To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

Jared - 2014-05-06, 20:12

Uśmiechnął się po raz kolejny, kiedy tak doskonale pokonała calutki tor. Tym razem podszedł do stacjonat, aby zwiększyć je o kilka centymetrów i ustawił je w nieco innej kolejności niż poprzednie. Przecież nie może się szybko zanudzić.
- No jeszcze trochę...
Jeżeli skoki będą znów tak precyzyjne, spróbuje ją znów osiodłać, tym razem jednak z ogłowiem.

Anonymous - 2014-05-07, 15:36

Po raz kolejny ruszyła, kierując się na pierwszą przeszkodę. Uzyskała całkiem niezły skok, bez zrzutki. Przy następnej stacjonacie drąg zadrżał lekko. Pokonując kolejne przeszkody udało jej się nie zrzucić drągów, choć w niektórych podejściach lekko je trącała.
Kiedy skończyła, podeszła do Jareda i trąciła go przyjaźnie nosem.

Jared - 2014-05-08, 18:17

Gdy młodzik w końcu pokonał tor, poklepał ją przyjaźnie po szyjsku. Poczęstował kawałkiem marchewki i przypiął lonżę do kantara.
- To co? Idziemy na halę?
Postanowił zabrać ją na małą halę. Znów chciał ją osiodłać i założyć jej ogłowie.
Trzymając za lonżę wyprowadził klacz z korytarza skokowego.
z.t

Anonymous - 2014-05-12, 14:40

Przyjęła smakołyk i z nadzieją spojrzała na Jareda. Może jeszcze jakaś przeszkoda do pokonania?
Pozwoliła zapiąć sobie lonżę, ale kiedy ruszyli do wyjścia, młoda raptownie się zatrzymała.
"Jak to? Już koniec?" - zdawała się mówić.
Jednak po paru chwilach dała za wygraną i podążyła za Jaredem.

z.t.

Anonymous - 2014-06-04, 21:13

Przyszedł na halę z Bacardim. Na początek wziął go na lonżę, puścił na koło i zamykając w tzw trójkącie, poprosił o energiczny stęp. Przede wszystkim musiał pierw rozgrzać srokacza, zanim przejdą do nauki czegoś nowego (jak mniemam). Pilnował, aby ogier nie spływał do środka koła, ani nie wypadał z niego, odpowiednio nakierowując go za pomocą bata bądź mowy ciała. Był spokojny, przede wszystkim obserwował młodzika, chcąc wychwycić wszystkie najdrobniejsze sygnały. To przecież podstawa zrozumienia.
Bacardi - 2014-06-05, 17:54

Przywlókł się za Tonym na korytarz skokowy. Zastrzygł zaciekawiony uszami. Już raz tutaj był. Ciekawe czy znów będzie mógł trochę poskakać. Ostatnim razem było tutaj naprawdę ciekawie. Oprócz sytuacji z batem. Puszczony na lonżę, od razu zaczął iść energicznym stępem. Był ciekaw, co go tutaj czeka z tym nieznajomym mężczyzną. Widząc bat, od razu zaczął uciekać zadem. Dopiero gdy Tony go schował stąpał po równym kole, od czasu do czasu mieląc nowe dla niego wędzidło. Jedno ucho skierował wprost w stronę chłopaka, a drugie postawił wysoko, szastając przy tym ogonem.
Anonymous - 2014-06-05, 21:27

Widząc, że ogierowi najwyraźniej przeszkadza bat, zrezygnował z niego; na szczęście srokacz radził sobie bez tego rodzaju wskazówki. Później trzeba będzie pomyśleć o odczulaniu na bat, bo to jednak bardzo pomocna rzecz - wcale niepotrzebna do bicia, co chyba spotkało młodzika, skoro tak nerwowo reagował. W każdym razie, mężczyzna pilnował aktywnego, równego tempa. Po paru minutach poprosił o zakłusowanie, wydając komendę głosową i robiąc krok w stronę zadu ogiera, w razie czego wspomagając się końcówką lonży.
Bacardi - 2014-06-06, 18:07

W pewien dzień dostało mu się batem właśnie na korytarzu skokowym od Vanessy. Od tej pory unikał bata jak ognia. Kojarzył mu się z czymś złym i bolesnym. Dopiero po chwili od wydania komendy przez chłopaka, raczył przejść do kłusa. Chód wyglądał jednak na wymuszony i wykonywany od niechcenia. Prychnął głośno, spoglądając na Tonyego.
Anonymous - 2014-06-06, 19:43

