To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Klif

Harley Davidson - 2013-07-03, 10:44

*nadal liczyłam, że odpisze. Trudno.*

Widząc, że dziewczyny powoli je wyprzedzają, zachęcił ogiera do przyspieszenia. Widział, że to nie miara jego możliwości, tylko spokojny galop. Nadrobili połowę długości między nimi, ale dalej nie udało im się dojść. Wygrają! Harley lekko zagryzł wargi. Bardzo nie lubił przegrywać. Baardzo. Skierował Radio trochę na bok, bliżej morza, gdzie piasek był mniej sypki. Trochę im to pomogło... Ale nie wiele. I tak jeszcze nawet nie zrównali się z linią ogona Hell No.

Ozzy - 2013-07-03, 16:18

Jakiś czas leciał za nimi, jednak był nieco wolniejszy od kopytnych. Gdy byli w stajni, widział jak jedni wprowadzają jakieś konie inni je wyprowadzają. Pewnie to działa trochę jak wypożyczalnia desek sułurfingowych, czy łódek, a ta cała stajnia to tak jakby port - Ozzy wytłumaczył sobie w myślach. Pewnie nie dogoniłby już ich więc zawrócił w stronę stajni.
Może wreszcie odważy się tam wejść, wcześniej jakoś specjalnie nie miał na to ochoty. Zawrócił i pognał spowrotem nie dając o sobie nawet znać. Znajdą go później.
[z/t]

Hell No - 2013-07-04, 16:12

Chociaż ogier najwyraźniej nie podzielał jej entuzjazmu do szalonego pędu, nie zrażała się tym;wystarczała sama świadomość, że siedzi jej "na ogonie", by nie zwolnić ani na chwilę. W pewnym momencie zaczęła dawać z siebie 101%, osiągając ponad przeciętną prędkość, o <3 Oczywiście nie było to bez znaczenia dla jej kondycji, była już mokra od potu przede wszystkim na szyi, piersi oraz pod siodłem, a siatka żyłek widocznych na ciele oraz spieniony pysk potęgowały wrażenie konia po duuużym wysiłku.
Harley Davidson - 2013-07-06, 14:23

Harley zauważył oznaki zmęczenie u Radioactive'a. Spojrzał na achał tekina. Po niej też widział, że jest zmęczona intensywnym biegiem.
-Zwolnijmy już.
Dał ogierowi odpowiednie pomoce do przejścia w kłus, potem w stęp. Przedłużanie tego wyścigu nie miało zbyt dużego sensu.
-Możemy właściwie powoli wracać w stronę klifu, tam usiąść czy ruszać już nawet z powrotem do stajni.

~
Nie doczekał się odpowiedzi, więc zwolnił konia, ruszył kłusem, a potem stępem w kierunku stajni, starając się jechać dobrze ubitym piachem.

[z/t]

Chris Moore - 2013-08-02, 20:45

Chris pogadał jeszcze chwilę z Isabel, po czym pożegnał się, tłumacząc, że umówił się z mamą, że jej pomoże przy sprzątaniu. Ruszył do domu, a piwo wypił tylko do połowy, bo nie było jakieś smaczne. Takie średnie właściwie. Poprawił jeszcze pas z mieczem.

[z/t]

Anonymous - 2013-08-29, 22:18

Aida z gracją wkroczyła na tereny klifu, Co każdy krok, przechylała ogon na daną stronę, gdzie kładła kościstą łapę. Czuła lekki, chłodny wiatr, który powodował dreszcze na całym ciele. Uniosła łeb, wpatrując się w gwieździste niebo, "Co za wspaniały widok", pomyślała. Ukucnęła, na chłodnej ziemi, chowając ogon pod swym drobnym ciałem, a łapy układając jak najbliżej ciała. Gdzieś koło łopatek, wystawała jej warstwa tłuszczu. Tak właśnie, chciała się ocieplić, w sumie to był jedyny sposób, na który w danej chwili wpadła. Wzięła jeden z głębszych wdechów, lecz gdy jakaś nowa dotąd woń, znalazła się w jej nozdrzach, spuściła głowę. Przybrała pozycję obronną, ślepiami leciała po danym terenie, by wyszukać daną osobę , która tu jeszcze się znajduje. Jej radary, znalazły obiekt w poszukiwany. Lekko się uspokoiła, powracając w pozycję siedzącą. Nie spuszczała go z wzroku.

//Przepraszam, że tak długo, ale szukałam jakąś torbę do sql ;) //

Anonymous - 2013-08-29, 22:48

Kiedy radary zauważyły postać zbliżającą się ku niej, przybrała pozycję, ala ataku. Tylne kończyny zgięła, a przednie umiejscowiła pod klatką piersiową. Szybko oddychając, brała krótkie wdechy, zatem wydechy też nie trwały zbyt długo. Była gotów, w każdej chwili, spieprzyć stąd gdzie pieprz rośnie, jak najszybciej się da. Lecz, do ostatniej sekundy chodu nieznajomego, trzymało ją coś, by nigdzie się nie ruszyła. Tak jakby ktoś ją tam przykleił. Może to ciekawość, może chęć poznania kogoś nowego, przecież dawno nie miało z nikim kontaktu. W sumie to też trochę zdziczało. Zawsze koń, mógł mieć w stosunku do niej złe zamiary. Kiedy już zbliżył się na tyle blisko, skuliła się. Gdy poczuła powiew z chrapów, wyciągnęła nos, tak by poznać lepiej jego zapach.
-Hej- powiedziała to niepewnym głosikiem, który na siłę z siebie wydała. Nieznajomy, mógł wyczuć jej strach. Nie można jej się dziwić. Wystarczy popatrzeć na nią i na jego. Ona drobna, wręcz koścista kotka, która wzrostem nie grzeszyła. A on ? Postawny.

