To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Maneże - Arena zewnętrzna

Fleau de Baian - 2015-01-27, 21:21

Wykonanie dużego koła nie sprawiło jej większych problemów, natomiast przy wykonywanie pojawiło jej się na szyi kilka kropel poty, ale nie ze zmęczenia, tylko dokładności. Było jej trudniej, wygięcie było zdecydowanie większe, ale poradziła sobie bez większych problemów. Słysząc pochwałę jeźdźca ucieszyła się ogromnie. Inne ćwiczenia także przeszła bezproblemowo, a kiedy białowłosa dała jej znak do galopu zarżała radośnie i przeszła do chodu trzytaktowego, a czując, że wiatr powiewa jej ogonem i rozpuszczoną grzywą nie mogła się powstrzymać i jeszcze raz zarżała, będąc najszczęśliwszą osobą na świecie.
Amelie - 2015-01-28, 12:21

Amelie nie mogła się nie uśmiechnąć, widząc czystą radość Deadii, gdy w końcu dostała sygnał do galopu. Skróciła wodze, ale nadal zostawiła jej trochę luzu, pilnując tylko kierunku jazdy i tego, żeby hanowerka nie przyśpieszyła za bardzo. Nie chciała jej od razu zmęczyć, ale przynajmniej kara klacz wypompuje z siebie trochę nagromadzonej energii. Musiał też przyznać, że galopowanie na jej grzbiecie było czystą przyjemnością.
Dziewiętnastolatka po kilku okrążeniach zwolniła dziewięciolatkę do kłusa, nie chciała by Dea się zmęczyła już na początku ich treningu. W kłusie, coby im obu się nie nudziło ponownie wykonywały wolty, półwolty, ósemki i wężyki, urozmaicając tym proste chodzenie w kółko. Powtórzyła te same ćwiczenia po przejściu do stępa i pochwaliła ją oczywiście. Stępowały jeszcze przez chwilę, jasnowłosa pilnowała pracę nóg klaczy, była to też doskonała możliwość obserwacji tego jak hanowerka pod siodłem się zachowuje. Mel widziała już, że klacz bardzo się stara, a to było bardzo ważne.
W końcu pierwsza niespodzianka była gotowa Na środku areny zostało rozłożone kilka drągów, jeszcze w dość dużej odległości, nie powinny więc sprawić najmniejszego problemu Poprosiła Dumę o przejście do kłusa i nakierowała na pierwszy z drągów., przed drągami dodała pomoce, żeby klacz wiedziała, co ma robić, chociaż pewnie i tak wiedziała. Po pokonaniu drągów zrobiły okrążenie w kłusie by ponownie najechać na rozstawione drągi, z drugiej strony. Później znowu nakierowała klacz pod ścianę i pozwoliła jej zagalopować, tymczasem stajenny wrócił do drągów.

Fleau de Baian - 2015-01-28, 15:47

Przy drągach starała się jak zawsze zrobić to doskonale, ale cóż, nikt nie jest idealny. Przy ostatnim, gdy nie była już tak skupiona lewe tylne kopyto walnęło o belkę, na co klacz trochę się zawstydziła, ale pomimo tego faktu i tak dziewczyna ją pochwaliła, na co Deadia zapomniała o małym błędzie. Przy drugim podejściu nie rozkojarzyła się i tym razem zrobiła to tak jak obie chciały. Kątem oka zauważyła stajennego krzątającego się przy drągach. Coś podpowiedziało jej, że chce ustawić je bliżej siebie, aby trening nie był tak prosty. W czasie galopu zobaczyła, że stajenny odszedł od drągów, które widocznie były ustawione w bliższej odległości od siebie.
Amelie - 2015-01-28, 16:46

