To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Psi park

Rooster - 2017-03-08, 19:01

Na ten ruch dłoni ze strony Tonego, owczar ugiął przednie łapy, już gotowy do biegu, nie ruszył się jednak z miejsca i wyprostował, ponownie spokojnie siadając. Obserwował ich przez ten cały czas, jedynie na chwilę odwracając głowę, aby zobaczyć co się dzieje dookoła. Nie odwracał od nich spojrzenia gdy się przytulali, z boku obserwując ich postawy. Czuł o wiele więcej niż oni, będąc uzbrojonym w doskonałe zmysły. Ten natłok emocji, który panował między nimi, był aż zbyt gęsty dla psa, który zaczął się częściej odwracać i zajmować swoją uwagę, wszystkim innym. Gotów był nawet ruszyć na poszukiwania patyka, który gdzieś zostawił. Wtedy gwizd przeszkodził jego zamiarom i wyszedł na grzecznego, i posłusznego psa, który czeka. Podnosząc się, podszedł do właścicielki, od razu machając ogonem i otarł się łbem o jej nogę. Jeśli chodzi o odległość między nimi, to nie musiała się martwić, gdyż Rooster znalazł się w tej luce między nimi, pilnując obojga. Bardziej miał oko na Wayforda, chociaż powoli zaczynało mu przechodzić. Nie mniej jednak nie zamierzał ocieplić stosunków, gdyż brunet nie robił w tę stronę żadnych kroków.
Anthony Wayford - 2017-03-08, 23:13

Niechętnie pozwolił jej na opuszczenie swoich objęć, z pewnym niepokojem obserwując narastający dystans między nimi. Nie dopuściłby do tego, gdyby nie to, że Rooster błyskawicznie wypełnił lukę między nimi, już w zarodku tłumiąc chęci Tonego. Obecność psa sprawiała mu spory dyskomfort, który nie łagodził emocji szalejących w umyśle Tonego. Nie potrafił ot tak, na pstryknięcie palcem uspokoić się i towarzyszyć Aaren w spacerze. Chociaż emocje zaczęły stygnąć, to zostawiały po sobie rosnące spustoszenie. Każdy takich wybuch niesamowicie go męczył sprawiając, że jedyną rzeczą, na jaką mógł mieć ochotę, był sen. W takim stanie nawet nie szukał sposobu na odreagowanie, każdy ruch zdawał się kosztować go więcej wysiłku niż powinien...
Z drugiej strony pozwolenie jej na pójście samej też nie wchodziło w grę, nie umiał się z nią teraz pożegnać i pójść w swoją stronę, gdy wszystko było jeszcze niepewne. Potrzebował czasu by wszystko wróciło do normy, choć wcale nie rozchodziło się o dystans, który odczuwała jeszcze brunetka.
Ostatecznie ruszył za nią, dosłownie, bo ze względu na Roostera wolał iść te dwa kroki za nimi, nie czując się dobrze z psem obok siebie. Głównie dlatego, że nie ufał samemu sobie.
Nie minęła jednak chwila jak zaczął temat zupełnie niezwiązany ze spacerem. - Mogę przyjść po swoje rzeczy? - Zapytał, nawet nie zakładając, że mogłaby się ich przez ten czas pozbyć. Ale też nie sądził, by chciała je zatrzymać... Nawet nie tyle je, co jego.

Aaren Wayford - 2017-03-08, 23:23

Zerknęła w dół na psa, który ulokował się pomiędzy nimi, dzięki czemu miała pewność, że chociaż przez chwilę nie będzie musiała się tak bardzo kontrolować. Nie chciała nawiązywać kontaktu fizycznego, a może raczej czuła, że nie powinna tego robić. Zbyt szybkie popadnięcie w swoją własną pułapkę wypełnioną przeróżnymi emocjami i podświadomym pragnieniem bliskości, mogło tylko osłabić jej silną wolę. Nie chciała zbyt szybko ułatwiać mu zadania i jednocześnie pragnęła żeby znów było jak dawniej.
Wkraczając na ogrodzony teren parku, gdzie właściciele mieli pełne prawo spuścić psy luzem, zamknęła za nimi bramkę, pozwalając Roosterowi na dużą swobodę w nawiązywaniu nowych psich znajomości. Miała też w kieszeni piłkę, ale na tą chwilę nie wyciągała jej na światło dziennie, gdy pies oddalił się znacząco, usiadła na jednej z ławek czekając aż Tony do niej dołączy.
- Oczywiście.- nie mogła mu tego zabronić, wciąż będąc przekonana, że właściwie Tony w każdej chwili może wrócić tam skąd niedawno przyjechał. Ciążyła nad nią ta obawa ponownej utraty bruneta, ale jednocześnie nie chciała wypuszczać go gdziekolwiek. - Dalej wynajmujesz mieszkanie z Octavią czy coś nowego?- zapytała nerwowo miętosząc w dłoniach psią smycz.
- Jakbyś potrzebował noclegu, albo pokoju na jakiś czas, zawsze możesz zatrzymać się u mnie.- zaczęła niepewnie wkraczać na grząski grunt.

