To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

Ruth - 2018-04-13, 21:55

x GRUPA CZWARTA x

Na wstępie dodam, że Ruth nie jest homofobem! :lol2:
Dla Ruth był to kolejny rajd i kolejny, gdzie zjawić się miał też inny gość, ale do tego czasu, całe szczęście, czekała ją droga do obozowiska przez Park Narodowy. Zaraz po przyjeździe z Fallingiem, którego kompletnie spontanicznie wybrała na kompana podczas zwiedzania - tak po prostu, fajny konik i młody, ma werwę.
- Hej. - Rzuciła po czym przywitała się z każdym poprzez podanie dłoni i przedstawienie - kojarzyła każdego, nie poznała nikogo, ot co. Trzeba było to zdecydowanie nadrobić, ale chyba po to jest rajd. Mimo kontuzji zdecydowała się na niego by rozszerzyć swoje znajomości i zapomnieć o wszystkim, co się ostatnio działo (Pomińmy, że tego jej też się nie uda patrząc na listę osób uczestniczących).
Zaraz po przywitaniu zajęła się końcowym przygotowaniem Fallinga, krótkim męczeniem z jego burzącą się w żyłach młodą krwią, by w końcu udało jej się go dosiąść. To będzie zdecydowanie ciekawy rajd! :lol2:

Volano - 2018-04-13, 22:12

x GRUPA PIERWSZA x
Można powiedzieć że Drew przeżyje przygodę życia, jak 90% jeźdźców na tym rajdzie. Jeśli chcieli mieć spokojny rajd, to trzeba było sobie wziąć jakieś potulniejsze konie. Dla Volano był to drugi rajd, ale pierwszy pod właścicielem. Poza tym powiedzmy sobie szczerze, nie znał się z właścicielem na tyle by mówić o spokojnej relacji między nimi. Oj tak ogier ze swoim ognistym temperamentem z pewnością da mu popalić. Transport przetrwał spokojnie na miejsce rajdu, gdzie kolejno spędził noc. Powitał właściciela względnie spokojnie, a także też tak dał się przygotować do marszu. Nie ekscytował się jak na razie, bo nie wiedział co go jeszcze czeka i jaka będzie dziś jego rola. Podreptał kolejno za Drew do swojej grupy, obrzucając od razu spojrzeniem stojące w niej konie. Za pewne siwa próbowała swojej dominatorskiej sztuczki i na nim, ale ukrócił dość szybko jej zapędy. Niestety dla nich górował nad nimi wielkością, a nie należał do potulnych baranków dających sobie w kaszę dmuchać. Na inne konie z swojej grupy się nieco puszył, ale te stojące zdecydowanie dalej nie interesowały go przynajmniej teraz zbytnio. Mógł jedynie chyba bezpiecznie i bez zgrzytów ze swojej grupy stać koło Fire, co pewnie było nawet na rękę Drew :lol2: Kręcił się w miejscu w oczekiwaniu na nie wiadomo co, bo należał do koni szybko nudzących się.

Mistrz Gry - 2018-04-13, 22:15

    Gorąca atmosfera podczas zbiórki wkrótce skłoniła jedną z osób do oficjalnego rozpoczęcia rajdu, jako że koniom nie służyło stanie w miejscu.
    Uczestnicy ruszyli w grupach, do jakich byli przydzieleni, ale kolejność w każdej grupie była ustalona już przez nich samych. Pierwszy odcinek drogi nie był wyzwaniem, łagodnie pofałdowany teren i ogromna, otwarta przestrzeń zapewniała komfort, a z drugiej strony... mogła prowokować bardziej rącze rumaki do niekontrolowanego poniesienia, więc ich właściciele powinni się mieć na baczności, bo nie wiadomo gdzie mogliby się zatrzymać!

Whatever Impossible - 2018-04-13, 22:25

x GRUPA PIERWSZA x
Dla Whatcza był to pierwszy taki wyjazd poza teren Orchardu od bardzo dawna, a także pierwszy rajd od momentu narodzin. Dobrze że to właścicielka zdecydowała się go wziąć na niego, Po przybyciu na miejsce startu rajdu, ogier był pełen życia i wigoru. No więc dlaczego miał być grzeczny i ułatwiać Delfinowi życie? Był kary, a to spore ułatwienie w porównaniu gdyby np. był siwy prawda? Ogier stał dość spokojnie w oczekiwanie na dalszy ciąg wydarzeń. Jedyne gdyby ktoś faktycznie na niego wyskoczył, to by mu oddał. Jednak kobieta nie musiała specjalnie go pilnować, bo najwyraźniej nie zamierzał nic przynajmniej na razie odwalić. Wcale nie był taki wielki ! W porównaniu do np. karego był przeciętny ze wzrostu. Dał się dosiąść i rozejrzał się ostatecznie po współtowarzyszach i prychnął zniecierpliwiony.

