Bacardi - 2014-06-08, 19:55 Zarżał głośno, podrzucając łbem. Zaraz jednak opamiętał się i przestał się wiercić. Drągi okazały się nie takie złe. Przy zetknięciu z jego chrapami nie ugryzły go, zjadły, ani uszczypnęły. Zdezorientowany nadal ogierek, zmielił wędzidło i po namowie Tony'ego, ruszył przed siebie. Nie wiedząc dokładnie co ma zrobić, rozpędził się do galopu, dopóki nie natrafił na drągi. Lekko spowolnił swój chód, nadal jednak utrzymując się w galopie. Pierwsze natarcie na przeszkody, spowodowało, że trącił praktycznie każdą poprzeczkę. Dopiero po krótkiej chwili zrozumiał o co chodzi i starał się biec tak, aby nawet nie zahaczyć o drąg.Anonymous - 2014-06-13, 16:09 Skrzywił się nieznacznie, gdy na każdym drągu usłyszał donośne puknięcie, które echem potoczyło się po hali. Mimo to się nie zrażał; poprawił drągi, jeżeli srokacz mocno je przemieścił, po czym wpuścił go w ten sam korytarz raz jeszcze. Zauważył wówczas, że Bacardi zaczął większa uwagę zwracać na to, co robi - już nie trącał drągów, a jego galop prawdopodobnie stawał się coraz mniej płaski, natomiast foule równe, co wymuszały odległości między drągami. Od razu po poprawie pochwalił ogiera, po czym poprosił go o to samo jeszcze kilka razy (2-3), na obie strony, za każdym razem chwaląc. Później dał mu chwilę odsapki i z jednego drąga, środkowego, zrobił cavaletkę - co wymagało jeszcze większego skupienia od młodego. Puścił go w tak ustawiony korytarz galopem.Bacardi - 2014-06-13, 16:46 Pokonywał tor za każdym razem, kiedy został naprowadzony na korytarz. Za każdym razem szło mu coraz lepiej. Przy galopie podnosił nieco wyżej swoje kopyta, aby nie zahaczyć o drągi. Gdy Tony dał mu już spokój, zatrzymał się natychmiast. Odetchnął, wypuszczając z chrap gorące powietrze i podszedł do chłopaka, kiedy ten ustawiał cavalettę. W geście zabawy, klepnął go pyskiem w ramię, a następnie uciekł. Gdy korytarz ponownie został ustawiony, ochoczo przeszedł do galopu. Szło mu dobrze, dopóki nie doszedł do wyższej przeszkody. Uniósł wyżej nogi, zapominając, że ma ich aż cztery. Poszłoby mu dość dobrze, gdyby nie ostatnia kończyna, która stuknęła z przeszkodę. Nie zważając jednak na błąd - pognał dalej.Anonymous - 2014-06-13, 17:41 Przed kawaletką cmoknął na ogiera, ale jak się okazało - trochę za późno. Drąg zapewne spadł z podwyższenia, więc brunet poprawił go, ani nie ganiąc, ani nie chwaląc konia. Uważał, że brak reakcji za źle wykonane ćwiczenie jest najlepszym rozwiązaniem; uciekanie się do przemocy nie było dobre. Raz jeszcze poprosił konia o wykonanie tego ćwiczenia, ponownie informując go o podwyższonym drągu, gdy już się do niego zbliżał.Bacardi - 2014-06-13, 20:08 Bacardi obiecał sobie, że następnym razem pójdzie mu lepiej. Prawie zapomniał już o ogłowiu, tylko od czasu do czasu przemielał wędzidło, które wytwarzało całkiem smaczny posmak. Opuścił nisko łeb, jakby w geście pokory, że mu nie wyszło. Zarżał gardłowo i poprowadzony po raz drugi, przebrnął przez drągi. Gdy dotarł do wyższej przeszkody, skulił nieznacznie uszy, jednak tym razem wszystko poszło po jego i Tony'ego myśli. Zarżał zadowolony, wysoko zarzucając łbem.Anonymous - 2014-06-13, 20:17 - No dobrze, kolego - odezwał się podchodząc do konia. - Wierzę, że się czegoś nauczyłeś. - dodał, kładąc dłoń na rozgrzanej szyi srokacza, aby go pogłaskać. Chciał zakończyć trening pozytywnym akcentem, a przemęczanie i nudzenie Bacardiego nie miało większego celu, toteż z powrotem przypiął lonżę do ogłowia. Zaczął z nim spacerować po całej hali, by porządnie rozstępować młodzika, po czym wyprowadził go do stajni. /zt
/dodaj sobie punkty jak za trening skokowy ^^ , jak chcesz to jeszcze kiedyś możemy popisać ;3Bacardi - 2014-06-13, 20:25 //Jak za trening, czy korytarz? //
Roznosiła go energia, dlatego też nie chciał jeszcze kończył. Chwilę pobiegał po hali, aż w końcu pozwolił się przypiąć. Parsknął cicho idąc obok Brytyjczyka, aby go nie wyprzedzać, ani nie człapać za nim. Zamachnął kilkakrotnie ogonem, zastrzygł uszami, aż w końcu wyszli z hali.
