Anthony Wayford - 2018-03-27, 22:21 W odpowiedzi posłał jej bardzo wymowne spojrzenie, które nie potrzebowało nawet wyjaśniającego komentarza. Może potrafił słuchać, tylko nie zawsze miał na to ochotę?
- Pocieszenie? Po czym? - Zapytał, nie czując się jakkolwiek pokonanym, chyba, że chciała mu tym poprawić humor, żeby przestał marudzić... To cóż, obawiam się, że prysznic byłby jednak lepszym pocieszeniem. Ale mogą go wziąć razem, a to już byłoby 2w1.
- Wracamy? - Zapytał, mając wrażenie, że tyle ruchu i świeżego powietrza już im wszystkim w zupełności wystarczy. Jeśli Aaren nie miała nic przeciw, wstał z ziemi, z powrotem biorąc na ręce Zgredka. Poczekał aż brunetka odwoła owczarka, po czym wspólnie udali się do auta, którym wrócili do domu. /ztAaren Wayford - 2018-03-27, 22:29 W reakcji na ten wzrok posłała mu pełne niewinności spojrzenie skomponowane z towarzyszącym mu uśmiechem. Nikt go nie zmusi do słuchania, ale od czasu do czasu wypadałoby jednak wziąć czyjeś zdanie pod uwagę i nie być takim egoistą. - Po tej walce, chociaż może powinnam nazwać to nagrodą.- Mruknęła w zasadzie będąc gotowa na tą poprawę humoru, a wspominany prysznic mógłby jej zaproponować. ;>
- Tak, wracajmy. - Przytaknęła i sama podniosła się z ziemi otrzepując przy tym lekko spodnie. Spojrzeniem namierzyła Roostera i zagwizdała w charakterystyczny sposób chcąc go do siebie przywołać.
- Chodź, wracamy do domu.- Podpięła smycz owczarkowi i w towarzystwie Tonego oraz Zgredka udała sie do auta celem powrotu do domu.
/ztRooster - 2018-03-28, 00:15 /ztNikolaj - 2018-04-18, 15:49 Jako, że już dawno nie widział się ze swoją Tatesiową, to dziś niemałym podstępem wyciągnął ją do parku, dokładniej nad jezioro. Nagrał jej się po prostu na sekretarkę, widocznie Tatesikowa była czymś mocno zajęta skoro nie odebrała telefonu. Cóż, przystanął jak samotny osioł w jak najlepiej widocznym miejscu i czekał na swoją dziewczynę, wiedząc, że może tak czekać w nieskończoność, ponieważ ona słynęła z roztargnienia i mógł się spodziewać, że spóźnia się ponieważ po drodze zauważyła niezwykle pięknego motylka. Ech... Nikolaj miał pełną świadomość tego, że dzisiaj zapuści tu korzenie, jednak miał nadzieję że będzie warto Tate - 2018-04-18, 16:24 Oh wypraszam sobie, spóźniła się zaledwie 15 minut i to z bardzo poważnego powodu - kupienia im lodów w takich super bąblowych waflach z żelkami, bezami i bitą śmietaną! Zauważyła go dosłownie od razu, i migiem ale z ostrożnością na lody skierowała się do mężczyzny ukrywając oczy pod okularami przeciwsłonecznymi w kształcie serduszek i w różowej, zwiewnej sukience. Szczyt elegancji i szyku
- Hej Kochanie, proszę. - Rzuciła nawet nie tak krzykliwie jak zawsze i podsunęła mu pod twarz jego wafla z lodami (3 różne smaki, bo do teraz nie ma pojęcia co lepsze) i wyszczerzyła się ewidentnie z siebie dumna. A raczej z tego, że udało jej się zdobyć takiego faceta, pomijając, że ich początek relacji to wcale nie było zdobywanie.
Objęła go w pasie i oparła głowę o jego klatkę, coby po chwili spojrzeć na niego z promiennym uśmiechem.
