Anonymous - 2013-07-05, 09:28 Tak nieposłusznego konia Mary Ann nigdy nie widziała. Uspokoiła go i skierowała w stronę stajni, zwijając bat i mrucząc coś nieprzyjemnego pod nosem. Wytok najwyraźniej był źle założony, to mogło się zdarzyć, bo jak inaczej Altivo stanąłby dęba? Warknęła coś niezrozumiałego po raz ostatni. Zeszła z ogiera i zaprowadziła go do stajni.
z/tAnonymous - 2013-07-05, 09:31 Koń trochę się zmęczył, więc i uspokoił. Odczuł ulgę, gdy dziewczyna z niego zsiadła. Kiedy prowadziła go w ręku, uciekał od niej jak najdalej zadem idąc praktycznie bokiem. Bał się tego człowieka.
[zt]Anonymous - 2013-07-07, 17:19 Dziewczyna powolnie weszła z ogierem na tor. Zrobiła jeszcze małą woltę prowadząc go w ręce i zatrzymała go pozwalając mu się rozejrzeć. Poklepała go po szyi i zebrała wodze. Włożyła nogę w strzemię i z pewnością wsiadła w siodło.
/dokończymy jeszcze dzisiaj? Ja teraz muszę iść, ale jakoś za godzinkę, dwie powinnam być ;)/Anonymous - 2013-07-07, 17:38 Dream przybył tu po drodze lekko ciągnąc dziewczynę i caplując. Miał lekki nadmiar energii. Przy wsiadaniu stał, ale nerwowo tupał i bił ogonem. Ruszył od razu bardzo energicznym stepem, bo zapewne taka była następna komendą dziewczyny. Rozglądał się po okolicy jednocześnie myśląc jakby tu się rozładować.
/spokoAnonymous - 2013-07-07, 19:14 Alex dała impulsywną łydkę, na co ogier zareagował energicznym stępem. Próbowała jak najszybciej go rozluźnić, więc otwierała i zamykała rękę, którą miała dość sztywną, bo dawno nie jeździła. Cały czas działała dosiadem. Nakierowała ogierka na wolty, ósemki. Następnie ruszyła do kłusa i przejechała kłusem przez wodę.Anonymous - 2013-07-07, 19:24 W wyniku działań Alex Nougat zaczął żuć wędzidło i opuścił głowę. Ustawił ją na kontakt i trochę się uspokoił. W stępie pracował grzbietem i zadem, ciężar ciała przesuwając do tyłu. Na łukach ładnie się wyginał i nie wypadał z okręgu. Ogólnie był dobrze ujeżdżony tylko czasami miał problemy ze skoncentrowaniem się na jednej czynności. otoczenie czasem bywa bardziej interesujące od przeszkód do pokonania.Anonymous - 2013-07-07, 19:30 Kiedy Alex poczuła, że koń jest już rozluźniony i w miarę skupiony na tym o co go prosi, zrobiła zagalopowanie na prostej. Ogier dynamicznie przeszedł do wyższego chodu i równo galopował. Dziewczyna znów zrobiła kilka wolt i ruszyła na pierwszą przeszkodę. Szeroka i dość wysoka kłoda budziła u niej respect, ale czuła się pewnie w siodle. Docisnęła obie łydki, dając mu sygnał do pewnego skoku. Nie zdziwiła się, bo koń skoczył bardzo dokładnie i dynamicznie.Anonymous - 2013-07-07, 19:39 Przejście do galopu wykonał z dużym impulsem. Puścił się pędem po drodze strzelając kilka baranków. Jednak gdy pierwsza fala emocji minęła haflinger galopował już podręcznikowo. Ciągnął na przeszkodę, którą pokonał, we właściwym dla siebie, ładnym stylu. Wylądował wyraźnie na jednej przedniej nodze. Po skoku pozbierał się już z przyzwyczajenia i gnał na następną. Dziewczyna nie musiała wskazywać mu miejsca wybicia. Nugat potrafił doskonale wymierzyć sobie odległość, odpowiednio skracając lub wydłużając krok. Ważne było to, by na dwa foule przed przeszkoda już mu nie pomagać. W razie czego sam się wyratuje, a jeśli dostanie złe sygnały może się pogubić.Anonymous - 2013-07-07, 19:45 Alex była zaskoczona jak Nugat świetnie skakał. Zauważyła, że kilka foule przed przeszkodą ogierek sam sobie poradzi, bez pomocy.
