To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Jezioro Bewl Water

Questionable - 2016-05-11, 21:00

Współpraca z nią nie zawsze była łatwa, ale Questionable potrafiła się wyciszyć i współpracować z człowiekiem. Wcześniej miała do czynienia jedynie z własnym właścicielem i jej brak zaangażowania leżał bardziej w kwestii zaufania aniżeli złośliwości. Miewała także swoje za uszami, nie mogąc wszystkiego zrzucić na złe samopoczucie w nowym otoczeniu, ale dzięki wprawnej ręce nowego Pana oraz jego umiejętnościom wyciszyła się, stając przy tym naprawdę fajnym, zmęczonym koniem.
Dodatkowa praca ujeżdżeniowa dała jej w kość. Gniada zmęczyła się porządnie w trakcie ich poprzedniego galopu lecz mimo zapienienia wciąż odpowiadała na pomoce Christiana, próbując zapomnieć o zmęczeniu, które z każdą chwilą bardziej dawało jej się we znaki. Jeździec mógł poczuć jak cała energia w pewnym momencie z jej uchodzi i pewnie właśnie dlatego postanowił zakończyć wszelkie ćwiczenia, pozwalając jej dojść na luźnej wodzy do obozowiska. Skorzystała z żucia z ręki, które chciał wywołać i powiódłszy pyskiem w dół parła przed siebie, z wdzięcznością rejestrując zdjęcie siodła jakiś czas później i odstawienie jej do kwatery. Od razu zanurzyła pysk w wiadrze z wodą a już po chwili pałaszowała owies, uzupełniając braki, jakie wywołał w niej rajd. Odetchnąwszy z ulgą rozpoczęła należące się jej odpoczywanie.

Aaron - 2016-05-11, 21:01

Nie pozwolił jej na miętolenie koszuli, choć specjalnie mu to nie przeszkadzało. Wiedział po prostu, że złych nawyków nie powinno się utrwalać. Masował ją przez dłuższą chwilę, potem zrobili sobie krótką przerwę na uzupełnienie płynów. Mieli przed sobą jeszcze spory kawałek drogi, na pewno dobrych kilka godzin jazdy, do tego w samotności, bo grupa umknęła już pewnie w lesie. Przy odrobinie szczęścia, trzymając się dróżki, dotrą na miejsce z niewielkim opóźnieniem. Wcześniej nastawiony na imprezowanie, teraz nie miał już tak wielkiej ochoty na zabawę. Wolał skupić się na Mind. Kiedy już dojadą mógłby się z nią pobawić!
Po kilkunastu minutach nadszedł czas, by z powrotem ruszyć w drogę. Szabla w dłoń i na koń! Na całe szczęście była dość wygodna i jeszcze nie odczuwał skutków jazdy na oklep. Delikatnie docisnął łydki do jej boków.
- Jesteś bardzo dzielna, moja piękna!
Nie chciał, żeby czuła się samotna czy coś w ten deseń, więc postanowił opowiedzieć siedmiolatce jakąś historię. Skoro i tak nikt ich nie słyszał... Musieli wyglądać całkiem śmiesznie - on taki wielki, ona drobna. Do tego gadał kompletne głupoty, co jakiś czas zadając nawet pytania. Wprawdzie odpowiedzi nie otrzyma, ale może chociaż przyciągnie jej uwagę.

