To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Abacus Bar

Lucas - 2016-02-19, 00:16

- Ej, tylko mi tu nie płacz - poprosił z zakłopotaniem i szybko otarł spływającą łzę. Powoli zaczynał żałować, że tak bez zastanowienia tu przyjechał. Mógł na spokojnie wszystko przemyśleć sobie w domu to nie, jak zwykle zadziałał wraz z impulsem...
- Zależy mi na tobie, ale ja po prostu boję się angażować - mruknął, nie umiejąc powiedzieć tego jeszcze bardziej klarownie. Przykro mi, możliwości biednego Lucasa się wyczerpały. Nie powinna się mu dziwić. Wyrwała go z jego codzienność, która diametralnie się różniła. Nie narzekał na swoje stare życie i nie był pewien, czy chciał go od tak porzucać. Oczywiście nie mówię tu jeszcze o żadnych związkach, ale same te wyzwania były dla niego kłopotliwe, bo na co dzień się z tym nie spotykał.

Kathrin - 2016-02-19, 00:25

- Przepraszam.- szepnęła, zamykając powieki, gdy otarł jej łzę. Nie potrafiąc tłumić dłużej emocji jakie kłębiły się w jej małym, drobnym ciałku, zbliżyła się do niego jeszcze bardziej. Chwilę się wahała, aż w końcu wtuliła się w jego klatkę piersiową.
- Chcę abyś wiedział, że nie naciskam i szanuję to. - szepnęła kończąc ten niewygodny temat, nie chciała go więcej męczyć. A tym bardziej drążyć, wszystko było jasne a jedynym rozwiązaniem był czas, to on miał zadecydować o tym, co dalej z nimi lub między nimi będzie.
- Wszystko już okej ? Wracamy do tego co było ?- spytała niepewnie unosząc głowę i wpatrując się w jego oczy. Wolała się upewnić, że zażegnali wszelkie nieporozumienia.

Lucas - 2016-02-19, 13:32

Wraz z momentem, gdy drobne ciałko Kath przylgnęło do jego torsu, Luc objął dziewczynę ramieniem.
- Tak - odparł krótko, zerkając na niższą od siebie kobietę. Co prawda on i tak będzie trzymał to w swojej pamięci, aczkolwiek nie chciał już dłużej ciągnąć tej trudnej rozmowy.
- Odwieźć Cię do domu? - zapytał, zerkając na swój samochód zaparkowany kawałek dalej - Czy wracasz do tego... specyficznego miejsca - dodał po chwili, z niekrytą odrazą zerkając w kierunku klubu. Nie ma co, Mirka miała gust :lol2:

Kathrin - 2016-02-19, 13:43

Gdy tylko zdążyła ochłonąć trochę w jego objęciach, delikatnie odsunęła się by móc spojrzeć w jego ciemne tęczówki. Nie dając mu ani sobie chwili na zastanowienie się, musnęła jego usta rozpoczynając długi i namiętny pocałunek.
- Chciałabym Cię z kimś zapoznać.- wyjaśniła niechętnie odrywając się od jego ust, stęskniła się za nim i za wszystkim co było z nim związane. - To jak ? Pójdziesz tam ze mną czy mam dalej prosić ?- wodząc nosem po jego szyi, napawała się zapachem jego perfum i tą bliskością jakiej mogła zaznać.

Lucas - 2016-02-19, 13:59

Propozycja blondynki bynajmniej nie przypadła mu do gustu. Oznaczało to powrót do wnętrza budynku, a przecież tego chciał uniknąć, prawda?
- A może przełożymy to spotkanie na inny dzień? - próbował ratować się z sytuacji, niespokojnie zerkając w kierunku wejścia. - Albo chociaż zmienimy lokalizację? Źle się tu czuję - przyznał w końcu, chociaż myślał, że blondynka zdążyła już to zauważyć. Było tyle klubów w okolicy, ale nie. One i tak musiały wybrać się do tego dla gejów. Patrząc na to z drugiej strony, przynajmniej nikt nie próbował ich podrywać, co nieco łagodziło okoliczności. W końcu nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Kathrin - 2016-02-19, 14:14

- Boisz się, że któryś zacznie Cię podrywać ?- zaśmiała się widząc jego przestraszoną minę. Biedny Lucas <3 :lol2: . -Nie pozwolę na to. - mruknęła delikatnie napierając swoim małym ciałkiem na jego ciało.
-Chodź zgarniemy tylko Mirkę.- delikatnie złapała go za dłoń choć tak naprawdę mogła postać tu jeszcze przez chwilę, dlatego nie ruszyła się nawet na krok, trwając tam przy nim niemal nieruchomo.
- Albo sama po nią pójdę, ale obawiam się, że wtedy zwiejesz.- nie sądziła, że wizyta w klubie dla gejów może spowodować taki stres u mężczyzny i to takiego jak Lucas :lol2: .

