Anne Howard - 2014-08-11, 19:47 Alkoholik? Lepiej spójrz na siebie. Stare czasy ta impreza u Bastiana, aczkolwiek dobrze zapamiętała szczegół, że wtedy jej brat nie był z tego zadowolony. Nie przejmowała się tym zbytnio, ponieważ i tak lubili sobie nawzajem dogryzać. Na końcu języka miała się jej spytać, czy go może przypadkiem gdzieś tutaj widziała, ale w ostatniej chwili skutecznie zamknęła swój ukochany dziubek. Tsa, na pewno... to prędzej Mirka jak zobaczyła gdzieś Anne, to się chciała do niej upodobnić. <3 Uwielbiam to uniwersalne pytanie, ponieważ jeśli się nie chce, dzięki temu nie musisz zbytnio wysilać swojego gardziołka na rodzinnych zjazdach, których mam serdecznie dosyć i nikomu tego nie polecam. :p
Ten czip zapewne pokazywałby lokalizację domu Elizabeth. W sumie to mogła i tam się przejść, aczkolwiek było dziewczynie po prostu nie po drodze.
- To trzeba jakichś szybko znaleźć, ponieważ świat bez płci przeciwnej jest nudny- puściła do Mirki oczko, które mówiło teraz więcej niż tysiąc innych słów. Mirabell - 2014-08-11, 20:12 No dobra muszę przyznać Ci rację :c. Niestety. Jestem alkoholikiem i powinnam iść razem z Mirą do AA .
A jakie rodzeństwo nie lubi sobie dogryzać i przeszkadzać? Każde. Rozejrzyj się Ann xd. Chyba, że już takie duuuuuuuuuuuuuużo starsze, gdy już ludzie są mądrzejsi xd.
Po za tym dobrze, że jednak się nie zapytała. Tak czy siak nie udzieliła by takiej odpowiedzi jaką by Anne chciała. Nie widziała Bastiana od imprezy. Może jakby pojawiła się w stajni ... to może kto tam wie. Jednak Mirabell już sama nie pamiętała kiedy tam była. Chyba musi ją odwiedzić i zobaczyć czy nadal są takie pustki jak takie zapamiętała .
Hahaha jasne jasne. Wmawiaj sobie skarbie <3.
Aj tam ... kto tam wie, a może by jakoś dziwnym trafem był na jakieś dziwnej wyspie, którą nazwę trudno by było wymówić?xd
-To znaczy wiesz ... jednego to może jakoś znajdziesz.-odparła po namyśle i znów machnęła brwiami. Uśmiechnęła się zaraz szerzej. Dopiła soczek i zamówiła sobie jakieś smakowe piwo. A co tam. Kto bogatemu zabroni? Anne Howard - 2014-08-11, 20:33 To ja idę razem z tobą, ponieważ wtedy to spotkanie odbyłoby się w o wiele weselszym tonie.
Ale to nie zawsze idzie tak, że z wiekiem się mądrzeje, czasami chyba wręcz przeciwnie. Sama niedawno urodziny miałam (zresztą wiesz) i nie czuję się jakoś straszliwie mądrzejsza. Aczkolwiek możliwe że to presja otoczenia na nas tak działa i nie potrafimy się do końca wyzbyć tej jakże uzależniającej głupawki.
Nie, to ja będę to Mirce tak długoooo moją rację wmawiać, skarbie. <3
Z resztą po Bastianie to mogła się wszystkiego spodziewać, nawet tego, iż w tym ferworze zabrał na tą swoją samotną wyspą - jak zwał tak zwał - swojego królisia imieniem Ela. <3 Kierując się wymownymi słowami swojej towarzyszki rozejrzała się dookoło w poszukiwaniu jakiegoś smakowitego kąska.Kędzior - 2014-08-20, 11:49 Kędzierzawy postanowił pozwiedzać miasto, w którym to od niedawna przyszło mu mieszkać. Oczywiście piechotą się nigdzie nie wybierał, a na swojej Ślicznotce pomykał. A zważywszy na turystyczny charakter wycieczki nie był tym złym idiota na motorze, który wyprzedza na trzeciego (choć to częściej tiry) ani nie wpada między samochody. Nie, on sobie jechał spokojnym tempem, nigdzie się nie śpiesząc.