Cecile Chaptal - 2016-05-11, 21:08

Przeprowadziwszy ogiera przez mostek pozwoliła mu na przejście do kłusa a następnie galopu, chcąc już znaleźć się na miejscu obozowiska by trochę odpocząć. Dawno nie spędziła w siodle tak długiego czasu, toteż normalnym było, że czuła się nieco zmęczona. Ten stan nie pozwalał jej jednak na brak kontroli nad koniem, którego wciąż ograniczała w łydkach, trzymając na elastycznym choć bardzo pewnym kontakcie. Stanąwszy w strzemionach przeszła w półsiad, pozwalając ogierowi na większą swobodę ruchów, a na jej wargach pojawił się szeroki uśmiech spowodowany pędzeniem na gniadym wśród pięknych, leśnych krajobrazów.
Gdy znaleźli się już na tyle blisko docelowego miejsca, że Cecile zaczęła martwić się porządnym rozstępowaniem konia, poprosiła go o przejście do stępa i poklepawszy po szyi prowadziła go dalej na względnie luźnej wodzy. Pochwaliła go także głosem, dziękując za wspólny przejazd, a kiedy dotarli na miejsce po około dwudziestu minutach, zsiadła z niego, z ulgą lądując na prostych nogach. Przyjrzała się przez chwilę nieco zapienionemu rumakowi po czym sprawnie rozsiodłała go, wszystkie rzeczy odkładając w przeznaczone do tego miejsce. Zamieniwszy ogłowie na kantar odprowadziła gniadego na wybieg, częstując przy tym kilkoma smakołykami, które trzymała do tej pory w kieszeni, a kiedy już uciekł od niej, zadbała by miał dostęp zarówno do wody jak i, po jakimś czasie, jedzenia. Chwilę jeszcze popatrzyła na niego w milczeniu, aby wnet oddalić się do obozowiska by rozłożyć swój namiot.

Elizabeth White - 2016-05-11, 21:26

Zauważywszy kątem oka zasiadającego obok Christiana, przerwała na chwilę rozmowę z Bastianem żeby się z nim przywitać. Nadal była mu wdzięczna za pożyczenie Orchida na zawody. Z pewnością jeszcze przez długi czas ich nie zapomni i chociaż nie ukończyła nawet przejazdu, to dobrze wspomina owy wyjazd. Po chwili wróciła jednak myślami do swojego przyjaciela, łagodnie przyglądając mu się podczas gdy ten kończył swój posiłek. Zaśmiała się w reakcji na jego komentarz i pobłażliwie pokręciła głową na boki. No tak, cały Sebastian.
- Mówisz? - zapytała w dalszym ciągu rozbawiona, unosząc przy tym do góry brew. Nie wiedzieli się szmat czasu, ale wyglądało na to, że wcale się nie zmienił. Oczywiście nie przeszkadzało to Brunetce w najmniejszym stopniu. W końcu takiego znała go od zawsze i takiego lubiła.
Początkowo w ogóle nie zareagowała na fakt, że Anglik zmienił swoją pozycję na leżącą. Trzymając przed sobą butelkę z piwem, omiatała zbiorowisko wzrokiem, wyłapując co rusz nowe postacie. Kompletnie nie spodziewała się, że Sebastian postanowi pociągnąć ją za sobą. Nie mając czasu na protesty, bezwładnie opadła na miękką trawę, zalewając sobie przy tym biust i dekolt. Minę z pewnością miała zabawną, aczkolwiek ona była zbyt zszokowana samym faktem, by od razu móc zareagować. Odstawiając prawie pustą butelkę na bok, uniosła dwoma palcami materiał bluzki, który aktualnie przylepiony był do jej rozgrzanego ciała.
- No i co narobiłeś? - zaśmiała się, wlepiając w niego błyszczące ślepia.

Mistrz Gry - 2016-05-11, 22:02


PRAWDA CZY WYZWANIE?

Zasady:
1. W jednej rundzie bierze udział tylko 6 osób.
2. To, czy otrzymasz pytanie czy wyzwanie jest losowe.
3. Nie można odmówić wykonania wyzwania.
4. Udział biorą tylko pełnoletnie postaci i świadome tego, że wyzwania mogą być... różne.
5. Uczestnicy zobowiązują się do sprawnego odpisywania.
6. Nie można w żaden sposób zmienić otrzymanego pytania lub wyzwania.
7. Jedna runda przewiduje 6 losowań. Może być tak, że jakaś osoba nie zostanie nigdy wylosowana, a jedna kilka razy (maksymalnie dwa razy w ciągu gry). Po szóstym losowaniu i wykonaniu zadania, rozpoczyna się nowa runda (jeśli będą chętni; osoby mogą się zmienić).

