To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Fontanna

Hayley - 2015-04-03, 16:34

Nie przywykłam do takiej ilości komplementów, co odbijało się lekkim speszeniem w moich oczach. Mimo wszystko nie komentowałam tych wypowiedzi, jedynie krótko, w ramach podziękowania, kiwając głową i uśmiechając się lekko. Na szczęście temat zdawał się wyczerpać, toteż z ulgą przyjmując jego słowa sama również zawtórowałam śmiechem.
- Mam, ale ciężko powiedzieć że to jakikolwiek sentyment. W tej chwili tylko przechodziłam, bo ta droga jest najkrótsza, chociaż zawsze jak widzę tę fontannę przypomina mi się jak do niej wpadłam! – poczułam się swobodniej w zupełnie nowym temacie. Wraz z tą chwilą rozwiązał mi się język, choć mama już tysiąc razy powtarzała mi, że nie przystoi trajkotać jak katarynka.

Theo - 2015-04-03, 18:35

.....Wpadła do fontanny? Nie umiał powstrzymać się od krzywego uśmiechu, on jeszcze takich przygód nie miał. Bardzo ciekawiło go jak ta niby ostrożna dziewczyna wylądowała w wodzie, dlatego też nie omieszkał się zapytać:
.....- A w jakich to okolicznościach zostałaś wrzucona do fontanny? - Podkreślił słowa "zostałaś wrzucona", gdyż uważał, że tak delikatna, a co za tym szło baczna dziewczyna mogła sama z siebie wpaść do raczej zimnej wody, dlatego też postanowił trzymać się wersji, że był to raczej 1 kwietnia lub Lany Poniedziałek i została ofiarą jakichś gówniarzy czy może jej przyjaciół.

Hayley - 2015-04-03, 20:31

- Miałam wtedy siedem lat – wytłumaczyłam szybko widząc reakcję chłopaka, by przenieść się myślami do czasów dzieciństwa. Niemal natychmiast uśmiechnęłam się wdzięcznie i czując jak narasta we mnie poczucie utraconej beztroski westchnęłam lekko. Zaraz jednak uśmiechnęłam się do własnych myśli w stopklatkach widząc poszczególne sceny z półki „a pamiętasz jak w dzieciństwie...” wspominane przez niemal każdego, kto urodził się mniej więcej w tym samym czasie co ja.
- Założyłam się z koleżanką, że dam radę przejść na palcach po brzegu fontanny. Tyle, że nie wzięłam poprawki na to, że mogłoby być mokro, a co za tym idzie ślisko. Do tej pory pamiętam minę mamy i za karę przez tydzień nie mogłam oglądać wieczorynki – pożaliłam się ze śmiechem przygryzając lekko dolną wargę.

Theo - 2015-04-06, 16:16

.....Słysząc krótką retrospekcję dziewczyny wyobraził to sobie, a szczególnie moment z szlabanem na wieczorynkę - już wyobrażał sobie małą, słodką blondyneczkę płaczącą i tupiącą nóżką, bo przecież jest godzina 19 i trzeba obejrzeć dobranockę! Mimowolnie uśmiechnął się, po chwili jednak zastanawiając się czy i on mógłby przytoczyć jakąś ciekawszą historię. Niestety przychodziło mu na myśl jedynie brzdąkanie na gitarze, bo sprzed tego czasu praktycznie nic nie pamiętał.
.....- Ja nie miałem chyba takich przygód. Niestety - podkreślił ostatnie słowo, bo bardzo chciał móc tak wspominać, a nie mógł.
.....Pamiętał jedynie jak zepsuł gitarę ojca, zaczął go przepraszać na kolanach, a on powiedział, że to miała być jego gitara. Mały Theo był wtedy jeszcze bardziej rozżalony i wpadł w małą, dziecięcą depresję, jak gdyby dzieciakowi w jego wieku zabroniono oglądać bajek. Tyle, że on zamiast bajek grał na intrumentach. Jednak nie opowiedział o tym Hayley, bo wspomnienie związane z ojcem sprawiało mu tylko ból.