-Świetny jesteś! - krzyknęła po przeskoczeniu kłody ostałej na wodzie.
Pomiędzy przeszkodami takimi jak, np. kłody, krzaki, czy drewniane kaczuszki haflinger gnał bardzo sybkim cwałem. Widać było w jakiej jest dobrej kondycji. Po drodze niestety zgubił ochraniacz, więc Alex postanowiła kupić mu nową parę. No cóż, tak się zdarza. Po pokonaniu najtrudniejszych i najfajniejszych przeszkód, zwolniła do kłusa, znów pogimnastykowała konia i zaczęła stępować.
- Dobry konik, świetnie się spisałeś. - mówiła klepiąc go po szyi. Po około półggodzinnym stępie zsiadła popuściła mu popręg i zaprowadziła go do stajni.
z/t
[przepraszam, że tak wszystko na szybko, ale już dosłownie ostatnie chwile tutaj jestem XD]Anonymous - 2013-07-07, 19:52 Oj tam ochraniacz. Nie pierwszy i nie ostatni. Dobrze, że się pod kopytami nie nie plątał. Przeszkody trwałe przeskakiwał z dużym zapasem, wysoko podciągając nogi i ładnie baskilując. Hyrdy natomiast wręcz czesał brzuchem. Fajne uczucie, szczególnie jeśli trafi się na te bardziej miękkie gałązki. Dlatego właśnie to lubił. Nie tylko cross, ale i parkur. Na ujeżdżeniu czasami tracił koncentracje, ale jeśli wiedziało się jak sprawić by ją odzyskał szło mu tez nieźle. Uważał się za lepszego niż jest w rzeczywistości, co sprawiało, że był bardzo pewny siebie. Nawet jeśli zdarzyło mu się coś zrzucić, albo pomylić, nie tracił wiary.
Chyba spisał się nieźle, bo został pochwalony. Wrócił do stajni za dziewczyną.
[zt]Anonymous - 2013-08-28, 20:06 Sama nie wiedziała dlaczego wybrała akurat te miejsce, ale nogi same ja tutaj przyprowadziły, a raczej końskie kopyta. Rozejrzała się wokół. Tor był dobrze oświetlony więc nie musiała się o nic martwić. Na początku oczywiście musiała konia rozstępować. Robiła z nim wolty o ile tak to można było nazwać skoro jeździli na otwartym terenie, ale mniejsza z tym. Co jakiś czas do niego mówiła, aby nie było tak cicho.Anonymous - 2013-08-28, 20:12 Ogier wiedział, że tu przyjdą. Podekscytowany rozejrzał się po okolicy. Było tu fantastycznie. W końcu ktoś go wziął na trening, dzięki czemu rozprostuje zaniedbane kości. Może mu nawet już zardzewiały Szedł w stępie, nerwowo potrząsając głową i co chwilę trochę przyśpieszając. Gdy dziewczyna go zwolniła, ten znów przyśpieszył. Miał teraz pełno energii i zapału. Pamięta swoje zawody gdzie zdobywał wysokie miejsca. Zadowolony robił wolty, niektóre nawet starał się skarać, by szybciej mogli zaczynać. Zarzucał łbem, ogon miał wysoko postawiony, a kopyta stawiał płynnie i gładko, dlatego na nim jeździło się jak na chmurce... Czasami Anonymous - 2013-08-28, 20:27 Dziewczyna nie bardzo pozwalała mu na skracanie wolt. I tak nic by mu to nie dało. Te piętnaście minut musieli stępować. Nie chciała mu zrobić krzywdy i dlatego do tego się stosowała. Odetchnęła z ulgi. Cieszyła się, że znowu mogła poczuć jak się jeździ.
