To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Hala rekreacyjna

Kathelin - 2015-01-25, 10:55

Nim weszła z Aventadorem na halę upewniła się przedtem, że znajdzie się tu dla nich miejsce. Przywitała się z obecnymi skinieniem głowy po czym podprowadziła ogiera na środek hali, skąd wsiadła ze schodków by jak najmniej obciążyć jego kręgosłup; dla niej tak też było wygodniej. Znajdując się już w siodle bez pośpiechu zebrała wodze, jeśli gniadosz automatycznie ruszył blokowała go dosiadem jak i spięciem w krzyżu doprowadzając do zatrzymania.
Początkowo nogi trzymała w strzemionach, trzymając konia na elastycznym kontakcie. Nie wymagała żadnego ustawienia czy zebrania, był to jedynie swobodny stęp na ścianie. Pilnowała jedynie jego aktywności, by nie powłóczył nogami jak i nie wyłączał się na jeźdźca. Po kilku swobodnych okrążeniach Kath zebrała wodze prowadząc ogiera na półwoltę co poprzedziła półparadą. Działała wewnętrzną wodzą, zewnętrzną pozostawiając napiętą, dodatkowo oddziałując łydką. Przeniosła ciężar na stronę, w którą wykręcali. Oczywiście wpasowywali się w obszerniejsze łuki, co miało nie tylko urozmaicić stęp, ale też odrobinę rozciągnąć mięśnie Aventadora.
Po kolejnym pełnym okrążeniu wyjechali woltę, będącą kontynuacją wcześniejszego ćwiczenia. Tu pomoce dawane przez kobietę nie uległy żadnej zmianie. Po tym ćwiczeniu wlepiła tyłek w siodło, blokując krzyż przy pochyleniu do tyłu by zatrzymać oldenburga. Zeszła, podciągając popręg po czym wsiadła ponownie, postępując podobnie jak przy pierwszym wejściu w siodło.
Tym razem stępując zabrali się nieco ambitniej za podstawowe ćwiczenia, typu wolty, półwolty, koła o zmiennej średnicy. Brunetka naprzemiennie bawiła się wodzami, prowokując konia do przeżuwania wędzidła, nie tracąc kontaktu z jego pyskiem jak i pilnując ułożenia łydki. Powinien stopniowo nabierać odpowiedniego ustawienia, które znacznie ułatwiłoby im obecną robotę.
Po zmianie kierunku po przekątnej powtórzyli wcześniej wykonane figury, przechodząc do zmian tempa chodu. Dotychczasowo poruszali się standardowym tempem, dążąc do wydłużenia chodu; Wzmocniła wszystkie sygnały, wypychając go dołem, górą przytrzymując. Czyli krótko mówiąc prowadziła gniadosza na niższej ręce nie popuszczając z wodzy, wzmocniła łydkę i dosiad by spotęgował pracę zadu i wyszedł z łopatki do przodu.

Shadowfax - 2015-01-25, 11:15

Leon napisał/a:
Niech się tak nie dąsa bo nie dostanie nagrody i dopiero będzie zawiedzony i co wtedy? Ogier nie miał możliwości do zwolnienia gdyż chłopak utrzymywał go ciągle w aktywnym tempie, więc każda próba nawet ze strony ogiera była od razu korygowana. Dlatego pewnie pierwszy trening będzie męczący dla siwka, więc może chłopak pozostanie na rozruchu we wszystkich chodach? Zobaczy się. Przy figurach pilnował jego wygięcia jak i tempa co z ledwością ale jednak mu się udawało, ogier dostawał odpowiednie i wyraźne pomoce dosiadem, łydkami oraz wodzą każda próba wymigania się kończyła się powtórką ćwiczenia do skutku. Na facecie próby zmęczenia nie robiły wrażenia, wiedział że nawet koń na którym długo nie trenowano po dwóch kółkach nie ma szans by padał na pysk przy jego masie jeszcze. Dla odmiany zrobili kółko wokół hali by znowu zjechać na środek i tym razem zrobili jedno koło w prawo, drugie w lewo nieco odjeżdżając kawałek. Nadal pilnował jego wygięcia oraz tępa choć na kole za szybkie nie mogło być to jednak nie robili to niczym ślimaki. Po skutecznie wykonanym zadaniu zjechali znowu na ścianą i po zrobieniu połowy koła hali dostał wyraźny sygnał łydką oraz znowu wypchnięcie z krzyża do przejścia do kłusa.


