Kate - 2013-05-31, 11:47 ROZGRZEWKA
Przybyła na rozprężalnię prowadząc u boku Midnight. W ręku okrążyła plac, aby klacz mogła zapoznać się przynajmniej trochę z nowym otoczeniem, po czym podprowadziła ją na środek, gdzie zatrzymała gniadą, spuściła i wyregulowała strzemiona oraz dociągnęła popręg. Po jakimś czasie podeszła do schodków, z których miękko wsiadła od razu wkładając prawą nogę w strzemię. Następnie dała dziesięciolatce łydkę do stępa. Na razie aktywne tempo i luźna wodza. Po trzech okrążeniach zmiana kierunku poprzedzona półparadą i kolejne 3 okrążenia, po których Kate zebrała wodze na kontakt i w stęp wplotła wolty, ósemki i serpentyny. Po kilku ćwiczeniach na obie strony łydka do kłusa i w tymże chodzie po 3 okrążenia na lewo jak i na prawo. Następnie w ćwiczenia znów wplotły się przeróżne figury, ale także przejścia kłus-stęp, stęp-kłus oraz zatrzymanie z kłusa i ruszenie kłusem ze "stój". O ile wszystko wychodziło dobrze przejście na chwilę do stępa, aby nieco odpocząć przed krótkim galopem. Po około dwóch minutkach znów łydka do kłusa i po okrążeniu, w zakręcie wypchnięcie do galopu, w którym zostały pokonane po dwa okrążenia na każdą stronę. Nie ma potrzeby przemęczać konia, wiec po ów galopie przejście do kłusa. W nim dwa okrążenia na obie strony i przejście do stępa.Anonymous - 2013-05-31, 16:15
Rozgrzewka
Wkroczyła na czworobok u boku Kate , od razu głośno wręcz basowo rżąc .Nerwowo szastała ogonem na boki , oglądając się za każdym źródłem dźwięku .Podczas zapoznawania się z otoczeniem energicznie parła na przód , strzygąc uszami w różne strony.Cała sztywna i spięta zatrzymała się na środku budynku , kuląc uszy podczas dopinania popręgu , jeszcze wcześniej nabierając powietrza w płuca .Podczas wsiadania zrobiła krok w bok , zadzierając łeb w górę,także zgryzając metal w pysku , towarzyszył jej przy tym nieprzyjemny dla ucha dźwięk .Automatycznie ruszyła do impulsie w postaci łydki , z początku wykorzystując luźną wodzę i wyciągając łeb i zaczynając przez chwile "tańcować" .Gdy pokonała trzy okrążenia na śladzie zmieniła kierunek , po pół paradzie kuląc uszy i znów zgryzając wędzidło w paszczy. Znów 3 kółka ,podczas których szeroko rozszerzała płatki nozdrzy .Schowała się poza kontakt , niechętnie chodząc różne figury.Nieco wypadała zadem jak i łopatką ,z czasem wyginając tylko szyję, mając nadzieje że dziewczyna się nie skapnie .Po ćwiczeniach na lewo i prawo przeszła do kłusa , podbijając nieprzyjemnie zadem , także uderzając w ręce dwudziestojednolatki .Ćwiczenia wykonywała takim samym sposobem co w niższym chodzie, nie wysilając się zbytnio.Przejścia wykonywała nieźle ,dalej będąc jednak nie rozluźnionym i spiętym . Zwolniła do stępa , mrużąc na chwile ślepia.Gdy minęły dwie minuty za kłusowanie , podrzucenie przodem i ciche kwiknięcie , które wyraziło jak bardzo nie chcę się jej pracować .W narożniku zagalopowanie , klacz znów wykonała serie baranków , robiąc dwa okrążenia na lewą i prawą stronę.Ostatecznie przejście do kłusa , kilka kółek i stęp.Kate - 2013-05-31, 19:10 Wszelkie barany jakoś wysiadywała i starała się zapobiec im. Nie bój się. Przejazd chyba łatwy, nie narobisz się zbytnio. Na wolty oko przymknięte nie zostało i Kate zaczęła bardziej pilnować, aby klacz choć trochę pracowała. Nie leń się, bo marchewek nie będzie, o!
Podczas stępa na koniec rozgrzewki dziewczyna postanowiła jeszcze kilka wolt wykonać, ze względu na to, że tych poprzednich raczej woltami całkiem dobrymi nazwać nie można. Tym razem pilnowała na prawdę uważnie, aby gniada wyginała się poprawnie. No przynajmniej ruda nie jest. Starała się także zapobiec ewentualnym barankom. Jeśli gniada przynajmniej trochę się poprawiła została pochwalona, ale dziewczyna w dalszym ciągu nie odpuszczała.Matthew - 2013-05-31, 22:47 Przybył na swym rosłym, zimnokrwistym ogierze!
...
Nie, nie to, poprawka:
Przytuptał na Smołce. <3
I tutaj taki zoooonk. Bo ja nie wiem jak to wygląd,a gdy koń chodzi tylko w westernie. :c Trochę chujnia na odznace. Ale Matt sobie poradził...!