Lucas - 2016-02-20, 16:23

- Przestań - mruknął z niezadowoleniem, krzywiąc się na samą myśl o takowym incydencie. Bynajmniej go to nie bawiło, a delikwent który pokwapiłby się spróbować z pewnością skończyłby z rozwalonym nosem.
- Idź po nią sama - polecił, nie mając ani zamiaru ani ochoty wracać do środka - Poczekam na Was w samochodzie - dodał i gestem ręki wskazał na białe, sportowe audi, którego nie sposób było nie zauważyć. Nie zwlekając, posłał blondynce delikatny uśmiech i ruszył w kierunku swojego ukochanego wehikułu. Sprawnie otworzył go pilotem i rozsiadł się w skórzanym fotelu od strony kierowcy. Nie licząc na to, że dziewczyny szybko wyjdą z klubu, wyciągnął z kieszeni smartfona i z lekkim znudzeniem zaczął go przeglądać.

Kathrin - 2016-02-20, 20:17

Przemilczała to jego niezadowolenie był w końcu facetem i to stuprocentowym, nic dziwnego, że unikał takich miejsc.
- Dobrze.- przytaknęła mu odwzajemniając uśmiech i znikając w czeluściach klubu. Sama zdążyła już trochę ochłonąć więc z jej poruszaniem się nie było tak źle. Odnajdując Mirkę siedzącą przy stoliku i samotnie sączącą whisky, przytuliła ją od tyłu uśmiechając się.
- Kończ kobieto, zabieraj butelkę i idziemy.- mruknęła jej nad uchem, sama zaraz się odsuwając i zakręcając butelkę Danielsa, którą schowała do torebki. Poczekała aż Mirka dokończy pić i wyciągnęła ją w stronę szatni, gdzie miały odebrać kurtki. Właściwie ona miała już jedną na sobie i ta wcale nie należała do niej.
W końcu wydostając się na świeże powietrze, Kath odetchnęła z ulga. - Widzisz to białe audi ? Tam idziemy.- wskazała jej palcem, jakby przypadkiem, biedna nie ogarniała.
Pomogła jej zapakować się z tyłu, sama też siadając obok niej. - Mir to jest Lucas, Lucas to jest Mirka.- przedstawiła ich sobie co by nie było zbyt niezręcznie. - Jedź do mnie.- poprosiła kładąc dłoń na jego ramieniu.

Mirabell - 2016-02-20, 22:02

-Jasne. Idź. Będę czekać.-posłała jej ciepły uśmiech, odprowadziła ją wzrokiem. Widząc jak już bezpiecznie wyszła z facetem na zewnątrz oparła się wygodnie odpalając fajkę, zaczęła też przeglądać coś w telefonie.
Trochę to trwało za nim Kathrin wróciła, ale jednak nie mogła tak do nich przyjść. Czekała, więc cierpliwie sącząc czasem swoje whisky, które było w szkle.
Kiedy to Kath ją przytuliła, aż podskoczyła.-Boże, kobieto nie strasz.-aż jej fajek wypadł z ręki. Tak czy siak cieszyła się, że przyszła. Było już jej tutaj dość duszno i ciepło, alkohol i gęsty dym papierosów, który był wszędzie powodował, że było jej niedobrze. Potrzebowała świeżego powietrza. To wszystko.
Zgasiła fajka i jak poprosiła ją blondynka tak zrobiła, jednak whisky nie tknęła, bo ... nie. Poszła zaraz za nią nieco chwiejnie, z niej alkohol nie wyparował jak z Mieszkanki. Nie pytała się jej jak rozmowa, bo widziała po niej, że jest wszystko dobrze ;>.
Wychodząc na dwór wzięła głęboki wdech. O tak. Tego jej było trzeba. Skierowała kroki na parking, który wskazała Kathrin i jakoś znalazła się w samochodzie. Skierowała wzrok na bruneta.
-Eem. Cześć.-przywitała się z lekkim uśmiechem na twarzy i podała mu rękę.

