Eviline - 2018-01-17, 22:46 Hiszpanka miała dobre przeczucia, w końcu pozycja, którą zajmowali była odpowiednia względem techniki Daiquiriego, to też ogier nie musiał zużywać wiele energii na dotrzymywanie tego tempa, chyba niestety brak takiej konkurencji był przez bardzo małą ilość silnie wytrenowanych first winnerów, którzy na wielkich gonitwach potrafili czynić cuda z całą stawką, mieszając ją jak tylko można, przez podjudzanie uzyskiwane przez szybki start, im stawka szła szybciej, tym konie bardziej się męczyły i walczyły o pozycję od wcześniejszych chwil. Tutaj walki rozpoczną się jakoś w drugiej połowie następnej prostej, patrząc na to optymistycznie.
Widziała już zakręt i zwalniające konie przed sobą, dlatego też postanowiła już zacząć redukować tempo i wolno zmieniać dosiad, tym samym balansując odpowiednio miękko na grzbiecie ogiera. Nie chciała wjechać nikomu w tyły, a wiedziała, że początkowi rywale mogli zacząć zwalniać dopiero tuż przed wjechaniem na łuk, co było mało bezpieczną zagrywką, przynajmniej na pierwszym zakręcie i w szczególności na torze, którego się nie zna.
W międzyczasie, podczas wyjeżdżania zakrętu, Ev uważnie czuwała nad ruchem swojego ogiera, starała się, by był równomierny, aby obyło się bez zbędnej zmiany tempa, tutaj i tak by to im nic wielkiego nie zmieniło. Ze spokojem wspierała równowagę Daia, stabilizując też w miarę swój dosiad.
Wyjeżdżając z łuku, spojrzała od razu na stawkę i zachęciła ogiera do zwiększenia tempa na miarę tego sprzed zakrętu, choć jeśli grupa nieco przyspieszyła, to również nie miała zamiaru od niej odstawać. Mogli teraz trochę powalczyć o środek, a przynajmniej o odpowiednie miejsce w środku stawki, z niezobowiązującymi ambicjami na coś więcej.Hero Of War - 2018-01-17, 23:39 Chwilowo galopowali bardzo żywym tempem, ale mając na uwadze to, że Hero biegał, jako dead last musieli zachować siły na finał gonitwy. Ufał Ev i już nie raz przekonał się, ze kobieta wie, co robi i strategicznie obmyśla plan działania. Natomiast zadaniem ogiera było danie z siebie wszystkiego w tym jednym odpowiednim momencie, który tak naprawdę rozstrzygał całość.
Przed zakrętem standardowo lekko wytracili tempo chcąc móc swobodnie się na nim wyrobić. Skupiony w pełni nad tym, co działo się przed jego nosem nie zwracał nawet najmniejszej uwagi na pozostałe konie. Razem z blondynką płynnie wszedł w zakręt i tuż po nim wchodząc na prostą ponownie zaczął nabierać tempa. Bezpieczne pokonywanie zakrętów może zabierało im trochę czasu, ale z pewnością było mniej ryzykowne, a przecież chcieli uniknąć kontuzji i tak naprawdę poza samą wygraną liczyła się dobra zabawa i sprawdzanie samego siebie.
Odważnie wyszedł naprzód znów wracając do gry i pokazując tą niezłomną wolę walki i serce do biegania. Doświadczony na wielu gonitwach skupiał się już teraz tylko na tym, aby utrzymać swoją pozycję lub ewentualnie powoli wysuwać się do przodu, co także było częścią strategii obranej przez samego ogiera i być może także przez Eviline.Daiquiri - 2018-01-18, 14:35 Galopując swoim torem dotrzymywał tempa reszcie konkurencji i na bieżąco dostosowywał je przede wszystkim do koni, które biegły na samym przodzie. Jednak co najistotniejsze, jednocześnie nie zapominał o obecności Eviline i tym bardziej jej nie lekceważył. Wobec tego zmiana tempa na spokojniejsze, wynikająca z wejścia w zakręt, przyszła mu naturalnie z dwóch względów; raz,że to samo uczyniły konie z przodu, nie podsycając chęci prześcignięcia ich, a dwa, że Eviline nakłoniła go do tego poprzez balans ciałem, co do którego pozostał zgodny, w efekcie bezpiecznie wchodząc w zakręt i później z niego wychodząc.Tuż po tym, jak ponownie znalazł się na prostej, odrobił tę "stratę" i wrócił do przynajmniej takiego galopu jak po starcie, choć rzeczywiście jeśli konkurencja wyraziła chęć zwiększenia obrotów, to nie oponował i wyrównał do nich, wciąż jednak bez ambicji wyjścia na sam początek, bo chwilowo nie miał nawet ku temu najmniejszej sposobności. Póki co treningi kondycyjne pozwalały mu na trzymanie tempa i magazynowanie sił na właściwy moment. Biegnąc nie ustawał w starach, mocno pracując zadem i spokojnie, równo pompując powietrze do płuc. Mimo skromnego wzrostu starał się po prostu nie odstawać od konkurencji.Brian - 2018-01-18, 18:25 Na razie - pomijając fakt, że znajdowali się niemal na samym końcu stawki - był zadowolony z zachowani Blue Moon: klacz miała duże doświadczenie, potrafiła odpowiednio dostosować tempo i zablokować tor, po którym się poruszali, brunet więc dopilnował aby utrzymywała aktywne tempo, aż do zakrętu.
