To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Zawody skokowe

Femme Fatale - 2017-04-19, 01:24

Wybiła się z ziemi przed stacjonatą o numerze piątym. Wyciągnęła szyję, prawidłowo ją zaokrąglając, co jej pomogło w pokonaniu przeszkody. Oddała skok daleki, ale bardzo niski, jakby spłaszczony, choć nie ruszyła niczego, ani jednego drąga, wszystko dzięki podkulaniu nóg, które mocno składała, by przylegały do siała. Wylądowała płynnie i lekko, było widać po niej, że jest zdecydowana, hardo nastawiona na pokonanie parkuru, a każdy błąd napędzał ją do większego działania, by pokonać swoje niedoskonałości i zakończyć dzisiejszy przejazd z dumnie podniesioną głową. Była młoda, jednak nastawienia mogły jej pozazdrościć o wiele starsze konie, miała w sobie determinację, która była kluczem do sukcesu i nie można było powiedzieć, że ta klacz nie ma w sobie talentu. Miała go, tylko trzeba sumiennie go wypracować, a może będzie kiedyś podbijać zagraniczne, światowe parkury.
Niezłomnie zwiększyła tempo do znośnego, by nie ciągnąć się niczym żółw po parkurze i zaczęła najazd na kolejną przeszkodę, tym razem okser oznaczony cyfrą sześć. Skróciła wykrok dopiero tuż przed przeszkodą, bo cztery foule w tym tempie były niemal niczym. Zgodziła się na tę "propozycję" jeźdźca, bo ufała Ruth mimo krótkiej znajomości i pozwalała jej sobie pomóc, dlatego też zareagowała na półparady. Oddała skok w reakcji na wypchnięcie ze strony jeźdźca, sam w sobie skok bardziej przypominający sus na odległość. Poprzez obciążenie lewej strony zareagowała wylądowaniem ma niej. Przed sobą miały szereg, na który postanowiły najechać po łuku, który pokonywały aktywnie, lecz nie w jakoś specjalnie zawrotnym tempie, bo klacz nadal odczuwała nierówności w terenie, które doprowadziły do straty odpowiedniego zgrania się. Skróciła wykrok przed pierwszą przeszkodą szeregu, oceniając pobieżnie jej odległość od pozostałych i zaczęła oddawać skok, bo była pewne, że na wykonanie każdego następnego miała wystarczającą ilość miejsca i czasu. Reagowała na każdą pomoc Ruth, ale sama również potrafiła działać i udowadniała to właśnie w tym momencie. Każdy skok oddawała z sercem, wzmacniając ówcześnie nogi, wybijając się z nich mocno i lądując równo, pilnowała też wyciągania szyi na tyle, by móc płynnie oddać każdy skok na szeregu. Wszystko szło dobrze, nie zrzuciły przeszkód, a potknięcia i dekoncentracje miały za sobą, bo klacz postanowiła się zreflektować i jak na razie, udawało się to utrzymać w ryzach. Została już tylko ostatnia stacjonata, na tyle oddalona od szeregu, że można było zrobić płynny, prosty najazd i spróbować się rozpędzić, bo droga była prosta jak drut. Klacz aktywnie przebierała nogami, by zwiększyć tempo, dzięki czemu szybko dotarła do przeszkody. Na prośbę właścicielki, odbiła się kopytami od ziemi i gładko przeleciała nad przeszkodą, jednocześnie pilnując, by nie dotknąć drąga, ani o niego nie zahaczyć. Wylądowała na lewej nodze za przeszkodą i na zakończenie posłała niewielkiego baranka z powodu radości, takie zakończenie udziału w zawodach. Zwolniła dzięki paradzie do kłusa i pozwoliła się wyprowadzić z parkuru.

Ostatecznie z chęcią poddała się rozstępowywaniu, swobodnie obniżyła szyję do naturalnej pozycji i chodziła tak, aż mięśnie jej ostygły, a sierść powierzchniowo przeschła. Dała się odprowadzić do boksu i z chęcią zaczęła pożerać talarkowe marchewki.

/zt.

Diego Montana - 2017-04-19, 08:39

Diego po raz kolejny stawał do udziału w zawodach skokowych. Były one wyjazdowe, więc czekała ich mała wycieczka. Zabrał na zawody dwa swoje podstawowe konie G-Dragona i Latte Macchiato oraz Chaosa od Briana. Koń jechać miał ze swoim właścicielem, więc nie miał problemu z zapakowaniem go do przyczepy. Zastał już go na miejscu w dniu zawodów, co ułatwiało mu stanowczo życie. Jego przejazd na Chaosie był pierwszym tego dnia, więc miał sporo czasu by poświęcić ogierowi należytą uwagę. Znał już nieco ogiera z rajdów chociażby i wiedział że no nie należy do łatwych ani normalnych. Nie miej jednak Diego nie miał zamiaru dać się ponieść emocją i zachowaniu ogiera. Sprawnie go ogarnął w stajni i na rozprężalni, nie zezwalając mu na totalną samowolkę i hulaj dusza piekła nie ma.

W końcu pojawili się jednak na parkurze konkursowym, gdzie Diego wprowadził ogiera na niego kłusem. Anglezował w siodle i rozglądał się po przeszkodach, pokazując je jednocześnie ogierowi. W końcu zatrzymał go w okolicach 7, by się ukłonić sędziom i po znaku do startu wypchnął go od razu do galopu na prawą nogę. Miał moment by wyregulować jego tempo przed zakrętem, by wyjechać po dość obszernym łuku na przeszkodę numer jeden. Już w zakręcie mocniej siadł w siodło, dociążając zad gniadosza i prosząc go o uniesienie przodów. Nie pozwolił mu na szaleństwa, bo mogłoby się to dla nich źle skończyć. Udało mu się go doprowadzić do miejsca wybicia, które zaznaczył łydkami dociśniętymi na raz do jego boków. Wraz z jego ruchem Diego wyszedł do półsiadu i oddał mu wodzę podczas skoku, by po lądowaniu ponownie nie dać mu się zbytnio rozpędzić do dwójki. Przeszkoda była po prostej za jedynką, ale na stosunkowo krótkim odcinku trasy. Trzymając go w wbrew pozorom mocnym tempie, ale nie lecącym na łeb na szyję dojechali do drugiej przeszkody. Tutaj ponownie odesłał gniadego ogiera do skoku, podążając zaraz za jego ruchem i zgrywając się z nim w locie. Po lądowaniu na prawo pozostał w siodle, by w zamkniętych pomocach i skróceniu dojechać do trzeciej przeszkody. Ponownie na łuku wziął go na siebie, by ciasno wyjechać zakręt do trójki i szybko naprostować go do przeszkody. Wybrał optymalne miejsce do wybicia, by ponownie odesłać ogiera łydką do skoku. Wyszedł zaraz za jego ruchem przechodząc do półsiadu i oddając mu wodzę. Podczas lądowania dociążył prawą stronę siodła i zmienił ustawienie łydek tak aby, Chaos wylądował na nią i dalej galopował naprzód. Wypuścił go nieco w przód, pewnie zapobiegając nadmiernemu szarpaniu się z koniem teraz. Zaraz wygiął go jednak na łuku w prawo, mijając przeszkodę numer 7 i wyjeżdżając na prostą do stacjonaty numer 4. Nie skracał go do niej, by w zamkniętych pomocach doprowadzić do miejsca wybicia. Obrał ponownie jak najlepsze i łydką odesłał do skoku, by pokonać na czysto kolejną z przeszkód. Lądowanie na lewo i kierunek przy barierek na szereg 5ab, gdzie było dość ciasno. Wyjeżdżając zakręt na prostą do szeregu podparł go ponownie w pomocach, by zamknąć go też w nich i jednocześnie nieco podnieść konia na przodach, a osadzić na zadzie. Starał się jak najbardziej go skrócić do szeregu, by nie popełnić błędu na drugim członie. Spokojnie go doprowadził do stacjonaty czyli pierwszego członu, Po dojechaniu do miejsca wybicia znów odesłał go do skoku, by zgrać się z jego ruchem w locie. Podczas lądowania go przytrzymał i zaraz podniósł szybko do drugiego członu, gdzie znów odesłał go łydką do skoku. Ponownie się zgrał z jego ruchem w locie, by na czysto i na lewo zarazem wylądować po drugiej stronie.