Otóż, on się ubrał... w kowboja! Piękne dżinsy z podwójnymi szwami po zewnętrznej stronie, ładna koszula w kratę i kamizelka na to, z przeróżnymi srebrnymi udziwnieniami [czyt. ozdobami]. Plus ostrogi ładnie zdobione, chociaż nie do używania, a do wyglądania. No i kapelusz typu Stetson. Och, no i frędzle! dużo, dużo frędzli! Z czapsów, kamizelki, ze wszystkiego! <3
A Nemesis pięknie na błysk wyczyszczona, z wyjściowym ładnym padem pod westernowe siodło i ogłowiem pod kolor. Grzywa jak wiadomo nadal ufarbowana na błękit, w niektórych miejscach spleciona w drobne warkocze, a za gum powpinane jakieś pióra i inne takie głupoty.
No tak, Matt! Popierdoliło ci się chłopie i pomyliłeś Indian z kowbojami i dlatego te piórka w grzywie.
Och, no i możemy jeszcze dodać że jej ewentualnie porobił jakieś wzory na ciele. <3 Jasno brązowe, szare i białe - coby było widać na jej karym ciele.
Boże,biedny koń. Jak oni muszą wyglądać.
Dyskwalifikacja?
R O Z G R Z E W K A
Wtoczyli się na rozprężalnię, gdzie, no, szybko sie rozgrzali! Matthew od razu począł się rozciągać nieco w siodle, wyciągając łapki do uszu klaczy, otem do ogona i tak dalej. Ignorował wszelkie pewnie karcące spojrzenia towarzyszy broni.
Zrobili trochę kółek w stępie, niespecjalnie sie gdzieś śpiesząc. Bella cały czas działała w głównej mierze dosiadem ładnie ruszając miednicą wraz z ruchem grzbietu Nemci. Plus łydki i ładnie ustawione łapki i tak dalej.
Ach, no łapki - jako, że western, to kontakt oczywiście leciutki, na delikatnych bardzo wodzach. Trzymane w obydwu na razie łapkach, nisko nad siodłem, ze zgiętymi poprawnie łokciami i zamkniętymi nadgarstkami.
W końcu kłus, najpierw taki powolny truchcik właściwie. Ćwiczebny u Matta, prośba o angażowanie jakieś lekkie zadu u Nemesis. Jeśli chociaż chwilę się tam ładnie niosła to odpuścił i po prostu kontrolował tempo.
dodał dużo zakrętów, wolt i serpentyn, ładnie wtedy działając łydkami i biodrami. Zewnętrzną nogę cofał za popręg, wewnętrzną mocniej przyciskał, a miednica się lekko przekręcała w kierunku w którym mieli skręcić.
Było tez parę nagłych zrywów, czasami nawet prośba [nakaz] zawrócenia o pełne 180 stopni, jednak z dokładną informacją i cierpliwością, coby się nam Nemesis nie obraziła.
No, ciekaw jak tam jej umiejętności szybkiej reakcji i skrętności. <3
Potem chwila wolnego galopu, a potem szybki kłus i anglezowanie, o wcześniej cały czas był ćwiczebny.
W końcu wyciszył odpowiednio klacz, gadając do niej cicho i głaszcząc ją, ciułali dalej wolniutkim, praktycznie niemęczącym kłusem.
W końcu popierdzielili w stronę czworoboku!
P R Z E J A Z D
Pojawili się, z mam nadzieję grzeczną i ułożoną odpowiednio Smołką, no i wyszczerzonym do granic możliwości Mefjem. Wdreptali sobie całkiem aktywnie po prostej na środek czworoboku od literki A. Zatrzymali się gdzieś an środku w X, gdzie Bellamy mocno zablokował Nemesis krzyżem i lekko naparł na wodze. Dotował się oczywiście odpowiednio do niej, mają cna uwadze to, ze podczas rozgrzewki uważniej musiał poznać to, jak ona tam reaguje na pomoce. Dlatego też, że jest bystry, to się dostosował, nie?
Przy zatrzymaniu całkowitym fryzyjki rozluźnił się coby nie bała się tam ustać odpowiednio długo i skłonił się przed sędziami, przy okazji poklepując Smołkę po szyi, zagrzewając ją do walki.
Wszelkie komentarze komisji skwitował chytrym uśmieszkiem i zgnieceniem ich ukradkiem wzrokiem.
Gdy wystali odpowiednią ilość czasu poprosił ją znów o stęp i aktywnie wyprowadził ją na wprost, pilnując łydkami i dosiadem by ta nie wypadała nigdzie ani łopatkami, a ni zadem czy jakąkolwiek inną częścią ciała.
Dojechali do bodajże C, gdzie Mefju uważnie pilnował, by klacz nie ścięła zakrętu tylko się mężnie wygięła.