- Dalej! - popędził go, podnosząc nieco głos i robiąc krok do przodu, przy jednoczesnym pochyleniu się, co powinno być instynktownym znakiem do przyspieszenia, jakoby mężczyzna stanowił dla niego "zagrożenie". Jeżeli ogier przyspieszył, Tony zmniejszył nieco presję, pozwalając srokatemu na wyrównanie chodu. Gdy taki moment nastąpił, ruchami nadgarstka poruszał pulsacyjnie lonżą, zachęcając konia do żucia i zejścia z głową trochę niżej.
Bacardi - 2014-06-06, 20:33

Trzeba przyznać, że Bac przestraszył się wysokiego tonu mężczyzny i tego jak przechylił się bardziej w jego stronę. Automatycznie skulił swoje uszy, zaraz jednak opamiętał się i na powrót postawił je dumnie, zarzucając grzywą. Tony raczej nie powinien go skrzywdzić. Nie wyglądał na takiego. Za namową Brytyjczyka przyspieszył do żywego kłusa. Wysoko uniósł łeb zaraz ją opuszczając i mieląc w pysku smakowe wędzidło. Na jego niekorzyść nie dało się go przegryźć, aby móc biec bez niego.
Anonymous - 2014-06-06, 20:58

Brunet miał to do siebie, że całkiem sprawnie potrafił manipulować cudzym zachowaniem - także końskim. Był bardzo stanowczy, a zarazem opanowany, co robiło z niego godnego zaufania partnera do pracy.
- Dooobry - pochwalił Bacardiego, gdy ten zaczął odpowiadać na wysyłane sygnały. Przez kilka okrążeń trzymał konia w kłusie, cały czas pilnując równego tempa, aż poprosił o przejście do stępa, skracając nieco lonżę i uspokajając konia głosem. Po chwili stępa zaczął zwijać lonżę, aż podszedł do ogiera. Pogłaskał go po szyi, po czym przepiął lonżę na drugą stronę i z powrotem odesłał Bacardiego na koło, prosząc dokładnie o to samo - stęp, a następnie kłus.

Bacardi - 2014-06-06, 21:06

Kłusował sobie spokojnie przez kilka kółek. Na wezwanie do stępa, od razu zwolnił. Najwidoczniej bardzo dobrze pracowało mu się z Tonym i coraz lepiej przyswajał sobie niektóre komendy. Na zwinięcie lonży, zareagował małym sprzeciwem, szarpiąc nieco za linę. Zaraz jednak uspokoił się, ponieważ mężczyzna podszedł do niego i pogłaskał go po szyi. Wypuścił gorące powietrze wprost na twarz dwudziestolatka i otarł swoje chrapy o jego ramię. Zarżał cicho i puszczony znów na koło, zmieniał chody zgodnie z prośbami mężczyzny.
Anonymous - 2014-06-07, 14:40

Poświęcił kilka minut na to, aby ogier rozgrzał się także na drugą stronę. Później poprosił go o zatrzymanie się i znowu do niego podszedł, tym razem odpinając lonżę tuż po tym, jak go pogłaskał po nosie. Puścił go chwilowo luzem, by samemu pójść ułożyć korytarz. Na początek położył same drągi w równych odległościach, chcąc nauczyć młodego galopu w równowadze. Drągi dodatkowo powodowały, że koń nie mógł galopować "płasko", co również było bardzo przydatne w dalszej nauce.
W tak przygotowany korytarz napędził Bacardiego w galopie, pomagając mu głosem w równaniu tempa.

Bacardi - 2014-06-07, 15:04

Na prośbę chłopaka, zatrzymał się i na dotyk, prawie w ogóle nie zareagował stał sobie spokojnie, od czasu do czasu machając ogonem. Prychnął, mieląc wędzidło i puszczony wolno, pobiegał sobie kłusem po całej hali. Zatrzymał się dopiero wtedy, kiedy dziwne drągi zostały ułożone na ziemi. Gwałtownie zaparł się, nie chcąc ruszyć na przeszkodę. Zbliżył się do niech powoli, aby trącić je nosem. Zaraz jednak podrzucił łbem, cofając się kilka kroków. Zarżał gardłowo, niepewnie spoglądając na Tonyego.
Anonymous - 2014-06-08, 16:29

Skoro drągi wzbudziły w ogierze wątpliwość, pozwolił mu na to, aby je pierw obejrzał. Gdy jednak zaczął się cofać, wyraźnie szukając w mężczyźnie podpowiedzi na temat tego, co powinien zrobić, ten uniósł brwi.
- Dalej! - zawołał, jak poprzednim razem, niejako przymuszając, choć bardziej motywując konia do pójścia na ten ustawiony korytarz. Musiał tylko przebiec po tych drągach, które zresztą leżały płasko na ziemi. Korytarz był zamknięty z trzech stron, więc nie miał możliwości spłynięcia na bok.
Gdy tylko ruszył do przodu, mężczyzna z powrotem przybrał łagodną postawę, chwaląc konia entuzjastycznie samym głosem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group