Oczywiście, mimo tego małego błędu pochwaliła Deadię, bo widziała, że klacz bardzo się stara. Przejazd przez drągi od drugiej strony przeszedł już bez żadnych błędów. Galopowały pod ścianą areny przez chwilę, dopóki Amelie nie zobaczyła, że drągi są już gotowe,a stajenny od nich odszedł, umożliwiając dziewczynie i klaczy przejazd. Zwolniła wtedy klacz do kłusa i nakierowała na drągi, które rzeczywiście leżały teraz w znacznie mniejszej odległości, co wymagało większego wkładu i skupienia ze strony ich obu.
Przed pierwszym drągiem jasnowłosa dała hanowerce wszelkie pomoce potrzebne do zasygnalizowania jej co powinna zrobić. Ponownie po pokonaniu drągów wróciły pod ścianę, nadal poruszając się w kłusie, po czym Amelie nakierowała klacz na drągi w tym samym ustawieniu, jednak od drugiej strony, tak jak poprzednio.
Jeśli wszystko przebiegło dobrze nie zapomniała o pochwale i ponownie wróciły pod ścianę areny, w stępie wykonując półwolty i mniejsze, oraz większe koła, dopóki stajenny nie uporał się z ustawieniem przeszkód.

Fleau de Baian - 2015-01-28, 17:00

Gdy dziewczyna skierowała ją ponownie na drągi spięła wszystkie mięśnie i wzięła głęboki oddech. Lekko spięta pokonała przeszkodę, tym razem nie popełniając żadnej gafy. Ucieszyła się, ale nie okazywała tego i biegła dalej. Po raz drugi zrobiła to także bez problemu, a wtedy już okazała emocje w postaci lekkiego i krótkiego przyspieszenia. Po chwili wróciła do narzuconego tępa, aby nie zdenerwować dziewczyny. Posłusznie wykonywała wszystkie ćwiczenia, dokładając wszystkich sił, aby nie tylko białowłosa była z niej zadowolona, ale i sama Deadia, ponieważ przed sobą starała się stawiać jak największe wymagania.
Amelie - 2015-01-28, 17:22

Oczywiście po pokonaniu w obie strony drągów nie zapomniała o pochwale. Po powrocie pod ścianę areny, ażeby urozmaicić ćwiczenia zasygnalizowała Deadii woltę, ósemkę i dwa koła jedno większe, drugie mniejsze, tym samym dając stajennemu czas do ustawienia przeszkód.
Stajenny uwinął się w miarę szybko. Drągi zostały przesunięte w inne miejsce, ażeby na środku areny było więcej miejsca, jednak odległość między drągami się nie zmieniła. Tor wyglądał tak: drągi, 50 cm koperta, 70 cm okser i dwie stacjonaty 50 cm w odległości około 2 foule. Gdy przeszkody były już gotowe, Amelie nakierowała klacz najpierw na drągi. Nie była pewna czy wysokości przeszkód nie są za wysokie, nie znała przecież Deadii i nie wiedziała jakie naprawdę są jej możliwości, wyznaczyła jednak takie wysokości, po obserwacji tego jak dotąd hanowerka się zachowywała

Fleau de Baian - 2015-01-28, 17:40

Po wykonaniu wolty, ósemki i dwóch kół klacz nie mogła już doczekać się samych skoków. Od bardzo dawna tego nie robiła, więc już nie pamiętała jak to jest. Ale najpierw czekały ją drągi, które po powtórzeniu "jak to się robi", pokonała z łatwością, nawet nie musiała się specjalnie starać. Będąc kilka metrów przed kopertą była lekko zestresowana, ale już przy samej przeszkodzie wiedziała, że nie może teraz zrezygnować. Będąc już prostopadle do przeszkody dostała znak od dziewczyny, żeby przeszła do galopu. Zrobiła jak jeździec chciał, w końcu jeździec zawsze ma rację? Ponownie czując wiatr we włosach była już całkiem gotowa do skoku. Żwawo odbiła się od ziemi, a że wysokość nie była duża, po chwili wylądowała miękko z powrotem na ziemi, ale za kopertą. Ucieszyła się wielce i zarżała ponownie radośnie. Trening sprawiał jej taką przyjemność, że nie chciała go skończyć ani dziś, ani jutro. W końcu mogła wyładować tę całą energię zbieraną przez kilka miesięcy. Pomimo tego zastania czuła się świetnie.
Amelie - 2015-01-28, 21:19

