To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - McDonald's

Joyshe - 2015-01-04, 02:04

Dopiła napój i spojrzała na jego dłonie, jednak nic nie powiedziała. Nie jej sprawa, nie pyta się, a ciekawska nie była.
-A wiesz, że dziewczynek nie pyta się o wiek?-zapytała i podniosła brwi do góry, skrzyżowała ręce na piersi czy jak to się tam mówi :lol: . Przecież ona jakimś strasznym małym dzieckiem nie była ;_;.
Chociaż tak trochę nie chciało jej się ruszać dupy z ciepłego miejsca... no, ale jak już się zapytała no to niech ma D:.
-Hmm... zobaczymy.-rzuciła. No patrz Dejf ona się Ciebie nie boi :c.
A tak. Walizka. Zapomniała o niej. Podrapała się po czubku głowy.
-Emm... no tak nie bardzo.-oznajmiła i wypuściła powietrze. Podniosła swoje cztery litery i poszła wyrzucić śmieci, zaraz powracając do faceta, który ma dziwne plany wobiec niej :c.

Dave - 2015-01-04, 02:08

Uśmiechnął się do niej, przekręcając uroczo głowę na prawą stronę.
- A wiesz, że mężczyźni nie mogą robić niektórych rzeczy z małymi dziewczynkami? - poruszał brwiami w górę i w dół, mając na myśli oczywiście picie alkoholu w tym klubie, do którego się wybierali :lol: Skorzystał z ocenienia jej tyłka, kiedy wynosiła śmieci ze stolika, nie bardzo uważając na to, czy dziewczyna się zorientuje, czy też nie :lol:
- Uhmm...no i co teraz z nią zrobimy? - zapytał, naciągając na głowę czarną żul czapę :lol: Szczerze nie miał ochoty pilnować dziewczyny i jeszcze jej walizki, więc naprawdę miło byłoby gdzieś ją zostawić, tylko gdzie.
- Niedaleko jest hotel, skoro nie masz gdzie nocować, może wynajmiesz tam pokój ...zostawisz walizkę i pójdziemy. - no...albo nie :lol2:

Joyshe - 2015-01-04, 02:16

-Oh przestań ... myślisz, że małe dziewczynki w tych czasach są takie grzeczne?- chyba powinien wiedzieć, w końcu on prawie przed chwilą miał te 19 lat i na pewno pił alkohol. Ba! Pewnie brał coś jeszcze gorszego niż alkohol! Po za tym jesteś straszna, Ty zboczeńcu Ty ;_; :lol2: .
No taaak. A niech sobie popatrzy. Co ja tam mam do mówienia i tak jest za późno :lol2: .
Spojrzała to na czarną walizkę to na niego drapiąc się w kącik warg.
-Nie wiem...-powiedziała po chwili, przecież nie wiedziała co gdzie jest w tym mieście. On w tej chwili był jej przewodnikiem :lol: .
Owinęła się szczelnie szalikiem i powiedzmy, że powoli ruszyli stronę wyjścia, a ona wyjęła torbę robiąc trochę hałasu krzesłami :lol: .
-Okej. Niech i tak będzie. Prowadź.- jak to nie? :lol2:

Dave - 2015-01-04, 02:25

- Nie wiem jakie są teraz dziewczynki, ale wiem, że nie chcę mieć na karku Twojego ojca i kuratorów.- wyszczerzył zęby w uśmiechu, odnosząc cały ten burdel, który po sobie zostawił. On? Alkohol? A w życiu, to było najgrzeczniejsze dziecko na świecie :lol: Do tej pory taki został o.o
Zanim ruszyli, wziął jej walizkę, żeby wyjść na dżentelena, zanim mu się odwidzi i stanie się dzikim zwierzęciem, pożądającym cnoty Joy :lol2:
- Dobra, więc chodźmy. - wskazał dziewczynie kierunek, gdy tylko wyszli z "restauracji" i ciągnąc za sobą walizkę zniknęli gdzieś w ciemnościach o.o
zt/

Joyshe - 2015-01-04, 02:30

-A mi się tam wydaję, że wiesz. Tylko nie chcesz się przyznać :lol: -oznajmiła.-Jak coś to cała wina pójdzie na mnie. W końcu to ja Cię o to wszystko zapytałam :lol: -rzuciła i po prostu bez większych ceregieli wyszli, no i zniknęli o.o .

zt.

