Drew Pascail - 2018-05-01, 22:20 - Nie chciałem, żeby tu doszło do jakichś orgii. - odpowiedział na zarzut, że niezbyt się postarał, pijąc do tego, że Delphine mogłaby nie wytrzymać jego "zalotów", co oczywiście było tylko żartem. Gdy gra się skończyła pożegnał się z resztą (przynajmniej udało mu się napić z Delphine, w pewnym sensie) i poszedł poszukać Caroline, która w tym czasie próbowała się wkupić w Voldkowe łaski. Sprytnie.
Ona może nie ufać innym kobietom , ale on ufa. No może nie wszystkim, ale na pewno Delfinowi, no i oczywiście jej, ale to inna historia.
Zakładając, że w tym czasie, kiedy skończył grę nie było jej w okolicy namiotu wlazł tam szybko, by błyskawicznie się przebrać, czego nie miał wcześniej okazji zrobić, bo zmienił jedynie obuwie i założył Tshirt, a na nogach nadal miał bryczesy. Teraz to zmienił. W już zupełnie wygodniejszym stroju poszedł poszukać Caroline, żeby zobaczyć, czy on czasem nie ma powodu do zazdrości. Zahaczył zapewne o bus z alkoholowym prowiantem, po czym poszedł do koni. O ile zastał ją przy Volano cichutko zaszedł ją od tyłu, oplótł ją w talii rękoma i oparł brodę o jej bark.
- Jestem. - zaanonsował następnie swą obecność.Ruth - 2018-05-01, 22:27 Kiedy znów zaczął ją masować kompletnie się rozpłynęła, do czasu! Serio, to już jest znęcanie się!
Momentalnie się przetoczyła, wybuchając śmiechem i starając się odepchnąć jego dłonie i uspokoić, to jednak się jej nie udało i nadal śmiała się aż do momentu, kiedy rozbolał ją z tego brzuch. Od razu zaczęła się odsuwać, nabierając ostatki sił, by uciec mu z tego koca, o ile jej nie przetrzymał.
- Nie odwdzięczę się! Nie ma seksu. - Rzuciła mu spojrzenie godne drapieżcy i po prostu upadła na ziemię, wybuchając śmiechem, takim kompletnie nie do opanowania. W jej organizmie krążyło trochę procentów, które tym samym prowokowały ją do śmiechu z całej sytuacji, choć i bez tego zdawała sobie sprawę, że była komiczna.
- Kochanie. Chyba chcesz kary. - Kiedy już się uspokoiła wylądowała na czworaka, kierując się do namiotu i kompletnie ignorując, że został z zewnątrz. Będąc już w środku zasunęła wejście, nie pozwalając mu wcześniej w żaden sposób wejść, gdyż od razu dostawał stópką!
- MAM FOCHA!Mistrz Gry - 2018-05-01, 22:34
PRAWDA CZY WYZWANIE?
RUNDA 3:
Jessie (1) -> Jonah (2) -> Aileen (3) -> Oliver (4) -> Aaren (5) -> Tony (6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Tony ma po swojej prawej Jessie, a po lewej Aaren.
LOSOWANIE #5 Butelka ponownie wskazała na Aaren, najwyraźniej kontynuując niejaką wojnę pomiędzy tymi dwoma uczestnikami. Osoba: Aaren.
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Zademonstruj swoje umiejętności oralne na bananie.
Aileen - 2018-05-01, 22:41 Kurwa, ja po prostu zawsze chciałam być Cersei Lannister! To najfajniejsza postać z GOT!!!! Obserwowałam tą wojnę pomiędzy Oliverem i Aaren, przy okazji zaplatając sobie warkoczyki i kończąc piwo. Dobra, picie piwa na rękach było śmieszne, podobnie jak strój Olivera, który swoja drogą musiałam skomentować.