- Tęskniłam. Nikolaj - 2018-04-25, 16:02 Wzdrygnął się na jej donośny ton, choć już zdecydowanie mniej niż to było na początku ich znajomości, ba, zdążył się przyzwyczaić do jej sposobu bycia, więc było to jak najbardziej akceptowalne zachowanie.
- Czeeeeeść Kotku. - Przywitał się z rozbrajającym uśmiechem i wziął od niej ów bombę kaloryczną, szczególnie, że wciąż starał się jeść zdrowo, ale z Tate było to jak najbardziej niemożliwe, bo ona zawsze przynosiła mu jakieś słodkości, które zresztą były zbyt kuszące, żeby ich nie zjeść.
- Dziękuję, że dbasz o to, bym dbał o linię, żeby była gruba i wyraźna. - Jęknął, gdy zdał sobie sprawę, że te lody to swoje ważą i pewnie wykarmiłby nimi pół rodziny Corleone, tak o niego dziewczyna dbała!
- Też tęskniłem. - Mruknął ciszej, obejmując ją wolną dłonią i całując w głowę, by później, gdy na niego spojrzała, pochylić się i złożyć pocałunek na jej ustach. Musiał korzystać, dopóki nie miała fazy skaczącej piłeczki, bo wtedy już jej nie złapie przez jakiś czas.
- Co słychać tuptusiu? - Uśmiechnął się szeroko, czekając na jakieś sprawozdanie, lubił jej słuchać, to też wolał, żeby miała mu na co odpowiadać, a kto wie, może akurat będzie miała słowotok? Przynajmniej zdążyłby zjeść te lody Tate - 2018-04-25, 19:08 Dała się poprzytulać i pomiziać, oddając pocałunek pełen pasji i tęskoty. Tak dawno tego nie czuła. Wtuliła się małym ciałkiem w jego bok i oparła głowę o jego klatkę zjadając już większość wystającej części loda. W tym momencie umorsała sobie nos śmietaną i tak wyglądająca zaczęła opowiadać mu poważne historie życiowe.
- O maj gad! Byłam u tej blondynki, no wiesz której i naprawiła mi deskorolkę i słuchaj sobie myślę, że sobie pojeżdżę no i wychodze na dwór i sobie jeżdżę i zauważyłam błąkającego się kota. No to pojechałam za nim co nie i dojechałam do takiego domku i tam Pani miała kociaki... Mam małego Focha, bo w sumie był na mnie ciągle zły jak go wzięłam do domu, ale tak serio to on mnie napewno kocha! Napewno! Chcesz go poznać? - Rzuciła prawie że na jednym oddechu po czym wyciągnęła telefon z torebki i pokazała mu zdjęcie małego kota z wypisanym na pyszczku ''Zabij mnie albo sam to zrobię'' skierowanym w kierunku małego, uśmiechniętego Tatesia. Całość wyglądała komicznie, tym samym i na ustach Tate pojawił się uśmieszek rozbawienia z tego zdjęcia.Nikolaj - 2018-05-04, 16:26 Słuchał jej próbując nadążyć za tym co mówi o przy okazji kontrolując czy z pewnością się nie udusi od wymówienia takiej ilości słów na jednym wdechu. Koniec końców jakoś dał radę zrozumieć przekaz i pokiwał głową jakby na znak, że chętnie ów kota zobaczy, miał tylko nadzieję, że to żaden mały wojownik, który chce podbić świat. Z zainteresowaniem spojrzał na zdjęcie i wtedy właśnie na jego twarzy zagościł grymas. Tak. To kociak zabijaka.
- Eeem... Kochanie, a jesteś pewna, że ten kot nie udusi cię w nocy? Znaczy... Ten no... Wiesz, słodki jest, ale jego mina mówi, że ma ochotę na mord z zimną krwią, a jeszcze się okaże, że lubi ludzkie mięso i co wtedy? - Zapytał wolno, jakby uważnie dobierając słowa, choć i to mu nie wyszło. Raczej nie chciał stracić dziewczyny na rzecz karmy dla twórcy kocich kłaków. Pomińmy już, że wybrał na spotkanie tak ładne miejsce nieprzypadkowo, miał ważne pytanie, a ona mu tutaj wyskakuje z informacją o takim zagrożeniu. Też był terytorialny, a właśnie jakieś kocisko zalęgło się w jej łóżku! No co to, to nie Tate - 2018-05-04, 17:35 Słysząc jego słowa tylko zaśmiała się krótko i pogłaskała go po policzku, by chwilę potem złożyć na nim delikatnego buziaka.