Diego Montana - 2017-04-19, 08:39

Diego po raz kolejny stawał do udziału w zawodach skokowych. Były one wyjazdowe, więc czekała ich mała wycieczka. Zabrał na zawody dwa swoje podstawowe konie G-Dragona i Latte Macchiato. Oba przygotował do drogi w przed dzień zawodów, by dzień naprzód zapakować ich do jednej przyczepy i udać się do miejsca docelowego. Zostawił ich w stajni, by się oswoili do dnia kolejnego. W dniu zawodów G-Dragona przygotował jeden z luzaków stajni, a Diego odebrał go od niego już w stajni. Gniadosz był już wtedy przygotowany w pełni do jazdy, co znacznie ułatwiało mu pracę. Dokładnie rozgrzał go na rozprężalni przed zawodami, by następnie w stępie poczekać na wezwanie na parkur konkursowy.

W końcu wypchnął gniadosz do kłusa, by skierować się na parkur. Po wjeździe na niego wpierw pokazał mu przeszkody zwalniając uprzednio jednak do stępa, bo sam Diego już je widział i wie co z czym się je najlepiej. W końcu zatrzymał go w okolicy siódmej przeszkody, by ukłonić się w kierunku sędziów. Zaraz jednak wypchnął gniadosza do galopu na prawą nogę, utrzymując lekki półsiad i narzucając mu właściwe tempo galopu. Wyjechali dość spory zakręt do pierwszej przeszkody, gdzie Diego podparł go w pomocach. Chciał żeby ogier go prawidłowo wyjechał, co też się im udało. Siadł w zakręcie jeszcze w siodło, by zamknąć ogiera w pomocach. Zaraz jednak na prostował go do oksera, który był pierwszą z przeszkód. Wziął go tym samym bardziej na siebie, unosząc jego przody i dociążając jednocześnie jego zad. Sprawnie go doprowadził do miejsca wybicia, by łydką odesłać ogiera do skoku. Podążył idealnie w czasie za jego ruchem, przechodząc do półsiadu i oddając mu stosowną ilość wodzy podczas skoku. Lądowanie podyktował mu na tą samą nogę co wcześniej, by skierować go na drugą przeszkodę. Na raptem 3 foule uniósł się z siodła, by jednak szybko do niego wrócić i przygotować ogiera do oddania kolejnego skoku. Dojechał z nim do miejsca wybicia, by odesłać go ponownie łydką do skoku i zgrać się z jego ruchem w locie. Lądowanie dalej na prawo, by wyjechać zakręt do trzeciej przeszkody. Podparł go ponownie w pomocach na zakręcie, biorąc jednocześnie na siebie. Ponownie chciał aby osiadł na zadzie i uniósł się na przodach w dojeździe do przeszkody. Doprowadził go do miejsca wybicia, by w nim odesłać go do skoku nad okserem. Pokonali go w dobrym stylu tak jak ten poprzedni, co owocowało pozytywnymi myślami do samego końca. Lądowanie na prawo, by wyjechać zakręt za siódemką do przeszkody numer cztery. Nie miał jak go tu wypuścić w przód, bo było do wszystkich przeszkód jak na razie dość ciasno. Po naprostowaniu ogiera do stacjonaty, doprowadził ponownie do miejsca wybicia i odesłał go skoku. Pokonali przeszkodę na czysto i wylądowali na lewo, by skierować się na szereg 5ab. Będąc jeszcze na łuku ponownie uniósł ogiera i skrócił do przeszkód, bo między członem pierwszym a drugim w ogóle było ciasno. Dlatego po doprowadzeniu go do pierwszego członu który pokonali na czysto, Diego przytrzymał go w lądowaniu i od razu podniósł do drugiego. Na szczęście nie mieli problemu z pokonaniem szeregu.

Diego Montana - 2017-04-19, 08:39

Diego po raz kolejny stawał do udziału w zawodach skokowych. Były one wyjazdowe, więc czekała ich mała wycieczka. Zabrał na zawody dwa swoje podstawowe konie G-Dragona i Latte Macchiato. Oba przygotował do drogi w przed dzień zawodów, by dzień naprzód zapakować ich do jednej przyczepy i udać się do miejsca docelowego. Zostawił ich w stajni, by się oswoili do dnia kolejnego. W dniu zawodów klacz ogarnął jeden z luzaków, bo Diego miał trzy przejazdy i nie miał na to czasu. Odebrał ją od niego w stajni, by zabrać na rozprężalnie. Tam ją odpowiednio rozgrzał do zawodów, by poczekać na wezwanie na parkur.

