To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Ameryki - [AMERYKA PÓŁNOCA] Bahamy

Jessie - 2018-02-17, 00:50

- Zanim powiesz jeszcze słowo o moim koniku pragnę zauważyć, że dwa konie, które regularnie próbują mnie co najmniej skrzywdzić, to te na których umowach podpisany jesteś ty - wytknęła mu, stając w obronie War Admirala, który wcale nie był taki zły.

- Nie wiem - wzruszyła ramionami, wciąż patrząc na niego pogodnie. - Po prostu cieszę się, że tu jestem. Z tobą - dodała, autentycznie czując, że właśnie to dodaje jej skrzydeł. - Dobrze - zgodziła się, wypuszczając go z łóżka. Zanim jednak wyszedł z sypialni, zawróciła go w progu. - Jo? Nie chciałbyś mi przynieść śniadania do łóżka? - Zapytała, posyłając mu uroczy uśmiech, którym starała się przekonać go do tego pomysłu. Otwarcie domagała się rozpieszczania, co tu wiele mówić. Jeśli się zgodził, sama w tym czasie poszła się trochę ogarnąć, by później wrócić do sypialni.

Jonah Wrens - 2018-02-18, 18:23

Zabrzmiało jak groźba, w której ktoś jest więźniem łóżka. :lol:
Zatrzymałem się w progu słysząc zdrobnienie swojego imienia i stanąłem bokiem do Jess, spoglądając w jej stronę, z pytającym wyrazem twarzy. Uśmiechnąłem się pod nosem na jej prośbę i stanąłem już przodem do niej. Lewą dłoń wierzchem ułożyłem na lędźwiach, a prawą przed siebie lekko wysunąłem, kłaniając się brunetce.
-Jak sobie Panienka życzy.
Zniknąłem za ścianą i najpierw ogarnąłem siebie szybkim, pięciominutowym prysznicem i zająłem się robieniem śniadania. Dla niej bogatszą ofertę z owocami morza i tymi zwykłymi, plus inne pierdoły, a dla siebie coś jeszcze w kanonie mojej diety, żeby zbytnio sobie nie podpaść. Przyniosłem jednak najpierw jej tackę, którą odłożyłem we wskazane przez dziewczynę miejsce, a nie odsuwając się od niej, wskazałem palcem swoje usta.
-Jestem kapitanem, nie robię niczego za darmo.
Szybko wytłumaczyłem z uśmiechem swoje zachowanie i po odebraniu nagrody - zawsze mogłem sam sobie ją wziąć :lol: - poszedłem po swoje jedzenie. Zajmując miejsce obok niej, śmiało zabrałem się za jedzenie.
-Jak się czujesz?
Wolałem spytać, bo nie wiedziałem jak to jest mieć w sobie pasożyta. Na szczęście mnie ten zaszczyt ominie. :lol2:

Jessie - 2018-02-25, 00:35

Czekając w łóżku na swoje "zamówienie", zajęła się rozmyślaniem. Przez te kilkanaście minut jej myśli krążyły wokół dziecka, którego oboje się spodziewali. Jeszcze wczoraj nieco spychała ten temat, ale dziś już z zainteresowaniem wyglądała w przyszłość, pozwalając sobie na to aby nieco pomarzyć.
Kiedy Jo wrócił do sypialni, podniosła na niego wzrok i uśmiechnęła się krótko, zaglądając z zainteresowaniem na niesioną przez niego tackę.
- No wiesz? - Odparła, udając oburzenie, jednak nie na długo, bo po chwili złożyła na jego ustach pocałunek.
- Całkiem dobrze - przyznała, kiedy już oboje zasiedli do śniadania. Było jeszcze trochę za wcześnie na "fajerwerki", ale Jess była niemal pewna, że podobnie jak za pierwszym razem, pierwszy trymestr nie będzie dla niej najłaskawszy. Przynajmniej na początku. - A ty co tak skromnie? - Zapytała, w nawiązaniu do jego śniadania. Patrząc na to, jak wyglądały ich porcje, można by pomyśleć, że ktoś tu sobie wziął do serca jedzenie za dwoje... :lol:

Jonah Wrens - 2018-03-16, 21:59

-Masz kogoś, kto zajmie się Twoimi końmi? Żebyś przypadkiem ich nie lonżowała albo tym bardziej wsiadała.
Spojrzałem się na nią i uniosłem brew. Ja się nie mogłem tym zająć przez treningi i mecze, które teraz wręcz nie dawały mi żyć - nie licząc tego cudem wyciągniętego wolnego, które pewnie będę musiał odrobić.
-Muszę trzymać dietę, bo jeszcze zgubię formę i co wtedy? Wystarczy nam jedna osoba z brzuchem.
Uśmiechnąłem się lekko i chyba po raz pierwszy pogłaskałem jej brzuch w miarę możliwości, zaraz zabierając rękę i zajmując się jedzeniem. Gdy już oboje skończyliśmy, sprzątnąłem imprezę i rzuciłem hasło żebyśmy zaraz wyszli i poszukali tych wymarzonych delfinów Jessie. Zatem czekałem na nią na naszej super łodzi, która miała nas zabrać na szerokie wody.
-Więc jaki obieramy kurs?
Zwróciłem się w stronę brunetki, bardziej powołując się na jej intuicje.

Jessie - 2018-03-16, 22:28

- Pewnie, że tak. Aiden mi pomaga, a poza tym znalazłam bereitera - odparła, rozwiewając wątpliwości Jonaha. Nie odważyłaby się już wsiąść na konia, nie po tym, co się stało... Na szczęście mogła liczyć na swojego przyjaciela i Olivera, którzy doskonale spełniali się w tej roli. - Szkoda tylko, że to pewnie potrwa dłużej niż do narodzin - westchnęła, dając brunetowi do zrozumienia, że będzie jej brakowało jazdy. Na razie dobrze sobie z tym radziła, takie "wakacje" nawet dobrze jej robiły, ale nie mogły trwać w nieskończoność.
- Ale miałabym więcej do przytulania. - Jeśli to nie był dobry argument do zerwania z dietą, to ja nie wiem co innego mogłoby do tego doprowadzić.
- Mnie się pytasz? Panie kapitanie? - Przypomniała mu, ale jeśli się dalej upierał przy tym, że to ona ma wskazać kierunek (a to bardzo ryzykowne, jeżeli mieli kiedykolwiek wrócić do domu), to wreszcie pokazała ręką w losowym kierunku, udając, że dokładnie o to jej chodziło. - To może jednak mnie tu zostawisz, tak na pół roku? :lol2: - Zaproponowała rozmarzonym tonem. W Anglii nie miała nic do roboty, szczególnie gdy Jonah był pochłoniętymi treningami i meczami, więc nie było powodu, żeby musiała tam przebywać. Tutaj byłoby lepiej, pośród delfinów, świnek i palm.

Jonah Wrens - 2018-03-17, 18:53

-Od czasu do czasu mogę wziąć jakieś Twoje konie ale nie obiecuje, że często będę miał czas. Ale cieszy mnie to, że jest ktoś do opieki nad nimi.
Nic już nie mogłem poradzić na to, że czeka ją długa przerwa od czegoś co kocha. Musiała sobie znaleźć jakieś zajęcie i właśnie takie podróżowanie nie było głupim pomysłem.
-Naprawdę wolałabyś żebym był gruby?
Spojrzałem się na nią całkiem poważnie i dodałem już rozbawiony, jednocześnie spinając mięśnie tak, że wprawiłem klatę piersiową w ten jakże słynny taniec. Innymi poruszyłem "cyckami". :lol:
-I nie umiał tak?
W wiele lepszym nastroju zamierzałem wyruszyć w poszukiwanie delfinów, więc nawet gdybyśmy się zgubili to nie szkoda było mi czasu.
-Dobrze jest słuchać majtków, bo mogą zrobić bunt na pokładzie, a że jesteśmy tu we dwoje to kto wie jakby się to skończyło.
Puściłem doń oczko i obrałem wskazany kurs, nie zastanawiając się czy w dobrą stronę będziemy płynęli.
-Trochę byłoby mi przykro jakbym wracał do pustego domu, ale trudno poświęcę się. Swoją drogą może powinnaś pomyśleć o wyjeździe do domu, czy odwiedzeniu jakichś znajomych? Tak żebyś miała co robić.
Załóżmy, że po długiej podróży i wielu zwątpieniach udało nam się "wyśledzić" delfiny, więc wyłączyłem silnik i sobie spokojnie usiadłem, bo byliśmy blisko stada, zajętego własnymi sprawami.
-Nie wiem czy to dobry pomysł z nimi pływać.
Mruknąłem przyglądając się popisującym w wodzie delfinom. Podobno są mądre ale powątpiewałbym w tę teorię.

