To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - 87 Ockham Road

Anonymous - 2016-10-16, 23:03

Westchnął krótko, nie rozgrzebując jednak poruszonego tematu. Na pierwszy rzut oka widział, że tym Aaren wyglądała znacznie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej w podobnej sytuacji. Właśnie dlatego postanowił trzymać język za zębami...
- Chodź do pokoju - mimo tego, że w mieszkaniu byli całkiem sami, Tony wolał przebywać we własnych czterech ścianach niż w części wspólnej. Nie czuł się tam do końca swobodnie, czego nie można było powiedzieć o jego współlokatorce, której ślady obecności były widoczne niemal w każdym pokoju.
- Czasami aż za - odparł z lekkim przekąsem, niejako nawiązując do Octavii lubiącej paradować po mieszkaniu w samej bieliźnie. Tonemu też było teraz ciepło, dlatego Aaren nie powinno dziwić to, że przeszedł przez mieszkanie boso, mając na sobie tylko szare spodnie dresowe i powyciąganą bokserkę, która częściowo odsłaniała tors i żebra.
Wszedł do pokoju, ale nie zamknął drzwi, jakby zakładając że lada moment może zachcieć czegoś z kuchni. - Co chciałaś mi powiedzieć? - Domyślał się, że chodziło o rozwinięcie tematu poruszonego w smsie, ale niezręcznie mu się o tym rozmawiało, dlatego postanowił grać na zwłokę.

Aaren Wayford - 2016-10-16, 23:20

Może i wyglądała lepiej fizycznie, ale psychicznie naprawdę nie było z nią najlepiej, tęsknota mocno dawała jej się we znaki. Nie mogąc już tego znieść musiała się odezwać będąc na skraju wytrzymałości. Choćby miała go tylko zobaczyć i nie zamienić z nim żadnego słowa, to musiała to zrobić. Wiedziała, że będzie spokojniejsza mając pewność, że u niego wszystko w porządku.
Podążając za brunetem, skierowała się do jego pokoju, który już wcześniej miała okazję zwiedzić . Będąc niejako na jego terytorium poczuła się swobodniej, w dodatku świadomość tego, że za ścianą nie ma Octavii znacznie ją uspokajała, choć nie czuła się w pełni komfortowo, jeszcze nie. Miała mu odpowiedzieć na pytanie, które jej zadał i na które nie mogła odpowiedzieć przez zwykłą wiadomość wysłaną z telefonu.
- Kolor włosów zobowiązuje.- pozwoliła sobie na krótki żart kierowany pod adres rudowłosej, która najwyraźniej była w pracy bądź gdziekolwiek indziej. Najważniejsze, że nie było jej tutaj obok i oboje mogli w miarę swobodnie porozmawiać.
Sama była ubrana także na sportowo, w końcu nie szła nigdzie na miasto ani na spacer. Dlatego na jej tyłku widniały szare legginsy, na górze miała dużą bordową bluzę kangurkę, a pod nią standardowo bokserkę. Nawet nie ubrała stanika, w końcu miała się tylko z nim zobaczyć, porozmawiać i wrócić do siebie, taki przynajmniej był plan.
- Posłuchaj...- zaczęła niepewnie zbierając wszystkie myśli i układając w spójną całość to co chciała mu przekazać. - Urwałam kontakt, bo myślałam, że uda mi się o Tobie zapomnieć. Teraz pewnie zapytasz, dlaczego to zrobiłam i co znowu mi odbiło. - mówiła pozwalając słowom po prostu płynąć. - Wiesz, że cholernie mi na Tobie zależy, bardziej niż powinno. - nie powiedziała tego wprost ale starała sie uzmysłowić mu, że nadal coś do niego czuje. - Każda kolejna kłótnia, dłuższa rozłąka całkowicie mnie wyniszczają. Nie potrafię funkcjonować, gdy nie ma Cię obok. Może to głupie, ale uzależniłam się od Twojej obecności.- wyznając mu prawdę czuła się tym wszystkim zażenowana, mógł dostrzec to poprzez takie gesty jak nerwowe miętoszenie krawędzi rękawów bluzy, uciekanie wzrokiem i speszenie brunetki, które rzadko pojawiało się na jej twarzy.
- Myślałam, że jak zerwę kontakt to wtedy wszystko minie...- dodała cicho, teraz już znając odpowiedź na to pytanie, nie minie. Nie było na to żadnych szans, tak jak na to, że zerwanie kontaktu okaże się sukcesem.
Obnażyła się przed nim całkowicie, stojąc w niewielkiej odległości w końcu zamilkła czekając na reakcję. Minuty upływały leniwie, jedna po drugiej, a Aaren po raz pierwszy w życiu nie miała pojęcia jak powinna się zachować.