Kiedy to nastąpiło wypchnął ją do kłusa i tam też skierował, by pokręcić się z nią po parkurze. Chciał aby się zapoznała z przeszkodami zanim je zaczną skakać, a wtedy zatrzymał ją w okolicach trójki. Ukłonił się w kierunku sędziów, by wypchnąć ją do galopu na prawą nogę. Skierował ją na przeszkodę numer jeden - okser. Wcześniej ją nieco wziął na siebie, głębiej siadając w siodło. Dociążył mocniej jej zad i uniósł przody, by doprowadzić ją do miejsca wybicia i odesłać tam do skoku. Uniósł się zaraz do półsiadu i oddał jej wodzę, by wylądować na prawo. Pokierował ją między przeszkodami 5ab i 7 do przeszkody numer dwa. Utrzymywał z nią stałe, parkurowe tempo i pełne zaangażowanie w pracę. Naprostował ją po wyjechaniu zakrętu dość ciasnego na przeszkodę, by mocniej odesłać ją do skoku nad nią. Zgrał się z jej ruchem w locie i poprosił o wylądowanie na lewo. Wykręcili nieco obszerniejszy zakręt do trójki, gdzie Diego podparł ją w pomocach do wyjechania go. Doprowadził ją ponownie do miejsca wybicia, gdzie łydką ponownie odesłał ją do skoku. Płynnie pokonali kolejną przeszkodę, by wylądować na lewo i skierować się niamelże po prostej do czwartej przeszkody. Trzymając ją w korytarzu z pomocy posłał w kierunku czwórki, siadając na cztery foule mocniej w siodło. Ponownie ją wziął bardziej na siebie, dociążając jej zad i unosząc jej przody. Wybrał optymalne miejsce do odskoku, by znów odesłać ją łydką do niego. Zaraz przeszedł do półsiadu, by oddać jej wodzę i wylądować na lewo.

Brian - 2017-04-19, 11:19

Nie mogło go zabraknąć na kolejnych zawodach skokowych, rozgrywanych w Guilford, na które oczywiście zabrał Sensationet. Ponieważ zabierał tylko jednego konia na zawody kwestia przewiezienia jej nie była problematyczna, przynajmniej podczas drogi z nikim się nie pobije. W dniu zawodów odebrał gniadą z rąk luzaka, już wyczyszczoną i osiodłaną. Obszernie się z nią przywitał i sprawdził sprzęt. Sam był gotowy, więc zabrał gniadą na rozprężalnię, gdzie ostatecznie poprawił sprzęt i jej dosiadł. Rozgrzali się w każdym chodzie, z kilkoma figurami, pokonali też kilka przeszkód, które miały na celu odpowiednio ich przygotować, a jednocześnie zachować siły na przejazd. Następnie krążyli po rozprężalni stępem na długiej wodzy, w oczekiwaniu na swoją kolej.

Gdy ich wywołano Brian ostatni raz sprawdził sprzęt, nabrał stopniowo wodze na kontakt i poprosił klacz o kłus, którym wjechali na parkur. Najpierw okrążyli obiekt, aby zangersheide mogła się zapoznać z przeszkodami i atmosferą zawodów, która jednak nie powinna być dla nich nowością, w końcu to nie ich pierwsze i zapewne nie ostatnie wspólne zawody. Następnie zatrzymał ją przed startem, ukłonił się sędziom i przygotował ją do ruszenia galopem w stronę pierwszej przeszkody. W końcu wypchnął ją do galopu, od razu starał się ustali aktywne, równe tempo, optymalne do pokonania oksera, który był pierwszą przeszkodą. Brian pokierował Sensationet po prostej na przeszkodę. Wcześniej posłał jej półparady, usiadł głębiej w siodle, by następnie zamknąć ją w pomocach. Wziął ją bardziej na siebie, dociążając tyły i doprowadził do zasugerowanego miejsca wybicia, gdzie dodał jej łydkę do wybicia z siłą z zadu. Po wybiciu oddał jej wodze na kontakcie, przeszedł do półsiadu, zgrał się z nią w skoku wychodząc za jej ruchem. W ten sposób w ładnym stylu i na czysto pokonali pierwszą z przeszkód.Przy lądowaniu obciążył bardziej lewą stronę, aby gniada wylądowała na tą nogę. Pogalopowali kawałek po prostej, po czym skręcili na drugą przeszkodę po obszerniejszym łuku za krzaczkiem. W związku z tym pozwolił jej nieco przyspieszyć, nadal jednak starając się aby tempo było równe i aktywne. Następnie przed stacjonatą naprostował ją na środek przeszkody, znów zamknął w pomocach i doprowadził do przeszkody, by przez dodanie łydki odesłać ją do skoku. Oddał wodze przy szyi klaczy, uniósł się z siodła w półsiadzie i wyszedł za jej ruchem, znowu zgrywając się z nią w locie, co pozwoliło im na pokonanie płynnie i bez problemów również drugiej przeszkody.
Teraz czekał ich okser, na który mieli najechać po prostej. Brytyjczyk nie przewidywał tu jakichś trudności, ale szybko został wyprowadzony z błędu. Po lądowaniu pozwolił zangersheide jeszcze trochę przyspieszyć, napotkali jedna na swojej drodze nierówności terenu, przez które Sensationet się potykała i zahaczała o nie kopytami. To zaś powodowało, że oboje wybijali się z rytmu i ustawienia i dekoncentrowali się. Brianowi udało się ją zwolnić, jednak kolejne potknięcia powodowały, że nie był w stanie odpowiednio przygotować pięciolatki przed okserem, bo po prostu by się nie wyrobili Odesłał ją do skoku, próbując go odratować jak to tylko było możliwe, niestety zaliczyli zrzutkę, co równało się punktom karnym. Brian miał tylko nadzieję, że reszta przejazdu pójdzie im lepiej. Znowu po lądowaniu ruszył kawałek po prostej, aż zbliżając się do barierek odbili na szereg 4ab znów po obszerniejszym luku za krzaczkiem. Wcześniej znowu naprostował Sensationet na stacjonatę, która była pierwszym członem szeregu, posłał jej półparady, usiadł głębiej w siodle i zamknął w pomocach. Zasugerował miejsce do wybicia i doprowadził ją do tego miejsca, następnie dodając łydkę. Po wybiciu oddał wodze, przeszedł w półsiad, zgrał się z nią w skoku i wyciągnął za gniadą nadgarstki. Kolejny człon znajdował się niedaleko znowu po prostej, dlatego Donney nie rozpędzał klaczy, tak aby mogli się zmieścić. Znów doprowadził ją do przeszkody, stosując podobny szereg pomocy. dodatkowo wziął ją bardziej na siebie, dociążając zad i dbając o lekkie przody, by we właściwym miejscu dodać jej łydkę do wybicia z siłą z zadu. Cały szereg pokonali na czysto, co powinno ich zmotywować przed kolejnymi przeszkodami. Dwudziestoośmiolatek poprowadził klacz po prostej, następnie prostując ją na piątkę - stacjonatę. Tam zamknął ją w pomocach, zasugerował miejsce do wybicia i odesłał ją do skoku. Oddal jej stosowną ilość wodzy, przeszedł do półsiadu, zdążył za jej ruchem i bez problemu zgrał się z nią w skoku. W ten sposób również piątkę pokonali na czysto.

