To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Biblioteka

Jessie - 2018-04-15, 23:15

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Jonah Wrens - 2018-04-15, 23:43

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Jessie - 2018-04-16, 23:25

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Jonah Wrens - 2018-04-16, 23:53

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Jessie - 2018-04-17, 01:04

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Jonah Wrens - 2018-04-17, 19:44

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Jillian - 2018-09-03, 22:22

Dawno nie odwiedzała biblioteki zwyczajnie nie mając na to czasu. Prowadzenie własnej firmy, w której było się odpowiedzialnym za wszystko począwszy od przyjmowania zleceń do ich realizacji zabierało nie tylko czas, ale również siły i energię.
Mając wolne popołudnie udała się do miejskiej biblioteki celem znalezienia nowych inspiracji i przejrzenia albumów z dziełami wybitnych architektów. Dzisiaj wszystko podążało za nowoczesnością, ale Jill mimo to lubiła wracać do tych starych zdjęć, budynków i obiektów, w których zapisany był kawał historii i twórczość nie tylko samego architekta, ale również wykonawców.
Podchodząc do wysokiego regału wypełnionego różnorakimi pozycjami z uwagą zaczęła śledzić spojrzeniem szczyty stojących książek. Nazwisko po nazwisku szukając tych, którzy od wielu wielu lat byli dla niej wzorem do naśladowania.

Tom Voss - 2018-09-03, 23:13

Tom spokojnie kontemplował klasyczne dzieło ze swojej dziedziny - Atomic Physics znanego naukowca Maxa Borna. Lubił wracać do tego dzieła, z jakichś nieznanych przyczyn przypominało mu ono o domu, ale nie o tym brytyjskim. Wracał myślami do Niemiec, które znał przecież głównie z opowieści ojca i dziadka. Był w "rodzinnych stronach", nawet kilka razy, ale czuł się tam dziwnie. W sumie nigdy nie chciał zajmować się budowaniem okrętów. Wolał badać i opracowywać o wiele silniejsze narzędzia do "zwalczania siły żywej przeciwnika", jak lubili mówić wojskowi. Cóż za piękny eufemizm, godny Pokojowej Nagrody Nobla. Uśmiechnął się sarkastycznie i przewrócił kolejną stronę. Podręcznik znał prawie na pamięć, czytał go mechanicznie, jedynie czasami zatrzymując się przy jakimś bardziej skomplikowanym problemie. O tych chwilach zamyślenia świadczyła kartka, na której widniały wzory, wykresy i notatki.
Kątem oka obserwował innych czytelników, których jednak nie było zbyt wielu. Biblioteka nie była zbyt popularnym miejscem, zwłaszcza ta jej część, która nie zawierała kryminałów, thrillerów medycznych i romansów. Może to i lepiej, dzięki temu Tom nie musiał się obawiać, że ktoś przeszkodzi mu w wypoczynku. Czasami jednak ktoś się zjawiał i wtedy mężczyzna mógł obserwować nieznajomego, próbując przy tym wyobrazić sobie, kim jest ta osoba i co ją tu sprowadza. Ot, taka niewinna zabawa.

Jillian - 2018-09-03, 23:44

Wspinając się na palcach sięgała po konkretne pozycje albumów wypełnionych zdjęciami, na pozór w żaden sposób nieinteresujących budynków czy budowli. Ale tylko z pozoru były to nic nie znaczące bryły umiejscowione na ogromnej ilości stron błyszczącego papieru dobrej jakości. Jill widziała w tym sztukę, ogromne źródło wiedzy, którą studiowała, przetwarzała i wykorzystywała sama wzorując się na najlepszych z najlepszych.
Mając już sporej wielkości stosik wybranych pozycji leżący w tej chwili na ziemi zerknęła w dół i uśmiechnęła się krótko pod nosem. Jak zwykle przesadziła z ilością albumów, ale nie potrafiła odmówić sobie żadnego z nich.
Z trudem uniosła trzy pierwsze książki, a widząc kolejne sześć westchnęła ciężko i obróciła się przez ramię jednocześnie zmierzając w kierunku jednego z stolików.
- Przepraszam, nie będę panu przeszkadzać jeśli zajmę tu miejsce?- Zapytała grzecznie wyglądając nieśmiało zza albumów, które piętrzyły się przed jej zgrabnym jak na Francuzkę noskiem. Duże bursztynowe oczy z zainteresowaniem spoczęły na starszym mężczyźnie siedzącym naprzeciw niej. Nie chciała mu przeszkadzać, ale ciężar trzymanych w dłoniach pozycji powoli robił swoje i tak drobna istotka jak Jill zwyczajnie nie miała tyle siły, aby przebijać się na drugi koniec biblioteki w poszukiwaniu wygodnego miejsca.
// Przepraszam, że takie krótkie te posty, ale muszę się na nowo wczuć w postać. Mam nadzieję, że to nie problem.