Skoro Leon nie pozwalał mu ani na chwilę na zwolnienie tempa, Shadowfax parsknął z niezadowoleniem, a jednak bunty nie leżały w jego charakterze, chyba, że człowiek na jego grzbiecie robił coś źle i ogier to widział Nie był szczególnie zadowolony, że Leon nie pozwala mu zwolnić do jego ulubionego, ślimaczego stępa, nie protestował jednak. O eleganckim stępie, w którym jako ujeżdżeniowiec powinien się poruszać chłopak mógł jednak zapomnieć. Siwek poruszał się w odpowiednim tempie, nie wkładając w to jednak ani odrobiny zaangażowania. Podczas wykonywania figur i kół widać jednak było, że nieco bardziej się przykłada, ponieważ i tempo i wygięcie było odpowiednie, ale po powrocie na ślad znowu robił wszystko byle jak, chociaż w odpowiednim tempie, nie rezygnując z symulowania zmęczenia.
Ponownie nie zareagował na sam sygnał łydką do kłusa, dopiero na wypchnięcie krzyża przeszedł do niemrawego kłusa, bardzo niezadowolony z tego, że chcą od niego, żeby kłusował, to przecież takie męczące!

Leon - 2015-01-25, 17:25

Mężczyzna zauważył nadchodzącą parę ale jakoś nie panikował z tego powodu, nadal jednak był skupiony na ogierze i tym co mieli razem robić. Leon nie był dzieckiem któremu wolny chód odpowiadał, wolał pracować na pełnych obrotach a nie się ślimaczyć jak to ogier by chciał. W końcu widział jakąś nie znaczną poprawę w zachowaniu ogiera bo nawet zaczął się przykładać do tego co robi a to już coś, na chłopaku próby wyłudzenia końca treningu nadal pozostawały bez wzruszenia. Po narzuceniu w końcu szybszego tempa ogier po zrobienie dwóch kół w tym chodzie, na dłużej ścianie dostał pomoce łydkami do skracania wykroku na krótkich ścianach i wydłużaniu na dłuższych, jeśli miał opory to robili to do skutku aż chłopak uznał że można zaliczyć to ćwiczenia za udane. Znowu zjazd na środek hali wężyk, serpentyna, ósemka i zjazd na ścianę i powtórzenie ćwiczeń od kłusa zebranego.
Shadowfax - 2015-01-25, 18:21

Skoro już musiał poruszać się w kłusie, próbował przybrać jak najwolniejsze tempo kłusa, znowu kompletnie się nie przykładając, dopóki jechali po śladzie. Shadowfax bardziej przykładał się do czegoś, co wymagało od niego więcej wysiłku i skupienia, niż proste "jechanie w kółko" i nie było to przypadkowe. Leniwy ogier najchętniej stanął by w miejscu i nie ruszył się więcej, ale mimo wszystko był zbyt dobrze ułożonym koniem, by to zrobić Chociaż we wczesnych latach rożnie to z nim było.
Przy robieniu dwóch kół zarówno tempo jak i wychylenie siwka było raczej bez zarzutu, chociaż można to było zrobić płynniej. Po ponownym najechaniu na ślad pod ścianą, jeżeli tylko sygnały od Leona były wyraźne, andaluz skracał wykrok na krótkiej ścianie, a wydłużał na długiej. Nie przestał jednak symulować zmęczenie, jeśli tylko chłopak mu na to pozwalał zniżając łeb i wychylając z siwego pyska różowy język.
Przy wykonywaniu wężyków i serpentyn znowu trochę bardziej się przykładał, by po zjechaniu pod ścianę ponownie próbować zwalniania do wolniejszego chodu.