- Nic mi nie zrobi zazdrośniku! Jest wbrew pozorom bardzo miły! Nawet nie chce polować na rybki w akwarium. - Zmarszczyła lekko brwi w dziecięcym grymasie, bo jak on tak może jej kota obrażać? Przecież ona jest istnym aniołkiem, a skoro ona, to i jej kot, i koń, i rybki! Wszystko to istne aniołkochochliczki!
Zaraz po tym zabrała się za zajadanie lodów, fragmntami pokruszonego wafelka dzieląc się z okolicznym ptactwem, coby im ślinka z małych dziobów nie ciekła, bo co by to było, jakby wszystkie okoliczne ptaki zaśliniły się wokół nich? Istna powódź! A odór pewno niemiłosierny, bo zdawało się być całkiem możliwe, gdyż Tatesiowa miała swoją pracę w papugarni i wiedziała z jakim zapachem się łączą ptaki. Widzicie, jaka mądra?
Po jakimś czasie lekko spoważniała i wpatrując się tępo w przestrzeń przed nimi zaczęła bardzo spokojnym jak na nią głosem.
- Dlaczego wszystko wokół mnie się tak nagle zmieniło? Stało się takie... dorosłe? Nikolaj - 2018-05-26, 13:15 Nikolaj wbrew pozorów przepadał za kotami, ba, dla niego były one mniej wymagające niż psy i mogły spać w mieszkaniu pół dnia, gdy nikogo nie było, a potem i tak odsypiały, bo to wieczne leniwce są. Normalnie zwierzak idealny dla Nikośka, choć co do akurat tego kota miał lekkie obiekcje.
- Raczej cię nie zagryzie, jedynie podrapie, ale o te rybki to ja się wciąż będę martwił, wiesz, polubiłem je, zakumplowałem się z jedną w języku bąbelkowym i mi na ciebie donosi. - Rzucił z przekąsem, a niech wie, że jej rybki mają co nieco na sumieniu, ot co.
Pałaszował swój przysmak, zamykając w ten sposób gębę na kilka dodatkowych minut, a że był facetem to zjedzenie zajmowało mu naprawdę mało czasu. Patrzył jedynie, jak jego dziewczyna dzieli się swoją porcją z okolicznym ptactwem, co już pozostawił bez komentarza.
- Hm... Sądzę że prędzej czy później musiało się tak stać, każdego w końcu to dotyka, nie możemy być wiecznymi dziećmi, a szkoda. - Mruknął że spokojem, coś o tym wiedział, sam był wesołkiem kilka lat wcześniej, teraz mu się poglądy na świat zmieniły diametralnie. Nie zamierzał jednak odstawiać takowej gadki, wolał, by to dziewczyna się wygadała.Tate - 2018-05-27, 14:14 Zmarszczyła brwi i zaśmiała się krótko dając mu pstrzyczka w nos. Nie ładnie tak się spoufalać z rybkami, one za dużo wiedzą. Ale cóż, wydało się granie po nocach, tańczenie do czołówki Przyjaciół i robienie pompek, by przy każdym zniżeniu się zjeść chipsa. Nie dobrze, nie dobrze. Będzie musiała postawić temu bastę!
- O nie! I czego się dowiedziałeś? - Rzuciła z nieukrywanym zezłoszczeniem i tupnęła nogą, następnie zaś przejechała mu dłonią po klatce i uśmiechnęła się lekko.
