To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Parkur

Emily - 2013-10-13, 12:09

Poprowadziła ogiera za szeregiem, cały czas pilnując jednostajnego tempa. W zakręcie, poprzedzającym okser, jechała konia mocno w łydkach, chcąc dobrze wszystko wyjechać. Dała rudsowi sygnał w odpowiednim momencie, układając się tak, żeby ogr wylądował na lewo. Kolejną przeszkodą była stacjonata. Zachowanie Emily było podobne, tyle że tym razem wyprowadziła konia dalej od przeszkody, mniej więcej na tyle, ile mierzyła wysokość przeszkody i hoop, teraz prosiła o lądowanie na prawo. Do pierwszego członu doprowadziła dalej. Po skoku dała mu mocny sygnał łydkami, foula i kolejna łyda. Doprowadziła go jeszcze do mety, dała mu pomoce do przejścia w kłus i luźna wodza. Na rozprężalnie, około pięciu okrążeń, o ile Topcio się już ogarnął. Poklepała konika i do stajni.
Anonymous - 2013-10-13, 13:45

edit. /zt
Noa - 2013-10-14, 19:59

ROZPRĘŻENIE:


Weszła na rozprężalnie prowadząc karego w ręce, a z pomocą jakiegoś miłego stajennego udało jej się zmienić Weltowi owijki na ochraniacze. Wsiadła na niego sprawnie i od razu łydka do stępa, na razie luźna wodza. Generalnie ogier był już dość dobrze rozgrzany, jednak nie zmęczony, ujeżdżenie wraz z rozgrzewką na pierwszą część odznaki nie było zbyt ciężkie i długie. Dlatego też po paru okrążeniach skróciła wodze i mocniejsza łydka plus dosiad, by ogier zakłusował. Parę okrążeń w niskim ustawieniu plus wolty, półwolty, ósemki i serpentyny. W narożniku zagalopowanie, najazd na krzyżaka 50cm. W odpowiednim miejscu mocniejsza łydka, półsiad i oddanie wodzy. Potem na jazd na linie: krzyżak 50cm, stacjonata 70cm i okser 90cm. Nie będę dokładnie wszystkiego opisywać, zostawię to na przejazd. Chwila kłusa i wjazd na parkur.

PRZEJAZD:


Wjechała na teren parkuru kłusem, anglezując i utrzymując ogiera w zamkniętych pomocach. Półparada, zatrzymanie, ukłon i ponowne ruszenie kłusem. Regularna łydka, stały, lecz elastyczny kontakt z pyskiem ogiera. Objechała połowę długiej ściany, następnie w zakręcie zagalopowanie i wejście na ścianę za przeszkodą numer 5. Dojechanie do narożnika, wyjechanie go, trzy foule galopu i zakręt na pierwszą przeszkodę. Równe ułożenie dłoni, pilnowanie go łydką, a w odpowiednim miejscu mocniejsza pomoc do wybicia, przejście do półsiadu równo z wybiciem konia do góry i oddanie mu odpowiedniej ilości wodzy. Po przeszkodzie przejście do półsiadu, utrzymanie karego w galopie i wejście na ścianę. Wyjechanie narożnika (zewnętrzne pomoce ograniczają, wewnętrzne nadają ustawienie), z krótkiej ściany ciasny zakręt na przeszkodę numer dwa, półparada i wysłanie ogiera do przodu, z ciągłym odchyleniem swojego ciała do tyłu, by ogier miał siłę skumulowaną w zadnich nogach. Po przeszkodzie utrzymanie Welta w galopie, dojechanie do długiej ściany i dalej jazda w galopie. Ponownie krótka ściana i tutaj odchylenie się do tyłu plus wstrzymujące zadziałanie wodzą, by ogier przeszedł do kłusa i nieco przed narożnikiem wewnętrzna ręka odchyliła się od szyi ogiera, a zewnętrzna docisnęła wodzę do owej części ciała wierzchowca, jednocześnie wewnętrzna łydka pozostawała na popręgu, a zewnętrzna za, by kary wpisał się odpowiednio w zakręt. Najazd na wprost na szereg 3ai 3b. Przed przeszkodą podpieranie go łydkami, by szedł dynamicznie, a w odpowiednim miejscu mocniejsza łyda, półsiad jak tylko ogier wyskoczył do góry i oddanie wodzy. Za przeszkodą od razu zamknięcie go w pomocach, utrzymanie w galopie, jednak skrócenie jego wykroku, by wyrobił się na przeszkodę 3b. Tutaj ten sam schemat co zawsze. Teraz prosto przed sobą mieli przeszkodę numer 4, w miejscu wybicia mocniejsza łydka, półsiad i oddanie wodzy. Po lądowaniu pozostała w półsiadzie i wjechała na krótką ścianę. Minęła dwójkę i szóstkę, a zaraz za szóstką odbicie na przeszkody 5a i 5b. Utrzymanie go w dynamicznym tempie, na linii prostej od przeszkód usiadła w siodło, mocniej osadzając swój ciężar na tylnej części siodła, dając Weltowi sygnały, by cały czas pozostawał lekko zebrany, osadzony ze środkiem ciężkości ciała na zadzie. W odpowiednim miejscu ponownie łydka, półsiad i oddanie wodzy. Po pierwszej przeszkodzie po raz kolejny zamknęła go w pomocach, półparada, skrócenie wykroku i te same pomoce przed wybiciem na 5b co zawsze. W czasie lotu mocniej obciążyła lewe strzemię, sygnalizując, że na tą nogę ma wylądować.