Gdy zbliżyli się do pierwszego zakrętu zaczęli wytracać nieco prędkość, by zwolnić tempo, do udało im się w takim punkcie, że mogli bezpiecznie wejść w zakręt. Następnie Brytyjczyk obrał odpowiednią pozycję w siodle. Uniósł się wyżej z siodła, odpowiednio dociążając jedną stronę. Jednocześnie skulił się w siodle, chowając za szyją skarogniadej. Obserwował tor spomiędzy jej uszu, pewnie ją prowadząc. Starał się, aby udało im się pokonać zakręt w harmonii i równowadze, bez żadnych potknięć czy wpadek. Nawet najdrobniejsze potknięcie mogło im utrudnić wspinaczkę i dążenie do osiągnięcia lepszego miejsca, niż to, które obecnie zajmowali w stawce. Brian nie zmienił toru, zostając na środkowym, który był na razie dla nich dogodny, chyba, że zaistniałą jakaś sytuacja, która decydowała o zmianie toru.
Zbliżając się do wyjścia na prostą Donney zachęcił ją do lekkiego, stopniowego dodania w tempie, tak aby wraz z wyjściem na prostą powrócili do tempa, którym pokonali poprzednią.Mistrz Gry - 2018-01-18, 23:42 Doskonałe wyjście Parnassusa, NPC2 pozwoliło tym koniom na zajęcie mocnych pozycji na samym początku stawki. Widoczną przewagę miał jednak Parnassus, któremu nikt nie stanął na drodze do wyjścia na sam przód, w przeciwieństwie do NPC2, którego obecnym zadaniem było "zgubienie" innych przeciwników o równie dobrym wyjściu - NPC3 i Double Trouble, która jednak mogła mieć problem z dotrzymaniem kroku choćby NPC3, ze względu na słabszą kondycję.
Sytuacja pozostałych koni póki co pozostaje zmienna, każdy walczy o zajęcie wybranej przez siebie pozycji i niewątpliwie najłatwiej przychodzi to Ebonemu, zaś najciężej NPC1 i Kindowi, które na ten moment dość wyraźnie odcinały się na tle grupy, zwyczajnie od niej odstając.