- Zapewne doniosła Ci, że Cię kocham! - Uśmiechnęła się szerzej i westchnęła słuchając jego kolejnych słów, by po chwili przeczesać sobie włosy paznokciami i zacząć krótki, acz treściwy jak na nią monolog.
- Ale... mi tak ciężko. Tyle zmartwień, tyle dorosłości. Dlaczego przestaję akceptować moje zachowanie, dlaczego po powiedzeniu czegoś mam wyrzuty sumienia. Nic z tego nie rozumiem. Nie chcę być taka. Chcę nadal cieszyć się z tego, jaka jestem. - W istocie czuła się coraz gorzej, miała jakieś takie niefajne napady spadania samooceny, chęć ugryzienia się w język czy męczące myśli o głupocie poprzednich zachowań. Niestety.Tate - 2018-05-27, 14:14 Zmarszczyła brwi i zaśmiała się krótko dając mu pstrzyczka w nos. Nie ładnie tak się spoufalać z rybkami, one za dużo wiedzą. Ale cóż, wydało się granie po nocach, tańczenie do czołówki Przyjaciół i robienie pompek, by przy każdym zniżeniu się zjeść chipsa. Nie dobrze, nie dobrze. Będzie musiała postawić temu bastę!
- O nie! I czego się dowiedziałeś? - Rzuciła z nieukrywanym zezłoszczeniem i tupnęła nogą, następnie zaś przejechała mu dłonią po klatce i uśmiechnęła się lekko.
- Zapewne doniosła Ci, że Cię kocham! - Uśmiechnęła się szerzej i westchnęła słuchając jego kolejnych słów, by po chwili przeczesać sobie włosy paznokciami i zacząć krótki, acz treściwy jak na nią monolog.
- Ale... mi tak ciężko. Tyle zmartwień, tyle dorosłości. Dlaczego przestaję akceptować moje zachowanie, dlaczego po powiedzeniu czegoś mam wyrzuty sumienia. Nic z tego nie rozumiem. Nie chcę być taka. Chcę nadal cieszyć się z tego, jaka jestem. - W istocie czuła się coraz gorzej, miała jakieś takie niefajne napady spadania samooceny, chęć ugryzienia się w język czy męczące myśli o głupocie poprzednich zachowań. Niestety.Brian - 2018-12-26, 20:55 Brian był zawsze skłonny do odmrażania sobie tyłka, chociaż wcale nie był bardziej odporny na zimno niż inni. Z resztą wcale nie było tak zimno, więc może nie wyląduje na ostrym dyżurze z odmrożeniami kości ogonowej, chociaż byłoby to komiczne. Dlatego po zrobieniu drobnych zakupów spożywczych, gdyż w jego lodówce był już tylko przesadnie spleśniały ser i karma dla psa zamiast od razu skierować się do domu połaził jeszcze po ścisłym centrum, po czym odbił w Shinewater Park, by znaleźć się w końcu przy Shinewater Lake. Po drodze kupił jeszcze w kawiarni kawę na wynos, w tekturowym kubku, więc już w ogóle było mu ciepło i błogo, kiedy kofeina zaczęła mu krążyć w żyłach. Koniec końcu przysiadł na jednej z drewnianych prostych ławek, które stały tuż przy alejce. Alejka służyła do spacerowania, z resztą było widać kilka spacerowiczów, oraz fanów deskorolek, Może to lepszy pomysł niż picie kawy, Brian jednak wolał pojazdy, które mają silnik. Albo przynajmniej pedały.Nicole - 2018-12-27, 09:44 Każdy pretekst, do wyrwania się choćby na chwilę z pustych czterech ścian, był dla Nicole dobrym pretekstem, to też tym razem pozwoliła sobie na wygrzebanie deskorolki, którą kiedyś tak uwielbiała, a ostatnio nie mogła jej używać. Opatulona szalikiem, ubrana w niekrępującą ruchów kurtkę mknęła w kierunku Shinewater Lake, co jakiś czas odpychając się jedną nogą. Jej twarz przyozdabiały uśmiechy, kiedy mijała innych fanów deskorolek, których o dziwo było tutaj całkiem sporo. Niespięte kosmyki jasnych włosów, zdecydowanie przeszkadzały jej w jeździe, więc kiedy postanowiła spiąć je gumką musiała schylić lekko głowę. Tym samym zrezygnowała z patrzenia przed siebie, twierdząc, że to inni będą musieli zwrócić uwagę na to gdzie jadą bądź idą. Sprawnym ruchem uchwyciła włosy, tworząc z nich małego, szybkiego kucyka. Niestety kiedy podniosła znów głowę, ujrzała spacerowicza, który najwidoczniej wyszedł z tego samego założenia co ona, zatapiając wzrok w telefonie. W ułamku sekundy przeniosła cały ciężar ciała na lewą stronę, ratując się przed zderzeniem. Nie złapała jednak równowagi tak szybko, jak szybko potrafiła skręcić. W rezultacie po kilku rozpaczliwych próbach utrzymania się desce, spadła z niej turlając się jeszcze po alejce. Całe zajście wyglądało dość poważnie, jednak Nicole pod wpływem emocji szybko zerwała się na nogi, wykrzykując w kierunku winnego ( przynajmniej według niej ) człowieka.