Leon - 2015-01-25, 21:49

Chłopak oczywiście nie pozwalał mu na lenienie się tylko pilnował jego tempa, ogier miał nikłe szansę na szanse do zwolnienia chodu bo zaraz był poganiany i pilnowany. Jakby nie miał w ogóle ruchu to za chwilę przypominał by krowę a nie konia, a on zamierzał za niego się zabrać. Oczywiście do wydłużania czy skracania dostawał odpowiednie sygnały dosiadem oraz łydką bo jak inaczej bez tego? Raz nawet pozwolił mu zniżyć łeb ale było to krótkie i przywrócił szybko ogiera do poprzedniego ustawienia. Po wykonaniu figur i zjechaniu na ścianę czuł że ogier próbuje swoje sztuczki ale nic z tego, pilnował go nadal jednocześnie skinął łbem stajennemu który się tu kręcił w krótkim czasie bo raptem po połowie koła chłopak skręcił ogiera do środka i pokierował na nic innego jak leżące na ziemi drągi. Ogier dostał wyraźne sygnały dosiadem, krzyżem oraz zamkniętymi pomocami do przejechania przez drągi, niech nie myśli się wycofać lub kopnąć któryś bo będą ćwiczyć do skutku i jak napisałam tak zrobił dopóki nie przeszedł ich gładko powtarzali ćwiczenie a jak przeszedł to ponowili je od drugiej strony. Znowu zjechanie na ścianę i znowu pół koła, ciągle utrzymując ogiera w odpowiednim tempie. Znowu skręt do środka tym razem znajdowała się przed nimi koperta ponownie jak przy drągach dostał takie same wyraźne sygnały i ewentualnie powtórzenia jak wszystko przeszło gładko znowu najazd od drugiej strony, koperta i zjazd na ściane.
Shadowfax - 2015-01-25, 22:14

Shadowfax co chwilę parskał z niezadowoleniem, że Leon wykazuje taki brak zrozumienia, dla cierpień miśkowatego siwka. Niestety andaluz nie mógł sobie zwolnić ani na chwilę, bo chłopak zaraz to wyłapywał i korygował jego tempo. Oczywiście tak naprawdę nie był jeszcze zmęczony, po prostu był leniem, chociaż faktycznie jego kondycja była marna. Nie mógł sobie nawet zniżyć na długo łba i poudawać zmęczenie. Skandal! xd
Ogier nie zwracał uwagi na kręcącego się po hali stajennego, jednak gdy po wykonaniu połowy okrążenia, Leon nakierował go na drągi, Shadowfax nieźle się zdziwił, przede wszystkim tym, że jeszcze to każą mu robić. O nie, nie ma tak! Przed drągami całkiem nieoczekiwanie ogier zamiast najechać prosto na nie, skręcił i je okrążył, nie mając zamiaru ich pokonywać. Ostatecznie został nakierowany ponownie na drągi i był przekonany, że jeśli się wyłamie, nic to nie zmieni, pokonał więc głupie drągi, po czym oddał z zadu, bynajmniej nie z radości, tylko z frustracji.
Co gorsza, został nakierowany na drągi ponownie, z drugiej strony, tym razem się nie opierając, ale pokonując je byle jak. Siwek niemal z ulgą przyjął najechanie na ścianę i pokonanie po śladzie pół koła, jednak później o zgrozo został nakierowany na kopertę, która zbliżała się nieubłaganie. Najchętniej ponownie by się wyłamał, ale nie miało to chyba większego sensu, pokonał więc kopertę, lekko zahaczając o górny drąg kopytami, nie zrzucił go jednak. Przy najeździe na kopertę od drugiej strony znowu wybił się, by pokonać przeszkodę, ale ponownie zrobił to byle jak.
Gdyby nie zrobiłsię leniwy, naprawdę czerpałby przyjemność z tego treningu.

Leon - 2015-01-26, 17:42

Jakie miał mu wyrozumienie okazywać? Znał możliwości koni i nie zamierzał dać sobie wejść na głowę tylko dlatego że ogierowi się nie chce. Kilka solidnych treningów które pokażą ogierowi że z chłopakiem nie ma lekko i wróci do normalności - chyba. Oczywiście kiedy minęli pierwszy raz drągi chłopak po łuku go na nie z powrotem pokierował, nie ma obijania ! Powtarzali wszystko do można rzec perfekcji, oczywiście jak chłopak uznał że wyglądało to przynajmniej dobrze nie ma na odwal się co to to nie. Pokierował ogiera na ścianę w czasie gdy stajenny kombinował z przeszkodami, teraz mieli mały tor do pokonania co prawda składający się z dwóch przeszkód ale zawsze coś. Ciągle jechali równym tempem, chłopak go wciąć pilnował aż znowu zjechanie do środka i najazd na kopertę, zamknął go w pomocach by przypadkiem go głowy nie przyszło mu uciec i nakierował wprost na nią. Zakładając że od razu przeszli w miarę gładko popędził ogiera wpierw do galopu mocnymi sygnałami łydka-krzyż i pokierował go po łuku na niską stacjonate. Z trzy fule przed nią nieco go popędził, zamykając znowu w pomocach by w odpowiednim miejscu dać mu sygnał do przeskoku i tu oddać na czas krótkiego lotu więcej wodzy. Oczywiście to wersja że im się udało przejechać, wtedy dopiero pochwalił siwka za wykonanie dobrze zadania. Wersja że nie udało się im od razu to powtarzali do skutku, utrzymując nadal stałe tempo w końcu zjechali na ścianę.
Shadowfax - 2015-01-26, 19:10

