To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Kryty lonżownik

Heatseeker - 2013-02-19, 12:35

Kontynuował galop, utrzymał rytm i z każdym krokiem rozluźniał się coraz bardziej. Jego mięśnie pracowały. Galop Tinkera można byłoby porównać do lotu, bo rzeczywiście, był w tym momencie bardzo lekki i zapewne wygodny, o czym niektórzy zdołali się już przekonać. To, że konia nie do końca zepsuła monotonia rekreacji było dość niewiarygodne, ale lepsze to, niż gdyby buntował się przed każdym ćwiczeniem.
Wykonywał bezproblemowo wszystkie zmiany, przy czym przy galop-kłus odmówił wykonania za pierwszym razem, przy kłus-stęp zwolnił bardzo gwałtownie (tak jak wcześniej), co zapewne źle skończyłoby się dla jakiegoś początkującego jeźdźca, gdyby na nim siedział. Przy ponownym ćwiczeniu było podobnie, ale lepiej. W końcu pozwolono mu się zatrzymać, a czując na sobie derkę parsknął cicho, gdyż wyczuł, że to koniec lonżowania. Podczas zapinania pasków ponownie zaczął trącać pyskiem swoją dzierżawczynię (w gruncie rzeczy on o tym nie wiedział, ale cii...).
Koń był bardzo smutny, że usunięto mu z drogi drąga. Chciałby się z nim pobawić, ale najwyraźniej nie było mu to dane. Korzystając z okazji zaczął jednak chodzić tam, gdzie chce i kiedy chce, na tyle, ile mu lonża pozwalała.
Potem łaził sobie bez lonży, nie wyrządzając przy tym większych szkód. Podczas tego spacerku cały czas chodził stępem, nie przechodząc ani razu do wyższych chodów.
Opuścił bezproblemowo teren lonżownika wraz z Taylor. /zt

Jessie - 2013-02-23, 20:15

Weszła na lonżownik razem z Devocatis. Stojąc z boku, związała wodze pod jej gardłem by się nie plątały, po czym odpowiednio przypięła lonżę, którą wzięła ze sobą. Następnie zaczęła się cofać, rozwijając przy tym lonżę, a klacz pozostawiając na kole. Sięgnęła po pozostawiony na lonżowniku bat do lonżowania i jeżeli Devo samoistnie nie ruszyła, to machnęła lekko jego końcówką za jej zadem w pewnej odległości
- Stęp - odezwała się wyraźnie; była to nowość dla gniadej, ale z czasem powinna się wdrożyć w te wszystkie polecenia.

Devocatis - 2013-02-23, 21:57

/wybacz, nie zauważyłam twojego postu o,o

Całą drogę fukała, i szamotała się, ze względu na to, że wszystko w przystrzyżonych krzaczkach było takie straszne.
Kiedy tylko wkroczyła na lonżownik, odskoczyła od Jessie, uderzając z zadu. Reszta trasy nie była już tak udana.
Gniada obijała nogami o ściany z braku równowagi, choć nie zmieniało to faktu, iż zatrzymać się nie chciała.

Jessie - 2013-02-23, 22:27

Widząc, że młoda sobie najzwyczajniej w świecie nie radzi i prędzej się zabije, niż złapie równowagę na kole, weszła "przed" nią, skracając lonżę.
- Whoaah - zawołała, unosząc otwartą dłoń do góry - Stój. Spokojnie, mała. Krzywdę sobie zrobisz - powiedziała do niej, o ile się zatrzymała. - Jeszcze raz... powolutku - zeszła jej z drogi, powoli rozwijając lonżę i mając małą na oku.

Devocatis - 2013-02-25, 09:06

Zahamowała gwałtownie, obracając się na tyłach. Szarpnęła zawodniczkę, chwilę moment zatrzymując się. Stanęła przed nią, fukając. Ojej przestraszony biedny koń. Odeszła od kobiety, wchodząc stępem na koło, zbliżając mordkę do kwarcu.
Jessie - 2013-02-25, 09:40

Złapała równowagę przy szarpnięciu, co prawda niewiele brakowało, ale jednak trochę tej krzepy miała.
- Cśśś... spokojnie - powiedziała łagodnie, stojąc przed Devo i utrzymując zaokrągloną sylwetkę, a także unikając bezpośredniego kontaktu wzrokowego. Gdy gniada uspokoiła się na tyle by sama z siebie wrócić na koło, Jess z cichym westchnięciem odgarnęła włosy z twarzy. Ona ma podejście, on ma wiedzę. No tak, dadzą radę. Jakoś.
Po paru minutach zacmokała do Devo, sugerując żywszy krok, a nuż podziała.

Devocatis - 2013-02-25, 18:24

Po przebyciu połowy koła, szarpnęła pyskiem na boki wyskakując w górę. Uderzyła z zadu w powietrze, kopiąc w ściankę. Natychmiastowo zatrzymała się, gwałtownie ryjąc przodami w podłożu.
Zniżając mordę do kwarcu, ruszyła z miejsca kłusem, na tyle opanowanym, by przez swój brak równowagi nie obijać nogami o ściany.

