To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

I So Bad - 2013-03-16, 23:14

Oj przepraszam, wyobraźnia płata mi figle :lol2: .
Gdyby go tak przeciągnęła po hali to już więcej nie uznałby tego za dobry pomysł, ale znaj mą litości i Badzi także :lol2: .
Dłuższą chwilę jeszcze kłusowała chcąc uspokoić swój oddech i lekko się wyciszyć, gdy została pochwalona nastawiła jedno ucho w stronę Jacksona. Chwilę później już na komendę przechodząc do stępa. Krok miała obszerny, a zadem sama z siebie przekraczała ślad przednich kopyt.
Kątem oka obserwowała mężczyznę, miał silny charakter, co przy takim koniu jak ona tylko pomagało, nie zwątpić w siebie ani nie zwariować.
Przechodząc do kłusa, klacz lekko naparła na wędziło aby po krótkiej chwili spuścić łeb niżej i zacząć memłać wędzidło w pysku.

Jackson - 2013-03-16, 23:42

Z każdą chwilą, gdy klacz stabilizowała swoje kroki, chłopak poluźniał lonżę, aby nie ciągnąć jej za pysk i dać nieco większą swobodę. Nadal jednak pozostawał czujny i gotowy zainterweniować.
-Tak jest, Bad!- pochwalił karą i obserwował jej ruch. Podobało mu się to w jaki sposób porusza się koń. Zaczął zastanawiać się, czy aby na pewno był to dobry pomysł, dzierżawić czyjegoś konia. Znał Ją zaledwie godzinę, a już zdążyła wywrzeć na nim ogromne wrażenie. Inspirowała go jej zawziętość i ten mocny charakter. Tak więc czy aby na pewno było rozsądnie, brać ją w dzierżawę, wiedząc iż będzie musiał Ją prędzej czy później oddać? No nic, jeszcze nie posadził tyłka na jej grzbiecie. Zapewne nie będzie łatwo, ale wiedział, że z czasem się dogadają. Z Casanovą także miał na początku problemy i to dość duże, a teraz... teraz potrafili się dogadać w każdym przypadku i w każdej sytuacji. Dlatego Badzia przypominała mu nieco jego wałacha.
No nic, prowadził ją w tym chodzie przez dobre kilka kółek, a następnie przytrzymał linkę łączącą ich, tak aby ta przeszła do stępa. Wspomógł się także krótkim "prrryyytaa...". Gdy ta już zwolniła, chłopak systematycznie skracał lonżę, tym samym zbliżając się do karej a w konsekwencji, zmieniając stronę jej marszu. Ponownie poprosił ją o stęp a w następstwie kłus...

I So Bad - 2013-03-16, 23:51

No proszę czyżby zaskarbiła tak szybko sobie jego serducho ? ;> Skoro teraz mu się podobała to co będzie gdy klacz mu zaufania i nawet na najmniejszy gest ciała będzie reagowała ? Fajnie, że nawet takie błahostki jak jej zachowanie dzisiaj, docenia.
Ale do rzeczy, przy zmianie strony klacz trzymała dystans, nie pozwalała się mu dotknąć czy podejść bliżej, gdy był w zasięgu jej zębów, było okej :lol2: .
Gdy po raz kolejny daj jej sygnał do kłusa, wykonała to o co prosił, kątem ona wciąż mierząc Jacksona. ;>
W pewnym momencie coś przyszło jej do łba ;>. Parsknęła zaczepnie, zmierzając kłusem w stronę mężczyzny. Gdy mijała po kreśląc średnicę koła zaczepnie skubnęła go w tyłek, w momencie gdy udało się jej go zdezorientować ruszyła galopem przed siebie, ciągnąc go za sobą lub przewracając jeśli puścił lonżę zaskoczony skubnięciem.