z.tVanessa Forest - 2014-06-14, 16:18 Weszła z ogierem na korytarz skokowy. Na rozruszanie puściła dłuższy kawałek linki na koło, zamykając w trójkącie. Wydała polecenie aby przeszedł do szybkiego kłusa. Zrobiła kilka kroków ku nie mu aby lepiej pilnować zadu, pomagając sobie przy tym linką.Bacardi - 2014-06-14, 20:31 Wszedł grzecznie za Vann. Na przywitanie zarżał głośno do drągów z którymi zdążył się już zakolegować. Nie ważne, że mu nie odpowiedziały. Puszczony na lonżę, od razu zaczął rytmicznie kłusować. Lonżowanie bardzo go nudziło. Wiedział jednak, że musiał w jakiś sposób rozruszać mięśnie. Zmielił w pysku wędzidło. Szkoda, że i tym razem nie dostał tego smakowego, którym obdarował go Tony.Vanessa Forest - 2014-06-16, 19:22 Przez jakiś czas lonżowała konia, pozwalając mu porządnie rozgrzać mięśnie przed skokami. Pilnowała go przy tym aby nie wypadał poza plan koła, z pomocą lonży, gestów i komend głosowych. Wreszcie uznała, że wystarczy nie ma co przemęczać młodzika. Wydała głośną komendę - Stój. Przyciągając przy tym do siebie linkę. Za udany trening na lonży(mam taką nadzieję) koń został wynagrodzony dwoma porządnymi kostkami cukru i czułym klepnięciem po grzbiecie. Odpięła więc lonżę przypominając sobie ostatnie doświadczenia kiedy go uwiązała, tym razem pozwoliła mu sobie pobiegać. Zabrała się za ustawianie przeszkód. Zajęło jej to dłuższą chwilę, ustawiając je w odpowiedniej odległości tak aby podczas galopu nie szedł "płasko" i mógł poćwiczyć głównie balans, oraz równowagę. Złapała więc za ogłowie ogra, naprowadziła na przeszkody pomagając mu dobrać odpowiednie tempo.Bacardi - 2014-06-16, 20:02 Na znak, aby się zatrzymać niemal od razu wykonał polecenie. Wysoko zarzucił łbem, głośno prychając. Zmielił w pysku wędzidło raz, drugi i puszczony wolno, pokłusował sobie jeszcze trochę przy barierkach. Obił ogonem o bok i zatrzymał się. Stanął lekkiego dęba i spojrzał na Vanessę, ciekawy co ona tam kombinuje.
Naprowadzony z końcu na przeszkody, wesoło zarżał, zadowolony. Smyrnął Van chrapami po ramieniu i pobiegł na drągi. Przywitał się z nimi radosnym prychnięciem i ruszył na przeszkody, żwawym tempem.Vanessa Forest - 2014-06-17, 20:08 Oparła się o ścianę korytarza i obserwowała poczynania konia. Przed wyższymi przeszkodami ostrzegala go glosowo, aby wyżej podnosił zad. Kiedy skończył, ponownie skierowała na tor.
//sorry ale pisałam na fonie//Bacardi - 2014-06-18, 16:12 Podnosił zad za każdym razem, kiedy usłyszał komendę głosową od Vanessy. Zarżał głośno, kiedy już pokonał korytarz. Przeżuł niesmaczne wędzidło w pysku i zarzucił gwałtownie łbem, obijając ogonem o boki. Fuknął groźnie, buntując się nieco. Zaraz jednak minimalnie się uspokoił, poprowadzony kolejny raz na korytarz.Lionel - 2014-06-20, 22:12 Wszedł z ogierem, zamknął korytarz tak, żeby nie dawać mu szansy na ucieczkę. Odpiął lonżę i pozwolił mu się rozejrzeć o owym miejscu. Chłopak w tym czasie podszedł do leżących na podłożu dragów i stojących obok stojaków. Na razie zmierzył odległość za pomocą kroków na zwykłych, niepowieszonych dragach, które były ustawione:
Drąg- > jeden krok galopu -> drąg -> dwa kroki galopu - > drąg.
Zerknął teraz na hanowera i zacmokał by dać mu znać, że czas na zagalopowanie. Ustawiając się w odpowiednim miejscu, naprowadził go na lezące na chwile obecną dragi.Saver - 2014-06-21, 11:23 Ogier znowu przyszedł gdzieś gdzie był pierwszy raz w życiu, rozejrzał się po korytarzu i przebiegł z dwa kółka rozglądając się dookoła. Zarżał do dziewczyny i konia którzy tutaj byli, zaciął ogonem o boki i wrócił do chłopaka który go wołał. Naprowadzony na odpowiedni tor ogier pogalopował przez drągi pracując na nich dość wysoko nogami gdy skończył wrócił do chłopaka czekając co dalej.