- Patrz gdzie leziesz, deklu! Brian - 2018-12-27, 17:44 Sącząc sobie kawkę na ławce nagle zwrócił uwagę na kobietę jadącą na deskorolce, której cała uwaga skupiła się na zawiązaniu kucyka. To takie typowe, gdybym ja zamiast patrzeć na jezdnię poprawiał włosy, to dawno odebraliby mi prawo jazdy - pomyślał.
Chociaż drogówka Eastbourne i tak miała na niego oko, ostatnio uniknął mandatu i punktów karnych, tylko dlatego, że wiedział jakie są ulubione donuty policjantów. Jeszcze tego samego dnia z najlepszej ciastkarni w mieście dostarczono kilka pudełek wypchanych tymi właśnie ulubionymi przez policjantów donutami. Łapówka? On się tak na to nie zapatrywał. W dziewczynie było coś znajomego, jednak zanim Brian wydedukował czy ją zna, zauważył idącego z przeciwnej strony faceta z głową w telefonie. Kolejny dekiel.
No i oczywiście po chwili było bum. Pomimo usilnych starań kobieta wyrżnęła, a kiedy się zebrała zaatakowała faceta, nazywając go tak, jak Brian przed chwilą w myślach. To oczywiście spowodowało, że się zaśmiał. Kiedy facet usiłował obarczyć ją winą Brian był już w połowie drogi do nich, z kawą w jednej dłoni i elokwentną miną na twarzy. Zanim jeszcze zatrzymał się przy tej dwójce, zdał sobie sprawę, że kobietą jest Nicole obrał poważną minę, że niby jej nie poznaje.
- Zamknąć dzióbki. - podniósł głos, wcinając się w dyskusję o przerzucanie winy. - Ty gościu, miałeś wzrok wlepiony w telefon, a ty byłaś zbyt zajęta kucykiem. Wina jest obopólna. - stwierdził nie znoszącym sprzeciwu głosem, jakby był sędzią (no, jego ojciec byłby dumny), tylko takim, który za nieposłuszeństwo spuszcza w kanalizacji, czy coś. Gościu jeszcze się próbował awanturować, ale Brian go oczywiście przegadał.
- Bla, bla, bla. Przez ciebie się kobieta przewróciła, a tobie jak widzę nic nie jest, więc spadaj deklu. - zakończył dyskusję, jednocześnie mając na twarzy minę jakby prosił gostka, żeby się sprzeciwił. No spróbuj gościu, spróbuj, dawno się z nikim nie biłem.
Facet jednak miał za małe jaja, więc sobie poszedł. Wtedy Brian obrócił się do Nicole, dopiero teraz dając jakiekolwiek oznaki, że ją poznaje.
- Kawy? - zapytał, proponując jej swój, do połowy pełny tekturowy kubek z logo kawiarni.