Przypomniał mi się cny rumak z grzywą w kolorze nieba. <3
Dalej skręt w prawo i ładna akcja łydkami, stabilizacja wodzy ewentualna i półparada do skupienia uwagi, no i zaraz po minięciu literki M wyraźna komenda do kłusa, zaakcentowana dobrą łydką. Ruszamy z iskrą! <3Anonymous - 2013-06-01, 11:52
Sophie napisał/a:
ROZGRZEWKA
Przybyła na rozprężalnię prowadząc w ręku Bambino. Czas, w którym miała zdawać odznakę nie ubłagalnie się zbliżał. Mimo to dziesięciolatka była pełna optymizmu i bez chwili zawahania w końcu znalazła się na stosunkowo pustej rozprężalni, gdzie dociągnęła popręg, spuściła strzemiona i wyregulowała je z ziemi. Przeznaczyła też chwilę na to, aby srokacz zapoznał się z nowym terenem. Następnie poklepała konia i podeszła z nim do schodków, z których wsiadła i od razu po przerzuceniu nad siodłem włożyła prawą nogę w strzemię, uprzednio oczywiście zakładając wodze na szyję ogiera. Po chwili dała Bambino łydkę do stępa jednocześnie wypychając go biodrami. Na razie wodze na lekkim kontakcie i aktywny stęp po obwodzie na lewą stronę. Po kilku minutach dziewczynka zebrała wodze na nieco mocniejszy kontakt i znów pokonała na lewo około cztery okrążenia. Następnie zmieniła kierunek przez półwoltę, cały manewr poprzedzając półparadą i pokonała kolejne 4 okrążenia. Potem zaczęła wykonywać najpierw obszerne wolty, jednak stopniowo zmniejszała ich średnicę. Lewą, czyli w tym wypadku zewnętrzną nogę cofnęła za popręg, a prawą na i takie działanie. Napięła też nieco bardziej wewnętrzną wodzę, prawą rękę nieco przyciągając do siebie, lecz nie odpuszczając lewą. Chciała jak najlepiej rozgrzać konia przed samym przejazdem, aby wszystko poszło dobrze. W wolty wplotła także serpentyny i ósemki, choć ich było już mniej. Po jakimś czasie znów zmieniła kierunek, tym razem przez ujeżdżalnię i powtórzyła ćwiczenia. Po kilku woltach, ósemkach i serpentynach wróciła na ślad i po jednym okrążeniu wypchnęła Srokacza do kłusa. W tymże chodzie także wykonała kilka wolt na obie strony, przejść kłus-stęp, stęp-kłus oraz kłus-stój i stój-kłus, a następnie wróciła na ślad i chwilka stępa przed galopem. Owego stępa na prawdę tylko chwila, aby potem znów wypchnąć Bambino do kłusa i po okrążeniu zagalopować w zakręcie. Nie chcąc zbyt męczyć konia Sophie pokonała w galopie po dwa okrążenia na każdą stronę w spokojnym tempie i zwolniła do stępa, przez kłus. Pozostało czekać na start...
Rozprężenie
Bardzo grzecznie, zupełnie bezproblemowo srokaty ogier przybył wraz z dziewczynką na rozprężalnię.
Po wszelkich poprawkach sprzętu, podszedł z nią do schodków, gdzie miło zaczekał, aż go dosiądzie i kiedy tak się stało, po otrzymaniu stosownych sygnałów ruszył stępem. Rozglądając się wkoło, żuł wędzidło, czego skutkiem była piana na mordzie. Poruszał się żwawo, bardzo aktywnie, angażując się w to, co ma dziś do wykonania.
Podczas zbierania wodzy przez blondynkę ? wszedł stopniowo na kontakt, równo się opierając.
Prawidłowo reagował na przepuszczalność, wchodząc w zgięcie, wyginając szyję w delikatny łuk. Wpisywał się we wszelakie pół wolty, wolty, serpentyny, wężyki itd. niczym nie wypadając ani w nie wpadając, odpowiednio się wyginając.
Zmieniając kilkakrotnie kierunku, po pewnym czasie płynnie zakłusował. Kroczył równie aktywnie, poskładany wstępnie w kupie, luźny, swobodny. Także wszelakie ćwiczenia nie stanowiły problemu, przejścia lekkie na paluszek.
W trakcie wprowadzenia galopu, nic a nic się nie zmieniło, choć dużym plusem była o wiele większa wygoda niż w niższym chodzie. Z bardzo dobrą akcją przodów, acz nie wybitną, miękko przemieszczał się.
Kończąc czwarte okrążenie galopu, stopniowo zwolnił do stępa, już tylko oczekując startu.
{ sorry, ze tak długo i okropnie brzydko ;< }Nemesis - 2013-06-01, 12:16 Przybyła pod Matt'em, cudnie wręcz prezentującym się w roli kowboja. Jak zawsze z resztą. A codo tych piórek, to widocznie się chłopak za dużo 'Tańczącego z wilkami' naoglądał. Nawet po Nemci widać było, że próbowana ją na Cisco przemalować Całość wyglądała trochę jak krzyżówka 'My Little Pony' z 'Barbie' i paroma innymi kolorowymi zabawkami. Jeszcze się chyba w dodatku na kolory grzyw zamienili... xd
Pewnie wywalą ich na tzw. "zbity pysk", potem zapakują i odeślą do psychologa
Karuska rozglądała się wokół, radary chodziły we wszystkie strony. Po chwili jednak dała sobie spokój i skierowała uszy do tyłu, skupiając całą uwagę na Bellamy'm.