- Fuuuuuj! - Mógłby ogolić nogi i jakoś wyrobić kurdę tą klatę. Aż wstyd się pokazywać koło niego. Ble ble ble ble!! No ale przebolałam i to, bo czekało tutaj naprawdę ciekawe wyzwanie. Chyba aż mu wybaczę te spalenie moi oczu.
- O kurwa. - Wyrwało mi się pod nosem słysząc jakie wyzwanie rzucił kobiecie przetarłam twarz ręką nie mogąc tego przejść na spokojnie. Pochwyciłam gdzieś w międzyczasie, jak mówił czy cokolwiek jego butelkę z piwem, którego już mało zostało. Mimo to o ile mi jej nie zabrał skończyłam jego piwo i po zapytaniu się, czy ktoś jeszcze chce poszłam po kolejne dla siebie, by wrócić na szczyt umiejętności w wykonaniu Aaren.Anna Ross - 2018-05-01, 22:47 Anna nigdy nie ukrywała że śledziła poczynania Briana w tej stajni. Mniej więcej kojarzyła jego konie, a także osiągnięcia. Startowali razem w kilku zawodach choć rzadziej tych samych klasach, bo miał bardziej doświadczone konie niż ona. I potrafił tak żyć przez 3 lata? Godne podziwu. No to tylko on tak uważał, ona miała z góra odmienne zdanie na ten temat. Mimo upływu lat jest nadal dla niej jakiś taki niedojrzały, bo według niej jakby w ogóle nie wiedział czego chce. No albo tylko udawał że nie wie, a tak naprawdę wiedział? Może faktycznie trzeba było mu dać w pysk, to by się jakoś ogarnął?
-Nic się nie zmieniłeś. Nadal ci pstro chyba w głowie, zamierzasz kiedyś dorosnąć? Czy będziesz wiecznie tchórzyć i następne lata uznając że mnie nie znasz? 3 lata to chyba wystarczający czas. - jakoś nie specjalnie przejęła się jego zachowaniem, wypluwając niemal wszystkie słowa na jednym tchnieniu. Schowała ręce w wyglądającej na dżinsową sukience, co było tylko złudzeniem optycznym zafundowanym przez jej twórcę. Niech podejdzie w końcu do tematu jak facet, a nie tchórz.Caroline Hathaway - 2018-05-01, 22:58 No ba. Wiadomo że sprytnie. No bo to dobry pomysł jest i w końcu jej nie? Jak będzie nie grzeczny, to go na niego naślę albo lepiej ! Poszczuje nim wszystkie zbyt chętne kobitki na niego. On jest za dobry i nie widzi tego, dżentelmen od siedmiu boleści i ślepcung do tego. Skaranie boskie normalnie z nim. Ona miała na sobie zwykłą białą koszulkę i dżinsy z dziurami, a na nogach sandały. Nie przewidywała dziś już jazdy konno ani w najbliższym czasie, więc nie musiała się w pełni ubierać i teraz bardziej na luzie. Udało się już nieco wkupić w łaski karego, kiedy zauważyła że skulił uszy nagle. Myślała że to ona coś zrobiła, ale zaraz poczuła czyjeś ręce na tali i znajomy zapach Drew.
-W końcu. - odparła, postanawiając nie wywodzić się na zbędne tematy.
-Ja tam nie wiem dlaczego cię nie lubi, przecież jest taki uroczy. - ta uroczy to on jest jak śpi albo bez Drew w pobliżu. Może to coś w stylu płachty na byka? Poklepała ogiera po szyi i wyciągnęła Drew z zagrody dla koni, ruszając za pewne w kierunku innych uczestników. Większość w coś grała, ale ona jakoś nie miała ochoty na to. Poczekają z wspólnym piciem aż tamci skończą, no choć nie wszyscy grali. Dostrzegła całkiem wolne "pary" czyli Leona z Nad i Evę z Adamem, ale obie były zajęte namiotami -Co pijemy? Zjadłabym kiełbasę. - odparła wskazując na miejsce, gdzie paliło się rozpalone ognisko. Usmażymy sobie?Oliver Pelerieux - 2018-05-01, 23:08 W reakcji na jej groźbę wydałem z siebie bliżej nieokreślony jęk protestu. Może jednak możemy to załatwić inaczej? Będę już grzeczny!
