Matthew - 2014-04-11, 19:26 Mefju sobie rekreacyjnie od jakiegoś czasu przebywał w parku. Ubrany w jakieś dresowe spodnie, koszulkę i pasującą do tego bluzę znajdował się na boisku do kosza, z wypożyczoną piłką. Wcześniej była tu grupka jakichś małolatów i z nimi pograł chwilę, ale musiały się zmyć, toteż został sam. Niezrażony tym ćwiczył sobie rzuty osobiste, które to mu wychodziły wcale nieźle i większość ładnie trafiał.Anonymous - 2014-04-11, 19:48 Railie zabłąkała się właśnie tu. Liczyła na ciszę i spokój, ale nie trafiła. Przybywał już tam jakiś nie typowy mężczyzna, ale przynajmniej nie przypominał pierwszego właściciela suczki.
Liczyła ona jednak że facet przestraszy się dobermanki jak większość i ucieknie. Musiała przecież usiąść i wylizać ciągle krwawiące rany. Ciągle spoglądała na faceta który bez powodu rzucał piłką, którą Railie tak kiedyś kochała.Matthew - 2014-04-11, 19:57 Zanim dojrzał suczkę, która się w tej okolicy pojawiła, jeszcze parę razy zdołał trafić do kosza. Gdy pewnego razu jednak piłka odbiła się od tablicy Matt potruchtał, coby ją złapać. Wtedy kątem oka dostrzegł dobermankę, co siedziała pewnie gdzieś skryta w krzakach. Złapawszy piłkę przystanął bokiem do niej, oddalony o paręnaście pewnie metrów. Obserwował ją cicho, stojąc spokojnie w miejscu.
Czyżby ludzie bali się jej po prostu po tym, jak na nią spoglądali? Czy suczka zaraz rzuci się na niego z zębami? Raczej nie miała po co, chyba, że przeżyła aż tak wielką traumę. Mefja mimo to przecież zagrożenia nie stwarzał i swoją postawą chciał to przekazać, w milczeniu tam trwając.
Dostrzegł jej rany na ciele i rzecz jasna z daleka nie rozpoznał co to jest, ale normalnie to nie wyglądało. Ot, widział jakąś nieprawidłowość i dlatego zainteresował się suczką.Anonymous - 2014-04-11, 20:02 Suczka lekko wystraszyła się gdy facet podbiegł po piłkę. Gdy stał spoglądając na nią nie uznała tego jako zagrożenie, ale coś podpowiadało jej że nie może znów zaufać człowiekowi odwróciła się więc od czerwonowłosego. A może warto było by go sprawdzić ? w końcu Ral miała ostre zęby i była gotowa do ataku. Podeszła dość blisko tak że krew z jej rany na łapie kapała na buty mężczyzny, suczka ciągle była gotowa do ataku więc musiał uważać. A Ral łatwo podpaść.Matthew - 2014-04-11, 20:11 O, aż tak blisko do niego podeszła? Od razu ot tak? Matt, nie powiem że nie, ale zdziwił się niemało taką reakcją. Odruchowo odsunął się od niej, dojrzawszy krew kapiąca z niej. - Piękna, co ci się stało? - zmartwił się o popchnął piłkę, aby poturlała się gdzieś w kierunku budki, z której to się ją wypożyczało. Potem o niej pomyśli.
Jedną z dłoni lekko wyciągnął w jej, dając jej tym samym przyzwolenie, bay sobie zwęszyła dokładniej jego zapach. Odwrócił się też tak, coby stać do niej już przodem a nie bokiem i zamrugał w osłupieniu małym, patrząc na jej ranę na łapie. Czyżby nadal miała tam tą kulę, o której mowa w jej historii?Anonymous - 2014-04-11, 20:20 Ral nie wiedziała co odpowiedzieć, bo w końcu nie rozumiała ludzi tylko usiadła. Była już pewniejsza, ale zęby oczywiście nadal były przygotowane, nie było tego widać bo Railie jest świetną aktorką, jednak facet musi wiedzieć że nigdy nie jest bezpieczny jeśli z nią przebywa. Oj tak, tak kula nadal w łapie była, ale co miała zrobić ? próbowała wyciągnąć, ale chyba jest za głęboko.Matthew - 2014-04-11, 20:25 I cóż on miał z niż robić? Cóż, w pierwszej kolejność to wyciągnął telefon i zaczął dzwonić do weterynarza któregoś, coby uprzedzić o przybyciu. Bo suki nie mógł tak tutaj zostawić a trzeba jej tę kulę wydostać z kończyny, bo to się przecież koszmarnie może skończyć... Już nawet ryzykowałabym stwierdzenie, że po czasie, który z nią spędziła, może miewać jakieś jej niedowłady, chyba że bardzo szybo się nią zajmą...