Anthony Wayford - 2017-03-08, 23:42

Kiedy usiedli na ławce, Tony już nie zwracał uwagi ani na psa, ani na Aaren. Siedział pochylony do przodu, łokciami wspierając się o kolana i przeczesując włosy palcami w reakcji na trzymający go stres.
Przestał na chwilę dopiero wtedy, gdy zagadnęła go o mieszkanie, co pozwoliło mu na chwilę oderwać się od męczących go myśli. - Zrezygnowałem z niego już przed wyjazdem - odpowiedział, cały czas jednak patrząc w ziemię. - Mam pokój... w Amsterdamie. Przynajmniej do końca tego miesiąca - dodał, przy okazji zdradzając Aaren miejsce swojego dotychczasowego pobytu. Jednak "przynajmniej" było tutaj słowem-kluczem, wcale nie zakładał, że wróci tam na stałe. Na pewno musiał pojechać na parę dni w celu zabrania wszystkich rzeczy i dopełnienia formalności, oczywiście w przypadku gdyby miał wrócić do Eastbourne. Miał tutaj wszystko, ale jednocześnie już po niecałych trzech dniach czuł się psychicznym wrakiem... - Mogę? - Wolał się upewnić. Byłoby mu to bardzo na rękę, nie musiałby tracić pieniędzy na niewygodny motel. Zresztą chciał do niej wrócić, choć sam ze sobą nie potrafił uzgodnić czy to rzeczywiście dobry pomysł...

Aaren Wayford - 2017-03-08, 23:50

Przyglądała mu się z boku, ale nie natarczywie, spojrzeniem wodziła także za Roosterem, kontrolując to, co robi pies i z jakimi innymi zwierzakami właśnie się bawi. Najwyraźniej zabawa była przednia skoro nawet nie pokusił się to, aby do nich podbiec. Nie przeszkadzało jej to, podobnie jak brunet potrzebowała chwili spokoju, ułożenia myśli.
Na wspomnienie o Holandii przeniosła wzrok na jego osobę, była tam kilka lat temu ze znajomymi, głównie w celach turystycznych, ale nie wiązała żadnych szczególnych wspomnień z tym miejscem.
- Tak, przecież wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć.- zapewniła go, niezależnie od tego jak bardzo byłoby pomiędzy nimi źle, wciąż była jego przyjaciółką na dobre i złe.
- Ja ... - zaczęła niepewnie spuszczając wzrok i wbijając go w swoje kolana oraz dłonie. - Po prostu chcę żeby było jak dawniej, chcę znów kłaść się z Tobą do łóżka i budzić tuż obok...- szepnęła nieśmiało, swoją drobną dłoń kładąc na jego ramieniu. W końcu pękła nie będąc w stanie już dłużej powstrzymywać się przed unikaniem jego bliskości, której tak bardzo w tej chwili pragnęła i potrzebowała całą sobą. Wszelkie blokady puściły, a rzeka emocji i uczuć przedarła się przez wyimaginowaną tamę. Nie oznaczało to, że jej psychika całkowicie odpuściła, ale Aaren wycieńczona tęsknotą nie potrafiła już dzisiaj dłużej się wstrzymywać.
Oboje nie mieli pojęcia jak to będzie dalej, ale brunetka postawiła w tym momencie wszystko na jedną kartę, zwyczajnie żyjąc chwilą. Podejmując spontanicznie decyzję miała tylko nadzieję, że nie speszy ani nie wystraszy go w żaden sposób.

