To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur trawiasty

Jethro - 2014-11-14, 21:48

W trakcie tam sobie Jethro z niego hopsnął na ziemię, wodze tam zaczepiając o horn. Hacz tam mógł sobie macać co chciał, mężczyzna tylko obniżył drągi do wysokości trzydzieści - pisiąt i dał Haczowi tyle czasu ile potrzebował, żeby 'zaprzyjaźnił' się z doublebarre. Nikomu się nie śpieszyło soł... :-D Więc jak tam sobie Haczowaty wylizał/wykiział/wytrącał przeszkodę, to znów go Jethro dosiadł i ponowili najazd. Jak się nie uda - będą obniżać, a jak przeclecą - to pójdzie ciut w górę :-K
Nie, no jak przelecieli, to izabelowatego tam facet porządnie wymyział i pochwalił <3

Hachiro - 2014-11-14, 22:31

Obserwował, jak to drągi się ruszają niemal same :o Potem je wywąfał, aż w końcu stał se spokojnie obok nich, nawet sobie parsknął, a co. Powrócili do jazdy i został ponownie nakierowany na doublebarra. Zaszarżował jak stado koni należących do husarii i odbił się mocno, lecąc wysoooko, wyżej niż ustawa przewidywała. Wylądował miękko i galopczył dalej, ale spokojniej.
Jethro - 2014-11-14, 23:23

Jak przeskoczyli, to go Jethro ładnie pochwalił, wymiział po szyi też. I zwolnili po chwili, zbliżając się znów do przeszkody. Zlazł z koniska, dając mu smaczka i zajął się hardkorzeniem doublebarrki. Cyk drągi o 10 w górę i jeśli Haczu potrzebował integracji, to na spokojnie sobie mógł potegować. Przy okazji Jethro zawinął się w stronę najniższych przeszkód i tamte również podwyższył. Trzydziestkę o pisiąt cm i pisiąstkę o 40 cm. Z grubej rury. Wrócił do quartera, o ile tego nie wywiało za siwowłosym, dosiadł i spróbowali tą przezabójczą wersję. Ruuuuura! :lol2:
Hachiro - 2014-11-15, 00:04

Zbliżył się więc i obserwował mężczyznę, jak to podnosi stopień trudności, a potem znowu wsiada i galopczą na pierwszego ee... krzyżaczka? O ile dobrze pamiętam, hihi. Przefrunął przez przeszkodę, a później zabójcza stacjonata, wysoka dosyć. Skoczyć skoczył, tylko że zahaczył brzuchem o drąga, który zleciał na ziemię. Słysząc dźwięk upadającego drąga, Hacz machnął se zdenerwowany głową. Doublebarre przeskoczył, tym razem obyło się bez zrzutek.
Jethro - 2014-11-15, 15:43

Stacjonatki były, ale kij... przeróbki się poczyniły jakieś pewnie i wyszło co wyszło xD Złożyć przody ładnie złożył, skoro dopiero brzusiem zahaczył. Tam przy zrzutce Jethro ogarnął, czy gdzieś bardzo się nie uwalił, czy coś. Ale gładko lecieli, więc chyba wszystko ok było. Facet uspokoił nieco konisko i głosem i kizianiem, a potem popruli w stronę podwójnej grozy, LOL. Hooop i pochwała, kiziu miziu i lecimy dalej.
Zostały im jeszcze dwie przeszkody. Pierwszą z nich był pająk 70 cm, na którego właśnie nacierali. No więc standardowy zestaw pomocy i pochwała, jak przelecieli. A postem ostatnie ustrojstwo. Stacjonata 90 cm - przelecą? *groza*

Hachiro - 2014-11-15, 16:32

Pajączka gładko przeskoczył, i parsknął zadowolony nawet, że przeskoczył. I teraz straszna stacjonata. :O Zawadził zadnimi kopytami o drąga, ale nie spadł. Sukces! Galopczył więc dalej, mieląc w pysku wędzidło.
Jethro - 2014-11-15, 16:54

