70; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy.
73; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu + 2 pkt karne
Opis
Parze udało się bezbłędnie ukończyć cross, lecz poza normą czasu, co wynikało z oporów Sivienta wywołanych strachem.
Mistrz Gry - 2016-09-09, 15:32 Temat postu: Naomi Eaton & Friskey Whiskey
82; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
28; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.
67; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy. Przekroczenie normy czasu + 3,2 pkt karnego
Opis
Parze udało się ukończyć trasę bezbłędnie, ale niestety nie zmieścili się w wyznaczonej normie czasu. Mieli zdecydowanie zbyt wolne tempo, żeby to osiągnąć.
Jessie - 2016-09-09, 17:04 Jessie bardzo przypadła do gustu propozycja zawodów w Richmond, które wcale nie leżało tak daleko od Eastbourne. Była to więc idealna okazja aby nie tylko spróbować ugrać coś na swoich doświadczonych koniach pośród zawodników z innych zakątków, ale też by przyzwyczaić młode konie do wyjazdów. Podróż okazała się przyjemna i bezproblemowa, zaś zastane na miejscu standardy bardzo wysokie, co pozwoliło wszystkim zawodnikom na solidne przygotowanie się do zawodów. Klasa novice była rozgrywana z samego rana, toteż Jess w dniu zawodów była na nogach od wczesnych godzin. Na szczęścia miała swoją niezastąpioną pomoc.
W każdym razie, pomijając już opis wszelkich przygotowań, nadeszła godzina startu - a na pierwszy ogień miała pójść Dark. Ruszyła kłusem w stronę startu, żeby wraz z usłyszeniem dzwonka przejść do galopu i rozpocząć przejazd. Od początku narzuciła klaczy dość wymagające tempo, ale była pewna, że Princess mu sprosta. Folbluty były szybkie i wytrzymałe, nieco gorzej sprawdzały się na czworobokach, ale na próbie terenowej nie miały sobie równych i Jessie była tego w pełni świadoma.
Cały czas jechała w odciążającym dosiadzie, umożliwiając gniadej swobodny galop. Dopiero przed pierwszą przeszkodą nieco przysiadła ją w siodle, biorąc mocniej na siebie, by uważnie podeszła do tej pionowej przeszkody. W crossie nie było miejsca na błędy, nie było spadających drągów jak na parkurze. Obie musiały być zatem bardzo uważne. Nie zapomniała dać klaczy łydki przed przeszkodą, aby na pewno oddała skok, w którego trakcie Jessica podążyła za ruchem Princess, oddając jej wodze bez utraty kontaktu. Po wylądowaniu wróciła do wcześniejszej pozycji i chwilowo dodała, szybko pokonując dystans do drugiej, nieco podobnej przeszkody. Ta była jednak nieco szersza, przez co zawodniczka nie musiała tak mocno wyhamowywać klaczy, co zresztą nie byłoby najlepszym posunięciem. Do następnych przeszkód, które tworzyły szereg, pogalopowała w tym samym, żywym tempie. Ponownie dopiero przed szeregiem usiadła w siodle, odchyliła się nieco do tyłu, wycofując gniadą by uważnie pierw wskoczyła na wzniesienie, a następnie - równie skrócona - podeszła do drugiego członu i oddała kolejny skok, oczywiście podparty łydką. Brunetka miała dobrą równowagę, z której trudno było ją wytrącić nawet przy kłopotliwych skoku, choć oczywiście takie sytuacje miały miejsce.
Niewiele dalej stała następna przeszkoda, również należąca do tych szerszych, dlatego w najeździe do niej Jess nie skracała szczególnie klaczy. Jedynie odrobinę wycofała się do tyłu, półparadą zwróciła uwagę Dark na przeszkodzie i doprowadziła ją do niej zamkniętą w łydkach, na równym i stabilnym kontakcie, ograniczając ryzyko spłynięcia z przeszkody. Po jej pokonaniu dodała w galopie, kierując się do następnego szeregu. Przymierzając się do jego pokonania także musiała siąść w siodło, przytrzymać klacz by pomóc jej bezpiecznie zeskoczyć ze wzniesienia, a następnie podejść do wąskiej przeszkody. Dociążając dosiadem jej zad zadbała o jego mocniejsze zaangażowanie, które przełożyło się na wystarczające mocno odbicie, przy którym nie spóźniła się ręką za ruchem pyska Princess i pomogła jej pokonać drugi człon szeregu.
/1-5bNaomi Eaton - 2016-09-10, 09:34 Zachęcona coraz lepiej układającą się współpracą z Friskim, nie zawahała się przed zgłoszeniem go na zawody. Klasa, do której zapisała siwka, była jeszcze na tyle prosta (oczywiście dla kogoś, kto miał o tym pojęcie), by mogła wystartować na nim bez większych obaw. Trasa była raczej pozbawiona prawdziwie trudnych przeszkód, co pozytywnie nastrajało Naomi co do przebiegu przejazdu.
