Jessie - 2014-01-23, 18:47 Niezdecydowany człowiek? Szczerze mówiąc nie wyglądał na takiego, ale przecież dopiero się poznawali i zapewne dowie się o nim jeszcze wielu rzeczy, o których nie podejrzewałaby go na pierwszy rzut oka. Zresztą wzajemnie.
- Gorącą czekoladę z bitą śmietaną - najbardziej miała ochotę na lody, ale było na to trochę za zimno, a czekolada... na pewno dobrze jej zrobi. Odprowadziła go wzrokiem, wygodnie opierając się o oparcie krzesła. Czekając, aż wróci, rozejrzała się dookoła, popadając w chwilowe zamyślenie, ale nie traciła czujności.Ilian - 2014-01-23, 19:11 Podszedłem do lady by złożyć zamówienie zarówno Jess jak i swoje.
-Poproszę gorącą czekoladę z bitą śmietaną , a także małą kawę espresso. -Wyciągnąłem swój skórzany portfel i rzuciłem banknot w kierunku sprzedawczyni. Poczekałem chwilę na resztę i wrzuciłem ją do mniejszej kieszonki.
Chwilę później byłem już przy stoliku wsuwając portfel do saszetki.
-Zaraz nam zapewne przyniosą.-
Zgadza się, dopiero się poznawaliśmy i jeszcze mieliśmy czas na wzajemne odkrywanie siebie, czyż nie?
Zacząłem się zastanawiać co by tu wykombinować z numerem by go od niej zgarnąć. Po chwili z tym swoim szelmowskim uśmiechem wpatrzyłem się w buźkę dziewczyny.
-Tak sobie myślę, że jeszcze nie raz Ci się przyda tragarz. -
Stwierdziwszy to podsunąłem jej na stoliku w jej kierunku swoją wizytówkę.
Miałem głowę i sobie sam wyszykowałem te wizytówki właśnie między innymi na takie okazje. : >Jessie - 2014-01-23, 19:40 Natychmiast powróciła na ziemię, zwracając się ku Ilianowi. Kiwnęła lekko głową, a nim zdążyła coś powiedzieć, podsunął jej pod nos wizytówkę.
- Tragarz? - uniosła brew, rzucając mu podejrzliwie spojrzenie i oglądając wizytówkę, na której chyba nie było nic poza imieniem, nazwiskiem... i oczywiście numerem telefonu.
- Rzadko tutaj bywam. Nie mam czasu. Ale jak tak bardzo chcesz, mogę zadzwonić z innego powodu - kusiło, żeby powiedzieć, z "prawdziwego powodu". Przecież nie była taka głupia i chwyciła iluzję
- Czym się zajmujesz? - od czegoś trzeba zacząć, no nie?Ilian - 2014-01-23, 20:03 Wreszcie kelnerka przyniosła im zamówienie i Ilian dorwał się do małej espresso. Wpatrywał się w swoją rozmówczynię rozbawiony.
-Aktualnie? Poszukuję pracy. Szczerze przyznam muszę poszukać czegoś w pobliżu koni. Chciałbym je nawet dokarmiać.. zajmować się nimi. Jakoś lubię te zwierzęta. Chciałbym się o nich więcej nauczyć no i przede wszystkim.. chciałbym też nauczyć się jeździć konno. Znasz kogoś kto mógłby udzielić mi lekcji? - Chłopak nieznacznie przekrzywił głowę sięgając znów po filiżankę małej czarnej. Przyłożył usta do krawędzi szklanki i wciągnął jeszcze jeden łyk. Powrócił wzrokiem do dziewczyny.
-Po pierwsze czym się zajmujesz? Po drugie masz plany na dziś? -
Ciemny blondyn rozsiadł się wygodnie na krześle,Jessie - 2014-01-23, 20:13 Ujęła kubek z czekoladą w obie dłonie, nagrzewając je w ten sposób. Spodziewała się chyba wszystkiego, ale nie tego, że spotka koniarza. Znowu! Czy oni mieli w sobie jakiś wewnętrzny magnez?
- Tak się składa, że znam. - odpowiedziała, nie zdradzając mu póki co informacji na temat tejże osoby. Potrzyma go w niepewności jeszcze chwilę. Łyżeczką nabrała trochę oprószonej kawałkami czekolady bitej śmietany i wzięła do ust, uśmiechając się z zadowoleniem. Dobre.