Po pokonaniu koperty zjechali pod ścianę. Shadowfax widząc, że nie miał możliwości zwolnienia tempa, poruszał się wyznaczonym tempem, nie przykładając się jednak w ogóle i robiąc wszystko byle jak, nie rezygnując z tego, że może nabierze Leona na swoje symulowane zmęczenie. Sądzę, że kilka treningów wygnałoby z niego tego lenia, przez którego nie mógł się cieszyć treningiem, jak to by było normalnie.
Po nakierowaniu na środek hali i najechaniu na kopertę. siwkowi nie było w głowie się wyłamać, lecz dość ciężko przeleciał nad kopertą, jakby z trudem mógł dźwignąć, swoje miśkowate cielsko z ziemi.
Po pokonaniu koperty dostał wyraźne sygnały do galopu. Zarżał z dezaprobatą i podrzucił łbem, wyraźnie protestując przeciw przejściu do najwyższego chodu, przez co to przejście nie było płynne, w końcu jednak ogier przeszedł do wolnego, niemrawego galopu, od którego andaluz ostatnio się odzwyczaił.
Chłopak nakierował ośmiolatka po łuku na stacjonatę, przed nią go popędzając. Co prawda Misiek pokonał stacjonatę, przelatując nad nią nawet gładko, ale w ostatniej fazie skoku zahaczył kopytem o drąg i zrzucił go, bez wątpienia specjalnie.

Lucas - 2015-01-26, 21:11

Black Pearl napisał/a:
.....Do momentu, w którym Perła była poza halą - naprawdę szalała. Kilkakrotnie wyprzedzała Lukasa (ignorując jego napomnienia), kilkakrotnie próbowała poderwać się do kłusa (ignorując nakazy zwalniania), kilkakrotnie rżała, machała głową, stawiała dęby (ignorując wszystkie kary). Była zbyt uparta, żeby przejmować się chłopakiem. Próbowała go pogonić, lekko trącając głową w plecy. Jak dla niej szli zdecydowanie, zdecydowanie, zdecydowanie za wolno. W końcu żachnęła się i odwróciła głowę, parkając z niezadowoleniem. Uniosła łeb wysoko, eskalując focha. Jeśli Lukas próbował nawiązać z nią jakikolwiek kontakt - po prostu go zignorowała.
.....Dopiero kiedy znalazła się we wnętrzu obiektu, wyraźnie się zmieniła. Hala była w jej mniemaniu świątynią, miejscem, w którym trzeba przymknąć oko na wszystkie niedotarcia z jeźdźcem. Nie wolno było tutaj szaleć. Tutaj przychodziło się pracować, pokazywać swoje umiejętności. Black spięła niemal wszystkie mięśnie, aby pohamować się od wystartowania jak torpeda. Robiła naprawdę wszystko, żeby stać spokojnie, a świadczyło o tym choćby nerwowe pomachiwanie ogonem czy bardzo szeroko rozwarte chrapy i powietrze wydychane z impetem. Ciągle kręciła wbrew sobie głową, próbując nacieszyć się widokiem hali treningowej.
.....Dała się poprowadzić na środek, tym razem nie wyprzedzając jeźdźca. Z podekscytowania ogon trzymała wysoko, a jej kroki były ciut za bardzo energiczne. Stała naprawdę spokojnie, kiedy Lukas dokonywał ostatnich poprawek. Jedyne co zrobiła, to dla wyładowania nadmiaru emocji zaryła kilka razy rogiem kopyta w ziemi, bezgłośnie przy tym parskając. Nie próbowała startować zbyt wcześnie, bo wiedziała że nie wolno, choć miała ogromną ochotę po raz kolejny podroczyć się z chłopakiem. Spróbowała odciąć się od swoich emocji, spróbowała skierować je gdzieś indziej, na drugi plan, ale jej się nie udało. Zamyśliła się jedynie, a kiedy poczuła jak jeździec opada na siodło, nieco się spłoszyła.
.....Mimowolnie wydała z siebie coś na kształt tłumionego jęku z wydźwiękiem strachu, do tego nieznacznie uniosła przód. Odwróciła nieznacznie głowę, coby Lukas na jej grzbiecie nie znajdywał się w martwej strefie jej wzroku. Wystraszona zrobiła kilka kroków zadem w lewo, przednimi nogami pozostając w jednym miejscu. Dopiero kiedy chłopak w jakiś sposób zareagował aby ją uspokoić, przypomniała sobie gdzie na dobrą sprawę się znajduje.
.....Otrząsnęła się z irracjonalnego lęku i wedle jego woli ruszyła na ścianę. Jej stęp był silny i sprężysty, od razu ustawiła się we właściwej pozycji. Kilkakrotnie przemieliła wędzidło w zębach, stosując się do narzucanego przez Lukasa tempa. Mimo że wydawało jej się zbyt nudne, ponownie przypomniała sobie, że w świętym miejscu jakim była hala należy być ślepo posłusznym jeźdźcowi. Robiąc każdy krok najładniej i najdoskonalej jak potrafiła, poruszała się w tym samym, niezmiennym (i za wolnym) tempie.