Sumiennie przygotowała Friskiego do startu. Po rozgrzewce czekała tylko na ich kolej, a gdy ta nadeszła, kłusem ruszyła w stronę startu, by wraz z usłyszeniem dzwonka, dla nich oznaczającego rozpoczęcie, przejść do galopu. Zdawała sobie sprawę z tego, że siwek lubił się niekiedy zapatrzeć, dlatego w najeździe do pierwszej przeszkody wykonała serię półparad, oczywiście nie zapominając o najważniejszym - pracy dosiadu i aktywnym jechaniu łydkami. Tutaj nie było miejsca na zawahanie, każdy błąd był bardzo kosztowny (niekoniecznie w punkty karne...). Przed jedynką dodatkowo podparła oldenburga łydką i wyczekała momentu odbicia, wraz z którym podążyła za ruchem ogiera, przede wszystkim oddając mu wodze, bez załamywania kontaktu. Półsiad Naomi był niski, wolała pozostać w bliskim kontakcie z siodłem. Lądując wycofała się do tyłu, cały czas mocno opierając się w strzemionach, których dzięki temu nie gubiła. Kolejna przeszkoda stała na tyle blisko, by mogła dojechać do niej w pełnym siadzie, nie pozwalając jednak Friskiemu na skrócenie się. Skok miał być pionowy, dostosowany do typu przeszkody, o co zadbała w najeździe mocniej obciążając zad ogiera, jednocześnie prowadząc go zamkniętego w łydkach. Ponownie bez problemu nadążyła za jego ruchem, już trochę go znając, przede wszystkim z jazdy po płaskim, lecz i ona budowała wyczucie. Do trójki z kolei miała szansę nieco żywiej pogalopować, na ten czas przechodząc do półsiadu, w którym dodała do muru. Na pięć foule przed paroma półparadami skupiła uwagę wierzchowca, po czym usiadła w siodle i zamknęła oldenburga w korytarzu z pomocy, unikając tym sposobem ryzyka spłynięcia z przeszkody, która mogła budzić wątpliwości. Po pokonaniu przeszkody pozwoliła sobie na to, aby krótko klepnąć siwka po szyi, niejako go chwaląc za dotychczasowe posłuszeństwo i do czwartej przeszkody także żywiej pogalopowała. Tym razem nie musiała szczególnie skracać i zaokrąglać konia, zaledwie trochę ściągnęła łopatki i usiadła nieco głębiej w siodle, nie przyklejając się jednak do niego. Skok mógł być płaski i daleki, konstrukcja przeszkody zdecydowanie to umożliwiała. Stąd też blondynka pozostała w bardzo bliskim kontakcie z siodłem, ale nie zapomniała o oddaniu siwkowi wodzy, aby jednak mógł zapracować szyją i utrzymać równowagę w skoku. Po wylądowaniu od razu powróciła do półsiadu i celowo ścisnęła boki konia łydkami, dając mu żywo pogalopować w dystansie do szóstej przeszkody, przed którą tylko nieznacznie go wyhamowała na pięć foule przed miejscem odbicia. Jak zawsze przypilnowała wierzchowca w najeździe, nie ryzykując wyłamaniem w ostatniej chwili i wraz z oddaniem skoku, przeszła do półsiadu i oddała siwemu wodze.
/1-6Jessie - 2016-09-10, 09:51 Jakby było tego mało, jeszcze pogoda postanowiła uprzykrzyć Jessie życie. Szybko jednak dostrzegła plusy siąpiącego deszczu, który konsekwentnie rozmiękał podłoże. Zawsze miała problem z brykającą i ponoszącą Truskawką, szczególnie podczas rozprężenia, ale dzisiaj miała sporą szansę na to, aby zminimalizować to zachowanie do minimum. Zakładając oczywiście, że koń nie był głupi i nie wyczyniał akrobacji na wątpliwym podłożu, na którym zwyczajnie się ślizgał...
Niezależnie od przebiegu przygotowań, wkrótce doszło do rozpoczęcia przejazdu. Jess jak zawsze postawiła sobie za punkt honoru przepchnięcie Strawberry przez cały tor, na co miała coraz większe szanse wraz z każdym kolejnym startem. Wiedziała już, że klaczy raczej nie trzeba dodatkowo motywować do oddawania skoków - problematyczne było jedynie utrzymane się na jej grzbiecie, gdy postanowiła oddać serię z zadu w najmniej oczekiwanym momencie. Mając jednak tę świadomość, Jess była gotowa praktycznie na wszystko i linię startu przekroczyła galopem, myśląc tylko i wyłącznie o pierwszej przeszkodzie. Nie były one duże, ani skomplikowane, więc jadąc na nie nie miała śmierci w oczach, nawet jeżeli Truskawka była daleka od podjęcia współpracy na początkowym etapie. Od początku jechała w niskim półsiadzie, utrzymując bliski kontakt z siodłem oraz mocne oparcie w strzemionach. W ten sposób była mocno "uczepiona", nie obrywała też po kręgosłupie przy ewentualnych brykach, a jeżeli kucynce przyszło do głowy chować łeb między nogi, była gotowa od razu pociągnąć ją do góry i jednocześnie dać łydkę z ostrogą, co skutecznie winno odwieść ją od tego pomysłu. Do jedynki miała niewielkie pole manewru, więc w razie gdyby tempo było zdecydowanie za mocne, nie wahała się głęboko usiąść w siodle i przytrzymać klaczy. Podobnie w drugą stronę, jeżeli