Objeżdżał tak sobie właśnie ten rejon, spoglądając co gdzie się znajduje, aż zauważył jakiś mały znak, informujący o obecności tegoż pubu. Zaparkował sobie blisko kamienicy, w której to lokal się znajdował, zablokował motorek, kliknął kluczami.
Poprawił na nosie przeciwsłoneczne okulary, ściągnął kucyka na głowie nieco mocniej, podrapał się po brodzie i wkroczył na klatkę kamienicy. Żwawo po schodach wspiął się na ostatnie piętro, gdzie to lokal miał się znajdować. Wmaszerował raźno do niego i zatrzymał się na progu. Wypiął pierś, wciągając swojskie powietrze, aromat alkoholu. Ściągnął okulary i zawiesił na dekolcie koszuli. Z kieszeni skórzanej kurtki wyciągnął pudełeczko z wykałaczkami. Ruszając już w stronę baru wyciągnął zeń jedną, włożył do ust i schował resztę z powrotem.
Siadł sobie przy barze, pobieżnie rozglądając się po obecnych. Nie było ich tu wiele, wszak to środek dnia, a kto przy tak ładnej pogodzie siedzi w barze? No, Kędzior siedzi właśnie.Dija Vakker - 2014-08-20, 12:28 Nie tylko Kędzior miał ochotę na pub dzisiejszego dnia. Chociaż na dworze było dużo słońca, to powietrze było wilgotne i zimne. Ponieważ ja byłam ciepłolubna to zechciałam się trochę schować. Mało tego miałam ochotę na piwko.. oczywiście owocowe, bo ja za innym nie przepadałam chociaż od czasu do czasu można było.
Wciągnęłam noskiem powietrze rozglądając się po osobach obecnych w pubie.
Spostrzegłam charakterystycznego mężczyznę przy barze. Miał w sobie to coś ale to dlatego, ze był iny od wszystkich jakich napotykałam ostatnimi czasy. Nie był ogolony, mało tego miał dłuższe włosy związane w kitę i oprócz tego nie dało się pominąć iż to raczej typ takiego twardziela.. harleyowca, który odróżnia się od innych swoją inną osobowością.
Postanowiłam się dyskretnie przysiąść obok i to właśnie przy nim zamówić to swoje słabe piwo. W ostatniej chwili uznałam, że to może być dość komiczne więc poprosiłam kobietę za ladę o banana rum frape. Drink, ale z dodatkiem smaku bananowego, czyli moje uwielbienie.
Zerknęłam ukradkiem na mężczyznę mierząc go wzrokiem, troszkę to było niegrzeczne no ale.. ja to ja ;>.Kędzior - 2014-08-20, 13:05 Bjorn zamawiał właśnie piwo dla siebie, ale ciszę w lokalu przerwało nadejście kolejnego klienta. Chłop obejrzał się, a dostrzegając tak uroczą blondi w drzwiach nieomal zagwizdał jej na przywitanie. Za to bez pardonu śledził ją wzrokiem aż do baru, gdzie to obok niego usiadła. Zważywszy na to Kędzior zasiadł na swoim krzesełku bokiem do lady, a przodem do panienki. Wykałaczka między jego wargami przewędrowała w drugi kącik ust. Przez chwilkę jeszcze spoglądał na niewiastę, a potem barman dostarczył mu jego piwo. Takie normalne, solidne, w dużym, męskim kuflu! Bjorn sobie po nie sięgnął i zanurzył wargi w zimnym napoju Bogów. Upił kilka łyków i dość niedyskretnie odstawił naczynie na blat. Odetchnął, wyraźnie pocieszony. Spojrzał na barmana, który obserwował go kątem oka. Kędzior uśmiechnął się do niego szeroko, wyjmując z ust wykałaczkę i lekko nią gestykulując.
- Nie tak wyborne jak to, które zwykłem pić w moim kraju, ale przynajmniej nie smakuje jak szczyny, które parę dni temu zaserwowano mi w barze dwie ulice stąd! - pochwalił serdecznie tutejsze piwo, marszcząc naraz brwi przy wzmiance o szczynach. - Mówię, tamto smakowało jakby koleś za barem mi się do niego odlał! - dodał rubasznie i roześmiał się w głos. Nieliczni klienci spojrzeli na niego, część z dezaprobatą, ale większość jednak się uśmiechała.
