To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Ameryki - [AMERYKA PÓŁNOCNA] Stany Zjednoczone

Lorien Wayford - 2018-05-31, 00:50

- Nie wiem Gerard, nie chcę żeby była to tylko moja decyzja. Nie chcę podejmować jej samodzielnie.- Prawie jęknęła czując się jeszcze gorzej niż przed chwilą.
Obracając się w jego stronę posłała mu pełne niepewności przestraszone spojrzenie. W tym momencie bała się nawet podejść, nie wiedząc jak na to wszystko patrzył Wayford, który przecież był już rodzicem.
Zdawała sobie sprawę z tego, że im dłużej będzie zwlekać tym gorzej,. Z drugiej jednak strony nie potrzebowała dziecka, aby być szczęśliwą w związku. Jednak kiedy jak nie teraz? Za parę lat może być jeszcze gorzej, a do tego zaczną pojawiać się pierwsze problemy.
Przytłoczona tym wszystkim przeniosła spojrzenie na paczkę fajek, w których stronę tęsknie zerknęła.

Gerard Wayford - 2018-05-31, 09:36

Posłał Lorien pytające spojrzenie, nie do końca wiedząc, co chciała przez to powiedzieć. Jeżeli nie sama, to z kim? Może z nim? Nie żeby umywał od tego ręce, tylko dla niego nie był to żaden problem. W przeciwieństwie do Lorien nie musiał się obawiać nieznanego, bo dobrze wiedział, jak to wygląda i właśnie dlatego uważał, że w tej kwestii powinna dojść do zgody sama ze sobą. Jakby nie patrzeć, macierzyństwo zawsze dotyczy trochę bardziej matki.
Westchnął cicho, po czym powiódł wzrokiem za jej spojrzeniem na paczkę fajek, którą wziął do ręki i gestem zaprosił Lorien do siebie, być może przekonując, że nie miał nic przeciw, żeby była blisko. Jeśli podeszła, mogła się poczęstować papierosem, a także została objęta w pasie. - Naprawdę musisz to najpierw poczuć, bo inaczej będziesz nieszczęśliwa. - Wyjaśnił jej spokojnie, żeby przestała to traktować jak zadanie do wykonania.

Lorien Wayford - 2018-05-31, 10:47

Widząc to spojrzenie zrozumiała, że nie do końca jasno się wyraziła.
- Po prostu chcę wiedzieć czy ty też tego chcesz. Nie chcę żeby była to tylko moja decyzja. - Wyjaśniła zbliżając się do mężczyzny i przytulając do nagiej ciepłej skóry westchnęła cicho.
- Mam nadzieję, że nie chodzisz pół nagi w towarzystwie moich sióstr i matki. - Zażartowała chcąc rozluźnić atmosferę.
- Wiem Gerard, dlatego pomyślę o tym jeszcze, ale nie teraz. - Oznajmiła ale nie sięgnęła po wspomniane fajki zdecydowanie preferując towarzystwo swojej drugiej połówki.

Gerard Wayford - 2018-05-31, 13:54

- Szczerze? Nie myślałem o tym - przyznał, dając jej do zrozumienia, że nie jest w stanie udzielić jej teraz odpowiedzi. Nie miał pojęcia jakie jest jego stanowisko w tej sprawie. Głównie dlatego, że był już ojcem, więc nie miał już tej palącej potrzeby zostania rodzicem... Prawdopodobnie dobrze byłoby mu w obu wersjach - tak, jak jest teraz, ale również gdy zdecydowaliby się zostać rodzicami.
- Przylepisz się do mnie - ostrzegł ją z rozbawieniem, zanim zdążyła wtulić się w rozgrzane ciało. - Dzielnie poczekałem z rozebraniem się do przyjścia tutaj - odparł, uśmiechając się do niej.
- I dobrze - podsumował, odkładając fajki na miejsce, choć odkąd wziął je do ręki, zaczęło go strasznie ciągnąć żeby zapalić... Jednak zamiast tego zdecydował się skraść Lorien krótki pocałunek.