- Zdaje się, że jesteś wyjątkowym szczęściarzem. Hoduje konie i jeżdżę na nich zawodowo, to właśnie moja praca. - ponownie dobrała się do śmietanki, robiąc krótką przerwę. - Nie uczę jeździć, ale jak chcesz, mogę zrobić wyjątek. Albo po prostu zaprowadzić cię do stajni i pokazać co i jak - wzruszyła ramionami. Stajnia była jej drugim domem, w którym spędzała większość czasu, niezależnie od sytuacji. - Zawsze mam jakieś plany, ale niewykluczone, że mogą się zmienić. Proponujesz coś? - zapytała, posyłając mu uśmiech, po którym odłożyła łyżeczkę i upiła pierwszy łyk czekolady.Ilian - 2014-01-23, 20:18 Byłem mile zaskoczony, że jednak kogoś zna. Wyraźnie skupiłem się na kolejnej dawce jej słów. Chciałem dowiedzieć się więcej i kiedy miałem się dopytywać by uspokoić moją cierpliwość zdradziła dane tejże osoby.
Jakże byłem mile zaskoczony..
-Czyli będę mógł kiedyś prosić Cię o pomoc? Pokażesz mi co i jak.. może nawet zatrudnię się jako ktoś do pomocy przy koniach.. a międzyczasie załapię się na naukę jeździectwa u Ciebie? -
Rzuciłem jej nieco badawcze spojrzenie, zupełnie tak jakbym z oczu zechciał już odczytać odpowiedź.
-Oczywiście, że Ci zaproponuję. Dancing. Nie wiem jak Ty, ale ja mam piekielną ochotę na podrygiwanie w rytm muzyki. Piszesz się ?-
Puściłem doń oczko zaraz chwytając filiżankę kawy w palce.
To dziwne, że ja zwykły ,miastowy chłopak pijam tak mocną i porządną kawę. Cóż, coś po rodzicach się w końcu dziedziczy, nie?Jessie - 2014-01-23, 20:29 - Jasne. To byłby całkiem uczciwy układ - przyznała, nie nakręcając się jednak na tę myśl. Chyba oboje dobrze wiedzieli, że Ilian zanim podejmie jakąkolwiek pracę w stajni, będzie musiał chwycić tamtejszy klimat i nauczyć się podstaw. Zwłaszcza, jeżeli poważnie chce się dotykać jej koni. Nie żeby nie wierzyła w jego zdolności czy charakter... po prostu nie wierzyła w poczciwość swoich bestii. - Ciekawe jak długo byś wytrzymał, mając mnie za pracodawcę - rzuciła nagle z rozbawieniem. Była wymagająca, a roboty przy jej zwierzakach było mnóstwo. Całe 10 sztuk! Z czego większość to wrodzone diabły.
- Dobra. Gdzie? W ogóle od dawna mieszkasz w Eastbourne? - niby do klubów chodziła często, ale z ustawionym wcześniej towarzystwem to zawsze trochę inaczej. Mogła się pokusić na takie wyjście także dzisiaj.Ilian - 2014-01-23, 20:35 -No i to mi się podoba. Czyli będę mógł czekać aż zadzwonisz i wręcz rozkazującym tonem każesz zjawić mi się u Ciebie by coś zdziałać przy Twoich koniach? Oczywiście międzyczasie porządna lekcja o ich potrzebach plus najważniejsze podstawy?-
Ponownie rzuciłem jej to badawcze spojrzenie w końcu wypijając swoją małą kawkę. Czekałem już tylko na dziewczynę.
-Hm.. Zobaczymy na mieście gdzie się będzie dobrze kręciła impreza , co?
I nie, niestety od niedawna, dlatego nie wszystko ogarniam. Chociaż kluby jak najbardziej, w końcu trochę już balowałem. Jakoś było trzeba zacząć poznawać znajomych, a kluby są do tego dość dobre. Tak uważam. Bynajmniej na początek póki nie siedziałem jeszcze w jeździectwie. -
Szczere wyznanie, jak nic.
Zauważyłem, że dużo gadam. Fakt kiedyś byłem inny.. później ponownie się otworzyłem. Może będzie warto to kontynuować.