Hayley - 2015-04-06, 18:54

Zwróciłam głowę w jego kierunku czując jak ciemne brwi zbiegają się ze sobą tworząc delikatne zmarszczki na samym środku czoła. Nie umiałam wyobrazić sobie dziecka bez wielkich przygód, które z perspektywy czasu wydawały się już błahe i śmieszne. Kiedyś jednak były one wydarzeniami, o których chciało się opowiedzieć każdej napotkanej osobie, a najdrobniejszy kamień, patyk i muszla ślimaka były najcenniejszymi skarbami chowanymi w szałasach i skrytkach. Sama ta myśl wywoływała na mojej twarzy cień tej dawnej, beztroskiej radości. Jak można być szczęśliwym nie mając takich wspomnień? A może... nie można? Spojrzałam uważniej w kierunku nieznajomego zagryzając jeszcze mocniej zęby na wardze, która pobielała pod wpływem nacisku.
- Wiesz... zawsze można coś nadrobić – zaśmiałam się doskonale wiedząc, że mój pomysł jest krótko mówiąc szalony. Mimo wszystko zaryzykowałam, bo w końcu otaczała nas czerń nocy. Nad ranem nikt nawet nie pomyśli, że dwójka obcych sobie, dorosłych ludzi puściła wodze fantazji.

Theo - 2015-04-07, 22:16

.....- Co knujesz? - Uniósł pytająco brew, słysząc śmiech dziewczyny. Wydawała mu się być inna, a tutaj wyskakuje z taką tajemniczą zagrywką.
.....Także w tym momencie zwrócił większą uwagę na jej zachowanie, czy aby nie spróbuje wrzucić go do tej fontanny. Na to by nie pozwolił, chociaż po części brakowało mu takich przygód, lecz było późno, zimno, a on miałby być jeszcze mokry? Wymyślił już wielki plan, że jeśli tylko jej sie uda jakimś spobem wrzucić go do tej wody to on pociągnie ja za sobą, żeby jakoś się odegrać.

Hayley - 2015-04-08, 00:02

Nie miałam zamiaru uczynić mu niczego złego, choć słysząc pytanie zwróciłam ku niemu głowę uśmiechając się wciąż radośnie i szczerze.
- Knujesz to złe słowo – Wzruszyłam ramionami, by zaraz unieść spojrzenie roziskrzonych oczu wprost na twarz Theo. Nie znałam go wprawdzie, acz to tylko nieistotny szczegół. Moja radość była bowiem tak prawdziwa, że niemal zdawała się udzielać i wcale mi to nie przeszkadzało.
- Moglibyśmy iść do parku, położyć się na drodze i uciekać przed nadjeżdżającymi samochodami albo... kupić kubek lodów, chociaż jest strasznie zimno i jutro będą boleć nas gardła, a później pograć w klasy. Jak któreś się skuje wyjawia jakąś swoją tajemnicę – wymieniłam pokrótce kilka swoich ulubionych zabaw z dzieciństwa i patrząc na niego schowałam jeszcze szczelniej zimne dłonie w rękawach jego bluzy. Naprawdę byłam skłonna wrócić do tych dziecięcych lat beztroski.

Theo - 2015-04-08, 15:55

.....Nie omieszkał się zaśmiać krótko, słysząc jej szatańskie plany. Na wspomnienie o ucieczce przed samochodami wtrącił tylko "Po co uciekać? Zobaczymy jak ostrożnych mamy kierowców", dalej jednak jej nie przerywając.
.....- Podoba mi się pomysł z tajemnicami - powiedział, gdy skończyła. - Lubię poznawać czyjeś tajemnice, a wierz mi na słowo, że ich nigdy nie brakuje - uśmiechnął się zawadiacko, wpatrując martwym wzrokiem w jeden punkt gdzieś nad ramieniem Hayley.

