To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Wiosenny rajd

Chaos Amir - 2017-04-11, 23:02

x GRUPA TRZECIA x
Ogier krótko mówiąc dostawał świra, widząc ile koni kręci się pod jego boksem. Czuł, że coś się dzieje, przez co stawał się dość nerwowy i skory do zaczepek. Swojego nowego właściciela początkowo kompletnie zignorował. Praktycznie go nie znał, toteż nie czuł z nim żadnego powiązania, a to było podstawą w pracy z Chaosem. Już po wyjściu na korytarz zaczął pokazywać różki, próbując wyprzedać mężczyznę w drodze na myjkę. Przy czyszczeniu i siodłaniu kręcił się zawzięcie, ale w całej okazałości ujawnił się dopiero po wyjściu na zewnątrz. Swoją obecność obwieścił gardłowym, mocnym rżeniem, głośno oddychając przez szeroko rozdęte nozdrza. Niestety nie ustał w miejscu nawet podczas wsiadania, a Brian naprawdę musiał go pilnować, by kopytny nie zaczął bawić się w samowolkę. Niestety wysiedzenie na nim również nie było proste, bo gniadosz kręcił się i caplował, będąc doprawdy nieznośnym.

Hemingway Z - 2017-04-11, 23:16

x GRUPA PIĄTA x

Siwy zdążył się już zaaklimatyzować w nowej stajni, toteż był znacznie spokojniejszy. Przynajmniej do czasu, aż w stajni zrobił się taki ruch. Cofnął swoje uszy do tyłu, ustawiając się gdzieś w kącie boksu. Nie miał ochoty zostać napadniętym przez jakiegoś ogiera, przechodzącego akurat pod jego domostwem. Nie znał swojej właścicielki, więc gdy stanęła pod jego boksem, nawet nie skojarzył, że to ona. Dał się wyprowadzić na myjkę, gdzie został uwiązany. Jego biała sierść potrzebowała dużo uwagi, więc dziewczyna się trochę nad nim napracowała. Ostatecznie został przygotowany do wyjścia, więc zjawił się wraz z nią przed stajnią. Nie szalał, na razie. Był trochę wystraszony tym wszystkim. Z położonymi po sobie uszami czekał na innych, a gdy dostał sygnał do marszu zaczął podążać za resztą. Był oczywiście nadąsany, że w ogóle musiał gdzieś iść i targać jakieś toboły. Parsknął, nerwowo żując wędzidło.

Nadya - 2017-04-11, 23:19

x GRUPA SZÓSTA x

Nie wahała się ani przez chwilę, gdy usłyszała o tegorocznej edycji wiosennego rajdu. Zeszłoroczny mogła zaliczyć do interesujących: jechała na wyścigowcu, miała pod ręką mnóstwo alkoholu i pobiła się z Leonem. W dniu wyjazdu z Orchardu stawiła się wcześnie w stajni, by przygotować siebie i swojego konia. Tym razem jechała na swoim Boy'u. Najpierw zawitała do socjalnego, gdzie się przebrała i zostawiła sakwy Następnie zaciągnęła sprzęt Presc'a na myjkę i ruszyła pod boks kasztana. Czule się z nim przywitała, pogłaskała i poczęstowała kostką cukru. Następnie założyła mu kantar, dopięła uwiąz i zaprowadziła na myjkę. Tam przywiązała go i zajęła się czyszczeniem. Kiedy zangersheide był czysty i lśniący osiodłała go, dokładnie dopasowując i sprawdzając sprzęt. Pozostało jej tylko umieścić przy siodle rzeczy. Ostatni raz upewniła się, że wszystko ma i oboje są gotowi. Następnie odwiązała ogiera i ruszyła na spotkanie grupy, z której składem wcześniej się zapoznała. Paula i Jamesa bliżej nie znała. Oczywiście rozpoznała Leona, jej uwag,e przyciągnęła też Tate, bo przy jej imieniu widniało dokładnie takie same nazwisko jak przy imieniu Leona. dołączyła do grupy i zatrzymała Boy'a, po czym poklepała go po szyi. Z Paulem i Jamesem przywitała się, posyłając im zdawkowe "cześć". Za to Leonowi posłała mordercze spojrzenie w stylu "jeśli tym razem wrzucisz mnie do wody nie ma przebacz". Kiedy [b]Tate[b] się z nią przywitała uniosła brwi i też się z nią przywitała, może bez uśmiechu z reklamy Blend-a-med, lecz z typowym nieco złośliwym usmiechem w stylu Nadii Bravo :lol2:
Przez cały ten czas zwracała uwagę na zachowanie Boy'a, by w końcu po raz ostatni poprawić sprzęt i go dosiąść.

