Jonah Wrens - 2016-10-31, 00:05 No już, juz.
Patrząc na niego, nie zareagowałem. Nie zamierzałem uciekać, ani panikować. Zostałem na swoim miejscu, a Shock po raz pierwszy mógł się cieszyć tym, że jest wyższy ode mnie.
Rozkładając ręce, gwizdnąłem krótko i faktycznie pogoniłem go w drugą stronę. Od razu odpuszczając mu te ciśnienie, zaszyłem się na środku okólnika i patrzyłem na niego, nie reagując dopóki się nie zatrzymał. I tu się zaczęła prawdziwa walka o dominację w tym pseudo stadzie.
Od razu przerzuciłem wzrok na jego zad i ruszyłem gwałtownie w jego stronę, chcąc go spłoszyć. Gdyby jednak nie zareagował to uwiąz miał go zmotywować do ruszenia. I z tego miejsca od razu zacząłem za nim chodzić i go ganiać.Shockwave - 2016-10-31, 00:12 Hahahah!
Stojąc przyglądał mu się zaciekawiony i pewnie ku zaskoczeniu Jo nawet nie drgnął, gdy ten ruszył w jego stronę. Dopiero, gdy w ruch poszedł uwiąz siwy zamiast zrobić krok w przód wystrzelił obydwa tyłami naraz, kładąc złowrogo uszy po sobie. W pewnym momencie stanął na wprost Jo i szczurząc się kłapnął zębami w powietrzu tuląc uszy w śnieżnobiałej grzywie.
FAJT! Jonah Wrens - 2016-10-31, 00:21 O niee..zaczął sam wojnę. Wróci mokry jak szmata razem z derką. -Shockwave!
Już niemalże ryknąłem, co nie było żartem a czystym sprowadzeniem siwego na ziemię. Nie mniej jednak nie zamierzałem na krzyku się zatrzymać. To oznaczałoby, że waham się do niego podejść, bo pączek pokazał ząbki i się skulił. Ponowiłem swój ruch ponownie ustawiając się bokiem do jego zadu, by uwiązem albo zdzielić go po dupsku, albo po brzuchu bądź łopatce. Zależnie od tego czy zamierzał spieprzać, nastawiać się czy wymyślać coś innego. Nie odpuszczałem, a jeżeli ten znowu próbował mnie zaatakować, już się oglądałem za kijem, albo dechą. Shockwave - 2016-10-31, 00:28 Szmatą to Ty zaraz zostaniesz jak Shock się do Ciebie dobierze.
Słysząc swoje imię nie zareagował mocniej wtulił uszy w grzywę, oddawał z zadu próbując kopać w bok, gdy brunet tylko się do niego zbliżał przy użyciu uwiązu. Odwracając się znów przodem, zaczął unosić delikatnie przód i opadać nim na ziemię w ramach ataku. Jednocześnie zmuszał Jo do cofnięcia się i próbował wymóc na nim ucieczkę.
Był zdeterminowany do walki o dominację, testosteron aż w nim buzował.Jonah Wrens - 2016-10-31, 00:44 Grozić sobie możesz, ja to zrobię.
Aż miałem ochotę normalnie mu przyłożyć z pięści i go znokautować jak tak fikał. a tak poważnie, musiałem się o pół kroku cofnąć żeby nie dostać, jednak nie było opcji, że ucieknę przed nim. Zamiast tego, zamieniłem końce uwiązu, by zapięciem dostawał siwek, skoro był taki chojrak z niego. Ponownie zakręciłem uwiąz tak, aby odgradzał mnie od ogiera, a tym samym groził siwemu przyłożeniem tym kawałkiem metalu. Teraz to ja stanowczo podchodziłem w jego stronę, nieustannie wachlując ów uwiązem. Nie odzywałem się, za to miałem mocno agresywną postawę, zresztą tak samo jak Shock.Shockwave - 2016-10-31, 00:50 On też może wciąż pozbawić Cię nabiału.
Gdy po raz pierwszy dostał metalem, to aż osłupiał patrząc na bruneta. Tak się kurwa bawić nie będziemy, zerwał się z miejsca galopem, okrążając Jo i przypuszczając atak z innej strony. Oczywiście wciąż tylko straszył nie chcąc zrobić mu realnej krzywdy. Ruszył na mężczyznę w ostatniej chwili wspinając się i rycząc głośno, opadając na ziemię zmusił Jo do cofnięcia się, a jeśli ten dalej próbował sztuczek z uwiązem zaczął odwracać się zadem i podrzucać nim, na początku znów tylko strasząc.Jonah Wrens - 2016-10-31, 00:58 No już nie jojcz.
Oho, od razu się obróciłem przodem w jego stronę, odgradzając się tym nieszczęsnym uwiązem od ogiera, chociaż od razu spuściłem go niżej, na rzecz cofnięcia się. Logiczne, że nie chciałem nawet niechcący dostać kopytami od siwego, bo nie widziało mi się to. Mimo, że byłem też sporych gabarytów to bez przesady, w walce wręcz nie miałem szans, chyba że ze sztachetą. XD Nie machnąłem uwiązem, to fakt i w sumie odetchnąłem głębiej co jednak nie oznaczało, że dałem się uciszyć. Wręcz przeciwnie, obróciłem to tak, żeby wyszło na moje. (lata znajomości z kobietami na coś się przydają ) Podszedłem do niego sprawnym krokiem, nie zważając nawet na jego próbę stanięcia dęba. Stanąłem na wysokości jego łopatki i oparłem dłoń na jego szyi.
-Już spokojnie.