Hayley - 2015-04-08, 22:50

Spojrzałam na Theo tylko nieznacznie wykrzywiając twarz w grymasie niezadowolenia, kiedy wtrącił słowa, które jednoznacznie kojarzyły mi się ze smutkiem. Nie lubiłam tego tonu i sposobu patrzenia, bo przecież życie uciekało nie czekając aż znajdziemy drogę do szczęścia. Każdy z nas musiał więc szukać szybko.
- Okej, daj mi chwilę – zawołałam żywo, by zrywając się z miejsca ruszyć wolnym truchtem w swoją stronę. Niedaleko fontanny był sklep, na nasze szczęście całodobowy, toteż wchodząc do niego szybko zrobiłam najpotrzebniejsze zakupy zaraz wracając do Theo. Uśmiechnąwszy się szeroko podałam mu lody – bo bez nich nie dało się dobrze bawić – i opakowanie plastikowych łyżeczek. Później wyciągnęłam kredę, którą o dziwo udało mi się dostać w sklepie, a podszedłszy do chodnika narysowałam na nim kilka pól po których mieliśmy skakać na jednej nodze i dwa pozwalające na postawienie dwóch stóp na ziemi. Całość oświetlało wątłe światło latarni.
- Proste zasady. W jednym polu może być tylko jedna noga, jak dotkniesz drugą ziemi to znaczy, że przegrywasz i wyjawiasz jakąś tajemnicę – wyszczerzyłam się radośnie niemal dokładnie tak samo jak w dzieciństwie.
- Więc... zaczynasz?

Theo - 2015-04-10, 17:16

.....Gdy dziewczyna odeszła mruknął pod nosem "Rzeczywiście jest inna niżby się wydawało", lecz nie tracił swej optymistycznej myśli. Spokojnie czekał, aż wróci, a gdy to zrobiła nie mógł się powstrzymać i zaczął jeść swoje ukochane śmietankowe lody - skąd ona mogła wiedzieć, że lubi właśnie te? Rozpuszczając deser w ustach obserwował bacznie jak dziewczyna kreśli pole do gry. Gdy się wyprostowała spojrzał najpierw na nią, potem na jej rysunki na ziemi, dając jej sygnał, że panie mają pierwszeństwo, a on sam chciał jeszcze trochę porozkoszować się lodami.
.....Jeżeli Hayley zaczęła pierwsza bacznie obserwował jej zgrabne nogi czy aby nie skusiła gdzieś - zasady to zasady, nie żył w przekonaniu, że dziewczynom trzeba ulegać i im odpuszczać. Co to to nie, wyglądała na taką, która miała dużo tajemnic.

Hayley - 2015-04-10, 17:55

Kończąc rysowanie planszy przygryzłam dolną wargę czując jak moje brwi zbiegają się w skupieniu godnym mistrza pędzla, którym swoją drogą nie mogłam mianować się po dojrzeniu stworzonej przeze mnie całości.
- Nowe takie nie było! – rzuciłam mimo wszystko zupełnie nie przejmując się koślawymi kreskami i odkładając kredę przez chwilę, ukradkiem spoglądałam na nowego znajomego. Nienachlany wzrok spoczął na kubeczku lodów, którymi zajadał się chłopak, a ja sięgając po swoje opakowanie skubnęłam pierwszy kęs nim podeszłam do malowidła. Podniosłam jedną nogę do góry i zaczynając skakać dotarło do mnie, że w dzieciństwie wszystko to wydawało się nieznacznie trudniejsze. Nie pamiętałam tylko czy w grze mówiło się jakieś rymowanki, liczyło, czy Bóg jeden wie co jeszcze, toteż w milczeniu przeskakiwałam z pola na pole. Pomyliłam się w pewnym momencie, kiedy po dwóch polach obok siebie wskoczyłam nie na tą nogę co potrzeba. Byłam praworęczna, toteż lądowanie na lewej nodze wytrąciło mnie z równowagi, w efekcie wymuszając podparcie się palcami prawej nogi. Wiedziałam, że się skułam, acz natychmiast podnosząc kończynę do góry zrobiłam poważną minę, która rozpłynęła się w cichym śmiechu kiedy tylko dał pierwszy sygnał, że zauważył.

Theo - 2015-04-11, 11:22

.....Może i był to ułamek sekundy, ale od razu zauważył, że Hayley speszyła.
.....- Hej, hej! Widziałem! - Powiedział, gdy ta dalej udawała, że niby nic się nie stało. Ponownie zmrużył oczy i gdyby tylko nie była tak f a j n ą dziewczyną zmroziłby ją wzrokiem. Dalej zajadał się swymi lodami, czekając na jej reakcję. - Słucham - pozwolił sobie nawet odstawić lody na bok, aby założyć ramiona na piersi i wyglądać jak dyrektor, gdy słucha dlaczego to ogoliłeś łeb najgorszej nauczycielce w szkole.
.....Następnie pewnie była jego pora, więc niechętnie podniósł tyłek z ławki. Trochę mu już nogi zdrętwiały, bo siedział w tej pozycji dobrą godzinę, lecz trochę pochodził i wszystko rozchodził. Podszedł do "toru" narysowanego przez Hayley i przez ramię mrugnął do niej, jakby mówiąc "Mam dużo tajemnic, ale żadnej nie poznasz". Koordynację miał dobrą, był wysportowany, więc i były małe szanse, żeby skusił.