Anonymous - 2015-01-06, 00:33

Dandy wszedł do "fastfooda", będąc delikatnie wstawionym. Zgłodniał a "mak" był najbliższy i najszybszy. Podszedł do lady i zamówił jakiś zestaw, odebrał zamówienie, zalotnie uśmiechając się do kasjerki i odszedł do stolika. Zaczął konsumować posiłek...
Lillien - 2015-01-06, 00:46

Nie zwykła pojawiać się w tego typu miejscach, jednak żołądek koniecznie dopominał się jakiegoś posiłku po długiej podroży, tak samo jak mózg rozpaczliwie wołał o kawę. A Mac, Mac był najbliżej i jako jedyny czynny o tej porze. Podchodząc do kasjerek zamówiła ciepłą świeżo zmieloną kawę z mlekiem oraz ciastko na ciepło z nadzieniem wiśniowym.
Kierując się z założoną tacką rozejrzała się w poszukiwaniu pustego stolika co o tej porze na szczęście nie było problemem. Usiadła stolik dalej od bruneta któremu nie przyjrzała się dłużej bo po co zaczepiać jakiegoś faceta o tej porze, nie planowała podrywu, jej chwilowym małym marzeniem był ciepły posiłek.
Konsumując uniosła lekko spojrzenie tym razem jednak wzrok zawieszając dłużej na chłopaku, z profilu wydał jej się dziwnie znajomy.

Anonymous - 2015-01-06, 00:59

Oczywiście że zauważył dziewczynę, jednak nie skupił się na jej twarzy. Jak to każdy facet, a przynajmniej większość, początkowo zlustrował jej ciało od stóp do ee... szyi. Był po kilku piwach i jakoś tak specjalnie nie zwrócił uwagi na dziewczynie. Po prostu mechanicznie i nawykowo przeleciał po niej wzrokiem. :D
Zabrał się za swoją kanapkę, przy czym sosem upierdzielił sobie całą koszule... Zaczął wycierać się chusteczką, jednak dopiero po tym jak dokończył przeżuwać kęs. Popił zimną colą i teraz dopiero poczuł że ktoś się mu przygląda. Odwrócił się i złapał dziewczynę na przyglądaniu się mu. Spojrzenia się zetknęły.
Hmm.. rzeczywiście wyglądała znajomo, jednak nie spodziewał się, że spotka tu kogoś, cała paczka jego znajomych została w klubie. Chwilę jej się przyglądał, nie pesząc się, wiedział że gdzieś już się spotkali...

Po chwili czerwona żarówka zapaliła się. BINGO! Dandy przypomniał sobie Lili. Jak mógł jej nie pamiętać, przecież dobre 2 lata siedzieli w jednej ławce na sali wykładowej.
-Cześć Lili!!! - uśmiechnął się do niej i wstał, przenosząc tacę od razu do jej stolika -Pozwolisz?- zapytał zanim usiadł. Kiedy pozwoliła dopiero się usadowił. (jeśli nie- wrócił do siebie xD)
-Co tu robisz? Myślałem że wróciłaś do swej rodzinnej mieściny? - zapytał, bo przecież na takim etapie się rozstali. Dziewczyna pożegnała się i po studiach miała realizować swoje plany u siebie, co nie było blisko...

Lillien - 2015-01-06, 01:17

Patrzyła jak niezdarnie mężczyzna męczy się z kanapką i przy tym brudzi sobie koszulę, gdy ich spojrzenia się spotkały nie miała wątpliwości, że siedząca nie opodal niezdara to jej przyjaciel zwany przez nią pieszczotliwie krokodylkiem.
- Nie tylko nie to !- jęknęła udając, że nie cieszy się na jego widok. Skinęła głową uśmiechając się promiennie, minęło sporo czasu odkąd ostatnio się widzieli. Każde poszło w swoją stronę mając jedynie nadzieję na powtórne spotkanie. Swoją drogą obiecał, że odwiedzi ją w wakacje jednak to nie bardzo rozgarnięte stworzenie albo zgubiło komórkę albo kartkę z adresem.
- Tak wróciłam ale tylko na wakacje, teraz znów kontynuuję studia i szukam pracy, niestety to bagno nigdy się nie kończy.- westchnęła ciężko upijając łyk kawy, która w tej chwili łagodziła wszelkie zmartwienia.
- A ty ? Jak u Ciebie, studiujesz czy tułasz się po świecie ?- spytała będąc ciekawą tego co Dan porabiał gdy nie widzieli się przez taki okres czasu. Kiedyś oboje potrafili wieczorami siedzieć przy tanim winie i snuć niedorzeczne plany na przyszłość. Z chęcią by to powtórzyła.