Chaos Amir - 2017-04-19, 11:59

Ogier był niewątpliwie koniem utalentowanym aczkolwiek trudnym jeżeli chodzi o skoki. O ile sam z zapałem sunął przez parkur nie wahając się nad żadnym skokiem, to jego jeździec zazwyczaj miał spory problem by poskromić tą wichurę i utrzymać się w siodle do samego końca. Czasami jednak na horyzoncie pojawiali się jacyś śmiałkowie i takim okazał się dzisiaj Diego, który wypożyczył go z tej okazji od Briana.
Transport na miejsce zmagań przebiegł dość spokojnie, bo gniadosz nigdy nie miał problemów z jazdą w przyczepie. Rewelacje zaczęły się dopiero na rozprężalni, gdzie Amir wyraźnie się ożywił, widząc dużą ilość koni i ogólne zamieszanie związane z zawodami. Rżał co jakiś czas i dość często ignorował swojego jeźdźca, przez co rozgrzewka z pewnością nie należała do przyjemnych.
Od razu po wejściu na parkur zaczął trochę świrować, kręcąc się, caplując i spływając z pod mężczyzny to na prawo to na lewo. Nie interesowały go zbytnio prezentowane przeszkody, bo póki nie musiał przez nie skakać, to nie widział w nich nic fajnego. Ledwo ustał w miejscu podczas ukłonu, od pierwszej łydki ruszając przed siebie mocnym galopem.
Najazd na jedynkę nie wypadł najgorzej, bo na początku Chaos zawsze musiał się trochę rozkręcić. Z lekkością wzbił się na przeszkodę, równie miękko lądując po drugiej stronie. Dalej bardzo szybko odbudował utraconą prędkość, wręcz atakując dwójkę, która znajdowała się po linii prostej. W tym przypadku również poszło im jak po maśle, a gniadosz wylądował na prawą nogę i wszedł w zakręt na trójkę. Dzięki pomocom Diega nie miał problemu z wpisaniem się w łuk pomimo faktu, że tempo było dość dynamiczne. Można by rzec zbyt dynamiczne jak na parkur o tej wysokości, ale takie najbardziej odpowiadało Amirowi i wszystkie próby spowolnienia go nie miały najmniejszego sensu.
Wyjeżdżając naprzeciwko oksera uniósł do góry łeb i próbował wyrwać się do skoku, od czego z pewnością skrupulatnie powstrzymywał go jeździec. Ostatecznie mocno wybił się z zadu, przyciskając przy tym złożone przody do klatki piersiowej. Ponownie wylądował na prawo i wszedł w jeszcze ciaśniejszy zakręt, który wymusił na nim skrócenie fouli. Nie zmieniło to faktu, że sam najazd i tak był nadto aktywny, a skoczek nieco zignorował jeźdźca, dobierając miejsce wybicia do swoich indywidualnych potrzeb. Dalej skręcił na lewo, wyjeżdżając naprzeciwko pierwszego dzisiaj szeregu. Dzięki działaniom Montany mógł odblokować przody, co znacząco ułatwiło mu pokonanie pierwszego członu. Niestety pomiędzy przeszkodami okazało się ciaśniej niż początkowo przypuszczał, dlatego musiał nieco urwać foule, by bez problemu dokryć okser oznaczony 5b.

Sensationet - 2017-04-19, 12:19

No tak klaczy szczególnie nie mogło zabraknąć w kolejnych zawodach skokowych, no bo jak to? Nie ma tak dobrze jak to mówią. Był to wyjazdowe zawody do innego miasta, ale na klaczy nie robiło to większego wrażenia. No zawsze z przyczepą mogła się pobić :lol2: Droga przebiegła im spokojnie, a w dniu zawodów klacz nie mogła się doczekać startu. Przygotowana przez luzaka któremu wcale nie ułatwiała zadania, dreptała nie spokojnie w oczekiwaniu właściciela. Przywitała się z nim, by zaraz udać się za nim na rozprężalnie i tam przygotować odpowiednio do zawodów. Po stosownej rozgrzewce czekali na wezwanie na parkur, które wkrótce nastąpiło.

W końcu zostali wywołani, dlatego wraz z pomocami od właściciela pozbierała się do wcześniej wypracowanego ustawienia i skierowała kłusem na parkur konkursowy. Obejrzała sobie dość dokładnie przeszkody, ale nie robiły na niej większego wrażenia. Nawet tłumy gapiów, oczywiście nie była ze stali. Jednak była już do tego przyzwyczajona można rzec, dlatego więc nie stresowała się tym. Zatrzymała się wraz z właścicielem przed startem, niecierpliwie czekając na dalsze sygnały od Briana. Kiedy dostała odpowiednie pomoce, ruszyła przed siebie aktywnym i mocnym parkurowym tempem galopu. Od razu ruszyli na pierwszą z przeszkód - okser, gdzie pojechali do niej po prostej. Skupiła się na właścicieli i wsłuchała w jego pomoce, osiadając zaraz mocniej na zadzie i unosząc przody. Tak też dojechała do miejsca wybicia, gdzie mocno wyszła z zadu do skoku. Ładnie złożyła się i wyciągnęła w locie nad przeszkodą, wylądowała na lewą nogę i pojechali kawałek po prostej po czym skręcili na drugą przeszkodę po obszerniejszym łuku za krzaczkiem. Nieco przyspieszyła w dystansie, ale nie przesadzając jednak z tempem do następnej przeszkody. Naprostowała się do stacjonaty, by dojechać do miejsca wybicia i wraz z pomocami od właściciela wyjść do skoku. Wykonała poprawny baskil nad przeszkodą, pokonując na czysto i drugą z przeszkód. Teraz czekał na nich znowu okser, gdzie mieli najechać na niego po prostej. Przyspieszyli nieco po lądowaniu do ów przeszkody, może wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt że jakoś nie równo tu było. Klacz potknęła się raz czy dwa, wybijając wszystkich z rytmu. Udało im się nieco zwolnić, ale potknięcia nie ułatwiały im pracy i nieodpowiednio przygotowali się do pokonania oksera. Wyszła do skoku, ale wyszedł im za płaski i klacz ściągnęła za sobą górny drąg. Można się było modlić by reszta przejazdu przebiegła już spokojnie, bo chcieli dojechać do mety w jednym kawałku. Po lądowaniu ruszyli kawałek po prostej, by po dojechaniu do barierek odbić na szereg 4ab. Wyjeżdżając przy tym nieco obszerniejszy łuk za krzaczkiem, znów naprostowali się do stacjonaty która była pierwszym członem. Pewnie dojechała do przeszkody, by odbić się we wskazanym do tego miejscu i wykonała poprawny baskil nad przeszkodą. Drugi człon znajdował się niedaleko, dlatego nie rozpędzali się po lądowaniu i również do niego dojechali dość pewnie. Klacz nieco się przy tym podniosła, by ponownie odbić się w stosownym miejscu i przeskoczyć przeszkodę na czysto. Pokonali tym samym cały szereg na czysto, by kolejno pojechać po prostej na stacjonatę numer pięć. Klacz jechała pewnie i mocno przed siebie, nie bojąc się przeszkód i chętnie je skacząc. Nie inaczej było w przypadku właśnie piątki, gdzie po odbiciu się do przeszkody złożyła i wyciągnęła się w locie nad nią.