Anonymous - 2016-10-16, 23:46

Stając na środku pokoju czuł się cholernie głupio, ale miał wrażenie, że siadając czy odwracając się do brunetki plecami wcale by nie poprawił swojej sytuacji. Nie zostało mu więc nic innego niż wysłuchać jej w spokoju, niczym na kazaniu. Gdy mówiła strzelił nerwowo palcami, wyraźnie nie czując się dobrze podczas tej "przemowy". Słysząc takie wyznanie, sam powinien się jej pozbyć ze swojego życia. Tak przynajmniej postąpiłby człowiek o zdrowych zmysłach, ale... Wayfordowi wcale nie przeszkadzało przywiązanie brunetki, przez to że nie odwzajemniał jej uczuć w tym samym stopniu, zwyczajnie nie doceniał skali uczuć jakimi go darzyła. Dla niego wciąż była to w pewnym sensie zabawa, choć już nienastawiona na zysk. Zaczął się liczyć z brunetką, ale nie chciał pójść na całość. Ani z nią, ani z nikim innym. Także dopóki uczucia nie dochodziły do głosu, czy może raczej dopóki Aaren nie wywlekała tego tematu na wierzch, wszystko było dobrze.
- To po prostu tego nie rób? - Pewnie nie takiej reakcji się po nim spodziewała, ale nie mógł się na nic innego zdobyć. Nie był w stanie pojąć logiki, którą się kierowała. Dla niego było to proste... Należało postępować tak, jak tobie jest dobrze i zbytnio tego nie roztrząsać, bo po co. Na swoim przykładzie: skoro dobrze mu się żyło z Aaren na co dzień, to czemu miałby to zmieniać, analizować? - Wybacz, ale to się nie trzyma kupy - zreflektował się, lustrując brunetkę wzrokiem. - Dlaczego po prostu się z tym nie pogodzisz? Skoro jak sama mówisz, już nic tego nie zmieni - naprawdę starał się rozsądnie dobrać słowa, ale za nic mu to nie wychodziło, bo po prostu czego by nie powiedział i tak byłoby źle. Starał się nie podkreślać, że w kwestii jego uczuć nic nie uległo zmianie, ale rozmawiając na ten temat nie miał innego wyjścia, z czym wcale nie czuł się dobrze.