Odezwałem się ciszej, w taki sposób przejmując kontrolę. Ot za dużo męskich emocji, a za mało miałem kłopotów w życiu, że próbowałem się z koniem wdawać w bójkę. Shockwave - 2016-10-31, 01:06 Nie jojczę. Ja tylko ostrzegam.
Ja Ci dam sztachetę, ani mi się waż! Zrobił się wyraźnie nerwowy i cały był mokry, nawet derka parowała, a spomiędzy ud widać było białą pianę. Zziajał się chłopak tym całym ganieniem i walką o przywództwo. Gdy Jo zbliżył się tak nagle do niego przysiadł na zadzie podnosząc się przodem delikatnie. Na dotyk z początku zareagował wściekłą miną, oprzytomniał dopiero, gdy Jonah zaczął mówić do niego spokojnym głosem.
Osiadł na ziemi dysząc ciężko, patrzył na niego zaglądając mu w oczy. Dał się dotknąć, jedno z uszu nieśmiało stawiając do przodu. Dopiero, gdy mężczyzna odpuścił Shock zrobił to samo. Czasem lepiej po dobroci, niż sięgać po sztachetę. Jonah Wrens - 2016-10-31, 01:11 A teraz jeb sztachetą przez łeb, za pamięci!
Ktoś tu był wyraźniej podatny na stres, albo był miękką dupą.. Odwróciłem się do niego przodem i chrząknąłem krótko, mierząc siwka wzrokiem.
Bez słowa ruszyłem do przodu, zostawiając za sobą Shocka. Zrobiłem zaledwie kilka kroków, oddzielając nas na dwa metry. To nie była jakaś wielka przepaść ale o to chodziło. Nie odwracałem się, więc jeżeli dalej mnie miał za przywódcę powinien podejść. Jakby było inaczej, nie zamierzałem mu robić złudnych nadziei.Shockwave - 2016-10-31, 01:16 A co jak Ci Shock tą sztachetę połamie? Ha! Cwaniaczku, co wtedy?
Mówisz miękka dupa? Poczekaj aż wsiądziesz w siodełko. ;>
Spojrzał na bruneta, ale nawet nie drgnął o krok, gdy ten ruszył do przodu. Wciąż nie poddał mu się w kwestii dominacji, dla niego ta relacja była czysto partnerska, jak kumple. Dlatego też nigdy nie da mu się zdominować, może jedynie podjąć współpracę, tak jak to robił do tej pory. Szedł na pewne ustępstwa i szanował Jo, dlatego też nie skrzywdził go dzisiaj, a jedynie straszył. Raz zdobyte zaufanie pozostawało trwałe przynajmniej do momentu, w którym człowiek tego nie spieprzy.
Parsknął krótko w jego stronę, przyglądając się wciąż brunetowi.Jonah Wrens - 2016-10-31, 01:21 Nie strasz, nie strasz bo się zesrasz. A jak sztachetę połamię, to prawdopodobnie w tym samym czasie puści farbę
Nie drgnąłem, stałem. Nawet mogłem go tutaj zostawić i mieć go gdzieś. W końcu skoro nie chciał za mną iść to równie dobrze mógł sobie radzić sam, nieprawdaż? Skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej i wyprostowałem się, nawet nie zerkając w jego stronę. Musiałem być cierpliwy, albo będę znowu zmuszony wprowadzić ten chaos, aż Shock nie będzie miał siły się ruszać, tylko na co mi to?Shockwave - 2016-10-31, 01:25 Zawsze chciał być srokaty!
Podobnie jak Jo nie drgnął, obserwował go przez dłuży moment aż w końcu się znudził i podszedł do ściany zaczynając się o nią drapać. Wszystko go swędziało po tej zabawie w berka, kątem oka obserwował mężczyznę nie dając za wygraną, ruszył stępem po obwodzie roundpenu aż w końcu schodząc ze ściany podszedł do mężczyzny stając na wprost niego.
Nie wykonał jednak żadnego gestu, tylko mierzył go wzorkiem.Jonah Wrens - 2016-10-31, 01:29 ...
Jedynie kątem oka widziałem ruch z jego strony, jednak nie miałem zamiaru na niego patrzeć. Olałem go czekając na to, aż podejdzie ale nie w ten sposób. Widząc go przed sobą, ani go pochwaliłem, ani się ucieszyłem. Tylko się odwróciłem plecami do niego i zrobiłem ze dwa kroki. Nie odpuszczałem będąc równie upartym jak on. Tyle, że siwek zaczął kombinować żeby podejść, a ja nie zamierzałem robić nawet tego. Tu była między nami różnica.Shockwave - 2016-10-31, 01:46 Widząc to zachowanie, obraził się. On tu próbował wyciągnąć łapę na zgodę, a ten dupek dalej swoje. Chcąc zrobić mu na złość obrócił się zadem i też stanął do niego tyłem. Przedrzeźniał go trochę cwaniaczek. Poza tym nie chciał dać się zdominować i nie ustępował w tej kwestii. <3Jonah Wrens - 2016-10-31, 01:53 Niczego mu nie dało te przedrzeźnianie, bo nawet na niego nie patrzyłem. Znowu skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej i oparłem brodę o klatkę piersiową. Oddychałem spokojnie, nawet nie chcąc analizować tego co miało właśnie miejsce. Nie było zbyt ciepło, szczególnie że wszelkie emocje ze mnie zeszły. Zwykle miałem ochotę się stąd zwinąć, ale są sprawy ważniejsze. Dzisiaj nadszedł dzień, w którym jasno mieliśmy określić granicę. Ta, którą zaproponował siwy mi nie pasowała, więc pojawiał się problem. Problem, który w brutalny sposób można by było rozwiązać w sekundę. A ja się bawiłem, nie wiedząc czy to co robię ma jakikolwiek sens.