Stradivarius - 2016-05-11, 13:34 Dotarli do miejsca postoju, gdzie Strad wreszcie mógł odpocząć. Po tylu godzinach drogi odczuwał już zmęczenie, więc tę chwilę wytchnienia przyjął z radością. Przez cały czas bez ociągania spełniał wszystkie prośby swojego jeźdźca, zachowując się wręcz nienagannie. Teraz poruszali się na końcu swojej grupy, co pozwoliło mu na nieznaczne zwolnienie tempa i wyciągnięcie szyi. Zbliżali się już do jeziora, gdzie czekało kilka innych koni. Hanower aktualnie myślał jedynie o zjedzeniu czegoś, ewentualnie znalezieniu sobie jakiegoś parzystokopytnego kompana.
Gdy w końcu znaleźli się przy obozowisku, zatrzymał się równo. Oczekiwał tylko, aż Harłak pocałuje go w chrapki i był gotowy puścić go wolno. Niech się wybawi! Wolny od sprzętu i juków, ruszył kłusem na pastwisko.Christian Levrull - 2016-05-11, 13:38 Jechało mu się naprawdę coraz lepiej. Mógł się przekonać też o tym, że klacz jest mega wygodna i będzie im się raczej dobrze współpracowało. Jako, że mieli coraz większą swobodę jeśli chodzi o najbliższe otoczenie, gdyż sporo koni wymieszało grupy wykorzystał to, by nieco poćwiczyć z nią jakieś drobniejsze rzeczy przed zawodami, ale nie trwało to długo.
Kiedy zaczęli zbliżać się do końca przeszedł do kłusa próbując tym razem już osiągnąć żucie z ręki, które próbował zrobić na samym początku, ale jako, że klacz robiła się coraz fajniejsza liczył, że tym razem chętnie zejdzie do ręki. Na sam koniec dał długi kontakt dając klaczy odetchnąć, bo jak na pierwszy teren po jej przerwie to był długi i męczący, ale trzeba robić kondycję.
Po dotarciu do jeziora zsiadł, rozsiodłał klacz, napoił i odprowadził do jej kwatery, gdzie później doniósł kolację klaczy i co jakiś czas sprawdzał dostęp do wody.
~ * ~
Skierował się w stronę ognisk wpierw idąc pod jedno z drzew, gdzie chwilę zajęło mi postawienie namiotu ( ), ogarnął co nieco, a jako, że był w ekipie pomocniczej wpierw zrobił to co do niego należało, sam z siebie robiąc obchód wśród koni, by sprawdzić czy wszystko jest ok oraz czy każdy z nich ma dostęp do wody.
Po jakimś czasie wrócił od razu sięgając po swoje piwo - dawno nie pił browarów, ale zdecydował się na ściągnięcie swoich kochanych Stout'ów. Otworzył butelkę, siadając obok Elizabeth i grona ludzi wokół, skinął do wszystkich głową, witając się i przedstawiając, ale jak na razie nie rozpoczynając rozmowy z nikim. Był zmęczony i było to po nim widać. Ale dajcie mu chwilę, napije się to albo zaśnie albo zacznie gadać. G-Dragon - 2016-05-11, 13:51 Nadal nie do końca przekonany stanął na brzegu jeziora i schylił łeb, by sprawdzić grunt. Nie podobało mu się to, więc na początku zachowywał się jak osioł, po prostu stał, a na szarpanie mało co reagował. W końcu jednak postąpił kilka kroków do przodu i wszedł do wody za mężczyzną. Kiedy stanęli na pewnej głębokości zaczął tupać nogą w wodę, rozbryzgując ją na wszystkie strony. Tak mu się to spodobało, że nie trzeba było długo czekać na to, żeby się położył. Mięśniom dobrze to zrobi, no i sierść będzie jakoś wyglądała. Podniósł się po chwili i otrzepał się, dopiero wtedy Diego mógł wymasować mu grzbiet. Schylił łeb żeby się jeszcze napić i parsknął.Seacookie - 2016-05-11, 14:01 Sea poruszała się spokojnym, równym tempem, chcąc spożytkować jak najmniej cennej energii. Przeczuwała, że po godzinie rajd się nie skończy. Na właścicielkę zwracała uwagę tylko częściowo, kierując w jej stronę jedno ucho. Bardziej interesowały ją widoki, przyroda i małe zwierzątka, które z rzadka migały gdzieś przed jej oczami. Gdy tylko poczuła impuls od łydki, ruszyła przed siebie obszernym, ładnym kłusem.