Aaren Wayford - 2016-10-16, 23:58

Czuła się tak cholernie mała stojąc przed nim, wywlekając na światło dziennie wszystko co siedziało jej w głowie i sercu. Nie oczekiwała żadnego happy endu, nic bardziej mylnego. Chciała po prostu aby znał przyczynę takiego jej zachowania i podejścia do sprawy. Po prostu spróbowała ale nie wyszło, ponownie, uświadamiając sobie, że w tej kwestii nic już nie ulegnie zmianie.
Może byłoby jej łatwiej, gdyby faktycznie to on ją wyrzucił ze swojego życia, ale z jakiegoś powodu tego nie zrobił, a nawet nie próbował zrobić. Nie wiedziała dlaczego ale też nie dopytywała się na siłę, może miał jakiś powód ku temu.
Nie zareagowała na jego odpowiedź, czuła się skrępowana tym tak mocno, nie wiedziała jak powinna się zachować. Zrobiło się naprawdę niezręcznie i sama chciałaby stąd jak najszybciej uciec, jedynym plusem tego wszystkiego było to, że spadł jej ten cholerny ciężar z serca. Powiedziała mu wszystko co chciała mu przekazać, wyjaśniła i nakreśliła sytuację.
- Boję się odrzucenia Tony, tego, że kiedyś kopniesz mnie w tyłek bo Ci się po prostu znudzę...- wyjaśniła znów dając mu odpowiedź na zadane pytanie, była przy tym szczera do bólu. Nie chciała więcej kłamstw, wystarczy, że początek tej chorej relacji był całkowicie zakłamany. Naprawdę nie chciała go stracić, a za każdym razem przy kłótni czy jakiejkolwiek rozłące pojawiały się takie myśli, które nie dawały jej spokoju.
Bo niby co mogło go przy niej trzymać, prędzej czy później mógł nadejść koniec tej słodkiej Utopii. Dlatego sama próbowała to skończyć, z marnym skutkiem. Czując jak ciężar tych wszystkich emocji osiada na jej ramionach cofnęła się o krok, odruchowo tak jakby bała się jego kolejnych słów.

Anonymous - 2016-10-17, 08:58

- Życie musi być strasznie ciężkie, kiedy boisz się o przyszłość - stwierdził, cały czas uważnie przyglądając się Aaren. Powinna wiedzieć, że nawet wieloletnie związki niekiedy zwyczajnie się rozpadały. Tylko ślepo zakochani w sobie ludzie obiecywali lojalność, a życie potem i tak weryfikowało ich plany...
Przykładowo Tony nie potrafił wybiec w przyszłość, żył obecną chwilą i było mu z tym zaskakująco dobrze. Pozbawiony zdolności przewidywania konsekwencji, spontanicznie podejmował kolejne kroki, będąc wolnym od zmartwień męczących Aaren.
- Nie możesz się cieszyć z tego, co masz? - Zapytał, przekrzywiając lekko głowę. Nauczył się nie obiecywać tego, czego nie mógł spełnić, więc nijak nie mógł zapewnić Aaren o tym, że nigdzie się nie wybiera. Sam nie wiedział, czy któregoś dnia rzeczywiście coś strzeli mu do głowy, co sprawi, że zmieni się jego całe dotychczasowe życie.

Aaren Wayford - 2016-10-17, 09:17

- Żebyś wiedział.- mruknęła cicho, naprawdę pragnąc stąd uciec, czuła się tak jakby była pod ostrzałem. Miała świadomość tego, że nic nie trwa wiecznie, że wszystko kiedyś musi się skończyć. Ale dopóki istniała możliwość zawsze można było powalczyć o to co dla nas najważniejsze, a ona. Zawsze walczyła ilekroć rzucano jej kłody pod nogi.
W odróżnieniu do Tonego, nie potrafiła tak po prostu cieszyć się chwilą, delektować tym co ma teraz i nie zastanawiać się nad tym co będzie jutro czy pojutrze. Do tej pory nikt nie nauczył ją tego, strategiczny umysł działał inaczej, planował i rozważał wszelkie możliwości. Niekiedy wojsko potrafiło skomplikować życie, zamiast je ułatwiać. A wystarczyło po prostu zatrzymać się przy danej chwili, nie uciekać naprzód, najzwyczajniej w świecie być.
- Nie potrafię...- rzuciła powoli łamiącym się głosem, w tym momencie przypominała zwierzynę zagonioną w ślepy zaułek, która nie ma jak uciec i jest wyraźnie spanikowana. Bardzo nie odpowiadała jej ta rozmowa, którą pragnęła zakończyć jak najszybciej.
- Powinnam już chyba iść.- czuła się tak beznadziejnie, całkowicie pozbawiona jakiejkolwiek linii obrony, mógł ją czytać jak otwartą księgę, a ona potulnie odpowiadała na każde pytanie, psychika nie stawiła żadnego oporu, jedynie wzbudzając w brunetce poczucie niepewności i chęć ucieczki.

