Yasmine - 2013-03-11, 21:53 Yaśce za to bardzo odpowiadało to, że pod nią klacz się uspokoiła. Widocznie miała wysoko rozwinięty instynkt macierzyński i nie miała serca robić żartów takiemu drobnemu dzieciaczkowi. Mimo kruchego wyglądu Jaśmin nie był tak delikatny, jednak nie o tym teraz mowa....
Młoda wypchnęła Semb do stępa dosiadem, w razie potrzeby dodając lekką łydkę. Nakierowała ją na ścianę i stopniowo ją rozpędzała, trzymając ją przy tym w pomocach, by przypadkiem nie wpadła jej do środka. Jeśli klacz była grzeczna, Yaś na chwilę skupiła się bardziej na sobie. Wyprostowała się i rozluźniła w krzyżu. Ręce w jednym miejscu, kilka centymetrów nad szyją, choć nie trzymane sztywno. Luźna pięta powędrowała ku dołowi, a palce przycisnęła nieco do boku Semb.Anonymous - 2013-03-11, 22:00 Ona po prostu polubiła dziewczynkę od pierwszego spojrzenia, o! A tego powodu, kiedy Jess poprawiała popręg Semblance uniosła tylną nogę by po chwili z impetem uderzyć nią o podłoże. Co prawda nie musiała odwracać głowy by spojrzeć na dziewczynę, ale zrobiła to - mentalnie rzuciła jej wyzwanie. Czując sygnały do stępu ruszyła energicznym stępem i już, już miała rzucić się do kłusa kiedy przypomniała sobie o zakładzie, który tak naprawdę nigdy nie został wypowiedziany - pokaże Jess, że nie lubi nikogo prócz Jaśki, o! Dlatego szła zgrabnym stępem wyczulając się na pomoce jeźdźca. Za nic nie chciała pokazać się ze złej strony. Kiedy przechodziły obok zawodniczki podniosła dumnie łeb, kończyny zaczęły pracować intensywniej z giętkością w pęcinach.Jessie - 2013-03-11, 22:16 O, no proszę! To nawet lepiej, że klacz wzięła sobie za cel coś takiego, przynajmniej nie dojdzie do żadnego rozlewu krwi.
Nie umknęło jej uwadze to puszenie się karej podczas gdy mijała zawodniczkę, odpowiadała jej na to jedynie uniesieniem łuków brwiowych, nic więcej.
- Trzymaj takie tempo, rozstępuj ją po trzy okrążenia na obie strony, a potem zakłusuj i anglezuj. - poprosiła, po czym wciąż mając tamtą dwójkę na oku, poszła rozłożyć jakieś drągi na początek o.oYasmine - 2013-03-12, 19:19 Yaśmin skinął głową i skupił się na wykonywanym zadaniu. Jej łydka po wewnętrznej stronie powędrowała na popręg pilnując, by Semb nie wpadała łopatką, ani zadkiem do środka. Aktywnie przestępowały trzy okrążenia, po czym tuż przed zakrętem Jaśmin wysłał półparadę i zmieniły kierunek przez przekątną. Kolejne trzy okrążenia, po których młoda wypchnęła klacz do kłusa z krzyża, trzymając ją z początku mocno w łydach, co by jej nie zgasła przypadkiem. W razie potrzeby przytknęła także palcat do jej łopatki.Anonymous - 2013-03-12, 19:30 Wygasający puller? W marzeniach. Klacz pilnowała tempa, choć niemalże pewną sprawą jest, że gdyby Jess gdzieś poszła to Jaśka wylądowałaby na ziemi natychmiastowo. Chociaż z tym potworkiem nigdy nic nie wiadomo <3 Krok miała ładny, poruszała się z gracją i elegancją, choć z widoczną potęgą - widać było, że to niedoszła królowa torów. Zmiana kierunku nie była dla niej problemem, kiedy jednak dziewczynka dała sygnał do kłusa kara zerwała się gwałtownie, w sposób typowy dla wyścigowców. Przegalopowała parę kroków, po czym (za pomocą Yas lub sama) zwolniła do energicznego, żywego kłusa.Jessie - 2013-03-12, 19:38 Dlatego właśnie nie miała zamiaru odchodzić z maneżu nawet na chwilę. W tym momencie brała odpowiedzialność za Yasmin, o tyle większą, że nie była trenerem - więc gdyby coś się młodej stało, Jess zostałaby definitywnie udupiona.