Przebieg gry:
1. MG ustala kolejność, w jakiej siedzą uczestnicy gry (siedzą w kole, każda osoba ma przydzielony numer od 1-6).
2. MG rzuca zwykłą kostką do gry - wylosowana liczba odpowiada osobie, od której gra się zaczyna. Osoba dostaje pytanie/wyzwanie, także wylosowane z puli przez MG.
3. Wylosowana osoba realizuje wyzwanie lub odpowiada na pytanie w swoim poście. Następnie pisze, że kręci butelką.
4. MG losuje kolejną osobę, przebieg gry się powtarza aż do końca.

Mistrz Gry - 2016-05-11, 23:41


PRAWDA CZY WYZWANIE?

RUNDA 1:
Christian (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Naomi (4) -> Harley (5) -> Monroe (6)

Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Christian ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Monroe.



LOSOWANIE #1
Uczestnicy gry zebrali się wokół ogniska. Grę rozpoczął Harley, a gwint butelki wskazał po chwili Bastiana...
Osoba: Bastian
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Mów z akcentem Joanny Krupy przez 5 min.


Carthago Z - 2016-05-12, 08:23

teren
No tak, nie da się ukryć, że spisywał się doskonale <3 Nie był koniem problemowym, choć czasem jak każdemu, coś uderzało, do głowy. Jednak z bardzo rzadka, w jego przypadku. Siwy nie miał problemu, by dotrzymywać tempa rudej, nie zwracali, na siebie większej uwagi, jednak nie było to problemem. Z czasem, ponownie wrócili do kłusa, jazda, w terenie, na długie dystansy zupełnie mu, nie przeszkadzały. Parsknął, w odpowiedzi, na pochwałę. On, nie miałby nic przeciwko, gdyby robili to, zdecydowanie częściej. No, mogła sobie nie wychodować, aż tyle, nikt jej nie kazał :lol2:

Bastian Collins - 2016-05-12, 10:20

Zaśmiał się jeszcze raz z własnego występku po czym podniósł się do siadu i przyjrzał dokładniej dziewczynie. Nie wyglądała wcale uroczo i w dodatku jej zapach był w tym momencie daleki od perfekcji, ale to nie znaczyło, że Bastian w jakikolwiek sposób się tym przejmował.
- Trochę zepsułem Twój idealny wizerunek – puścił dziewczynie oczko, a kiedy usłyszał, że przy ognisku padł pomysł gry w butelkę, nie czekając ani chwili podniósł się z trawy i wyciągnąwszy rękę do Elizabeth, wraz z dziewczyną ruszył do kółka, ani przez moment nie rozważając jej rezygnacji z gry. Byli przyjaciółmi i skoro w głowie Collinsa znowu pojawił się genialny pomysł, to właśnie nadszedł czas jego realizacji.
Przyjrzał się pozostałym czterem osobom i przywitał się z tymi, których nie miał okazji poznać, przedstawiając się przy tym. Kiedy wszyscy siedzieli już na stanowiskach, a Harley dał znać o rozpoczęciu gry i zakręcił butelką… Cóż. Mógł się spodziewać, że pierwsza runda będzie należała właśnie do niego! Szczególnie, kiedy wczoraj na shoutboxie został poruszony temat blokowania. :lol2:
- Wyzwanie – powiedział, najwyraźniej w zupełności zgadzając się z prowadzącym rozgrywkę MG (czyżby nie miał wyjścia?;p), ale kiedy usłyszał zadanie jakie otrzymał od Davidsona uniósł w górę brew. Naprawdę? Ten koleś musiał mieć co nieco nie po kolei poustawiane w głowie, skoro przyszło mu do niej coś takiego… Cóż mogę powiedzieć? Nie dość, że Bastian nie do końca kojarzył kto to Joanna Krupa (choć obił mu się o uszy właśnie akcent, więc w tej kwestii był uratowany) to jeszcze on miał swój własny, brytyjski i z pewnością nie lada wyczynem będzie naśladowanie tego charakterystycznego kobiecie. Nie zamierzał się poddać i czym prędzej przystąpił do zadania.
- Alesz to wymyszliłesz, gratulejszyn - swoje pierwsze słowa skierował do Harłaka, któremu puścił również oczko i zmysłowy uśmiech, całkowicie wczuwając się w rolę Joanny Krupy, a nie tylko w mówienie tak jak ona. - Jesztesz wspaniała, pamiętaj o tym sawsze. Nie poddafaj sze nigdy - z tymi słowami skierował się ku Elce, aby w chwilę później przenieść wzrok na Monroe - A Twoje oszy som hipnotajzin - dodał, wyszczerzając do niej zęby. Cały czas próbował też przypomnieć sobie z jakich tekstów słynie Polska gwiazda, której wprawdzie nie znał, ale nie raz rzuciły mu się w oczy memy w internecie, które średnio rozumiał. ;P
Przez dłuższą chwilę próbował przypomnieć sobie coś jeszcze, aż w końcu skierował podniecony wzrok na Naomi. Nie mógł przecież pominąć żadnej kobiety, prawda?
- Łan dej ty moszesz być na kawer of de magazin - powiedział, robiąc przy tym specyficzny ruch ręką, mający świadczyć o pewności godnej prawdziwej damy.
Jeszcze przez jakiś czas kontynuował gadkę zaczepiając poszczególne osoby z grona, a kiedy minęło pięć minut z ulgą wziął butelkę w rękę.
- Wow, to było okropne - dodał na zakończenie i pokręcił głową wraz z zakreceniem butelką.