było za wolno, bez obaw dała jej łydkę z ostrogą, w zanadrzu trzymając bacik. Nie używała go jednak bez potrzeby - nie oddawała klaczy za ewentualne bryki, korzystała z niego jedynie wtedy, gdy ta się mocno skracała przed przeszkodą. Czyli może nawet nigdy. Jakby nie było, udało jej się doprowadzić Truskawkę do pierwszej przeszkody, a nawet ją pokonać - oczywiście przeszła na czas skoku do półsiadu i oddała koniowi wodze. Dopiero po zaliczeniu jedynki, jadąc do drugiej przeszkody zaczęła regulować tempo, starając się dogadać z koniem w akceptowalnym stopniu.Dark Princess - 2016-09-10, 21:59 Gniada nie spodziewała się wyjazdowych zawodów, które na szczęście odbywały się w kraju. Richmond znajdował się blisko Eastbourne, więc podróż nie zapowiadała się na długą. Jako jeden z kilku koni Jess, miała okazję się na nich zaprezentować. To będą jej drugie zawody crossowe, jak jej pójdą? To się dopiero okaże. To była druga podróż młodej w życiu, więc trochę się stresowała i potrzebowała czasu by ochłonąć. Miała czas do zawodów, więc już w ich dzień była spokojna i czekała na to, co się dziś wydarzy. Z rana pojawił się u niej luzak, który przygotował ją do zawodów, a potem Jess ją odebrała i w niedługim czasie ruszyły na start. Poruszała się dość płynnym, energicznym kłusem i pracując dość aktywnie zadem. Wraz z usłyszeniem dzwonka, została wypchnięta do galopu. Stawiała dość obszerne foule galopu, nabierając dość mocne tempo i pędząc naprzód. Posiadała doskonałe geny, więc chyba nie wątpiła Jess w to, że podobała zadaniu? Na szczęście w porównaniu do większości folblutów nie była narwana i to cieszyło większość ludzi, którzy z nią obcowali. Nie miała okazji zaprezentować się na czworoboku, więc trudno powiedzieć jakby jej poszło. Nie była koniem szalonym i dostosowywała się do jeźdźca, wykonywała wszystkie polecenie bez szemrania. Jednak jak każdemu zwierzęciu, mogło coś zawsze odwalić. Klacz płynnie galopowała naprzód, szybko na jego drodze stanęła przeszkoda numer 1. Podniosła się na przodach i uniosła wyżej łeb, oceniała przeszkodę z innej perspektywy. Gniada też nie chciała się połamać na przeszkodzie, więc ceniła sobie uwagę Jess i ostrożność. Klacz Dojechawszy do przeszkody skupiła się na niej i prawidłowym skoku. W miejscu zasugerowanym przez kobietę, Dark odbiła się od przeszkody i wzniosła się nad nią. Złożyła nogi nad przeszkodą i się wyciągnęła nad nią, by złapać równowagę nad przeszkodą. Po lądowaniu za płotkiem (?), pojechali dalej na wprost do kolejnej przeszkody. Klacz przyspieszyła w dystansie do kolejnej przeszkody, która niby była podobna, ale nie do końca. Pędziła na razie nie zmiennym tempem galopu, dojechała dość pewnie do przeszkody i skoczyła ją na czysto. Na razie nie miała większych problemów z przeszkodami, ale dopiero skoczyły dwie, więc do mety jeszcze daleko. Do następnych przeszkód, które tworzyły szereg, pogalopowały tym samym, żywym tempem. Nieco się skróciła się do szeregu, unosząc przody i łeb. Ponownie oceniła sytuację, mocniej parskając i chwilowo się denerwując. Klacz z lekkim zawahaniem wskoczyła na wzniesienie, ale bez o dziwo żadnych problemów. Skrócona pojechała dalej na wprost do drugiego członu przeszkody 3ab, który już nie wywołał u niej drobnego stresiku. Dojechała do przeszkody, by skoczyć ją na szczęście na czysto. Kawałek dalej stała kolejna przeszkoda, która była podobna do tej, którą skoczyła przed momentem - miała tylko inny kolor. Pewnym i mocnym krokiem dojechała do przeszkody, była w pełni skupiona na kobiecie i przeszkody. Dojechała do miejsca wybicia, by się zaraz pewnie odbić spod przeszkody, złożyć się nad przeszkodą i wyciągnąć na nią. Skoczyła przeszkodę numer 4 w pełnej harmonii i równowadze, by po wylądowaniu pogalopować do kolejnej przeszkody. To był kolejny szereg i tym razem był uskok zamiast pod górkę, jak w poprzednim szeregu. Klacz ponownie lekko się poddenerwowała, ale spokój i opanowanie Jess dało jej pewność siebie. W lekkim skróceniu dojechała do ze skoku, który wykonała z lekkim zawahaniem i wyszło nieco z miejsca. Do drugiego członu dojechała już pewnie i w skupieniu, by się odbić spod miejsca wybicia i w ten sam sposób co wcześniej, skoczyć przeszkodę 5b.Mistrz Gry - 2016-09-11, 18:46 Temat postu: Luke Sugarman & Corleone Olshansky
73; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu + 3,6 pkt karnego
124; Lwie serce; koń idzie wyjątkowo odważnie na kolejne przeszkody, nie waha się ani razu, pokonuje trudności bez najmniejszych problemów odznaczając się wysoką klasą.
96; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Opis
Jak na pierwszą styczność z crossem, ogierowi szło całkiem dobrze - szedł pewnie przed siebie, ale niestety kondycyjnie nie pociągnął tej trasy, w czego efekcie para dotarła na metę z przekroczeniem wyznaczonej normy czasu.
Mistrz Gry - 2016-09-11, 18:57 Temat postu: Amelie Halley & Integrity Promise
75; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu + 1,6 pkt karnego
76; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu + 3,6 pkt karnego
57;Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
15; Odmowa skoku; zatrzymanie się konia przed przeszkodą, którą powinien skoczyć. 20 punktów karnych
Opis
Klacz wyraźnie była dzisiaj nie w formie. Nie dawała rady galopować w tempie, które pozwoliłoby parze na zmieszczenie się w normie czasu, a w dodatku wyłamała na 5 przeszkodzie.
Alexander - 2016-09-12, 13:53 Alex ze względu na udane poprzednie zawody, postanowił zabrać wałacha i na te. Miały być to ich pierwsze wspólne zawody wyjazdowe i facet cieszył się nie zmiernie. 2-3 dni przed zawodami przygotował konia do transportu, załadował do przyczepy dla koni i udał się na miejsce zawodów. Stajnia miała doskonałe warunki, więc gniadosz powinien się czuć tu dobrze. W dniu zawodów z rana pojawił się w stajni, by zająć się przygotowaniami wałacha do zawodów. W końcu oboje byli piękni i dostojni, więc wziął wałacha na rozprężalnie. Tam go dokładnie rozgrzał, poskakał z nim co nieco i czekali na wezwanie na tor crossowy - konkursowy.
Wyczuwał od początku, że wałach był spięty, nie ufny i czujnie się rozglądał. Chyba to jego pierwsze zawody crossowe i do tego wyjazdowe, więc trudno było mu się dziwić. Jednak musiał zachować zimną krew i skupienie, bo trasa przed nimi i to w sumie najprostsza jaka była. Miał problem z ustawieniem go, utrzymaniem skupienia i jak się zaraz okaże, również tempa i jażdy naprzód. Używając nieco wymuszenia i siły, udało mu się kłusem zbliżyć do linii startu, a po usłyszeniu dzwonka wypchnął go do galopu. Musiał go cały czas poganiać i jednocześnie mocniej trzymać na pysku, bo odnosił wrażenie że jakby popuścił, to gniadosz by uciekł gdzie pieprz rośnie. Pchał go mocno naprzód, nie pozwalając na spierniczenie z trasy i inne dziwne pomysły. Trudno się go prowadziło to fakt, ale jakoś jechali do przodu - na razie. W nieco zwolnionym tempie i z trudnościami w końcu dotarli pod pierwszą przeszkodę. Zamknął go w łydkach i dopchał do miejsca wybicia, by zaraz łydką odesłać wałacha do skoku, wejść w półsiad i oddać mu wodzę do skoku. Starał się utrzymać mocne tempo, ale nie było to wcale proste. Wałach się opierał przed ruchem w przód, a nawet chciał się wspinać do dwójki. Mało delikatnie Alex dźgnął go w boki i ściągnął go mocniej na ziemię. Jeśli znów próbował zwalniać to dźganie bo bokach, przynajmniej chwilowo pomagało. Nie dźgał go ostrogami, robił to na tyle instynktownie, że bardziej przodem/bokiem stopy i strzemienia, bo nie chciał go poranić. Jakimś cudem udało im się dojechać do dwójki, by zamykając go w pomocach ponownie dopchać do przeszkody. Trochę ryzykownie bo ciężki najazd i słabe tempo, ale jakoś dojechali do przeszkody i pokonali ją na czysto. Dojazd do trójki który był szeregiem, nie był wcale łatwiejszy czy prostszy. Nadal próbował uciekać z toru i wspinać się, jednak doświadczenie Alexa w takiej sytuacji go nie zawodziło nigdy. Dopychał wałacha do przeszkód, czasem używając nieco więcej siły, ale bez krzywdzenia fizycznego wałacha. Podebrał go nieco na siebie przed szeregiem, bardziej angażując w pracę zad i robiąc lekkie przody (starając się). Tu jego wspinanie się przydało, bo prawie zrobił to przed wskokiem na uskok. Więc docisnął łydki do jego boków i wypchnął z bioder w przód, wykorzystując wcześniejszą pozycję Cassino. W dalszym skróceniu (mam nadzieje), pojechał do drugiego członu przeszkody. Tu odesłał ponownie konia do skoku łydkami, by zaraz wejść w lekki półsiad i oddać mu wodzę. Po lądowaniu starał się ponownie rozpędzić wałacha, co jednak graniczyło prawie z cudem. Lekko podpierając go w łydkach, skręcili w prawo i wyjechali na prostą do czwórki. Mimo problemów wynikających głównie ze strachu wałacha, jakoś na razie jechali naprzód. Po dojechaniu do owej przeszkody, skoczyli ją na czysto i pogalopowali w zwolnionym nieco tempie do kolejnego szeregu. Nie sądził, że ta przeszkoda okaże się fatalna w skutkach. Wziął go ponownie na siebie, unosząc jego przody i skupiając go na siebie. Dojechał do rantu, gdzie chciał się wspiąć. Alex nie zastanawiał się zbyt długi i przepchnął go w dół, ale wałach zrobił zbyt wielki sus i prawie zaraz musiał skakać drugi człon. Facet się zupełnie tego nie spodziewał i przy nierozgarnięciu konia, dziwne by było żeby skoczyli na czysto. Odsyłając go do skoku, zbyt płaskiego zdecydowanie skoku, poczuł jak wałach zahacza przodami o płot. Spodziewał się wszystkiego, ale brak czas na reakcję - wysadził go dosłownie z siodła. Zderzenie z ziemią nie było przyjemne, ale zdążył pomyśleć i się przeturlać na bok. Dzięki czemu wałach nie spadł na jego klatkę czy łeb, tylko na nogę. Poczuł ból, przeszywający i trudny do opisania. Zadziałał instynktownie, złapał wodzę konia i zachęcił go głosem do wstania. Na szczęście posłuchał go i to zrobił, a Alex zawisł na moment na nim. W między czasie podbiegła obsługa toru, odbierając konia od Alexa. Wałach kulał, a i Alexa lekarz musiał zobaczyć. Więc dzięki pomocy obsługi toru, zeszli z niego i udali się do lekarzy.