Weltstar - 2013-10-14, 20:46

Rozprężenie

Cud, miód i malina. Wpierw kary ogier zdawał się być nieco rozproszony, następnie po paru wyraźniejszych sygnałach już w pełni skoncentrowany na jeźdźcu i zadaniach. Skakał luks, soczyście, niekiedy nad stojaki, świetnie technicznie, otwarty zadem.

Przejazd

Wkłusował na parkur, gdzie bystrym okiem zmierzył to, co się na nim działo, a działo niewiele, prócz kilku przeszkód. Powrócił myślami do zawodniczki kiedy przyszło mu się zatrzymać. Oczywiście zrobił to i kiedy ponownie ruszyli wszedł płynnie w wyższy chód, wkrótce i w galop.
Poruszał się aktywnie, na zadzie, oparty równo na dwóch wodzach, żuł wędzidło, naturalnie obszerna fula, wysoka akcja przodów. Pozostał w zgięciu do pierwszej przeszkody, dogalopował równo, nie spadł na łopatkę, wyskoczył dynamicznie z takiego odbicia jakie podyktowała mu Noa, gdzie przeleciał z zapasem, zapracował grzbietem, zabaskilował, doskładał przody, acz nie po domykał i otworzył się zadem do nieba z charakterystycznym szastnięciem karym włosiem ogona.
Delikatnie znów jego kończyny zetknęły się na nowo z podłożem, kolejno przegalopowanie zakrętu, podobny skok na przeszkodzie nr. 2.
Po znalezieniu się już za, przegalopowaniu długiej ściany, na krótkiej przeszedł, nieco zdziwiony, do kłusa, w którym to wkrótce został naprowadzony na szereg. Nastawił obydwoje uszu w stronę kombinacji i dwie fule przed nią zagalopował. Dynamicznie wybił się w optymalnym miejscu, gdzie oddał skok swojego życia i zaraz po nim następny, przez które sędziowie na pewno docenią postawę zawodniczki, która na pewno radziła sobie świetnie ! Podczas skoków pod chmury.
Po nich przyszło mu pokonać dystans do następnego wyzwania, a po nim już same wyzwanie. Przeleciał bezproblemowo, między innymi dzięki prowadzeniu brunetki, również jak niedoświadczony 4 latek podczas pierwszego startu z motywem - parzy, nie dotykać !
Ta sama sytuacja powtórzyła się przy 5a - 5b, wszystko cacy i wysoko ponad, aż z wyraźnym stęknięciem Welta przy lądowaniu po drugim członie.