Mistrz Gry - 2016-05-12, 10:29


PRAWDA CZY WYZWANIE?

RUNDA 1:
Christian (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Naomi (4) -> Harley (5) -> Monroe (6)

Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Christian ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Monroe.



LOSOWANIE #2
Butelka zakręcona przez Bastiana długo się kręciła, aż wreszcie znieruchomiała, wskazując na Harleya. Czyżby zemsta?
Osoba: Harley
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Wykonaj gorący telefon do losowej osoby (przypadkowy numer - przez jeden post prowadzisz całą rozmowę).


Jessie - 2016-05-12, 11:02

Piekąc kiełbaski na ognisku i popijając piwo, z początku prowadziła rozmowę wyłącznie z siedzącą obok Hayley, na jakiś niewiele znaczący temat. Zaraz jednak spostrzegła, że siedzące obok towarzystwo zainicjowało grę w butelkę, czego przecież nie mogła odpuścić! Musiała chociażby popatrzeć.
- Co Ty na to, abyśmy też zagrały? - zapytała, zaraz zachęcając przyjaciółkę do tego aby podejść bliżej aby mieć lepszy widok na grających. Póki co mogły tylko obserwować w oczekiwaniu na drugą rundę, ale była to równie dobra zabawa - Bastian udający Joannę Krupę okazał się być tak śmieszny, iż powstrzymanie śmiechu było niemal niemożliwe. Dobry humor momentalnie powrócił do Jess, która co chwilę wybuchała śmiechem, wtórując reszcie zgromadzonych.
- Hayleeey, nie daj się prosić, przy kolejnej rundzie koniecznie musimy wziąć udział! - Wtrąciła, trącając blondynkę łokciem jakby wiedząc, że namówienie jej wcale nie musi być takie proste. Gra póki co była grzeczna, ale Jess nie miała żadnych wątpliwości co do tego, że niebawem się rozkręci.

Hayley - 2016-05-12, 11:41

Widząc uśmiech, którym przywitał ją Tony, oddała tym samym, zaraz pełną uwagę skupiając na wyborze jedzenia. Zdecydowała się na kurczaka, którego z racji tego, że nie dało się zrobić inaczej, nabiła na patyk ostrożnie i skierowała nad ogień. Wzięła wówczas jedno piwo i otworzywszy je, zaczęła sączyć w oczekiwaniu. Już po połowie puszki zrobiło jej się błogo i przyjemnie, a ciało jasno dało do zrozumienia, że powinna przerwać, jeśli nie chce skończyć ogniska wcześniej niżeli planowała. Wiedziała jednak, że taka reakcja organizmu wywołana jest nie tylko jej słabą głową, ale przede wszystkim głodem, dlatego uznając że kurczak jest gotowy, zdjęła go z patyka i położyła na kromce chleba.
- Wiesz Jessie, nie wiem czy to taki dobry pomysł – zaśmiała się cicho, ale bez oporów podeszła bliżej przyglądając się zebranym. Gra jednak nie była tak bardzo ostra, jak spodziewała się na początku, dlatego nieco ośmielona krążącym w żyłach alkoholem i dobrym humorem wywołanym przez zadanie Bastiana, znów odwróciła głowę w stronę Jess.
- Jeśli bardzo ci na tym zależy to okej – dodała w końcu, uśmiechając się promiennie do przyjaciółki i kierując spojrzenie w stronę Harleya, który właśnie słuchał szczegółów swojego wyzwania.

