Coco Chanel - 2013-06-02, 22:14 Spięła się momentalnie słysząc nieopodal kroki a następnie i krzyk złej kobiety. Gwałtownie zagalopowała, tuż przed ogrodzeniem, które wyskoczyło jej znikąd przeskakując z przodu na przód, aż do wyskoczenia poza. Tuż po, zatrzymała się, rżąc za Inso, stając w blasku latarni.
Furknęła, poprzedzając to głębokim, donośnym zaciągnięciem się haustem powietrza, napotykając ślepiami Johnnego.Johnny - 2013-06-02, 22:19 -Nie mam kurwa pojęcia ._.
Odparł, robiąc miejsce Jess, na tym miej opiaszczonym kawałku.
-Patyka?
Zaproponował, dzieląc się swą niedolą i kawałkiem drewienka.
Minę to miał jak mops w depresji :c Ale poczuł pewnego rodzaju więź z dziewczyną, choć pewnie oboje woleliby, by istniała nie z takiej przyczyny:
-Nasze konie mają nas w dupie.
Mruknął w końcu, niczym astrofizyk prezentujący nowe odkrycie.Insostenible - 2013-06-02, 22:20 Zakręciła i także zagalopowała , odważnie "atakując" płot.Wyższe rzeczy skakała więc nie był to dla niej problem.Teraz tylko czekać aż zaczną nas gonić .Przystanęła i zaczęła skubać trawę ,póki Ci nie zaczną ich gonić czy coś.Kto wie zielone mogło być pryskane ,ale to okaże się później Jessie - 2013-06-02, 22:23 Ona nie krzyknęła!
- Chętnie - wzięła od niego kawałek patyka, którym również zaczęła kreślić szlaczki po piasku, aż tu nagle usłyszała, jak kobyły forsują płot. Skoków się im zachciało, dobre.
- Mają nas w dupie i właśnie stąd spierdalają, chyba będziemy musieli się poużalać później ;c - stwierdziła, oglądając się na konie. Tylko jak tu je złapać, by się nie wpierdzieliły w coś, srututu...Coco Chanel - 2013-06-02, 22:28 Coco ma niski próg krzyku!
Z impetem uderzyła przodem o żwirek, chodnik ? cokolwiek, nieustannie kontrolując wszystkich ślepiami. Wycofując się w tył, nadziała zad na lampę, uderzając kilkakrotnie zadem z kwikiem. Taka zaaferowana tym co dzieje się przed nią.Johnny - 2013-06-02, 22:31 Obejrzał się przez ramię, naraz ściągając brwi i mrużąc oczy jak zagniewana kobra, widząc ten cudny obrazek.
-Własnie widzę.. tylko jak mamy je niby złapać?
Mruknłą jakby odczytując myśli Jess, kombinując w myślach. Wprawdzie miały na sobie kantary, ba! nawet z uwiązami które wyrwały z rąk stajennych (swoją drogą dziwne, że żadna go sobie nie przydepnęła podczas tych zabaw), ale i tak znając je obie, nie pozwolą na tyle się do siebie zbliżyć.W dodatku przekupstwo pod postacią smakołyków, u Coco nie wchodziło w grę.Jessie - 2013-06-02, 22:48 - Nie mam pojęcia, może pobawimy się w dziki zachód i na lasso je? - oczywiście w tym co mówiła była pewna doza żartu, już sobie wyobrażała, jaką paniką zareagowałyby obie panienki, gdyby im linę na szyję zarzucić! A z drugiej strony, jaki pomysł był niby lepszy? Chyba nic tylko siedzieć i czekać.Johnny - 2013-06-02, 22:57 Niby żartem niby serio?
-W sumie nic innego nie przychodzi mi do głowy Twoja też pewnie nie jest przekupna?