Rzucił barmanowi mały napiwek i spojrzał na blondi przed sobą. Wykałaczkę zdążył już złamać w pół i wrzucić do popielniczki. Gdy podano dziewczynie jej zamówienie, Kędzior nie mógł powstrzymać tubalnego śmiechu, choć już nie tak głośnego jak wcześniej.
- Banana rum co? - śmiał się. - Banana rum frape?! Niunia! Jakem żyw, takiego czegoś nie próbowałem! - klapnął swoją potężną dłonią na udo, zaśmiewając się w głos.Dija Vakker - 2014-08-21, 14:04 Popatrzyłam na mężczyznę marszcząc czoło.
-Że co , słucham? -
Wściekle wycedziłam przez zęby słysząc, że nazywa mnie NIUNIĄ.
Jakim prawem, przepraszam bardzo? Nawet się nie znaliśmy, a on do mnie z takimi słowami? Zbyt pewny siebie, a oprócz tego mało kulturalny jak się okazało. Wyczucia nie miał, przynajmniej jeśli chodzi o miejsca publiczne.
Rozczarowana westchnęłam odwracając wzrok na swoje zamówienie.
Po chwili powróciłam spojrzeniem na mężczyznę obok.
-Wypraszam sobie, nie jestem żadną Niunią. -
Burknęłam zaraz wyciągając drobne dla barmana. Kiedy zapłaciłam za swój napój szybciutko dorwałam się wargami do słomki, wciągając nieco zawartości alkoholowego napoju. Nawet nie zaczynałam tematu co do mojego zamówienia. Nie miałam póki co ochoty rozmawiać z owym facetem. Niestety, byłam mocno zawiedziona.Kędzior - 2014-08-21, 20:54 Hahaha, wybacz rozczarowanie jakiego ci dostarczyłam ! Bjorn z pewnością nie wykazał się teraz wielkim taktem, ale czy należy go tak z góry skreślać za to? Wszak Olivia nie zna typa. Oczywiście jest dosyć specyficzny, zwłaszcza z początku znajomości silne może być to odczucie, ale tak na prawdę to facet o gołębim sercu. Żadnej niewinnej niewiasty by nie skrzywdził, po prostu ma trochę niewyparzony język, ale zazwyczaj jakoś mu to nie przeszkadza. Może po prostu tak go życie prowadziło, że częściej trafiał na ludzi swego pokroju, którym było wszystko jedno jak się Kędzior wyraża a więcej uwagi zwracali na jego prawdziwy charakter, a był to typ doprawdy lojalny i szczery. A i kobiety wielbił szanować, czego też miał to zaraz zamiar dowieść.
Opanował swój tubalny śmiech do cichego chichotu, opierając twarz na dłoni. Wesoły ogniki skrzyły się w jego oczach. Spoglądał ciepło na dziewczynę, gdy ta z oburzeniem do niego mówiła. Nieomal znów się nie roześmiał, widząc jak zirytowana się przyczepiła do swojego napoju. - A to ci dopiero element z panienki! - uśmiechnął się. Wyprostował plecy, obrócił się lekko na krześle i zaraz z niego wstał. Stanął przed krzesłem blondynki, jedną rękę chowając za plecami, a drugą kładąc na piersi. Skłonił się nisko. - Wybacz mi mój niereformowalny charakter, panienko. Zapewne uważasz, iż nie jestem godzien wręcz odzywać się do ciebie w te słowa, lecz nieodzowne, towarzyszące mi od dawien dawna poczucie sprawiedliwości po prostu nie może pozwolić mi zaprzestać. Jakkolwiek byś teraz nie postrzegała mej temperamentnej persony, porywam się jednak na przeprosiny. Kajam się i frasuję, czy tak piękna niewiasta jak ty zdolna będzie wybaczyć mi mój poprzedni nietakt - odezwał się w te słowa, podnosząc dopiero teraz wzrok znad podłogi na twarz Olivii. Podniósł także po chwili swoje ciało, dalej jednak pozostając w lekkim ukłonie. Wystawił do dziewczyny swą dłoń w geście, który zazwyczaj zaprasza damę do tańca. Tym razem jednak chodziło o zwykłe podanie ręki na zgodę. A jednak niezwykłe, prawda?