Lucas - 2016-02-20, 23:04

- Cześć - odparł nowo poznanej blondynce i obróciwszy się przez ramię uścisnął jej drobną dłoń. Równocześnie posłał jej jeden ze swoich firmowych uśmiechów i usłyszawszy prośbę Kath, odpalił silnik, który już po chwili przyjemnie mruczał. W duchu modlił się jedynie, żeby kolorowy paw nie wylądował na beżowym obiciu foteli :lol: Nie jeździł bowiem wolno, a wiadomo jak to jest po zażyciu odpowiedniej dawki alkoholu.

z/t

Kathrin - 2016-02-20, 23:42

Bez obaw Kath pilnowała Mirki, aby nie załatwiła mu tej tapicerki. Sama czuła się już doskonale i alkohol niemal z niej wyparował więc mogła z łatwością pilnować Mireczki, której powoli w główce się pewnie już kołatało. <3
/zt

Anonymous - 2016-04-16, 22:50

Finanse Tonego w ostatnim czasie mocno podupadły, co zmusiło go do chwytania każdej dostępnej roboty. Wciąż miał problem ze stałym zatrudnieniem, dlatego podejmował się jednorazowych zleceń, za które dostawał pieniądze do ręki. Jednym z nich była naprawa w klubie, o czym dowiedział się przypadkiem. Leżało to w jego zakresie umiejętności, toteż bez zawahania przyjął ofertę, nawet nie pytając o szczegóły. Wziął tylko adres, na którego podstawie doszedł do wniosku, że nigdy przedtem nie był w tym miejscu - ale nawet to nie skłoniło go ku temu, aby dowiedzieć się więcej o klubie, do którego zmierzał. Niestety...
Przyszedł pod wskazany adres w godzinach, w których klub był zamknięty. Na miejscu znajdowała się jedynie osoba - mężczyzna - który miał dokładnie powiedzieć brunetowi w czym rzecz, dać mu odpowiednie narzędzia i co najważniejsze, zapłacić.
Wszedł do środka, tuż po przekroczeniu progu zauważając... osobliwy klimat. Zmarszczył krótko brwi, po czym wszedł w głąb klubu, wreszcie napotykając poszukiwanego osobnika.
- Dzień dobry. Anthony Wayford, przyszedłem przepchnąć rury - krótko nakreślił swój cel wizyty, tak bardzo nieświadom tego, że użył niewłaściwych słów względem rozmówcy. Co prawda jego wyglądał mógł Tonemu wielu sugerować, ale uznajmy, że nie zwrócił na to większej uwagi. Choćby z tego względu, że sam był ubrany dość... ekstrawagancko. Jeansowa, podwinięta do łokci koszula, biały t-shirt z kwiecistym motywem, opinający się na umięśnionym ciele, spodnie w kolorze khaki z zawiniętymi nogawkami parę centymetrów nad kostkami oraz białe najacze przed kostkę nie sprawiały, że wyglądał na hetero, co jednak zdawało mu się zupełnie nie przeszkadzać.

Postać Uniwersalna - 2016-04-16, 23:41

Arcady Green
30 lat

Stał właśnie przy barze z długopisem i notatnikiem, skrupulatnie zapisując coś na kartce papieru. Jak zwykle pisał bardzo starannie, każdą literkę zdobiąc i podkreślając jej idealne kształty. Był typem artysty, szukającym piękna w każdej możliwej, nawet prozaicznej, czynności. Jego uwagę zwrócił jednak cichy odgłos otwieranych drzwi, dlatego podniósł wzrok wprost na sylwetkę przystojnego bruneta.
- O mój Boże... co za ciasteczko – mruknął do siebie podekscytowany, śledząc uważnie zachowanie Tonego, najwyraźniej zmierzającego w jego stronę. Niemal natychmiast poczuł jak uderza w niego fala gorąca i ekscytacji, ale nie chcąc odkryć się za wcześnie znów powrócił spojrzeniem do swojego notatnika, przekręcił stronę i starannie zanotował cyfry swojego numeru telefonu. Kiedy wyrywał już kartkę, Wayford stał obok, ale Arcady złożył ją starannie i schował do tylnej kieszeni spodni.
- Witaj, Arcady Green. Jestem właścicielem lokalu i... gdybyś mógł sprecyzować o czyje rury chodzi – pokusił się o niewybredny żart, puszając chłopakowi oczko. Zaraz jednak wyszedł zza baru i kierując się w stronę łazienki otarł się sugestywnie o ramię bruneta, czując jak nowa fala podniecenia powoli przechodzi przez jego ciało przyjemnym dreszczem. Przygryzł więc dolną wargę, czując jak z każdym kolejnym krokiem mięknął mu nogi, a później zaprowadził Tonego do łazienki.
- Umywalka się zapchała, jestem takim niezdarą – poinformował opierając się o rzeczoną umywalkę tyłem i posłał chłopakowi zalotny uśmiech. Wiedział, że aby zabrać się do pracy Tony będzie musiał go przestawić, a to czyniło idealną okazję do kontaktu, czyż nie?