Mruknął obserwując klacze nieustannie. Racja w tym była, iż Coco na pewno wkurwiłaby się przy zabawie w dziki zachód, rozniosłaby przy tym pół miasta a i Inso na pewno nie zostawiłaby koleżanki samej, więc z jednego - zrobi się podwójne tornado. Pomysł odpada, choć nęcący bo wykonalny.
Siedziec i czekać? Rozsądniejsze bo niby powinny do nich podejśc po czasie. Jednak jeśli Inso kocha Jess tak jak Coco Johnnego, czyli WCALE, to się nie doczekają :cCoco Chanel - 2013-06-02, 23:07 Sarenka goła i wesoła, utalentowana, porwała część odziania.
KOCHA go bardzo mocno! Głęboko w końskim serduszku i nikt nie kochał jej nigdy tak jak Johnny!
Skierowała się w odcinek z drzewami, w końcu są w parku, znikając z pola widzenia większą ilością ciała, odbijając się na czarnym tle odmianami.Insostenible - 2013-06-02, 23:10 Dalej sobie jadła nieco zmęczona po jeździe i także wcześniejszych wygłupach. Nieco zaskoczona gdy Coco skopała lampę siwa odskoczyła gdzieś w bok .Ruszyła kłusem po chodniku/śladzie ,który prowadził do samego placu z. ,zaraz przechodząc w galop .Podrzuciła przodem i zawróciła ,przysiadając na zadzie. Kilka fauli i wbiła na trawę by stopniowo zwolnić do stępa i ostatecznie znów zaczynając jeść.Jessie - 2013-06-02, 23:19 - Może tak, nie sądzę by podeszła bez twojej - w tej chwili zapanował nad nimi instynkt stadny czy coś takiego, ale okej, chcą się bawić 2 na 2 to się tak pobawimy!
- Dobrze, że okolica jest bezpieczna, mniejsze ryzyko że coś się stanie. Powiedziałabym, że można je zagonić i zamknąć na placu, ale pewnie nie zawahają się znowu przeskoczyć ogrodzenia.. - i miej tu konia, porażkaa, nikomu nie polecamJohnny - 2013-06-02, 23:24 No ładnie! To jeszcze tak w miejscu publicznym całkiem goła lata! Nie tak ją wychował :c A jak go tak kocha niech padnie mu ładnie w ramiona a nie się dupą odwraca, że go niby nie zna!
Z niepokojem obserwował jak klacz znika prawie całkiem między drzewami. Dobrze, że nie jest całkiem kara..
Gwizdnął do niej przeciągle.
-Coco no choooodź do mnie. To już przestało być śmieszne.
W sumie dla niego nigdy nie było.
-Ta. Przyjaciółki się znalazły.
Mruknął teraz w kierunku Jess, podnosząc tyłek i otrzepując go jedną ręką z piasku.
-Na pewno. Jak Coco raz coś przeskoczy, to potem mur beton że zrobi to jeszcze raz.Coco Chanel - 2013-06-02, 23:32 Ryjąc gwałtownie kończynami w podłożu, rozprostowała się, napinając. Nastawiając uszy na sztorc, rozdarła się w głośnym rżeniu, krzycząc i krzycząc do tej siwej.
Słysząc gwizd mężczyzny, podeszła do przodu, wyłaniając z zupełnie innej strony placu zza drzew, na przełomie ich i kawałka trawnika do płotu. Ponawiając rżenie, stała sztywno, uważnie obserwując co się dzieje.Insostenible - 2013-06-02, 23:40 Slyszac jej rżenie uniosla szlachetny leb ,ruszając ku koleżance szybkim klusem.Parsknela przeciale i juz bardz bardzo śpiąca skierowala sie stepem ku otwartej bramce.Zatrzymal sie i lookela na JessCoco Chanel - 2013-06-02, 23:44 Westchnęła głęboko zwężając i rozszerzając chrapy. Strzygąc rudymi radarami, niespodziewanie odskoczyła, poprawiając podbiciem zadem. Zagalopowała, po niedługiej chwili znikając z terenów parku. /zt