Jeśli dziewczynę poruszyła ta mowa i podała rudemu dłoń, ten delikatnie objął ją jedynie swym kciukiem. Mogło też zdarzyć się tak, że i jej rąsia nie pojawiła się na dłoni Bjorna, to jednak nie było nader istotną sprawą. Wtedy mężczyzna po prostu wziął rękę do siebie z powrotem, opierając luźno na piersi.
Co by się nie wydarzyło z tymi łapkami, kontynuował:
- Rozważnie jednak z mej strony będzie zwrócić panience uwagę, aby, jak to mówią, nie oceniać wilka po wyrazie pyska. Czy tak mówią? W moim mieście górowało takie przysłowie - odrzekł, podnosząc dłoń wyżej i prostując się. Wyprostował palec wskazujący w takim karcącym geście i spojrzał lekko z ukosa na dziewczynę, nieco zaczepnie, wesoło. - I radzę nie czepiać się słówek, bo w moim słowniku słowo, którym się do ciebie zwróciłem, wcale nie jest obraźliwe. To wszak z mych ust wyraz największego uznania dla tak pięknej kobiety! - wyjaśnił jej tę okropną w swojej naturze zawiłość, w bezradnym geście i z niewinnym uśmiechem rozkładając ręce na boki.
Zasiadł w końcu na krześle ponownie, sięgając po piwo. - Mam szczerą nadzieję, że po wszelkiej nieprzyjemności między nami nie pozostało wiele? - uśmiechnął się serdecznie, pokazując delikatne dołeczki w policzkach. Zaraz to zanurzył usta w swoim napoju. Za dużo się nagadał, usta mu wyschły! Ale czegóż się nie zrobi dla kobiety, czy raczej dla własnego czystego sumienia?Dija Vakker - 2014-08-23, 11:56 Spoko loko
W zasadzie byłam bardzo zaskoczona jego zachowaniem, nie mogłam zrozumieć skąd w nim tyle pewności siebie. Skąd miał gość taki upór..
Nie chodziło wcale, że Niunia to coś obraźliwego, tylko nie wypada mówić tak do kogoś zupełnie obcego. Zresztą kojarzyło mi się to słowo z dziewczynami łysych facetów, z blacharami. A nie tolerowałam tego okropnie.
Westchnęłam zrezygnowana odstawiając szklankę na blat. Odwróciłam głowę w stronę mężczyzny. Głupio się czułam widząc wzrok innych. Miałam ochotę zapaść się pod ziemie, a nawet uciec z tym drinkiem z pubu.
Przegryzłam dolną wargę nerwowo.
Zlustrowałam mężczyzny twarz swoimi oczami pełnymi oszołomienia.
-Po pierwsze. Przeprosiny przyjęte, jeśli tak to mogę nazwać.. A po drugie nie życzę sobie tak głośnych tekstów, ani rozmów. Nie każdy musi mieć pojęcie o czym jest nasza rozmowa. -
Chrząknęłam wcześniej przykładając drobną dłoń do swych warg.
-Nie oceniam Cię po wyglądzie. Tylko po tym jak się zachowałeś publicznie. A najwyraźniej nie umiesz zachowywać się w takich miejscach. A szkoda.-
Odwróciłam wzrok w przeciwną stronę.
W tym momencie to ja nie zachowywałam się zbyt grzecznie umiejscawiając oczy na szklance , a nie na rozmówcy, choć wciąż kontynuowałam swój wykład.
-I nie każdy musi wiedzieć jakie było Twoje ostatnie piwo bo mało kogo to interesuje, a poza tym.. nie mówi się o szczochach na tyle głośno i nie przyrównuje się do takich rzeczy innych. W ogóle.. widzę, że nie masz pojęcia jak rozmawiać. Trochę to przykre, nie wiem gdzie się wychowywałeś, ale na dobre Ci to nie wyszło. I przydałby Ci się ktoś nowy. A swoją drogą szczochy mają dużo bardziej "kulturalny synonim"-
Mruknęłam dopijając swój napój czym prędzej.
Bałam się takich ludzi i nic nie potrafiłam na to poradzić. I nie, nie podałam mu ręki bo nawet tego na swój sposób się bałam. Czegoś się ciągle obawiałam..
