Anne Howard - 2014-02-13, 18:29 Bynajmniej nie pomaluje Anne czarnym spreyem, jak obiecała wczoraj. Zmarszczyła czoło, widząc zachowanie klaczy. Cóż, nie każdemu jej osoba przypada do gustu.
- Urodzona zabójczyni- powiedziała, dalej ich obserwując.Artemida - 2014-02-13, 18:40 ... Jak bestia piękna to i ofiara przyjdzie sama Spokojnie, kiedyś ją pomaluje xD
Gdy złapał za nos, zaraz się szarpnęła. Nie lubiła tego. Sama spojrzała mu w oczy. Postawiła na moment uszy na sztorc, jednak powaga mężczyzny ją nieco... Zdenerwowała. Położyła po sobie uszy i pod wpływem emocji ugryzła mocno mężczyznę w ramię lub bark. Nie było to delikatne. Zacisnęła mocno szczęki. Po krótkim czasie go puściła, zadarła łeb, rżąc głośno po czym sama zarzuciwszy łbem odskoczyła od nich po czym jeszcze kawałek pokłusowała. Wiadome... Każdy koń powinien dostawać kary za złe zachowanie, jednak Temi odbierała to inaczej. Negatywnie. W starej stajni, zazwyczaj po ludzkich ostrzeżeniach, była kara w formie bicia. Temi się broniła.Jonah Wrens - 2014-02-13, 19:14 Huh, chyba wolałby w tym momencie zostać jedynie obserwatorem. No ale, chcąc ją czegoś nauczyć poczuł jej szczęki na ramieniu przez co syknął i od razu krzyknął na nią, bo bolało w uj.
-Artemida!
Wypuścił głośno powietrze kiedy odsunęła się od nich i oparł się o barierkę, trzymając drugą ręką za bark. Mimo tego uwydatnij mięśnie szczęki przez zaciśnięcie jej i oderwał się od ogrodzenia, by wyjść na środek.
-Temi, kłusem.
Mruknął dalej trzymając się za obolałe miejsce, przy czym nie zamierzał skończyć tej lonży, ani tym bardziej wyżywać się na klaczy. Trudno, było minęło. Musiał ochłonąć.Anne Howard - 2014-02-13, 19:20 Zacisnęła ręce na barierce, widząc, jak Artemida gryzie Jonaha. Nerwowo wypuściła powietrze z ust.
- Jak skończysz, mogę ci zrobić jakiś okład na ten bark, jeśli oczywiście chcesz- mruknęła do niego głośno, by ją dosłyszał. Być może to był naprawdę zły pomysł, żeby tu przyjść za nimi.Artemida - 2014-02-13, 19:27 Klacz była zdenerwowana nieco. Prychnęła uderzając kopytami o podłoże. Skierowała ucho na Jonah'a. Nie posłuchała go. Zaraz po tym położyła uszy i stanęła niskiego dęba. Ruszyła kłusem, ale nie po torze. Chciała jakoś odreagować. Zatrzymała się przy najbliżej znajdującej się ściance. Zniżyła łeb do ziemi i zaczęła grzebać chrapkami w piachu.Jonah Wrens - 2014-02-13, 19:35 -Gdybyś zobaczyła jak wygląda drugi, to byś chyba się przeżegnała.
Odparł ni to poważnie, ni żartobliwie. Tak normalnie. Skupił się jednak na Arte, którą trochę nosiło. Zamknął oczy i wyciągnął całą rękę w jej stronę, odzywając się tak jak na samym początku - łagodnie.
-Chodź do mnie.Anne Howard - 2014-02-13, 19:52 - To tym bardziej muszę się nim zająć- powiedziała, śmiejąc się pod nosem. Oczywiście nie chciała zmuszać go do tego, żeby przyjął jej propozycję. Nic na siłę, jak powtarzała Anne. Usiadła cicho na jednym z krzesełek.Artemida - 2014-02-13, 20:17 Uniosła delikatnie łeb i zaczęła mu się przyglądać. Jakby na przymus szukała jakiś szczątków agresywnego zachowania, którego nie było. Klacz po dokładnych oględzinach uniosła łeb, zerkając na Anne. Gdyby wiedziała co mówi i, że chce poderwać Jonah'a to chyba, by przeleciała nad tymi barierkami Wróciła wzrokiem na mężczyznę, który nadal na nią czekał. W końcu postanowiła do niego podejść. Była bardzo ostrożna i gotowa zwiać, gdy tylko wyczuje niebezpieczeństwo. Może tylko udawał? Może chciał ją złapać i pobić? W tej chwili jej zaufanie do niego było niskie.Jonah Wrens - 2014-02-13, 20:43 Chwilę się nie odzywał, by zaraz westchnąć cicho.