Dobra, starczy Haczowi na razie chyba. Jethro zwolnił konisko do stępa i sobie połazili trochę na osuszenie. A potem wybyli.
z/t

Hachiro - 2014-11-15, 17:27

Odetchnął w stępie, wysechł nawet nawet i wybył razem z właścicielem <3

z.t

Kathelin - 2014-12-31, 17:04

Weszła na parkur wraz z Pandemonium. Stajennemu odpowiadającemu za obiekt dała znać o swojej obecności i poprosiła o włączenie oświetlenia. Przeszkody były już ustawione, jednak dziewczyna nie znając możliwości konia z którym zamierzała skakać zdecydowała się na zmniejszenie ich wysokości, czym zajął się stajenny. Najniższą przeszkodą był obecnie 60 centymetrowy krzyżak, najwyższą 110 centymetrowa stacjonata. Przestępowali kawałek w ręku aż do podestu, z którego Kath sprawnie wsiadła na ogiera. Dla konia było to z pewnością przyjemniejsze, niż wsiadanie z ziemi, o czym zdawała sobie sprawę. Dała sześciolatkowi sygnał do miarowego stępu na ścianie dając mu trochę luzu na wodzy, o ile nie szalał. Co prawda dawno nie siedziała w siodle, co jednak nie zmieniło jej podejścia do koni a umiejętności które posiadała wymagały jedynie odświeżenia w praktyce.
Pandemonium - 2014-12-31, 18:41

Pandemonium całą drogę próbował wyprzedzić kobietę i przyśpieszał, może z krótkimi przerwami, gdy dostał od niej "reprymendę". Uspokoił się dopiero gdy światła zostały włączone. Ogarnął wzrokiem parkur i stojące przeszkody, którym poświęcił sporo uwagi. Najchętniej od razu zabrałby się do skakania, zawsze był trochę narowisty nieco narwany. Mimo to posłusznie stępował z kobietą na wolnej przestrzeni. Jego cierpliwość znów została wystawiona na próbę, jednak wiedział, że skoro już się tutaj znaleźli to sobie poskacze. Demon miał za sobą karierę konia wyścigowego, miał serce do sportu, był w pewnym sensie uparty. Po zakończeniu wyścigowej kariery zaczął treningi skokowe. Polubił to, miał do tego dryg, mimo, że nie był typowym koniem przeznaczonym do skoków.
Kathelin podprowadziła karego do podestu, z którego skorzystała, by wdrapać się na jego grzbiet. Tym razem obyło się bez żadnych sztuczek ze strony anglika. Po otrzymaniu sygnału do stępu Demon ruszył przed siebie równolegle do ściany. Ucieszył się z tego, że dostał trochę luzu, najchętniej od razu wyrwałby do przodu galopem, a jednak nadal przemierzał parkur stępem, ciesząc się z możliwości rozprostowania kończyn. Kilka razy zrywał się i przyśpieszał tempa, przyprowadzony jednak do porządku przez kobietę stępował sprężystym krokiem godnym ujeżdzeniowca.

Kathelin - 2014-12-31, 19:31

Kath widziała jego zapał i miała pewne obawy do puszczenia go z taką furą energii bezpośrednio na przeszkody, dlatego postanowiła przedtem nieco go wymęczyć. Pierw jednak musiała rozgrzać konia, nie chciała przecież, żeby sobie coś naciągnął etc. Zrobili kilka okrążeń stępem swobodnym, za które Pandemonium został obficie pochwalony zarówno słownie jak i pogładzeniem po szyi. Dziewczyna modulowała barwą swojego głosu w ten sposób, by każdy jeżdżony przez nią koń odróżniał pochwałę od nagany, o ile przedtem nie został do tego przyuczony. Po tych kilku okrążeniach zaczęli bawić się w zmiany kierunku po przekątnej, kreślić wolty i półwolty o średnicy 6m w prawo i lewo, ósemki, podczas których brunetka pilnowała, by koń nie uciekał na boki i swobodnie owijał się wokół jej łydki. Nie miał czasu na jakiekolwiek bunty, płynnie przechodzili z jednej figury w drugą. Kath dostosowała się do konia, dawała mu mocniejsze sygnały, jeśli tego potrzebował. Przez cały czas trzymała go na tyle krótko by jej nie uciekał, jednak pilnowała by nie czuł się krępowany. W ten sposób przestępowali około 10 minut, po czym zaczęła stopniowo zbierać ogiera, wypychając go do kłusa, już na wstępie działając półparadą.
Pandemonium - 2015-01-01, 14:01