[ wybacz, ze tak dlugo ,ale miałam urwanie głowy i nie miałam kiedy odpisac;/:< ]Kędzior - 2014-08-24, 20:33 Zasiadł więc na swoim krzesełku ponownie, wsłuchując się w tyradę dziewczyny. Popijał piwo, powstrzymując się od wybuchnięcia śmiechem. Bynajmniej nie złośliwie, ale ciepło. Dziewczyna była urocza z tą swoją niewinnością i przekonaniem o tym, że tylko ci, którzy publicznie odzywają się właściwie, mogą być brani pod uwagę jako osoby do zaakceptowania. I to dopiero brani pod uwagę, moi państwo! Tak to przynajmniej wyglądało i tak to odbierał Kędzierzawy, z coraz większą siła po każdym jej słowie. Może coś ją w życiu niedobrego spotkało, że jest taka nadobna i niedotykalska? Bjorna przez chwilę trapiło to pytanie, ale w końcu uznał, że nie będzie się nad tym dłużej zastanawiać, skoro nic nie wie o dziewczynie. Równie dobrze mogła po prostu pochodzić z wytwornej rodziny, a jej rodzice mogli w takim wypadku nie znosić ani jednego sprośnego słowa i gestu złego wychowania.
Cóż, Kędzior nie miał bardzo złego dzieciństwa. W rzeczywistości to było ono bardzo dobre. Po prostu nikt z jego przyjaciół ani matka nie zwracali większej uwagi na to, jak się dzieciak odzywał i zachowywał, tylko nauczali go od małego o lojalności, wartości przyjaźni podobnych sprawach. Co nie znaczy, że ten nie znał ogólnych norm społecznych, jak to się ludzie "powinni" zachowywać, a jak nie. Jednak po prostu nieczęsto go to szczególnie mocno obchodziło. Jak miał dobry humor, to śmiał się głośno. Dzielił się swoim śmiechem z innymi. A jeśli tego nie doceniali, to cóż - byli najwyraźniej sztywniakami !
Jak już dziewczyna skończyła mówić, to mężczyzna był prawie w połowie swojego kufla. - Niunia - zaczął nieco twardo, opierając się łokciem o blat tak jak wcześniej. Potrzymał trochę jeszcze piwo przy ustach, trzymając Olivię w napięciu. Po paru sekundach odstawił je i otarł wargi wierzchnią stroną nadgarstka. - Dzięki serdeczne, że mnie niańczysz i tłumaczysz to, co wydaje ci się oczywiste, ale pozwól, że odniosę się do twoich słów. Moja wzmianka o ocenianiu wilczego pyska może brzmiała jak porównanie do oceniania po wyglądzie, ale bynajmniej nie o to chodziło. Mówisz mi, niunia, jak powinienem się odzywać w towarzystwie i jak głośno powinienem wyrażać swoje zdanie. Jasne, kultura osobista to coś istotnego, ale czy to jedyna wartość na podstawie której oceniasz nowo poznane ci osoby? - uniósł palec do góry, jakby na podważenie swoich słów. - Moja droga, ja już się poczułem skreślony w twoich oczach! - rozłożył bezradnie ręce na boki, kręcąc nieco głową. - A czy nie powinno być tak, że oceniamy ludzi po ich czynach? Och, nawet nie! To nasze serce, niunia, ma oceniać ludzi - zamilkł na chwilę po tych słowach, kładąc złożona pięść na swojej piersi. Zaraz to znowu wycelował palcem w kierunku jej twarzy. - Ty natomiast, ośmieliłaś się podważyć jakość tego, jak wychowała mnie własna matka i życie. Niunia, w zasadzie to poczułem się urażony twoimi słowami! - sięgnął po piwo i usiadł wygodniej, poprawiając się na krześle. - Wracając do tematu zachowywania się w miejscach publicznych - jakoś nie zauważyłem, by ktokolwiek poza tobą wydawał się nazbyt urażony moim zachowaniem - dodał uśmiechając się szeroko i niewinnie. Pociągnąwszy kolejny łyk piwa, zaczerpnął porządnie oddechu i zastanowił się trochę. Odstawiwszy znowu swój kufel na blat.