Rozebrałem się do bokserek, zostając tylko w nich i butach, po czym podałem Aaren ciuchy przejmując od niej sukienkę, która nie wyglądała tak jakby miała się w ogóle na mnie zmieścić. Wtedy też usłyszałem jakieś dziwne piski za sobą i obejrzałem się na Aileen. - No co fuj? - Czyżby przestał jej się podobać mój tyłek? Poza tym to tylko trochę włosów na nogach, już bez przesady. Przynajmniej na klacie i pod pachami ich nie było jak u EKHM NIEKTÓRYCH.
No ale dobra, wcisnąłem jakoś tą sukienkę, trochę bardziej niż do połowy i rzuciłem Aaren kolejne niełatwe zadanie, jakoś godząc się z tym, że zostałem ze stanikiem na głowie i wyglądałem jak debil w tej przykrótkiej sukience. Dobrze że zostałem chociaż w bokserkach to nic mi spod niej nie wystawało. Anthony Wayford - 2018-05-01, 23:16 Co tu się...
Przyglądając się tej dwójce, Tony doszedł do wniosku, że byli siebie warci w tej zawziętości i wymyślaniu wyzwań, bo zamiast zakręcić raz jeszcze, najwyraźniej woleli grać między sobą i dowalać sobie coraz bardziej. Może nawet byłoby śmiesznie gdyby nie to, że Aaren w pewnym momencie rozebrała się przed wszystkimi do samej bielizny i Wayford nie do końca wiedział co o tym myśleć. Z jednej strony go to wkurwiało, a z drugiej trochę bawiło, więc postanowił nabrać powietrza w usta i obserwować. W sumie lepsze to niż gdyby np. mieli się całować albo coś gorszego, bo wtedy już na pewno wyszedłby z siebie.
Słysząc kolejne wyzwanie dla Aaren, uniósł lekko brew i aż cicho odchrząknął, bo kurna, NAWET JEMU zaczęło się robić niezręcznie. Nie dość że narzeczona mu przed chwilą świeciła tyłkiem przed nosem, to teraz jeszcze pokazała się w samej bieliźnie i - co prawda już ubrana - miała pokazać to i owo na bananie, a akurat Tony wiedział, że miała co pokazać. Żeby o tym nie myśleć, napił się jakiegoś piwa i udawał że nic a nic go to nie rusza, choć oczywiście kątem oka zerkał na Aaren, nie mogąc się powstrzymać.Eva - 2018-05-01, 23:25 Patrząc na jego wzrost to chyba musiałaby Voldka zapożyczyć albo Savera, no od biedy jeszcze Shamrock. O! Idealny fryz na sterydach w mleku matki do niego by pasował. Spoko spoko jak nadejdzie czas się znajdzie tego odpowiedniego. Biorąc pod uwagę fakt że była drobna, to jeździła wielkim Oplem Mokką, którym miał się okazję przejechać. Pewnie mistrzem nie będzie, ale na pewno spróbuje ! Choć to ciut chyba za brutalny jak na nią sport, bo zmiażdżyli by ją tam raz dwa. Może powinien w końcu zdawać sobie sprawę? No był trochę przerażający prawdę mówiąc. No nikt nie mówił że robił to specjalnie przecież. No tak była mniejsza, krótsze nogi i te sprawy. Zderzenie się z jego plecami, to faktycznie było jak uderzenie w ścianę i było mało przyjemne dla niej.Kiedy ją złapał ona wytrzeszczyła oczy, spięła się i struchlała jednocześnie. No brawo ona, chyba wolałaby wylądować tyłkiem na ziemi. Nie myśląc zbyt wiele spróbowała się wyszarpnąć, co pewnie nie było łatwe. Jednak możemy założyć że się jej udało, a on pewnie doznał nie małego szoku przy tym jej "dziwnym" zachowaniu. Jednak nie miała ochoty tego tłumaczyć. Udało się jej przy tym manewrze zachować równowagę i pion - brawo ona.