Harley Davidson - 2016-05-12, 11:45

Butelkowa rozgrywka

By rozbudzić trochę towarzystwo zaproponował grę w butelkę - z pewnością wszyscy z obecnych rozpatrywali z pewnością ten pomysł, tylko może jeszcze zbyt mało wypili na rzucenie go w eter rozmowy? Usiadł wraz z chętnymi w kręgu i gdy tylko okazali gotowość zakręcił butelką! Przy okazji puścił wodze wyobraźni i postanowił wymyślić coś naprawdę szalonego, w sam raz na jego naturę! Olśnienie przyszło nagle i gdy tylko Bastian zdecydował się na wyzwanie, uśmiechnął się szeroko i wygłosił zadanie.
Przyglądał się z prawdziwym zachwytem i radością popisom Brytyjczyka. Tak nieporadnie i pokrętnie brzmiała próba zmieszania amerykańsko-polskiego akcentu z rodzimym dla niego brytyjskim. Ledwo kojarzył Joannę Krupę - widział ją w jakimś serialu na MTV i czasami oglądał zagraniczne edycje Top Model, dla przyjemności!
-Oh, dziękuję, Joanne! Też myślę, że to był świetny pomysł.
Uśmiechnął się do Bastiana, gdy tylko mężczyzna skończył swój występ. Był naprawdę pod wrażeniem! Niektórych z tych tekstów nie kojarzył. Ten uśmieszek zniknął jednak z jego twarzy, gdy butelka zatrzymała się, wskazując właśnie jego... Oho! Chyba ktoś tu ma tricki z kręceniem na konkretne osoby. :lol2:
-Wyzwanie! - jak szaleć, to szaleć.
Wyzwania przeważnie były ciekawsze i bardziej wymagające od pytań... Wyjął z kieszeni telefon i poprosił siedzących wokół ludzi o kolejne numerki, w myślach prosząc tylko, by nie podawali mu specjalnie jakiegoś numeru alarmowego. Albo seks telefonu. :lol2: Puścił rozmowę na głośnik, żeby wszyscy mogli posłuchać reakcji tej, biednej ofiary ich gry.
-Witam. Czy dodzwoniłem się do Janiny?
Chwilę zaczekał, ciekawe kto odezwie się po drugiej stronie słuchawki? Postanowił oczywiście pozostać w słowiańskich klimatach, więc sięgnął po jedyne dziwne imię, jakie pamiętał z tego języka. Przez chwilę odbierająca osoba milczała.
-Yyy, a z kim rozmawiam?
Harłak zaśmiał się perliście, wczuwając się w rolę.
-Nie poznajesz mnie? Kochanie, przecież to ja, Mark. Zawsze do Ciebie dzwoniłem z call center, próbując sprzedać Ci maszynki do golenia!
Ktoś najwyraźniej zaciekawił się sprawą, bo nie milcząc ani chwili odezwał się ponownie:
-Janine? Kochanie? Mark? Co?
Był to wyrazisty, trochę nabuzowany gniewem męski tembr. Chyba trafił w sedno, może jakąś kłótnię małżeńską? Harley postanowił usunąć z głowy mężczyzny wszelkie wątpliwości i zabrać mu spod nóg twardy grunt.
-Oh! Możliwe, że pomyliłem imiona, najmocniej przepraszam. Ale numer z pewnością jest dobry, czy nie ma pan wokół nikogo, o kogo mogłoby chodzić? Bo widzi Pan, ja bardzo chciałbym iść z tą relacją do przodu, zawsze, kiedy dzwoniłem ta Pani tak pięknie odpowiadała mi na pytania! Zupełnie, jakby nie kłamała, a większość ankietowanych kłamie. Wie Pan, jak to jest mieć tylko czyjś głos? Ja chciałbym poznać o niej całą prawdę!