- Dobra, po namyśle... Zapewne trochę przesadziłem, za co przepraszam powtórnie. Nie powinienem był zachowywać się aż tak głośno, chociaż według mnie nie jest to aż takim grzechem, jak twoje podejście, niunia. Bo mimo wszystko moje wychowanie, zapewne moja matkę jak moje obycie społeczne skreśliłaś na czarną listę. A to nie-ład-nie![/] - zakończył, akcentując każdą sylabę ostatniego wyrazu oddzielnie. No i tym ostatnim zdaniem chciał trochę rozładować niepotrzebne napięcie.
Dopił do końca swoje piwo i odsunął kufel do barmana, wraz z pieniędzmi (chyba, że wcześniej zapłacił, nie pamiętam). Wstał z krzesła i zasalutował niedbale blondynce, z tym samym figlarnym uśmiechem co zawsze.
- [i]A teraz wybacz, niunia, ale czas mi się skończył, ważne sprawy mnie wzywają - odezwał się w te słowa. - Może wydaje ci się nadal, że nazbyt egoistycznie patrzę w czubek swojego nosa, ale cóż, może coś zrozumiesz. Bo wiesz, nie dam takiej młodej damie wmawiać sobie, jak powinienem się zachowywać. A wyglądasz na taką, co dopiero od kilku lat jest pełnoletnia - odparł i w ostatnim geście pochylił się nad dziewczyną, zatrzymując głowę na wysokości jej twarzy, przy jej uchu. Zmrużył oczy, dodając na koniec:
- Może nie będziesz chciała pamiętać, ale wołają na mnie Kędzior. I jeśli też takie pytanie ciśnie się na usta, to mam trzydzieści cztery lata. Więc tak, przeżyłem więcej niż ty i dlatego też źle się czuję, gdy taka drobna niunia kwestionuje moje zachowanie. Cóż, było zabawnie, dzięki. Może oboje coś z tego wszystkiego wyciągnęliśmy.
I wyszedł z baru. Zważywszy na to, że jest po tym jednym piwie, to poszedł sobie dalej spacerkiem, pozostawiając motor tutaj. Obszedł miasto dosadnie, spędzając tak jakąś godzinkę,a potem powrócił pod pub. Dopiero teraz wsiadł na motor. Pewnie nadal całe piwo sobie ot tak z niego nie uleciało, ale zważywszy na to, że był solidnym chłopem, to i aż na niego nie działało. Poza tym, miał doświadczenie.
Tak więc odjechał nieśpiesznie w siną dal na swojej Ślicznotce.Dija Vakker - 2014-08-25, 11:13 Kiedy ten mówił, po prostu zdołałam jedynie przyłożyć swą dłoń do czoła.
On wydał m się mało kulturalny, a ja dla niego strzelam - paniusią.
Cóż.. ja miałam swoje racje i może on gdzie nie gdzie także. Niestety ja nie znosiłam jeśli ktoś tak zwracał na siebie uwagę przy innych.. w sposób dla mnie, nie warty uwagi.
Mniejsza. Słuchałam go uważnie mimo wszystko. W końcu każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Podniosłam się gdy ten tylko wyszedł. Dopiwszy swego drinka zabrałam swoją kurkę i wyszłam stąd. W głowie dudniło mi jego imię i wypełznąć nie chciało. Jak na złość. /ztHeather - 2014-08-26, 21:44 / Może być tutaj? /
Spacerując po mieście, Heather postanowiła zahaczyć o to klimatyczne miejsce. Zanim jednak znalazła się u celu, pokonała znaczną ilość drewnianych schodów. Nie mijając jeszcze progi drzwi wejściowych, do jej uszu dotarło przyjemne brzmienie gitary. Gdy już znalazła się wewnątrz Pub’u, rozejrzała się dookoła.Za swój cel obrała miejsce przy barze, do którego udała się bez dłuższego zastanowienia i usiadła. Jej całkowitą uwagę przykuły teraz trunku ustawione na drewnianych półkach.Alexis - 2014-08-26, 21:58 /peewnie
Hm..W centrum miasta łatwo dostać gorączki. Przychodzi jednak moment, w którym wszystko zwalnia się i tętniące życiem miasto łapie oddech przed kolejnym z jego dni. To jednak tylko pozory. Ulice niby głuche i bez żywej duszy a za każdym rogiem czai się ktoś, kto ma już co do ciebie plany. Jest z kim odbyć krótką rozmowę. Jest kogo spytac o godzinę. Jest od kogo odpalić fajkę. Jest na kim zawiesić oko i jest do kogo się uśmiechnąć.