Przed drągami Deadia dostała sygnał do zwolnienia do kłusa, w którym łatwiej można było pokonać drągi, co z resztą przyszło klaczy bez trudności. Po pokonaniu tej pierwszej "przeszkody" Amelie nakierowała klacz prostopadle do półmetrowej koperty, dając jej sygnały do zagalopowania z kłusa. Koperta nie była wysoka, więc jej pokonanie nie powinno sprawić im wiekszej trudności. Nakierowała hanowerkę na środek przeszkody z łydkami i wodzami na kontakcie. W pewnej odległości od przeszkody Amelie mocniej siadła w siodło. Przed przeszkodą w odpowiednim miejscu dziewięciolatka dostała sygnał do wybicia, a jasnowłosa oddała jej odpowiednią ilość wodzy. Gdy kara klacz odbiła się z ziemi, dziewiętnastolatka uniosła się na strzemionach. Gdy Dea wylądowała po drugiej stronie koperty, białowłosa nie zapomniała jej pochwalić, po czym nakierowała ją na okser 70 cm. Przed okserem wszystko odbyło się podobnie: pełny siad przed przeszkodą, łydki i wodze na kontakcie, sygnał do wybicia, oddanie wodzy i oparcie się na strzemionach. Bez względu na to, czy popełniły jakiekolwiek błędy podczas skoku, hanowerka otrzymała pochwałę i została nakierowana na pierwszą z dwóch półmetrowych stacjonat.
Fleau de Baian - 2015-01-28, 21:32

Nakierowana na okser nie miała już żadnych wątpliwości czy zrobić skok. Przeszkoda była wyższa, ale to jej nie przeszkodziło. Zawzięcie biegła w stronę przeszkody i dostając znak od dziewczyna wybiła się ponownie. Ledwo kilka minimetrów brakowało, aby dotknęła drąg, ale na szczęście tak się nie stało i ponownie wylądowała na sprężystej powierzchni. Dostając pochwałę od jeźdźca obie nakierowały się na ostatnie dwie przeszkody - podwójne półmetrowe stacjonaty. Klacz rzadko, o ile w ogóle, robiła podwójne skoki, ale nie bała się wyzwania. Ten cały trening nabawił jej niezłej odwagi i chęci do przygód.
Amelie - 2015-01-28, 21:56

Amelie była całkowicie skupiona na tym co robiły. Chociaż jeździła już od lat, nadal uważała, że jej wiedza jest niewystarczająca i chętnie ją pogłębiała. Nie była jednak aż tak kompletnie skoncentrowana, by nie cieszyć się, gdy coś im się udawało. Przed pierwszą stacjonatą wszystko odbyło się jak przy kopercie i okserze Przed przeszkodą Mel mocniej wsiadła w siodło i nakierowała Deadię na środek półmetrowej stacjonaty z łydkami i wodzą na kontakcie. Dała sygnał do wybicia karej w odpowiednim miejscu, a gdy hanowerka się wybiła, dziewiętnastolatka oddała wodze przy szyi konia i uniosła się na strzemionach. Po wylądowaniu natychmiast nakierowała Dumę na drugą stacjonatę, nie zapominając jednak o krótkiej pochwale. Między jedną a drugą stacjonatą liczyła foule. Gdy zbliżyły się do drugiej stacjonaty, jasnowłosa nakierowała dziewięciolatkę prostopadle do niej, przed przeszkodą dając karej sygnał do wybicia, a podczas skoku oddając jej wodze. Po pokonaniu stacjonaty pochwaliła hanowerkę i zwolniła tempo do stępa, nakierowywując klacz pod ścianę areny. Stajenny nie został wezwany, więc klacz mogła się domyślić, że za chwilę pokonają ten sam tor.
Fleau de Baian - 2015-01-28, 22:13

Nakierowana na stacjonatę bez problemu pokonała pierwszą z dwóch, niestety przy drugiej strąciła belkę. Lekko zrażona do takiego typu skoku była wdzięczna dziewczynie, że i tak pochwaliła Deadię nie przejmując się błędem. Zwolniły do stępu, a klacz kątem oka obserwowała przeszkody. Nie było przy nich stajennego, więc zaraz miały powtórzyć ten tor. Nie przejmowała się tym, bardziej cieszyła, że może przy drugiej próbie uda jej się to zrobić perfekcyjnie.
Lecz w tym momencie ból pęcin nawrócił, teraz z większą siłą. Klacz starała się tym nie przejmować, niezauważenie stępowała pod ścianą. Nie chciała kończyć treningu, przynajmniej póki ból się nie nasilał.