Anonymous - 2016-10-17, 09:51

Przewrócił oczami, czując się dokładnie tak samo, jak parę dni wstecz.
- Może jednak nie? - Zaproponował, wiedząc, że jeżeli pozwoli jej wyjść, historia znowu zatoczy koło. Nie rozumiejąc tego całego halo, zwyczajnie męczył się będąc uczestnikiem takich sytuacji jak ta. - Aaren... Już mi powiedziałaś wszystko. I okej. Nie o to Ci chodziło? - Odniósł wrażenie, że wcale nie zrobiło jej się lżej po wyznaniu mu prawdy. Coraz ciężej było mu zrozumieć Aaren, ale póki co wytrwale się starał.

Aaren Wayford - 2016-10-17, 09:57

Nadal stała gdzieś pośrodku jego pokoju choć zdecydowanie bliżej drzwi, jedną dłonią wodziła skrępowania po swoim ramieniu, nie wiedząc jak powinna się zachować. Nie chciała tworzyć nieprzyjemnej atmosfery, samo tak wyszło, a jej samopoczucie nie ulegało zmianie.
Słysząc swoje imię podniosła wzrok wbijając go w oczy bruneta. - O to, ale ...- fakt, powiedziała mu już wszystko, a mimo to czuła się skrępowana w jego obecności. Biorąc głębszy oddech ponownie spuściła wzrok, powinna wyjść ale nie była w stanie zrobić kroku naprzód.

Anonymous - 2016-10-17, 10:10

Uległość i bezradność Aaren nie kręciły go już tak, jak dawniej, dlatego w momencie, w którym postanowił ją wyminąć by pójść do łazienki, nie poczuł nic szczególnego. Po chwili wrócił do sypialni i o ile brunetka dalej stała jak niemota na środku pokoju, nieoczekiwanie złapał ją w pasie i przysunął twarz do jej policzka. - Rozchmurz się wreszcie - mruknął, bez pytania wsuwając rękę pod jej bluzę, by dotknąć nią brzucha i przez chwilę rozkoszować się tym momentem, w którym zapewne cała się spięła w odruchu obronnym. Zresztą słusznie, bo jego intencją wcale nie było zmacanie jej, tylko bezlitosne gilgotanie :lol2: .
Aaren Wayford - 2016-10-17, 10:18

Gdy ją wyminął poczuła się jeszcze gorzej i jeszcze bardziej beznadziejnie, nie miała na co czekać, powinna opuścić ten pokój i udać się do domu. Nie chciała się jeszcze bardziej upokorzyć, nie zdążyła bo gdy miała obrócić się do wyjścia poczuła oplatające ją w pasie ręce.
Dotyk bruneta przeszył całe jej ciało elektryzującym dreszczem, na początku spięła się cała zaraz rozluźniając mięśnie, czując oddech mężczyzny na swoim policzku mimowolnie uniosła kąciki warg w uśmiechu. - Spróbuję.- odpowiedziała zupełnie nie spodziewając się tego, co nastąpiło po chwili.
- Tony!- jęknęła czując jak ciepła dłoń dotyka zmarzniętego ciała, napinając mięśnie w odruchu obronnym jak słusznie podejrzewał, zaczęła się wyginać od jego dotyku uciekając przez gilgotkami. Zginając się do przodu wypchnęła biodra do tyłu napierając mocniej na tego dresiarza tyłkiem, może ją puści? :lol2:
- Zostaw paskudo!- mruknęła w przerwach pomiędzy śmiechem i walką o życie.