Noa - 2013-10-14, 21:02

KONTYNUACJA PRZEJAZDU


Głosowo pochwaliła karego ogiera za dobre sprawowanie się, by już po chwili ponownie pozbierać go do kupy po skoku. W półsiadzie poprowadziła ogiera za szeregiem 3a i 3b, by następnie po lekkim łuku naprowadzić go na przeszkodę numer 6. W linii prostej od stacjonaty bodajże usiadła w siodło, ponownie sygnalizując mu, że ma mocniej osadzić się na zadzie. W odpowiednim miejscu łydka, potem pół-siad i oddanie wodzy... podczas lotu mocniej obciążyła lewe strzemię, sugerując, że to właśnie na tą nogę ma wylądować Weltstar. Wyjechanie narożnika, a nieco za przeszkodą numer cztery odbicie na ostatnią przeszkodę - siódmą. Ponownie usiadła w siodło, odchyliła się do tyłu i posłała ogiera do przodu, pozwalając mu na dynamiczny, równy krok. W odpowiednim miejscu ponownie zasada: łydka, półsiad, wodza. Dojechanie do ściany, potem wyjechanie narożnika, wejście na krótką ścianę, kolejny narożnik, połowa długiej ściany i odbicie w bok. W okolicach przeszkody numer siedem usiadła w siodło, odchyliła się do tyłu i zadziała wstrzymującą wodzą; przejście do kłusa. Od razu po przejściu ponowny sygnał do zagalopowania, dojechanie i wyjechanie narożnika i wejście na krótką ścianę. Kłus anglezowany, potem ćwiczebny. Następnie przejście do stępa, półparada i pozwolenie ogierowi na "wyżucie wodzy z ręki. Poruszenie przez chwilę naprzemiennie rękami, poluźnienie wodzy i mocne zadziałanie łydkami i dosiadem, jakby chciała dopchnąć ogiera do luźnej wodzy. Krótko mówiąc, ćwiczenie - żucie z ręki. Po tym luźna wodza i opuszczenie parkuru. Rozstępowanie ogiera, zeszła z niego i do stajni.
zt

Weltstar - 2013-10-14, 21:10

Naprowadzony na 6 przeszkodę, nieco bardziej ekonomiczny skok, technicznie bdb. Kolejno po zakręcie na lewo znów lot, któremu bliżej było do ekonomii niż nadmiernego forsowania się, albowiem przeszkody nie były duże.
Wykonywał przejścia płynnie, posłusznie, karnie, rzucie z ręki również nie sprawiło mu problemów. Następnie występował z parkuru. /zt

Sergei - 2013-10-16, 22:11

ROZGRZEWKA:


No cóż, zmienił owijki na ochraniacze i rozprężył dobrze Visa przed skokami, nie przeciążając go jednocześnie. Wiadomo, to jest mniej istotne.

PRZEJAZD:


Wjechał z mam nadzieję lekko pozbieranym Visem, cały czas na zdecydowanym, stałym kontakcie, jednak cały czas elastycznym. Wjechanie na parkur, ukłon i ruszenie kłusem na wprost na pierwszą przeszkodę, kopertę poprzedzoną trzema drągami. W odpowiednim miejscu mocniejsza łydka, półsiad, gdy ogier uniósł się do góry i oddanie wodzy, nie za dużo, nie za mało, a podczas lotu mocniejsza obciążenie prawego strzemienia by zasygnalizować, że na tą nogę ma wylądować. Po tym na wprost, dojechanie do ściany, odbicie na prawo, nieco przed narożnikiem skręcenie na przeszkodę numer dwa. Półparada i wysłanie ogiera do przodu, by się wyrobił ze skokiem... postawił na dynamikę ruchu, ufając temu, że kary potrafi skakać ekonomicznie, bez strącenia drągów. Wiadomo, w odpowiednim miejscu łydka, potem półsiad i oddanie wodzy, teraz mocniejsze obciążenie lewego strzemienia. Po przeskoczeniu stacjonaty 70cm dojechanie do krótkiej ściany naprzeciwko i odbicie na lewo. Dojechanie do narożnika, wyjechanie prawie całego, półparada i skręt na lewo, na przeszkodę numer trzy - stacjonatę 70cm. Po trójce ponownie dojechał do ściany naprzeciwko, przejechał obok dwójki i nieco przed narożnikiem odbił na prawo na okser 70cm. Tutaj zaufał ogierowi i pozwolił mu dobrać tempo, pilnując tylko, by nie pędził na łeb i szyję albo nie przeszedł do kłusa. Po czwórce cały czas w półsiadzie okrążenie prawie całej hali, a 15 metrów przed linią mety usiadł w siodło, przestał podążać za ruchem konia i wstrzymująco zadziałał dosiadem i wodzą, sygnał do stój. Nieruchomość, ukłon, stępem do mety, a potem na luźnej wodzy przeszedł na rozprężalnie. Rozstępowanie ogiera i do stajni...
zt