Harley Davidson - 2017-04-11, 23:25

x GRUPA CZWARTA x

Harley spakował swoje toboły, przygotował się na potencjalne urwanie chmury czy zawianie mrozem, pomyślał nawet o komforcie psicy, wrzucając do stajennego vana małą torbę z kocem na legowisko dla niej, karmą i jakimiś gryzakami, co by miała się czym zająć, kiedy oni będą jeszcze odsypiać kaca. Przed wyjazdem upewnił się jeszcze, że prócz chipu ma dobrze przypietą do obroży adresatkę i że nic jej nie jest. Krzywda się jej stać nie może. <3
Starał się zachęcić owczarzycę do towarzyszenia mu przy siodłaniu, w końcu to dobra okazja do zapoznania z Bloo. Harłak miał nadzieję, że ogier nie obawia się jakoś szczególnie psów - wcześniej zapomniał to sprawdzić, więc teraz musiał improwizować! Poprawił cały rząd, sprawdził czy nic nie uwiera, wygodniej ustawił juki i wyprowadził wierzchowca na słoneczko. Do kasku, standardowej części ubioru na tego rodzaju wypadach, dołączyły okulary przeciwsłoneczne i szeroki uśmiech.
-Siemka - skinął swoim współgrupowiczom.
Sporo znajomych twarzy! Antek, Aaren, tego ciemnego blondyna o tam, to kojarzy z zawodów, jednej dziewoi nie zna...
-Scarlett? - wydusił z zaskoczeniem.
Miał nadzieję na kolejne spotkanie, bo pierwsze było conajmniej ciekawe... Ale spodziewał się go w trochę innych okolicznościach! Nawet nie wiedział, że jeździ konno. By ukryć zmieszanie poprawił jeszcze srokaczowi ochraniacze i zwinnie wspiął się w siodło.
-Miło Cię widzieć! - mam nadzieję, że z wzajemnością. :lol2: Uśmiechnął się do niej, już troszkę pewniej i zaraz dodał do reszty grupowiczów, którzy raczej nie znali go z imienia - Harłak jestem.
Część towarzysko formalna za nimi, więc zaczekał aż uformuje się z nich zgrabny rządek i zaraz ustawił swojego konia obok Soendergaarda, zostawiając gniadoszowi mimo wszystko sporo prywatnej przestrzeni. Zagwizdał krótko, gdy tylko ruszyli, co by zasygnalizować Joy, że ruszają. Lekko wypchnął srokacza z biodra, rozluźniając kolana i pozwalając ciało kołysać się w rytm jego kroków. Na razie stęp, waćpanie!
-Co tam?
Ot, zdawkowane pytanie na początek, co by trochę wybadać, w jakich tematach teraz kumpel się obraca. W końcu faktycznie chwilę się nie widzieli i nie mieli okazji porozmawiać. Może dobrze byłoby odświeżyć tę znajomość, wybrać się gdzieś na piwo czy dziesięć? Przynajmniej Harley ma o czym pomarudzić, jak i chętnie się gdzieś ruszy, nawet jeśli miałoby to być wyjście jednorazowe... Tylko, że na razie czeka ich jeszcze libacja w lesie!