Alexander - 2017-04-19, 13:15

Alex także brał udział w zawodach skokowych organizowanych w Guilford w Anglii. Nie mogło go przecież tam zabraknąć z dwoma swoimi młodzikami, no bo jak to? Trzeba było ich oswajać z atmosferą zawodów oraz każde zawody w ich przypadku to doskonały trening. W dzień przed zawodami pojawił się w stajni, by przygotować konie do transportu. Zapakował Carcassonne i Unbridled Life do jednej przyczepy, by udać się do miejsca docelowego. W dniu zawodów siwą przygotował jeden z luzaków, a Alex odebrał ją już wyczyszczoną i osiodłaną. Po odebraniu jej z rąk luzaka skierował się z nią na rozprężąlnie, gdzie odpowiednio przygotował do zawodów.

W końcu kłusem ruszyli w kierunku parkuru konkursowego. Objechali go całego zapoznając się z postawionymi tutaj przeszkodami, by Alex ostatecznie zatrzymał Unbridled Life koło budki sędziowskiej. Ukłonił się w kierunku sędziów, by przygotować klacz do konkursu. Spiął się i dołożył wszelkich pomocy aby klacz ruszyła od razu galopem przed siebie, nakierowując ją jednocześnie na okser oznaczony numerem jeden. Naprostowując ją do przeszkody szybko zgarnął ją na siebie, bo nie mieli wiele czasu ani miejsca do oddania skoku po ukłonie. Postarał się o jak najlepsze doprowadzenie jej do przeszkody, by odesłać w stosownym miejscu klacz do skoku. Zaraz wyszedł za jej ruchem do półsiadu i oddał jej stosowną ilość wodzy, by wylądować na lewo. Przeszedł jednocześnie do odciążającego półsiadu, by pojechać na ścianę i kawałek wzdłuż niej na przeszkodę numer dwa. Odbili krótko za czwórką na dwójkę, prostując do niej klacz, siadając w siodło i zamykając ją w pomocach. Sprawnie i pewnie doprowadził ją pod dwójkę do miejsca wybicia, gdzie łydką ponownie odesłał ją do skoku. Zaraz zgrał się z jej ruchem w locie, prosząc o lądowanie na prawo. Poprowadził ją dość ciasno między szóstką a bez numerową przeszkodą, a za kolejną bez numerową z imitacją wody skręcając w prawo. Wyjechali dość spokojny łuk na trzecią przeszkodę, gdzie doprowadził ją ponownie w zamkniętych pomocach. Odesłał ją we właściwym do tego miejscu do skoku, by ponownie podążyć za jej ruchem i podyktować lądowanie na prawo. Teraz czekał ich kawałek do czwartej przeszkody, która była okserem. Po lądowaniu nie pozwolił się jej za bardzo rozpędzić, zachowując odpowiednie zaangażowanie w pracę i tempo. Wziął ją ponownie na siebie, dociążając jej zad i unosząc jej przody. Kolejno naprostował ją do oksera i doprowadził ponownie do miejsca wybicia, by łydką odesłać ją znów do skoku. Zaraz przeszedł w półsiad i oddał jej wodzę, by podyktować lądowanie na prawo.

Alexander - 2017-04-19, 13:15

Alex także brał udział w zawodach skokowych organizowanych w Guilford w Anglii. Nie mogło go przecież tam zabraknąć z dwoma swoimi młodzikami, no bo jak to? Trzeba było ich oswajać z atmosferą zawodów oraz każde zawody w ich przypadku to doskonały trening. W dzień przed zawodami pojawił się w stajni, by przygotować konie do transportu. Zapakował Carcassonne i Unbridled Life do jednej przyczepy, by udać się do miejsca docelowego. W dniu zawodów z samego rana pojawił się w stajni, by ogarnąć wpierw Carcassone. To na nim miał jechać swój pierwszy konkurs w tych zawodach, dlatego też od niego zaczynał. Szybko i sprawnie ogarnął go w stajni, by na rozprężalni już tylko go rozgrzać odpowiednio do zawodów.

W końcu kłusując pojawili się na parkurze konkursowym. Alex anglezując w siodle narzucał mu odpowiednie tempo, by pokazać mu stojące tu przeszkody. Nie powinny im sprawić większego problemu, bo nie były super wymagające czy trudne. Mogli spokojnie dość mocno pojechać parkur, o ile Alex odpowiednio wyślę mu pomoce. W końcu zatrzymał go w okolicy trzeciej przeszkody, by ukłonić się w kierunku budki sędziowskiej. W końcu wypchnął go do galopu na prawą nogę, unosząc się w siodle do odciążającego półsiadu. Pokierował go po obszerniejszym łuku w kierunku jedynki, gdzie w zakręcie siadł w siodło, wziął ogiera bardziej na siebie i zamknął w pomocach. Pewnie doprowadził go do miejsca wybicia, by łydką odesłać go do skoku. Zaraz przeszedł w półsiad i oddał mu wodzę, by wylądować na prawo, Alex ponownie uniósł się do półsiadu i skierował go skrótem na drugą przeszkodę. Pojechali między szeregiem 5ab a przeszkodą numer 7, by w samej końcówce wyjeżdżania zakrętu siąść ponownie w siodło. Naprostował ogiera zaraz do stacjonaty, by ponownie naprowadzić do miejsca wybicia. Ponownie odesłał go łydką do skoku, by w czasie się zgrać z jego ruchem i podyktować lądowanie na lewo. Ponownie na moment podniósł się z siodła, by wyjechać obszerniejszy zakręt do trzeciej przeszkody. W ostatniej fazie znów siadł w siodło, by doprowadzić go miejsca wybicia i wysłać do skoku. Na szczęście siwego nie miał problemów ze skokami i robił to naprawdę poprawnie. Lądowanie na lewo, by na krótki moment unieść się w siodle i zaraz jednak po trzech foule w nie usiąść. Wziął ponownie Cracka bardziej na siebie, dociążając jego zad i otwierając jego przody. Zaraz po raz kolejny doprowadzając go do miejsca wybicia, gdzie znów łydką odesłał go do skoku. Lądowanie znowu na lewo i wybranie ciaśniejszego zakrętu do szeregu 5ab. Zdecydował się na wyjechanie ciasnego łuku pomiędzy 7 a 8, przyklejając się nieco mocniej do tej drugiej przeszkody. Prawie większość trasy wysiadywał w siodle, by w ostatniej fazie wziąć go ponownie na siebie i skrócić do pierwszego członu. Między przeszkodami było dość ciasno, więc musieli się wyrobić i skrócić przez to już na samym początku. Doprowadził go w zamkniętych pomocach do pierwszego członu, by poprosić go o wybicie do niego w odpowiednim miejscu. Zgrał się kolejny raz z jego ruchem w locie, by podczas lądowania wziąć go na siebie i podnieść do drugiego członu. Na szczęście skoki udały im się na czysto, więc obeszło się bezpodstawnych wcześniej obaw - delikatnych ale jednak.