-Jeśli będziesz dla mnie wystarczająco miła to jeszcze Tobie masaż zrobię. - Oznajmiłem puszczając jej oczko rozbawiony. Oh tak, dowcipkowanie.. pół żartem pół serio.Jessie - 2014-01-23, 20:44 - Tak zrobię, jak mnie wkurzysz - posłała mu niewinny uśmiech, z jednej strony mówiąc poważnie, a z drugiej trochę żartując. Jak coś przeskrobie, to każe mu zająć się młodym Duranem. I to będzie ostatnia rzecz, jaką zrobi </3 - Na początek możesz liczyć na ulgowe traktowanie. - dodała, niemalże kończąc swoją czekoladę.
- Okej. Mam swoje typy, to będzie prościej. Od dość dawna tutaj mieszkam - dopiła czekoladę, odstawiając kubek.
- Jaki hojny - skomentowała z lekkim rozbawieniem. - Przyszedłeś pieszo, czy jesteś autem? Muszę odwieźć te rzeczy do domu. - mogła go wziąć ze sobą, jeżeli nie był zmotoryzowany, a jeśli był... to cóż, spotkają się za pół godziny w jakimś miejscu.Ilian - 2014-01-23, 20:50 -Dobra, to już dziękuje za ulgę na samym początku. Nie no jestem autem. Może zróbmy tak. Ogarniemy się, Ty mój numer masz. Będziesz gotowa dajesz znać. Umawiamy się na mieście. Co? -
Wsunąłem odruchowo jakoś dłoń w jedną z kieszeni. W zasadzie to byłem zbyt zamyślony wyobrażając ją sobie jako nauczycielkę od jazdy konnej. Ciekawe.. miała zrobić wyjątek. Mhm, bardzo interesujące ;>Jessie - 2014-01-23, 21:03 - Może być - przystała na takie rozwiązanie, podnosząc się. Schowała wizytówkę do kieszeni. - Dzięki za czekoladę. Widzimy się niedługo - uśmiechnęła się, po czym wzięła torby i udała się w stronę parkingu, o.
A on niech nie wyobraża sobie za dużo, bo nauka jazdy konnej przy pomocy seksownej instruktorki tylko w teorii brzmi świetnie! :* /ztIlian - 2014-01-23, 21:04 Popatrzyłem za nią i niedługo po niej również się zmyłem/zt .Bastian Collins - 2014-01-29, 15:31 Spotkania biznesowe nie należały do ulubionych czynności Bastiana. Zawsze trzeba było być na nich uśmiechniętym, rzeczowym a przede wszystkim wygadanym.. a on zwyczajnie nie lubił dużo mówić. Chcąc jednak założyć swój własny biznes musiał skonsultować się w kilku ważnych kwestiach, toteż zdarzyło się tak, że jego tyłek wylądował w jakiejś kawiarni. Przy herbatce omawiał z potencjalnym doradcą biznesowym jakby to wszystko miało wyglądać, jak pozyskać fundusze unijne i przede wszystkim, ile potrzeba pieniędzy aby jego firma miała w ogóle jakiekolwiek prawo bytu.
Rozmowa zdawała się trwać godzinami, ale w końcu dobiegła końca. Trener dziękował Bogu, że do partnera zadzwonił ważny telefon i musiał prędko gdzieś pędzić. Pożegnawszy się odetchnął krótko i posiedział jeszcze chwilę w samotności, kończąc picie swojej, już i tak zimnej, herbaty.
Po jakimś czasie postanowił w końcu dźwignąć swój tyłek z krzesełka i poprosić kelnerkę o rachunek, który niczym pstryknięcie palcem pojawił się na stoliku, tuż przed jego nosem. Mężczyzna zapłacił i rzucił portfel na stolik, zaczynając się ubierać. Przeklął krótko pod nosem, gdyż przypomniał sobie, że ostatnio zostawił swoje rękawiczki Olivii. Oh, chyba już nigdy nie będzie tak dobroduszny.