z.tJessie - 2016-09-12, 18:47 Lądując za drugim członem szeregu, wyjrzała już za szóstą przeszkodą. Ten rodzaj przeszkód był często spotykany na próbach terenowych, ale Jess była świadoma tego, że dla Dark wciąż mogła to być swego rodzaju nowość. Nie dała jej jednak powodów do obaw swoim zachowaniem - cały czas aktywnie prowadziła ją w łydkach do przodu, patrząc przed siebie i trzymając wodze na stabilnym, elastycznym kontakcie. W dojeździe do przeszkody nie usiadła głęboko w siodle, a jedynie się do niego zbliżyła, tylko nieznacznie wycofując Dark przed oddaniem skoku. Ten wypadł daleki, na co Jess była gotowa; w locie pozostała w bardzo bliskim kontakcie z siodłem, ale nie zapomniała o oddaniu gniadej wodzy, co umożliwiło jej swobodne wyciągnięcie szyi.
Jeżeli chodzi o siódmą przeszkodę, wybrała jej alternatywę. Corner był zdecydowanie trudniejszą przeszkodą, której pokonywanie wolała przećwiczyć w domu. Na zawodach wybrała pewnik, co okazało się być słuszną decyzją, bo Dark pokonała przeszkodę bez zawahania. Dalej czekał na nie szereg złożony z trzech przeszkód. Pierwsza polegała na wskoczeniu na nasyp, który był jednak ciekawie ozdobiony, co mogło być zniechęcające dla konia. W najeździe do niego usiadła w siodle, by mieć większą kontrolę nad koniem - zamknęła Princess w korytarzu stworzonym z pomocy i aktywnie pracując dosiadem, doprowadziła ją pod nasyp, spod którego nastąpiło odbicie tuż po otrzymaniu łydki. Pochwaliła ją głosem i skróconym, spokojnym galopem przegalopowała przez wzniesienie, by zaraz półparadą uprzedzić folblutkę o zeskoku. Tuż po nim ponownie wzięła ją do siebie i doprowadziła do ostatniego członu, tutaj także podpierając ją łydką przy odskoku i nie zapominając o prawidłowym zachowaniu już w samym skoku, a także podczas lądowania.
Po skoku przeszła do półsiadu, jako że na trasie czekał na nie najdłuższy dystans bez przeszkód. Przez cały dystans Jess jechała stojąc dość wysoko w strzemionach, w których miała stabilne oparcie. Poluźniła nieco wodze, umożliwiając klaczy lekkie wydłużenie szyi. Wbrew pozorom nie rozwinęły na tym odcinku największej prędkości, ale było to zamierzone działanie ze strony Jessie. Nie chciała zmęczyć konia na samym początku, więc pojechała to równo, dostatecznie szybko.
Widząc przed sobą dziewiątą przeszkodę, na sześć foule przed nią półparadami zaczęła skracać Princess. Usiadła też nieco bliżej siodła, chcąc ją przytrzymać także dosiadem, co umożliwiło im bezpieczne najechanie na przeszkodę. W wymierzonym miejscu dała gniadej łydkę i poczekała na moment odbicia, wraz z którym przeszła do półsiadu i oddała jej wodzę. Identycznie zachowała się na dziesiątej przeszkodzie, która stała niedaleko.
Następne przeszkody również nie znajdowały się daleko, toteż w dystansie do nich nie szarżowała specjalnie, tym bardziej że było dość ciasno jak na takie tempo galopu. Do pierwszego członu nieco przysiadła Dark, co po wylądowaniu poskutkowało nieco większą ilością miejsca do znacznie szerszego drugiego członu, do którego Jess dodała nieznacznie, przed przeszkodą dając klaczy wyraźną łydkę. Obie przeszkody udało im się pokonać z powodzeniem, co niezmiennie cieszyło brunetkę.