G-Dragon - 2017-04-19, 15:31

Ogier nie miał problemów z zawodami wyjazdowymi, nawet lubił wyjeżdżać bo zmiana otoczenia to w końcu jakieś urozmaicenie. Stał w swoim boksie już od poprzedniego dnia, więc gdy wyprowadzono go z niego i przygotowano do transportu był bardzo podekscytowany. Furkocząc i pusząc się na wszystkich wszedł do przyczepy, do której po chwili wprowadzona została również klacz. Pomysł niezbyt dobry, bo gniadosz zaczynał wariować, ale ostatecznie się nie pozabijali. Droga minęła im już w znacznie spokojniejszej atmosferze, a gdy przyszedł czas na rozładunek, bez większych problemów dał się wyprowadzić na zewnątrz. Nowa stajnia, nowe zapachy, nowe pyski, aż nie wiedział na kim się skupić. Furkotał cicho przez nozdrza, strzygąc uszami na wszystkie strony. Trafił do nowego boksu, w którym szybko zrobił porządek. Następnego dnia został przygotowany przez luzaka, który musiał się trochę namęczyć z doprowadzeniem go do porządku. Dragon wcale nie ułatwiał mu pracy, a wręcz przeciwnie. Wyczyszczony i osiodłany czekał już tylko na swojego właściciela, który po krótkim czasie zjawił się, by go odebrać. Obydwoje udali się na rozprężalnie, gdzie przygotowali się na swoją kolej.
Nadeszła ich kolej, więc ogier przeszedł do żywego kłusa, ustawiając się na kontakcie i uaktywniając zad, po czym wjechał w tym tempie na teren parkuru. W trakcie, gdy poprzedzająca ich para kończyła przejazd, on miał chwilę na oswojenie się z przeszkodami. Zwolnił przy tym do stępa, by zaraz zatrzymać się przed sędziami. Ukłon ze strony jeźdźca i ruszył galopem, kierując się na pierwszą z przeszkód. Wyjechał zakręt i naprostował się przed jedynką, wyliczając sobie mniej więcej miejsce do wybicia. Gdy już się w nim znalazł, odbił się mocno od ziemi, przelatując sprawnie nad przeszkodą. Wylądował po drugiej stronie, wzrokiem szukając już dwójki. Parsknął głośno, ogonem obijając o swoje boki. Nie narzucał swojego tempa, tylko słuchał się jeźdźca, więc Diego nie miał większych problemów z prowadzeniem go do dwójki. Kiedy się przy niej znaleźli, ogier ponownie wzbił się w górę, by szybko wylądować za przeszkodą. Bez żadnych komplikacji, ani niespodzianek. Pokierował się do trójki, wyjeżdżając kolejny zakręt. W nim udało mu się zachować równowagę, dzięki czemu do trójki podjechali w miarę szybko. Kolejne wybicie i szybkie lądowanie. Ogier mocno podciągał nogi pod siebie za każdym razem, dzięki czemu jeszcze niczego nie udało mu się zrzucić. Przeszkody ustawione były dość ciasno, więc nie miał możliwości rozpędzania się i każdy ruch musiał być dobrze przemyślany, żeby się nie wywrócili. Czwórkę, podobnie jak trójkę przeskoczył w dobrym stylu i miał teraz przed sobą szereg. Nie przepadał za nimi, bo czasami trudno było mu się w nich zmieścić, ale w miarę szybko dojechał do pierwszego członu. Wybicie i lądowanie, a po chwili to samo. Szereg pokonany bez żadnych niespodzianek.

Latte Macchiato - 2017-04-19, 17:45

Podróż do docelowego miejsca startów była dla niej lekką nieprzyjemnością. Nie lubiła podróżować i było to po niej widać, choć grzecznie zniosła zarówno wprowadzenie i wyprowadzenie z przyczepy, a także podróż. Znosiła również robotę luzaka, którego przyjaźnie zaczepiała chrapami. Finalnie trafiła na rozprężalnię, gdzie przygotowywała się do startu.
Przeszła do kłusa wjeżdżając na parkur, po którym pokręciła się zapoznając z przeszkodami. Żadna nie zrobiła na niej wielkiego wrażenia, dlatego okazywała to pełnym rozluźnieniem i skupieniem na właścicielu. Zatrzymała się gładko w miejscu, które wskazał Diego i odczekała do momentu, kiedy po raz kolejny poprosił ją o ruch. Przeszła wtedy do galopu wyrzucając prawą nogę jako pierwszą. Wpierw stanął przed nimi okser. Unosiła przody już wcześniej, lecz wzmocniła to z pomocą właściciela oraz uaktywniła zad, mocno skupiając w nim siłę wyrzutu, którą wypuściła dopiero podczas wybicia nad przeszkodę. W fazie lotu wygięła ładnie grzbiet, jednocześnie wyciągając szyję. Pierwszą nogą podczas lądowania była prawa, dlatego to na nią galopowała do kolejnej przeszkody. Przejechali pomiędzy szeregiem oraz siódemką kierując się na przeszkodę z numerem dwa. Miała aktywne, szybkie tempo oraz pełne skupienie na właścicielu. Rozluźniony grzbiety, aktywnie pracujący zad i przody choć nigdy nie jest bez wad. Tym razem było to po prostu jej głośne oddychanie. Nie była uczulona na pyłki czy owady, lecz jej organizm źle przyjmował pierwsze objawienia wiosny. Nie utrudniło jej to jednak przejazdu. Po ciasnym zakręcie w odpowiednim miejscu wybiła się do skoku skupiając całą siłę w zadzie. Lekkie odbicie przodów oraz wzmocnienie skoku tyłem poskutkowało odpowiednią siłą i ładnym skokiem. Wylądowała i galopowała na lewą nogę wpierw po obszernym zakręcie, gdzie przyjęła odpowiedni łuk. Z czasem trafili nad przeszkodą, do której po raz kolejny silnie się wybiła, przyjmując prawidłowy, wypracowany baskill. Lądowała znów na lewo kierując się do czwórki. Na znak łydki wybiła się wchodząc w ładny łuk i wyciągając szyję aby na koniec wylądować na lewo.