Nie chcąc zanudzić klaczy, po kilku okrążeniach podebrał kontakt na pysku, wykonał pół paradę i posłał ją do kłusa. Przed samym zakłusowaniem przytrzymał ją jednak, żeby w efekcie wyszła z zadu od razu narzucając energiczne tempo. Jeżeli wszystko poszło po jego myśli, anglezował rytmicznie chcąc na początku troszkę perłę rozruszać. Jeżeli szła za szybko, zaczynał pracować dosiadem, mocniej akcentując siadanie w siodło. Chciał tym samym narzucić jej swój rytm do którego - tak czy siak - musiała się dostosować.
No ale dobrze, 2 luźne okrążenia i zaczynamy pracę nad zebraniem! Lucas rozpoczął pracę na pysku, nie pozwalając przy tym klaczy zwolnić. Chciał by obniżyła łeb, doszła do wędzidła i podstawiła zad. Dopóki tego nie uda im się osiągnąć, nie mogli pracować dalej. Zebranie było całkowitą podstawą. A trzeba dodać, że z Niemca chłopak zawzięty toteż próbował aż do skutku. Swoją drogą fryzyjka jako koń typowo dresażowy nie powinna mieć z tym najmniejszego problemu.
Gdy już im się udało osiągnąć oczekiwany efekt, brunet na środku krótkiej ściany wciągnął ją na 20-metrowe koło. Na figurze pilnował Perłę bardzo mocno na łydkach, chcąc by ładnie się wygięła, pulsacyjnymi ruchami nadgarstków wyginając jej głowę i nadając tym samym tor. Wszystko musiało być perfecto, więc jeśli koło nie było kołem a zgrabnym wielokątem, jeździec nie pozwolił jej wrócić na ścieżkę dopóki tego nie poprawiła. Oczywiście on cały czas starał się pomagać jej jak tylko mógł, ale jeżeli mieli się dogadać, ona również musiała zaangażować się w ich pracę.
Ćwiczenie powtórzył również po drugiej stronie. Za każde dobrze wykonane polecenie chwalił ją głosem lub też poklepaniem po szyi. Wyraźnie zaznaczał swoje zadowolenie, ale również jego brak. Druga para która pojawiła się na hali całkowicie mu nie przeszkadzała i o ile Black Pearl nie miała problemu z drugim koniem, on starał się go ignorować skupiając swą uwagę na treningu.

Leon - 2015-01-26, 21:43

Niestety chłopak ciągle nie nabierał się na jego sztuczki, za pewne po zabraniu się za niego zmieni się nie do poznania. Nie przejął się też protestem o przejście do wyższego chodu, zamierzał robić to co do nich należało. Kiedy przelecieli nad stacjonatą a drąg spadł Leon powiedział coś nie zrozumiale pod nosem. Rzeczywiście zrobił to chyba specjalnie gdyż była niska i prawie nie możliwe by strącił ją nie chcący, nie poddał się tylko zakręcił ogiera po łuku najeżdżając na nią ponownie i do skutku w każdą stronę dopóki nie nie strącił poprzeczki. Kiedy im się udało w końcu zrobił to na co ogier tak czekał dał mu luz jadąc w galopie, potem kłusie oraz stępie gdy do rozstępował zatrzymał i zeskoczył z niego by wyprowadzić do stajni.