Lillien - 2015-01-28, 16:57

*Wyszła ponieważ chcę trochę ruszyć postać, spotkamy się ponownie lub wrócę tutaj jak zajdzie potrzeba <3*
Alexis - 2015-02-08, 18:59

Idąc przed siebie i witając ponurym spojrzeniem szeroko rozwartych ślepi budynki,sklepy i obiekty zlokalizowane w centrum postanowił zajrzeć tutaj. Właściwie zdecydował sie tylko i wyłącznie z tego powodu, że tylko tutaj się nie upije bo i nie podają mu alkoholu. Gówniane miejsce. Wszędzie śmierdzi kalorycznym jadłem a widok rozgadanych nastolatków przyprawia go o dreszcze. Nijak tu pasował. Wiedział o tym, ale mając na to wyjebane zasiadł za jednym ze stolików i z tym swoim animuszem rozejrzał się przenikliwie. Otaczało go to, czego zwykł unikać. Tak już to w życiu jest.
Pokręcił z dezaprobatą głową, uśmiechając się chłodno pod nosem kiedy ktoś chciał się dosiąść. Tłoczno. Głośno. Nieprzyjemnie. Natłok myśli zaczął kłębić sie w jego udręczonej głowie. Zadawał sobie pytanie czy już na prawdę stał się totalnym mieszczaninem wiecznie zabieganym,zajętym i uziemionym. Wpadł tu jak kamień w wodę. Stabilizacja nie wchodziła w grę a jednak ciągle te toksyczne miasto wchłania i jego. Dziwnie się czuł. Tak jak człowiek który musi zrezygnować z tego co robi dotychczas na rzecz tego co ma się dziać. A przyszłość jest przeca niepewna. Nie chciało mu się wstawać by podejść do obsługi i złożyć zamówienie. On tu się nie stołował. Dlatego że nie mógł, lecz teraz zachciało sie mu robić wszystko co dotychczas było sprzeczne z jego przekonaniami. Na przekór. Na złość sobie.
Chyba właśnie ta chęć pchnęła go na tyle, że ustawił sie w kolejce i czekał. Nawet nie pomyślał, żeby sie gdzieś wryć bo może i tym razem poznałby jakąś piękną kobietę, która nawiązałaby rozmowę. Niekoniecznie teraz tego potrzebował. Gówniane znajomość. nie warte nic, takie puste i zupełnie bezbarwne, już lepiej milczeć ze świadomością, że nie ma sie do kogo odezwać. Wszystkich jego dobrych, starych znajomych gdzieś wcięło. Nie rozmyślał jednak o tym w danym momencie. Teraz spokojnie zastanawiał się czym to się dziś struć.

