To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Uliczki wszelakie

Sara - 2013-11-24, 18:50

Na dzień dzisiejszy miała dość przesiadywania w tłocznej stajni, chciała odpocząć nieco od zgiełku, a to miejsce było idealne. Można było się dotlenić, przemyśleć niektóre sprawy. Ze spuszczoną głową kroczyła niepośpiesznym krokiem, przemierzając chodnik. Co jakiś czas dźwigała jedynie wzrok, coby nie wpaść czasem na kogoś, mijając jakieś ślepe uliczki zerkała na nie zimnym spojrzeniem. To chyba ta jesienna, dość chłodna pogoda tak na nią działała. Z wsuniętymi do kieszeni bluzy dłońmi sunęła bezszelestnie poprzez uliczki wszelakie. Niespodziewanie w jej polu widzenia pojawił się psi ogon, na który o mało nie nadepnęła. W ostatniej chwili zatrzymała się i wyprostowała, zaraz też zsunęła kaptur z głowy by zaobserwować psisko w całej okazałości. Z pewnością do maluszków nie należał, ale to nawet i lepiej, Sara człowiekiem była, który zdecydowanie wolał te większe psy. W jednej chwili na jej twarz wpełzł lekki uśmiech, jako, że... Nie ukrywajmy Lexley należał do przedstawiciela jej ulubionej rasy. Przesunęła się nieco i wysunęła dłoń do psa. -Cześć przystojniaku- Zaśmiała się cicho, pod nosem w oczekiwaniu na reakcję psa. Była gotowa na odrzucenie.
Anonymous - 2013-11-24, 19:45

Sara była kolejnym człowiekiem, którego zwierzę odprowadzało wzrokiem przesiadując na krawężniku i w sumie nie byłoby w tym nic szczególnego dla owczarka, gdyby nie fakt, iż istota ta raczyła przystanąć przy nim na dłużej. Ba, przystanąć.. Nawet wyciągnąć dłoń. Psa przepełniło przyjemne, wewnętrzne ciepło, świadczące o nadmiernej ilości radości w jednej chwili. Chcąc jak najlepiej wykorzystać fakt zainteresowania jego osobą uniósł zadek stając na nieco zgiętych łapach, przyjmując z deka wycofaną pozycję. Nie bał się kobiety, aczkolwiek nie był w pełni pewien jej zamiarów. Uszy wciąż miał postawione na sztorc. Spoglądając parokrotnie to na Sarę, to na jej dłoń wyciągnął doń łeb by niemal niezauważalnie zapoznać się z jej zapachem. Był dosyć specyficznym zwierzęciem, o czym mogło zaświadczyć jego zareagowanie; Słysząc słowa kobiety w zabawny sposób przekręcił łeb, o wiele pewniej niż poprzednio wyciągając pokaźną, umorusaną łapę w stronę instruktorki, kładąc ją na jej dłoni. Zrobił to odruchowo i niewiele przy tym myślał, zaraz upewniając się w swoich czynach - łapiąc kontakt wzrokowy z człowiekiem. Komenda ''cześć'' była mu znajoma i nie widział powodów do niewykonania jej właśnie w tym momencie. Uczony tego jako szczeniak, wiele jeszcze pamiętał.
Sara - 2013-11-24, 20:06

Widząc niezbyt pewną reakcję psa, miała już zabrać dłoń. Nie chciała go denerwować, czy przestraszyć, jednak widząc iż owczarek przekonał się co do zapoznania z jej zapachem uśmiechnęła się szerzej. Puki co, nie chciała go głaskać, niech się do niej bardziej przekona, wtedy może to zrobić. Kiedy pies zabawnie przekręcił łebek zaśmiała się cicho, właśnie w tej chwili chciała go pogłaskać, ale przypomniała sobie, że nie zna go zbyt dobrze. Zupełnie nie spodziewała się takiego posunięcia ze strony psa, nie wiedziała, że zna taką komendę, "cześć" powiedziała po prostu, aby przywitać Loxleya. -Dobra psinka- Oznajmiła przyjemnym głosem, a kciukiem przejechała kilkakrotnie po łapce psa. Rozejrzała się dookoła. -Czyżby taki śliczny piesek nie miał pana?- Spytała, jakby licząc na odpowiedź z ust zwierzaka. W końcu odłożyła łapę psa na ziemię. Po krótkim zastanowieniu kucnęła przed psem i ponownie wyciągnęła dłoń, z zamiarem pogłaskania czworonoga. Powoli zbliżała dłoń, coraz bliżej łebka owczarka. Już po chwili zetknęła się z miękką sierścią psa, delikatnie przejechała po łebku kudłacza.
Bolka - 2013-12-10, 20:22