Rooster - 2017-03-09, 13:13

Krocząc dziarsko przy boku Aaren, wyraźnie się ożywił już z daleka widząc inne psy. Gdy tylko wszedł na teren parku, błyskawicznie ruszył w stronę innych pupili, zostawiając daleko za sobą brunetkę i towarzyszącego jej mężczyznę. Zajął się zapoznawaniem z innymi czworonogami, przyjaźnie machając przy tym ogonem. Nie był agresywny w stosunku do pozostałych psów, gdyż i one nie wykazywały się złymi intencjami. Nie minęło dużo czasu, a już Rooster biegał z kijem, lub ganiał się z innymi psami, całkiem pochłonięty zabawą. Nawet nie wiedział co się dzieje na ławce, na której siedziała kobieta.
Insomnia - 2017-04-30, 18:28

Parki były stałym punktem programu jej wizyt Było tu sporo wolnej przestrzeni, jednocześnie miała łatwy dostęp do śmietników i mogła spokojnie znaleźć sobie jakąś kryjówkę. W ostateczności mogła wydębić jakieś żarcie od przebywających tu ludzi, a obecność innych psów, których tutaj nie brakowało mogła zignorować.
Insomnia okrążyła park trzymając się z dala od grupek ludzi i dokazujących psów. Zwłaszcza szczeniaki działały jej na nerwy. Zdecydowanie nie była dobrym materiałem na matkę. Głównie ignorowała inne psy. Ludzi także obchodziła z daleka, jednak była względem ich czujna i jak zwykle nieufna. Ostatecznie wybrała sobie miejsce - iglasty krzak w pobliżu jednej z ławek, która tego dnia ie cieszyła się szczególnym upodobaniem ludzi. Suczka umościła się na trawie koło krzaka i skupiła na obserwacji otoczenia.

Lara - 2017-04-30, 19:41

Jako policjantka musiała być w stałej formie - przynajmniej tak uważała, choć po niektórych nie widać było tej zależności. Psi park to przyjemne miejsca do biegania, a co najważniejsze spokojne w porównaniu do zgiełku ulic. Biegała od kilkunastu lat codziennie, nic więc dziwnego, że i tego dnia na owe bieganie się wybrała. Pokonane miała już 10 kilometrów, kiedy stwierdziła, że przydałoby się chwilę porozciągać. W końcu dla lepszego metabolizmu i sprawności ciała te rozciąganie w trakcie biegania było ważne. Nie chciała jednak robić tego na jednej z najbardziej obleganych ławek, dlatego po odnalezieniu osamotnionego miejsca zabrała się za najróżniejsze skłony, przysiady i rozciąganie. Nawet nie zauważyła będących niedaleko psów, może dlatego, że było ich tutaj na tyle wiele, że kilka mniej lub więcej nie robiło różnicy? Przy ławce zatrzymała się na dłuższą chwilę, co leżało w jej codziennym harmonogramie biegu. Oczywiście znajdującej się blisko suczki Husky również nie zauważyła, myślę, że jej to raczej z powodów świetnego zamaskowania. Bo przecież kto zobaczy jasnego psa na zieleni? :lol2:
Insomnia - 2017-05-02, 11:47

Zgoda, może nie była to tak do końca super tajna kryjówka, ale lepsze to niż nic. Insomnia nadal ze swojego miejsca przyglądała się obecnym ludziom i psom z umiarkowanym zainteresowaniem. Właściwie mogłaby przysnąć i się zdrzemnąć, ale wolała zachować minimum ostrożności. Chociaż ani ludzi ani psów tu nie brakowało, wybrała dogodne miejsce, gdzie nikt jej nie przeszkadzał w jakże zajmującym zadaniu. Przynajmniej dopóki na horyzoncie nie pojawiła się ciemnowłosa dziewczyna, która zbliżała się właśnie do osamotnionej ławki. Insomnia wycofała się jeszcze bardziej za krzak, obserwując rozciągającą się kobietę, i skonstatowała nie po raz pierwszy z resztą, że ludzie są dziwni. Zawarczała cicho w stronę kobiety, jakby chciała ją poinformować, że to jej terytorium, jednak Lara mogła jej równie dobrze nie usłyszeć. Z jednej strony wcale nie chciała ludzkiego towarzystwa, a z drugiej.. może kobieta ma coś zjadliwego do jedzenia? Husky nie wyglądała jak wyrośnięty piesek salonowy, choćby dlatego, że od dłuższego czasu błąkała się po ulicach. Dlatego była trochę wychudzona, a sierść cały czas była przybrudzona, skołtuniona i plątały się w niej jakieś źdźbła trawy i tym podobne. Chociaż nie dałaby się dotknąć i wyczyścić, nie raz udawało jej się wyżebrać niezłe kąski od ludzi. Dlatego lekko wychyliła się ze swojej kryjówki spoglądając na kobietę, a konkretnie rozglądając się, czy nie ma przy sobie jakiegoś żarcia.
Lara - 2017-05-02, 12:50