-Tak tak żyję. Dziękuje. - odparła podnosząc na niego wzrok, gdyż był od niej znacznie większy. Jednak wyglądała i czuła się wewnętrznie tak, że miała ochotę dosiąść z powrotem Szuflę i stąd uciec.
-Em może tam? - odparła wskazując palcem miejsce w pobliżu którego rozbiła się Caro z Drew, no przynajmniej tak się jej zdawało. No bo jakiś czas temu widziała ich przy tym namiocie. Było tam jeszcze dużo miejsca, więc mogli się spokojnie rozbić. Jeśli przystał na jej propozycję to dziarskim choć udawanym krokiem tam ruszyła. Sama sobie rozbije, o!Aaren Wayford - 2018-05-01, 23:26 Po ponownej zamianie ubrań z powrotem brunetka wreszcie usiadła na swoim miejscu mając nadzieję, że to koniec wyzwań na dzisiejszy wieczór. Niestety butelka znów wskazała na nią, przez co brunetka aż z niedowierzaniem spojrzała na ten przeklęty przedmiot.
- No nie wierzę.- Burknęła pod nosem spoglądając na Olivera, który z pewnością przygotował jej jakieś kolejne "ciekawe" zadanie. Najwyraźniej Oli ZBOK uaktywnił się na dobre, bo po słowach, które padły Aaren aż odkaszlnęła.
- Chyba jaja sobie robisz...- mruknęła i spojrzała na niego, mając ochotę udusić go gołymi rękoma i to dosłownie. Słysząc chrząknięcie Tonego spojrzała na niego kątem oka, a następnie na samego pomysłodawcę. Nie pozostało jej nic innego jak po prostu chwycić banana w dłoń i najpierw obrać go ostrożnie ze skórki. Gdy miała już pełne pole do popisu rozpoczęła swój pokaz, za nic mając niezręczność tej sytuacji. Panie być może czegoś się nauczą, a panowie... no cóż... z pewnością niektórym zrobi się gorąco.
Na samym początku musnęła czule ustami sam koniuszek banana, aby później zatoczyć końcówką języka na nim niewielkie kółko. Po chwili zjechała miękkimi wciąż czerwonymi wargami wzdłuż całej długości owocu na sam dół, by znów wrócić na górę poprzez przesunięcie językiem od dołu do góry. Obchodziła się z bananem bardzo delikatnie jednocześnie stopniowo budując napięcie, każdemu z grających panów posłała znaczące spojrzenie, wzrok finalnie wbijając w zielone oczy narzeczonego. <3 Obejmując banana wargami wsunęła go głęboko do ust i po wysunięciu go z powrotem finalnie odgryzła kawałek uśmiechając się przy tym triumfalnie. Dokończyła owoc pozostawiając ten pokaz bez komentarza i zakręciła butelką raz jeszcze. ;>Mistrz Gry - 2018-05-01, 23:34
PRAWDA CZY WYZWANIE?
RUNDA 3:
Jessie (1) -> Jonah (2) -> Aileen (3) -> Oliver (4) -> Aaren (5) -> Tony (6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Tony ma po swojej prawej Jessie, a po lewej Aaren.
LOSOWANIE #6 "Klątwa" została przerwana i butelka wreszcie wskazała innego uczestnika - Jonaha. Osoba: Jonah.
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Zdejmij koszulkę osoby po prawej zębami, nie używając rąk.
Leon - 2018-05-02, 00:02 No tak tak z pewnością się okaże. No co dużo dobroci dla niej to nie dobrze, trzeba znać umiar. No właśnie, bardzo dobre myślenie ! A co boi się że ją zgwałci czy co? Nie gustował w takim rodzaju przemocy, to mimo wszystko nie było w jego stylu. Chciałabym nadmienić że Dragon Age jakby jednak nie patrzeć, to białe znaczenia miał :D Pomógł jej z namiotem to mało? I co może jeszcze? Wymasować, wycałować, nakarmić i napoić?
