To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Kryty lonżownik

Jonah Wrens - 2014-02-13, 00:38

Wprowadził Arte na lonżownik, oczywiście zamykając za nią drzwi. Wprowadzając ją na środek pomieszczenia, położył strzemiona i wodzę, by zaraz podciągnąć jej popręg. Troszczył się o nią, żeby przypadkiem się nie obtarła. Sprawdził jeszcze jak leży ogłowie, wędzidło no i puścił ją na koło. Jeśli nie chciała iść, to jej zad mógł spotkać się z końcówką lonży. Póki co poprosił ją o stępa na niewielki kole. Mającym zalewie średnicę 7metrów.
Artemida - 2014-02-13, 00:45

Czyżby Temi się myliła? Chodziło o lonżę? No cóż... To może lepiej. Postawiła uszyska na sztorc dobrze rozpoznając pomieszczenie. Jaki on troskliwy <3 Gdy Jonah wszystko poprawiał, Temi przypominała sobie miejsce. Z braku laku, zaczęła mielić w paszczy wędzidło. Nie potrzebna była lonża, znaczy koło jej zadka, choć gdyby to by stanęła. Traktowała to jak rzecz pochodną od bata. Temi jednakże od razu zaczęła iść w kole. Uszysko skierowała w jego stronę. Łeb nieco zniżyła a z podnoszeniem kopytek się nie wysilała, 'orając' nimi trochę w piasku.
Jonah Wrens - 2014-02-13, 00:58

Miał w planach samo przeciążenie jej, ale nie wsiadanie. Pokazała mu, że zdecydowanie jest na to za wcześnie. Kiedyś jednak będą musieli przełamać te lody. Nie osobno, ale razem. Czyżby ktoś Temi bił?
-Zuch dziewczynka.
Pochwalił ją, uważnie obserwując jak się porusza. Później puści ją w ogóle bez lonży, jednakże póki co musiał mieć pewność, że klacz będzie miała solidną rozgrzewkę, a nie byle co. Zacmokał nieco głośniej, chcąc ją obudzić, żeby nie ciągała tych nóżek. Gdy pochodziła tak z 5 minut, wyciągnął rękę w jej stronę.
-Chodź do mnie.
Odezwał się łagodnym tonem, chcąc ją zaprosić do siebie. Jeśli podeszła to skracał lonżę, żeby na nią przypadkiem nie nadepnęła. Zrobił jej zmianę kierunku i 7 minut stępa. O ile było wszystko w porządku, to Jo znowu zaprosił ją do siebie, po czym odpiął mostek, zwinął lonżę i machnął w jej stronę lonżą, żeby poszła sobie na całe koło. Na początku stępem, jeśli nie poleciała żwawiej.

Artemida - 2014-02-13, 01:15

Czyli wybiła mu to na jakiś czas... Dobrze :lol2: Temi ma pogmatwaną historię, jednak to jest lepsze miejsce. Miała szczęście, że została sprzedana tutaj a nie do rzeźni, jak inne konie. Głupi ma zawsze szczęście. Miała bezdusznego właściciela, jednak była traktowana jak inne konie. Bolesne przeżycia tyle. Może Temi go traktuje wrednie, bo chce zobaczyć czy nie zachowa się wobec niej agresywnie? Nie pobije jej? Gdy mężczyzna znalazłby się na jej grzbiecie nie widziałaby go a miała nie miłe doznania z jeźdźcem na grzbiecie. Trzyma go na dystans ze strachu.
Na za cmokanie zareagowała. Uniosła nieco łeb a kopytka zaczęły się unosić ponad ziemię. Co jakiś czas prychnęła, robiąc krok. Zauważywszy wyciągniętą dłoń, zatrzymała się po czym obrała kurs na mężczyznę, jak najbardziej wyciągając łeb. Przy zmianie kierunku podczas chodu, momentami przyśpieszała do kłusa. Za wolno dla niej. Była grzeczna. Przy każdym kroku napinała mięśnie, aby były perfekcyjne. Nie do końca tak było, ale się starała. Na kolejne wezwanie podeszła licząc, że chodzi o smakołyk. Pudło. Na machnięcie lonżą odskoczyła w bok zdezorientowana. Zazwyczaj była naprowadzana na koła albo zostawała na jednym i wykonywała różne chody. Tyle. Nie zrozumiała co może oznaczać ruch Jonah'a.