Jessie - 2013-02-25, 19:30

Z grubsza zignorowała ten wybuch klaczy, uznając, że z racji wieku musi się wyszumieć. Pozwoliła jej także przejść do kłusa, być może na za wiele jej pozwalała bez wyraźnego polecenia, ale spokojnie.
Po paru okrążeniach kłusa, o ile Devo nie zatrzymała się sama wcześniej, dziewczyna wyszła bardziej na przód, wydając znaną już komendę "stój". Przeprowadziła ją na drugą stronę i ponownie rozwinęła lonżę, samą końcówką bata lekko szurając za tylnymi nogami gniadej i wydając komendę "stęp" połączoną z cmoknięciem. Krótka ta lonża będzie, bo nie chciała za bardzo obciążać stawów młodego konia nie przyzwyczajonego do poruszania się po łuku. Wszystko powoli..

Devocatis - 2013-02-25, 20:52

Wpierw przyśpieszyła kroku, wbiegając na Jess, przez co pewnie ta, odsunęła się. Za następnym okrążeniem zatrzymała się, podchodząc do zawodniczki.
Z początku, gdy ta próbowała skierować ją na drugi ślad, ta stawała naprzeciw.
Pogoniona końcówką bata, nie raz, nie dwa zasadziła kopcura namierzonego w kobietę z zadnich kończyn. Oby jej nie trafiła.

Jessie - 2013-02-25, 22:07

Istotnie, odsunęła się nie chcąc zostać stratowaną przez młodą; gdy ta przy drugim okrążeniu sama się zatrzymała obok, oczywiście została pochwalona.
Jeżeli chodzi o te jej próby kopania, Jess zareagowała na nie w ten sposób, że skróciła nieco lonżę - rzecz jasna na tyle, by było to bezpieczne dla niej - i jeszcze bardziej poganiała klacz do kłusa, a nawet do galopu, skoro tej w głowie były jakieś humory i kopanie, pfeh. Tym samym praktycznie nie dawała jej szansy na podobne zachowania. I tu się właśnie rozmija podejście z doświadczeniem... :lol:

Devocatis - 2013-02-25, 22:17

Oj oj, oj, ojojoj. To właścicielka gryzie ? Odskoczyła od niej jak poparzona. Uniosła kitę do góry, furkocząc, ogarniając nieco bardziej temat z kołem.
Zdarzyło jej się nawet zagalopować, co wyglądało naprawdę dość dobrze, a ruchowo cud miód. Do czasu, dopóki to już zalana potem, nie przeszła do kłusa, kolejno stępa. Tyle nerwów i stresów, spalania tłuszczyku i grube zimowe futro, tyyyle !

Jessie - 2013-02-25, 22:31

Ano, gryzie! Nie zawsze jest kochaną mamusią, która będzie titać nad biednym konisiem :<. Co prawda to rzadkie zjawisko, ale ostatnio coraz częściej spotykane.
Z zadowoleniem spostrzegła, że Devo odpuściła sobie dalsze próby i zamiast tego ogarnęła się, przynajmniej na tyle ile mogła patrząc na jej możliwości. Faktycznie nie dało się nie zauważyć jej dobrego ruchu, może jeszcze będą z tego konie, kto wie...
Gdy młoda przeszła do stępa, zawodniczka odpuściła jej, poza tym i tak miały kończyć; a sądząc po jej obecnym wyglądzie, zmachała się odpowiednio. No i trzeba będzie wkrótce pomyśleć o goleniu, ale to już chyba zleci jakiemuś supermanowi...
Pozwoliła się jej porządnie występować, jeżeli nie chciała sama chodzić, to zwinęła lonżę i oprowadziła ją po lonżowniku w ręku te 15-20 minut, aż klacz nieco przeschła i ochłonęła. Nie szczędziła jej przy tym pochwał, w końcu dzielna z niej dziewczynka, prawda?
A gdy owe minuty minęły, Jess odpięła lonżę, rozwinęła wodze i trzymając za nie wyprowadziła gniadą do stajni /zt

Villemo - 2013-03-06, 12:59

Vilka wprowadziła Welcika na lonżownik, trzymając go krótko, żeby jej przypadkiem ten czort nie zwiał. Wchodząc wzięła leżący przy bramce bat. Zostawiając ogiera na ścianie, cofnęła się na środek lonżownika, rozwijając taśmę. Cmoknęła na konia i jeśli nie ruszył od razu, puknęła batem za jego tylnymi nogami.
- Stęp! - powiedziała wyraźnie.

Anonymous - 2013-03-06, 13:13

Cały bystry kary koń przystępował na miejsce, po drodze co nieco pokazując różki.
Wkroczył uważnie na kwarcową powierzchnię od razu ruszając stępem na ślad, z zamachnięciem się tej ciemnej mordy. Nie krzycz bo karemu uszy zwiędną! Aktywnie przekraczał ślad o kilka kopyt, już zaczynając podchodzić dupskiem pod kłodę mocniej, naturalnie ;>>
Lustrował okolicę ślipiami, nawet odzywając się głośniejszym rżeniem, wiosna.

Villemo - 2013-03-06, 13:19

Nikt tu nie krzyczy, jakie krzyczy? Napisałam 'powiedziała', żadne krzyczała. Ten wykrzyknik miał tak tylko zaakcentować no...
- Ty weź się tak nie rozpędzaj, dzisiaj nie ma żadnych szaleństw - stwierdziła zadziornym tonem. Oczywiście wcale nie miała na myśli, żeby szedł jak jakaś szkółkowa szkapa... Mimo wcześniejszego tekstu, znów puknęła lekko batem o ziemię, by ogier poszedł jeszcze bardziej aktywnie. Najwyraźniej Vils gada tylko po to, żeby gadać. :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group