Zapiął guziki płaszcza, owinął szyję szalikiem i wyszedł na korytarz galerii, upychając dłonie do kieszeni okrycia wierzchniego. Brawo Bastian, chyba zapomniałeś portfela.Nesajem - 2014-01-29, 15:45 Kobieta siedziała jakoś niedaleko rysując jak zwykle coś w gładkim zeszycie, tak, to jest uzależnienie od pracy. Delikatne kreski, które sprawiały że szkice nabierały kształtów. Kartki często stawały się lekko szare od ciągłego poprawiania. Lubiła włączyć sobie muzykę i odpływać w tym świecie, któremu oddawała się bez reszty.
Dokończyła rysunek, wprowadziła ostatnie poprawki i dopiła jeszcze ciepłą czekoladę. Powoli pakowała swoje rzeczy do torby, poprawiając co jakiś czas włosy, fakt, przeszkadzały czasem, ale jakoś nie narzekała. Bynajmniej nie notorycznie. Podeszła do kasy, jakoś wolała podejść i zapłacić niż prosić kelnerkę, która już i tak miała sporo roboty, zapłaciła rachunek i odwracając się powiodła spojrzeniem po obecnych i po stolikach. Widziała spotkania biznesowe, randki, spotkania przyjaciół, a inni tak jak ona przyszli tu nieco popracować. Jeden stolik przykuł jej uwagę, zauważyła na nim bowiem portfel. Podeszła bliżej i wzięła go w dłoń, rozejrzała się po kawiarni lecz nikt obecnie nie wychodził. Uchyliła więc rąbka tajemnicy, otwierając go i wyszła z owego miejsca na korytarz galerii. Rozejrzała się po okolicy uważnie obserwując zdjęcie przy dowodzie osobistym i idąc przed siebie. Rozglądała się również uważnie po okolicy by znaleźć ów mężczyznę ze zdjęcia.Bastian Collins - 2014-01-29, 15:56 A on, jak gdyby nigdy nic, szedł prosto korytarzem, zatrzymując się dopiero przy sklepiku z zegarkami, które zawsze były jego słabością. Jeden, naprawdę niezły, miał już na ręku, ale może do garnituru pasowałby inny? Cóż, warto było się im przyjrzeć z bliska.
Oczy Bastiana wodziły powoli po każdej sztuce, badając jej wady i zalety. Nie patrzył na cenę, bo twierdził, że nie wolno oszczędzać na tak wspaniałej rzeczy. Jedne były klasyczne, srebrne lub złote, inne z tajemniczym dodatkiem czarnego. Jeszcze inne całkowicie go odrzucały, a o następnych mógł jedynie marzyć. I wtem jego wzrok przykuł jeden, naprawdę świetny zegarek. Jego funkcje przewyższały ilość pytań w testach na inteligencję, a mężczyzna niewiele czekając wszedł do sklepu, aby przymierzyć ową rzecz. Życzliwy sprzedawca podał mu odmierzacz czasu i pomógł zapiąć, doradzając, że ten naprawdę dobrze pasuje do jego koloru oczu. Mogę przysiąc, że obsługiwał go z takim zapałem, z jakim nie powinno się raczej obsługiwać klientów. Skakał nad nim niczym matka nad małym dzieckiem, uśmiechał się i puszczał oczka, często stosując przy tym niedwuznaczne uwagi. Cóż, najwyraźniej Bastian ma powodzenie nie tylko u kobiet, ale także u mężczyzn.
Muszę przyznać, że sprzedawca tak go nakręcił, że trener nie miał zamiaru dłużej zwlekać. Sięgnął do kieszeni płaszcza, aby zapłacić za nową błyskotkę i właśnie wtedy zorientował się.. że jego portfela nie ma. Momentalnie zmarszczył czoło i rozejrzał się dookoła, czy przypadkiem już go gdzieś nie wypakował. Podejrzane spojrzenie wylądowało także na obecnym tu sprzedawcy, którego na pierwszy rzut oka oskarżył o kradzież.. ale szybko zrezygnował z tego osądu. Musiał go po prostu gdzieś zostawić.
Niechętnie oddał zegarek sprzedawcy, uprzedzając, że zaraz po niego wróci i pospiesznym krokiem wrócił się w stronę kawiarni, mając złudne nadzieje, że nikt go jeszcze nie zabrał. Miał przy sobie sporą ilość pieniędzy, ale przede wszystkim dokumenty, karty kredytowe.. Oj, nie chciałby tego zgubić.