z.t

Shadowfax - 2015-01-26, 22:50

Parsknął z frustracji, gdy Leon nakazał mu zrobienie łuku i ponownie najechanie na kopertę, mimo to widząc, że chłopak nie nabiera się na miśkowe sztuczki, nie miał raczej innego wyjścia. Ponownie najechał na środek przeszkody i pokonał ją trochę ciężko, potrącając znowu drąg, jednak tym razem nie spadł on. Ponownie było to raczej zrobione celowo, więc jeśli Leon uznał, że powinni pokonać kopertę jeszcze raz, tym razem skok był bez zarzutu.
W końcu dostał luz, zwiesił trochę niżej łeb i leniwie przeszedł najpierw do kłusa, a potem do swojego ukochanego leniwego stępa, poczym chłopak go zatrzymał, zszedł z jego grzbietu i oboje opuścili halę.

zt

Black Pearl - 2015-01-27, 09:37

Lucas Blanck napisał/a:
Nie chcąc zanudzić klaczy, po kilku okrążeniach podebrał kontakt na pysku, wykonał pół paradę i posłał ją do kłusa. [...]


.....W kłus przeszła według zachcianki Lucasa z zadu, narzuciwszy sobie enregiczne tempo. Z początki może nawet zbyt energiczne, szybko jednak się zreflektowała i dostosowała swoje tempo do tempa jeźdźca. Jak na przedstawicielkę rasy fryzyjskiej przystało, jej krok w kłusie był zamaszysty, z silnym odbiciem zadu. Srawiała wrażenie lekkości, z mocnym zgięciem w stawach i wyraźną fazą zawieszenia. Nie musiała wkładać nawet zbyt wiele skupienia w to, by jej kłus był książkowo dobry, idealizowała kroki automatycznie. Tak ją przyuczono - tak się poruszała.
.....Praca nad zebraniem w przypadku Perły była prosta, klacz wiedziała co ma robić. Nie zwolniła, obniżyła za to łeb i podstawiła zad. Nie tylko z Niemca, ale i z Holenderki była zawzięta bestia, więc i ona próbowała wszystkiego do skutku. I owszem, jako konisko dresażowe nie miała problemu z zebraniem.
.....Dwudziestometrowe koło pokonała z łatwością, wyginając się jak należy. A zaangażowana to ona była jak należy. Powtórka również nie sprawiła parze problemów. Za każdą pochwałą Black obrastała w piórka, robiąc się jeszcze bardziej elegancka. Była to potwora bardzo łasa na wszystkie gratulacje, dlatego wręcz wymuszała je na jeźdźcu. Pochwalona - przestawała wybrzydzać w tempach i rytmach, dostosowując się do fanaberii Lucasa. Niepochwalona - z nutką zaczepki i złośliwości spływała mu na boki, albo próbowała uciekać z kontaktu. Albo inne drobne niedociągnięcia.
.....Czarna była bardzo skupiona na tym co robi i w myśl zasady hala świętością tolerowała niepasujące jej tempo Blancka. Jak dla niej było za wolno - zawsze było za wolno, nawet gdyby tu cwałowali. Tak bardzo zatraciła się w tym skupieniu, że nie zauważyła pojawienia się kolejnej pary. O ich obecności dowiedziała się, dopiero kiedy sąsiadów mijali. Zaskoczona, że nagle wyrósł przed nią inny koń, Perła zdębiała i wykonała coś na kształt zdziwionego facepalma, tylko bez walenia się kopytem po pysku. Wyraźnie pogubiła się w krokach, a zamiast patrzeć przed siebie, uniosła wysoko głowę, zerkając w kierunku rywali. Zwolniła do jakiejś bliżej nieokreślonej mieszanki kroków stępa i kłusa, wybijając kopytami nieskoordynowane staccato. Jej kroki nazwać można było jedynie jakąś bezkształtną masą, niepasującą do wizerunku konia rodem z ujeżdżania. A pal licho konia! Perła z koniem problemu nie miała. Chodziło jej o drugiego człowieka, którego nie znała. A jeśli człowieka nie znała, zwyczajnie się go bała.
.....W tym samym momencie Black się cała najeżyła, nastroszyła... Obniżyła głowę, skierowała uszy w tył i rozdziawiła paszczę, ukazując szereg (nie)ostrych zębów. Chciała się zrobić groźna i niebezpieczna, przestraszyć tamtego jeźdźca. Przez chwilę wyglądała jak rozjuszony buldożer, gotowy zaraz zaszarżować na obiekt swojej złości.
.....Dopiero po chwili bulwersowania się do klaczy dotarły sygnały od jeźdźca, przywołujące ją do porządku, bo takie powinny się pojawić. Zatrzęsła głową, próbując ogarnąć swoje myśli. Powoli wróciła do wyglądu normalnego konia do ujeżdżenia: schowała zębiska, podniosła uszy do pozycji normalnej i jako tako zaczęła odzyskiwać właściwy rytm. Powtarzała sobie, że hala jest rzeczą świętą, więc z pomocą Lucasa szybko wróciła do przerwanego ćwiczenia.
.....Swoje niezadowolenie z obecności drugiego jeźdźca oznajmiła jednak Blanckowi mocnym obiciem ogona o boki.