Olympique of Rohan - 2017-04-11, 23:25

x GRUPA DRUGA x

Młoda zwieziona została do stajni jak tylko osiągnęła odpowiedni wiek, żeby zostać oddzieloną od matki. Nie podobało jej się to ani trochę, bo każde oddzielenie łączyło się ze stresem, ale po kilku dniach upartego wydzierania się w boksie, w końcu przywykła do tego, że jest sama. Teraz miała towarzystwo w postaci innych źrebaków i to miało jej wystarczyć. Dzisiaj miała mieć swoje pierwsze spotkanie z rajdem. Nie wiedziała z czym to się wiązało, więc nie protestowała przed nałożeniem na głowę małego kantarka. Została puszczona wraz z grupą drugą, by miała towarzystwo w postaci innych źrebaków/źrebaka. Nie miała przy sobie matki, więc dumnym krokiem pokłusowała sama wprost do wyjścia ze stajni i znalazła się na dziedzińcu, gdzie pokręciła się wśród innych, ostatecznie lokując się gdzieś z tyłu. Kiedy wszyscy ruszyli naprzód, instynktownie ruszyła za nimi, nie chcąc się zgubić.

Joy - 2017-04-11, 23:32

x GRUPA CZWARTA x

Perspektywa wyjścia - gdziekolwiek, naprawdę - była dla suki tak ekscytująca, że podczas pakowania nieustannie kręciła się pod nogami Harley'a, nieraz poganiając go naglącym popiskiwaniem. Gdy wreszcie dotarli do stajni, zwyczajowo zrobiła dziką rundkę po dziedzińcu, po czym wparowała do stajennego budynku. Nie dała się jednak przekonać do zapoznawania z Bloo, zwyczajnie woląc zająć się swoimi sprawami. Jedynie obwąchała z daleka konia, przez chwilę mu się poprzyglądała, a potem pomknęła w głąb korytarza, prawdopodobnie celem wypędzenia myszy lub kotów xD. Pojawiła się dopiero, gdy usłyszała donośny gwizd, który sprawił, że natychmiast stawiła się przy Harley'u. Wówczas dostrzegła również Tonego, na którego widok od razu położyła po sobie uszy i oblizując pysk, zaczęła zamiatać ziemię ogonem, wyraźnie ciesząc się na widok bruneta, którego pamiętała jeszcze z czasów, gdy z nimi pomieszkiwał.
W drodze trzymała się w pobliżu zastępu, zwykle idąc na przedzie; często wybiegała w przód na około dwadzieścia metrów, po czym zatrzymywała się i oglądała na jeźdźców i konie. Swoją drogą, tych drugich nie próbowała zaczepiać, będąc przyzwyczajoną do obecności kopytnych.

Drew Pascail - 2017-04-11, 23:43

x GRUPA SIÓDMA x

Można powiedzieć, że od zeszłorocznego rajdu, w sprawach stajennych zaliczył progres. Miał w stawce dwa konie, jednak oczywiście jechał na Hanky Panky, bo Cherry była niezajeżdżona - i raczej nie wybrałby jej na rajd nawet gdyby była zajeżdżona. Liczył po prostu, że kasztanka poradzi sobie z zamieszaniem panującym podczas takiego wydarzenia. Rano stawi się w zatłoczonej stajni, taszcząc swój ubiór jeździecki i tobół z rzeczami. Przebrał się i taszcząc swoje rzeczy i sprzęt klaczy stawił się pod jej boksem, ustawiając sprzęt w dogodnym miejscu. Przywitał się z Hanky, ofiarował jej smakołyk, ubrał kantar i wyprowadził na korytarz. Tam ją przywiązał i przystąpił do czyszczenia. Uwinął się z tym szybko, nie zapominając jednak o żadnym szczególe. Następnie umieścił na niej sprzęt, a przy siodle sakwę z rzeczami. Założył kask, upewnił się, że wszystko ma i pobieżnie sprawdził sprzęt. Następnie poprowadził hanowerkę przed stajnię, na spotkanie z grupą, z której na razie obecni byli Liam i Naomi, toteż przywitał się z nimi, gdy do nich dotarł. Oczekując na resztę grupy wyregulował strzemiona i sprawdził sprzęt, nie ładując się jednak jeszcze na grzbiet klaczy.