Hayley - 2015-04-11, 15:21

- O matko – Zasłoniłam twarz dłońmi, z których zwisały przydługawe rękawy po czym rumieniąc się nieznacznie zaśmiałam się cicho przeczesując w głowie całą listę dostępnych tajemnic. Żadna z nich na szczęście nie była smutna, raczej zabawna i kompromitująca zarazem, aczkolwiek zdecydowanie nie miałam na co narzekać. Bo przecież to świadczyło tylko o tym, że moje życie było szczęśliwe. Czyż nie?
- Hmmm... jak byłam mała przymarzł mi język do marchewki – wybuchłam śmiechem przypominając sobie jak wyglądałam ze zwisającym na języku, przymarzniętym warzywem.
- Nie pamiętam ile miałam lat, ale brat mnie podpuścił. Wyciągnęłam zamrożoną marchewkę z zamrażalnika i przyległa... musiałam iść do sąsiadki żeby coś z tym zrobiła, bo rodziców nie było w domu, a brat za bardzo się śmiał, żeby mi pomóc – odparłam zgodnie z obietnicą, po czym zasiadając na ławce sama zaczęłam jeść swoją porcję lodów. Przy okazji uśmiechnęłam się do chłopaka nieśmiało i wyłapując ten wzrok posłałam mu długie spojrzenie. Jak będzie trzeba trochę utrudnimy <3

Theo - 2015-04-11, 20:04

.....Zaśmiał się krótko, słysząc krótką opowieść dziewczyny. Wyobraził sobie ją jako małą dziewczynką uwięzioną przy zamrożonej marchewce. Jednak także trochę się przy tym zasmucił, bo zrozumiał, że jej chodzi o właśnie takie tajemnice - z dzieciństwa, zabawne. A on takich nie miał. Dlatego też nie mógł przegrać.
.....Podniósł jedną nogę i wskoczył na pole narysowane przez towarzyszkę. Zwinnie skakał między pojedynczymi polami, nie dotykając linii, chociaż w jednym miejscu zachwiał się na prawej nodze, lecz szybko odzyskał równowagę nie stawiając lewej na ziemi. Pokonał resztę bezbłędnie, a schodząc z "toru" uśmiechnął się szeroko do dziewczyny. Gestem ręki zaprosił ją do powtórzenia rozgrywki. Sam zaś siadł na ławce i wrócił do lekko już rozpuszczonych lodów.

Hayley - 2015-04-11, 21:31

Właściwie chodziło mi o jakiekolwiek tajemnice. Zarówno te poważne i bolesne jak i błahe, mniej rzutujące na naszym życiu. Musiałam przyznać, że nie byłam zbyt zamkniętą osobą. Ot, jak każda dziewczyna miałam swoje nastoletnie miłości, kiedyś możne nawet poważniejsze wzloty i upadki uczuciowe, ale nie pretendowały one do rangi wielkich tajemnic. Były to sprawy zamknięte. Ot, skończone, a rozmowa na ich temat ograniczyć się mogła jedynie do krótszych, bądź dłuższych historyjek. Jakoś wątpiłam jednak by Theo chciał wysłuchiwać takiego rodzaju historii. Nie były wartościowe, mogły zapełnić jedynie trochę czasu i nic więcej. Jeśli jednak on miał do powiedzenia coś więcej, na jakikolwiek temat zdecydowana byłam wysłuchać, może nawet odrobinę doradzić?
Widząc jak chłopakowi idzie rozgrywka nieco się zawiodłam mając nadzieję na jakiś bardziej pasjonujący obrót gry. Wstając jednak z miną zawodowego pokerzysty nie dałam po obie niczego poznać i podeszłam do narysowanej planszy zaczynając skakać po poszczególnych kwadracikach. Tym razem wypadło bezbłędnie, a ja uśmiechnęłam się szeroko do chłopaka całkiem zadowolona z efektu.
- Może trochę utrudnimy, co? Jesteś prawo czy leworęczny?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group