- Słuchaj, mała - mruknął Matt i cofnął się o krok. chciał kucnąć ale powstrzymał się, bo to głupota znajdować się z obcym, wystraszonym psem na tym samym poziomie. Wyciągnął więc do niej dalej rękę, próbując dotknąć jej pyska. Był potowy szybko zabrać dłoń oczywiście w razie czego.
- Dasz mi się zabrać do weterynarza jakoś?Anonymous - 2014-04-11, 20:30 Ral położyła się bo nie miała już siły stać na bolącej łapie, nie miała siły na nic. Patrzyła na mężczyznę, nawet dała dotknąć pyska. Może i by nie dała się dotknąć ale coś paraliżowało ją tak że nie mogła kłapnąć zębami. Weterynarz ? coś kiedyś słyszała gdy była młoda, ale tak to nigdy tam nie było. Wszystko obce budziło jednak w niej strach. Teraz i tak raczej nie ucieknie więc co jej pozostało ? liczyła że facet nie ma złych zamiarów, tylko tyle jej pozostało.Matthew - 2014-04-11, 20:40 Skoro dała się dotknąć to i ją pogłaskał. Pod brodą, od spodniej strony głowy. W końcu mogli ją po tej głowie bić kiedyś z góry, więc Mefja nie ryzykował złych skojarzeń i gładził j ą od spodu. Gdy się położyła, zasyczał tylko przez zęby nerwowo. Cóż czynić?
Głaskał ją dalej po szyi i brodzie, chcąc tak jakoś uspokoić suczkę. Niech leży na razie - łapa rzeczywiście musiała ją bolec. Czerwonowłosy tymczasem zaczął przeglądając kontakty w telefonie, szukając kogoś kto mógłby im pomóc. Nie miał nawet kawałka sznura, coby wziąć psa na prowizoryczną smycz, a on i tak nigdzie nie dojdzie - nie miałby serca jej męczyć ze spacerem do kliniki. Samochód byłby idealny, bo i na rękach jej nie doniesie. York leciutki to to nie jest, aby ją nosić.Anonymous - 2014-04-11, 20:46 No wiesz ty co ? Railie chyba strzeli focha, ona lekka jest !-.- grrr..
Spokojnie znosiła głaskanie, no dobra .... nawet się jej podobało. Była głaskana ale dawno, częściej była bita niż głaskana. Ciągle rwała sie nerwowo by zacząć lizać ranę która za nic nie chciała przestać boleć. Zapiszczała cicho, potem popiskiwała prawie cały czas, ból był co raz silniejszy. Patrzyła oczywiście na ludzia który chyba się o coś martwił, patrzył się w jakieś pudełko które się świeciło. Ral wiele razy takie coś widziała ale nigdy nie wiedziała do czego i po co komu to jest.Matthew - 2014-04-11, 20:54 Albo odpisze jeszcze, zanim wyjdę!
No wiesz, doberman dorosły jest cięższy niż york.
Skoro głaskanie było przyjmowane dobrze, to Matt nie przestawał. W międzyczasie jednak dalej wertował listę kontaktów, mamrocząc pod nosem.
- Acha! - mruknął nagle odnajdując telefon do przyjaciółki swojej, Sary. Prędko zaczął do niej dzwonić i o ile odebrała to szybko wytłumaczył jej sytuację, prosząc o pomoc w transporcie. Przypomniał dziewczynie, coby zaopatrzyła się w jakiś koc, by suka krwawi i głupio zachlapać fotele, no i to chyba tyle.