Most nie zrobił na niej żadnego wrażenia. Jeśli Anna chciałaby przejść przez wodę, również nie spotkałaby się z oporem ze strony klaczy. Na tę chwilę wszystko było jej obojętne. Pewnym krokiem pokonała niespodziewaną "przeszkodę". Na widok przebiegających obok wyścigowców "wskoczyła" w galop, po kilku krokach jednak zwalniając. Ostatecznie właścicielka pozwoliła jej przyspieszyć, więc wystrzeliła przed siebie niczym torpeda.Nicholas - 2016-05-11, 14:34 Odpowiedział na pytania Harleya, ale wkrótce musiał się wycofać, bo Jimowi wyraźnie nie odpowiadało towarzystwo innego konia. W końcu odłączyli się od swojej grupy i poczekali, aż wszyscy jeźdźcy ich wyprzedzą. Na końcu zastępu nikt już gniadego nie będzie niepokoił, a to jest przecież najważniejsze. Nick nie wymagał od niego zbyt wiele, zaufał mu też na tyle, by oddać dość dużą ilość wodzy. Spokojnym tempem poruszali się naprzód, nie dbając w ogóle o resztę. Dotrą, kiedy dotrą. A jeśli coś by poszło nie tak, to zawrócą.Anna Ross - 2016-05-11, 14:46 Była dumna z klaczy, nastąpił, w sumie zwrot, w życiu klaczy, o 180 stopni. Jednak, całkiem nieźle, sobie z tym radziła. Wolała chyba, nie ryzykować, nie znała jeszcze jej, aż tak dobrze, by to ocenić. Klacz nieco się ogarnęła co się chwali, nie zapominała pochwalić jej, od czasu do czasu. Galopowały na równi, z Amelią i Carthago, po jakimś czasie, ponownie przechodząc, do kłusa.
-Ten teren, to super pomysł. - odparła radośnie, do przyjaciółki.Naomi Eaton - 2016-05-11, 16:11 - Nie ma za co - odpowiedziała, odprowadzając dziewczynę wzrokiem. Jak się okazało, ta postanowiła zostać pośród dorosłych. Ciekawe na jak długo...?
Sięgając po swoje piwo, napotkała spojrzenie Aaren, nie mając żadnych wątpliwości co do tego, że brunetka przyglądała się właśnie jej. Przez chwilę patrzyła kobiecie prosto w oczy, ale później jakby nigdy nic wstała z miejsca, podchodząc do stolika z jedzeniem. Przygotowała sobie posiłek, po czym wróciła na poprzednie miejsce. Zanim zaczęła piec kiełbaskę, napiła się piwa, nie mogąc się przy tym pozbyć dziwnego wrażenia, że jest stale obserwowana. Chcąc nie chcąc właśnie tym zajęła swoje myśli, nie mogąc wpaść na to, co właściwie było przyczyną dla której Aaren przyglądała się jej tak wnikliwie. Czyżby powiedziała coś nie tak?Delfinek - 2016-05-11, 16:16 Słysząc pytanie Caro, a następnie odpowiedź Drew jej wyraz przybrał delikatne zdziwienie. Cóż, z tego co wiedziała owych ,,szczęśliwców'' była trójka, jednym ona, a jak się okazało drugim Drew. W sumie fajne, zawsze jakiś powód do rozmowy .