Kwestią dyskusyjną było, czy jego da się zmęczyć? Jednak bez wątpienia było dobrym posunięciem spuszczenie z Demona trochę energii przed przystąpieniem do właściwego treningu skokowego. Wykonali kilka okrążeń w stępie i kary już się nie wyrywał do wyższego chodu, korzystając z możliwości rozciągnięcia i rozgrzania kończyn. Było widać, że po prostu cieszy się, że nie stoi w boksie, tylko się rusza.
Na pochwałę i dotyk dłoni Kathelin na swojej szyi zareagował zadowolonym parsknięciem. Każdy koń potrzebuje od czasu do czasu pochwał i ogier nie był wyjątkiem.
Zmiany kierunku, wolty i półwolty jakie wykonywali nie stanowiły dla niego problemu, lecz były miłym urozmaiceniem od zwykłego "chodzenia w kółko". Podczas ósemki nie uciekał, a ponieważ po zakończeniu jednej ewolucji od razu rozpoczynaali następną rzeczywiście nie miał czasu na bunty i swoje sztuczki. Po chwili też się wciągnął i ćwiczenia sprawiały mu pewnego rodzaju przyjemność.
Po kilku minutach takiego stępowania poczuł wypchnięcie do kłusa i sygnał do pół parady. Aktywnie zadziałał zadem i przeszedł do kłusa. Zamiast wykonać kolejne okrążenie, tym razem w kłusie prawie od razu przyśpieszył, lecz jeżeli Kathelin pozostała czujna i powstrzymała go przed zagalopowaniem, Pandemonium zwolnił i pozostał przy żwawym kłusie.

Kathelin - 2015-01-01, 15:26

Po zmianie chodu Kathelin z właściwą intensywnością wstrzymała konia przed zagalopowaniem zamykając wszystkie pomoce i wysiadując chód. Zadziałała na niego ograniczająco, natychmiastowo przechodząc z ogierem do stępa. Dała mu odrobinę luzu na zewnętrznej wodzy by nie uciekł jej do środka, jednocześnie nie tracąc z nim kontaktu na pysku. Napięła krzyż, zmuszając konia do większego podstawienia się pod środek ciężkości i przejęcia ciężaru na zad. Ustąpiła mu wodzą niemal całkowicie, o ile wykazał choć odrobinę chęci do współpracy, nie wieszał się na wodzy i odpuścił sobie kombinowanie. Gdyby jednak zachciało mu się protestów trzymała go krótko i oboje skazani byli na nic innego jak ruch stępem roboczym na ścianie. Do niego należał wybór, co chce w takiej sytuacji zrobić. Będzie się stawiał - Prędzej czy później zostanie doprowadzony do porządku, a jego upragniony trening skokowy może stanąć pod znakiem zapytania. Zacznie słuchać jeźdźca i angażować się w to co aktualnie robią - Szybciej uwiną się z robotą i co za tym idzie - zabiorą do skakania.
Dziewczyna cały czas bawiła się zewnętrzną wodzą, prowokując ogiera do mielenia wędzidła. Wymagała od niego skupienia na dawanych sygnałach i próbowała dojść z Pandemonium do całkowitego rozluźnienia. Trening ze spiętym, narwanym koniem robiącym wszystko na odpiernicz to żadna współpraca.