Bloo - 2017-04-11, 23:45

x GRUPA CZWARTA x
Na rajdzie nie mogło zabraknąć oczywiście Blooregarda, którego postanowił przygarnąć pod swoje skrzydła jeden z Orchardowskich jeźdźców. Nie wiadomo czy Jessie zdążyła uprzedzić o tym interesanta, ale Bloo nie był najlepszym kandydatem do takich wyjazdów. Cóż tu dużo mówić - był młody i głupi, myślał czasami za mało, a w innym przypadku za dużo. Tak czy siak nie wynikało z tego nic dobrego, o czym mogła przekonać się jedna z młodych amazonek, która postanowiła wyciągnąć go pewnego pięknego dnia w teren.
Stosunek srokacza do Harleya był kompletnie obojętny. Jego nastawienie było przyjazne, dopóki nie wypatrzył na horyzoncie psa. I umówmy się - to nie była z jego strony przesada, bo nie był to mały jack russell terrier, a znacznie większy owczarek niemiecki. Póki co nie próbował wykonywać jednak żadnych manewrów, obserwując jedynie ów stworzenie. Na dobrą sprawę był to jego pierwszy, poważniejszy kontakt z psem, toteż odrobina wyrozumienia ze strony Harłaka była konieczna.
Podczas samego czyszczenia i siodłania, kopytny zachowywał się nienagannie. Póki co czuł się pewnie, cały czas pozostając w dobrze znanych zakątkach stajni. Ożywił się dopiero z wyjściem na dziedziniec, gdzie czekały już inne pary. Bloo nastawił uszyska na sztorc, aczkolwiek nie pchał się do innych koni, unikając jakichkolwiek zaczepek. Poczekawszy, aż jego jeździec usadowi się w siodle, ruszył stępem za swoją grupą. Maszerował dość żwawo, chcąc dotrzymać kroku pozostałym koniom. Zachowywał pozorny spokój, ale nastawione na sztorc uszy niczym radary wyłapywały podejrzane dźwięki. I w momencie, kiedy przywołana gwizdnięciem Joy przebiegła tuż koło niego, drgnął niespokojnie, zatrzymując się na chwilę by wybadać sytuacje. Nie trwało to jednak długo, bo po paru sekundach wznowił marsz.

Anthony Wayford - 2017-04-11, 23:53

x GRUPA CZWARTA x

Jadąc za Lukiem i Lavardem, obserwował zachowanie karego ogiera, raczej nie bez powodu zwracając na niego większą uwagę niż na własnego wierzchowca. Trzymał od niego stosowny dystans, musząc przyznać, że miał szczęście mając możliwość jazdy na gniadym. Dzięki temu bez problemu mógł rozmawiać z Harleyem jadącym obok na srokatym ogierze.
- Duży by mówić - odparł dość lakonicznie, co jednak nie wynikało z jakiejś niechęci; nic z tych rzeczy. O pewnych rzeczach wolałby po prostu porozmawiać przy wspomnianym piwie, a nie tutaj. - Koniecznie musimy pójść na piwo. Gdyby nie Aaren, pewnie byśmy się teraz nie spotkali - zauważył, oglądając się przez ramię na dziewczynę, by skontrolować zachowanie Otello. - Sprzedałem Soena, wiesz? Jakoś odechciało mi się jeździć - powrócił do rozmowy z kumplem, jednocześnie nieco rozwijając wcześniejszą myśl. Sam by się nie zdecydował na pojechanie w rajd, uległ zatem namowom Aaren, czego jednak nie powinien żałować.