-Co do wierzchowców to planuję kupić źrebaka, no i tak jak Drew trenuję konia przez dwa miesiące. Właśnie te wyścigowe, słodkie i jakże posłuszne maleństwo zwane Scho.-skwitowała następnie poprawiając włosy związane w kucyk. Słysząc jednak kolejne słowa zainteresowała się szczególnie słysząc słowo ,,kiełbaski'' i uśmiechnęła szeroko.
-Jeśli ktoś jest gotów upiec mi kiełbaskę, to ja z chęcią rozłożę namiot-uśmiechnęła się szeroko spoglądając to na towarzyszkę, to na towarzysza. Trochę to nierówne granie, ale czego się nie robi dla kiełbaski? Oczywiście jeść je uwielbiała, ale jeśli chodzi o pieczenie to wychodziło jej to bardzo... marnie. Zazwyczaj albo była surowa w środku, albo spalona na węgiel. Właściwie nie wiem, czy to pech, czy brak umiejętności. Upiecze wszystko, gotuje bardzo dobrze- a zwykłe kiełbaski zawsze schrzani Vivianne Feron - 2016-05-11, 17:07 - Chciałabym to zobaczyć – odpowiedziała, uśmiechając się przy tym w tak naturalny sposób jaki rzadko można było u niej obserwować. Oczywistym było, że dobrze się czuła adorowana w tak delikatny, może niezauważalny przez innych sposób, który potwierdził się jedynie gdy mężczyzna skradł jej pocałunek. Oddała go, nie przedłużając jednak choć miała na to ogromną ochotę – po prostu póki jeszcze wszyscy byli trzeźwi nie chciała prowokować niewygodnych sytuacji – a taką z pewnością mogłaby być dla Tonego. Zagryzła jednak wargę, spoglądając wyzywająco w oczy Gerarda, a w chwilę później, podziękowawszy Anglikowi, odebrała od niego talerzyk, na który nałożył jej porcję jedzenia. Położyła kiełbaskę na kromce chleba, polała ją pomidorowym sosem i oblizała palce, na których zostało odrobinę tłuszczyku. Wzięła pierwszy kęs tego wyrafinowanego dania i rozejrzała się dookoła ogniska, dostrzegając na sobie spojrzenie Harleya. Uśmiechnąwszy się do chłopaka uniosła butelkę w jego stronę butelkę, jakby w ramach toastu na odległość a następnie wzięła łyk piwa, rozkoszując się smakiem zarówno jego jak i gorącego mięska. Posłała przyjacielowi znak, że porozmawiają później, doskonale wyczuwając o co chciał zapytać i czego się dowiedzieć. Nie zamierzała przed nim niczego ukrywać i miała nadzieję, że nie będzie miał problemu z tolerancją relacji swojej przyjaciółki i Gerarda. Nawet jeśli był ojcem jego przyjaciela… najwyraźniej i takie rzeczy się po prostu zdarzają.
Chwilę później wróciła wzrokiem na towarzystwo wokół niej i uniosła w górę kącik warg.
- Coś zaradzimy. Friskas bardzo lubi wyzwania – zaśmiała się krótko, biorąc kolejny kęs kiełbasy. Wizja jutrzejszego pławienia koni wprawiła ją w jeszcze lepszy nastrój niż miała do tej pory, choć powoli zakrawało to za niemożliwe do osiągnięcia. Godzina, a raczej pora dnia, na którą się umówili także jej odpowiadała – nie dość, że jej organizm będzie mógł dojść do siebie po dużym wysiłku i imprezie, to jeszcze będzie miała czas by nacieszyć się czterdziestolatkiem w ich własnym gronie. Jeżeli będzie tego chciał. ;>
Wkrótce cała porcja jedzenia zniknęła w jej żołądku, a ona z ulgą zarejestrowała, że tak niewielki posiłek będzie w stanie bardzo ją wzmocnić. Przeciągnęła się szeroko, a już w chwilę później odpaliła sobie papierosa, którym mocno się zaciągnęła.