Lorien Wayford - 2018-05-31, 14:05

- Rozumiem..- mruknęła krótko mogąc mieć tylko nadzieję, że Gerard sam również się nad tym zastanowi. Był w innej sytuacji, dlatego Lorien nie zamierzała nalegać, jeśli sam nie odczuwał potrzeby zostania rodzicem po raz kolejny.
- Trudniej będzie ci się mnie pozbyć.- Na nic zdały się ostrzeżenia Gerarda ponieważ blondynka i tak skorzystała z zaproszenia, odnajdując spokój i ukojenie w objęciach mężczyzny.
- To sposób na odwrócenie mojej uwagi?- Spytała i po tym krótkim pocałunku zainicjowała kolejny, znacznie dłuższy i mniej delikatny. Oburącz obejmując Wayforda za szyję przylgnęła drobną sylwetką do jego ciała rozkoszując się tą chwilą intymności, na jaką sobie pozwolili.

Gerard Wayford - 2018-05-31, 15:35

- Tak - przyznał wprost, nie kryjąc się ze swoimi zamiarami. Był to jego sprawdzony sposób na odwrócenie jej uwagi od zmartwień, który jak dotąd, jeszcze nigdy go nie zawiódł.
Zaangażował się w wymianę pocałunków, ani nie myśląc o przerwaniu w jej najbliższym czasie. Z pasją pieścił jej usta swoimi, nie wpijając się w nie jednak chaotycznie i pożądliwie, tylko raczej niespiesznie. W międzyczasie przesunął dłonie na talię blondynki, jedną z nich wsuwając pod materiał koszulki. - Tylko nie wypchnij mnie z okna - wymruczał rozbawionym tonem, w przerwie między pocałunkami. Może przy odrobinie szczęścia nie przyciągną uwagi nikogo z zewnątrz, bo pewnie było ich bardzo dobrze widać w oknie, jeśli stanęło się w ogrodzie i spojrzało w górę.

Lorien Wayford - 2018-05-31, 17:57

- Bardzo skuteczny.- Wymruczała pomiędzy pocałunkami, które ku zaskoczeniu Lorien zaczęły coraz bardziej się rozwijać. Nie sądziła, że Gerard również da się temu porwać, zwykle to on wyciszał blondynkę nie pozwalając jej popchnąć tego dalej.
Uśmiechając się kącikiem ust w reakcji na podciąganą koszulkę, nieznacznie naparła na ciało Gerarda cały czas kontynuując przyjemną i odrobinę leniwą wymianę pocałunków. Pieściła jego wargi czule i z wyczuciem, darując sobie jednak wzniecanie podniecenia poprzez drapieżne gesty.
- Postaram się.- Odpowiedziała równie rozbawiona i szybko rozwiała obawy bruneta ciągnąc go w swoją stronę i jednocześnie cofając się w kierunku łóżka.
Naprawdę nie dbała o to, czy ktoś w tej chwili mógł ich dostrzec lub usłyszeć. Liczył się tylko Gerard i to jemu pragnęła poświęcać całą swoją uwagę w tym momencie.