Kiedy minął czas na rozstępowanie przyśpieszyła go do kłusa. Nie kierowała od razu na przeszkodę, a nawet gdyby i on próbował przykładała łydkę i ściągała wodze nie pozwalając mu na to. Jednak gdy wykonywał wszystko jak chciała nie musiała tego robić. Ponownie zaczęła z nim wolty, wcześniej zmieniając kierunek.Anonymous - 2013-09-11, 16:02 Wjechał na Fresh'u na teren do treningów crossowych. Zatrzymał konia i rozejrzał się wokół. Już od samego początku przypadła mu do gustu przeszkoda z wodą, która była jakieś sto metrów od niego. Wiedział, że ogier jest już takowo rozciągnięty, ale wolał dmuchać na zimne, więc zaczął robić ćwiczenia typu stęp-kłus-galop, by rozluźnić jego mięśnie. Nie wiedział, kiedy ostatnim razem był zabierany na taki trening, więc wolał mieć pewność, że teraz wszystko z nim w porządku. Zrobił z nim kilka wolt wokół rozłożystego drzewa w kłusie. Żeby go nie przeciążyć już na samym początku treningu, oczywiście angelezował. Skrócił wodze i jechał w prostej linii na przeszkodę, oczywiście robiąc prawie doskonały półsiad. Nie wiedział jeszcze dokładnie, co ogier trzyma w zanadrzu, także wstrzymywał go przed skakania z dużym zapasem. Wręcz książkowo trzymał się na grzbiecie kasztana, gdy ten wykonał owy skok. Woda rozbryzła się na wszystkie strony i na chwilę nic nie widział, ale nie panikował. Zredukował tempo do spokojnego galopu i nakierował go na trasę, gdzie następną przeszkodą była kłoda.Emily - 2013-10-05, 13:44 Przyszła z Arianą na tor. Parkur był zajęty, na czworobok nie chciała jej ciągnąc, bo nie była jeszcze pewna jaki dzisiejszego dnia sobie wymyśli trening, w zastanawiała się też nad terenem. Wybrała więc opcję pośrednią. Tor był bardzo duży, można tu było ustawić przeszkody, był imitacją jazdy w terenie i gdyby naszło Emily na ujeżdżenie, także nie byłoby z tym problemu.
Szatynka wybrała więc sobie jakiś kawałek terenu. Podłoże było na nim dobre, wymiary dostatecznie duże no i na dodatek nikogo w tej części nie było widać. Farcik. Dociągnęła popręg, podeszła do schodków i miękko wsiadła na karą. Ze strzemionami nie miała żadnych problemów. Koń miał na sobie jej siodło, więc nie musiała nic dopasowywać. Dała klaczy sygnał do stępa. Była przygotowana w razie wypadku, że od razu po tym jak Em się na niej znajdzie, ta najzwyczajniej w świecie sama sobie ruszy. Od razu więc spięła krzyż, zamykając konia w biodrach i tym samym serwując mu niewielkie szanse na tego typu wybryki. Wodze kara miała luźno. Musiała się w końcu odnaleźć. Z resztą z tego co dziewczyna pamiętała z tabliczki, koń dosyć dawno nie chodził. Nie planowała więc jakiegoś mega ciężkiego treningu. Ot tak, coś na rozruszanie.
Po mniej więcej dwóch okrążeniach, przy połowie długiej ściany dała jej sygnał do zakrętu. Taka zmiana kierunku. Zapracowała ciałem i łydkami, coby koń chociaż trochę się wygiął. Nie oczekiwała nie wiadomo czego, to był początek jazdy. Kolejne dwa koła i delikatna zabawa wędzidłem, współpracująca z łydeczką.