Celowo starał się możliwie najmocniej zamotać mężczyznę, przytłoczyć go dużą ilością informacji. Odstawiając na chwilę słuchawkę trochę dalej od ust wypił potężnego łyka browara. Zarówno na zwilżenie gardła, wenę, jak i odwagę. Lekkie szumienie w głowie i wyciszone w niektórych obszarach sumienie, sprawiły, że nawet nie pomyślał, że może kogoś wpędzać w kłopoty. Może doprowadzić do rozstania! Mężczyzna po drugiej stronie milczał przez chwilę, aż w końcu odezwał się głosem chłodnym, suchym:
-Mark, tak? Słuchaj, wiem o kogo może Ci chodzić, ale ona jest już zajęta i z pewnością nie jest zainteresowana.
Tym razem zdecydował się odegrać rozpacz, taką wyjętą wręcz z brazylijskich seriali. Zmrużył ślepia, nachylając się nad telefonem.
-Ty nic nie rozumiesz! Jak rozmawialiśmy o tych maszynkach do golenia... Ona tak pięknie mi wtedy mówiła o miłości, nie bez powodu mówiła to mi! Czy Pan tego nie widzi? Nie można stać na przeszkodzie takiej miłości, to wręcz filmowa historia, biedak z call center zakochany z wzajemnością w kobiecie, której sprzedaje wadliwy towar i jedyne co o sobie wiedzą to, jak brzmią ich głosy! Niech Pan da ją do telefonu, tak naprawdę już nieraz umawialiśmy się, że się kiedyś spotkamy. Najlepsza na to chwila!
Nie do końca wiedział czego się spodziewać, ale chyba zagrał odpowiednio, bo reakcja po drugiej stronie okazała się być wręcz podręcznikowa, ah. Mógłby pisać dialogi do podręczników! Może by je spisywał z takich rozmów? Uśmiechnął się szeroko, szczerze ubawiony.
-Ty skur*ysynu, znajdę Cię. Rozumiesz? ZNAJDĘ. Ty podstępny amancie, jak mogłeś zrobić coś takiego mojej Marie, ona jest niewinna i wykorzystałeś to, omotałeś ją! Nie znasz dnia ani godziny, kiedy zostawię Cię obitego na bruku. TAK. ZNAJDĘ CIĘ, SZUJO.
No, koniec przedstawienia! Gdy groźby zaczęły narastać rozłączył się po prostu i przezornie spojrzał w ustawienia. O ku*wa! Nie przełączył wyświetlania swojego numeru na zastrzeżony... Przez chwilę zastanawiał się, czy faktycznie nie zostanie pobity, bo ktoś faktycznie ma jego numer. O! Musi zgłosić na policję kradzież, żeby udowodnić, że to nie on jest Markiem!
-Eee, to ten. Starczy?
Oparł dłoń na butelce i zakręcił nią, widocznie poruszony minioną rozmową. W głowie wyliczał wszystkie plusy i minusy. Kurde, nie mógł zagrać jak każdy normalny człowiek i udawać starego znajomego z podstawówki albo sprzedawcę złotych kalesonów? Wzięło mu się na pomysły! No cóż, czas życia krótki, chlapnijmy wódki. By załagodzić swoje wewnętrzne żale, zakręcił butelką i przeprosił na chwilę towarzystwo, by do ogniska przytargać sześć kieliszków i butelkę aqua vitae. Na razie powoli dopijał drugiego browara, może ostatniego w życiu. :lol2:

Mistrz Gry - 2016-05-12, 11:53


PRAWDA CZY WYZWANIE?