Gerard Wayford - 2019-04-20, 20:34

STAN NEVADA - LAS VEGAS



Ten pomysł chodził im po głowie już dawna, ale dopiero teraz, blisko półtora roku po zaręczynach na ruinach zamku, wreszcie pojechali do Stanów by odbyć prawdopodobnie najbardziej wyjątkową podróż w życiu. Wiązało się to z dłuższym urlopem, jako że pierwszy tydzień spędzili w rodzinnym domu Lorien, w którym zresztą zostawili Raven pod opieką babci, by kolejne dni spędzić tylko we dwoje.
Cel mieli jeden - Las Vegas. Miasto rozrywki. Co się wydarzyło w Vegas, zostanie w Vegas. Chyba właśnie to ich skusiło, by wybrać właśnie to miejsce. Lecz poza rozrywką szukali tam czegoś jeszcze. Ślub w Las Vegas brzmi raczej niepoważnie, może nawet trochę groteskowo, ale nie było chyba miejsca, które bardziej pasowałoby do przyszłego państwa Wayford. Nikt ich nawet nie posądzał o to, że się pobiorą, w szczególności Gerarda, który miał już jedno małżeństwo za sobą. Może dlatego tym razem chciał to zrobić zupełnie inaczej, bez kościoła, rodzinny i zbędnego pierdolenia. Miał do tego najlepszą partner in crime - Lorien. Niewiele kobiet zdecydowałoby się na taki krok, ale Wayford nawet przez chwilę nie wątpił w to, że Lorien podziela jego entuzjazm do tego pomysłu.
Mieli przede wszystkim przeżyć przygodę, a zawarcie małżeństwa... Było dodatkiem, pamiątką po podróży, która będzie im o niej przypominać na każdym kroku. I oczywiście przypieczętowaniem związku, choć chyba nie mieli potrzeby udowadniania nikomu niczego. Do Vegas zdecydowali się pojechać wynajętym motorem, pokonując tylko niewielką część trasy, ale nawet na niej mogli odczuć, jak wielkie są Stany. Momentami wyglądały jak bezkresna równina, przecięta szeroką, asfaltową drogą, na której można było rozwinąć niemałe prędkości.
- Gotowa na Las Vegas? - Zapytał z szelmowskim uśmiechem, stojąc obok motoru. Ten etap wycieczki cieszył go chyba najbardziej, jak to mężczyznę, ale może dlatego, że nie potrafił wyobrazić sobie tego, co będzie później. Wiele rzeczy widział i przeżył... Ale coś mu mówiło, że żadna z nich nie może się równać z Vegas. Podskórnie czuł, że doskonale się tam odnajdzie, choć niby skończył z takim życiem już dobre dwadzieścia lat temu.

Lorien Wayford - 2019-04-20, 20:52

Nigdy nie sądziła, że w przeciągu zaledwie kilku lat jej życie tak diametralnie się zmieni. Odkąd tylko pamiętała jednym z jej głównych życiowych mott było to, aby iść na przekór wszystkim przed siebie i korzystać z życia ile tylko się da. Już jako nastolatka łamała wszelkie zasady, kosztowała życia pełną gębą i w pewnym momencie dotarła do dnia, w którym wszystko posypało się jak domek z kart. Jedna zła decyzja, choć może wcale nie taka zła patrząc na to teraz z perspektywy czasu, sprawiła iż Lorien na krótki moment musiała się wreszcie zatrzymać i wziąć głębszy oddech.
W jej głowie krążyły wtedy tylko negatywne myśli, ale dzięki pomocy przyjaciela jakoś dźwignęła się na nogi. Nie bez znaczenia pozostała również znajomość z Gerardem, która dopiero wtedy kiełkowała w coś znacznie bardziej poważnego. Pomimo różnicy wieku oboje czuli się w swoim towarzystwie tak, jakby znali się od wielu, wielu lat. I bez wątpienia każde z nich mogło stwierdzić, że wreszcie znalazło swoją bratnią duszę.
Kochając Gerarda szczerze i całą sobą, nigdy nie dbała o to jak potoczą się dalej ich wspólne losy. Tylko jednego była pewna i wiedziała, że cokolwiek by się nie działo pragnie być obok i z nim. Los najwyraźniej im sprzyjał, bo doczekali się pięknej i zdrowej córeczki, a teraz wybierali się do Vegas w znanym tylko sobie celu.
Nikomu nie powiedzieli o planowanym ślubie, który miał być tylko przypieczętowaniem ich stale rozwijającego się uczucia. Sama decyzja o tej wycieczce była tak spontaniczna jak ich pierwsze spotkanie i fakt, że Lorien nocowała wtedy u Gerarda, sama się wpraszając do jego łóżka.
Las Vegas będące miastem wszelkiego rodzaju rozrywki i grzechu doskonale pasowało do charakteru ich wycieczki. Dzisiaj mieli zamiar łamać wszelkie granice i po prostu bawić się tak jakby miało nigdy nie być jutra, a to zdecydowanie było w ich stylu.
Pogoda im sprzyjała, dlatego Lorien miała na sobie czerwoną kieckę dość wyzywającą, ale właśnie przecież o to jej chodziło, aby działać jak czerwona płachta na byka. Na wycieczce motorem nie mogło też zabraknąć skórzanej kurtki i obcasów, które eksponowały jej długie smukłe nogi jeszcze mocniej działając na wyobraźnię.
- Gotowa jak nigdy.- Odpowiedziała z szerokim uśmiechem na ustach i podchodząc do mężczyzny przylgnęła ciałem do niego tylko po to, aby zainicjować pełen pasji pocałunek.
- Jedźmy bo jeszcze tu się do ciebie dobiorę.- Zamruczała i złapała zębami płatek jego ucha, ale za moment się odsunęła. To był tylko przedsmak tego, co czekało ich dzisiaj we wspomnianym magicznym mieście grzechu. ;>