Rozkładając drągi zauważyła, że klacz wyrwała do przodu, na co od razu zareagowała:
- Przytrzymaj ją! - odpuściła sobie instruowanie, juniorka powinna wiedzieć, jak poprawnie przytrzymać konia. Gdy sytuacja została opanowana.. - Ok, kłusuj dalej i uważaj, by przypadkiem jej nie sprowokować do zagalopowania. Jak na moje oko, nie potrzeba jej do tego wiele - rzuciła, po czym skończyła rozkładać drągi, w między czasie poprosiła o rozkłusowanie karej na dwie strony, podczas czego prosiła również Yasmin o trochę gimnastyki - jazda w kłusie ćwiczebnym, w półsiadzie...
Później poprosiła ją o najazd na drągi ustawione na kłus, zaraz po nich o skierowanie się w lewo na drągi ustawione po łuku, po czym wolta i powtórka tego samego z drugiej strony. W razie potrzeby instruowała ją odnośnie tego, co powinna zmienić w swojej postawie... praktycznie nie odwracała od tej pary wzroku, więc każde niedociągnięcie od razu zauważałaYasmine - 2013-03-12, 19:53 Gdy tylko Semb zagalopowała, reakcja dziewczynki była momentalna. Odchyliła się nieco do tyłu i delikatnie oddziałując na wędzidło oraz dosiadem przytrzymała ją. W kłusie odpuściła już sobie dopychanie klaczy łydkami, bo jeszcze by jej się znowu rozpędziła do galopu. Mimo to zamykała ją w pomocach, by zboczyła jej przypadkiem do środka. Dalej jadąc w tą samą stronę, uniosła się do półsiadu pamiętając o tym, by nie opierać się na strzemionach, tylko przytrzymywać się kolanami. Cztery litery uniosła kilka centymetrów nad siodło, a wodze oddała nieco Semb. Po kilku okrążeniach zmieniła kierunek przez półwoltę i usiadła miękko w kłusie ćwiczebnym, który miała (dzięki długim godzinom klepania tyłka na oklep) wyćwiczony do perfekcji. Jej ciało poruszało się elastycznie wraz z ruchem konia, a figura pozostawała nienagannie ułożona.
Gdy została poproszona o przejechanie przez drągi, zrobiła jeszcze kilka kółek, prosząc Jess, by powtórzyła instrukcje, bo nasz bystrzak nie zajarzył od razu. Kiedy jednak wreszcie udało się coś wbić do tej durnej główki, Jasiek skręcił na pierwsze drągi, jedną wodze (zewnętrzną, nie wiem jak to powiedzieć xd) przyciskając do szyi konia, a drugą lekko miętoląc. Dziewczynka przejechała przez drążki w kłusie anglezowanym, po czym łagodnym łukiem najechała na drugie i je także przebyła anglezując, kończąc układ woltą, podczas której pilnowała skrzętnie postawy Semb. Całą operację powtórzyła wedle żądania Jess w lustrzanym odbiciu.Anonymous - 2013-03-12, 20:19 Powiedzmy, że Semblance ładnie pilnowała śladu i wyginała się poprawnie. Nie zamierzała już galopować, by pokazać jaka to z niej świetna klacz. Wciąż jednak przy przejeżdżaniu obok Jassie zachowywała się dumniej i puszyła się niczym paw. Nie przeszkadzało w jednak w jakikolwiek sposób w jeździe prócz tego, ze po prostu bardziej się przykładała i wyglądała elegancko. Podczas przejazdu przed drągi zebrała się nieco, kłus skrócił. Podczas wolty wygięła się zgrabnie nie wypadając z okręgu. Parsknęła cicho.Jessie - 2013-03-12, 20:40 - Teraz na tamte cavaletti, również z dwóch stron - wskazała ręką na ustawione obok podwyższone drągi. - Jeżeli stuknie, oczywiście powtórz - dodała, po czym wykorzystała już pokonane drągi do uzupełnienia szeregu treningowego, który wyglądał następująco:
| | | X X __|| , czyli były to trzy drągi ustawione na kłus, po których stały dwa krzyżaki na skok-wyskok i po nich oddalony o dwie foule okser, wysokości 0,7m. Niewiele, ale nie była pewna na ile stać karą, a tak przynajmniej się nie pozabijają.
