Lisa - 2018-03-31, 21:46 Ha! Sukces, udało się . Liska poklepała nieco zdezorientowaną Devocatis i postanowiła dać jej chwilowo zapomnieć o problemie z wodą. Czasem warto jest coś zostawić i wrócić do problemu później, a skoro udało się całość zakończyć sukcesem to może należało odpuścić.
Wybrała sobie kawałek w miarę równego terenu, po którym będą mogły się swobodnie poruszać galopem. Zaczęła od wyjechania sporej wolty w kłusie i kończąc ją usiadła w siodło, cofnęła zewnetrzną łydkę a wewnetrzną podniosła klacz do galopu. Aby otwarty teren nie kusił Devo od razu do uwolnienia całych swych mocny drzemiących w okrągłym zadku (:lol2:) pozostała na sporym kole, starając się wyregulować tempo i uzyskać chociaż częściowe rozluźnienie. Po chwili poprosiła o powrót do kłusa, zmieniła stronę i powtórzyła wszystko na drugą nogę.Devocatis - 2018-03-31, 23:14 Zapomniała chwilowo o swoich emocjonalnych problemach i rześko ruszyła kłusem we wskazanym kierunku. Weszła na woltę, poruszając się po której z pomocą Lisy prawidłowo wpisała się ciałem w łuk, po czym zagalopowała z prawej nogi. Chętnie przeszła do wyższego chodu, ale nie próbowała wyciągnąć amazonki z koła w otwartą przestrzeń. Jej mina wskazywała jednak jakby na co innego. Wyglądała trochę tak, jakby sprawdzała, czy taki ruch ma w tym momencie szansę powodzenia, czy może jednak powinna jeszcze poczekać. Rzadko ponosiła, właściwie nigdy, bo prawdę mówiąc - nie chciało jej się biegać. Wiedziała, że człowiek prawdopodobnie kazałby jej wtedy biegać jeszcze więcej, a w takim układzie wolałaby chyba umrzeć. Niby nie była do pchania, ale te krągłości na zadku też nie wzięły się znikąd.
W każdym razie pozostała na kole, po którym galopując stopniowo osiągała coraz większe rozluźnienie, obniżając szyję i parskając. Chwilowo pogodziła się ze swoim losem. Przeszła do kłusa, przez który zmieniła kierunek ruchu i ponownie "wskoczyła" w galop, tym razem z lewej nogi.Lisa - 2018-04-01, 13:49 Poklepała ją pomiędzy, zaskoczona, że nie próbuje spożytkować nadmiaru energii i wywieźć jej gdzieś w pole. Wyjechały więc z koła i skierowały się na ścieżkę, szykując się do pierwszego, pojedynczego skoku. Była to standardowa, niewysoka >>kłoda<<, do której Lisa zdecydowała się podjechać energicznym i równym tempem. Na parę fouli przed wróciła w siodło i domknęła skarogniadą dołem, akcentując miejsce odbicia przyłożeniem łydek. Przechodząc do półsiadu podyktowała lądowanie na nogę przeciwną niż przy najeździe, zatoczyła łuk i jeszcze raz skierowała się w stronę tej samej przeszkody. Tym razem po skoku zostały w jeździe na wprost, a dziewczyna poprosiła klacz o mocniejsze dodanie na kilka fouli, starając się nie stracić przy tym kontroli. Po chwili też cofnęła ramiona, stosując kilka półparad i starając się wrócić do poprzedniego tempa.Lucas - 2018-04-01, 22:08 Ucieszył się, że nie zdecydował się puścić Winninga po prostej, bo wtedy ogarnięcie go zajęłoby na pewno więcej czasu. Trzymając siwego na figurze, poczekał aż ten się wyciszy i jak się ostatecznie okazało, nastąpiło to dość szybko. Zadowolony z osiągniętego efektu Lucas, postanowił nagrodzić hanowera i w tym celu spuścił go z okręgu. Pozostawał jednak czujny i w razie potrzeby, był gotowy w każdej chwili wrócić na woltę, nie zamierzając rozwijać zbyt dużych prędkości. Nie mniej jednak, kontynuował rozgrzewkę, wykonując sporą ilość różnych łuków, podczas których wspierał ogiera łydkami, ułatwiając mu dobre wpisanie się w te wszystkie szlaczki. Oczywiście wszystko robił z zachowaniem symetrii, toteż co jakiś czas zmieniali stronę, przy użyciu lotnej, albo - jeżeli nie wszystko poszło po myśli bruneta - przez kłus. Tutaj również wykonał kilka dodań/skróceń, sprawdzając reakcję Mooda na pomoce, oraz przejścia galop-kłus i kłus-galop, w tym przypadku również dbając, by siwy się nie znudził i pozostawał czujny.