Lucas - 2015-01-29, 21:07

Reakcja Perły na drugiego człowieka przebywającego w pomieszczeniu nieco zaskoczyła mężczyznę. Do tej pory wszystko szło po jego myśli, toteż nie spodziewał się takiego obrotu akcji. Nie przestraszyło go to jednak ani nie wybiło ze skupienia. Mruknął jedynie coś pod nosem żeby się uspokoiła i posłał ją do przodu, mocniej dociążając jej grzbiet coby nie próbowała coś niespodziewanie odwalić. Lucas był przygotowany na dzikie uskoki w bok, nagłe galopy czy też karkołomne baranki lecz nic takiego nie nastąpiło. Kara po chwili doszła do siebie i znowu podjęła z nim pracę, co również było dla bruneta czymś niespotykanym. W kilka sekund przechodziła ze skrajności w skrajność. Buntowała się, a po chwili wyciszała. Muszę przyznać, że było to trochę dezorientujące, aczkolwiek pomogło wyostrzyć zmysły Niemca. Na całe szczęście druga para niedługo po zaistniałym incydencie postanowiła opuścić budynek, co znacznie uspokoiło jeźdźca. Zdecydowanie wolał, gdy byli tutaj sami a klacz nie musiała rozpraszać się w trakcie treningu.
Był zadowolony z fryzyjki. Wykonywała wszystko według jego wskazówek, za co (jak już wspomniałam) była sowicie chwalona. No ale dobrze, skoro sobie tak dobrze radziła z jazdą po łukach, mężczyzna zabrał się za kolejne ćwiczenie w kłusie. Tym razem była to zmiana tempa chodu tzw. skracanie i wydłużanie wykroku. A wyglądało to następująco: na długich ścianach hali Luc nakłaniał kopytną do wyciągania nóg prawie aż do zagalopki, a na krótkiej skracał ją najbardziej jak to było możliwe. Okrążenie w jedną stronę, przejazd przez przekątną i jeszcze raz. O ile nie pojawiły się problemy, odpuścił jej i siadając w ćwiczebny pozwolił na chwilę luźniejszego kłusa. Po tym pozwolił zwolnić do stępa na kółko odpoczynku, dając jej szanse pozbierać siły przed galopem. Nie wiedział w końcu jak było z kondycją Black Pearl, a nie chciał jej tu zamęczyć na śmierć. Mieli przed sobą w końcu jeszcze kilka ćwiczeń do wykonania, do których trochę energii się jak najbardziej przyda.

Kathelin - 2015-01-31, 00:12

//Uznam trening za zakończony, nie chcę blokowanej postaci ;f
Nie dopisuje pieniędzy, punktów itd.