- Teraz szereg, pamiętaj o prostopadłym i aktywnym najeździe, nie pozwól jej przyspieszyć ani wyłamać.. - rzuciła do juniorki, po czym stanęła obok w komfortowej odległości i na bieżąco instruowała Yasmin podczas pokonywania szeregu, o ile nic się nie działo.Yasmine - 2013-03-12, 21:09 Jaśmin najechał na cavaletti, tym razem unosząc się nad przeszkodami w półsiadzie i oddając wodze Semb, by mogła spojrzeć trochę w dół i nie pukać nóżkami o przeszkody. Następnie półwoltą zmieniła kierunek i najechała na cavaletti z przeciwnej strony. Kłusowała jeszcze kilka okrążeń, po czym zrobiła woltę na połowę maneżu. Wjeżdżając w drugą połowę koła usiadła w kłusie ćwiczebnym. Zewnętrzną nogę wysunęła za popręg i dociskając lekko łydki wypchnęła biodrami Semb do galopu. Poprowadziła ją po ścianie na szereg, całkiem ładnie go wysiadując. Przed szeregiem zamknęła ją w pomocach. Jeśli klacz chciała skakać przed drążki, przechodziła do półsiadu, jednak do skoku wypchnęła ją dopiero przed krzyżakami. Przed podwójnymi drążkami także dała mocniejszą łydkę i stanowczo poprowadziła ją dalej po śladzie skracając mocniej zewnętrzną wodzę. Jeśli klacz nie sprawiła się do końca dobrze, Yasiek jeszcze raz najechał na szereg, działając tak jak poprzednio.Anonymous - 2013-03-12, 22:27 Semblance nie była przyzwyczajona do ujeżdżania - jej zadaniem było jak najszybsze pokonanie danego dystansu, Dlatego też pokonała caveletti szybko, lecz bez potknięcia. Kiedy jednak dostała łydkę do galopu - oh, jakie to typowe dla wyścigowca, przyśpieszyła niespodziewanie. Przed drążki niemalże przeleciała, a kiedy nadszedł czas na przeszkody - cóż, Jaśka mogła wyczuć wyraźne zwolnienie i niezdecydowanie. Oddała skok, jednak był on niski i słaby. Drugi już poszedł nieco lepiej. Pullerka wybiła się mocno z tyłów pokonując przeszkodę z dośc dużym zapasem. Było to dla niej nieznane dotychczas uczucie, więc po wylądowaniu zarzuciła łbem i podrzuciła agresywnie zadem.Jessie - 2013-03-12, 22:41 Widząc, że juniorka zagalopowała, zdążyła jedynie rzucić głośne:
- Ugh...! - bo i tak było za późno, by zdążyła wyhamować klacz. Dlatego też w napięciu obserwowała przebieg tego szeregu.