Gdy spuścili wystarczająco dużo pary, a i ogier został porządnie rozgrzany, Vaugier zarządził przerwę w stępie. W ów chodzie pozwolił na chwilę relaksu, a jeżeli siwek wyciszył się i przestał świrować, oddał mu także więcej wodzy, umożliwiając rozciągnięcie szyi.Devocatis - 2018-04-01, 23:23 Widząc na swej drodze kłodę, zastrzygła z zainteresowaniem uszami. Widok przeszkody nie wpłynął jednak na jej tempo galopu; nie zechciała jej zaatakować, wbrew temu, co czasem pokazywała na parkurze. Właściwie w ostatniej chwili przed oddaniem skoku nawet się zawahała, wypadła z rytmu i nieco "nastroszyła", by ostatecznie zdecydować się na odbicie. Samej technice nie można było nic zarzucić, bo oddała naprawdę ładny skok - okrągły i ze sporym zapasem. Po wylądowaniu od razu odepchnęła się mocniej od ziemi i zarzuciła mocno łbem, jakby przymierzając się do brykania, do którego ostatecznie nie doszło. Zawróciła na tę samą kłodę i tym razem do samego końca galopowała równo, nie bojąc się już. Z powodzeniem przedostała się na drugą stronę i chętnie dodała w galopie, ale na próbę przytrzymania zareagowała fikając niegroźnie zadkiem. Widocznie dwa skoki wystarczyły by się rozbrykała, ale w granicach rozsądku.Cruzeiro - 2018-04-01, 23:27 Mógł się spodziewać, że jego skromny podstęp nie przejdzie bez echa. Ale nadzieja umiera ostatnia! Pomijając fakt, że jest również matką głupich
Wzięty ''na siebie'' skulił uszy, ale siłą rzeczy dostosował się do oczekiwań Belga, nie mając nawet dobrej sposobności, by mu się sprzeciwić. Nie do końca mu to odpowiadało, ale również odpowiedział na jego zewnętrzne pomoce, przestając uciekać i teraz już prawidłowo wpisując się w obwód figury. Nie oznaczało to jednak, że nie podejmie identycznej próby za chwilę, toteż mężczyzna musiał pozostać czujny i przez cały czas korygować sylwetkę siwka, który lubił kombinować i złośliwie utrudniać życie swojemu jeźdźcowi.
Wkrótce odpuścił w kwestii tempa na tyle, na ile było to konieczne. Co prawda w dalszym ciągu poruszał się dość energicznie, ale nie było już w tym szaleństwa. Ponadto, zaczął ładniej pchać się zadem, osiągając całkiem przyjemny dla oka obrazek. Co jakiś czas jeszcze parskał, jakby wypuszczając z płuc nagromadzone podekscytowanie, ale na ten moment można było mówić o osiągnięciu sukcesu, jeśli o jego sylwetkę chodziło.
Wjazd na ósemkę również pozytywnie zadziałał na koncentrację Cruza, który teraz miał przed sobą nowe zadanie, które było ciekawsze niżeli zwykłe galopowanie po okręgu. Naturalnie zaangażował się w nie, nie mając problemu z lotną zmianą nogi, którą wykonał płynnie i bez zawahania. Wtedy wszedł na drugie identyczne koło, dość szybko odnajdując się również na tę stronę. Zadowolony z możliwości wyjścia do przodu, bez zbędnych zachęt zwiększył dynamikę chodu, co oczywiście przyniosło mu sporą satysfakcję. Szyję za to obniżał dość opornie i rozciągnął się w dół dopiero za pomocą adekwatnych wskazówek, nie siląc się nawet na bryknięcia. Wkrótce zwolnił do stępa przez kłus i odetchnął głęboko, jako że spuścił z siebie nadmiar energii i był w pełni gotowy do dalszej pracy. Nie oznaczało to jednak, że wyzbył się jej całkiem, więc mógł jeszcze niejednokrotnie zaskoczyć właściciela swoim turbo doładowaniem Lisa - 2018-04-02, 13:09 Nie była zaskoczona tym lekkim nastroszeniem i niepewnością, wręcz spodziewała się, że to nastąpi. W końcu jej podopieczna nie była jeszcze starym wyjadaczem, a do tego miewała różne humorki. Wystarczyło jednak domknięcie w łydkach i uważne podprowadzenie, co Lisa ze swojej strony uczyniła chcąc nie dopuścić do jakiegoś większego zwątpienia czy zatrzymania.