R O Z G R Z E W K A
Już na rozprężalni, stępowała po kole, nie przejmując się zbytnio tym, co tam wyczynia na górze jej jeździec. Zerkała co jakiś czas na inne konie i ich kompanów-ludzi. Gdy do kłusa przyspieszona została, zad podstawiła ładnie. Zgrabnie pokonywała zakręty, następnie przykręcili gdzieś na woltę. Kilka kół po śladzie wykonała, ciało swe wyginając nieco w łuk. Potem jeszcze kilka serpentynek i na zmianę tak.
Zrywy były też niczego sobie. Btw, gdy darła sobie galopem to tak jakoś z radości, a może z potrzeby upustu energii podbiła nieco zadem. Zaraz po prośbo-nakazie kara przyhamowała i zawróciła na zadzie, by zaraz biec w kierunku z którego wcześniej biegła.
I galopem sobie spokojnie, rozluźniona biegła. Po jakimś czasie dostała sygnał do kłusa, toteż zwolniła trochę, do pożądanego przez Bellamy'iego tempa.
Na pieszczoty i rozmowę z karym Mefjem, Nemcia odpowiadała spokojnym, cichym rżeniem i parsknęciami. Takie tam pogaduchy.
No i...
Cytat:
W końcu popierdzielili w stronę czworoboku!
P R Z E J A Z D
Smołka zapakowała swój zad grzecznie na czworobok, racząc sędziów/oceniających wysoką dosyć akcją kończyn. Zatrzymana przez Matt'a gdzieś na X, parskając. Spokojnie stała, czekając na rozwój wydarzeń (borze liściasty, jaki dramatyzm )
Aż w końcu ruszyli. Fryzia tam niczym nie wypadała. Skręciła w prawo, zadem ładnie pracując. Skupiona była na tym świrniętym na górze Na sygnał Matta w M przeszła płynnie do kłusa. Zbliżała sie do B.Anonymous - 2013-06-01, 13:00
Kate napisał/a:
Wszelkie barany jakoś wysiadywała i starała się zapobiec im. Nie bój się. Przejazd chyba łatwy, nie narobisz się zbytnio. Na wolty oko przymknięte nie zostało i Kate zaczęła bardziej pilnować, aby klacz choć trochę pracowała. Nie leń się, bo marchewek nie będzie, o!
Podczas stępa na koniec rozgrzewki dziewczyna postanowiła jeszcze kilka wolt wykonać, ze względu na to, że tych poprzednich raczej woltami całkiem dobrymi nazwać nie można. Tym razem pilnowała na prawdę uważnie, aby gniada wyginała się poprawnie. No przynajmniej ruda nie jest. Starała się także zapobiec ewentualnym barankom. Jeśli gniada przynajmniej trochę się poprawiła została pochwalona, ale dziewczyna w dalszym ciągu nie odpuszczała.
Podczas kolejnych prób wyginania M nieco się poprawiła , jednak nie można było to nazwać prawidłową pracą. Przeżyje to że nie dostanie marchwi , w końcu lepiej się lenić .A tak na marginesie to Kate ponownie podciągnęła popręg ? Wracając: po pewnym czasie była widoczna poprawa ,jednak nie zabrakło tam też podrzucania przodami i tyłem .
/sorka za gniota ;<Robert - 2013-06-01, 21:11 Rozgrzewka
Wjechał na halę od razu na Bad, pięknie prezentując przed sędziami kobyłę, jak i siebie. Przywdział szary rajtrok z czarnymi kieszeniami oraz kołnierzykiem, który zdobiła złota lamówka, błękitną koszulę z krawatem, białe rękawiczki oraz bryczesy z szarym lejem, a do tego pięknie wypastowane oficerki z ostróżkami oraz czarno-szary kask. Bad miała na sobie limonkowy czapraczek z Eskadrona oraz owijki. Chyba, że nie można było takowych nakładać na odznakę, to wtedy ich po prostu nie było
Coby nie tracić czasu chłopak zaczął stępować klacz. Kilka okrążeń na lewo i prawo, włączając w to wężyki oraz wolty. Po mniej więcej 10 minutach zaczął nabierać wodze i ćwiczyć zatrzymania. Kiedy już nabrał sobie Bad na odpowiedni kontakt, ustawił ją po skosie do bandy na zewnątrz, trzymał mocniej zewnętrzną wodzę, zaś wewnętrzną łydkę przesunął za popręg, aby porozluźniać karą w ustępowaniu od łydki. Tu również na obydwie strony. Dopiero potem przyszła pora na zakłusowanie. Stały, delikatny kontakt i aktywna łydka, pobudzająca zad. Robert pilnował, aby Bad nie przyspieszała i wyjeżdżała dobrze narożniki. Coby nie kręcić się bez sensu w kółko, nakierowywał klacz na wolty oraz wężyki, kręcąc dla rozluźnienia slalomy. Do tego doszły przejścia do stępa i do stój. Zarówno w dół, jak i w górę, o. Dla uelastycznienia, po jakimś czasie chłopak zaczął na zmianę dodawać i skracać kare babsko.