//Weny tak mało. -.-Jim Beam Rye - 2016-05-11, 17:08
Nicholas napisał/a:
...
teren
Zamiana stron niewiele zmieniła - ogier również nie czuł się pewnie mając po swojej ślepej stronie obcego konia, przyzwyczajony do tego, że konie zwykle nie były dla niego łaskawe. Jadąc więc obok Stradivariusa nieustannie odginał się, praktycznie ani chwilę nie idąc o wyprostowanej sylwetce.
Zostanie na samym końcu również nie okazało się najlepszym pomysłem. Jim zwyczajnie bał się iść sam, nie znając jeźdźca, który aktualnie go dosiadał. Co gorsze! Ten człowiek nic nie mówił! Jak więc koń miał wiedzieć, że nie ma się czego obawiać z jego strony? Chłopak jechał tak biernie, iż Jimowi nie robiło żadnej różnicy, czy ma na sobie jeźdźca czy nie - cały czas próbował dogonić inne konie. Kiedy więc poluźnił mu wodze, ogier samodzielnie przeszedł do galopu, starając się dogonić swoją grupę. Nie osiągnął zwrotnej prędkości, ale biegł z uniesionym łbem, zupełnie poza kontaktem, broniąc się przed wędzidłem w razie próby zebrania wodzy.Amelie - 2016-05-11, 18:16 teren
Nie zapomniała pochwalić Carthago, gdy mimo wszystko przeszedł przez rzeczkę, a póżniej przyśpieszył płynnie do galopu. Naprawdę nie mogła na niego narzekać, póki co podczas rajdu nie sprawiał jej większych problemów. Poprosiła go o takie tempo, by jechali równo z Anną i jej rudą klaczą. W końcu przynajmniej dla Amelie to nie był wyścig. Po dłuższej chwili zwolniła siwego do kłusa. Czekał ich jeszcze kawałek trasy i nie było sensu teraz gnać cały czas na pełnym gazów, a potem człapać kopyto za kopytem.
Poklepała ogiera po umięśnionego szyi, dziękując mu za galop i spojrzała na Annę, która też zwolniła i cały czas jechały mniej więcej łeb w łeb.
- Zdecydowanie muszę to robić częściej. - zgodziła się. Buła to całkiem fajna i przyjemna odskocznia od zwykłych zajęć i treningów. Problem stanowił czas. Białowłosej uzbierała się niemała grupka koni, którymi przecież trzeba było się zająć, dodatkowo była bereiterem - zapewniała ruch innym koniom.Anonymous - 2016-05-11, 18:30 - Zobaczymy - odparł ojcu z powątpiewaniem, mimowolnie się uśmiechając. - Tylko nie zapomnijcie o nas jutro - posłał mu i Vivianne nieco przekorne spojrzenie, jako że nie umknęły jego uwadze drobne czułości, które między sobą wymienili. Dokończył swoją porcję, gdy nagle Aaren niemalże zerwała się z miejsca i wyraźnie zdenerwowana poszła po piwo. Zmarszczył lekko czoło, ale spokojnie poczekał, aż brunetka wróci i zajmie swoje dawne miejsce. W międzyczasie pozbył się brudnej tacki i pustej butelki, nie chcąc robić wokół siebie śmietnika.
- Jeszcze jutro, a pojutrze podobno mamy wracać - odpowiedział Harleyowi, biorąc od Aaren butelkę, po czym ponownie objął ją ramieniem w pasie, nachylając się do niej i chwilowo ignorując siedzących dookoła ludzi.
- Coś się stało? - Zamruczał nad jej uchem, nie robiąc nic ponadto. Nie miał pojęcia co mogło stać za nagłą zmianą zachowania.Aaren Wayford - 2016-05-11, 18:46 Odwzajemnione spojrzenie wywołało na jej twarzy tajemniczy uśmiech, który ulotnił się równie szybko jak się pojawił. I chociaż wątpliwości co do swojego nazwiska zostały rozwiane to jej myśli spowiły męczące obawy, który nie potrafiła od siebie odgonić tak skutecznie jak rano.