Carcassonne - 2017-04-19, 17:46

Jechał w przyczepie z drugą siwą klaczą, do której przyjaźnie prychał. Prócz tego podróż znosił spokojnie, bez większych trudności. Spodziewał się czegoś nowego, w końcu rozgardiasz panował zarówno w ich rodzimej stajni jak i w tej, do której przybyli. Już na miejscu został ogarnięty i prawidłowo rozgrzany na rozprężalni.
Poproszony o kłus skierował się na parkur wejściem, które wskazał mu Alex. Zaciekawiony rozejrzał się wokół po wszystkim i wszystkich. Tyle reklam, światełek i flashy. W końcu nawet jeśli jest to zakazane, to zawsze ktoś wyrwie się z robieniem zdjęć z lampą. Nie stresowało go to zbytnio, szczerze powiedziawszy, podobnie jak przeszkody z którymi się zapoznawał. Stał grzecznie podczas ukłonu Alexa w stronę sędziów. Następnie wypchnięty do galopu zarzucił prawą nogę jako pierwszą ruszając na podbój przeszkód. Obszerny łuk na jedynkę był odpowiednio szeroki, pomoce Alexa były od razu respektowane przez siwego a on sam był w świetnej kondycji, dzięki czemu już pierwszy skok im się udał. Baskill był odpowiedni, choć ciężko o nim mówić przy tak niskich przeszkodach. Wylądowali na prawą nogę i właśnie przodując tą nogą skierowali się skrótem do dwójki. Przed stacjonatą skupił się na niej oraz wsłuchał całym ciałem aż do wybicia się przodami, co poprawił tylnymi nogami tym samym uzyskując odpowiednią siłę do pokonania przeszkody. Wyciągnął szyję a czując obciążenie lewej strony wylądował na tą nogę. Na zakręcie do trójki postarał się o odpowiedni łuk ciała, a na prostej do niej skupił się na pomocach mężczyzny, które w późniejszej fazie dużo pomogły mu w skoku. Pokonał prawidłowo kolejną przeszkodę kierując się do czwórki. Ją również pokonał prawidłowo dzięki czemu mógł się z właścicielem dalej kierować.
Galopował na lewą nogę i mimo ciasnego łuku pomiędzy dwoma przeszkodami udało im się spokojnie i bez problemów najechać na szereg. Skrócony do pierwszej przeszkody szeregu zebrał się bardziej w sobie, tym samym lekko skracając wykrok oraz podnosząc wyżej przody. Pierwszy człon wyszedł mu dobrze, a z pomocą Alexa pokonał tak samo drugi. Udało im się, więc skierowali się dalej.

Delfinek - 2017-04-19, 17:49

Jeszcze przed wschodem słońca zjawiła się w stajni aby odebrać jednego ze stajennych podopiecznych i pojechać wraz z nim na zawody. Luzaka nie potrzebowała, jednym koniem mogła się z powodzeniem sama zaopiekować, więc po wpakowaniu ogiera do przyczepy ruszyła swoją BMką w kierunku miasteczka, w którym rozgrywały się kolejne w tym sezonie zawody.
Droga minęła im sprawnie, gdyż o tej godzinie ruch uliczny był ograniczony, co też sprzyjało samopoczuciu karego. Po wyprowadzeniu go z boksu zaprowadziła go do boksu, który wynajęła na potrzeby zawodów oraz dotaszczyła tam swoją małą, jak na takie okazje, pakę aby zająć się już pierwszą pielęgnacją. Zaplotła mu grzywę w koreczki oraz na ogonie wykonała dobierany warkocz, aby ogier wyglądał z pełną klasą. Nie muszę chyba wspominać o użyciu dzień wcześniej i podczas dzisiejszej pielęgnacji odżywki go włosia, bo to wręcz naturalne u Delfina. Na około półtora godziny przed startem zabrała się za przebranie w stajennej łazience, aby i ona wyglądała schludnie a finalnie ubrała też Whacza w piękny, biały komplet który dawał świetny kontrast z jego hebanową sierścią.
Rozgrzewkę zaczęli poprzez półgodzinny stęp po terenie całego ośrodka, ot co! Czemu mieliby się ograniczać? Następnie para trafiła na rozprężalnię, gdzie na stałym i silnym kontakcie ze strony Rybossaka ogier krążył liczne wolty, łuki i serpentyny, ku jak najlepszemu rozgrzaniu zastanych mięśni. Kobieta dołączyła do tego niższe i wyższe stacjonaty oraz pojedyncze drągi, aby jak najlepiej przygotować konia do pierwszej tak ważnej dla niego próby.
PRZEJAZD
Po otrzymaniu wezwania od jury zebrała ogiera biorąc deczko pod siebie i dała mu aktywizującą łydkę prosząc wypchnięciem z krzyża o kłus. W tym chodzie skierowała go wejściem na parkuru wprost pod pierwszą przeszkodę, gdzie dała mu ją powąchać podobnie jak wszystkie inne na placu. W odpowiednim miejscu doprowadziła go łydką i dosiadem do zatrzymania a tam poprosiła go o krótkie stanie, podczas którego się ukłoniła się do sędziów i zebrała go na kontakt wypychając go galopu wprost na linię startu. Zaoferowała mu półparadę, aby skupił się na jej sygnałach dzięki czemu dostosowała im równe, aktywne tempo oraz skróciła mu foule pracą dosiadu. W samym miejscu wybicia wysłała mu krótką łydkę oraz wypchnęła go dosiadem podczas podnoszenia się do fazy lotu. Udogodnieniem było także oddanie mu wodzy dzięki przesunięciu nadgarstków. Lot wyszedł prawidłowy a podczas niego Delphine obciążyła ogierowi prawą stronę, nakazując tym samym galop na prawę nogę. Podczas lądowania odchyliła miednicę do tyłu i zaczęła powoli zbierać kontakt, aby ponownie doprowadzić go do odpowiedniego stanu rzeczy kierując się przy tym na przejście pomiędzy szeregiem a siódemką. Dodała lekko na tempie, aby wyrobili się w normie czasu i skręciła dość ostro karoszem w stronę stacjonaty. Dopiero na około 3 foule od miejsca wybicia naprostowała go dosiadem i łydkami dodając mu lekką łydkę do wydłużenia korku i tym samym prosząc go o lekko dłuższy wykrok. W miejscu wybicia posłała mu kolejną łydkę, oraz oddała odpowiednio wodzę jednocześnie wypychając ogiera z krzyża podczas podnoszenia się na fazę lotu. Dociążyła mu w niej lewą stronę, tym samym po lądowaniu ogier galopował na prawidłową nogę. Wyjechali na zakręt, na którym kobieta błądząc myślami przy przeszkodzie z grubsza mówiąc olała i dopiero na krótki odcinek przed wybiciem podjęła jakieś działania. Skupiła się na odpowiednim tempie i przyjęła ku temu pomoce, lecz skok finalnie wyszedł i tak bardzo płaski a ogier zahaczył nogą o drążek. Całe szczęście ten nie spadł, lecz dał porządnego kopa w tyłek dla Delphine, która już bardziej się skupiła. Prowadziła ogiera w lekko szybszym tempie, kontrolując równą linię oraz aktywną pracę zadu dosiadem, współgrającym z łydkami. Wyprostowała ogiera tuż przed okserem i wtedy też skróciła mu foule skróceniem kontaktu, aby z siłą z zadu wybić się podczas dodania łydki i wypchnięcia z krzyża. W fazie lotu kobieta po raz kolejny gładko podążyła za ruchem ogiera, dodatkowo obciążając mu lewą stronę i skupiając się na kolejnych przeszkodach do pokonania.