Vivianne Feron - 2018-04-13, 22:32

x GRUPA PIĄTA x

Gdy wreszcie rozpoczęto rajd, Vivianne odetchnęła z ulgą. Kapitan już bardzo się niecierpliwił, a ona czuła, że jeśli zaraz nie ruszą, to po prostu znajdzie się na ziemi i zamiast oglądać piękne widoki, będzie wodziła oczyma po szpitalnych ścianach, owinięta w niebotyczną ilość gipsu. Póki co, jednak, jeszcze żyła i miała się całkiem nieźle, więc ruszyła wraz ze swoją grupą naprzód. Szybko przeanalizowała jej ostateczny skład, uznając, że Nemo może mieć koleżankę do szaleństw w Devocatis, przez co puściła Lisie niewinny uśmiech i oddaliła się od niej, biorąc między obie panie jakieś inne konie. Tak dla zdrowia!
- Jeśli zlecę to zadzwońcie proszę po karetkę – powiedziała pół żartem, pół serio, dla rozluźnienia nerwowej atmosfery i dodania otuchy – prawdopodobnie samej sobie. Była świadoma na co się decydowała biorąc na rajd takiego, a nie innego konia, ale nauczyła się już, że odpowiednie podejście, wytrwałość i stanowczość mogą jej pomóc w osiągnięciu zamierzonego celu. A tym zdecydowanie było przeżycie. :lol: Starała się więc nie okazywać ogierowi swojego strachu, dzielnie pchając go naprzód, ale też przytrzymując, jeśli występowała taka potrzeba. Nie pozwalała mu ani się ociągać, ani biec na łeb na szyję, od razu starając się narzucić mu ustalone przez siebie tempo. Zerknęła w stronę Aidena, który jechał na koniu wyścigowym i mimo lekkiego zdziwienia, kiwnęła sobie głową, okazując w ten sposób chłopakowi szacunek. Konie o tym typie wybrane do udziału w rajdzie pokazywały, że blondyn ma jaja! Może nawet większe niż Vivianne.
Ze względów oczywistych, trzymała się w grupie blisko Liama, postanawiając na razie jeszcze nie rozpoczynać tematu handlu końmi. :lol2:

Delfinek - 2018-04-13, 22:38

x GRUPA PIERWSZA x

Wybrała sobie tor jazdy jako jedna z pierwszych, być może dlatego, że była lekko odosobniona w owej grupie (czytaj. Drew, z którym ma lepsze relacje niż z pozostałymi jest zajęty swoim obiektem bzykania, westchnień albo troski, może nawet wszystko naraz). Nie orientowała się także kto ma być na rajdzie, kto jest prócz jej grupy - po prostu ją to nie interesowało, przyjechała tu głównie z celów zawodowych oraz dla zwiedzania.
- O cholera, ale ładnie. - Rzuciła będąc w pewnym punkcie, gdzie widok rozpościerał się na ogromny fragment dzikich łąk, a jej towarzysze jeszcze tego nie widzieli. Ha, beng, choć raz najwyższa!! Starała się kontrolować Whacza, aby jej tam nie szalał, przy okazji ustalała na nim dość aktywne tempo, coby nie było mimo to szaleńcze - nie wytrzymałby przecież kondycyjnie. Olewała przy tym jakieś zaloty czy plotkowanie z tyłu, ekscytując się samym byciem bliżej natury i podróży na końskim grzbiecie.