Jessie - 2018-03-18, 00:08

- Widzisz, o wszystkim pomyślałam. Byś mnie pochwalił - wytknęła mu, naprawdę będąc z siebie dumną, że tak zgrabnie udało jej się załatwić opiekę nad swoimi końmi i mnóstwo innych szczegółów.
- Nie - zaśmiała się, rozbawiona jego pokazem męskości. :lol: - Ale to miało by swoje plusy, byłbyś mięciutki - wyjaśniła, obejmując go w pasie, kiedy już stanął za sterem. Taki może i był przystojniejszy, ale przytulało się do niego jak do skały. :<
- Już nie udawaj, że się boisz - mruknęła, nawet nie próbując udawać, że mogłaby mu coś zrobić. Nauczona doświadczeniem wiedziała, jakby się to skończyło. Prawdopodobnie tak, że wystawiłby ją poza burtę i tak trzymał. :lol2:
- Od kiedy jesteś taki troskliwy? - Rzuciła zaczepnie, puszczając go by podejść do barierki i wyjrzeć przez nią na ocean, w którym wypatrywała delfinów. Kiedy wreszcie ujrzała jednego z nich, uśmiechnęła się szeroko, wyraźnie zafascynowana tym widokiem. - Obędzie się bez - zdecydowała, także siadając by w spokoju poprzyglądać się tym przeuroczym zwierzętom.


Jonah Wrens - 2018-03-18, 00:27

najpierw świnie, teraz delfiny.. zoofil jak nic. :lol2:

No i to się jej udało, bo byłem pod wrażeniem tej organizacji.
-Jak chcesz coś miękkiego to mogę Ci kupić pluszaka.
Czyli musiałem uważać na otyłych facetów, żeby mi jej nie odbili kiedy się znudzi twardym materiałem. :lol:
-Boje się tego co bym wymyślił dla Ciebie za zbuntowanie się.
Obróciłem się do niej lewym profilem i się wyszczerzyłem. Zdecydowanie wystawienie jej poza łódź byłoby idealnym żartem i bardzo w moim stylu, więc najprawdopodobniej tak by się to skończyło, zawsze mogła trafić gorzej i na lądzie zostać gdzieś na drzewie lub budynku. :lol2:
-Żebyś mi nie wytykała, że się nie interesuje. Poza tym te kajdanki mi przypominają o tym, że mogę mieć przesrane.
Tu wskazałem palcem na swoją obrączkę i zaśmiałem się. Miałem nadzieje, że Jess nie potraktuje tego poważnie i uda, że tego nie słyszała no ale.
-Gdybym nie musiał grać to byśmy sobie trochę pojeździli teraz po świecie dla zabicia czasu, ale niestety nie mogę tak zrobić.
Odezwałem się do swojej ŻONY, wracając myślami do pomysłu zajęcia dla niej, aż do rozwiązania ciąży.

Jessie - 2018-03-18, 01:01

Nie zapominaj o konikach! :lol2:

- Dobrze. Jednorożca? - Jak widać, Jonah powinien uważać na słowa, bo Jess na wszystko miała gotową odpowiedź i plan. - To miało być ostrzeżenie? - Spięła brwi, patrząc na niego podejrzliwie. Nie ma torturowania żony! Idź sobie Lorien maltretuj. :lol2:
Niestety słyszała bardzo dobrze, ale obrzuciła go tylko wymownym spojrzeniem. Podczas tego wyjazdu co chwilę raczył ją podobnymi tekstami, więc przestała je brać do siebie.
- Gdyby nie to, że za jakiś czas będzie mi się chciało sikać co 5 minut, to jeździłabym z tobą - nie zabrzmiało to zbyt entuzjastycznie, ale też nie miało. Niektóre aspekty ciąży po prostu nie były tak kolorowe jakby się tego chciało, ale przynajmniej teraz było całkiem fajnie. Poza tym nie było wcale tak, że się nudziła, gdy nie mogła iść do stajni. - Jeśli to będzie chłopiec, będziesz uczył go grać? - Zapytała, choć dobrze znała odpowiedź, pamiętając chociażby tamto urocze ubranko, które wtedy kupił (albo mi się już coś pierdoli, nevermind xD). Taka wizja niosła jednak ze sobą też mniej optymistyczne perspektywy, takie jak to, że kiedyś pewnie oboje będą ją zostawiać samą w domu. :/

Jonah Wrens - 2018-03-18, 01:14

Z konikami chyba nie chce się rozmnażać? :lol2:

-Co tylko będziesz chciała.
Na pluszaki mogłem się zgodzić nawet w hurtowych ilościach, byle nie chciała zrobić z domu zoo i wszystko będzie w porządku. Na szczęście dzisiaj już zapomniała o świniach, bo miała mnie więc chyba jej wystarczyło chamstwa. :lol:
-Ja jestem grzeczny, nigdy nikomu nie dokuczałem.
Uniosłem na chwilę ręce, udając bezbronnego w co żadne z nas nie mogło uwierzyć, chociażby bardzo chciało.
-Więc oboje jesteśmy uwiązani. Ty do łazienki, a ja do piłki miła perspektywa.
Oczywiście ja swoje kochałem, no ale nie mogłem tego na głos powiedzieć. W końcu byłem głównym sprawcą tego zamieszania, więc nie nadstawiałem karku ot tak - nie licząc moich komentarzy. :lol:
Słysząc jej pytanie, aż się zaśmiałem. Pogłaskałem ją po głowie jak małą dziewczynkę i odetchnąłem.
-Będzie lepiej kopał w piłkę niż chodził.
Oczywiście tak się nie dało, ale to miało zobrazować brunetce powagę sytuacji i mojego podejścia do całej sprawy. A ubranko owszem jest, jednakże chyba nie ujrzało światła dziennego. Gdzieś gnije w szafie.
-Ale wychowam go lepiej niż siebie.
Spojrzałem się na Jess i uśmiechnąłem się łobuzersko. Zabawne by było gdybym chodził na dupy z własnym synem o ile kiedyś brunetka zdecydowałaby się na rozstanie.

Jessie - 2018-03-18, 22:59

No nie... Ze świniami i delfinami też nie. :lol2:

- Cudownie - popadła w chwilowe zamyślenie; to, że nie wspomniała jeszcze o śwince, wcale nie oznaczało, że zrezygnowała z tego pomysłu. Po prostu czekała na odpowiednią chwilę.
- Hmmm. To ciekawe - skomentowała, nie kryjąc ironicznego wydźwięku tej wypowiedzi. To trochę tak, jakby ona miała komuś wmawiać, że zawsze jest poważna. :lol:
Jego gest faktycznie sprawił, że przez chwilę poczuła się jak mała dziewczynka, więc spojrzała na niego spode łba. Pytała się o to całkiem poważnie!
- No ja myślę. Jeden taki w zupełności wystarczy - mimo tych słów i tego, że czasem miała już powyżej uszu jego żartów, to wciąż jednak patrzyła i zwracała się do niego z miłością. Czasami wciąż ciężko było jej uwierzyć w to, jak wszystko zaczęło się wspaniale układać i to właśnie przy nim, a nie nikim innym.
- Nie zrobiłam jeszcze żadnych zdjęć. To znaczy poza zdjęciami świnek. - Przypomniała sobie, naraz posyłając brunetowi znaczące spojrzenie. To właśnie moment, w którym miał się przeistoczyć we francuską modelkę. :lol2:

Jonah Wrens - 2018-03-18, 23:15

mhm.. :lol2:

No i niestety nigdy nie nadejdzie odpowiednia chwila.. ale nadzieja matką głupich jak to mawiają. :lol:
-Widzisz..bo Ty tylko mnie tak postrzegasz, inni mają mnie za dobrego chłopaka.
Chrząknąłem żeby się nie zaśmiać, więc tylko "powagę" tej sytuacji zdradził kącik moich ust, który uniósł się mimowolnie. Spojrzałem na nią udając zaskoczenie i dziobnąłem ją palcem między żebra. :lol2:
-To nie chcesz podróbki oryginału? Przecież mnie kochasz takim jakim jestem, prawda?
Patrzyłem na nią rozbawiony, chcąc zobaczyć jak wybrnie z tego tematu. Chociaż tak naprawdę jakby nie odpowiedziała to niczego właściwie nie zmieni. Nie przejmowałem się takimi bzdetami, zwyczajnie nie traktując tego poważnie. Gówno na palcu mówiło samo za siebie.
-No dobra, poświęcę się.
Westchnąłem głośno jakby kosztowało mnie to wiele.. ale czy byłbym sobą, gdybym tak po prostu pozwolił jej pokazać zdjęcia przyjaciołom? To znaczy, co kto lubi..ale cóż. Jak gdyby nic stanąłem sobie przed nią i ściągnąłem spodenki, uśmiechając się łobuzersko.
-Natura to natura, trzeba się dopasować.
Uniosłem ręce w bezbronnym geście, nie mogąc się pozbyć z twarzy łobuzerskiego uśmieszku, który przez chwilę dopełniło poruszenie się brwi w charakterystycznym wyrazie.