Anonymous - 2016-10-17, 10:23

Odpowiednio wzmocnił uścisk, nie chcąc by dziewczyna wyrwała mu się przedwcześnie. Zdawał się całkowicie ignorować jej szamotanie się, które w gruncie rzeczy nie robiło na nim najmniejszego wrażenia. Może gdyby bardziej jej zależało na uwolnieniu się, to byłoby inaczej, ale tymczasem była na przegranej pozycji. Przegranej, bo zamierzał doprowadzić do tego, by wreszcie położyła się na ziemi (albo usiadła). Co nie powinno być trudne zważywszy na fakt, że zaraz dołączył do łaskotania i dźgania palcami między żebra także drugą dłoń, wykazując się niecodzienną wprawą :lol2: .
Aaren Wayford - 2016-10-17, 10:33

Doprowadzenie ją do takiego stanu, a raczej sprowadzenie do parteru nie było trudnym zadaniem, miała łaskotki i to nie małe dlatego uciekając przed dotykiem bruneta zaczęła kierować się na dół. - Tony! Przestań!- jęknęła poprzez śmiech, wreszcie lądując tyłkiem na ziemi.
- Jesteś okropny, wiesz?- spojrzała na niego z dołu, mając nadzieję, że da jej spokój skoro w końcu osiągnął zamierzony efekt. Broniła się dzielnie jeśli próbował wznowić łaskotki, zaczynając uciekać przed nim na czworaka. :lol2:
Jak dzieci! XD

Anonymous - 2016-10-17, 10:38

Wraz z chwilą, w której jej tyłek spotkał się z ziemią, Tony cofnął ręce. Osiągnął swój cel i nie potrzebował więcej, przynajmniej na razie. Spojrzał na Aaren z góry, udając, że nie wie dlaczego znalazła się na ziemi. - Wiem - odparł z rozbrajającą szczerością, po czym zajął miejsce na łóżku i spojrzał krótko w stronę siedzącej na ziemi Aaren. Czekał na jej ruch, ciekaw czy po takiej dawce endorfin wciąż będzie miała kija w dupie, czy jednak spróbuje pójść o krok dalej. Choć osobiście nie polecałabym dalszego droczenia się, bo pewnie znowu sprowadziłby ją raz-dwa do parteru. W końcu musiała znać swoje miejsce <3 :lol2:
Aaren Wayford - 2016-10-17, 10:43

Oddychając z ulgą zmierzyła go złowrogim spojrzeniem siedząc dalej tyłkiem na ziemi, nie trwało to długo po już po chwili podniosła się podchodząc bliżej Tonego. Opierając się kolanem o krawędź łóżka sięgnęła ręką do jego włosów i złośliwie rozczochrała mu misternie układaną fryzurkę. Doskonale wiedziała jakie miał podejście do swoich włosów, dlatego uderzyła w najczulszy punkt, a później jeśli miała taką możliwość i uniknęła odwetu, stojąc o parę kroków dalej ściągnęła z siebie ciepłą bluzę, zrobiło jej się gorąco po takich przepychankach. Trochę musiała się przy tym natrudzić, bowiem razem z bluzą do góry podjeżdżała bokserka, pod którą nie miała już nic.
Ja Ci dam swoje miejsce! Zaraz zobaczymy kto tu będzie górą. :lol2:

Anonymous - 2016-10-17, 10:59

Zmarszczył z niezadowoleniem czoło i odchylił się do tyłu, próbując uciec z zasięgu dłoni Aaren. Rozczochrane i wyżelowane włosy raczej nie były szczytem szyku, ale co mógł teraz zrobić? Spojrzał na brunetkę, lekko unosząc przy tym brew, ale nie odezwał się w tym temacie ani słowem. Szybko się okazało, że poczekanie z rewanżem było słuszną decyzją. Gdy Aaren próbowała ściągnąć bluzę, nie rozbierając się przy tym całkowicie, bystre oko Tonego prędko dostrzegło, że nie miała bielizny. - Hm - skomentował na głos, nie dając jednak Aaren żadnych wskazówek co do tego, o co mogło mu chodzić.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group