Jackson - 2013-03-17, 00:10

Pochwalił ją, gdy ta zakłusowała od razu słysząc polecenie. Starał się utrzymać jednostajne tempo, tak aby kara ani nie przyśpieszała, ani nie zwalniała. W tym momencie jednak odbiło jej i ruszyła na niego. Ten wykonał unik, dziwiąc się, co mogło jej do łba strzelić, że zmieniła kierunek chodu. Przez 20 lat pracy z końmi, nie spotkał się z takim czymś. Jednak w czasie swych przemyśleń ISB zdążyła go dziabnąć. Podsunął dupsko pod siebie z bólu. EE... Zapewne będzie miał niezły ślad. Zabolało- to było pewne, ale Jack był silny a chłopaki nie płaczą, dlatego zacisnął zęby, aby odbiec od nieprzyjemnego szczypania, ale w tym momencie Czarna pociągnęła lonżą, a tym samym brunet przejechał się na butach, wzdłuż hali. Na szczęście nie stracił on w tym momencie rozumu i po prostu szarpnął lonżą, na tyle na ile był zdolny w tym momencie, tak aby zatrzymać klacz. Zapewne dostała ona po języku jak i podniebieniu, dlatego stawiam, że chcąc, nie chcąc stanęła, a wtedy 24latek podszedł doń stanowczym krokiem i stanął na przeciw. Pociągnął jeszcze raz za lonżę- karcą Zarazę za jej zachowanie, które wbrew pozorom, wcale nie było zabawne. Nie wyrządzał jej krzywdy pociągnięciami, gdyż nie były one jakieś strasznie mocne. Mialy one jedynie na celu ukaranie konia.
Po chwili odszedł od niej i machnął za jej zadem delikatnie lonżą.
- No dalej ! Kłus! - wydał komendę stanowczo. Mimo wszystko nie zrażał się do karej, to nie pierwszy i nie ostatni raz kiedy się nie dogadają, dlatego nadal próbował zdobyć pośród nimi jakąś nić porozumienia.

I So Bad - 2013-03-17, 00:35

No proszę, a tu mamy ciekawy przypadek nieprawdaż koń który szuka zaczepki i atakuje :lol2: . Nieco odbiega od normy więc na pewno Jacksonowi nie zabraknie atrakcji i wrażeń. Zatrzymała się gdy szarpnął za wodzę, nie zamierzała go wozic za sobą po całej hali. To nie żadne darmowe narty wodne na piachu. Fuknęła na niego wściekle podczas, gdy dawał jej reprymendę. Znów ruszyła kłusem tak jak chciał, miotając przy tym zaciekle ogonem, chód był bardzo energiczny i można by rzecz temperamentny, bowiem kara z impetem wbijała podkowy w kwarcowe podłoże. Po dłuuuugiej chwili zaczęła się rozluźniac wydłużając krok, ładnie i płynnie sunąc po podłożu, wybijając się z gracją i elegancją w z kończyn, które kroczyły po miękkim piasku.
Kobył trochę się zmęczył tym kłusem, ale cierpliwe czekanie na rozluźnienie i uspokojenie się konia powoli przynosiło skutki.
Na znak, że uważnie słucha jego impulsów i poleceń, Badzilec nastawił bacznie uszyska przyglądając się mowie ciała mężczyzny.

Jackson - 2013-03-17, 00:46

-No widzisz- da się pracować prawidłowo- mruknął do klaczy melodyjnym i przyjemnym dla ucha tonem w ramach pochwały. -Dobraa...- dodał jeszcze i obserwował jak Badzia z każdym krokiem rozluźnia się i nabiera kształtów.
Po przebyciu kilku, lub kilkunastu kółek, "prrrrrytnął" i przytrzymał lonżę- hamując konia tym samym. Podszedł do niej i poklepał ją po szyi. Zaraz po tym odpiął jej lonżę i puścił wolno, odganiając od siebie i dając wolną rękę, a raczej kopyto.
Sam podszedł do korytarza ze zburzonymi przeszkodami. Na sam początek ustawił jedną małą przeszkódkę. Jakieś 30 cm. Z racji, że Kara nie skakała ani nawet nie galopowała jeszcze, pierwsza próba była minimalna i niska. Jackson dał kilka minut na odsapnięcie klaczy, a po ich upływie, podszedł nieco bliżej, wcześniej łapiąc za bacika i szasnął za jej batem długim pejczem, poganiając potworę w kierunku wlotu do korytarza. W momencie gdy Badzia znalazła się w środku, machnął jeszcze raz batem, blokując jej tym samym drogę powrotną i zmuszając do skoku. Chciał zobaczyć jaką taktykę skoku ma koń i czy w ogóle radzi sobie na przeszkodach. Po tych 30 cm. dużo dowiedzieć się nie mógł, ale przecież to dopiero rozgrzewka...