/6-11bMistrz Gry - 2016-09-13, 09:05 Temat postu: Luke Sugarman & Voice of Insomnia
80; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
79; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu + 1,6 pkt karnego
49; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura)
92; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
36; Bolesny skurcz;Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała.
Opis
Para dotarła na metę bez większych problemów, aczkolwiek nie zmieściła się w wyznaczonej normie czasu.
Naomi Eaton - 2016-09-13, 16:05 Naomi wprost nie mogła przepuścić takiej okazji, jaką było zaprezentowanie Siviento na próbie terenowej. Były to ich pierwsze wspólne zawody wyjazdowe, co - jak mogła się spodziewać - wiązało się z zauważalnym napięciem ogiera. W ostatecznym rozrachunku kobiecie jednak udało się zapanować nad gniadym w stopniu, który umożliwiał im wystartowanie.
Po przeprowadzeniu rozgrzewki zostawiła w zanadrzu parę dodatkowych minut, które przeznaczała na lekkie ochłonięcie. Nie dopuściła jednak do sytuacji, w której organizm ogiera "wystygłby" do końca, bo niedługo później nadeszła ich kolej startu. Wraz z usłyszeniem dzwonka, Naomi z kłusa przeszła do galopu, w którym przekroczyła linię startu. Od początku jechała dość aktywnie, w lekkim, odciążającym dosiadzie, prowadząc konia w łydkach i na równym, elastycznym kontakcie. Namierzyła wzrokiem pierwszą przeszkodę, która nie była zbytnio skomplikowana - podobnie jak wszystkie inne, dostosowane dla początkujących koni. Pewnie doprowadziła do niej konia, przede wszystkim pilnując tempa, które miało być odważne i równe. Gdyby miał się skrócić, była gotowa zadziałać łydką wzmocnioną ostrogą, a nawet użyć palcata. Póki co jednak nie było to konieczne, bo Siviento okazał się iść chętnie; doprowadziła go do przeszkody i w odpowiednim miejscu dała mu łydkę, zaraz po której nastąpiło odbicie. Podążyła za ruchem konia, przechodząc do niewielkiego półsiadu, w którym pozostała w bliskim kontakcie z siodłem. Nie zapomniała też o dostatecznym oddaniu wodzy.
Po pokonaniu przeszkody powróciła do półsiadu, który umożliwiał ogierowi zdecydowanie swobodniejszy galop. Nie pozwalała mu jednak na rozwinięcie pełnej prędkości, i bez tego galopował efektowniej od większości koni, wykorzystując atuty swojej rasy. W najeździe do drugiej przeszkody usiadła bliżej siodła, lekko przytrzymując konia i pojedynczymi półparadami przygotowała konia na oddanie następnego skoku. Ponownie wskazała mu adekwatne miejsce odbicia i nie spóźniła się za jego ruchem. Swoje konie znała najlepiej, więc nawet mimo młodego wieku Siviento wiedziała, jaką miał technikę - choć wciąż ulegała drobnym, aczkolwiek nadzorowanym przez Naomi zmianom.
Do trzeciej przeszkody także mogła pozwolić sobie na to, aby żywiej pogalopować. Jednak tym razem podjeżdżając do 3a całkowicie usiadła w siodle, wzięła ogiera na siebie i przed wzniesieniem dała mu mocniejszą łydkę, prowokując do odważnego wskoczenia na nasyp. Na nasypie także jechała pełnym siadem, zyskując pełną kontrolę nad koniem, którego doprowadziła do drugiego członu szeregu, przed którym także zasugerowała mu miejsce odbicia. Gdy już nastąpiło, przeszła do półsiadu i lekko przesunęła rękę do przodu, umożliwiając zapracowanie szyją. Niewiele dalej stała następna przeszkoda, jednak w dojeździe do niej wyczuła zawahanie ze strony ogiera, prawdopodobnie wywołane rozproszeniem przez publiczność. Pojechała go zatem nieco mocniej dołem, ostatecznie doprowadzając do przeszkody i pokonując ją bez niespodzianek. Do następnego szeregu pogalopowali już bez przygód, aczkolwiek prawidłowy najazd do pierwszego członu ponownie wymagał od Naomi nieco większego skupienia. Ponownie usiadła w siodle, lekko przytrzymała konia i skumulowaną w nim energię uwolniła na odskoku. Po pokonaniu przeszkody także jechała pełnym siadem, ostrożnie podchodząc do zeskoku w dół.