Po tym wszystkim chwila odpoczynku w stepie z żuciem z ręki. Tak około trzech minut, po czym nabranie wodzy i zagalopowanie ze stępa na lewo. Tutaj jechał w półsiadzie rozgalopowując Bad. Na obydwie strony po jednym kółeczku, aż wsiadł w siodło i najechał na przekątną, gdzie wykonał lotną zmianę nogi. Zmienił pomoce i od razu półparadka po prostej. Wjazd na woltę i rozluźnienie po kole. Odpowiednie wygięcie i ponownie lotna. To samo ćwiczenie w drugą stronę, po czym przejście do stępa i chwila odsapki przed przejazdem.I So Bad - 2013-06-01, 21:30 Kobyła uważnie wkroczyła na tak dobrze znany jej czworobok, który jakby nie patrzeć był jej drugim domem. Nie czując stresu, ani żadnych obaw klacz ruszyła posłusznie stępem, gdy otrzymała pomoce właśnie do tego chodu.
Od samego początku kara szła uważnie wykonując obszerne kroki bez ociągania się, aktywnie prąc do przodu. Energia skumulowana w tym wielkim cielsku jeszcze da o sobie znać. Mimo to jednak zdając sobie sprawę z powagi tego przejazdu, tak jak i na każdych zawodach konisko pilnowało się coby przypadkiem nie wysadzić jeźdźca na orbitę.
Doświadczona ujeżdżeniowo Bad nie miała żadnych problemów z poprawnym wykonaniem ustępowania z obydwie strony. Wystarczyły tylko odpowiednio użyte pomoce, które zaowocowały poprawnym ich odbiorem, którego rezultaty prezentowały się nienagannie. (masło maślane )
Robert nie mógł narzekać też na wygodę chodów karej, które były ucieleśnieniem jazdy w fotelu i to bardzo miękkim i wygodnym fotelu. Wyginając się wokół łydek i ładnie podstawiając powoli zad pod kłodę, Impression skupiała się na zadaniach bardzo mocno. Pokazując zarazem tym samym swoje znakomite wyszkolenie do dyscypliny ujeżdżenia.
Żucie z ręki zostało wykonane poprawnie przez klacz, która wykonując to ćwiczenie wyraźnie pracowała grzbietem, umożliwiając swoim mięśniom na rozgrzanie się i rozluźnienie.
Przy galopie Bad pozwoliła sobie na nieco szybsze tempo, jednocześnie jednak oddając kontrolę jeźdźcowi który nawet niewielką półparadą mógłby zatrzymać ją z pełnego galopu do stój. Głowa wyraźnie się obniżyła, a klacz weszła w ustawienie, angażując mocno zad, który wkraczał pod kłodę bardzo wyraźnie.
Przy pierwszej lotnej, która została wykonana na przekątnej karuska pozwoliła sobie na mocniejszy podskok, lekko wyrzucając zad ku górze. Przy powtórce ćwiczenia, zmiana była ledwie wyczuwalna.
Po przejściu do stępa, klacz wyciągnęła łeb ku przodowi, by na luźnej wodzy rozluźnić ponownie mięśnie.Robert - 2013-06-01, 21:49 Poklepał klacz po szyi i na sygnał nabrał ponownie wodze. Stępem zebranym, elegancko siedząc w siodle wjechał na linię środkową od A. Trzymał równo kobyłę w łydkach, pracując biodrami. Przed X półparada i zatrzymanie. Wodze chwycił w jedną dłoń i ukłonił się przed sędziami. Dopiero wtedy chwycił znów wodze i sygnał do stępa. Po linii prostej, aż do C, przy którym skręcili w prawo. Na krótkiej ścianie, tuż po wyminięciu narożnika znaleźli się przy M, gdzie chłopak dał sygnał od łydek oraz dosiadu do zakłusowania. Trzymał stały kontakt z klaczą, podpychając ją łydkami. Szła ładnie zebrana z okrągłym grzbietem oraz podstawionym zadem. Na długiej ścianie, tuż przy B, odbili w prawo po łagodnym łuku kręcąc koło od B, poprzez E, aby powrócić do B. Aktywniejsza wewnętrzna łydka, kierunek pokazywany wodzą i pilnowanie wygięcia. Kiedy znaleźli się przy E, Hartnett usiadł w siodło do kłusa ćwiczebnego. Przygotował klacz dając jej delikatną półparadę i tuż przed B, wypchnął ją do galopu na prawą nogę. Siedział wyprostowany, mocno w siodle, utrzymując karą zebraną i w tym chodzie. Pilnował tempa, aby się nie rozpędzała, gdyż nie mieli galopować dużego odcinka. Dopiero między H i C, tuż przy narożniku chłopak zadziałał mocniej ręka i odchylił się do tyłu, przechodząc do kłusa anglezowanego.