Jonah Wrens - 2014-02-26, 23:48

ROZGRZEWKA
Wprawdzie Jonah jedynie założył ochraniacze skokowe ogierowi, by przypadkiem nie nabawił się niepotrzebnego świństwa, gdyby coś poszło nie tak i zahaczyłby o przeszkodę chociaż te były niziutkie. Nie mniej jednak, trochę poskakali ale też nie za dużo, coby nie zmęczyć za bardzo siwka. Spisywał się chłopak świetnie.

PRZEJAZD
Brunet słysząc swoje imię i dosiadanego przez niego konia, poprosił Mood'a o energiczny stęp tym samym pilnując, aby ogier nie przeszedł w kłus. Prowadząc go po linii prostej, nie tracił energii konia na jakieś durne zatrzymanie, toteż jedynie złapał w jedną rękę wodzę, by się ukłonić. Zaraz równomiernie rozłożył wodze, by sprowadzić ogiera do ustawienia po czym dał kolejną delikatną łydkę. Poprosił go o kłus skupiając się na drągach, żeby dobrze wymierzyć tempo najazdu. Zrobił trochę wcześniej półsiad, żeby przypadkiem nie zachwiać równowagi siwka przed samymi drągami. Prowadził ogiera na sam środek przeszkody i w momencie skoku dał mu łydkę, by wybił się we wskazanym miejscu. Oczywiście z zapasem, ażeby był to skok, a nie coś innego. Po pokonaniu pierwszej przeszkody, wypchnął prawą kość kulszową do przodu, a tym samym lewą nogę cofnął za popręg dając sygnał do przejścia w galop na prawą nogę. Prowadził go po ścianie i po dość ciasnym zakręcie naprowadził go na stacjonatę. Przytrzymywał ogiera dosiadem, gdyby przypadkiem należał do koni 'napalających' się na przeszkody. Dał mu łydkę przed przeszkodą i zrobił półsiad, oddając wodzę. Po tym wyprowadził od razu lewą kość kulszową, z prośbą o galop na lewą nogę. Jeśli siwy wylądował na prawą, to prosił go o lotną. Przejechali tuż obok miejscu startu i już po nieco łagodniejszym łuku zakręcili na trzecią przeszkodę jaką również była stacjonata. Znowu łydka i znowu półsiad wraz z oddaniem wodzy. Prawa kość kulszowa do przodu i prośba o galop na prawą nogę. Przytrzymywał ogiera w równym tempie, żeby go za bardzo nie rozochocić. Starał się poprowadzić konia tak, aby pokonywał technicznie przeszkody, a nie na łeb na szyję. Po łagodnym łuku poprowadził go na okser pozwalając mu się nieco rozpędzić. Łydka, półsiad, oddanie wodzy. Po tym skoku jedynie zasugerował ogierowi galop na prawą nogę, przy czym odciążył jego zad pozostając w półsiadzie. Mimo lekkiego tyłu przytrzymywał ogiera delikatnie na wodzy i rozłożonym ciężarem. Poprowadził go wzdłuż ściany, a dopiero przed 15m do 'mety' cofnął się do pełnego siadu, zrobił półparadę i zatrzymał ogiera do stój w wyznaczonym miejscu. Chwycił wodze w jedną rękę ukłonił się, a potem oddał wodze ogierowi. Poklepał go po szyi, po czym wyjechali z parkuru. Gdzieś na boku brunet rozstępował odpowiednio długo siwka, po czym zsiadł z niego i udał się do stajni.
/zt