/1-5bDark Princess - 2016-09-15, 12:42 Wylądowały za drugim członem, by przyszykować atak na 6. Za sobą na razie miała jeden cross, start był dość udany i nie można było narzekać. To były wtedy jej pierwsze zawody i to jeszcze pod Naomi, klacz wtedy dała radę i podołała zadaniu. Warto powiedzieć, że wcale prosto nie było i wymagało wiele poświęcenia i zaangażowania. Spokój Jess dobrze wpływał na klacz, ale i tak lekko była zestresowana. Biegnąć galopem przez tor crossowy, starała się jednak tego nie pokazywać. Jechała dość równo, energicznie i chętnie do przodu. Mieliła wędzidło w pysku, pchając się z zadu naprzód. Nieco uniosła przody i pysk ku górze, mierząc bacznie przeszkodę i przygotowując się na skok nad nią. Po dojechaniu do miejsca wybicia, klacz dość daleko się wybiła i płasko poszybowała nad przeszkodą. Zrobiła z siebie takie leżące L, a raczej lecące. Przeleciała dość czysto nad przeszkodą i nawet jej nie musnęła, prezentując nienaganny baskil nad czymś, co przypominała stół. Coś podobnego chyba pokonywała na poprzednim crossie, a po drugie wyzwania bardzo spoko <3 Jednak niewiele miała do gadania, więc przystała na alternatywę przeszkody. Klacz sprawnie i gładko dojechała do lekko skośnego płotu, by zaraz unieść się w powietrze i przeskoczyć go na czysto. Kolejno czekał ich potrójny szereg, klacz podobnie jak wcześniej nieco się zawahała. Jess pewnie to wyczuła i lepiej ją na sobie skupiła, dzięki czemu odbyło się bez dramatu. Klacz uniosła wyżej łeb, podnosząc też się nieco na przodach i mocniej parskając. Tak było aż do momentu kiedy po łydce wskoczyła na nasyp i pochwalona krótko przez Jess, przegalopowała go w lekkim skróceniu. Na widok zeskoku głośniej parsknęła, by nieco z lekkim zapasem skoczyć w przód i bezpiecznie wylądować na dole. Bezproblemowo w skróceniu dojechała do trzeciego członu, kuląc nieznacznie jedno z uszu. Po dojechaniu do miejsca odskoku, klacz po łydce uniosła się do góry, odbijając mocniej z zadu i zaraz składając nogi pod siebie. Wyciągnęła szyję do przodu i zaraz przody na które wylądowała, a tyły zaraz dołączyły do przodów. Po lądowaniu czekał ich spory kawałek trasy bez przeszkód, klacz mogła nieco rozluźnić szyję w dystansie i może nawet lekko przyspieszyła. Nie chciała wiekować w dystansie, ani dojechać na metę po czasie. Jechały dość równo, ale nadal szybko i energicznie. Wbrew pozorom dość szybko dostrzegły kolejną, dziewiątą przeszkodę. Dojeżdżając stopniowo do przeszkody, gniada ponownie się nieco skróciła i przymierzała do ataku na przeszkodę. Z uniesionymi bardziej przodami i łbem, dojechały sprawnie do przeszkody. W wyznaczonym przez Jess miejscu i po otrzymaniu łydki, klacz odbiła się od podłoża i uniosła przód ciała do skoku, składając przody pod siebie. Tył wcale jednak nie był gorszy, bo zaraz również uniósł się nad przeszkodą i tyły też znalazły się bliżej gniadego ciała. Swobodnie wyciągnęła szyję nad przeszkodą i przeskoczyła ją na czysto, lądując zaraz po drugiej stronie. Dziesiatka wyglądała niepozornie, ale miała jakiś płot przy sobie i klacz prychnęła z niezadowoleniem na jego widok. Doprowadzona jednak przez Jess pewnie do przeszkody, nie miała problemów z jej przeskoczeniem i znalezieniem się po drugiej stronie. Kolejno czekał ich szereg i długi dystans do nich, jechały nadal spokojnym tempem galopu i pilnowały się. Nikt w końcu nie chciał pocałować ziemi nie? Do pierwszego członu ponownie się nieco skróciła, by zachować sporo miejsca między pierwszym, a drugim skokiem. Kłoda została pokonana bez trudu, a po wylądowaniu gniada się nawet nieco rozciągnęła i przyspieszyła do drugiego członu. Po łydce Jess podobnie jak wcześniej, uniosła się do skoku, złożyła się i wyciągnęła w locie. Miały nawet ponad połowę toru za sobą, pokonywały go na czysto i w dobrym czasie. Brawo one <3Friskey Whiskey - 2016-09-15, 12:58 Siwy dość chętnie współpracował z Naomi, nie sprawiając przy tym większych problemów, pomimo swoich gabarytów i obecności jaj, był koniem typowo damskim. Niezwykle czułym na wszelkie pomoce, wymagającym subtelności w prowadzeniu ale też i zdecydowania.
Rozgrzany i gotowy do startu strzygł uważanie siwymi radarami na boki, wielkimi czarnymi ślepiami wpatrując się w obecną tu publikę, a także przeszkody jakie stały na trasie tuż przed nimi. Nie potrafił ustać spokojnie, rozpierała go energia, co wyrażał poprzez nadmierne podekscytowanie. Dopiero sygnał oznaczający start sprawił, że siwek ruszył prężnie galopem na znak Naomi. Galopując niezwykle obszernie i zdecydowanie kierował się w stronę pierwszej przeszkody, delikatnie przytrzymany musiał podstawić mocniej zad co pozwoliło na wykonanie sprężystego skoku. Tuż po jego oddaniu Friskas parsknął głośno dalej galopując obszernie, stawiając duże kroki galopu. Próbował przy tym narzucać swoje własne, bardzo energiczne tempo co z pewnością utrudniało blondynce prowadzenie go na trasie.
Zmuszony podstawić mocniej zad, podniósł się przodem, lekko wytracając tempo dzięki czemu mógł oddać skok w górę, a nie w dal. Doprowadzony i przypilnowany do dwójki, skoczył bez zastanowienia pozostawiając ją za sobą.