Tom Voss - 2018-09-04, 10:02

- Nie, chyba że jest Pani czterdziestoma kilogramami plutonu-240, a w takim razie prosiłbym się oddalić na odległości przynajmniej 50 kilometrów - powiedział bez większego zastanowienia znad książki, a dopiero po chwili spojrzał na osobę, która zadała mu pytanie. Miał już zapytać, czy może jej nie pomóc, ale w końcu teraz wszędzie rozpanoszyła się ta emancypacja, jeszcze by go oskarżyła o seksizm. Wzruszył ramionami w swojej głowie. Doprawdy nie potrafił pojąć, na jakiej zasadzie funkcjonuje dzisiejsze społeczeństwo. Weźmy wspomniany wcześniej pluton-240, którego czas półtrwania (jak wiedzą wszystkie grzeczne dzieci) wynosi ~6560 lat. Ten izotop został odkryty dopiero w 1944 i odegrał dużą rolę w projekcie Mangattan. Tak, poszczególne pierwiastki promietwórcze i ich izopoty to materia o wiele prostsza od utrzymywania poprawnych kontaktów międzyludzkich. W dodatku nie mają one jakichś specjalnych żądań (może oprócz "daj mi tego neutrona"), nie prześladuje ich okres i reagują tylko w ściśle określonych, dobrze zbadanych warunków. Ogółem świetny materiał na żonę, tylko z rozmnażaniem trochę gorzej.
Tom dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że odpłynął do swojej chemicznej krainy. Potrząsnął lekko głową i jeszcze raz spojrzał na urodziwe dziewcze. Aż trudno pomyśleć, że to wszystko kwestia genów i dobrego makijażu. W tym konkretnym przypadku bardziej tego pierwszego.

Jillian - 2018-09-05, 00:00

- Nie, skądże. Daleko mi do plutonu.- Odpowiedziała lekko zmieszana i posłała mężczyźnie subtelny uśmiech chcąc ukryć swoje zaskoczenie. Nie spodziewała się usłyszeć czegoś takiego, ale swoje zdziwienie starała się odrobinę zamaskować, aby nie wyjść na kogoś, kto nie wie po co właściwie tu przyszedł.
Daleka była od feministycznych poglądów, dlatego bez obaw mógł choć nie musiał, zaoferować jej pomoc. Niemniej Jillian dzielnie sobie poradziła i pozostawiła mężczyznę w spokoju pozwalając mu kontemplować nad tym czy faktycznie pluton posiadający czas połowicznego rozpadu jest prostszy w obsłudze niż dajmy na to piękna przedstawicielka płci żeńskiej.
Powoli znosząc książki ułożyła z nich całkiem ładną wieżę, choć nie tak krzywą jak ta w Pizie. Biorąc jeden z albumów rozłożyła go przed sobą i bardzo starannie wertując kartki długo przyglądała się obecnym tam zdjęciom. Starała się swoją osobą jak i gabarytami leżących książek nie przeszkadzać mężczyźnie, niemniej byłą ciekawa i zainteresowana tym, co tak skrupulatnie notował.
Fizyka i matematyka były jej bliskie, lecz nie powiedziałabym, że była w nich asem. (Z pewnością jednak znała się na tym lepiej, niż userka, której bliższe są dziedziny chemii i biologii.)

Tom Voss - 2018-09-05, 17:08

Kiwnął tylko głową z lekkim, jakby nieobecnym uśmiechem. Przynajmniej wiedział, że nie zmieni się zaraz w kulę ognia. Nie, z pewnością nie, w końcu tak miło wygląda.
- Głowica W-76 o mocy 100 kiloton zdetonowana w powietrzu spowoduje... - mruczał coś do siebie, od czasu do czasu przytykając koniec ołówka do łysej czaszki. Tak tak, obliczanie idealnego scenariusza do końca świata nie jest taką prostą sprawą. Trzeba do tego podejść na chłodno, tak samo jak i do istnienia idei Sądu Ostatecznego. Tom sądził, że nigdy do niego nie dojdzie (przecież byłoby to niedorzeczne), jednak wykonanie kalkulacji należało do jego zadań, tak jak i wprowadzanie korekt do brytyjskiego programu nuklearnego. Martwiło go, że głowice W-76 były dosyć wysłużone - najstarsze dobiegały trzydziestki. W tej branży podobny wiek sprzętu oznaczał pewne kłopoty, zwłaszcza że systemu nawigacyjne, komputery ogniowe, etc. etc. zmieniały się bardzo szybko.
- No przecież nie połączę dwóch ze sobą, bo się nie zmieszczą... - przeszedł go kolejnego problemu, który chciał rozwiązać. Przecież 100 kt to nie jest jakoś wielce dużo, a w tym wyścigu liczyła się właśnie moc i zasięg. Otrząsnął się z zamyślenia i kolejny raz spojrzał na dziewczę. Przy tej całej pogoni za wynikami człowiek zapomina o tych przyziemnych rzeczach, czyli na przykład o innych ludziach. Fakt, są oni potrzebni i pełnią wiele przydatnych funkcji, jednak czy warto angażować się w tej relacje emocjonalne, które pochłaniają tyle czasu i uwagi?