Podnosił się na zewnętrzną nogę i trzymał pierwszego śladu. Po wyjechaniu narożnika z wygiętym łebkiem do środka, zadziałał mocniej do wewnątrz łydką oraz wodzą, przy literce M kierując klacz na przekątną. Trzymał ją w łydkach równo i prowadził po prostej, idealnie mijając po środku X, dojeżdżając do K. Oczywiście przed dojechaniem do bandy wysiedział dwa takty i zmienił nogę, na którą miał anglezować.Kate - 2013-06-02, 11:18 Gdy klacz poprawiła się dziewczyna krótko ją pochwaliła, ale tej samej reakcji nie było na podrzucanie czymkolwiek. Do przejazdu jeszcze trochę czasu, to może coś zdziałają. Kate jeszcze raz naprowadziła M na obszerną woltę. Pilnowała zarówno aktywnego tempa, jak i wygięć. Zewnętrzna noga powędrowała lekko za popręg, zaś wewnętrzna - na. Wewnętrzna ręka została też przysunięta bardziej do siebie. Po owej wolcie pochwała jeśli można ją było nazwać woltą i jeszcze jedna figura. Jeśli nie kolejne ćwiczenia, aczkolwiek nie za ciężkie. A bez marchewek się nie obejdzie gniada. Jeszcze zobaczy! Ale odznaka odznaką. Mimo że czasu jeszcze trochę, to leci on szybko. W końcu zacząć trzeba będzie. Najwyżej nie zda nasza biedna Kate. Anonymous - 2013-06-02, 15:22 ochwalona parsknęła krótko , na razie oszczędzając Kate i nie podrzucając swoją dupką.Naprowadzona na dosyć obszerną woltę przyspieszyła i skuliła uszy .Wykonała ją prawie że podręcznikowo , jednak wypadła lekko łopatką.Następną figurę wykonała już o wiele lepiej ,ładnie wpisując się w okręg.Czemu ma nie zdać ? Przecież M. to super koń , a umiejętności dziewczyny są wysokie x3.I So Bad - 2013-06-02, 20:38 Po rozgrzewce przyszła pora na przejazd, który dla klaczy był niczym jazda rekreacyjna. Klaczy ujeżdżonej na poziomie klasy CC, taki przejazd nie sprawi najmniejszego problemu.
Przechodząc jednak do rzeczy, na pełnym lecz delikatnym kontakcie w ustawieniu, kara ruszyła posłusznie stępem zebranym przez środek czworoboku. W literce X nastąpiła zatrzymanie, które kara wykonała idealnie. Obydwie pary nóg ustawione w linii prostej, żadna z nich nie spoczywająca, równomierne obciążenie na czterech kończynach.
Po ruszeniu stępem pośrednim, w miejscu litery C kara wywinęła się ładnie wokół prawej łydki jeźdźca.
Przy literce M nastąpił kłus, gdzie klacz wciąż będąc na stałym kontakcie, szła prężnie do przodu, energicznym i sprężystym kłusem, wyraźnie akcentując każdą stawianą kolejno po sobie kończynę.
Podczas kręcenia koła na prawo i wycięcia w tą stronę, kara nadal bardzo aktywnie pracowała zadem i grzbietem, nie wpadając ani nie wypadając łopatką na zewnątrz.
Zagalopowanie odbyło się bez żadnych ekscesów, znakomity okrągły galop klaczy i wyśmienita równowaga jeźdźca, oboje prezentujący idealny duet.
Przejście do kłusa wykonane zostało prawidłowo, płynie bez zbędnego zatrzymania się w miejscu. Po przejściu do kłusa, zmiana kierunku poprzez przekątną z litery M do litery K. I zmiana nogi prowadzącej, do czego klacz otrzymała wyraźny sygnał poprzez dosiad jeźdźca.Christian Levrull - 2013-06-03, 00:47 {Za pozwoleniem, przez wzgląd na czas i mój wyjazd za dni parę, przejazd z jednym poście.}
Pojawił się na terenie pobliskiego czworoboku z Orbitem w ręku, w ostateczności musiał wszystko popoprawiać, by nie wyglądali na przejeździe jak ze wsi. Zarówno gniady i Chris byli oczywiście ubrani odświętnie, chłopak stosownie ubrany etc., natomiast na ogierze biały czaprak, podkładka z owczym, nasmarowane siodło ujeżdżeniowe, białe owijki, ogłowie z oczywiście meksykanem i wędzidłem podwójnie łamanym, miedzanym, cienkim, tak jak ostatnio chłopakowi ubrał. Jako, że wszystko podopinane to pochodził z nim jeszcze chwilę uspakajając zarówno siebie jak i jego. Zawsze jakiś stresik jest, no nie? Wreszcie znalazłszy podest wyregulował strzemiona po czym lekko usiadł w siodło na dłużej, swobodnej wodzy i ruszył w stronę miejsca na rozgrzewkę.