Wyrwała się z tego zamyślenia zupełnie nagle, nieoczekiwanie. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że w bagażniku ma jeszcze kanister z paliwem. Dźwignęła się z zimnej kostki i klepiąc delikatnie swój wóz po masce, mruknęła coś o sklerozie. A może to wczesne stany Alzheimer'a. Żeby się tylko nie zapomniała i nie wsadziła czegoś w złą dziurę na przykład. Toż to może do śmierci prowadzić! Nie no dobra, Bolka ogarnij się. O dziurach będzie myślić. Myziając dłonią zielony bok wozu, przewędrowała do tyłu, by zaraz uchylić klapę bagażnika. Sięgnęła do samego końca, gdzieś pomiędzy torby, z daleka to nieźle dupeczka wyglądała :lol2:
Żulietta - 2013-12-10, 20:34

Za ulicy wypełzł mizerny żulik. Piach pod oczyma, kapeć w mordzie. Ogółem najzwyklejwszy żulikowy dzień bez celu.
Dupa. Trudno było jej nie zauważyć, jedyny ciekawy element tej szarej uluczki zalanej żółtym światłem ulicznych lapm. Dziewczę smętnym krokiem sunęlo w jej stronę wciskając zgrabiałe od zimna dlonie w zmęczony czarny płaszcz.
- Niezła reklama...Idę na to.
Rzuciła rozbawionym tonem do wypiętej młodej, po czym bez żadnych ceregieli wgramoliła się jej do auta na miejsce pasażera sadowiac swe dupsko wygodnie na siedzeniu.
-Cena nie gra roli.
Rzuciła na odczepnego zakładając nogę na nogę, a między uda wciskając dłonie. Pizgawica na maksa.

Bolka - 2013-12-10, 20:47

Bolka właśnie wyłaniała się z czeluści bagażnika, dzierżąc w ręce niewielki kanister. Albo była mocna niczym Pudzian albo plastikowy pojemnik miał w sobie nie więcej, jak 5 litrów. Dla oka nie wyrobionego, bóg jeden wie czego... Było czerwone. Rozcieńczona krew? Czyżby Żulik trafiła na morderczyni?
Wtedy dziewczyna zauważyła, że ktoś pakuje się jej do samochodu. Odłożyła pojemnk do bagażnika, po czym spokojnie podeszła do drzwi, pakując prawą łapkę w kieszeń bluzy. Złapała za drzwi, nie dając im się zamknąć.
-Zdaje się, że pomyliła pani samochody. - kultura przedewszystkim. Może faktycznie jej zdezelowany mercedesik wyglądał na potencjalną taksówkę.

Żulietta - 2013-12-10, 20:58

Żulik nie za taksówkę wziął przypatkowy tyłek na drodze. Zły perwersyny Zosiek. W ostatni czasie coraz częściej tęsni za ciepłem, jesli nie słonecznym to chociazby obcego ciała.
Słysząc komentarz dziewczyny usmiechnęła się lekko rozczochane włosy zarzucając na jedno ramię. Nie wysiądzie za wygodnie jej sie tu zrobiło.
- Mam pieniadze. Ile Ci trzeba ? 100 ? 200?
Drążyła lustrując młoda wzrokiem. Nie lubila butnych blondynek, ale.. jak sie nia ma co się lubi to się.. No, tak więc nie miała wyboru.
-Masz ładne cycki dam Ci 300.
Usmiechnęła sie na prawde przyjaźnie, walcząc z wewnetrzna złosliwościa, która chciała wszystko pogrzebać, gdy ona się tu tak ładnie stara.