Jillian - 2018-09-05, 21:23

W spokoju przeglądała albumy i obecne w nich szkice oraz plany całkowicie wyłączając się na otaczający ją świat. Dopiero cichy pomruk i słowa padające z ust mężczyzny sprawiły, że podniosła w zaciekawieniu spojrzenie nie będąc pewna czy ów mężczyzna coś do niej mówił, czy tylko mruczał pod nosem.
Była jednak zbyt nieśmiała na to, aby zapytać wprost, dlatego w spokoju powróciła do wertowania kolejnych stron.
Nie chcąc przeszkadzać wyraźnie zaangażowanemu w czytanie mężczyźnie zachowywała ciszę, sama również wyciągając niewielką karteczkę, na której notowała pewne wymiary i dane dotyczące konstrukcji budynków.
Ponadto oprócz wspomnianej karteczki i długopisu wyjęła także białą czystą kartkę, na której ołówkiem zaczęła kreślić pierwsze szkice. Bardzo precyzyjnie stawiając kreski jedna po drugiej tworzyła obrazek przedstawiający pomieszczenie, które wcześniej zwizualizowała sobie w głowie.
Pochłonięta notowaniem wymiarów i dopełnianiem szkicu dopiero po chwili zorientowała się, że ktoś jej się przygląda.

Tom Voss - 2018-09-06, 21:18

Odpowiedział jej skromnym uśmiechem, jednocześnie wpatrując się w oczy dziewczyny. Nie było to wyzywające lub groźne spojrzenie, a raczej bardzo dokładna obserwacja zachowania. Lubił to robić, zwłaszcza że ten sposób poznawania ludzi nie wymagał mówienia. Tom uważał, że takie działanie pozwalało już na wstępie określić, z kim ma się do czynienia. Oczywiście w pewnych kręgach było to uznawane za bardzo niegrzeczne, ale mężczyzna nie należał do osób, które przejmowałyby się konwenansami. W końcu w nauce liczyły się tylko fakty.
Dopiero po dobrej minucie postanowił wrócić do lektury. Przez ten czas zdążył już się jej przypatrzeć, a przynajmniej na tyle, na ile było to konieczne w tej chwili. Znowu zaczął zapisywać obliczenia, rysował wykresy i jakieś prymitywne mapki. W momencie zamyślenia intensywnie wpatrywał się w biurko. Tam jednak trudno było znaleźć jakąkolwiek odpowiedź. Westchnął i z nudów zaczął rysować uproszczony schemat reaktora RBMK-2000, to pomagało mu się skupić. Potrzebował weny, jakiejś nowej inspiracji.

Jillian - 2018-09-06, 22:10

Speszył ją tym bezpośrednim kontaktem wzrokowym, sprawiając tym samym, że policzki brunetki pokrył subtelny rumieniec. Opuszczając spojrzenie z powrotem na album założyła włosy za ucho i wróciła po przeglądania zdjęć w ciszy.
Siedzenie w jednej pozycji przez długi czas potrafiło być męczące, a tym bardziej mało komfortowe dla kręgosłupa. Jillian mając pracę typowo siedzącą i spędzając długie godziny przy ekranie monitora, na którym przygotowywała wizualizacje gotowych wnętrz, często mocno nadwyrężała swój kręgosłup. Z tego też względu postanowiła zupełnie naturalnie i wręcz nieświadomie zmienić pozycję w jakiej siedziała poprzez charakterystyczne kobiece założenie nogi na nogę. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że przez nieuwagę butem na obcasie trąciła siedzącego naprzeciw mężczyznę, którego ponownie oderwała od fascynującej lektury.
- Przepraszam pana najmocniej...- mruknęła pośpiesznie i ponownie spłonęła rumieńcem, tym razem znacznie intensywniejszym i rzucającym się w oczy.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group