ROZGRZEWKA
Kiedy pojawili się na w.w. placu, na którym były już 2 konie skrócił wodze na kontakt, acz nadal miał on dużą swobodę. Pilnował aktywnego tempa już od samego początku, działając na razie przede wszystkim w dosiadzie i łydce. Trochę tak z nim pochodził, następnie skracając wodze i od razu dojeżdżając do ręki. Teraz mógł wyczuć z jego strony liczne półparady i od tego momentu zaczął z nim sporo wolt, kół, łuków, by się trochę wygimnastykował. Oczywiście ciągle pilnowany w pomocach i na nich ustawiony w razie czego korekta i automatyczne poprawienie ćwiczenie lub elementu, które sprawiało problem. Trochę go w tym stępie pomęczył, by wreszcie dać sygnał do kłusa, tu na początku praca nad rytmem i mocną pracą idącą od zadu i swobodnym przodem, by przypadkiem nie zawisł, bo na czworoboku będzie problem. Potem wdrożył przejścia, koła, wolty, zmiany kierunku, które licznie występowały tu na rozgrzewce i oto chodziło. Gdy zwolniło się miejsce, dał sygnał do galopu, 2/3 kółka na lewo i prawo z lotną zmianą nogi i oczywiście woltami. Do tego powtórzył na długich kontrgalop, by sprawdzić jego uwagę na pomoce, w razie czego, by coś skorygować. Przejście do kłusa, ustępowanie, by sprawdzić działanie na łydki i resztę pomocy, dodatkowo żucie z ręki i przejście do stępa na luźniejszej wodzy w oczekiwaniu na naszą kolej.
PRZEJAZD
Po rozgrzewce wziął chłopaka na kontakt i utrzymując na aktywnych i działających pomocach, pilnujących ustawienia skierował się z gniadym w stronę czworoboku. Słysząc swoje imię i czując uważnego ogiera dał sygnał do kłusa, regulując tempo i ustawienie na kłus roboczy, a przynajmniej by tak wyglądał. Wjechał w takim rytmie z nim w A, równy kontakt, stabilna łydka i dosiad miała prowadzić go na wprost, aż do X, gdzie to pojawiła się odczuwalna parada, tym oto sposobem zatrzymali się. Chłopak ukłonił się w stronę sędziów, po czym na ustawionym na pomocach Orbicie zakłusował skupiając sie również na swym dosiadzie, w końcu nie koniecznie lubił wysiadywany. Ogier mógł poczuć co jakiś czas półparady z jego strony, które miały przypomnieć o czujności ogiera, zaś łydką pilnował tempa, tak by Rut swym zarąbistym ruchem powalił ludzi na kolana, ot co. Po dojechaniu do C skręcił w prawo nadal utrzymując go w odpowiednim ustawieniu i tempie. Następnie po odpowiednim wyjechaniu narożnika bardziej zapracował dosiadem uaktywniając szanowny tyłek gniadego, by ten wyciągnął kłusa. Oczywiście na pysku nie popuszczał, jedynie kierując go bardziej ku dołowi, ale tak, by ten miał oparcie w tym momencie na ręce chłopaka. Przed narożnikiem i tym samym końcem przekątnej wziął go bardziej na siebie, by ponownie powrócić do kłusa roboczego. W tym ustawieniu dojechał do P, gdzie wprowadził go na 10m koło pilnując w dosiadzie, łydce i na kontakcie w ustawieniu oraz by utrzymywał tempo. Po wyjeździe z wolty wyprostował go, by działaniem łydki przede wszystkim i reszty pomocy wyjechać dobrze zakręt na przecięcie czworoboku tak, by dojechać do E, gdzie to znów zapracował pomocami nad wygięciem i wprowadził go na ślad, gdzie wyprostował, by znów działaniem półparad zasygnalizować, że kolejne przed nimi i wjechać jak wcześniej tylko, że w S na woltę 10m, znów pilnowanie tempa i ustawienia. Po wyjechaniu z niej regulacja tempa, by w S pojawiła się parada i tym samym 5' nieruchomość. Ruszenie stępem pośrednim, dobry wyjazd narożnika, by skierować go na przekątną, na którym natomiast wymagał stępa swobodnego; dlatego trzymając tempo w łydce i pracy dosiadem wypuścił na kontakcie tak, by ten zszedł maksymalnie do dołu, rozluźniając grzbiet i tym samym bardziej podchodząc zadem pod kłodę. W V stępo pośredni, a już przed narożnikiem sygnał do kłusa roboczego półparada, głębiej usiadł w siodło, by następnie dać sygnał pomocami do zagalopowania na lewą nogę. Na długiej ścianie w zamkniętej łydce, luźnej pracy bioder i idącej za jego ryjkiem ręką sygnał do wydłużenia, ale nie rozpędzania się! Na końcu ściany skrócenie, wzięcie go bardziej na siebie i w C koło 15m w ustawieniu i tempie, po wyjeździe ustawienie na pomocach i zwrócenie uwagi przez półparady, by już na początku ściany zacząć kontrgalop; mocno pilnował