Bolka - 2013-12-10, 21:11

-Eee... - jej odpowiedź ziała elokwencją, lecz poprawiła się, gdy ogarnęła - A, sorry, ja nie z tej branży.. Chociaż w sumie, kasy nigdy za wiele, co właśnie uświadomiła sobie dziewczyna zerkając na pęczniejący lakier na błotniku. Bolciu o czym ty tutaj myślisz teraz właściwie. Lesbijskie zapędy wróciły? Blondynkę targnęło zimno. Cholerna zima, gdzie efekty tego ambitnego planu, o znalezieniu sobie kraju w którym na okrągło jest min 20 na plusie?
Tymczasem było piekielnie zimno, a ludzie brali ją za dziwkę. No ładnie :lol2:

Żulietta - 2013-12-10, 21:20

O. Przykro sie żulikowi zrobiło. Trza szukać dalej. Cóż młodzieży przecież na siłe nie bedzie uszcześliwiać, podniosła posłusznie swój zad z zagrzanego siedziska. Czekające godziny malowały się jednak ponuro. Nie, tak to się nie może skończyć. Niby zawsze na swojego psa..ale to tylko pies.
-To może dasz się chociaz zaprosić na kawę ? Masz na prawdę ładne cycki.
Ba, nawet żulik potrafi docenić taki dar natury...a tak skrycie po prostu liczył na podwózkę, gdyż siąpiacy deszcz brutalnie niszczył jej mejstersztukowy wizerunek no i ogólne samopoczucie.
Stanęła na przeciwko dziewczyny opierając się niedbale o karoserię.
-Tak w ogóle to Żul jestem.
Rzuciła na odczepnego co by mieć te uprzejmości za sobą.

*haha a propo twego podpisu..raz na światłach na przejściu krzyczałam do kolezanki że jest białe i musimy biec..więc analogicznie XDD nie wiem czy to smieszne czy cu, ale się zdarzyło*

Bolka - 2013-12-10, 21:46

Dziewczyna cofnęła się nieco, widząc, że delikwentka wyłania się z wozu. Może i gdzieśtam w skutkach do czegoś by doszło, gdyby się znały. Ale w sumie mogły się poznać. Ba nawet Żulcia pierwsza wysunęła propozycję. Twierdząc, ze to dobry pomysł dziewczyna postanowiła się zgodzić. Ogarnie może okolicę.
-W sumie... dlaczego nie. - poznając jako tako tożsamość nowej, a za razem pierwszej znajomej w nowym miejscu, też się przedtswiła.- Bolka. Pakuj się do środka, tylko zaleję zapas, bo strasznie go zasuszyłam - Dobrze by było jeśli Żulietta coś by ogarnęła z tej wypowiedzi. Nie musiała jednak - Bolka była przyzwyczajona do nieogarniania jej określeń.
I wtedy to capnęła kanister z czerwoną cieczą, podłażąc do boku auta, odchylając niewielką klapkę, pod którą mieścił się korek. Został odkręcony, a ciecz z cichym chlupaniem znalazła się zaraz w dziurze.
Dziewczyna wrzuciła zaraz pojemik i zatrzasnęła klapę bagażnika, wsiadając pośpiesznie na miejsce kierowcy, pocierając łapki, starając się je rozgrzać jakoś. Teraz tylko modlić się by odpalił.
Przekręciła kluczyk na pół, a pod zegarami zapaliła się pomarańczowa kontrolka ze sprężynką. Gdy zgasła, dziewczyna przekręciła kluczyk do końca, ale zamiast zapalić silnik 'pokręcił' chwilę i na tym się skończyło.
-Momencik... - powiedziała do Żulci pomawiając próbę. Dalej nic. Dpiero za trzecim razem wóz zaczął gadać. Zaraz grzanie włączyła i ruszyła, pytając gdzie mają jechać.
I pojechały. Ba dum tsss.
[z/t]

Żulietta - 2013-12-10, 21:58

O, i zycie zaczyna się układać. Z miła chęcią wsiadła do auta, czekając aż nowa znajoma "zaleje zapas" co okazało się uzupełnieniem paliwa.
Fajna ogółem z niej babka się okazała, byla blondynką, miała merca, który na dodatek jeździł.
-Strar..ee coś tam.
Mrukneła pod nosem, tęskniąc za małą przytulną unikalną kawiarnią w okolicach parku. Zosia lubi takie klimaty, no co.
z/t