Gerard Wayford - 2019-04-20, 21:36

Zmierzył ją wzrokiem, nie tracąc delikatnego uśmiechu, który cały czas błąkał się po jego twarzy. Ciężko było oderwać od niej wzrok, szczególnie w takim wydaniu, które zdecydowanie działało na wyobraźnię. Oboje zresztą mieli tego wieczoru zwracać na siebie uwagę - ona ubrana kobieco i wyzywająco, a on bardzo ekstrawagancko, co nijak się miało do białej sukni z welonem i garnituru.
Przytrzymał ją przy sobie podczas tego zmysłowego, długiego pocałunku, którego wcale nie miał ochoty teraz przerywać.
- Nie miałbym nic przeciw - mruknął przekornie, nachylając się lekko w jej stronę, gdy pociągnęła go za płatek ucha. Uśmiechnął się po tym, wypuszczając ją z objęć. Co się odwlecze, to nie uciecze... Czekała na nich długa noc, więc nic teraz nie tracili.
Od dnia wypadku nie jeździł motorem, ale nie miał teraz oporów przed tym, by na niego wsiąść. Wiele rzeczy zmieniło się wtedy w jego życiu na gorsze, ale szczęśliwie nie nabawił się traumy, jak to czasem bywało po wypadkach drogowych. Wręcz przeciwnie - czuł się naprawdę szczęśliwy, że może do tego wrócić, chociaż na chwilę.
Siedząc, poczekał aż Lorien usiądzie za nim i obejmie go w pasie, po czym dopiero pozwolił, by silnik zaryczał w charakterystyczny sposób na moment przed tym, jak wjechali na drogę, szeroką niemal tak samo jak słynne Route 66, co samo w sobie warte było przyjechania aż tutaj by wreszcie wsiąść na motor po takiej przerwie. Od dawna obiecywali sobie taką wycieczkę, ale najwyraźniej los chciał, by poczekali z nią aż do dzisiaj.