Oo tak zdecydowanie blondyn powinien częściej przechadzać się tymi bocznicami. Ujrzawszy oświetlony Pub zapraszający wszystkich i nikogo zatrzymał się na chwilę i nawet nie zastanawiajac się dłużej nad tym czy to dobry pomysł ruszył po tych drewnianych schodkach a że był świetnie przygotowany pod względem kondycyjnym brał sobie po cztery susłami. Nawet pomógł w połowie jakiemuś upitemu,schodzącemu mężczyźnie. I tak się stoczył, ale przynajmniej z mniejszej ilości schodków.
W środku jak zawsze było duszno, unosił się dym z papierosów, było słychać pijackie rozmowy, śmiechy kobiet, drżenie strun gitarowych i lejący się litrami po kuflach alkohol. Niemiec nie rozglądając się za towarzystwem swe kroki skierował wprost do barmana, który przyglądał się jakiejś brunetce. Ax zerknął w jej stronę. O żesz!
Uśmiechnął się łobuzersko sam do siebie i zachodząc znajomą od tyłu złapał ją z nienacka w talli a pochylając się swobodnie cwanie wyszeptał jej do ucha tym swoim męskim, silnym akcentem.
-Nieletnim nie sprzedają.- oderwał się od niej zanim go zjebie i zacznie się wyrywać. Klapnął dupskiem tuż obok.
Zagarnął z blatu stołu jakąś ozdobną parasolkę do drinków i wręczył dziewczynie.
-Nie wiedziałem, że przyjdziesz. Nie kupiłem kwiatka.- zażartował wpatrując się w nią magnetycznym spojrzeniem.Heather - 2014-08-26, 22:28 Ciemnowłosa wyjątkowo długo zastanawiała się nad odpowiednim alkoholem. Była już bliska podjęcia decyzji, ale nagle ktoś postanowił jej przeszkodzić. Przestraszyła się gdy nagle ktoś złapał ją w talii. Zdziwiła się nieco wysłuchawszy szeptu i od razu odnalazła wzrokiem źródło wcześniej wypowiedzianych słów. Rozpoznała chłopaka, lecz nie pamiętała jego imienia. Postanowiła się do tego nie przyznawać, może jeszcze sobie przypomni.
Ucieszyła się nieco w głębi duszy, że nie był to kolejny nieznajomy facet którego musiałaby spławiać ponieważ nie miała na to ani trochę siły. Nie miała również ochoty być dla Alexis'a niemiła za to, że wpadł na super pomysł powitania jej skromnej osoby. Odwdzięczy mu się potem jakimiś sarkastycznymi stwierdzeniami.
Wysłuchała jego kolejnego żartu i uśmiechnęła się lekko unosząc kącik pomalowanych ust ku górze.
- Może kiedyś Ci wybaczę. – Odparła obdarzając go mało subtelnym spojrzeniem.
/ przepraszam, byłam na małym zw /Alexis - 2014-08-26, 22:37 Zareagowała jakoś dziwnie. Spodziewał się po niej wszystkiego, oprócz spokoju. Rozsiadł się wygodnie jak to miał w zwyczaju i zamówił im piwo. Lane zawsze smakuje lepiej niz puszkowane.
Swoje czarujące acz lekko zadziorne spojrzenie zawiesił na jej subtelnych rysach twarzy.
-Daj mi chociaż należycie przeprosić, nawet nie zacząłem.- oburzył się do zgrywu i jak na złość w arogancki sposób przysunął bliżej do niej chcąc by poczuła się osaczona. To były jeno sprośne żarty. Wolał najpierw zamienić z nią dwa słowa.
-Umówiliście się i nie przyszedł?- dogadał usmiechając sie może i wrednie, za to jak zabawnie.
Nie jednak dogryzanie jej było jego celem. Szybko się zastopował i już na poważnie rzekł przyjemnym dla ucha tonem głosu:
-Dobrze znów Cię widzieć, co tam nowego u Ciebie?- zapytał z zainteresowaniem co jemu rzadko się zdarza.
Stale lustrował ją wzrokiem. Zmieniła się. Miał zamiar zaraz to oznajmić.