Spokojnie wysiedziała podrzucanie pupą i jeszcze raz dodała i skróciła, pozostając na trasie i kierując się w stronę kolejnej >>przeszkody<<. Doprowadziła Dev spokojnym tempem, na około 5 fouli przed wróciła w siodło i rozjechała lekko do przodu, łydkami zapraszając zad do aktywniejszej pracy. Zamknęła ją też w korytarzu z pomocy, pilnując aby nie przyszło jej do głowy spłynąć na boki. Bezpośrednio po skoku została w półsiadzie, a duży odcinek otwartej przestrzeni wykorzystała aby ponownie dodać w galopie.Devocatis - 2018-04-02, 20:17 Przy kolejnej próbie dodania i skrócenia była już spokojna, zwyczajnie nie miała intencji pozbyć się Lisy ze swojego grzbietu ani nic z tych rzeczy. Widok kolejnej przeszkody wywołał nową falę zaciekawienia, ale tym razem Devo nie miała najmniejszych obiekcji żeby podejść do przeszkody i do samego końca galopowała równo, w stałym tempie. Poskutkowało to bardzo płynnym, przyjemnym wejściem w odskok, po którym poszybowała zgrabnie nad przeszkodą, ponownie wkładając w to sporo serca. Po skoku kontrolowanie rozpędziła się w galopie, z zainteresowaniem wypatrując kolejnych przeszkód. Widocznie nie było to dla niej nic strasznego, choć jednocześnie raczej nie rokowała na konia, z którym można by wiele osiągnąć w tej konkretnej dyscyplinie. Jednak tak dla zabawy, od czasu do czasu? Czemu nie?Lisa - 2018-04-02, 21:11 No i nadeszła pora na najtrudniejszą rzecz dnia dzisiejszego - coś co musiały przećwiczyć przed zawodami, a do czego Devocatis miała już obiekcje na początku.
Amazonka wróciła w siodło, wzięła klacz na siebie i zredukowała galop do bardziej spokojnego, równego tempa. Rozluźniła ją też lekko w dystansie, a upewniwszy się, że wszystko jest pod kontrolą naprowadziła ją na niską kłodę, za którą znajdowała się woda. Uważnie doprowadziła ją pod samą przeszkodę, zamykając w korytarzu z pomocy i nie pozwalając na ucieczki. Po skoku natomiast wróciła pupą w siodło, siadając głęboko i konsekwentnie próbując wjechać do wody. W razie problemów przeszły z galopu do kłusa czy stępa, ale pomimo wszystko Lisa starała się aby poruszały się najszybszym możliwym chodem - i czy to bokiem, czy przodem - ale przebrnęły przez tą wodę.
A jak nie... to najwyżej czeka ich kąpiel Devocatis - 2018-04-02, 22:14 Bez dyskusji uspokoiła galop. Poruszając się nim w kierunku kłody, niosła Lisę na swoim grzbiecie naprawdę przyjemnie, nie dając jej najmniejszych powodów do narzekania czy zmartwień. Nie zmienił tego także widok przeszkody, na którą nastawiła uszy i lekko podniosła łeb. Zdawała się nie widzieć, że za kłodą czai się woda, a gdy już to spostrzegła, było już trochę za późno na odwrót. Skoczyć skoczyła, ale odbicie wykonała z niepotrzebnym przytupem, poświadczającym o tym, że była bliska rozmyślenia się. Tym samym skok był bardzo pokraczny, a lądowanie i spotkanie z wodą jeszcze bardziej. Trudno powiedzieć, jakim chodem Devocatis pokonała zbiornik, bo z boku wyglądało to tak, jakby próbowała go pokonać nie stawając w nim ani jedną nogą. Co oczywiście było niewykonalne, ale chyba nie zafundowało Lisie kąpieli, chyba że po drodze straciła równowagę.Lisa - 2018-04-02, 22:45 Sama nie mogła w to uwierzyć, ale jakoś koniec końców udało się pokonać tą wodę. W nagrodę poklepała gniadą czule po szyi i dała jej chwilę stępa na luźnej wodzy, aby mogła ochłonąć z emocji i wrażeń. Była ciekawa co też się w tym móżdżku wytworzyło, że obrała sobie taki a nie inny sposób pokonania zbiornika .