- Miało być kłusem! - zawołała tylko, gdy klacz wykonała ostatni, dość rozpaczliwy skok, nie najlepszy technicznie. Swoją drogą, potwierdziły się jej przypuszczenia co do tego, że Semblance i skoki to nie najlepsze połączenie. - Żyjecie? Przejdź do kłusa i raz jeszcze, tylko tym razem pamiętaj, żeby kłusem pojechać, może wtedy łatwiej będzie jej skoczyć, za bardzo się rozpędza - zaczęła nawijać. - Tylko pierw może chwila przerwy, niech ochłonie. Na niej to się skakać nie nauczysz, niestety. - dodała; po tych paru minutach stępa dała Yasmin znak do ponownego zakłusowania, poprosiła o pokonanie szeregu, instruowała ją na nim jak ma ewentualnie przytrzymać klacz, a potem poprosiła o chwilę galopu i znowu przejście do kłusa, by najechać na szereg raz jeszcze, lecz z drugiej nogi jakby.Dean Smith - 2013-03-12, 22:43 /Chciałem to zrobić jak tutaj nikogo nie będzie, a zostało mi chyba tylko 1 lub dwa dni do końca zlecenia. Jestem w terenie, ale liczę na łaskawość i na to, że przyjmiecie wersję tą, że stało się to przed wyjazdem w las/
Wszedł razem ze swoimi narzędziami. Podszedł do żywopłotu, który widocznie był przerośnięty i nierówny. Wprawnie i równo przycinał zielony żywopłot. (po prostu nie umiem tego opisywać). Zajęło mu to sporo czasu i zabrało wiele energii, ale w końcu się udało! Tak, cieszmy się! Schował narzędzia do torby i prześledził wzrokiem roślinę. Tak, teraz wyglądało to o wiele ładniej. Uśmiechnął się do siebie i ruszył wykończony gdzieś do stajni, trzymając na ramieniu swoją torbę. /ztYasmine - 2013-03-12, 23:12 / Dean, mam wątpliwości czy tego nie zaliczyć, czy też dać ci dużo mniej kasy niż było obiecane...
Yasiek wstrzymała klacz do stępa i nie spuszczając z niej uwagi zwróciła się do Jess.
- Przepraszam... Nie zrozumiałam do końca - skrzywiła się lekko i zamilkła na dłuższą chwilę - ja umiem skakać! - dodała nagle i dumnie podniosła brodę, zachowując się teraz przy Jess tak samo jak Semb. Chcąc dać temu potwierdzenie, subtelnie dała znak klaczy do kłusa i przytrzymała ją w tym chodzie, dopóki nie przejechały przez drążki. Po przejściu przez nie zamknęła klacz w łydkach i zagalopowała przed pierwszym krzyżakiem. Przed oboma krzyżaczkami dała jej wyraźne sygnały do skoku, a przed okserem wypchnęła klacz do skoku z bioder i przeszła do półsiadu. Po wylądowaniu usiadła pewnie w siodle gotowa na wybryki klaczy...Anonymous - 2013-03-13, 15:14 Klacz jak najbardziej wspomagała dziewczynką również dumnie się wypinając i pozując. Kasztanka nie potrzebowała ochłonąć, jej potrzeba było kogoś kto podejmie się tej trudnej naprawy. Nie była to kwestia jednej jazdy czy dwóch, a raczej paru (dzięsiąt) tygodni. Ruszyła niesemblancowym kłusem, bo spokojnym i opanowanym całkowicie wyłączając się na swoją intuicje. Drążki nie były dla niej czymś niezwykłym, ale wiedząc, że Jess obserwuje przyłożyła się. Ładnie wpasowała krok w drążki, a po łydce ruszyła wyższym chodem. Tym razem przejście było płynne i miękkie, a galop opanowany i zbalansowany. Postanowiła przyłożyć się do skoku jeszcze bardziej i czekała na impuls od Jaśki. Kiedy ten nadszedł wypiła się. Choć technika wciąż pozostawała wiele do życzenia, to Semblance dawała z siebie wszystko co dawało wyraźne efekty. Drugi skok, równie ekonomiczny co poprzedni, oddała wraz z impulsem dziewczyny zgrabny skok. Dumna z siebie, bo przecież nigdy nie skakała parsknęła. Nie szalała jednak, tylko spokojnie przeszła do kłusu, coby nie wpaść w płot.