Luke - 2017-04-11, 23:55

x GRUPA CZWARTA x

Nie chciał wyjść na przesadnego eleganta, ale jeśli już ryzykował zbesztanie swojej jeździeckiej godności za sprawą karego Panicza, to przynajmniej chciał wyglądać przy tym schludnie. :lol: Z tego też powodu wyposażył Lavarda w prosty ale ładny granatowy czaprak z szarą lamówką i w tej samej kolorystyce były ochraniacze, które trafiły na nogi młodego Szlachciana. Brunet zadbał nie tylko o to, aby jego szare bryczesy i granatowa kurtka antywiatrowa i antydeszczowa i antywszystkocozłe pasowały do sprzętu dla konia, ale także, aby tenże sprzęt był najwyższej jakości i zapewniał jego Księżniczce zarówno komfort, jak i bezpieczeństwo. Sam w ramach tego bezpieczeństwa miał oczywiście na głowie kask a dodatkowo zamontował w ogłowiu niestety ostrzejsze kiełzno, zdając sobie sprawę, że nie ma co jeszcze bardziej kusić losu. A, no i wplótł mu też czerwoną wstążkę zarówno w ogon, jak i grzywę. Ostrożności nigdy za wiele. :lol2:
Z przygotowanym wierzchowcem wyszedł przed stajnię by najpierw pooprowadzać go w ręku, z początku nieco dalej od największego gwaru i zamieszania, stopniowo zbliżając się coraz bardziej, finalnie poprosił kogoś o przyjaznym wyglądzie o przytrzymanie strzemienia oraz jedną ręką wodzy podczas gdy Luczek dosiadał grzbietu swojego młodego. Już z góry wyszczerzył się trochę głupawo do osób z jego grupy a uśmiech ten był poniekąd przepraszający.
- Cześć wszystkim. Luke. - Przedstawił się Elizabeth oraz Harleyowi, których co prawda kojarzył z widzenia z licznych zawodów a Harłaka to w ogóle przez jego konia, na któym kilka razy startował, no ale nie znał ich osobiście. Scar go nie interesowała bo już się znali i w sumie userka im wymyśliła kiedyś, że są przybranym rodzeństwem, ale musi to najpierw jeszcze przemyśleć. :lol2:
- Mam nieogarniętego świeżaka i chyba lepiej będzie, jak pójdę z nim przodem. - Tutaj zerknął szczególnie na Elkę, której konia także znał. - Mam nadzieję, że Twoja klacz nie ma rui...? W sumie nieważne, chyba najlepiej, żeby i tak szła z tyłu. - Powiedział niemalże nieśmiało, w końcu nieco niegrzeczne może być odsyłanie kobiety na koniec ale z drugiej strony wolał nie dopuszczać do jakichkolwiek niebezpiecznych czy nieprzyjemnych sytuacji. No. Także porozstawiał wszystkich po kątach na dobry początek i kiedy ruszyli, cóż, starając się zachować pełen luz ale jednocześnie czujność, zaprosił Lavarda delikatnym impulsem do stępa i już szepcząc obłaskawiające wiązanki pokierował go przed konie ze swojej grupy, mając nadzieję, że nie będzie zbyt dużych cyrków i że nikt nie ucierpi! Jeszcze ten pies...Ekstra warunki dla najbardziej nieogarniętego ogiera w stajni. :lol2:

Otello - 2017-04-11, 23:59

x GRUPA CZWARTA x

Chyba największą wadą gniadego było to, że strasznie wszystko przeżywał emocjonalnie, jakby nie mając żadnej bariery chroniącej go od bodźców z zewnątrz. Tym samym zmagał się nie tylko z własnymi emocjami, ale również emocjami innych koni. Na swoje nieszczęście trafił na drugą taką boi dupę, Bloo; momentalnie poczuł związek ze srokatym i to właśnie jego cały czas uważnie obserwował, wciąż jednak przejawiając chęć do podążania za Soendergaardem. Blooregard miał jednak na niego większy wpływ, gdy tylko Otello widział, że tamten się spina i niepokoi, robił dokładnie to samo. Najbardziej przeszkadzała mu biegające wte i wewte Joy, choć wcale nie zwracała na psy uwagi. Zdarzało mu się przez to zwalniać, niemal zatrzymywać w półkroku lub iść bokiem, czemu towarzyszyło niespokojne furkotanie chrapami. Z drugiej strony równie szybko się uspokajał, w czym pomagało mu zachowanie idącego przed nim Soendergaarda, więc w ogólnym rozrachunku nie przysparzał Aaren wielu nerwów.