Lorien Wayford - 2019-04-20, 21:51

Ich ślub wcale nie musiał być nudny i tradycyjny, pragnęli zrobić to po swojemu i bez tej całej otoczki i wyniosłego kazania czy składania sobie przysięgi. Świadomi i pewni uczucia, jakie pomiędzy nimi było pragnęli, aby samo zawarcie małżeństwa było jedynie formalnością. A fakt, że mogli na swój własny sposób rozpocząć zarówno miesiąc miodowy jak i noc poślubną dodawał temu wszystkiemu niepowtarzalnego uroku.
- Wiem i właśnie dlatego musimy już jechać...- odpowiedziała pomrukiem i niechętnie odsunęła się od mężczyzny, który dzisiaj podobnie jak ona, oddziaływał swoim ubiorem i wyglądem na jej zmysły bardziej niż zazwyczaj.
Wbrew zdrowemu rozsądkowi oboje wsiedli na motor, który był przyczyną wypadku i trudności z chodzeniem u Gerarda. Mimo to nie zamierzali zrezygnować z możliwości dojechania do Vegas we dwoje i właśnie na motorze.
Ciesząc się wolnością i tym, że mogli przeżywać to wszystko razem ruszyli drogą w stronę Vegas pozwalając sobie poczuć wiatr we włosach. Może wsiadanie na motor w takich ubraniach było mało odpowiedzialne, ale też nigdzie im się nie śpieszyło i oboje pragnęli dojechać bezpiecznie, a nie szybko.
Obejmując Gerarda w pasie przytuliła się do niego, a momentami wyglądała znad jego ramienia patrząc na trasę przed nimi.
Dojeżdżając wreszcie do słynnego Vegas Lorien spojrzała na witający ich ogromny stały baner i pochylając się nad uchem Gerarda zamruczała.
- Vegas, kochanie.

Gerard Wayford - 2019-04-20, 23:24

W całej tej przygodzie na próżno było szukać zdrowego rozsądku. Najmniejszym problemem było chyba to, że wybrali motor na środek lokomocji. O wiele więcej wątpliwości budziło to, że zostawili dziecko u dziadków i to, co zamierzali robić w samym Vegas, a to zdecydowanie nie pomogłoby im w zdobyciu tytułu Rodziców Roku... Chyba, że ironicznie. Wtedy może mieliby nawet szansę pobić Tonego i jego zostawianie dziecka pod sklepem! Na szczęście najbliższa rodzina ich nie oceniała, a reszta żyła po prostu w błogiej nieświadomości.
Mknąc drogą, uważnie ją obserwował, jakby chcąc zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Wiedział, że to się prawdopodobnie szybko nie powtórzy, a - trzeba przyznać, dość patetycznie - ostatnio przywiązywał dużą wagę do takich chwil. Zawsze korzystał z życia, przez ostatnie kilkanaście lat trochę mniej, ale teraz chciał to nadrobić, zupełnie jakby przechodził przez drugą młodość. Może to ten sławny kryzys wieku średniego. W sumie byłoby coś na rzeczy biorąc pod uwagę jego hobby i wygląd.
- Dzisiaj będzie nasze - mruknął, uśmiechając się kątem ust i na chwilę kładąc rękę do tyłu, na jej nogę.
Niedługo po tym, jak wjechali do miasta, w którym było już znacznie gęściej, dotarli do hotelu. Mieli w nim spędzić kolejne trzy noce, max na jaki mogli sobie pozwolić z powodu wcześniej wspomnianych okoliczności. Mimo, że nie można powiedzieć, by rodzicielstwo jakoś ich ograniczało.
Zostawili motor na parkingu i zakwaterowali się w hotelu, w pokoju na jednym z górnych pięter, skąd z okna mogli podziwiać miasto. Ciężko było tu mówić o odpoczynku, już za dnia było głośno, ale niczego innego chyba się nie spodziewali. O tej porze miasto wyglądało nieciekawie, ale nocą miało się to zmienić, głównie za sprawą wszechobecnych neonów.