ustawienia każdą pomocą, by nie dać powody do zmiany nogi, dojeżdżając do środka zaczął spychać go łydkami i wewnętrzną wodzą do ściany, nadal nie zmieniając ustawienia. Na końcu ściany regulacja tempa i przejechanie do przekątnej wjazd na nią galopem, w X przejście do kłusa, by przed narożnikiem zagalopować na prawo. Tak jak wcześniej regulacja ustawienia i tempa, na długiej ścianie dodanie z takie same pomoce jak przedtem. Przed krótką ścianą skrócenie, w A koło 15m w ustawieniu pilnowanym przez Chrisa tak uparcie. Wyjazd z wolty, półparada, by wjeżdżając na długą ścianę w ustawieniu na prawo zacząć kontrgalop, znów pilnowanie ustawienia, by nie dać mu możliwości kombinowania, dojechanie do X i zepchnięcie w odwrotnym ustawieniu ustawieniu go do ściany. Po dojechaniu do niej regulacja tempa, wjazd na przekątną, a przed K przejście do kłusa, przejazd krótkiej ściany i znów wjazd na przekątną, w dodaniu, znów stały kontakt, acz elastyczny, mocna praca dosiadu i łydki. Skrócenie do roboczego i jazda nim, aż do B, gdzie wjechał z nim na koło 20 m, czyli aż do ściany, gdzie wykonał żucie z ręki, w aktywnym tempie, pracującym tyle, zamknięty w łydce i wypuszczonej wodzy, by zszedł ku dołowi i znów pokazał rozluźnienie grzbietu. Oczywiście tu też pilnowanie łydką i dosiadem ustawienia. Przy wyjeździe nabranie wodzy do ustawienia, roboczym na ślad aż do A, gdzie po półpradzie pilnując wygięcia wjechał na środkową, by zatrzymać się w X, ukłonił się ponownie, wypuścił wodze, by usunąć się z czworoboku na luźnej wodzy.
Po przejeździe porządnie go postępował i pochwalił. <3 By odsapnął u przygotował się na skoki.
{zt}Kate - 2013-06-03, 15:44
Midnight Madness napisał/a:
ochwalona parsknęła krótko , na razie oszczędzając Kate i nie podrzucając swoją dupką.Naprowadzona na dosyć obszerną woltę przyspieszyła i skuliła uszy .Wykonała ją prawie że podręcznikowo , jednak wypadła lekko łopatką.Następną figurę wykonała już o wiele lepiej ,ładnie wpisując się w okręg.Czemu ma nie zdać ? Przecież M. to super koń , a umiejętności dziewczyny są wysokie x3.
Za poprawnie wykonane wolty klacz spotkało trochę pochwał. W sumie, jak się obędzie bez lenistwa, to zdadzą. Chyba... Dziewczyna chwilę jeszcze stępowała po śladzie, z jedną woltę wykonała, tyle że w przeciwną stronę, a potem przyszedł czas na przejazd. Miejmy nadzieję, że Midnight nic do głowy nie strzeli... W każdym razie przejazd zaraz się zaczynał, więc Kate po raz ostatni wykonała jakąś dużą woltę, a potem poklepała klacz, jeśli wyszła dobrze i skierowała ją w stronę czworoboku.
PRZEJAZD
Po rozgrzewce Kate wjechała na czworobok stępem pośrednim. Nałożyła białą koszulę, tego samego koloru bryczesy, a czarne oficerki, kask i rękawiczki pięknie komponowały się z nieskazitelną bielą. Tempo aktywne, aczkolwiek dziewczyna nie nakręcała zbytnio klaczy, bo zaraz trzeba się zatrzymać. Trzymała się prostej linii prowadzącej do punktu C. Przed punktem X wysłała gniadej półparadę, a zaraz potem, gdy już znalazły się w odpowiednim miejscu zatrzymała dziesięciolatkę i ukłoniła się sędziom. Wodze trzymała na elastycznym kontakcie, pięty w dole, a ręce i łydki spokojne. Przy tym plecy amazonki pozostawały proste, ale nie wyglądało to, jakby połknęła kij.
Po kilku sekundach nieruchomości Kate dała klaczy lekką łydkę do stępa i po prostej dojechała do punktu oznaczonego literą C. W nim skręciła w prawo, a potem, zaraz po wyjechaniu zakrętu w M dała klaczy łydkę do kłusa lekko wypychając ją przy tym biodrami. Od razu zaczęła anglezować na dobrą nogę. Pilnowała od początku roboczego tempa i tak też dojechała do B, gdzie naprowadziła klacz na woltę, których to gniada tak nie lubiła. Tym razem pilnowała, aby ładnie się wpisała w okrąg, tak jak przy tej ostatniej. Do punktu E anglezowała nie za wysoko i równo, a w owym punkcie usiadła w siodło do kłusa ćwiczebnego. Ten dosiad był akurat chyba jej najmocniejszą stroną jeśli chodzi o kłus. No cóż. Jeździło się na oklep nie raz. Jak widać i to ma swe plusy. ;> Ciągle pilnowała wygięcia, a przed powrotem do B wypchnęła klacz do galopu i powróciła na ślad. Przy zagalopowaniu obciążyła bardziej stronę prawą, aby klacz właśnie na tą nogę zagalopowała.