I So Bad - 2013-03-17, 21:56

Da się, da tylko to oporne zwierzę i ciężko cokolwiek z niego wydobyć. Ale cierpliwość i zaangażowanie w pracę w koniem popłaca ; ).
Stała spokojnie czekając aż brunet odepnie lonżę, po czym ruszyła sprężystym kłusem parskając głośno, po krótkim kłusie w dowolnym kierunku przystanęła niuchając podłoże i jednocześnie mając na uwadze to co robi Jack. Gdyby miała brew uniosłaby ją pytająco, jednak końska mimka oczu była ograniczona w przeciwieństwie do pyska.
W momencie gdy kara wbiegła w korytarz popędzona przed długi pejcz, swoją drogą ciekawe po co Jacksonowi taki pejcz ;>. Na Jess ? :lol2:
Płynne zagalopowanie, doskonale wymierzony odskok i odpowiedni zapas, w końcu takie małe przeszkody to Bad nie zamierzała się wysilać, a potęgę skoku miała, oj miała. Ale nikt jeszcze o tym nie wiedział, kto powiedział, że ujeżdżeniowiec nie może byc dobrym skoczkiem ?
Po pokonanym szeregu, klacz spowolniła tempo galopu, by stopniowo przejść w kłus.

Jackson - 2013-03-17, 23:59

Ajj chciałabyś wiedzieć po co mu pejcz ! xD Nawet Jackson czasem musi stać się niegrzecznym chłopcem :lol2: :lol2: :lol2: :lol2:
Był pod wrażeniem, tak chętnego podejścia do skoków, nie sądził, iż tak łatwo to pójdzie, choć jeszcze nie koniec. A może klacz po prostu źle została ukierunkowała, a jej serce należało do skoków? Nie ważne, teraz należało skupić się na treningu.
-Super!- skomentował skok, a następnie "poprytał" sobie na klacz, aby ta przystopowała, a on sam podszedł do korytarza i podniósł przeszkodę na wysokość ok. 70 cm, a trzy foule przed ustawił stacjonatkę o wysokości 40 cm. Szału nie było, ale jak koń tyle nie skakał, to mogło być dla niej wyzwanie. Poza tym chciał aby gniada rozgrzała się dostatecznie, zanim przejdą do konkretniejszych ćwiczeń. Odszedł na środek hali i podniósł swój magiczny pejcz, aby pogonić karą. Machnął za jej zadem, naprowadzając Ją w korytarz, a gdy już się w nim znalazła, cmoknął i machnął jeszcze raz batem, za zadem Badzi. Obserwował czujnie każdy jej krok, podziwiając taktykę skoku ujeżdżeniowca i będąc pod wrażeniem, o ile w ogóle doszło do wzlotu kobyły. Po pierwszej stacjonacie cmoknął głośno, tym samym nakłaniając gadzine do kolejnej przeszkody. Czekał na przebieg sytuacji.