Żarcia nie miała, bo kto w końcu zabierałby żarcie na bieganie, które ma spalać kalorie. Po dłuższej chwili zauważyła psinę wychylającą się zza krzaków. Była w psim parku i widok zwierzęcia tego gatunku nie zrobił na niej najmniejszego wrażenia. Nie zauważyła jeszcze u niej zabiedzenia - obrzuciła ją jedynie nikłym spojrzeniem, czy przypadkiem suczka nie ma zamiaru jej użreć. Nie miała zamiaru do niej ani podchodzić ani nawet obdarzać ją ciekawskim spojrzeniem - nawet dzieci w przedszkolach się uczą, że do obcych psów lepiej podchodzić z należytym dystansem. Usiadła jednak na ławce co jakiś czas zerkając na psinkę i kontrolując, czy nie przejawia jakiś niebezpiecznych zachować. Właściwie od początku swojego życia miała wpojone, że psy są niebezpieczne i lepiej na nie uważać, co w jej przypadku objawiało się unikaniem kontaktu. Jako 5 latka została dość mocno ugryziona przez psa, czego ślady do teraz widnieją na jej prawej nodze. Mimo, że husky nie wyglądała groźne, w porównaniu do biegającego nieopodal rottweiler'a, to wolała się mieć na baczności. Przystanek musiała zrobić, a że trafiło tutaj to musiała na chwilkę poirytować Insomnie swoją obecnością.
Insomnia - 2017-05-05, 21:27

Kto wie. może jakiś batonik proteinowy, czy coś w tym stylu, chociaż rzeczywiście trudno byloby się spodziewać, żeby Lara miała pod ręką jakieś żarełko, które Insomni szczególnie by odpowiadało.
Skoro już ujawniła swą obecność chowanie się za krzakiem nie miało najmniejszego sensu, dlatego wysunęła się za niego, co kobiecie pozwoliło jej się dokładnie przyjrzeć, o ie tego chciała. Husky co jakiś czas zerkała na Larę nieufnie, ale ponieważ ta nie poświęcała jej dużo uwagi i nie robila nic niepokojącego.
Husky potrafiła być agresywna w samoobronie, chociaż raczej nie ma się co mierzyć z rottweilerem. Miała różne: i złe i dobre doświadczenia z ludźmi, jednak przez te złe mogła zareagować agresją na znaki, które ją niepokoiły. Zachowanie kobiety jej nie niepokoiło, ale nie straciła na czujności. Od czasu do czasu zamiatała ogonem trawę, patrząc na ludzi i inne psy obojętnie, czasem mogła się najeżyć jeśli jakiś człowiek (poza Larą), lub pies się nią zainteresował.

Lara - 2017-05-05, 21:57

Móc zauważyć psa nawet krótkie spojrzenia pozwalały zapoznać się mniej więcej z jej wyglądem - wrodzona spostrzegawczość. Zaniepokoiła ją jej zniszczona obroża - w tym parku właściciele zazwyczaj walczyli o to, by ich pociechy wyglądały lepiej niż inne. Do tego lekko przybrudzona sierść. Nie było to dla niej jednak znak na to, że z psem dzieje się coś złego. W końcu różni są ludzie, skoro suczka nie wyglądała jakby dopiero co wyszła z obozu koncentracyjnego to nie wzbudzało to ogromnych podejrzeń. Kobieta miała bardzo dużo do czynienia z przestępcami na tle znęcania się nad zwierzętami czy zoofilii. O tym pisała nawet pracę magisterską.
Inso zbudzała jednak jej zainteresowanie - może dlatego, że było to choć trochę odwzajemnione? Może też dla tego, że na zdjęciach Husky zawsze podziwiała i jej się podobały. Gorzej było z realnymi stycznościami, lecz czemu by tego nie przełamać?
Zerknęła w kierunku Insomnii i patrząc na nią łagodnym wzrokiem skierowała w jej kierunku słowa.
-Nie nie cykaj się. Też jestem z ''psów''.-Na co także oparła się łokciami na kolanach unosząc lekko jeden kącik ust do góry. Wbrew pozorom nigdy nie reagowała oburzeniem na te stwierdzenie - było tak powszechne, że stało się wręcz codziennością.