Bastian Collins - 2018-04-13, 22:41

x GRUPA TRZECIA x

Kiedy już przedstawił się wszystkim, których nie znał, ustawił się niedaleko Elżbiety, by choć kilka metrów rajdu przebyć przy jej boku. Pamiętał doskonale ich poprzedni, tego typu, wypad, w którym Collins zdecydowanie wyprzedził grupę – i to nie ze swojej własnej, nieprzymuszonej, woli. Koń lubił mu płatać figle, więc uznał, że wykorzysta przeznaczony mu czas z panną White tak długo, jak tylko będzie mu dane to zrobić.
Zanim jeszcze to zrobił, przyjrzał się uważnie stawce, w której się znajdowali i zamyślił się na moment. Kojarzył ze stajni wszystkie konie, które jechały w ich grupie i uznał, że zwróci się do Aileen, z małą prośbą.
- Myślę, że nasi panowie nie powinni jechać obok siebie. Jak im coś odwali, to jesteśmy straceni – oznajmił, śmiejąc się przy tym krótko. O ile Shockwave, podobno, także nie należał do łatwych koni, to miał zdecydowanie wyższy poziom wytrenowania od Strangera, przez co mógł być łatwiejszy do potencjalnego opanowania. Oczywiście Chaos także chodził w konkursach wyższych klas, a nie mógł za niego ręczyć – więc na wszelki wypadek, trzymał się na uboczu obu tych ogierów, znajdując bezpieczną ostoję przy boku, należącej do Elki, Petit. Swoją drogą – klacz naprawdę chwytała za oko! A chyba niedawno o tym rozmawiali.
Póki co posyłał Chaosa dzielnie do przodu, nie chcąc odstawać od grupy i nie pokazując ogierowi, że w jakikolwiek sposób obawia się tego, co może wydarzyć się podczas terenu. Na swój sposób ufał gniademu i pomimo faktu, że go ponosił, nigdy nie czuł zagrożenia swojego życia czy zdrowia. Jeśli koń zbyt bardzo się zapędził to Collins uspokajał go, mówił do niego łagodnym tonem głosu i robił wszystko, by sprowadzić go na ziemię i skupić uwagę konia na sobie, a nie na innych koniach czy szerokim horyzoncie, w który można było bez opamiętania pobiec.

Cruzeiro - 2018-04-14, 00:31

x GRUPA TRZECIA x

Oliver postąpił bardzo słusznie, siodłając ogiera na ostatnią chwilę, bo czekanie w grupie koni zapewne tylko by go zirytowało. Nie miej jednak, siwy i bez tego był podekscytowany, a nerwowa atmosfera wywołana zachowaniem niektórych koni tylko mu się udzielała.
Po wyjściu przed stajnie, powitał wszystkich głośnym rżeniem, z uszami nastawionymi na sztorc, omiatając ślepiami całe to zbiegowisko. Póki co był jednak - o dziwo - w miarę spokojny. Precyzując, nie odstawiał większego szajsu, nie rwąc się do galopu ani nie robiąc nic, co zagrażałoby życiu albo chociażby zdrowiu swojego jeźdźca. Nie oznaczało to oczywiście tego, że był skory grzecznie stać w miejscu i czekać, aż raj ruszy. Co to, to nie. Wystarczyło jednak, że mężczyzna pozwolił mu stępować, a Cruz ochoczo wykorzystał tę opcję, bardzo energicznie maszerując przed siebie.