Lorien Wayford - 2019-04-20, 23:35

Dużą wygodą było to, że mogli zostawi Raven u dziadków, którzy zaoferowali pomoc w opiece nad dzieckiem i umożliwili im pobyt w Vegas tylko we dwoje. Zgodnie z zasadą, co dzieje się w Vegas to zostaje w Vegas, zamierzali sobie trochę poszaleć i tym razem skupić się tylko i wyłącznie na sobie i przyjemnościach, jakie oferowało im to miasto.
Kryzys czy nie, Lorien zdawała sobie sprawę z tego jak bardzo potrzebny był im ten wyjazd, jak bardzo oboje zabunkrowali się w domu i w całości poświęcili wychowaniu córki. Ona sama powoli zaczynała wychodzić do pracy, ale przecież Gerarda był niańką na cały etap, co także potrafiło być męczące.
- Zdecydowanie - zgodziła się z nim i cicho zamruczała, gdy ulokował dłoń na jej udzie. Przeszył ją w związku z tym elektryzujący dreszcz, ale nie było w tym nic dziwnego, aura dzisiejszego dnia cała była przepełniona pożądaniem, zaspokajaniem żądzy i spełnianiem swoich pragnień, jednym słowem był to raj dla grzeszników takich jak oni. :lol2:
Wchodząc do pokoju z przepięknym widokiem Lorien od razu skierowała się w stronę balkonu i szeroko otworzyła drzwi wychodząc na zewnątrz. Było wczesne popołudnie, dlatego całą końcówkę dnia i noc mieli jeszcze przed sobą.
- Niesamowity widok.- Skomentowała obracając się przez ramię i spoglądając na Gerarda, który właśnie odebrał walizki od boya hotelowego i zamknął drzwi do pokoju.

Gerard Wayford - 2019-04-20, 23:53

Tak, to, że mieszkali w nadmorskim, angielskim miasteczku było jakimś nieporozumieniem, gdy w takim Vegas było wszystko, co było potrzebne ich grzesznym duszom... Ale teraz, z powodu tęsknoty za takim życiem, chyba zapomnieli, że równie mocno kochają przestrzeń i kontakt z naturą, jaki mieli w Anglii. Znając życie, wycieczka w takim klimacie będzie kolejną rzeczą, na jaką się zdobędą. Tym bardziej, że Raven była coraz starsza. Jeszcze trochę i w tych grzeczniejszych wycieczkach będzie mogła im towarzyszyć...
Odebrawszy walizki wolnym krokiem wrócił do Lorien, ale im bliżej był, tym szerzej się uśmiechał, najwyraźniej już nie myśląc o tym, co zostawili za sobą, tysiące kilometrów stąd.
- Jeszcze lepszy mam przed sobą - wymruczał, gdy wreszcie znalazł się tuż obok. Stając za nią, objął ją w pasie i przyciągnął do siebie, jednocześnie pochylając się nad jej ramieniem i patrząc w tym samym kierunku, co Lorien. Miał jednak na myśli oczywiście nią, bo jakie by to Vegas wspaniałe by nie było, to Lorien interesowała go w tym wszystkim najbardziej.
- To twój ostatni dzień jako panna Ghetter, jak się z tym czujesz? - Zapytał żartobliwie, po czym nachylił się bardziej do jej szyi, którą delikatnie musnął ustami.

Lorien Wayford - 2019-04-21, 00:03

Fakt, kochali naturę i wszystko, co z nią związane, wycieczki w nieznane i nocowanie pod namiotem, nawet, jeśli później groziło to solidnym przeziębieniem. Może właśnie, dlatego Eastborune ściągnęło ich do siebie i sprawiło, że mieli okazję poznać się w tym niewielkim miasteczku.
Pochylając się nieznacznie oparła przedramiona o barierkę i spojrzała w dół, a następnie znów podniosła spojrzenie obserwując jak miasto żyje swoim własnym tempem, jak słońce leniwie zmierza ku linii horyzontu, aby za parę godzin całkowicie się schować i pozwolić im poznać Vegas nocą.
- Już tak nie czaruj, nie rozmyśliłam się.- Zażartowała i oddała się w ramiona mężczyzny nawet nie zamierzając drgnąć o centymetr. Objęta zamruczała krótko i delikatnie obróciła głowę, aby spojrzeć na mężczyznę.
- Bardzo dobrze, naprawdę nie będę tęsknić za byciem panną, wręcz przeciwnie.- Odpowiedziała cichym pomrukiem dając Gerardowi do zrozumienia, że cały czas chce zostać panią Wayford. Skuszona pocałunkiem nieznacznie pochyliła głowę do przodu jednocześnie odsłaniając większą część szyi.
- Prowokujesz mnie...- szepnęła urywając przyśpieszony oddech, którego nie była w stanie zamaskować w żaden sposób.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group