Whatever Impossible - 2017-04-19, 17:53

Dość wczesnym rankiem ogier był już na chodzie, bo jakieś nowe rzeczy dla niego się działy w stajni. Ogier przygotowany do drogi dość dzielnie zniósł transport do miejsca docelowego, nie do końca wiedząc gdzie tak naprawdę zmierza. Dość sprawnie dotarli do miasta gdzie miały się odbyć zawody, a ogier potulnie wszedł do swojego nowego boksu. Krótko później został wyczyszczony i osiodłany, a mówiąc kolokwialnie dokładnie przygotowany do startu. Następnie udali się na rozprężalnie, gdzie odpowiednio przygotowali się do zawodów skokowych.

W końcu nastąpił ich czas na pokonanie parkuru konkursowwego, więc się na niego skierowali po wywołaniu. Kłusem wjechał na parkur konkursowy, by poznać wpierw wszystkie przeszkody tutaj ustawione. Następnie zatrzymał się wraz z kobietą przed jury, a po jej ukłonie od razu skierował się na pierwszą przeszkodę w tym konkursie. Dojechał wraz z pomocami kobiety do przeszkody, by odbić się do niej w stosownym do tego miejscu. Zaraz karosz złożył się i wyciągnął w locie nad przeszkodą, by pokonać ją na czysto. Wylądował na prawo, by powrócić do w miarę poprawnego ustawienia i skierować się między szeregiem a siódemką na drugą przeszkodę. Dodali nieco w tempie do drugiej przeszkody - stacjonaty, by wyjechać na prostą do przeszkody. Ponownie dojechali zaraz do miejsca wybicia i w nim wyjść do skoku nad przeszkodą. Tam ogier wykonał całkiem poprawny nad nią baskil, by wylądować zaraz po drugiej stronie na czysto. Wylądował za nią na lewą nogę, by wyjechać kolejny zakręt do trzeciej przeszkody. Ogier był zbyt młody i niedoświadczony, by poradzić sobie bez pomocy od kobiety. Dlatego wkurzył się na brak pomocy od kobiety na trzeciej przeszkodzie, a po wybiciu się do skoku trącił górny drąg. Na szczęście nie spadł, więc było co się cieszyć. Popjechali nieco szybciej do kolejnej przeszkody, jadąc w jednej linii i aktywnie pracując zadem. Jedynie nieco skrócili się przed samym okserem, zbierając więcej siły w zadzie i wychodząc z niego do skoku. Ogier ponownie zaprezentował nienaganny baskil w locie, lądując za przeszkodą na lewą stronę.

Delfinek - 2017-04-19, 17:54

Po pokonaniu czwórki poprosiła ogiera o wyciągnięcie wykroku poprzez wypchnięcie z krzyża i dodanie łydki z jednoczesnym wzmocnieniem kontaktu. Poprowadziła go przyklejonego do oksera z numerem osiem, obok którego zakręciła z działającymi na łuku łydkami. Ponadto, podobnie wykonała na wysokości szeregu, gdzie wyrównała tor biegu Whacza poprzez pracujące łydki i z odpowiednim tempem posłała go wprost na pierwszą przeszkodę szeregu. W miejscu wybicia przed nią posłała mu typowe pomoce czyli łydka + dosiad + przejście w półsiad + rozluźniony kontakt po czym w fazie lotu zaczęła powoli zbierać kontakt, aby po przejechaniu odpowiedniej ilości fouli znów wybić go nad przeszkodę. Tutaj miała lekki problem, bo nie przygotowywała ogiera do pracy na szeregach, lecz wyszło im to całkiem nieźle. Wykonali nawet lotną zmianę nogi poprzez obciążenie przed Delfina odpowiedniej części ogierowego ciałka. Po lądowaniu zarzuciła ogierowi dwie, krótkie półparady i dodała mu łydkę i wykręciła za dwójką po łuku i pełnym zakręcie aż do szóstki. Na okser najechali bardziej spokojnym tempem, niżeli na stacjonaty wcześniej pokonywane. Skupiła się na tym, by miał większą siłę wybicia z zadu, co też jej się udało. Po wypchnięciu ogiera miednicą i przytulenia się do szyi wierzchowca wraz z przesunięciem nadgarstków, kary oddał piękny skok za co należy mu się marchewka.
Na stacjonatę nabrali lekkiego rozpędu aby nadgonić czas, ale też dać ogierowi odpowiednią siłę do skoku. Oczywiście w miarę im się to udało, otóż po odpowiednim użyciu pomocy przez Delphine skok wyszedł ładny, idealnie wykrojony do wysokości przeszkody. W fazie lotu po raz kolejny obciążyła lewą stronę, tym samym nakazując ogierowi galop na tą nogę. Jak zawsze też odchyliła się lekko do tyłu podczas lądowania, a na łuku w stronę oksera zadbała o pracę zadu i brak jakiś wypadów łopatek. Skróciła mu także foule, kumulując jego siłę w zadzie, który uaktywniła, bądź postarała się to zrobić także przed samym skokiem. Na wyrównaniu do przeszkody skupiła go półparadą i odesłała do skoku wypchnięciem z krzyża i łydką. Oczywiście oddała mu wodzę i zebrała ją po lądowaniu dodając łydkę i wydłużając mu wykrok do stacjonaty, na którą wpadli wręcz z impetem. Odesłała go na nią przez te dość szybkie tempo lekko wcześniej, co było też dobrym pomysłem. Finalnie ukończyli parkur na linii końcowej, po której kobieta obdarzyła Whacza paradą i w kłusie wyprowadziła z terenu parkuru.
Po przejeździe i ogłoszeniu wyników zabrała wszystkie swoje rzeczy, posprzątała cały grajdoł narobiony przez nią i ogiera po czym wpakowała go do przyczepy i wyruszyli w drogę powrotną.
/z.t



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group