Jak wszystko okej to się rozłączył i pozostało im czekać na Sarę. Umówili się na boisku, dziewczyna powinna ich znaleźć.Anonymous - 2014-04-11, 21:02 Railie jest szczupła, dba o linię a nie jak te inne spasione psy ;c
Hmm, rozmawiał z pudełkiem którym kilka sekund temu się bawił ? Railie patrzyła się na tajemnicze urządzenie z zaciekawieniem. Zawsze chciała troszkę porzuć to w pyszczku ale nikt jej nie pozwalał, co by się stało jak by się chwilkę zajeła tym pudełkiem ? Czekała tylko na okazje kiedy będzie mogła przyjrzeć się temu bliżej, a nawet skosztować troszkę, bo kto wie może to jakiś przysmak na hasło ? czego to ludzie nie wymyślą ?Sara - 2014-04-11, 21:10 Przysłuchała się rozmowie uważnie, a i Matt opowiedział wszystko dokładnie, więc nie miała problemu ze zrozumieniem. Bez marudzenia, jakie zazwyczaj miało miejsce wzięła potrzebny koc i zabrała się do samochodu. Niedługo potem wyjechała już zza rogu w czarnym samochodzie, który zaparkowała gdzieś niedaleko. Nim wysiadła rozejrzała się dookoła, po parku, lecz drzewa zasłaniały większość widoków toteż odpięła pas i wyszła. Zatrzasnęła głośno drzwi i już miała wyciągnąć z kieszeni paczkę papierosów, coby zapalić po drodze, kiedy przypomniało się jej, że z tym kończy. Mamrocząc coś niezrozumiałego, ale i mało istotnego w sprawie sunęła dalej przez park. Dłonie wsunęła do kieszeni ciepłej bluzy i rozglądała się bacznie. Niedługo potem w polu widzenia blondynki znalazł się Matt i czworonożna istota, zapewne pies o którym była mowa w telefonicznej rozmowie. Odetchnęła jakby z ulgą i wyjęła dłonie z kieszeni. -Cześć.- Rzuciła spoglądając na chłopaka. Wzrok jej jednak spadł bardziej na psa. Przyglądała się mu przez chwilę. -No to co?- Spytała w końcu podpierając boki. Wyraźnie skrzywiła się, na widok łapy dobermanki, ale nie powiedziała nic na ten temat. -Kareta czeka.- Wymusiła niemrawy uśmiech.Matthew - 2014-04-11, 22:13 Nawet szczuplutki doberman będzie cięższy. Zwłaszcza jeśli na długi dystans Matt miałby takiego nieść. :'c
Głaskał psinę i szeptał do niej uspokajająco, a w końcu dostrzegł kątem oka blond włosy na horyzoncie. Uśmiechnął się lekko i spojrzał na przyjaciółkę serdecznie. - Jesteś najlepszą osobą na świecie - oznajmił na wstępie, będąc niesamowicie wdzięcznym za to, że chciało jej się tak niezwłocznie tutaj przyjechać. Nie był to jednak czas na wymienianie się uprzejmościami, więc Mefja powrócił wzrokiem do suki i pogłaskał ją powoli po brzuchu, chcąc aby nie lękała się dotyku na reszcie ciała. Gdzie jest jeszcze ranna oprócz łapy?
- Trzeba ją będzie przenieść. Z tym to dam radę, a ty rozłożysz ten koc na siedzeniu - pokrótce stwierdził, gorączkowo myśląc.
Ustawił się jakoś wygodniej i głaskał Rai, póki ta nie akceptowała dotykania wszędzie tam, gdzie Matt chciał. Nie mogli tu jednak siedzieć wiecznie, więc i to było na szybko, ale nie chciał jej też poderwać od razu do góry, czego ona się nie mogła spodziewać.
Zaczął ją więc łapać jedną ręką gdzieś pod brzuchem drugą podobnie ale z drugiej strony. Lekko udał, że chce ją podnieść aby ocenić jej reakcję. Jeśli była w miarę spokojna, to jakoś poderwał ją do góry i wstał, trzymając psa tak, coby łapy jej nie uciskać i innych ewentualnie poszkodowanych miejsc.
O ile wszystko było okej, to zaczęli żwawo zmierzać do auta Sary.Anonymous - 2014-04-12, 07:56 Bo to Mat nie ma siły -.-
Ral dostrzegła kolejnego człowieka, tym razem suczka nawet nie zareagowała nie miała sily. Dała się spokojnie podnieść bez warków, szczeków i walki. Napewno gdy by była sprawna już dawno pogryzła czerwonowłosego i uciekła, ale pogryźć dłonie które sprawiały przyjemność ? Popatrzała na faceta tak jak by mówiła "jeśli mi coś zrobisz pożałujesz..." W pewnym sensie zaczeła nawet go już lubić, ale sama nie wiedziała jakie ma zamiary.
/wybacz wena off/