Przed końmi pierwszy zakręt i wyjście na przeciwległą prostą.Blue Moon - 2018-01-18, 23:52 Najstarsza, ale nadal w szczytowej formie i z sporym doświadczeniem. Skarogniada nie ścigała się od wczoraj, znała siebie i wiedziała na co ją stać. Blue szła jak przeciąg przed siebie, poruszając się na razie stosownym tempem do tego, gdzie znajdowali się jako para. Zakręt nie zrobił na niej specjalnego wrażenia, bo pokonywała takich dziesiątki. Zwolniła do niego nieco w tempie, zgodnie zresztą z poleceniem Briana. Klacz wiedziona doświadczeniem idealnie rozłożyła równowagę ciała, wchodząc w zakręt i spokojnie na nim galopując aż do momentu wyjścia na przeciwległą prostą. Galopowała też cały czas swoim torem, nie dając się z niego zepchnąć ani też przyblokować. Można powiedzieć że walczyła o niego jak lwica. Oczywiście względnie kiedy nadarzyła się okazja do zmiany toru na lepszy, ale to już po wyjściu z zakrętu to pewnie z niej skorzystali. Wraz z końcem wyjeżdżania zakrętu, Blue ponownie nieco dodała w tempie by powrócić do tempa sprzed zakrętu.James Stocke - 2018-01-19, 00:01 James z racji znania właśnie techniki klaczy, utrzymywał ją blisko stawki i tam starał się zatrzymać do momentu wyjechania na ostatnia prostą. Czyli za bardzo bardzo długi dystans jak na ten moment. James mniej więcej kojarzył konie z Orchardu i wiedział też mniej więcej na co ich stać i co kto z czym je. Oczywiście nie miał 200% pewności, ale jakąś tyci tyci wiedzę owszem. Natomiast tutejsza lub obca konkurencja była oczywiście dla niego chodzącą zagadką. Trzymał ich tempo do w miarę zbliżania się pierwszego zakrętu, który mieli pokonać. Nieco pewniej chwycił wodze, by schować się za szyją klaczy po prostu kuląc się przy tym bardziej na jej grzbiecie z wypięciem zadka ku górze. Lekko ją też zwolnił przed wejściem w zakręt, by spokojnie poprowadzić ją w nim po ich torze. Obserwował trasę spomiędzy jej uszu i korygował czy pomagał zawsze, jeśli istniała taka potrzeba przed i podczas zakrętu. Po wyjściu na prostą uniósł się ponownie nieco w siodle, powracając jednakże do poprzedniej pozycji i wysyłając klacz nieco bardziej w przód. Jabłkowita klacz oczywiście miała wrócić tylko do poprzedniego tempa, a nie od razu się rozpędzać. Czego też dopilnował oczywiście, chcąc by Double trzymała się reszty stawki koni jak na razie.Brian - 2018-01-19, 14:09 Póki co ich pozycja w stawce, jako sytuacja wyjściowa nie była najgorsza, a nawet mu odpowiadała. Narazie Brian starał się o to, aby Jackpatches zachowała aktywne tempo i utrzymała ich miejsce w stawce. Nie chciał aby inne pary zostawiły ich w tyle, ani żeby konie, które obecnie zajmowały gorsze pozycje ich wyprzedziły. O ile udało im się zająć tor, z którego startowali, nie zostając jednocześnie przyblokowanymi przez konie z przodu, Brian starał się jednocześnie przyblokować ewentualne "ataki" z tyłu.
Poza dwójką koni, która wyrażnie prowadziła całą stawkę, wiele mogło się zmienić, choćby na zbliżającym się zakręcie. Przed nim brunet zaczął zwalniać z klaczą, by spokojniejszym, ale nadal aktywnym tempem wejść w zakręt, tak aby stracić na nim jak najmniej, lub zyskać, jeśli tylko będzie to możliwe. Jednocześnie uniósł się wyżej z siodła, jeszcze pochylając do przodu. Skulił się i schował za szyją kasztanki, obserwując tor spomiędzy jej uszu. W ten sposób starał się stawiać jak najmniejszy opór dla powietrza. Przy tym odpowiednio ją obciążył, aby ułatwić dwulatce wyjechanie zakrętu bezpiecznie i w równowadze. Cały czas obserwował to co się działo na przedzie stawki jak i po bokach, koncentrował się jednak na sobie i folblutce. W drugiej części łuku zaczął ją przygotowywać do powrotu do tempa sprzed zakrętu, co udało im się wraz z wyjściem z niego na prostą.Mistrz Gry - 2018-01-19, 16:21 Po wyjściu na przeciwległą prostą grupa wyraźnie się rozciągnęła: na przodzie wciąż biegł NPC4, który narzucał tempo całej reszcie, z pewnością nikogo nie oszczędzając. Swoją pozycję stracił jednak NPC3, którego siły okazały się niewystarczające by pokonać Soula. Biegł teraz równolegle do Eight Belles, nie poddając się. Do tej grupy można było zaliczyć również NPC6. Całą czwórkę wyprzedzał natomiast NPC1. Jeśli zaś chodzi o NPC5, ten koń zaczął powoli tracić swoją pozycję ze względu na Hero of War i Blue Moon. Na ten moment w najgorszym położeniu był NPC2, który dotąd zajmował dobrą pozycję w samym środku - jego siodło zaczęło się nieopatrznie zsuwać co skłoniło do dżokeja do odpuszczenia dalszej walki, bowiem podjęcie się na jej ostatniej prostej mogło skończyć się poważnym wypadkiem. Zbiegł zatem do zewnętrznej krawędzi i stopniowo zaczął redukować tempo.