Mając okazję do pogalopowania, zaczął wyciągać łeb do przodu i ponownie nabierać intensywnego tempa, oddychając równo lecz głośno skupił się na przeszkodzie numer 3. Wyglądała okazale i mogłaby stanowić potencjalną przeszkodę do ominięcia. Widząc jednak, że nie ma jak pokombinować siwy szedł na mur pewnie i bez zastanowienia pokonując go widowiskowym susem. Poklepany parsknął krótko pracując klatką piersiową, silny zad napędzał to wielkie cielsko, które wciąż równie energicznie jak na samym początku parło do przodu.
Nawet nie zauważył kiedy wyrosła przed nim czwórka stanowiąca mały domek, pokonał go sprawnie i z lekkością, przemykając nad nim bez większego zastanowienia.
Dopiero piąta przeszkoda zaczęła budzić w ogierze wątpliwości, stojąca hydra wymagała nie tylko skupienia ale też doprowadzenia do niej konia, tak aby oddał skok. Wydawała się być wysoka i robiła wrażenie, aczkolwiek konie dość chętnie pokonywały właśnie takie przeszkody, czesząc krzaki kopytami.
Siwym nie pierwszy raz brał udział w crossie i właśnie dlatego oddał skok bez zastanowienia, pozostawiając za sobą piątkę. Galopując obszernie i dynamicznie do szóstki zaatakował pewnie beczki, pokonując je sprawnym susem. W skoku pracował nie tylko szyją ale grzbietem oddając dobre technicznie skoki, siny zad oraz wzrost pozwalały swobodę skoku, którą prezentował na crossie ogier.Siviento - 2016-09-18, 22:58 O ile samo załadowanie go do przyczepy było wyzwaniem, to ogarnięcie go po tym jak z niej wyszedł przechodziło już wszelkie granice. Ogierowi wyraźnie nie podobało się nowe otoczenie. Był wystraszony i nie chciał ani trochę współpracować. Obce konie, ludzie, hałas, zamieszanie, a jego młode serce prawie nie dawało rady. Ostatecznie jednak w miarę się uspokoił, został wyczyszczony, osiodłany i gotowy do rozgrzewki.
Sama rozgrzewka również nie należała do najspokojniejszych, głównie przez to, że nie byli tutaj sami, a kręcący się ludzie tylko go rozpraszali. Starał się jednak znaczną część swojej uwagi poświęcić siedzącej na nim dziewczynie, której starania w końcu przyniosły jakiś efekt bo gniady uspokoił się w końcu i zaczął współpracować. Po dzwonku z kłusa przeszedł do galopu i pokierował się wprost na tor, do pierwszej przeszkody. Nie wyglądała na skomplikowaną, ale nawet mimo to czterolatek nie czuł się zbyt komfortowo. Głównie ze względu na to, że ludzie stojący na trasie ani trochę mu nie pomagali. Spocony był już przez to, że tak okropnie się stresował, więc jego sierść na szyi była wręcz dwa razy ciemniejsza od potu. Podjechał do pierwszej przeszkody i w odpowiednim momencie odbił się od ziemi, przeskakując sprawnie na drugą stronę. Można powiedzieć, że pierwsze koty za płoty, ale to dopiero początek. Swobodnie galopował do drugiej przeszkody, dalej czujnie obserwował ludzi, czasem gubiąc się przez to w galopie. Każdy głośniejszy odgłos sprawiał, że miał ochotę odskoczyć na bok i zwiać.
Szybko dotarli do drugiej przeszkody, ze względu na jego dość żywe tempo. Nie wyglądała strasznie, ale jego niepewność chwilami robiła swoje. Tylko to, że Naomi cały czas miała nad nim kontrolę cały czas szedł przed siebie, coraz mniej uwagi poświęcając widowni. W odpowiednim miejscu wybił się do skoku, wyciągając pysk przed siebie i podkurczając nogi, żeby przypadkiem nie zahaczyć przeszkody. Nie chciał zaliczyć gleby na swoim pierwszym crossie w życiu. Mogłoby się to zakończyć małym urazem dla jego młodej psychiki. No i obitym cielskiem po bliskim spotkaniu z ziemią. Do trzeciej przeszkody pogalopował o wiele żywiej. Wskoczył na nasyp i pogalopował dalej, zbliżając się do drugiego członu szeregu. Odbił się w prawidłowym miejscu, dzięki czemu oddał czysty skok i wylądował. Niewiele mu brakowało do drugiej przeszkody, ale publika znowu dała się we znaki, przez co ogier trochę się w tym wszystkim pogubił. Ludzie zaczęli zwracać więcej jego uwagi niż Naomi, ale ostatecznie kolejną przeszkodę również pokonał bez większych wybryków. Pogalopował dalej do kolejnego szeregu, znowu trochę się przed nim wahając. Jego pewność siebie momentami po prostu zanikała, przez co dziewczyna musiała interweniować jeśli nie chciała dorobić się na nim wypadku. Albo ewentualnej ucieczki z tego toru. Przeskoczył przez kolejną przeszkodę, wybijając się mocno z zadu. Dzięki czemu niczego nie obił swoimi kopytami. Po lądowaniu ostrożniejszy zeskok w dół i ciąg dalszy przejazdu.