Elizabeth White - 2018-04-14, 01:06

x GRUPA TRZECIA x

Gdy grupy zaczęły zbierać się do wyjazdu, przywitała się z Oliverem, zaś z pozostałą dwójką zapoznała. Jak się okazało, Petit była w tym towarzystwie jedyną klaczą i zdawałoby się również, że najspokojniejszym wierzchowcem. White jedynie mogła mieć w tym wypadku nadzieję, że nerwowa atmosfera nie udzieli się jej w jakimś znaczącym stopniu, bo komfort podróży zamierzała zapewnić jej sama. Z tego powodu zadecydowała, że najlepiej będzie, jeżeli znajdą się na końcu zastępu. Co prawda może i lepiej by było, gdyby prowadzący koń był najłatwiejszy do opanowania, ale z drugiej strony nie chciała mieć za zadem czterech, szalejących ogierów. Tym bardziej, że Couer była w trakcie rui.
Nie przeszkadzało jej to, że Bastian postanowił jechać w jej pobliżu, chociaż utrzymywała od Chaosa komfortowy dystans, nie chcąc niepotrzebnie denerwować swojej podopiecznej i dodatkowo jej narażać. Była dla niej równie cenna co złoto, toteż zachowywała się dość asekuracyjnie, chcąc w jednym kawałku przejechać ten rajd i czerpać z niego jak najwięcej satysfakcji. Spodziewała się również - dobrze pamiętając, jak było ostatnim razem - że Collins nie zdoła zbyt długo utrzymać pozycji, bo Chaos był nieprzewidywalny i pozostało tylko czekać, aż zacznie coś odwalać.
- Uprzedź wcześniej, gdybyś miał zamiar znowu wypruć w nieznane - zaśmiała się do Anglika, chociaż doskonale wiedziała, że nie było to zależne od niego. A otwarta przestrzeń kusiła, oooj kusiła by rozwinąć skrzydła, ale miejmy nadzieję, że póki co nic takiego nie nastąpi. Sama prowadziła Petit na elastycznym kontakcie, pewnie siedząc w siodło i starając się utrzymywać jednakowe, zdrowe tempo. Jeżeli zobaczyła, że klacz zachowuje się trochę nerwowo, mówiła do niej uspokajająco. Co jakiś czas posyłała jej również półparady, nie chcąc by ta skupiała się na rzeczach kompletnie nie istotnych, a pozostawała czuła na jeźdźca.
- Widzę, że wziąłeś sobie do serca naszą rozmowę o integracji. Mam nadzieję, że się ze mną napijesz na miejscu? - zagadnęła do Olivera, jeśli był gdzieś w pobliżu.

Jonah Wrens - 2018-04-14, 09:11

x GRUPA TRZECIA x
-Shock, mordko..
Mruknąłem gdy siwy zaczął skakać pode mną jak poparzony, nie wiedząc nagle co to jest wodza, łydka i dosiad. Reagował niczym świeży, wystraszony młodzik. Na szczęście miał gdzieś rozum i starałem się do niego dotrzeć ale na pewno nie staniem w miejscu i wkurzaniem go. Jako, że było tu trochę koni i w większości ogierów, ruszyłem przodem wcześniej krótko witając się z innymi. Chciałem go uspokoić i być trochę oddalonym od pozostałych koni, więc na przodzie stawki mógł sobie pozwolić na chwilę buntu i erroru w głowie. Podrapałem go po szyi, nie puszczając wodzy, gdyby spróbował zrobić odwrót i zaatakować kogoś. Żeby nie było mu nudno i nie mógł wymyślać dziwnych rzeczy zacząłem od łydki jechać go do ręki, by trochę zaokrąglić siwego i skupić go na czymś innym niż stawaniu dęba czy skupianiu się na innych koniach. Jeśli tylko odpuścił w szyi, od razu zacząłem go wyginać na lewo i prawo, ciągnąc dalej swój pomysł na rozluźnienie ogiera. W duchu i tak cieszyłem się, że mam wielokrążek i nie muszę się przejmować ewentualnym poniesieniem bo mimo spalonych styk, ogier szanował rękę. Jeśli nikt nie miał nic przeciwko temu żebyśmy jechali z przodu to było okej, bo mogłem się zająć wierzchowcem, gdyby jednak ktoś miał parcie na prowadzenie, musiałem ulokować się na samym końcu mając przynajmniej z 30/40m odległości od ogona poprzedzających nas koni. Najwyraźniej siwy książę nie miał ochoty na integracje, po części jak ja.

Aiden Craven - 2018-04-14, 09:31

Ukryj: 
Soul Eater napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x

Dotarcie na miejsce rajdu ogier przeżył dość spokojnie. Mało co było w stanie wyprowadzić go z równowagi, a skoro lubił wycieczki to był jak aniołek. Spodziewał się jednak wyścigu zamiast rajdu, ale nie narzekał. Chociaż siodło które miał teraz na sobie było znacznie cięższe. Będąc już przygotowanym do wyjścia, zaczął się rozglądać dookoła w poszukiwaniu jakichś znajomych pysków. Nie tylko Aiden spotykał coraz mniej znanych sobie osób.
Parsknął krótko, szastając ogonem po swoich bokach i stępując dookoła. Nie był nerwowy, nie próbował się nigdzie wyrywać, więc jego jeździec jak na razie nie musiał się martwić, że coś mu nagle odwali.