RUNDA 1:
Christian (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Naomi (4) -> Harley (5) -> Monroe (6)

Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Christian ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Monroe.



LOSOWANIE #3
Zakręcona przez Harleya butelka niemalże zatrzymała się na jego osobie, ale w ostatniej chwili przesunęła się jeszcze trochę, wskazując na Monroe.
Osoba: Monroe
Pytanie czy wyzwanie? Pytanie.
Gdybyś nagle stała się niewidzialna, co niegrzecznego byś teraz zrobiła?


Christian Levrull - 2016-05-12, 12:09

Siedział przy innym ognisku przez jakiś czas popijając piwo za piwem, czasami zagadał do kogoś na zasadzie znajomości ze stajni, ale w bardziej osobiste rozmowy jak na razie się nie wdawał. Słysząc jednak propozycję butelki od razu stwierdził, że czas się zintegrować. Przysiadł się więc obok Elizabeth i Monroe, jak i reszty zainteresowanych grą osób. Kiedy zorientował się, że Monroe siedzi obok się posłał jej wymowny uśmiech w ramach "przywitania" wysilając się ze śmiechem na kuksańca łokciem w bok. :lol:
- Let's play the game?
Zaśmiał się zainteresowany od razu rozgrywką numer jeden. Kiedy Bastian został wylosowany upijając łyka z butelki zaśmiał się mimowolnie, kiedy też zaczął zniżać się do poziomu Pani Joanny, przy okazji zauważając w gronie Jess, którą poznał nie raz na zawodach wyjazdowych oraz jej uroczą koleżankę skinął w ich stronę głową, witając się, a Hay przedstawiając się nieco za głośno, ale ciężko było to wszystko przekrzyczeć.
Runda druga również go rozbawiła, wyobrażając sobie biedną osobę po drugiej stronie, ale umilkł po chwilę poprawiając się przy kolejnym kręceniu. Kiedy szyjka skierowała się na Mon, a Harłak wypowiedział pytanie, które wybrała, parsknął cichym śmiechem od razu posyłając dziewczynie wymowne i pytające spojrzenie. 8-) :lol2:

Caroline Hathaway - 2016-05-12, 12:16

O tak, tego tu nie brakowało, w sensie, tłumów łudzi oraz koni. Ona nie narzekała, na to, było z kim jeździć, lub na kim, nie szło narzekać, na to. Jak można, nie umieć rozłożyć namiotu :lol2: Faktycznie, ludzie w dzisiejszych czasach, byli co najmniej dziwni. Jednak nie koniecznie, należało się wszystkimi przejmować, ne każdy, był tego wart. Czasami, takie zachowanie było seksowne, podniecające dla kobiet, jednak to zależało, od typu kobiety.
-Prócz rudej Perfect, w stawce posiadam również, siwą klacz andaluzyjską. - w końcu, warto wspomnieć, że kobieta miała dwa konie, a nie jednego. Bo to byłby skanal, gdyby pominęła, swojego drugiego wierzchowca. Jak mu się nie uda, z karym, to wiesz koni nie brak :lol2: Jednak, życzę wam wszystkiego dobrego. Widząc jego wzrok, przewróciła oczami.
-Tam. - wskazała, na całkiem sporych rozmiarów namiot, sory memory, jest fioleto-czarno-złoty. Jednak, zawsze możesz spać, pod gołym niebem :lol2: Spierniczaj, nie będę rozkładać ci, drugiego namiotu :lol2:
-W zamian, usmaż mi kiełbasę. - odparła, wystawiając mu język i puszczając oczko,. Jednak gdyby, po pijanemu coś mu odwaliło, to nie ręczy za siebie :lol2:
-Źrebaka? Można zapytać upatrzonego, czy dopiero przyjedzie? Po kim, chwal się. - kobieta, uwielbiała to, w sensie rozród, źrebaki, czekanie, radość. To tyle na raz <3 Zaśmiała się krótko, na stwierdzenie kobiety, na temat słodkości i nie winności Scho. Co za ludzie się jej trafili :lol2: Jeden namiotu, nie umie rozłożyć, drugi kiełbasek robić, mam za was może? :lol2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group