Daniel - 2013-12-23, 01:07

Szedł w sumie nie wiedząc tak na prawdę gdzie zmierzał, ani skąd się tutaj znalazł w tym labiryncie ulic. Stanął na środku chodnika i rozejrzał się dookoła.
- Co to ja miałem...?- zmarszczył lekko brwi zadając sobie samemu pytanie pod nosem. Czuł się trochę tak, jakby się dopiero co obudził lub wytrzeźwiał. Nie za bardzo pamiętał, co się działo przedtem. A może nie chciał pamiętać? Wszystko jedno. W każdym bądź razie był skołowany całą tą sytuacją. Ścisnął wargi w cienką linię podnosząc wzrok na otaczające go zewsząd kamienice. Najprawdopodobniej był jakoś nieopodal centrum, ale mógł się mylić.
Wyciągnął z kieszeni rurek paczkę swoich ulubionych i wciąż tych samych papierosów, a wsunąwszy jednego między wargi, odpalił go zapalniczką. Oparł się plecami o ścianę pobliskiej kamienicy paląc po cichu papierosa w lekkiej zadumie. Od czasu do czasu zadrżał z zimna. Co śmieszniejsze, nie był pewien czy było mu zimno.

Aylin - 2013-12-23, 01:46

Aylin miała dość tego całego szajsu. Spotkanie na polanie, potem na placu zabaw. To nie na jej nerwy, a wiedziała, że go skrzywdziła. Szła jakąś uliczką, nawet nie wiedząc dokąd podąża. Wytarła łzy z policzka, dalej rozmyślając nad wcześniejszym zajściem. Nie miała już papierosów, ani kasy na wódkę. Jakoś zapomniała wziąć portfel z domu, a telefon gdzieś zgubiła. Rozglądała się po budynkach, próbując rozpoznać te okolice, jednak nic z tego. Schowała zabandażowaną rękę po rękawem ciepłej bluzy, zatrzymując się na chwilę, przy jakieś starej ławeczce. Usiadła na niej z spuszczonym wzrokiem ku ziemi. Co ją może jeszcze w życiu spotkać? Może znów jakieś nieszczęście. Przecież złe rzeczy ją kochają i aż lgną po autografy.
Uniosła wzrok, zerkając przed siebie. Ktoś stał po drugiej stronie. Wydawało jej się, że tego kogoś zna, chociaż było ciemno. Poprawiła czerwone włosy, podnosząc dupę. Niezbyt pewnie przeszła przez ulice, uważając na auta. Nie chciała kończyć tak wcześnie żywota. Jeszcze diabeł nie zarezerwował jej najlepszych miejsc w piekle, więc by musiała czekać na jakimś śmietnisku. Ayka zatrzymała się przy dużej lampie, które była raczej uszkodzona, skoro migała, a jak już świeciła to bardzo słabo. Przyjrzała się dobrze osóbce opartej o ścianie. Czyżby... Czyżby to był
- DAAANIEEEEL
Krzyknęła, po czym zaczęła piec do niego. Ominęła kilku ludzi, a raczej popchnęła ich na boki. Na samym końcu przytuliła się mocno do chłopaka. Nie mogła uwierzyć, że to on, no chyba, że się pomyliła.
- Przepraszam
Szepnęła, odklejając się od niego. Zerknęła na twarz przyjaciela z lekką ulgą. O ile dobrze pamiętała, to twarz Daniela wygląda tak jak tego gościa, więc to musi być on.