x GRUPA PIĄTA x

Aiden wbrew pozorom doskonale wiedział, na co się decyduje biorąc konia wyścigowego na rajd. Paradoksalnie czuł się na Soul Eaterze pewniej niż na koniach, których dosiadał podczas dwóch pierwszych edycji rajdu - oba były jeżdżone klasycznie i oba go poniosły. :lol2: Może dlatego, że nie potrafił jeździć w ten sposób, do jakiego były przyzwyczajone, a z takim Soulem radził sobie nawet w siodle wyścigowym, co pewnie dla pozostałych jeźdźców było niewyobrażalne.
Dlatego gdy wychwycił zaskoczone spojrzenie Vivianne, jakby nigdy nic uśmiechnął się do niej, będąc chyba jedyną osobą (no dobra - razem z Jamesem, choć on nie wyglądał na szczęśliwego, że jest tutaj) w ich grupie, która była w pełni rozluźniona i zadowolona, bo nie musiała się obawiać o zachowanie swojego konia.
Kiedy wreszcie ruszyli, Aiden skierował Soula w ślad za innymi końmi. Siedział głębiej niż w wyścigowym siodle, ale strzemiona wciąż miał stosunkowo krótkie, a wodze trzymał na kontakcie wiedząc, że to właściwie jedyny sposób by zapanować nad karym w razie czego. Mimo to nie skupiał na nim swojej uwagi, a raczej rozglądał się do kogo ze swojej grupy mógłby się podłączyć by po prostu pogadać w trakcie jazdy, bo czekało na nich parę godzin w siodle. Póki co jednak towarzyszące im w grupie konie zachowywały się tak, że trzymał od nich bezpieczny dystans, celując raczej w ostatnie miejsce w zastępie lub jedno z ostatnich by nie wchodzić nerwusom w paradę. :lol:

Oliver Pelerieux - 2018-04-14, 11:01

x GRUPA TRZECIA x

Czekając na rozpoczęcie, stępowałem w niedużej odległości od pozostałych uczestników, nie chcąc drażnić ogiera. I tak zaskoczył mnie swoim zachowaniem, spodziewałem się, że będzie bardziej narwany, a tymczasem spisywał się na medal. Nawet pogłaskałem go ukradkiem po masywnej szyi, podkreślając, że doceniam jego opanowanie.
Czekałem aż wszyscy ruszą i obejmą jakieś pozycje, bo mi było wszystko jedno czy będę jechać z przodu, z tyłu czy w środku, skoro Cruzeiro nie wyglądał na poruszonego gorącą atmosferą wokół. Liczyłem jednak na to, że konie uspokoją się na tyle żebyśmy - my, jeźdźcy - mogli porozmawiać w trakcie terenu. Kiedy wyruszyliśmy w drogę, zdecydowałem się na razie nie podjeżdżać do nikogo. Byłem jednak na tyle blisko by usłyszeć pytanie Elizabeth.
- Czy ja ci kiedyś odmówiłem? - Rzuciłem, nie kryjąc rozbawienia. Tak się składa, że ilekroć się spotykaliśmy, to szliśmy na tego drinka, więc chyba trzeba podtrzymać tradycję i napić się także na rajdzie.
Starałem się nieco rozluźnić Cruza i zachęcić go do opuszczenia głowy, dojeżdżając go łydką do ręki. Jednocześnie ukradkiem przyglądałem się Aileen i jej-nie jej ciapkowi, bo spodziewał się ujrzeć ją raczej na andaluzie, o którym ostatnio rozmawiali.