Winning Mood - 2014-03-03, 12:00

PRZEJAZD

On także rozpoznał swoje imię - zupełnie tak jak w poprzednim przypadku. Poproszony przez chłopaka o wejście na parkur posłusznie wykonał jego prośbę i choć na początku parsknął głośno i machnął łbem, to za chwilę uspokoiwszy się zupełnie podążył ścieżką, na którą wprowadził go Jonah. Zakłusował zgodnie z prośbą jeźdźca, a kiedy tylko zobaczył drągi na swojej drodze nieco bardziej się nabuzował. Winning bardzo lubił skakać i trzeba było być bardzo zdecydowanym względem tego konia, jeśli nie chciało się aby się napędzał. Jego dobrą stroną jest jednak to, że potrafi wyratować skok w wielu sytuacjach. Jeśli Jonah przytrzymał ogiera, ten szedł nieco wolniejszym, acz nadal żwawym tempem, jeśli natomiast mu się to nie udało, pędzili do przeszkody. Skok oddał poprawny, wysoki i faktycznie mieli zapas, a kiedy wylądowali już galopem biegł do kolejnej przeszkody. Kiedy mężczyzna przeszedł do półsiadu, ten faktycznie trochę zwolnił, choć nadal bardzo podobało mu się to, że skaczą. Uszy jak radary, skierowane na wprost i zaraz lot nad stacjonatą. Tym razem nieco spokojniej, ładnie z dużym zapasem. Powiedzmy sobie szczerze - skoki na brązową odznakę nie były jakimś strasznym wyczynem, szczególnie dla konia, który chodził WKKW. Wylądował na tę nogę, na którą prosił jeździec. Ładnie wyjeżdżał łuki i prosto najechał na kolejną stacjonatę. Tu miał mały problem z wymierzeniem odskoku, ale ostatecznie i tak przeszkoda została pokonana, bez większego problemu. Lądowanie na prawą nogę, kolejny łuk i najazd na okser. Po pozwoleniu jeźdźca rozpędził się nieco, żeby zwolnić przy samej przeszkodzie i oddać poprawny skok. Przegalopował jeszcze chwilę i zatrzymał się w miejscu, które wyznaczył mu jeździec. Dostawszy wodze wyciągnął szyję i opuścił łeb do dołu. Parsknąwszy głośno zszedł z parkuru i dał się rozstępować, a następnie odprowadzić do stajni.

zt.

Christian Levrull - 2014-03-21, 18:25

R O Z G R Z E W K A


Po pojawieniu się na placu obok parkuru, gdzie był tylko jeden koń zaczął zbierać ogiera na kontakt i aktywizując tylną część jego ciała począł kręcić jakieś koła i inne łuki, by bardziej go ustawić na pomocach i uwrażliwić na nie. Jako, że postępowali trochę, przed wejściem na plac to teraz stęp zajął o wiele krócej, dlatego po chwili ze strony chłopaka pojawił się sygnał do kłusa, tu też liczne wolty itp., oraz przejazd przez drągi na kłus. Po paru krótkich minutach sygnał do galopu wpierw na ścianie, potem na ósemce wraz z dobrze zaakcentowanymi lotnymi do tego raz przejazd przez cavaletti na galop. Nie przechodząc do kłusa naprowadził go na drugi ślad, gdzie stała koperta 80cm ze wskazówką. Podjechał do niej w miarę blisko, pilnując prostego konia, mocno idącego od zadu z lekkim i swobodnym przodem. Przed wskazówką sygnał do skoku i podążenie za jego ruchem w półsiad i ręką. Po skoku od razu wjazd na niewielkie koło, by na drugiej ścianie, na drugim śladzie naprowadzić go na stacjonatę 100cm. Podprowadził go ponownie blisko do przeszkody nie chcąc dać mu zwolnić, ale również pilnując by nie wyrwał, w prawdopodobnie odpowiednim miejscu sygnał do skoku i znów Chris starał się jak najlepiej pójść za ruchem Locka. Po skoku duże koło i najazd na drugi ślad, gdzie wcześniej stała koperta; tym razem był tam okser 110x100 oczywiście bez wskazówki. Tu w zakręcie uaktywnił go bardziej, podnosząc przód, by dać mu możliwość "zobaczenia" przeszkody, po czym po podprowadzeniu mocny sygnał do skoku, wraz z od razu idącą ręką, by przypadkiem nie nadział się na wędzidle. Po skoku solidna pochwała, przejście do kłusa, potem stępa. Stęp na długiej wodzy w oczekiwaniu na wywołanie.