Jonah Wrens - 2014-02-13, 01:25

I wszystko by wyjaśniało, dlaczego zachowywała się tak agresywnie i odpychała od siebie ludzi. Gdyby o tym Jonah wiedział, pewnie dałby jej 2x dłużej czasu na wszystko. Tak to jedynie domyślał się, że klacz była bita (bo kto by tego nie zauważył), jednak jeśli chodzi o wsiadanie, wydawało mu się, że nigdy nie była zajeżdżona. Chociaż reakcja na siodło była zaskakująca.
-Dobrze.
Skomentował przyjemnym głosem dla ucha jej reakcję. W końcu zrobiła dokładnie to o co ją poprosił. Ładniej się poruszała kiedy nie czuła bólu związanego z zaniedbanymi kopytami. Kiedy tak ochoczo podchodziła, gładził ją po pyszczku. Jednak gdy nie zrozumiała polecenia, uśmiechnął się.
-Na koło Temi.
Rzucił polecenie, tym samym powtarzając to co wcześniej, tyle że dodał od siebie krok do przodu. By wiedziała, że prosi ją o "odsunięcie" się od niego. Jeśli nie wiedziała dalej o co chodzi to po prostu do niej podszedł i wprowadził ją na pierwszy ślad (czyli największe koło), po czym odsunął się i machnął lonżą.
-Kłusem!
Podniósł ton, ale nie był on ganiący. Zwykłe polecenie, do zmiany chodu na wyższy.

Artemida - 2014-02-13, 01:38

Z dwojga złego już mogło być to głaskanie, choć wolała inne nagrody. Na jego nie szczęście Temi nie rozumiała dalej polecenia. Musiał ją zaprowadzić, jak dziecko do przedszkola. Gdy klacz znalazła się na wyznaczonym torze zrozumiała o co mu chodziło i na pewno zapamięta to na przyszłość. Zniżyła łeb, aby dmuchnąć w piasek. Znalazła sobie zabawę. Gdy w końcu mężczyzna znalazł się tam gdzie powinien i dał jej kolejne polecenie, Temi skierowała w jego stronę ucho i uniosła łeb. Zaraz to przeszła do wyższego chodu. Zadarła łeb ku górze, ale nie przesadzając. Temi z przyzwyczajenia wyciągała przednie kończyny bardziej. Robiła wydłużony krok, pilnując się, aby był sprężysty. Tak się poruszała jedynie na lonży, bo wiedziała, że może od tak sobie na to pozwolić. Zadnimi kończynami pilnowała jedynie tępa i właściwego stawiania kopyt.
Jonah Wrens - 2014-02-13, 01:43

Niech się przyzwyczaja, bo więcej będzie głaskania, niż dokarmiania. Swoją drogą, było to chyba najlepszym rozwiązaniem, niżeli przekupstwo. Tak to pokaże jej, że stara się o jej zaufanie.
Skoro ją zaprowadził, a ze środka nie było problemu, postanowił ją tak lonżować. Swoją drogą jakby ktoś tutaj wpadł, to chyba spotkałby się z ząbkami Temi.. :lol:
Obserwował jej krok i oczami wyobraźni już sobie podstawiał jej zad, w ogóle wyobrażał całe ustawienie. Musiał jeszcze popracować nad jej techniką skoku. Taką drobną korektę wprowadzić.
-Chodź do mnie.
Znów mogła usłyszeć łagodny ton i wyciągniętą w jej stronę rękę, po jakichś 10 minutach kłusa.

Artemida - 2014-02-13, 02:02

Rzuciła by się jak pitbull :lol2: Przez te całe 10 minut starała się nie zwalniać i robić czegokolwiek co by mogło zachwiać równowagę jej chodu. Rozwarła chrapki, aby ułatwić sobie oddech. Słysząc po raz kolejny mężczyznę zatrzymała się i wyprostowała. Długo na nią nie musiał czekać, bo zaraz stępem do niego podlazła. Uszy skierowała do przodu zaciekawiona i gdy już była bliżej, przyśpieszyła odrobinę, aby skrócić czas oczekiwania. Zatrzymała się przed nim i dmuchnęła mu ciepłym powietrzem w twarz. Zniżyła łeb i walnęła go pysiulem w brzuch.
Anne Howard - 2014-02-13, 06:43

