, jak po czterech latach abstynencji :lol2:

Ukryj: 
Nie ma zboczuszki <3 :lol2:


Po wszystkim nadal leżeli wtuleni w siebie. Wypadałoby się chyba ubrać, bo leżeli prawie nadzy. Znaczy ona miała górę bikini, a on nic chyba nie miał na sobie. Bawiła się jego włosami, rozważając nad kolejnym ruchem. Rany zbyt świeże? Minęły cztery lata, więc już nie takie świeże. Chyba mówiąc prosto byli na siebie skazani, spojrzała na niego kiedy się w końcu odezwał wyrywając siebie z zamyślenia.
-Ja też. - odparła.

Valentino - 2017-05-01, 21:35

Lekko podniósł kobietę, następnie patrząc na nią znacząco. Cóż, leżenie wśród traw wcale nie było takie przyjemne, więc nie czekając wstał i ubrał się przy okazji podając ubrania dziewczynie. Sięgnął przy okazji po telefon, a zauważając, że otrzymał SMS od razu go przeczytał i zerwał się spoglądając na Mercedes.
-Wybacz, muszę iść do organizatorów i ogarnąć jakoś powrót do domu. Moje maleństwo jest w szpitalu.-Podszedł do kobiety i ucałował ją w czoło następnie zrywając się i szybkim biegiem ruszając w stronę grupy ludzi. Nie myślał teraz o tym, że właśnie wystawił ją na pastwę losu i właściwie zachował się chamsko. Najważniejsza była córka.
/z.t

Mercedes - 2017-05-01, 21:48

Była zbyt zmęczona by się przeciwstawić jego działaniom, dlatego podniosła się bez większych ogródek. Ona również dość szybko wstała, by się ubrać i ogarnąć po przygodach w trawie. Pozbierała się stosunkowo szybko do kupy, by skupić wzrok na facecie. Wzdrygnęła się na jego nagłe zdenerwowanie, które zaraz ustąpiło zaniepokojeniu. Nie wiedziała co ma powiedzieć, więc potaknęła głową i również wróciła do obozowiska. Po załatwieniu wszystkich potrzebnych rzeczy, wróciła do stajni wraz z pewnie wierzchowcem który ją tu przywiózł.

z.t

Diego Montana - 2017-05-01, 22:05

Lara napisał/a:
[...]


Czy ja wiem czy było czego jej współczuć? Uznano w końcu po prostu pewnego czasu, że kobyła była bezpłodna i tyle. No w końcu jednak coś się zmieniło, a przyprawiło to wszystkich o niemały szok. Diego czasem miał wrażenie że ona się pogodziła ze swoim losem, ale była doskonałą niańką dla wszystkich zwierząt.
-Sammie w końcu zaciążyła ze wschodzącą gwiazdą skoków i z przypadku właściwie. Podobno powiła z nim nie jedno źrebie, co było dość komiczne. - rodzice próbowali po pierwszym źrebaku jeszcze z innymi ojcami, sądząc że po prostu coś się odblokowało i pyknie. A coś ty, ona tylko z tym jednym jedynym.
-Przypominam ci, że to ty odwróciłaś się na pięcie pewnego dnia i uciekłaś. Zachowałaś się jak pieprzony tchórz, bo nie stać cię było na cień odwagi i rozmowy. - odparł, podkreślając niemal każe wypowiedziane słowo. Obecnie nikogo wokół nich nie było, a prawdę powiedziawszy miał to w dupie co inni sobie pomyślą. On tak mówił? Raczej nie, bo nie przypomina sobie. Nie gonił jej kiedy odeszła, bo po co? Raz już to zrobiła, a on nie czuł takiej potrzeby. Zraniła go raz i o raz za dużo, teraz nie był już taki głupi.

Lara - 2017-05-01, 23:51

-Tak, jestem pierdolonym tchórzem. I nic na to kurwa nie poradzę.-Wściekła a zarazem przerażająco smutna wysyczała przez zaciśnięte zęby idąc dalej. Nie szedł za nią? To i lepiej. Miała przynajmniej czas przemyśleć wszystko.
Nie chciała wracać do ludzi - musiała zdecydowanie odetchnąć. Westchnęła niezadowolona zauważając swoją reakcję i przysiadła na piasku przyglądając się raz wodzie, raz bawiącym się w oddali ludziom. Nie miała zamiaru siedzieć tu co prawda bez alkoholu, więc wróciła cichaczem,,tak zwanym,, do ludzi, zgarnęła butelkę wódki i coli po czym wróciła na stare miejsce, o ile nikt jej nie zatrzymał. Tam usiadła co raz wyszukując wzrokiem Diego a jeśli go nie zauważała, to po prostu po którymś razie sobie odpuściła. Popijała przy tym po łyku każdego z posiadanych trunków i wcale nie przejmowała się faktem, że przecież miała tego nie robić. Kiedyś trzeba. Cóż, alkohol wpływał jednak powoli a emocje nadal targały nią do tego stopnia, że po długim czasie nadal trzęsła się i chcąc coś na to zaradzić postanowiła działać.
Ruszyła w kierunku ogniska, a raczej miejsca przechowywania trunków i ignorując fakt, że pić nie może zgarnęła dwie butelki czystej podchodząc do namierzonego wzrokiem mężczyzny i łapiąc go za rękę ciągnąc w miejsce gdzie wcześniej siedziała sama.
-Nie interesuje mnie co o mnie uważasz i jak wielkim, pierdolonym tchórzem dla Ciebie jestem. Musimy to wyjaśnić skoro będziemy musieli się jakoś znosić.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group