Lavard Sontesique - 2017-04-12, 00:08

x GRUPA CZWARTA x

Ruch w stajni nie mógł zostać niezauważony przez Lavarda, szybko porzucił jedzenie siana na rzecz obserwacji innych koni. Tłukł się po boksie niemiłosiernie, rycząc i od samego początku tłukąc w ściany. Na szczęście lub też może i nie, nie zdążył się spalić w boksie, Luke przyszedł w samą porę.
Zanim rozpoznał właściciela rzucił się w jego stronę z zębami, za co zapewne dostał reprymendę. Pozwolił się osiodłać już bez większych problemów, tym razem pokazując nieco więcej podporządkowania. Wyprowadzony w ręku, cały się ponapinał rosnąc w oczach. Zrobiło się z niego niezłe bydle już jakiś czas temu, a regularna praca tylko nabudowywała ten jeden wieki mięsień. Z wysoką akcją kończyn wycaplował na dziedziniec niemal od razu rycząc głośno na widok koni. Pelham skutecznie uniemożliwiał mu bardziej niebezpieczne popisy podczas oprowadzanki, która nie miała większego sensu. Cudem ustał grzecznie w miejscu będąc przytrzymanym, gdy Luke się na niego władował, ale to była tylko cisza przed burzą. Zaraz poderwał przody do góry, stając widowiskowego dęba. Nie ma to jak dobry początek rajdu. :lol2:
Opadając na ziemię, przydzwonił podkowami o kostkę, co skutecznie zniechęciło go do powtórki z rozrywki. Nafurkany i cały czas podekscytowany energicznym krokiem wyszedł naprzód będąc teraz liderem grupy. Jedyną zaletą w tym jego mało bezpiecznym zachowaniu było to, że był odważny, dlatego nie bojąc się niczego zdecydowanym krokiem stawiał czoła wszystkiemu co stanęło mu na drodze.

Aaren Wayford - 2017-04-12, 00:09

x GRUPA CZWARTA x

- Cześć Harley.- przywitała się ze znajomym posyłając mu czarujący uśmiech. W międzyczasie poprawiła kask, będąc zmuszona go założyć ze względu na wierzchowca. Docisnęła gumkę na końcu warkocza nieco mocniej zbierając wodzę i zapraszając Otello na wyraźniejszy kontakt, chciała mieć go pod kontrolą, co nie oznaczało, że nie dbała o jego rozluźnienie i swobodę.
Pomachała też Luke'owi, który zmuszony był podobnie jak ona odizolować się od towarzystwa, chociaż musiała mu przyznać, że był w o wiele cięższym położeniu niż ona.
Wzrokiem namierzyła truchtającą Joy, mając nadzieję, że Otello nie dostanie na jej widok palpitacji serca. Na szczęście o wiele bardziej zainteresowany był łaciatym Bloo, którego zachowanie po części wpływało na zachowanie Otello, które brunetka cały czas starała się korygować.
Jadąc z tyłu trzymała należyty dystans, stąd też panowie mogli sobie rozmawiać na jakiekolwiek tematy bez obawy, że Aaren ich podsłucha. Będąc zmuszona wlec się na szarym końcu, wzrokiem wodziła po rozpościerającym się obok i przed nimi krajobrazie, jednocześnie, co jakiś czas zerkając na Otello oraz zgrabne tyłki przed sobą. :lol2:
Uśmiechnęła się w stronę Tonego krótko i delikatnie, jednocześnie samym spojrzeniem dając mu do zrozumienia, że wszystko jest w porządku.