Konie biegną po przeciwległej prostej, a przed nimi kolejny zakręt poprzedzający ostatnią prostą. W tym poście opisujemy działania z przeciwległej prostej i zakręt. Jackpatches - 2018-01-19, 22:49 Faktycznie ich sytuacja w porównaniu do par na końcu, nie była wcale najgorsza. Klacz na pewno jeszcze nie pokazała na co ją stać, bo dopiero się rozkręci na ostatniej prostej. Klacz galopowała aktywnie i chętnie przed siebie, walcząc o swoją pozycję oraz tor który zajmowała. Miała na uwadze konkurentów przed sobą, obok siebie i za sobą. Wszyscy w każdej chwili mogli sprawić jej problemy, ale ona była gotowa na walkę do ostatniego milimetra do mety. Nie miała problemów teraz z końmi przed sobą, bo wiedziała że to nie jej czas. Konie za nią wiedziała że są, ale nie przejmowała się nimi jeszcze za nadto. Zbliżali się dość szybko do zakrętu, który chcąc nie chcąc musieli pokonać. Klacz nieco zwolniła do zakrętu, by spokojnie w niego wejść i z zachowaniem równowagi go pokonać. Rudej udało się bezpiecznie wyjechać zakręt i pojawić się na przeciwległej prostej, by zaraz lekko przyspieszyć z powrotem do tempa sprzed zakrętu.James Stocke - 2018-01-19, 22:51 James względnie zadowolony był z ich pozycji na torze, która nie była wcale najgorsza. Obserwował przeciwników przed nimi i czując oddech przeciwników na plecach. Jednak zdawał sobie sprawę z możliwości swojej klaczy i wierzył w nią. Przed nimi wkrótce wyrósł pierwszy zakręt, który musieli pokonać by wyjść na przeciwległą prostą. Schował się bardziej za jej szyją, kuląc się nieco bardziej też na grzbiecie i wypinając bardziej zadek ku górze. Przytrzymał też nieco mocniej klacz, by ją lekko zwolnić przed wejściem w zakręt. Pilnował jej tempa oraz toru, bo mieli nie zostać zepchnięci w tył tylko mieli zachować swój tor. Poprowadził ją w równowadze i harmonii w nim, by zaraz pojawić się na przeciwległej prostej. Automatycznie uniósł się bardziej w siodle, zachęcając klacz do minimalnego przyspieszenia. Chodziło mu o powrót do poprzedniego tempa, a nie od razu bieg pełną mocą. Zakomunikował jej to odpowiednio, bo po powrocie do poprzedniego tempa z poprzedniej prostej ją w nim trzymał.James Stocke - 2018-01-19, 22:51 James wiedział że walka z Bells będzie trudna, jednak nie niemożliwa. To nie był pierwszy wyścig klaczy, wiedziała co z czym się je i jak należy postąpić. Uśmiechnął się w duchu na fakt że z łatwością połykali NPC5, biegnąc jak na razie dość pośrednim tempem. James bardzo dbał o to, by klacz nie próbowała na ten moment szaleć i pędzić teraz przed siebie niczym pocisk. Na to przyjdzie czas za moment, krótką chwilę. Spokojnie prowadził ją po prostej, by krótko na niej rozeznać się gdzie są przeciwnicy i jak są rozstawieni. Zrobił to przez krótki rzut okiem przez ramię, bo jacyś za nimi jeszcze galopowali i jacyś przed nimi. Zaraz jednak powrócił spojrzeniem na tor przed nimi i to na nim się skupił. Trzymał ją w ryzach na prostej, aż do kawałka tuż tuż przed drugim i ostatnim zarazem zakrętem i to na ostatnią prostą. Schował się znacznie bardziej za jej szyją, wypiął zadek ku górze i skulił na jej grzbiecie przed wejściem w zakręt. Jednocześnie nieco ją zwolnił przed nim, dociążając odpowiednio klacz. Ostatecznie wprowadził klacz spokojnie i bezpiecznie w zakręt, by mniej więcej w 3/4 jego długości zacząć popuszczać klacz już w przód. Chciał wraz z wyjściem na prostą niemal być w poprzednim tempie z poprzedniej prostej. Znał możliwości klaczy i jej doświadczenie, dlatego wierzył że sobie z tym odpowiednio poradzi. Miała zacząć walczyć o swoją pozycję i już nacisnąć na przeciwników z ostrzeżeniem że ona się też liczy tutaj.Double Trouble - 2018-01-19, 23:46 Double galopowała dzielnie wprzód, nie dając się zastraszyć rywalom i starając się utrzymać swoją pozycję na torze, blokując też konie za sobą, o ile ktoś nie odważył się na manewr wyprzedzający mocniej od zewnętrznej strony toru. Wiedziała, że inne konie mają pewnie więcej doświadczenia, ona nie była jakoś szczególnie wytrenowana jeszcze na takie gonitwy, ale dawała z siebie wszystko, każda ukończona gonitwa to sukces, miejsca to tylko cyfry.