Anonymous - 2016-04-17, 00:13

Żart Green'a nie spotkał się z aprobatą Tonego. Uniósł lekko brwi, lecz wiedziony chęcią zarobku, nie mógł sobie pozwolić na zniechęcenie pracodawcy. Dlatego też uśmiechnął się krótko i bez przekonania, uznając, że jakikolwiek komentarz był niepotrzebny.
Można powiedzieć, że chwilowy kontakt ich ciał poskutkował obustronnym prądem - jednak w przypadku Wayforda nie zadziałało to tak, jak w przypadku Arcady'ego. Zamiast podzielić jego podekscytowanie, wzdrygnął się krótko, teraz już będąc pewnym orientacji właściciela lokalu. Jego sposób bycia zdawał się oznajmiać to całemu światu. To był moment, w którym powinien bez słowa zawrócić i wyjść - ale skoro już wpadł mu w oko, może mógł liczyć na napiwek? :> Co prawda cholernie śmieszyła go ta sytuacja, czy może raczej sam fakt, że podoba się innemu mężczyźnie, ale chyba był w stanie znieść to ten jeden raz.
- Żaden problem - zapewnił trzydziestolatka, gdy oboje znaleźli się w łazience. Podciągnął rękawy jeszcze trochę wyżej, a gdy już miał podejść do umywalki... Green się o nią oparł. Okej.
- Mógłbyś...? - Spytał, sugestywnie spoglądając w bok. - Muszę zobaczyć, co się stało. - Wyjaśnił, stojąc przed trzydziestolatkiem w pewnej odległości. Kolanko najpewniej wymagało odkręcenia i wyczyszczenia, a może nawet całkowitej wymiany - a do tego zdecydowanie potrzebował przestrzeni.

Postać Uniwersalna - 2016-04-17, 00:37

Nie przyjmował odmowy Tonego jako coś złego, właściwie... nie przyjmował jej w ogóle, dlatego nic nie robiąc sobie z braku zainteresowania, nie ułatwiał mu niczego.
- Oczywiście – z cichym pomrukiem odsunął się tak, by mieć możliwie najlepszy widok na tyłek Wayforda i zasiadł na drugiej umywalce wygodnie.
- Ktoś tak silny jak ty, mógłby częściej tu wpadać... jest wiele rzeczy do naprawienia – Zagadał z lekkim uśmiechem, przyglądając się mężczyźnie rozmarzonym wzrokiem i wyciągnął papierosy z kieszeni. Powolnym ruchem odpalił jednego, założył nogę na nogę i zaciągnął się z zadowoleniem około dwa razy. Zdawał się przy tym bardziej oceniać Tonego, lecz nie ukrywajmy nie chodziło o kontrolę jakości usługi. Wodził po jego ciele lubieżnym wzrokiem, w końcu odchylając lekko plecy do tyłu.
- Gdzie moje maniery... palisz? – zsunął się z umywalki podchodząc bliżej bruneta, a z racji tego, że umywalki były dość nisko, musiał ukucnąć naprzeciwko niego, by zrównać się z Wayfordem poziomem. Wówczas dotknął jego policzka, przekręcając głowę mężczyzny w swoją stronę i ostentacyjnie zaciągając się papierosem, wyjął filtr z ust, odwracając fajkę w taki sposób by Tony mógł dosięgnąć ją swoimi wargami.
- Nie krępuj się...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group