Scarlett - 2017-04-12, 00:13

x GRUPA CZWARTA x

Scar zwyczajnie chciała ruszyć dupsko, zmobilizować się do czegoś więcej niż to, co robiła na co dzień, bo wszystkie rutynowe czynności nie wymagały od niej większego zaangażowania psychicznego czy emocjonalnego, co na dłuższą metę mogło prowadzić do stagnacji czy innych dziwnych stanów, o których pojęcia nie miała i jeśli się zastanowić, nie chciała mieć. W dniu rajdu przyszła do stajni niemalże zła na siebie, że rzeczywiście się zapisała, aczkolwiek jej wewnętrzne ja cieszyło się z takiego rodzaju odskoczni od szarej codzienności. Nie zmieniało to jednak faktu, że była nieco speszona, Watchmana też traktowała z lekkim dystansem bo zwyczajnie go nie znała i nie wiedziała, czego się spodziewać. Niemniej jednak przy samym koniu zachowywała się dość naturalnie, chcąc go do siebie przekonać. Blah blah blah, po przygotowaniu wyszła z karoszem na ganek by zaraz dołączyć do swojej grupy, z członkami której przywitała się skinieniem głowy i zapewne dołączyłaby do tego ciche "Hej, jestem Scarlett", ale jej imię zdradził... Harley? Zdumiona dziewczyna wybałuszyła oczy na widok mężczyzny, który niestety był o tyle bardziej realny, że ten stał przy srokaczu, na którego ostatnio wsiadała. Inaczej chyba nie uwierzyłaby, że widzi tego psychopatę z lasu na własne oczy. Dokładnie nie pamiętała już tamtego dnia ale jedno było pewne - Davidson ją przerażał. Nie chciała więc odzywać się do niego, jednakże głupio by wyszło wobec tych wszystkich ludzi, więc ostatecznie się przemogła.
- Co za niespodzianka... - Wymamrotała w odpowiedzi, niechętnie nawiązując kontakt wzrokowy z mężczyzną. Cóż, jakby miała się nad tym zastanowić, to taki rajd był jakimś wydarzeniem społecznym, seryjni mordercy i psychopaci raczej chyba nie biorą w takich udziału? Nie mogła mieć o tym pojęcia bo psychika takich ludzi była jej zupełnie obca, aczkolwiek coś jej podpowiadało, że Harłak wbrew pozorom może nie jest jednak taki straszny. Chyba wychodzi na to, że nawet ma tu znajomych a to już był nie taki zły znak. Nieporadnie tuszując swoje zmieszanie uraczyła wszystkich uczestników tym razem werbalnym powitaniem w postaci zdawkowego "cześć" po którym sprawnie dosiadła Watchmana by niepewnie zawędrować w nim pomiędzy Elizabeth a Aaren - nie wiedziała, czy z ogierem powinna jechać obok gniadosza panny Vaugier czy ryzykować parowaniem z klaczą, dlatego była tak trochę pomiędzy, to znaczy na linii za Bloo ale nie na wysokości Otello, tylko trochę bardziej z tyłu, tak, że dla Elki podjechanie do niej wiązałoby się z raczej nie za bardzo bezpiecznym odstępem do konia Aaren, natomiast jej zapewniało bezpieczeństwo od gniadego bo jechała z Watchem w wystarczającym oddaleniu w bok.

Soendergaard - 2017-04-12, 00:17

x GRUPA CZWARTA x

Ze spokojem obserwował nabuzowanego Lavarda, pomimo wszystko woląc zachować dystans sam z siebie. Co prawda był ogierem, ale zachowanie młodego nijak nie wzbudzało w nim zapędów terytorialnych czy prób dominacji i ustalenia pozycji. Parskając krótko obił gęstym ogonem o stawy skokowe, niosąc głowę nisko na długiej rozluźnionej szyi. Stanowił oazę spokoju zarówno dla Otella jak i dla Bloo, dzięki czemu swoim zachowaniem mógł po części wpływać na te dwie boi dupy obok siebie i za sobą.
Widząc Joy obok siebie wyciągnął w jej stronę nos, obwąchując ją na tyle na ile był w stanie, zaraz jednak tracąc zainteresowanie suką i spojrzeniem śledząc linię horyzontu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group