P R Z E J A Z D


Kiedy usłyszał imię swoje oraz karosza, zamknąwszy go w pomocach ruszył kłusem w stronę parkuru, kręcąc się chwilę między przeszkodami, by na dźwięk dzwonka zatrzymać się, działając paradą. Ukłonił się komisji, by następnie za szeregiem nr 3 zagalopować na lewo, na przeszkodzę nr 1, którą była stacjonata 90 cm, zresztą jak wszystkie tu przeszkody. Już w zakręcie pilnował go w pomocach, uaktywniając jego zad, podnosząc przód, zamykając w pomocach, by przypadkiem nie miał zamiarów kombinować i dobrze wpasował go w zakręt. Wyprostował go w najeździe, by podprowadzić w miarę blisko przeszkody, następnie sygnał do skoku oraz półsiad. Cóż takie przeszkody były "poniżej jego godności", ale tym razem liczyła się przede wszystkim technika i styl tej pary. Lądowanie na lewą nogę i dojazd do ściany nadal w aktywnym tempie, pilnował, by za bardzo nie był uwalony na przodzie, a sam miał możliwość pełnej jego kontroli. Dość ostry zakręt na lewo, w stacjonatę, szybka reakcja chłopaka w półparadzie i pomoc w odnalezieniu równowagi dla karosza po zakręcie. W miejscy wybicia sygnał do skoku i ponownie półsiad; starał się podczas lotu o nienaganną postawę i prawidłowe oddziaływanie pomocy. Lądowanie na prawo po czym galop w pomocach na wprost. Półparady przed miejscem, gdzie powinien przejść do kłusa, tam przysiadł go, pilnując płynnego i dobrze zaznaczonego przejścia i tym chodem najechanie na szereg nr 3. Nie dał mu iść za mocno, ale pilnował jego aktywności. Podprowadzenie do członu A i sygnał do skoku - tylko, że z kłusa, przy czym w trakcie lotu nie dawał "sugestii" co do nogi, po prostu przysiadł go w trakcie lądowania dając sygnał do szerokiej fouli do członu B, którym była stacjonata. Sygnał do skoku, lądowanie na prawo i mocne 3 foule do oksera nr 4, lekkie skrócenie i zamknięcie w pomocach Lock'a przed przeszkodą, następnie sygnał do skoku, półsiad za jego ruchem i lądowanie na prawo. Aktywnym tempem przejazd za przeszkodą nr 6, zakręt za nią w prawo na szereg nr 5, naprostowanie go w dojeździe i podniesienie przodu, szukanie odpowiedniego miejsca odskoku w dojeździe, następnie wejście w szereg stacjonatą jako członem A, 2 krótkie foule do członu B, którym był okser, lądowanie na lewo, znów regulacja jego tempa i ewentualna korekta i trochę dodanie w dystansie do przeszkody nr 6. 3 foule przed zamknięcie w pomocach, mocna praca dosiadu, półparady do skrócenie i sygnał do skoku lądowanie na lewo, dojazd do ściany i okrągłymi folami dojazd do triplle nr 7, wymierzenie odpowiedniej odległości, pamiętając o słabym doświadczeniu karosza w tego typu przeszkodach, ale dawał mu pewność oddziaływaniem swoich pomocy i na korzyść działała niewielka wysokość i szerokość przeszkody - jak na jego umiejętności i możliwości. Następnie lądowanie na prawo i zgodnie z założeniem odznaki galop po ścianie, następnie na przekątnej zmiana nogi przed kłus, zagalopowanie na lewo, na krótkiej ścianie przejście do kłusa, następnie do stępa, zaprezentowanie żucia z ręki, a po sygnale wyjazd z karym z parkuru. Po przejeździe solidne pochwały, sporo stępa i kierunek stajnia, gdzie się nim porządnie zajął.