Po chwili przerwy wzięła ją na kontakt, chwilę powyginała i rozluźniła w stępie oraz kłusie, chcąc mieć pewność, że jest skupiona na niej i jej pomocach. gdzieś na wolcie zagalopowała i skierowała się na wcześniej zaplanowaną >>trasę<< (pojedziemy numerki 1-5 z małym dodatkiem na końcu).
Ustabilizowała tempo, zachęcając ją do aktywnego galopu, ale też pilnując aby nie stał on się zbyt płaski. Łydka cały czas zapraszała zad do pracy. Przeszła do półsiadu, w nim właśnie pokonując odcinek do pierwszej, dość łatwej i niewysokiej kłody. Chwilę przed wróciła w siodło, aby domknąć Dev w łydkach i posłać do skoku. Po lądowaniu została również w półsiadzie i poprosiła o dodanie, pokonując tak większość dystansu do dwójki. Na kilka fouli przed skorygowała tempo, a że skok połączony był z wskokiem na niewielką górkę, to do całości podjechała dość wolno, nie pozwalając jednak skarogniadej na ucieczkę na boki. Podyktowała też lądowanie na prawo, w razie potrzeby zmieniając nogę już podczas zakrętu. Tutaj znowu śmiało poszerzyła foulę, dopiero po znalezieniu się prostopadle do trójki wzięła Dev na siebie, mobilizując ją do przeniesienia nieco ciężaru na zad i uniesienia przodu. Pomogła jej w doborze miejsca odskoku, akcentując to miejsce łydką i wyraźnym posłaniem do przodu.Devocatis - 2018-04-02, 23:15 Po przejściu do stępa od razu potrząsnęła łbem i wypuściła nos w dół. Wyglądała na trochę zaskoczoną ostatnimi wydarzeniami, ale szybko jej przeszło. Po prostu nie spodziewała się, że będzie tam woda!
Bez sprzeciwów wróciła do pracy, co w niedługim czasie umożliwiło im zagalopowanie na wolcie, a także ruszenie na początek zaplanowanej przez Lisę trasy.
Jak na to, że dzisiejszy trening zawierał sporo galopu, Devocatis pozostawała chętna do pracy i zmotywowana do pokonywania kolejnych przeszkód. Galopowała energicznie, nie szalejąc pod Lisą, ale też nie obijając się. Uczciwie pracowała zadem, stosunkowo głęboko wkraczając nim pod kłodę, co przekładało się na jakość jej galopu. Widok pierwszej przeszkody na trasie w żadnym razie jej nie przestraszył, w miarę płynnie przeszła do odbicia (trochę przesadzonego jak na gabaryty przeszkody, ale Devo na terenowych skakała jakby wszystko miało ją pożreć) i przeskoczyła z powodzeniem na drugą stronę.
Chętnie dodała w galopie i mniej chętnie go uspokoiła przed drugą przeszkodą, ale jej ustawienie na wzniesieniu wspomogło Lisę w ogarnięciu rozochoconej Devo, która prężnie "wdrapała" się na górę i w odbiciu ponownie pokazała swoją siłę. Trochę przesadnie się ekscytowała przeszkodami w terenie, ale dzięki temu była też grzeczniejsza, bo nie kombinowała i nie szukała sobie rozrywki. Tym samym dojazd do trójki także obył się bez większych komplikacji, choć w ostatniej chwili ponownie się trochę "przyczaiła" w efekcie dokonując dziwnych akrobacji w locie, tzn. zamiast równo poskładać nogi, to jedną złożyła, drugą wysunęła w przód, ale mimo to skok wykończyła stabilnym lądowaniem.Lisa - 2018-04-02, 23:37 Klepnęła ją szybko po szyi, chwaląc za dobrą decyzję o skoku pomimo małej przyczajki przed. Odcinek do przeszkody numer 4 stwarzał okazję do kolejnego dodania, którą to Lisa wykorzystała, łydkami i cmoknięciem zachęcając Devocatis do wyciągnięcia nóżek. Przed samym skokiem na kilka fouli cofnęła ją, aby zyskać kontrolę i lepszy obraz sytuacji. Pozwoliła aby energia trochę skumulowała się na zadzie i uwolniła ją na trzy foule przed, rozjeżdżając je mocniej w przód. Te dodania, skrócenia oraz częste zmiany szerokości galopu miały też na celu przygotować skaogniadą na różne ewentualności, jakie mogą je spotkać na zawodach, a im lepiej będzie w stanie reagować na sugestie właścicielki, tym łatwiej będzie im potem pokonywać razem czy to crossy, czy parkury. Lisa miała nadzieję, że dzięki wspólnym treningom klacz nabierze do niej zaufania w kwestii najazdów a z czasem będzie w stanie podejmować samodzielne, dobre decyzje co do doboru miejsca odskoku.