Anonymous - 2013-08-29, 23:14

Również, nazwijmy to zmierzyła go wzrokiem. Kiedy jednak wyczuła, że jest raczej bezpieczna w jego towarzystwie, odprężyła się. Utrzymywała dalej pozycję leżącą, w sumie była zmęczona dzisiejszym dniem, zresztą jak każdym. Powinna wstać, ładnie się przywitać, ale był jeden, jeden malutki powód, przez który to nie zrobi.... Nie chce się jej. Mała spojrzała na swą prawą kończynę. Była ona ubrudzona. Idąc tu wdepnęła, w jakiś świeżo odbity odcisk kopyta. Wysunęła jęzor, by oczyścić ją ze wszelakiego brudu. Kiedy poczuła ucisk na łopatce, a kącikiem ślepia ujrzała, zbyt bliski kontakt z koniem, odskoczyła, wyciągając ku niemu przednią łapę z pazurami. Nie podrapała go, nie zraniła ani nic, chciała ukazać, że takie coś niezbyt jej pasuje.
Anonymous - 2013-08-29, 23:32

Może nie agresywna. Nazwijmy to wyczulona na takie rzeczy. Nie lubi jak się ją dotyka, jeszcze ktoś kogo ona nie zna. Zastrzygła uszami, i niepewnie ślepiami, wpatrywała się w konia. Powinna go przeprosić, w sumie to on zaczął. Machnęła z cztery razy swym "patykiem" i wzdychnęła głośno.
Anonymous - 2013-08-30, 00:07

Mała ziewnęła, coraz cięższe miała powieki. Z każdym mrugnięciem, wydawało się jej,że się kleją. Trudnością było utrzymać pysk uniesiony ku nieznajomemu. Ułożyła się wygodnie, kuląc łapki pod siebie i ogon również. Zdążyła powiedzieć ciche
-"Dobranoc, przepraszam. "- zasnęła.

~

Aida obudziła się. Jej zaśpione oczy nie pozwalały na "ostrą "widoczność, dostrzegała jedynie przedmioty do metra. Ujrzała też nieznajomego z wczoraj, który spał. Parę promieni słonecznych "wpadły" w jej ślipia, musiała je przymknąć, raziło. Tak się właśnie dzieje. Pora się ogarnąć , to właśnie uczyniła. Uniosła kończynę, mocząc jej bok i przejeżdżając po oczętach. Za drugim czy tam trzecim razem, szkiełka przyzwyczaiły się już do słońca. Mogła wtedy wstać i ruszyć na zwiedzanie okolicy. Pójść w nieznane. Szła teraz pod górkę co było bardziej męczące. Jeszcze w tym upale. Dała radę była już na szczycie tej wielkiej "góry". Zniknęła za jakimś pobliskim krzakiem.

Mirabell - 2013-09-14, 18:59

Weszła wraz z Zaynem w oto miejsce zapinając bluzę pod samą szyję. A niech to. Jak zwykle jeszcze musiała stracić głowę i nie wziąć kurtki z szatni. Schowała ręce do kieszeni i poszła bliżej ściany klifu. Nie wiedząc czemu strasznie lubiła to miejsce, i ten widok.
Anonymous - 2013-09-14, 19:03

Wszedł za nią i podszedł aż do krawędzi. Spojrzał w dół i zagwizdał pod nosem.
- Ładny widok. - uśmiechnął się i spojrzał na Mirkę. Widząc, jak się zapina z grzeczności postanowił zapytać - Zimno ci?
Odszedł kilka kroków od przepaści, coby to przez przypadek nie zapomnieć, że nie umie latać i wlepił wzrok w horyzont.

Mirabell - 2013-09-14, 19:09

-Uwielbiam go. Jednak rzadko tutaj bywam.-oznajmiła i zaraz założyła jeszcze kaptur, to znów dłonie schowała do kieszeni.
-Nie dzięki. Nie jest tak tragicznie.-odparła. Przecież nie zabierze mu tej bluzy bo jemu będzie zimno.
Zayn to przynajmniej miał jakiś rozum, nie tak jak Mirka... jak zwykle. Stała tak blisko ściany klifu, że grunt pod jej stopami osunął się, czując to pod swymi stopami aż krzyknęła, ale nie pomyślała, by siebie jakoś ratować. :lol:

Anonymous - 2013-09-14, 19:38

- Rozumiem.. - mruknął i zamrugał kilka razy, gdy zdał sobie sprawę, że cały czas wpatruje się w niebo.
Już miał coś powiedzieć, gdy nagle usłyszał krzyk. Mina mu zrzedła i nie czekając na nic podbiegł do Mirki, by złapać ją za rękę i wciągnąć na górę, coby nie zdążyła się przekonać, że faktycznie nie ma skrzydeł.
- Uważaj. - uśmiechnął się i puścił jej rękę, gdy znalazła się obok niego. :lol:

Mirabell - 2013-09-14, 19:44

Kiedy to tak się osuwała wraz z ziemią, a chłopak w dobrej chwili do niej podbiegł złapała go za rękę i jakoś postawiła nogę na stały grunt i wypuściła głośno powietrze.
-Przepraszam-powiedziała, nie wiedząc co powiedzieć i uśmiechnęła się lekko jednak zaraz "chowając się" w swojej bluzie.
Teraz już to nie będzie jej ulubione miejsce xd. Przy okazji odsunęła się dość sporo od krawędzi klifu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group