Przed zakrętem zwolniła za sprawą sygnału od jeźdźca i weszła miękko w zakręt, zmieniając odpowiednio ułożenie swojego ciała, ruch, który teraz nie był nastawiony tylko na lecenie do przodu, nie wychylała się też za bardzo, jeśli chodzi o manewry na łuku, miała zamiar go po prostu wyjechać i nie odwalić przy tym jakiejś głupoty, która wiele by ją później mogła kosztować.
Wyjeżdżając z zakrętu, samoistnie zaczęła wybiegać wprzód, kierując się tempem stawki i swoimi siłami, wiedziała, że jeszcze wiele ma do przebiegnięcia, a nie miała aż takiego parcia do przodu, by wyczerpywać ostatnie pokłady energii na galopowanie w stylu rozrabiającego źrebięcia. Starała się jednak wykonywać większe susy, dzięki którym mogła robić mniej kroków, co było dla niej odpowiednie, jeśli chodzi o zużywanie swoich sił, choć wiadomo, że nie będzie tak wiecznie.Princessof the Nile - 2018-01-20, 20:46 Ona także wierzyła w siebie i w swoje umiejętności, ale także w to, że James wie co robi. Ufała mu całkowicie zarówno na torze jak i poza nim, a to przy wzajemnym zaufaniu powinno być tylko zaletą. Utrzymywała aktywne tempo, jednocześnie starała się kumulować tyle energii ile to tylko możliwe. Również w miarę możliwości próbowała sobie sforować drogę i tor, po którym obecnie się poruszali.
Zbliżali się do pierwszego zakrętu, przed którym James przytrzymał ją lekko, skutkiem czego Princess zwolniła w tempie wjeżdżając na zakręt, który starała się precyzyjnie pokonać, zachowując harmonię i równowagę. Cały czas pozostawała czujna, zwracając uwagę na to co działo się w stawce na przedzie, jak i obok. Raczej gładko i bezpiecznie pokonała zakręt, gdzie dżokej pozwolił jej na powrót do tempa z poprzedniej prostej, co gniada też zrobiła. Klacz doskonale zdawała sobie sprawę, że nie jest to jeszcze czas, aby popisać się pełnią swoich możliwości, jednak i na obecnym etapie wyścigu starała się przynajmniej utrzymać obecną pozycję, lub polepszyć jeśli tylko nadarzała się okazja.Aiden Craven - 2018-01-20, 21:36 Znalazłszy się na samym początku stawki miał przed sobą trudne zadanie polegające na wytracaniu tempa przed wejściem w zakręt. Podczas gdy inne konie prawdopodobnie dostawały się do Parnassusa i zwolniły w ślad za nim, to Aiden musiał wywołać tę "lawinę" i w dodatku pamiętać jeszcze o zachowaniu właściwego balansu ciałem, tak by nie wytrącić araba z równowagi, narażonej szczególnie podczas jazdy po łuku. Póki co jechał dość wysoko stojąc w strzemionach, nachylony nad końską szyją, z której ruchem energicznie pracował rękoma, nie blokując karego. Korzystając z dogodnego startu i pozycji, po prostu robił swoje; już w połowie zakrętu ponownie wysłał Parnassusa mocniej w przód, wykorzystując tę niewielką przewagę nad resztą i pozwolił arabowi iść w swoim tempie naprzód, budować dystans, który na ten moment nie był za duży i prawdopodobnie miał się jeszcze zmniejszyć przed drugim zakrętem, a wzrosnąć - oby! - już na ostatniej prostej. Dlatego tak ważne było zachowanie obecnego miejsca, bo inaczej mogliby mieć trudności z przebiciem się na sam początek.