Do piątej przeszkody pozostały w regularnym tempie, równo dojeżdżając do kłody. Bezpośrednio za nią czekał je jeszcze niewielki zeskok z bankietu, dlatego Brytyjka po lądowaniu wróciła w siodło i na te kilka foule skupiła swoją podopieczną na sobie półparadami, aby czasem nie umknęło jej uwadze, że coś tam na ziemi jeszcze jest. Starała się aby podczas zeskakiwania Dev nie nadziała się na rękę, ale też nie pozostała całkowicie bez kontaktu.Winning Mood - 2018-04-03, 08:12 Winning nigdy nie należał do nazbyt pobudzonych koni, a takie niesubordynacje, jak nazbytnie rozpędzanie się, były naprawdę wyjątkami. Szybko więc wrócił na prawidłowe obroty, kajając się niczym Zgredek z popełnionego faux pas. Teraz już jeździec mógł poczuć, że całkowicie się wyluzował, był chętny do współpracy i w głowie ani przez moment nie przeszedł mu pomysł, żeby wymknąć się spod kontroli. Taki to już ten siwek był – poddańczy koń każdego jeźdźca. Ale przez to całkiem miło się z nim współpracowało.
Wszelkie łuki i zmiany stron wykonywał bez żadnych problemów – niczym stary wyjadacz poproszony o najprostsze zadanie w swojej dziedzinie. Chętnie korzystał z oparcia w pomocach jeźdźca gdy wpisywał się w łuki i sprawnie zmieniał nogi galopu, gdy Lucas chciał zachować proporcje na obie strony. Zarówno dodania/skrócenia jak i przejścia pomiędzy chodami ponownie były dla Hanowera niczym bułka z masłem. Świetnie czuł się w trakcie takiej rozgrzewki i dawał z siebie całkowite sto procent. Jego uszy cały czas postawione były na sztorc, a siwek głodny kolejnych wskazówek i gotowy na dalsze polecenia.
Przejście do stępa było miłą odmianą od biegania, szczególnie gdy już spuściło się parę i nie w głowie były kolejne szaleństwa. Korzystając z oddanej wodzy chętnie wydłużył szyję, ale nadal utrzymywał aktywne tempo i chętnie szedł przed siebie, nie tracąc skupienia na treningu. Taki odpoczynek zawsze był wstępem do czegoś ciekawszego, czego już w tym momencie nie mógł się doczekać.Devocatis - 2018-04-03, 11:23 Zachęcona do dodania łydką i cmoknięciem, pierwszą szerszą foulą stworzyła spory kontrast między obecnym galopem, a tym sprzed chwili. Obrała sobie stałe tempo galopu, właściwe temu terenowemu, co naprawdę przypadło jej do gustu. Pozostawała jednak czujna, nie zapominała o Lisie ani tym bardziej nie ignorowała jej z premedytacją, starając się spełniać jej oczekiwania. Rzeczywiście czuła się przy niej pewnie, bo właścicielka nie zostawała jej samej sobie i pomagała w wielu technicznych aspektach. Tym samym pokonanie czwartej przeszkody nie przysporzyło Devocatis problemu. Odbiła się ze wskazanego miejsca, ponownie zaokrąglając się mocno w skoku i wysoko podnosząc nogi, chyba dalej nie patrząc na to, że nie było to szczególnie wygodne dla Lisy ani ekonomiczne jeśli chodzi o rozkład energii.
Po skoku trzymała dotychczasowe tempo, więc w niedługim czasie znalazła się przy piątce i ją także pokonała okrągłym susem. Tuż za przeszkodą czekała na nią mniej fajna niespodzianka, jednak spadek terenu był na tyle niski by odważyła się skoczyć w dół bez wcześniejszej zmiany chodu. Co prawda była w tym mocno niepewna, co na pewno nie umknęło uwadze Lisy, ale efekt tak czy inaczej był dobry.