-W porządku.
Zerknął przez ramię na dziewczynę, by zaraz skupić się na Arte. Czego ona w nim szukała? Nie wiedział, jednak wykrzywił się w grymasie bólu, kiedy niechcący ruszył lewym barkiem. Mimo tego czekał, aż palominka podejdzie, a gdy to zrobiła wyciągnął do niej powoli rękę i przyłożył do jej szyjki, delikatnie głaszcząc.
-Już dobrze, nie bój się.
Wyszeptał do niej tak, żeby tylko ona to usłyszała. Gładził powoli jej szyję, by zaraz wejść na pyszczek, który równie delikatnie dotykał.Artemida - 2014-02-13, 21:03 Gdy sięgnął do jej szyi, klacz go zabrała jeszcze trochę przestraszona. Gdy zaczął ją gładzić klacz zniżyła łeb i przymknęła ślepia. Nic się nie dzieje... Spokojny ton mężczyzny, bardziej ją uświadomił i zapewnił, że nic jej nie grozi. Prychnęła strzygąc uszami. Zrobiła z dwa kroki do przodu, aby się do niego zbliżyć. Gdy ręka przeszła na pyszczul, raptownie otworzyła ślepia, aby sprawdzić co się dzieje i w razie problemów wziąć górę nad sytuacją.Jonah Wrens - 2014-02-13, 21:20 Skoro dała się mimo wszystko dotknąć to nie było tak źle, ale jakby nie patrzeć cofnęli się do samego początku. Tak wypadało. Chwilę jeszcze pogładził ją po pysku, zaraz robiąc coś, co okazywało się być skuteczne. Przytulił łepek klaczki do swojej klatki piersiowej, schylając się nieco, żeby osłonić i jej szyję.Harley Davidson - 2014-02-13, 21:38 Tak właściwie, to Harłak nie wiedział co go tu ciągnie. Czyżby lonżujący potrzebowali widowni? Ukradkiem zajrzał na round pen. I wtedy już wiedział, że musi wejść! Przecież tu jest jego ukochane kremowe ciałko, które przytula (jak da i nie odgryzie rąk) i ratuje z opresji! Niczym ninja przemknął więc sobie na bok. Usiadł na ziemi, rozmarzonym wzrokiem spoglądając na klacz i wysiłki mężczyzny. Przy okazji jeszcze obserwował ich relacje... Ale raczej musiało być okej, jeśli dała mu się wyciągnąć z boksu i tu przyprowadzić!Artemida - 2014-02-13, 21:38 Temi poczuła ulgę, zwłaszcza jak ją jeszcze zasłonił. Jakby chciał ją obronić przed złem tego świata. Doceniam, doceniam <3 Klacz znieruchomiała. Nie na długo. Zadarła łeb ku górze po czym tknęła go delikatnie chrapkami w czoło. Takie podziękowanie <3
EDIT.
Kątem oka dostrzegła Harłaczka. Zarżała na powitanie i powoli ruszyła w jego kierunku. Gdy znalazła się przy nim zaraz dziabnęła go w ramię. To chyba jest oznaka szacunku, że tak gryzie
Było okej? Jonah jeszcze trochę i straci całą rękę No, ale Harłaczek miał podobnie, zwłaszcza jak widziała jego tatuaże xDJonah Wrens - 2014-02-13, 21:43 Kiedy trzymał łeb klaczy, zerknął na otwierające się drzwi i nieznajomego. Coraz ciekawiej, czyżby o czymś nie wiedział jak tu przychodził? W każdym bądź razie, kiedy Arte postanowiła wyjść z jego objęć i trącić go, uśmiechnął się. Długo nie postała przy nim, gdyż poszła najwyraźniej do znajomego jej człowieka. Brunet został na swoim miejscu i wzruszył ramionami zaraz się krzywiąc. Chyba już wszystko.Anne Howard - 2014-02-13, 21:54 Ominęło mnie trochę.
Jakimś cudem dostrzegła mężczyznę, który jako drugi po niej jest już na lonżowniku. Zabębniła palcami o udo i wstała, po czym skierowała się do wyjścia. Nie będzie tutaj robić takiego tłoku, poceka w stajni.