Insomnia - 2017-05-07, 15:44

Od pewnego czasu dbała sama o siebie, tak jak umiała, poza tym, że czasem ktoś ją dokarmił, więc wyglądała, jak wyglądała, chociaż mogło być gorzej. Nie mogła się równać z wypieszczonymi pieskami salonowymi i z tymi którzy mieli kochających właścicieli, którzy poświęcali podopiecznym sporo czasu.
Nadal sondowała otoczenie, nie obawiając się, by zwrócić uwagę (oczywiście na swój sposób) jakiemuś irytującemu psu, który chciał się bawić, że wkracza na jej przestrzeń osobistą, chociaż publiczną, bo park był w końcu miejscem publicznym. Nie zapominała też o obecności Lary, zerkając na nią od czasu do czasu, nadal jednak nie robiła nic niepokojącego.
Kiedy ta się odezwała Insomnia odwróciła się do niej i spojrzała na kobietę, nieco przekrzywiając łeb, nie zdając sobie nawet sprawy, że w takiej pozycji wygląda dość przystępie, pomimo pewnych braków. nie zrozumiała jej słów, jednak po chwili szczeknęła w odpowiedzi, nawiązując w ten sposób w sumie pierwszy kontakt i nić sympatii, chociaż może to za dużo powiedziane.

Lara - 2017-05-12, 16:01

Obdarzyła Insomnię miłym uśmiechem słysząc jej szczeknięcie. Z początku obawiała się, że jest to znak niezbyt przyjazny, lecz coś jej podpowiadało, że gdyby suczka była niebezpieczna, to już by ją stąd zabrano.
-Gdyby mój były był tak rozmowny jak Ty.-Zbiła usta z cienką linię i chwilkę przypatrzyła się suczce aby finalnie zejść z ławki i przykucnąć patrząc na nią przyjaznym wzrokiem. Liczyła, że ta zareaguje po raz kolejny jakoś przyjaźnie na jej zachowanie, a była też pewna, że kucnięcie jest lepiej odbierane niż bycie wyprostowanym. Czy miała racje, to już inna sprawa, ale ważne, że się starała.
Przyjrzała się suczce o ile ta nie próbowała się taktycznie wycofać i nie zauważając u niej żadnych nieprzystępnych symptomów choroby czy czegoś tam po raz kolejny odezwała się do niej z krótkim cmoknięciem.
-No chodź. Przecież Cię nie pogryzę...chyba.

Insomnia - 2017-05-15, 19:46

Gdyby komuś się to udało. Nie nosiła kagańca, tak jak wymagano tego od agresywnych, niebezpiecznych psów, ale to też dlatego, że by go sobie założyć nie dała. Była bezpańska i ludzie się nią rzadko interesowali. Dopóki nie chciała wyżebrać od nich żarcia, odpowiadało to jej. Zerknęła znów na kobietę, trójkątnymi radarami łowiąc jej słowa, jednak nie zareagowała na nie w żaden szczególny sposób. Jednak na kolejne poczynania Lary była już mniej obojętna. Widząc, że kobieta wstaje z ławki stała się czujna, nie spuszczając z niej swoich ślepi. Kiedy zrozumiała, że chce się do niej zbliżyć, Insomnia zawahała się i cofnęła zaledwie o centymetr czy dwa, nadal świdrując Larę wzrokiem.
Kiedy kobieta przykucnęła, zachęcając husky do zbliżenia się, wahała się przez chwilę, łowiąc bodźce z otoczenia, po czym przesunęła się w stronę Lary, jednak dokładnie o tyle, o ile się wcześniej cofnęła.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group