Sącząc leniwie piwo wbiła wzrok w ziemię chwilowo odcinając się od towarzystwa i podnosząc go dopiero, gdy przy ognisku zasiadła kolejna osoba w postaci Christiana. Szybko lustrując go wzorkiem, zaraz wróciła do osób stojących bliżej, sztucznie się uśmiechając i nie chcąc wyjść na odludka.
Dopiero, gdy Tony zabrał głos ponownie skupiła się na otoczeniu, a objęta ramieniem drgnęła delikatnie, spojrzenie błękitnych oczu wbijając w oblicze bruneta. - Ktoś wymienił moje nazwisko, myślałam, że może wysłali tu specjalnie jakichś ludzi od siebie. Mam paranoję.- wyjaśniła mężczyźnie swoje obawy i powód zmiany nastawienia, odgarniając włosy na bok próbowała się uspokoić. Niedawne wydarzenia rzutowały teraz mocno na stan jej psychiki, która chwilami przestawała trafić swoją stabilność.
- Chyba potrzebuję czegoś mocniejszego.- uśmiechając się niemrawo nabrała głębiej powietrza do płuc.
// A Friskas się nie zgadza na wożenie dwóch dup naraz gołąbeczki ! Bastian Collins - 2016-05-11, 20:50 Kiedy Christian usiadł obok nich brunet także się z nim przywitał i grzecznie się przedstawił, niemal od razu tracąc zainteresowanie jego osobą, a całą swoją uwagę ponownie skupił na Elizabeth. Uniósł w górę kącik warg i pochłonął swój posiłek, żałując trochę że nabił na kij zarówno kiełbaski jak i chleb. Dzięki temu miał teraz zwęglone kromki, które nijak nie trzymały się kupy z upieczonym mięsem acz choć bardzo nakruszył, podołał wyznaczonemu sobie zadaniu. Na odpowiedź panny White wzruszył tylko ramionami.
- W takim razie muszę Ci powiedzieć, że chętnie popatrzę – uśmiechnąwszy się złośliwie ponownie przysunął do ust gwint butelki, z której pociągnął kilka łyków. Obdarzył Aaren uważnym spojrzeniem i zauważył, że z jakiegoś powodu dziewczyna była bardzo zdenerwowana. Zmarszczył brwi, w chwilę później przyglądając się także stojącemu obok niej wytatuowanemu chłopakowi, któremu skłonny był przywalić, jeśli miałoby się okazać, że jest powodem zmartwień brunetki. Oboje chwilę później złagodnieli, a gdy Bastian upewnił się, że młody Wayford nie stanowi zagrożenia dla pani Porucznik westchnął i odchylił się nieco, by ostatecznie wylądować plecami na trawie. Zamknął na moment oczy, spoglądając w gwiazdy – a propos pory dnia, myślę że jest ciemno późnym wieczorem, a przynajmniej tak mogę wnioskować z postów pozostałych osób – a kiedy już tam wylądował, pociągnął za sobą Elkę, która z dużym prawdopodobieństwem mogła oblać się piwem przy tym małym manewrze. Czyżby w ten sposób chciał przyspieszyć proces zrzucania jej ciuszków? Nicholas - 2016-05-11, 20:50 Głupi był, no i cóż ma na to poradzić? Często zdarzało mu się zapominać rzeczy oczywistych, a przy tym popełniać krytyczne błędy. Nawet na zawodach.
Kiedy Jim przeszedł do galopu, przeklął tylko w myślach. Całkowicie zapomniał o tym, że koń może się zwyczajnie bać. Pozwolił mu na dogonienie zastępu i dopiero wtedy usiadł głębiej w siodle, zablokował krzyż, wstrzymał go wodzami. Jeżeli zwolnił, poklepał go po szyi.
- Przepraszam cię, Jim - wyszeptał tak, by tylko gniady mógł do usłyszeć.
Zajęli miejsce na środku jednej z grup dopiero, kiedy względnie się uspokoił. Od tej pory już do niego przemawiał, łagodnym i spokojnym głosem. Hm... czegoś się przynajmniej nauczył.