I So Bad - 2013-03-18, 00:04

Niegrzeczni chłopcy ;> Mrrrraauuuu !
Pfff taki korytarzyk, pfff, pfff to uwłacza jej godności. Prawdę mówiąc był raz taki trener który skakał na niej przez jakiś czas, ale niestety skończyło się to zwolnieniem go z posady, przed inteligentnego właściciela (Nie nie Rilka <3), który chciał miec koniecznie ujeżdżeniowego konika :lol2: .
Dlatego Bad poszła w tym kierunku, a nie innym, ponieważ właściciel tak chciał.
Stacjonatkę przeleciała tak jakby jej tam wcale nie było, zaś kolejna przeszkoda poszła jak po maśle. A w dodatku, co Jackson mógł zauważyc kobyła napalała się na przeszkody i wręcz sama na nie parła, nie potrzebując kolejnej zachęty.
Lekko zapocona, ale mająca o wiele lepszą kondycję niż parę tygodni temu, Bad czekała podekscytowana na kolejne wyzwanie.

Jackson - 2013-03-18, 00:30

Kiedy skoczyła drugą przeszkódkę, chłopak machnął bacikiem, goniąc Ją dookoła hali, tym samym naprowadzając karą ponownie na tą samą sekwencję. Widać było jaką radość sprawiały Bad skoki, jak dobrze czuła się w tym. Takiego konia szukał Jackson. Na tym poziomie treningu zaczynała przypominać mu nieco Desperado, który podobnie jak ona miał niesamowitą technikę skoku i aż rwał się do przeszkód, kochając całym sercem to co robił. Może i mężczyzna mylił się w swych odczuciach, ale na obecną chwilę takie wrażenie odnosił.
Jeszcze raz podziwiał jak ujeżdżeniowiec zmienia się w mały samolocik i wznosi ponad poprzeczki z przysłowiowym "palcem w dupie". Za każdym skokiem chwalił ją głośno i entuzjastycznie, dodając jej tym samym jeszcze większego powera- zachęcając do dalszego działania!
-TAK JEST! ŚWIETNIE BAD!- nadal nie przestawał jej podziwiać, a po drugiej stacjonacie zaczął stopniowo zmieniać ton na spokojniejszy, przewijając między słowa niewiele znaczące prrrr..., aby spowolnić karą i dać jej chwilę na odsapnięcie, zwłaszcza, iż widział, że ta jest pokryta potem. Gdy się zatrzymała, zawodnik podszedł do czarnego zwierzęcia i poklepał ją obficie po łopatce. -Jestem pod wrażeniem- oznajmił i skierował się w stronę przeszkód. Pierwszą z nich podniósł na wysokość 100 cm, po czym ruszył do drugiej, z której zbudował okser, stawiając go na wysokość 125 cm. Uważał, że to jak najbardziej starczy na dzisiejszy trening. Dwa czyste skoki i mogli wrócić zadowoleni do stajni i zmotywować do jazdy pod siodłem, zwłaszcza, że czas gonił a zawody już coraz bliżej.
Po upływie jakiś max. 5 min. zacmokał do ISB, aby ta ruszyła szybciej, a gdy przeszła w kłus, strzelił batem za jej zadem, tym samym starając się uzyskać adekwatne do wysokości przeszkód, tempo. Naprowadził ją wgłąb korytarza i w razie potrzeby popędzał lub hamował głosowo, widząc z ziemi doskonale odległość. Po pierwszym skoku cmoknął z przyzwyczajenia i patrzył jak kara wręcz leci. Jeżeli było dobrze pochwalił ją i bez chwili przerwy, popędził jeszcze raz na ten sam szereg, obserwując popisy ujeżdżeniowca. Jeśli skoki były tak samo prawidłowe jak te poprzednie, zatrzymał konia słowami "prrrr.... hoooola hooola" itd. po czym podszedł do niej i podpiął na lonżę. Odszedł kilka kroków, nakłaniając końcówką linki do stępa, aby zwiere ochłonęło. Kręcił się razem z nią, patrząc na nią, na jej ciało, ruch. Był zadowolony z tej pracy, z konia, którego udało mu się wydzierżawić.
Po upływie ok. 20 min, gdy Badzia była już chłodna i w miarę sucha podszedł do niej zwijając lonżę i poklepał obficie po szyi, nadal ciesząc się. Wyszli z hali, gasząc za sobą światło i zamykając drzwi. zt