-Ta. - powtierdził jakby od niechcenia. Problemy ze słuchem miała czy jak? Namiot taki w liczbie pojedynczej. Mogła spróbować zedrzeć, to w sumie mogło być całkiem ciekawe. Poza tym serio w tej parzę to on jest problematyczny? No raczej nie.
-No chyba nie. - odparł. Skoro chciała w czymś spać czy to w swoim namiocie czy w jego dla dwóch osobnych osób, to nie ma tak dobrze. Pomóc musi albo będzie spać na ziemi pod gołym niebem. Dobra opcja? Jemu to nie przeszkadzało mógł się kimnąć pod gołym niebem albo rozłożyć tylko swoją osobną część i zostawić kobietę na pastwę losu :P Według niej wszystko miało być na jej korzyść, oj kotku tak bawić się nie będą. Leon był bardziej przebiegły w kwestii alkoholu, bo swój zabrał po drodze z busa.
-Chcesz w czymś spać albo raczej pod czymś, to zbieraj dupsko albo śpij pod gołym niebem. Mnie wsio rybka. - odparł mając ochotę pokazać jej język. Mogła poczekać aż ktoś będzie wolny i jej pomoże, ale większość była już podpita i rozstawienie namiotu raczej nie wchodziło w ich kolejne poczynania. On to przynajmniej był trzeźwy. Rozkładanie namiotu to żadna filozofia, powaga.Jonah Wrens - 2018-05-02, 00:18 Otworzyłem Jess piwo i oddałem je jej z powrotem. Potem zaczęła się zabawa, która na trzeźwo wypadała coraz gorzej, zamiast coraz zabawniej. Wyzwania zrobiły się śmielsze, ale powoli zaczynały przekraczać granicę dobrego smaku. Nie byliśmy już takimi gówniarzami, żeby bawiło nas coś w stylu sztuczek na bananie. Całe te przedstawienie skomentowałem jedynie uniesioną brwią i wcale jakoś bacznie nie obserwowałem. Byłem grzeczny i zresztą nie jarało mnie to jak znajoma bawi się owocem i szuka z każdym kontaktu wzrokowego bo z tego już wyrosłem. Dlatego napiłem się wody i naprawdę żałowałem, że nie piję alkoholu bo również moje zadanie sprzyjałoby procentom. Zmarszczyłem czoło i westchnąłem krótko.
-Liczy się jak ją podniosę, czy muszę koniecznie zdjąć?
Spojrzałem się na Aaren, od której zresztą padło te wyzwanie. No trudno, zwróciłem się w stronę Aileen bo to ona była po mojej prawej stronie. Wzruszyłem tylko ramionami, nie mając nic więcej do powiedzenia i pochyliłem się, by zębami chwycić zębami za sam dół koszulki, ręce trzymając jakoś z tyłu, żeby nie było. Pociągnąłem za nią w górę i gdyby to była moja kobieta zachowałbym się inaczej, a tak po prostu podciągnąłem ją możliwie do góry i powoli opuściłem, żeby oparła się o biustonosz blondynki i wtedy ten zawinięty materiał ponownie chwyciłem uważając, żeby nie dotknąć nawet materiału stanika Alieen. Wtedy tylko machnąłem jakoś ręką żeby podniosła ręce ewentualnie na tym skończyłem jedynie udowadniając przez podciągnięcie że tak można ściągnąć koszulkę. Chyba, że mi kazano to jedynie z pomocą dziewczyny w postaci uniesienia rąk byłem w stanie ściągnąć te koszulkę, podnosząc się trochę, żeby było mi łatwiej. Zdjętą czy też nie oddałem jej koszulkę i dałem jej święty spokój, wracając na swoje miejsce i zakręciłem butelką lub nie - w zależności czy wypada jakieś losowanie. Jakby w ramach rekompensaty położyłem rękę na kolanie Jess.
