Harley Davidson - 2014-02-13, 21:54 -Ej, podrywaczko. Jesteś w pracy.
Jakie szczęście, że tak lekko go capnęła, bez amputacji kończyn. Delikatnie pogładził jej pysk, dał buziaka, jeśli udało mu się zdążyć i nie uciekła łbem. Kątem oka obserwował Jonaha. Chyba mu przeszkadza. Ale Kremówka działała na niego jak magnes. I jeszcze często przynosiła przygody! A on lubił przygody.
-Przeszkadzam Ci?
Dobra, komu potrzebne są formy grzecznościowe! Podniósł się z ziemi, otrzepał tyłek, jego ręka znów powędrowała ku Temi, by znów ją pogłaskać. Jeśli okaże się, że jest tu problemem, to po prostu sobie pójdzie. Nie chce się narzucać.Artemida - 2014-02-13, 21:59 Pracuje się tak, aby się nie napracować przecież xD Klacz go szturchnęła, gdy chciał ją pogłaskać. Ja dziękuje za takie przygody Gdy próbował wstać Temi go popchnęła, aby się przewrócił. Gdy tak się stało, natychmiast się zerwała i pobiegła do Jonah'a. Dokładnie to się za nim schowała Jonah Wrens - 2014-02-13, 22:05 Uniósł brew obserwując ich, a przy okazji zerknął na wychodzącą Anne. Zaraz jednak wrócił wzrokiem do tej dwójki, a konkretniej Harley'a gdyż to ten się odezwał.
-Najwyraźniej już skończyłem.
Odparł nijakim tonem, przyglądając się Arte. I tak z nią nic już nie zrobi, więc nie miało sensu kontynuowanie lonży. Kiedy Temi schowała się za nim, pokręcił głową i ruszył w kierunku trybun, by oprzeć się gdzieś niedaleko mężczyzny.
-Zajmowałeś się nią?Harley Davidson - 2014-02-13, 22:13 Podniósł się z ziemi. Zawsze go bierze z zaskoczenia, no! Już powinien się przyzwyczaić i bronić. A tu nadal nic. Tylko, że nie zaczął jej na razie gonić, ale udawał obrażonego, unikając jej wzroku i unosząc dumnie podbródek. Nagadałby jej, ale pewno nie zrozumie.
Wyciągnął dłoń w kierunku szatyna.
-Harley tak w ogóle.
Kątem oka oczywiście obserwował kremową, by tym razem nie dać się jej podstępowi.
-Spotkaliśmy się kilka razy. Może z dwa czy trzy. Ale wiesz, miłość od pierwszego wejrzenia!
Tym razem jego uśmiech poszerzył się, ukazując wycolgate'owane zębiska.
-To twoje pierwsze wyjście z nią? Długo z nią już pracujesz?
Tak właściwie to niewiele wiedział o tym, co się działo jak go nie było, to i nie wiedział, że klaczuchna zmieniła właściciela.Artemida - 2014-02-13, 22:19 Odszedł od niej? Jak można zostawiać towarzysza na środku pola bitwy i jeszcze bez broni! Wstydź się... Klacz jeszcze tak chwilkę patrzyła na Jonah'a. Poczuła się dziwnie nie ma co xD
Miłość od pierwszego wejrzenia... Spodobały się jej jego tatuaże i myślała, że są do jedzenia tyle w temacie xD Wyciągnęła nieco łeb, gdy sobie podali dłonie. Była niemal pewna, że coś przemycają Bez wahania skierowała się do nich i obwąchała obydwóm dłonie xD Żadnego nie dziabnęła, musiałaby dwóch a to już by było trudniejsze Jonah Wrens - 2014-02-13, 22:33 Zerknął na rękę Harley'a, zaraz podając mu swoją.
-Jonah.
Kiedy mężczyzna zwięźle opowiedział mu o jego relacji z palominką, brunet skinął głową. Jednak na jego pytanie, uniósł kącik warg.
-Nie pierwsze. Po pierwszym wyjściu to ją kupiłem.
Sprostował, zerkając na klacz. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej, by zaraz chrząknąć i oderwać od niej wzrok.
-Jak dawno jej nie widziałeś i chcesz z nią chwilę posiedzieć to w porządku. Tyle, że zaraz zabiorę ją do boksu.
Odezwał się zerkając w jego stronę, by za chwilę wbić spojrzenie w Artemidę.Harley Davidson - 2014-02-13, 22:43 -Poprzedni właściciel ją sprzedawał?
Zmarszczył brwi, zdziwiony był, co tu dużo mówić... Poznał go nawet i winien był mu pojednawcze piwo. Klacz może była i trudna... Ale raczej po prostu urzekająca. Można było ją albo kochać, albo nienawidzić. Harłakowi mordka się tak rozświetlała tylko na widok jej i własnych koni.
A ta miłość od pierwszego wejrzenia... To była Harleya do niej, nie wiadomo właściwie czy z wzajemnością. I ten, głodnemu chleb na myśli, Smigolu! Obwąchiwała jego dłonie... Co to? Sugestia jakaś?
Sięgnął zaraz do kieszeni po smaczek bananowy i podsunął jej na płaskiej dłoni.
-Omnomonom. - chociaż jej to chyba nie musiał zachęcać.
Obrócił się jeszcze ku Jonahowi.