Jessie - 2018-03-18, 23:56

- Jacy inni? Twoja mama się nie liczy - zastrzegła na wstępie, a na dźgnięcie palcem między żebra zareagowała tak, że prawie zwinęła się w kulkę w odruchu obronnym. :lol2:
- Oczywiście, masz ku temu jakieś wątpliwości? - Zapytała, udając, że nie wie o co może mu chodzić. Był przecież chodzącym ideałem, prawda? xD Nie miała potrzeby wyprowadzać go z błędu, choć pewnie już nieraz zauważył, że czasami miała do tego pewne zastrzeżenia. Ale na tym właśnie polega cały urok miłości. Nie kocha się za coś, tylko mimo wszystko... :lol:
Uśmiechnęła się, zadowolona, że tak gładko poszło i już miała sięgać po aparat, kiedy Jo niespodziewanie się przed nią obnażył. - Jooo! - Jęknęła, po chwili jednak zanosząc się śmiechem, bo nie mogła się powstrzymać. - Możesz zabrać mi swoje przyrodzenie sprzed twarzy? Proszę? :lol2: - Zapytała, licząc na to, że jednak spoważnieje i się ubierze. Bo jak nie, to zaraz doczeka się swojej pierwszej (?) rozbieranej sesji w życiu. W paincie dorobi się cenzurę. :lol2:

Jonah Wrens - 2018-03-19, 00:07

-Znajomi, akurat zdanie mojej mamy byłoby bardzo zbliżone do Twojego, że też jeszcze Ci tego nie powiedziała.
Byłem zaskoczony, chyba że martwiła się o mój związek, kto wie może Jess by się spakowała gdyby wiedziała w co się wpakowała.. :lol2: Na szczęście nie wiedziała wszystkiego i mogła spać spokojnie, nie martwiąc się głupią przeszłością. A obrona godna pancernika :lol2:
-Wiesz, ja ogólnie miałem na myśli podejście do kobiet, nie całą resztę, więc nie wiem.
Aż przeczesałem dłonią włosy, coby poprawić ten idealny obrazek.. :lol2:
-Przecież nic Ci nie zrobiłem, jestem tutaj a Ty tam.
Uśmiechnąłem się ale żeby nie było to zasłoniłem się rękoma.
-Mówiłaś, że się śmiesznie opalę, to nadrabiam. Idealna okazja, prawda?
Stanąłem do niej bokiem i jedną ręką pokazałem w stronę delfinów.
-Proszę bardzo, delfinki.
Parsknąłem śmiechem i w końcu odpuściłem ubierając się, żeby nie było. Ale w zamian za to usiadłem obok niej, nie paląc się do bycia modelem. :lol:
-Mogę Tobie zrobić nawet i rozbieraną sesje jeśli chcesz.
Pochyliłem się w jej stronę i pocałowałem jej szyję, nieśpiesznie odrywając wargi od nagrzanej skóry brunetki.

Jessie - 2018-03-20, 17:25

- Chociaż jedna osoba wie, jak jest naprawdę - ale widocznie kochała go jeszcze bardziej, skoro nie ostrzegła Jess zawczasu. No trudno, teraz jakoś musiała z tym żyć. :lol2:
- Podejście do kobiet to akurat masz paskudne, ale przynajmniej skuteczne - skomentowała, posyłając mu ni to krytyczne, ni rozbawione spojrzenie. W końcu się w nim zakochała, mimo tego, że czasem doprowadzał do tego, że opadały jej ręce. Musiał za to odpowiadań ten urok osobisty, bo co innego?
- Już za późno, już masz bladą dupę :lol2: - stwierdziła, bez trudu mogąc wskazać, w którym miejscu kończyła się linia spodenek. Zanim zdążył się ubrać, cyknęła mu jedno zdjęcie, kiedy pokazywał na delfiny. Zamierzała je zachować dla siebie, na pamiątkę... I musiała pamiętać, żeby później, podczas pokazywania rodzinie i przyjaciołom zdjęć z podróży, to jedno przenieść do innego, bezpiecznego folderu.
Zamruczała cicho, rozproszona tym pocałunkiem złożonym na szyi i spojrzała na Jo, uśmiechając się przy tym. - Co to za niemoralna propozycja? - Zapytała, nie będąc do końca przekonaną. Bez ubrań wolała robić inne rzeczy niż pozować do zdjęć. :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group