-Trochę od śmiałej strony zaczęliśmy znajomość.
Uśmiechnąłem się lekko w stronę siedzącej obok mnie blondynki.Brian - 2018-05-02, 14:02 To jeszcze nic. Znacznie dłużej udaje, że jego ojciec nie istnieje, ale jednak Londyn jest na tyle daleko, że może to robić, i nie ma najmniejszej szansy, że jego ojciec postanowi rozbić namiot w upatrzonym przez niego miejscu. Poza tym on również udawał, że nie ma syna, więc akurat w tym (i tylko w tym) się ze sobą zgadzali.
Ależ wie czego chce, poniekąd. Unikanie Anny i udawanie, że wcale się nie znają mogło początkowo być podyktowane jego obawami, ale później sam siebie przekonał, że tak jest lepiej. Nie każde relacje po ich zerwaniu muszą być odbudowane, a lepiej się unikać, niż mieć wroga. A co do tego, czego chciał od życia to cóż, jego ambicje ograniczały się do stajni i zawodów, a poza tym jego życie pasowało mu takim, jakim było. Nie każdy musi być super ambitny, a Brian wręcz nie mógł być.
- Po co coś zmieniać, skoro to co jest, jest dobre? - odpowiedział. Oczywiście Anna mogła mieć inne zdanie, ale on się sobie podobał takim, jakim był. Chociaż to nie była do końca prawda, że w ogóle się nie zmieniał. Brak zmian to stagnacja, stagnacja to nuda, a nudzie mówimy nie. Chociaż jego zmiany ograniczały się zazwyczaj do życia stajennego, wypróbowywania nowych rzeczy, odkrywania kolejnych sposobów (najlepiej zagrażających jego życiu) na zabicie nudy. Pod względem jednak zachowania zmienił się w niewielkim stopniu.
- Udając, że cię nie znam przez te lata uznałem, że tak będzie najlepiej. - powiedział. Nie dodał, że dla nich obojga, bo mógł tak sobie gadać, ale podejrzewał, że to kłamstwo. - Poza tym jak widzisz czy raczej słyszysz rozmawiam z tobą, więc już nie udaję, prawda? - dodał tonem głosu zaprawionym ironią.Aileen - 2018-05-02, 14:53 Zauważyłam, że butelka zmieniła trochę swój wybór i skierowała się na Jonaha. W pewnym stopniu to dobrze, gdyż wyzwania rzucane przez tą dwójkę były coraz to gorsze, liczyłam więc, że wybór Johana sprawi coś... przyjemniejszego? Niestety, najwidoczniej Aaren nie zamierzała i jemu odpuścić, a może na nim się zemścić za Olivera?
Słysząc wyzwanie rozszerzyła szeroko oczy i spojrzałam lekko przepraszająco na Johana, bo to wyzwanie nie podobało mi się na równi, co jemu. Nie wstydziłam się, w końcu moje zdjęcia i tak, i tak były dla ludzi swobodne do znalezienia i często pokazywały więcej niż miałby pokazać dość zabudowany stanik.
Starałam się jakoś mu pomóc, albo bardziej nie przeszkadzać w zdejmowaniu tej nieszczęsnej koszulki, miedzy innymi przez uniesienie rąk czy lekkie zniżenie głowy, by góra koszulki nie zsunęła się znów poniżej twarzy i zatrzymała na nosie, skąd była już o wiele wygodniejsza droga.
- To prawda. - Przyznałam rację i po chwili dodałam. - Przynajmniej nie musieliśmy się zamieniać ubraniami. - Po odebraniu koszulki, jeśli ktoś mi tutaj nie przeszkodził założyłam ją ponownie, bardziej by nie odstawać, niżeli z nieprzymuszonej woli. Nie dość, że przy takiej ilości alkoholu było mi gorąco, to miałam dziwne przeczucie, że finalnie i tak będę się musiała jej pozbyć. ALE MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ MYLĘ PANIE MISTRZU GRY!