/zt

Black Pearl - 2015-01-31, 14:57

Lucas Blanck napisał/a:
Reakcja Perły na drugiego człowieka przebywającego w pomieszczeniu nieco zaskoczyła mężczyznę. Do tej pory wszystko szło po jego myśli, toteż nie spodziewał się takiego obrotu akcji. Nie przestraszyło go to jednak ani nie wybiło ze skupienia. Mruknął jedynie coś pod nosem żeby się uspokoiła i posłał ją do przodu, mocniej dociążając jej grzbiet coby nie próbowała coś niespodziewanie odwalić. Lucas był przygotowany na dzikie uskoki w bok, nagłe galopy czy też karkołomne baranki lecz nic takiego nie nastąpiło. Kara po chwili doszła do siebie i znowu podjęła z nim pracę, co również było dla bruneta czymś niespotykanym. W kilka sekund przechodziła ze skrajności w skrajność. Buntowała się, a po chwili wyciszała. Muszę przyznać, że było to trochę dezorientujące, aczkolwiek pomogło wyostrzyć zmysły Niemca. Na całe szczęście druga para niedługo po zaistniałym incydencie postanowiła opuścić budynek, co znacznie uspokoiło jeźdźca. Zdecydowanie wolał, gdy byli tutaj sami a klacz nie musiała rozpraszać się w trakcie treningu.
Był zadowolony z fryzyjki. Wykonywała wszystko według jego wskazówek, za co (jak już wspomniałam) była sowicie chwalona. No ale dobrze, skoro sobie tak dobrze radziła z jazdą po łukach, mężczyzna zabrał się za kolejne ćwiczenie w kłusie. Tym razem była to zmiana tempa chodu tzw. skracanie i wydłużanie wykroku. A wyglądało to następująco: na długich ścianach hali Luc nakłaniał kopytną do wyciągania nóg prawie aż do zagalopki, a na krótkiej skracał ją najbardziej jak to było możliwe. Okrążenie w jedną stronę, przejazd przez przekątną i jeszcze raz. O ile nie pojawiły się problemy, odpuścił jej i siadając w ćwiczebny pozwolił na chwilę luźniejszego kłusa. Po tym pozwolił zwolnić do stępa na kółko odpoczynku, dając jej szanse pozbierać siły przed galopem. Nie wiedział w końcu jak było z kondycją Black Pearl, a nie chciał jej tu zamęczyć na śmierć. Mieli przed sobą w końcu jeszcze kilka ćwiczeń do wykonania, do których trochę energii się jak najbardziej przyda.


.....Oto i problem Perły: była zwyczajnie niepoczytalna, sama często nie wiedziała, jak się zachowa w danej sytuacji. Działała impulsywnie, z chwili na chwilę zmieniała się diametralnie, popadając ze skrajności w skrajność, tak jak to ktoś mądrze powiedział. Wspomnienia sprzed lat, z tymi, w których została skrzywdzona przez złych ludzi, nałożyły się na siebie, dając naprawdę wybuchową mieszankę. Wprawdzie przeszła coś w rodzaju końskiej terapii, nie wyleczyła się z lęku jednak całkowicie. Dwa różne charaktery po prostu odzywały się w klaczy zależnie od sytuacji, a ona sama nie była w stanie nad tym zapanować. Możliwe, że była szalona, możliwe, że miała końskie problemy psychiczne. Możliwe, że już dawno powinno się ją uśpić, jednak nikt niczego takiego nie zrobił. Możliwe, że to był błąd.
.....Powróciwszy już do siebie, skupiła się na wykonywanym ćwiczeniu, próbując przeprosić Świątynię Ujeżdżalnię za swoją niesubordynację. Black wiedziała, że coś takiego nigdy nie powinno mieć tutaj miejsca. Otrzymawszy pomoce do skracania i wydłużania wykroku, postarała się zrobić to najlepiej jak umiała. Klacz była nieznacznie zastana, od pewnego czasu nie ćwiczyła niczego poza podstawowymi chodami, dlatego początkowo wychodziło jej to średnio ładnie. Wykrok nie był wystarczająco wyciągnięty. Dopiero po pewnym czasie udało jej się dostatecznie zmusić kończyny do współpracy, żeby kopytka fruwały w powietrzu tak daleko, jakby chciała nimi uderzyć w przeciwległą ścianę. Ze skracaniem natomiast problemów jako takich nie było, skrócenie Perle wychodziło lepiej niż wydłużenie. Ogółem, kilka prób i wszystko wyglądało jak należy.
.....Później pokłusowała luźno, a następnie przeszła w niższy chód, dość wdzięczna za możliwość odpoczynku. Zaczęła iść dość leniwym chodem, mimo to jednak starając się wyglądać lekko i elegancko. Jak już wspominałam, koń był nieco zastany i poprawienie kondycji zdecydowanie było Black Pearl potrzebne. Nie musieli stępować długo, fryzyjka dość szybko odzyskała energię, co oznajmiła jeźdźcowi parsknięciem, obiciem ogona o boki i żywszym krokiem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group