W końcu jakoś dotarła na ten nieszczęsny lonżownik, który użytkowali już Arcia i Jonah. Stanęła od nich w bezpiecznej odległości i spoglądała ukradkiem na ich wspólną pracę.
Jonah Wrens - 2014-02-13, 15:38

:lol:
Uśmiechnął się szeroko widząc, że nie miała zamiaru mu niczego utrudniać. Współpracowała z nim, więc mógł być szczęśliwy. 'Bo zawsze miała opcję miej wszystko w dupie i olej Jo.'
-No co?
Zagaił szczerząc się jeszcze bardziej, kiedy poczuł gorąc na swoim poliku, a następnie szturchnięcie. Pogłaskał ją po szyi i pochylił się, żeby ją przytulić. Długo to nie trwało, bo poprosił ją o zmianę kierunku i machnął lonżą w jej stronę, może zrozumie?
-Na koło.
Rzucił luźno, wspomagając swoją prośbę głosem.

Artemida - 2014-02-13, 15:43

No mogła i niestety tak zrobi xD
Na początku nie zdawała sobie sprawy, że dziewczyna, którą spotkali w stajni się tu przypałętała. Była zajęta tuleniem z Jonah'em <3 Gdy dostała polecenie już się odwróciła z zamiarem pójścia na koło, jednak dojrzawszy panią Anne, natychmiast położyła po sobie uszy i ruszyła ku niej wolnym kłusem, dając jej czas na ucieczkę. Pobawimy się w berka! ;-D

Jonah Wrens - 2014-02-13, 16:17

Podążał za nią wzrokiem, toteż zobaczył Anne o kilka sekund później niż Arte. Nie ciekawie. :lol:
-Arte, nie wolno..
Mruknął, jednak nic to nie dało bo klacz ruszyła w stronę dziewczyny. Oho, będzie ciekawie. W pierwszej chwili wydawało mu się to zabawne, jednak nie mógł pozwolić palomince na takie zabawy.
-Schowaj się
Rzucił do Anne, a tym samym ruszył truchtem w ich stronę. Nie chciał jakoś wprowadzać paniki w całą sytuację, bo jeszcze Temi przyśpieszyłaby atak, a była nadzieja, że pozostanie delikatna. :lol:

Anne Howard - 2014-02-13, 16:52

Zmrużyła oczy, prawie nie widząc nic przed sobą. Kiedy usłyszała głos Jonaha, żeby gdzieś się schowała, nie wiedziała, o co mu chodzi. Dopiero kiedy szeroko otworzyła oczy, zdała sobie sprawę, że Artemida idzie kłusem w jej stronę. Mruknęła coś cicho pod nosem i rozejrzała się wokół, szukając jakiegoś bezpiecznego miejsca. Umówmy się, że były tu małe trybuny, na które żeby wejść, musiało się wyjść z samego lonżownika. Takoż więc zrobiła.
- Czy twoja podopieczna ma zamiar mnie zabić?- zapytała, pytając się o barierkę trybun.

Artemida - 2014-02-13, 17:14

Gdy Anne zaczęła jej uciekać, Art szybko przeszła do galopu, aby jakoś ją złapać. W ostatniej chwili uniknęła jej zębów. Klacz zatrzymała się przy trybunach, przyglądając się dziewczynie. Uniosła przednie kopyto, aby nim parokrotnie uderzyć o trybuny czy barierkę, co tak było no. xD
Jonah Wrens - 2014-02-13, 18:22

Zwolnił widząc, że Anne uciekła, a Arte niczym tygrys, czyhała na nią.
-Ona gdyby miała możliwość, to zabiłaby każdego.
Rzucił rozbawiony i podszedł do Arte, którą złapał za kość nosową palcami.
-Arte, nie wolno tak.
Wymruczał patrząc w jej oczy. Starał się pokazać swoją postawą niezadowolenie, toteż nawet się nie uśmiechnął kiedy na nią patrzył. Puściwszy jej nos, stanął przy barierkach - tyłem do dziewczyny.
-Na koło, już!
Rzucił głośniej i machnął lonżą żeby ruszyła swój zadek i zostawiła dziewczynę w spokoju.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group