{zt}

Lockhard - 2014-04-04, 23:11

edit
Anonymous - 2014-04-20, 17:40

Po zakończeniu próby na czworoboku, przyszedł z ogierem na parkur. Jako że był rozgrzany, to w ramach rozruszania przed skokami jedynie postępował go długo, trochę pokłusował robiąc liczne żucia z ręki, co by się Fuhrer rozluźnił i odprężył. Dla gimnastyki pokonali parokrotnie leżące na ziemi drągi i skoczyli parę niskich przeszkód, by przed egzaminem przejść do stępa i odsapnąć trochę.

Po wywołaniu nazwiska, ponownie nastawił konia na pomoce i kłusem wjechał na parkur. Zatrzymał się przed egzaminatorami by się im ukłonić, a później ponownie zakłusował i skierował konia na pierwszą przeszkodę - trzy cavaletti i krzyżaka 60cm. Skoncentrował się na prostopadłym najeździe, aktywnym i ze stałym tempem. Przed samymi cavaletkami dał lekki impuls łydką, przechodząc do niskiego półsiadu i oddając koniowi tyle wodzy, ile potrzebował by zapracować szyją i utrzymać równowagę. Na skoku oddał jej trochę więcej, natomiast podczas lądowania wyraźniej obciążył prawię strzemię, sugerując lądowanie na tę stronę. Poprowadził go równym galopem, dość spokojnym po obszernym łuku na stacjonatę numer dwa, wyższą o 20 cm. Ponownie aktywny najazd w równowadze na sam środek, łydka w sugerowanym miejscu odbicia, półsiad i podążenie za ruchem konia. Lądowanie tym razem na lewo, na prostej pozwolił Fuhrerowi na lekkie przyspieszenie, dopiero wchodząc w zakręt wziął go bardziej na siebie, wykonując dość ciasny manewr na trójkę - identyczną przeszkodę co poprzednia.

For Now - 2014-04-21, 23:18

Przybył więc na parcour, jako że czekała go jeszcze próba skokowa. Rudzielec był rozgrzany, toteż postępował tylko, pokłusował trochę, w międzyczasie wykonując żucia z ręki, jak mu Tony polecił, pokonał kilka razy drągi leżące na ziemi i skoczył parę niewielkich przeszkód i to wszystko. Przed samym przejazdem przeszedł jeszcze do stępa, by odsapnąć na moment, ale zaraz i tak musiał ruszać na parcour.
Po odpowiednim sygnale Führer znów został ustawiony na pomoce. Potem przeszedł posłusznie do kłusa - żywego, dosyć szybkiego. W nim wjechał na teren przejazdu zatrzymując się przed sędziami. Po chwili wrócił do poprzedniego chodu, w którym rozpoczął parcour. Skierował się na pierwszego krzyżaka z leżącymi przed nim trzema drągami. Pokonał je bez problemu unosząc wysoko nogi i wyciągając nieco szyję. Potem z równą łatwością skoczył nad przeszkodą wybijając się nieco zbyt mocno i zostawiając nad krzyżakiem nieco zbyt dużo zapasu. Na koniec wylądował na prawą nogę i wyrównując na początku nieco zbyt szybki galop i już w spokojnym chodzie skierował się po łuku na stacjonatę o wysokości 0,8 m. Znów pokonał ją bez problemów, tym razem jednak oddając ekonomiczny skok i nie zostawiając tyle miejsca nad drągami. Po lądowaniu na lewą nogę przyspieszył nieco na prostej wydłużając minimalnie krok, przy zakręcie znów wracając do roboczego tempa i kierując się na trójkę.