Amelie - 2015-01-28, 22:28

Oczywiście, że ją pochwaliła, nikt przecież nie jest idealny, ale treningi to właśnie sposób dochodzenia do prawie perfekcji. Chyba jednak wyczuła, że coś jest nie tak, może Deadia trochę kulała, może było to wybicie z rytmu, ostatecznie Mel nie była aż tak zielona, by tego nie dostrzec. Nie zatrzymała klaczy, ale teź nie nakierowała jej na tor - stępowały dalej wzdłuż areny. Jasnowlosa liczyła, że cokolwiek się stało, jest to tylko chwilowy atak i przejdzie. Jeśli nie, pewnie wrócą do stajni, bo przecież nie o to tu chodzi, żeby przeforsować Dumę, albo żeby kara nabawiła się kontuzji. Dziewiętnastolatka nigdy by sobie tego nie wybaczyła.
Fleau de Baian - 2015-01-29, 15:14

Widząc, że dziewczyna na razie nie kieruje się na przeszkody, klacz skorzystała z okazji i spróbowała rozchodzić nogę. Myślała, że dziewczyna chce jeszcze trochę postępować, bo Deadia nie sądziła, że białowłosa wyczuła lekki problem, więc podczas wolnego czasu starała się rozchodzić ból. Widząc, że to nie skutkuje poddała się i po prostu cwałowała dalej. Ból nie ustępował, ale także nie zwiększał się, więc po pewnym czasie klacz przyzwyczaiła się do nieprzyjemności.
Amelie - 2015-01-29, 16:28

Amelie nie wiedziała czy cokolwiek zaburzyło trochę rytm stępa klaczy już jej przeszło, nie wiedziała, że ból nie ustępuje, chociaż też się nie nasila. Ponieważ jednak po chwili Deadia się w pewnym sensie do niego przyzwyczaiła, Mel wyczuła, że klacz znowu łapie rytm. Ucieszyła się i poklepała klacz po łopatce. Po chwili ponownie nakierowała ją na tor przeszkód, ale od drugiej strony, czyli najpierw czekały je dwie półmetrowe stacjonaty. Dała jej sygnał do kłusa, próbując jak najbardziej ją odciążać, żeby problemy ponownie się nie powtórzyły i by nie sprawiać klaczy dyskomfortu. Nakierowała karą na pierwszą stacjonatę, pomogła jej z oceną najlepszego miejsca do wybicia, po czym oddała stosowną ilość wodzy, pozostając na kontakcie i uniosła się z siodła, przechylając się nieco do przodu. Po wylądowaniu, niezależnie od tego, czy pokonali przeszkodę idealnie, czy były jakieś problemy, pochwaliła Deadię. Między pierwszą a drugą stacjonatą zwracała szczególną uwagę na to, czy klacz nie kuleje, czy nie jest wytrącona z rytmu. Jeżeli zauważyła jakąś anomalię najechała na łuku pod ścianę areny, omijając stacjonatę. Jeśli jednak nic takiego nie zauważyła, najechały na drugą stacjonatę, którą pokonały podobnie jak poprzednią i hanowerka została nakierowana na oksera, a Amelie ponownie pomiędzy przeszkodami sprawdzała, czy nic Dei nie jest.
Fleau de Baian - 2015-01-29, 16:47

Po przejściu do kłusa właściwie zapomniała o niedogodności, więc pierwszy skok przez stacjonatę wyszedł dobrze, ale niezbyt się tym ucieszyła. Wiedziała, że ten drugi jest trudniejszy, bo co trudnego w pokonaniu półmetrowej jednej przeszkody? Natomiast podwójna taka przeszkoda to już trudniejsze zadanie. Pochwała dziewczyny zmotywowała ją do dalszego treningu, chociaż energii nadal jej nie brakło, pomimo, że nie było to co na początku, gdy wręcz ją wszystko rozsadzało od środka. I pierwszy raz w jej życiu z małą tremą udało jej się przelecieć nad drugą stacjonatą, a gdy lekko upadła na ziemię ucieszyła się wielce i zarżała radośnie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group