Pandemonium - 2015-01-01, 20:11

Gdy kobieta siedząca na jego grzbiecie wstrzymała go przed zagalopowaniem Pandemonium zarżał niczym z dezaprobaty. Kary był zdecydowanie koniem, który potrzebował mocnej ręki. Niektórzy w ogóle nie dawali sobie z nim rady. Z kolei jeden z jego poprzednich trenerów próbował zmusić go do posłuszeństwa siłą. Za którymś razem zadziałało, lecz źle to wpłynęło na Demona i też po części dlatego znalazł się tutaj. Skoro Kathelin udało się powstrzymać go od wybryków, może to uznać za sukces. Nie chodzi jednak tylko o to, by koń nie "brykał", ale żeby między jeźdźcem a koniem wytworzyła się nić porozumienia. Tej nici porozumienia między Pandemonium a dziewczyną jeszcze nie było, można powiedzieć, że na razie się "przepychali". Mimo to, może to porozumienie uda się nawiązać. Pandemonium miał to do siebie, że lubił rządzić i ktoś niedoświadczony, kto nie ma silnej ręki nie powinien w ogóle wsiadać na jego grzbiet. Ale anglik też źle znosił czyjąś dominację nad sobą. Najlepsze byłoby zachowanie złotego środka, ale nie jest to wcale takie łatwe.
Przejście do stępa niezbyt mu odpowiadało, ale tym razem już nie kombinował i wykonywał to, o co prosiła go kobieta. Zastrzygł uszami, jeszcze przez chwilę zachował czujność, ale później się uspokoił i wykonywał polecenia Kathelin. Trudno byłoby zarzucić mu brak angażowania, bo w treningi zawsze wkładał dużo wysiłku. Kary może nie wyglądał na konia nieufnego, ale taki był. Te jego triki i kombinacje były też sposobem na poznanie człowieka, który jedzie na jego grzbiecie. Oraz z natury był koniem nieco złośliwym.
Po otrzymaniu sygnałów zewnętrzną wodzą przyjął i mielił wędzidło, chociaż nigdy nie przepadał za tym żelastwem w pysku. Niezależnie od tego czy przemierzali parkur stępem, czy jednak kobieta zdecydowała się na kłus, anglik nie wyrywał się póki co do przodu. Chociaż to nie znaczy, że całkiem skończył ze swoimi sztuczkami, postanowił po prostu odłożyć je na później. Powoli się rozluźniał i bardziej skupiał na tym co robi, nie rozluźnił się jednak póki co całkowicie.

Kathelin - 2015-01-01, 22:08

Na twarzy dziewczyny pojawił się cień uśmiechu, gdy tylko ogier zaczął z nią współpracować - Dooobry koń - wyszeptała, gładząc go delikatnie po szyi. Małymi kroczkami do celu, a to był właśnie jeden z tych małych kroczków w dobrą stronę. Chwilę tak postępowali, aż przeszli do kłusa, co poprzedziła półparada. Kilka luźnych okrążeń na ścianie i jeśli tym razem obyło się bez kombinacji, Kathelin zebrała konia uaktywniając go na pomoce, trzymając go krótko, ale swobodnie, nie tracąc kontaktu z pyskiem. Skierowała sześciolatka na 3 kolorowe drągi ułożone w równych odległościach, daleko od siebie, po przekątnej. Dbała by koń znacznie wyciągnął krok, podstawił zad i był oparty na kontakcie. Po pokonaniu drągów i zmianie kierunku zaczęli kreślić koła - W międzyczasie stajenny zmniejszał odległości między drągami. Kath pilnowała, aby ogier podczas wykonywania figur pozostawał giętki i idealnie wpasowywał się w okrąg. Drągi pokonali trzykrotnie, w razie stuknięcia powtarzali ćwiczenie, urozmaicając je zmianą tempa jazdy i figurami wykonywanymi w czasie przerwy. Uznając to za odpowiednią rozgrzewkę przeszła z koniem na ścianę, zamykając go w wewnętrznej wodzy i dając sygnały do zagalopowania.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group