Shockwave - 2018-04-14, 11:11

x GRUPA TRZECIA x

Za jego zachowanie odpowiadały nie tylko hormony, ale również fakt, że w tej pięcioosobowej grupie były niemal same ogiery i tylko jedna klacz. Żadne próby zwrócenia uwagi siwego nie przynosiły skutku, bo przemawiał nim nie strach, a złość i testosteron. Ruszając naprzód nie był w stanie iść spokojnie, cały czas caplował i kładł po sobie uszy.
Zachowanie Chaosa również mu nie pomagało, a wręcz jeszcze bardziej go nakręcało. Pomimo wyszkolenia i szacunku wobec Jo dzisiaj był głuchy na jego działania dając hormonom i wściekłości przejąć dowodzenie.
Maksymalnie spięty poruszał się ekspresyjnie tym samym wydając się jeszcze większy i masywniejszy. Wielokrążek być może chwilowo załatwiał sprawę trzymając go mimo wszystko pod Jonahem, jednak mężczyzna powinien być świadom, że Siwy ma na tyle siły, aby zignorować nieprzyjemne działanie dźwigni.
Wyjeżdżając na czoło stawki minął Chaosa oraz Petit.... i tutaj dotarł do niego słodki zapach rui sprawiając, że w jednej chwili przestał iść do przodu wyraźnie stawiając opór. Zadarł górną wargę i podrzucił nerwowo łbem od razu namierzając źródło tej woni. Nie podobało mu się, że drugi ogier jest w pobliżu klaczy, co więcej klaczy, która wzbudziła jego zainteresowanie. Naładowane testosteronem cielsko zaczęło się wręcz gotować, a Shock niemal całkowicie ignorując siedzącego na nim Jo zaczął zwracać i zbliżać się do Petit energicznym kłusem. W pewnym momencie mając przez sobą Chaosa ruszył na niego chcąc zaatakować przodami gdy znajdzie się tuż obok, na szczęście miał pewien odcinek do pokonania, przez co Bastian jak i Jo mieli czas na reakcję.
Wydał z siebie głośny ryk błyskając przy tym białkami oczu, czuł potrzebę odcięcia ogiera od Petit, bo w jego mniemaniu to on był tu panem i władcą. :lol2:

Petit Coeur - 2018-04-14, 11:30

x GRUPA TRZECIA x
Chętnie przyjęła propozycję ulokowania się na samym końcu stawki. Kiedy tak patrzyła na swoich kolegów, czuła się przy nich niepewnie i chcąc nie chcąc stresowała się, nie rozumiejąc tych nerwów. Była koniem bezwzględnie posłusznym jeźdźcowi, więc nawet gdy grupą wyjechali na otwartą przestrzeń, Petit nie była zainteresowana możliwością puszczenia się przed siebie galopem. Szła natomiast bardzo aktywnym, obszernym stępem, aż do przesady wyciągając w nim nogi, byle tylko dorównać innym koniom. Mimo wszystko nie chciała zostać sama. Kiedy Bastian podjechał do nich na Chaosie, nastawiła na achała jedno ucho i nerwowo przemieliła wędzidło w pysku, rolując chwilowo szyję. Nie była wrogo nastawiona do innych koni, ale gdyby któryś z ogierów spróbowałby teraz skoczyć jej na zad, to skopałaby go bez zawahania, a może i nawet rzuciłaby się z zębami, nie pozwalając sobie na takie traktowanie. Nawet ona w "tych" dniach mogła być trochę bardziej nerwowa. Zresztą... Chyba słusznie, bo po tym jak Shockwave nagle rzucił się w kierunku tamtego, Petit aż machnęła łbem i błysnęła wrogo ślepiami w kierunku tych dwóch ogierów, denerwując się jeszcze bardziej. Obijając ogonem swoje boki, w miarę możliwości odsunęła się od nich, nie chcąc brać w tym udziału. Najwyraźniej nie tylko chwytała za oko, ale również była całkiem mądrym konikiem. Inni mogli tylko zazdrościć Elizabeth i ewentualnie liczyć na to, że potomstwo Petit - którego na pewno będzie więcej w przyszłości - będzie równie ciekawymi wierzchowcami.

Lisa - 2018-04-14, 12:15

x GRUPA PIĄTA x

Lisa była co prawda zapatrzona w Devocatis jak w obrazek, ale nie na tyle ślepa żeby nie dostrzec jej humorków. Starała się ją trochę uspokajać i hamować te zapędy, ale tak żeby nie rozjuszyć jej jeszcze bardziej (no bo przecież drażnienie smoka nikomu na dobre nie wyszło :lol2: ).
Przywitała się ze wszystkimi ze swojej grupy, przedstawiając się też bo może nie wszyscy kojarzyli ją z imienia. Od czasu do czasu posyłała im też przepraszające spojrzenia za zachowanie Dev i starała się prosić o nie podjeżdżanie zbyt blisko. Pomimo tych małych komplikacji Brytyjka była rozluźniona i zadowolona - pogoda była piękna, a teren którym mieli się poruszać wręcz majestatyczny. Bez słów porozumiała się z Viv i wybrała pozycję, która oddzielała dwa niesforne konie, a jeżeli nikt nie chciał jechać pierwszy to cóż... ktoś musi, prawda? Wtedy przynajmniej w zasięgu zębów skarogniadej nie znajdzie się żaden kopytny.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group