I So Bad - 2013-03-19, 21:04

Kolejny szereg i poprzeczka zawieszona o wiele wyżej, Bad aż się uśmiechnęła w głębi duszy. Solidny galop, obszerny i wyważony. Dobrana odległość skoku i lot podczas, którego widoczny był świetny baskil klaczy i to jak pracuje szyją i grzbietem. Podwozie idealnie schowane pod siebie i zapas, którego nie powstydziłby się zawodowy skoczek.
Po rozprężeniu kara posłusznie opuściła halę wraz z mężczyzną.
/zt

Jackson - 2013-03-24, 23:09

Wjechał na grzbiecie konia na nie wielką halę ze zbudowanym korytarzem na jednej z długich ścian. Poklepał ogiera i zatrzymał przy bandzie. Poluźnił popręg z góry i zszedł z gniadego. Szybko zdjął siodło i odpiął wodzę wraz z napierśnikiem. Pozostawił jedynie ochraniacze i ogłowie, bez lejców. Puścił konia luźno, aby zapoznał się z terenem, a sam ruszył do korytarza.
-I co, dalej się gniewasz, Paniw?- zapytał swego przyjaciela i zaczął obniżać przeszkody. Pierwszą zrucił na sam dół, zostawiając jedynie drągi na ziemi, po dwóch foulach ustawił niewielką stacjonatkę ok. 30/40 cm. A po trzech foulach drugą o wysokości 70cm.
Dał gniademu jakieś 10 min, dla siebie, pilnując go, aby nie skakał jeszcze sam.
-I co, gotowy?- zapytał go i podniósł bara, naganiając go do korytarza. Machnął za jego zadem batem. -Dalej!- dodał, gdy ten nie chciał iść, a potem obserwował i ewentualnie kontrolował skoki konia słowami "prr", lub batem. Ewentualnie bacikiem.
Pochwalił gdy wykonał szerego prawidłowo.

Desperado - 2013-03-26, 20:52

Wszedł na halę, rozpoznając owe miejsce dość szybko. Gdy Jackson zsiadł, ogier obejrzał się na niego, wciąż tuląc uszy, a gdy został rozsiodłany i puszczony luzem, od razu odbił w bok, strzelając efektownego baranka. Przez najbliższe parę minut dzikował po hali, mimo iż tamta jazda go zmęczyła - musiał jednak zrzucić nagromadzone napięcie. Wgoniony batem do korytarza, postawił uszy do pionu rzucając krótkie spojrzenie przeszkodom. Drągi pokonał bez problemu, podobnie jak mniejszą stacjonatę, ta większa zresztą też nie sprawiła mu problemu, chociaż skoki same w sobie pod względem technicznym wyglądały dość miernie.
Jessie - 2013-04-06, 22:40

Weszła na halę prowadząc po swojej prawej stronie Manduro. Zatrzymała się z nim na środku, odpięła wodze od ogłowia i dopięła do niego lonżę, po czym posługując się głosem oraz batem do lonżowania, wysłała grubaska na koło. Zanim go puści w korytarz, musi się trochę rozgrzać, prawda? No i przede wszystkim spuścić trochę energii, żeby miało to jakikolwiek sens.
Zamknęła go więc w trójkącie i na początek stęp na prawą stronę.

Manduro - 2013-04-06, 22:49

Wmaszerował żwawo na ową halę i zatrzymał się, pozwolił przy sobie wszystko zrobić, ale jakoś tak nie chciał odchodzić do Jess. Stał jak takie głupie ciele i patrzył na nią pytająco, w końcu po kilu pchnięciach i takich tam odszedł i zaczął kreślić na piachu koło, krok miał żwawy, chętnie szedł jednak jakoś tak widać było, że znosi go do środka gdy dziewczyna nieco popuszcza :lol:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group