Daniel - 2013-12-23, 02:11

Po jakichś pięciu minutach stania bezczynnie w jednym miejscu, w tej samej pozycji zaczął zastanawiać się skąd się tu wzięli ci wszyscy ludzie. Do jasnej cholery była 2 w nocy! Rozejrzał się rozbieganym spojrzeniem na boki. Chyba wyglądał w tamtym momencie trochę jak ćpun, bo ludzie mijając go albo na niego nawet nie spojrzeli albo jakimś dziwnym łukiem omijali. Ale to może i nawet lepiej? Westchnął głęboko przy okazji zaciągając się zaczerpniętym z papierosa dymem. Mocny dreszcz wstrząsnął jego ciałem, aż się zatelepał jak chory na padaczkę, prawie papierosa wypuścił. Zacisnął zęby, bo dygająca szczęka już zaczynała działać mu na nerwy.
Oparł się potylicą o ścianę. Wlepił spojrzenie zmęczonych oczu w 'brudne' niebo, z którego sypały się jakieś wióry, co robiły ponoć za śnieg. Co on w ogóle jeszcze robił w tym miejscu? Dave gdzieś zniknął, całej reszty też już nie widział od wieków. Chyba nadchodził czas na 'wielki' powrót w rodzinne strony. Taa. Przetarł twarz dłonią. Postanowił w końcu odlepić się od tej cholernej ściany, kiedy to usłyszał szybsze kroki gdzieś nieopodal niego. Może nie powinno być to dla niego ważne, ale jednak mimo wszystko spojrzał w stronę, jak się okazało, czerwonowłosej dziewczyny. To był tylko moment, zanim rzuciła mu się na szyję drąc japę na pół miasta. Aż mu kiep wypadł z ręki :lol: . Zerknął na brutalni zgaszonego w śniegu peta z rezygnacją. Dał się przytulić bez przeszkód, przecież co będzie dziewczynie żałował.
Jego również zdziwiła obecność Aylin. Przez chwilę nawet nie wiedział, czy nadal pamięta jak wygląda owa dziewczyna. Jak się jednak okazało, za bardzo pamięć go nie myliła. Kiedy się już opanowała, położył dłonie na jej ramionach lekko zaciskając na nich palce. Pochylił się nad nią lekko, żeby móc spojrzeć w jej jasne oczęta.
- Czy ty musisz się tak drzeć, kobieto?- zapytał lekko nią potrząsając. Próbował być w miarę poważny, ale mimo wszystko zaraz jego twarz rozjaśnił szeroki uśmiech, przez co uwydatniły się głębokie cienie pod jego oczami.
- Jak dobrze zobaczyć kogoś znajomego.- westchnął przytulając ją do siebie na chwilkę. Przy okazji zaczerpnął trochę ciepła, bo on to był prawie zamarznięty. Co się dziwić? Miał na sobie tylko grubszą bluzę z kapturem o,O

Aylin - 2013-12-23, 02:35

Drzeć... One się nie drze, tylko wydobywa z gardła cudny głos. Raczej każdy lubi kiedy mówi, ale masz chyba racje. Podczas krzyczenia trochę śmiesznie brzmi i ma strasznie donośny głos. Wiec to dlatego niektórzy ludzie się przestraszyli, a inni po prostu dziwnie się gapili, jednak ona miała ich w czterech literach. Cieszyła się, że spotkała Daniela. Bardzo za nim tęskniła. Dużo się u niej działo, jednak nie zacznie wszystkiego opowiadać na ulicy, chociaż i tak bardziej ciekawi ją co u niego się ciekawego działo i gdzie był. Tyle czasu się nie widzieli. Dziewczyna już myślała, że się nigdy nie potkają, a tu taka niespodzianka. Była najszczęśliwsza na świecie, uśmiech nie chciał schodzić z jej bladej twarzyczki.
- Tęskniłam
Powiedziała, gdy przytulił ją do siebie. Czuła jak drży z zimna i się jakoś nie dziwiła. Tak ubranym wychodzić na mróz, ale... Po co ona gada na ten temat, skoro jest nawet podobnie ubrana. Glany, leginsy, bluzka i ciepła bluza. Kurtki w domu nie umiała znaleźć, chyba ich nawet jeszcze z szafy nie powyciągała i leżą dalej w jakimś kartonie. Musi w końcu porobić zimowe porządki, bo przecież święta się zbliżają, które zapewne spędzi sama z kubkiem kawy przed kominkiem. Radoosne święta, chujoowe święta tralalalalalal.
- Trochę zimno, znasz może te okolice? Jakaś knajpka by się przydała
Rzekła, głównie z myślą o nim. Nie chciała by jej tam zamarzł, chociaż miałaby wtedy ładną lodową rzeźbę przed domek albo na strych. Byłoby taaaak radośnie. Może na sylwestra stałby się ładnym stojakiem na fajerwerki. W sumie to lepiej nadawałby się na choinkę, którą Ayka musi skądś wytrzasnąć. Powisi na niej lampki, albo jedną bombkę i to starczy. Nie ma zamiaru zbytnio jej stroić, skoro i tak po jakimś czasie trzeba ją schować. Mówi się trudno.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group