Naomi Eaton - 2015-04-01, 14:57

Po ukończeniu przejazdu na czworoboku, pozostało jej tylko zdać jeszcze część skokową i ustną. Zakładając, że osiodłała konia wszechstronnie, nie musiała zmieniać siodła między egzaminami. Teraz tylko wjechała stępem na rozprężalnię przy parkurze, gdzie postępowała jeszcze dłuższą chwilę po skończonym czworoboku. Następnie znowu zebrała wodze, zakłusowała i po dwóch okrążeniach przeszła do galopu. Przed wejściem na parkur musiała jeszcze rozprężyć Deadię na skokach, sprawdzić, jak prowadzi się ją po parkurze. Dlatego też po obszernej wolcie w galopie skierowała ją na pierwszą przeszkodę, niewielką stacjonatę. Przeszkody nie były wyższe niż na egzaminie, Naomi zależało właściwie tylko na sprawdzeniu jak klacz prowadzi się do przeszkody. Kierując ją na wprost, pilnowała tempa. Trzymała klacz zamkniętą w pomocach aż do samego miejsca odbicia, gdzie w jego momencie otwierała rękę, umożliwiając Deadii płynne wejście w górę. Jeśli klacz pędziła do przeszkód, Naomi przytrzymywała ją, przede wszystkim dosiadem. Jeśli czuła, że hanowerka próbuje spływać na boki, pilnowała ją w niejakim korytarzu stworzonym z pomocy. Jeśli natomiast po prostu szła zbyt wolno, choć wysokość nie wymagała dużej prędkości ani siły, to oczywiście jechała ją trochę mocniej.
Jakby nie było, na każdym skoku przechodziła w półsiad i oddawała klaczy wodze, umożliwiając pokonanie przeszkody w równowadze, bez szarpania.
Skoczyły przez tę samą stacjonatę z cztery razy, po dwa na lewą i dwa na prawą stronę, by nam sam koniec oddać jeszcze dwa skoki nad niewielkim okserem. Po tej rozgrzewce przeszła do kłusa, a po dwóch okrążeniach do stępa, głaszcząc karuskę po szyi i czekając na pozwolenie do rozpoczęcia egzaminu.

Fleau de Baian - 2015-04-01, 15:55

>>> ROZGRZEWKA <<<

Była pewna, że to zwykłe trening, chociaż podczas ujeżdżenia czuła, że jest pod czyimś okiem. Pomimo tego zdziwiła się, gdy Naomi zamiast do stajni skierowała ją na inną rozprężalnię. Nie wiedziała także, że czeka ją teraz przyjemniejsza rzecz - skoki.
Lekko już zmęczona, początkowo jej galop nie był zbyt energiczny, jednak po połowie okrążenia poprawiła się i przyłożyła, dzięki czemu utrzymywała równe i żywiołowe tempo. Instruktorka jak widać uczyła nie tylko dzieci, ale i konie - bo przy wolcie już praktycznie wygięcie miała idealne. Poza tym po pierwszym przejaździe była rozluźniona, więc i łatwiej jej wszystko szło.
Jechała idealnie prostopadle do postawionej przed nią stacjonaty - praktycznie nie spływała na boki, nie wyrywała do przodu, a w miejscu wybicia wyskoczyła w górę nie nadzwyczaj mocno, bo i przeszkoda tego nie wymagała. Podczas skoku zaokrągliła grzbiet i obniżyła w dół głowę. Wylądowała trochę twardo, ale był to nieznaczny, ledwie wyczuwalny błąd. Przy następnej przeszkodzie poprawiła już to, teraz robiąc to bardziej miękko. Poza tym była już na tyle zmęczona, aby podczas jazdy nie wyrywać, ale także nie tak wykończona, żeby się wlec. Ogólnie sprawowała się całkiem nieźle, na właściwie każdej przeszkodzie postępowała analogicznie - niezbyt mocne wybicie, aby oszczędzić siły, bo i tak przeszkoda tego nie wymagała; baskilowanie podczas lotu oraz wylądowanie, które to właśnie wychodziła najczęściej najgorzej i to wymagało zapewne największej pracy. Ale nie o to tutaj chodziło.
Przy okserze strąciła jedynie ostatni drąg przy drugiej stacjonacie, w końcu nie można wszystkiego robić bezbłędnie (co nie oznaczało, że tak miało stać się też na samym przejaździe), lecz ostatecznie zwolniła pierw do kłusa, potem stępa. Leniwie żuła wędzidło w oczekiwaniu na wyczytanie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group