-Nie no, nie będę was zatrzymywać.Artemida - 2014-02-13, 22:54 Nie sprzedał tylko go nie ma ;-; czekam i czekam nawet nie daje znaków życia ;-;
Można, by się zastanowić czy z wzajemnością. Nie zaczynaj z tym chlebem Nie chodziło jej o przysmaczka a może chodziło? Nie ważne. Zaraz zabrała cudo z jego dłoni, aby przypadkiem nie zrobił tego Jonah Nie delektowała się nim, bo zaraz zwróciła łeb ku Jonah'owi. Nie miała dostępu do dłoni, więc zaczęła szturchać chrapkami jego przedramiona, jak pies. Jeśli to nie działało to sama zaczęła szukać po jego kieszeniach.Jonah Wrens - 2014-02-13, 23:03 -Nie mam pojęcia czy to był akurat jej właściciel, w każdym bądź razie ją kupiłem.
Odparł zerkając na klacz, chociaż zaraz spojrzał się w inną stronę. Nic nie chciał mówić, ani komentować. Po prostu ugryzł się w język i tyle. Kiedy przeniosła się na niego, w oczekiwaniu, że coś dostanie, uniósł brew i przekręcił głowę w jej stronę.
-Nic nie mam.
Opuścił ręce, tym samym jedną z nich delikatnie odpychając pysk klaczy od swoich kieszeni.
-To sobie chwilę posiedźcie.
Odezwał się i ruszył w kierunku wyjścia, gdzie załóżmy na czymś zostawił jej derkę. Biorąc ją w ręce, oparł się o ścianę i spojrzał na sufit.Artemida - 2014-02-13, 23:52 Temi ostatnio się za dużo dziwi. Jak to nie miał. Przecież przy niej trzeba mieć te przysmaki, no :c Na początku nie reagowała na odpychanie a wręcz się bardziej pchała. Po kilku próbach zdała sobie sprawę, że może jednak nie a xD Ustąpiła.
Harłaczek nam poszedł ;-; więc Temi jeszcze dziabnęła go w ramię, mocniej. No skorzystała sobie z okazji, jak złapał zawieszkę xD Żeby nie dostać pstryczka w nos czy coś odskoczyła od niego i podkłusowała do właściciela.Jonah Wrens - 2014-02-13, 23:58 Długo nie posiedział w tej ciszy, gdyż usłyszał kroki Tem, a gdy spojrzał się przed siebie, ujrzał jej osóbkę. Oderwał się od ściany i podszedł do niej bez słowa naciągając na jej ciało derkę. Zapiął wszystko i podpiął mostek wraz z lonżą do kółek wędzidłowych.
-Chodź.
Rzucił luźno w jej stronę i ruszył w stronę drzwi, na odchodne lekko kiwnąwszy głową do Harley'a. Innymi poszli do stajni.
/ztArtemida - 2014-02-14, 00:01 Temi stanęła nieruchomo, gdy zakładał derkę no może kilka razy pociągnęła, jak znalazła się blisko jej paszczy. Jak tu się oprzeć <3 Gdy się ruszyli, prychnęła i odwróciła łeb w stronę Harłaczka tak na pożegnanie. Po czym wyszła za Jonah'em.
zt.Harley Davidson - 2014-02-14, 18:50 Fakt, trochę mi się nie dobrał moment.
Patrzał sobie tylko klacz. Musiał się zastanowić co jej powiedzieć... A ta go capnęła jeszcze, no! Jak ona tak może. Potarł obolałe ramię. Oddałby jej czymś, gdyby przypadkiem nie zwiała. Westchnął tylko. Nie będzie się z nią droczył teraz! Kiedyś ją jeszcze podwędzi najwyżej na spacer czy coś. Chwilę jeszcze posiedział na lonżowniku po ich wyjściu, zastanawiając się, co może ze sobą zrobić... No i wyszedł po jakimś czasie.
[z/t]Dark Tirith - 2014-02-14, 23:19
Sara napisał/a:
Była całkiem zadowolona z zachowania kopytnego podopiecznego. Z lekkim uśmiechem dalej pilnowała tempa konia, tak by nie zwalniał lub zbytnio nie przyśpieszał. Na chwilę odwróciła wzrok, odprowadzając nim izabelowatą klacz i mężczyznę. Chwilę potem, myślami powróciła do swojego Drakulli, który postanowił zrobić jej na złość i wytarzał się w sypkim podłożu. Fuknęła coś pod nosem kręcąc głową z politowaniem. -Dark zwariowałeś?- Spytała uniesionym głosem. -Wstawaj! Proszę ciebie.- Odezwała się znów podchodząc do konia, zatrzymała się na bezpiecznej odległości, coby nie dostać czasem kopytem. Z założonymi rękami czekała, aż sam skończy. Pfi, wyszoruje go i będzie okey. O ile Dark wstał otrzepała go nieco i wyszli.
zt.
//Sorry, ale teraz znów często mnie nie będzie, a nie chcę Cię blokować.
Niemal po końsku się uśmiechnął, widząc wszech minę Sary. Wstał leniwie, po czym otrzepał się z tego całego piachu. Mówiąc prościej, za chwilę wybył za swoją właścicielką.
z/tAnonymous - 2014-02-18, 18:59 Weszła tuż za Leną, dobrze znając już to miejsce. Spojrzała badawczo na dziewczynę, chcąc wywnioskować co ta ma dziś w planach. Zarżała do niej cicho, gdy zakładała jej lonżę, po czym poczuwszy dotyk w miejscu stawów skokowych, znów zwróciła swój wzrok na szatynkę. Gdy usłyszała znajome jej słowo, zastanowiła się chwilę, po czym przypomniawszy sobie to dokładnie, zaczęła wykonywać zadanie. Zaczęła iść w przód powolnym krokiem, co jakiś czas spoglądając na Lenę. Nie chciała zawieść dziewczyny więc w razie błędu w wykonywanym zadaniu, chciała szybko się poprawić.