Anonymous - 2015-02-08, 19:31

Odkąd pojawiła się w tym mieście ani na chwilę nie przestawała się nudzić. Ledwie się wprowadziła, a już popadła w cholerną rutynę, za którą przecież nikt nie przepadał, a tym bardziej ona. Dzisiejszy dzień nie był jednak tym najgorszym, ale do najlepszych też nie należał. Od samego początku nie zapowiadał się ani trochę ciekawie i dziewczyna wątpiła w jakiekolwiek rozwinięcie akcji. Idąc ulicami miasta przyglądała się znudzonym wzrokiem mijanym ludziom i budynkom. Wszystko takie szare i niemal identyczne, jedynie jeden lokal przyciągał wzrok swoimi kolorami, no i chyba wszystkim znanym logiem. Zatrzymała się zerkając do wewnątrz budynku przez okno. Ujrzała dokładnie to czego mogła się spodziewać, żadna nowość, żadne zaskoczenie. Pokręciła głową, zastanawiając się, jak ludzie mogą stołować się w takich okropnych miejscach. Jeszcze przez chwilę stała nieruchomo, obserwując tłumy ludzi dosłownie walczących o miejsca przy stolikach, lecz ostatecznie i ona zdecydowała się zawitać w progach ów lokalu. Zwykle nie zaglądała do takich miejsc z własnej woli, ale teraz... nie miała nic do stracenia, poza tym to lepsze niż bezcelowe włóczenie się po mieście i marznięcie. Weszła do środka, krzywiąc się natychmiastowo. Hałas, tłum, zapach tego śmieciowego jedzenia i ogólny chaos, to coś za czym nie przepadała. Ale skoro już tu jest, to głupio się wycofać. Nie ukrywając swojego zniesmaczenia burknęła coś pod nosem, lustrując wszystko i wszystkich swoim przenikliwym wzrokiem. Nie liczyła na to, że kiedyś zdoła złożyć zamówienie, nawet jeśli stałaby w tej gigantycznej kolejce z tydzień. Poza tym, jak uznała - nie była głodna. Westchnąwszy cicho ruszyła na poszukiwanie jakiegoś wolnego stolika, przy którym mogłaby usiąść. Przeciskanie się pomiędzy ludźmi szło jej w miarę sprawnie, póki jakiś dzieciak w morderczym biegu jej nie popchnął. Nie znosiła towarzystwa dzieci, a co dopiero takich rozwydrzonych, grubych bachorów. Syknęła kilka niecenzuralnych słów, nie przerywając swojej wędrówki. Kiedy wreszcie zasiadła przy chyba już jedynym całkowicie wolnym stoliku, odsapnęła z ulgą. Oczywiście nie zdawała sobie sprawy z tego, że zajęła miejsce, przy którym wcześniej urzędował Alexis.
Alexis - 2015-02-09, 13:01

Na szczęście nawet niekończąca się kolejka ma swój koniec. :lol2: Wiec i Ax ostatecznie zdołał złożyć zamówienie by już chwile później wraz z zakupionym żarciem móc wrócić na miejsce gdzie zostawił swą kurtkę. Problem polegał tylko na tym, że 'jego' stolik upatrzył sobie ktoś inny. Cóż, towarzyski typ nic do towarzystwa nie miał a sama myśl o blondynce która właśnie sie dosiadła nie była znowu AŻ takim problemem. Oby tak dalej to i Alexis polubi te swoje problemy. Uśmiechnął sie łobuzersko sam do siebie. Może ten dzień nie będzie spisany na straty? Zresztą tyle tu ludzi, że chyba jedna osoba przy stoliku nie czyni go przeludnionym. Gorzej jak dosiądzie się ktoś jeszcze. A może to też wyjdzie mu na dobre?
Wrócił zatem 'jak do siebie' a rozsiadając się wygodnie bez jakiegokolwiek czucia w rękach walnął niechlujnie tacą o blat stołu aż mu frytki wypadły. Wcale tego nie chciał, po prostu sie zapomniał. Zajęty powolnym sprzątaniem zaśmiał się tylko pod nosem nie widząc oczywiście najmniejszego problemu w tym, że naruszył czystość części za którą zasiadała ona. Dopiero po ogarnięciu sytuacji po raz pierwszy zawiesił bystry wzrok na blondynce z naprzeciwka.
-Ooo Cholera !- wymckło mu się i o dziwo cenzuralnie. Bynajmniej nie był to komentarz do tego co zrobił (zapłonu aż takiego opóźnionego nie ma) albo mu sie zdawało, albo kogoś w niej rozpoznał. Podparł brodę o rękę ugięta w łokciu i patrzył tak na nią w milczeniu śmiejąc sie do niej oczyma. Może nawet z niej.
-Co Ty tu robisz, Meghan?- zagaił z nieukrywanym zdziwieniem jak i zarazem zainteresowaniem. Dałby se łeb ściąć, że już nigdy jej nie spotka a na pewno nie poza Niemcami. Zlustrował wzrokiem jej zmienioną twarz. No dobra, na sylwetkę też zapuścił żurawia, lecz widział tylko te części, które odsłaniał stolik. Pokręcił sobie z rozbawianie głową. Nie spodziewał się jej. Nie tu. Nie w tak dennej scenerii. Rozpoznał ją od razu, jeśli przemówiła potwierdziła tylko jego domysły.Wzrokowiec rozpoznaje przez oko, ale i ucho czasem robi swoje. Przez nią zapomniał o tym swoim kalorycznym żarełku, które leżało nieodpakowane na tej tacy a przy okazji stygło. Zabrał rękę ze stołu a opierając się wygodnie o podpórkę siedzenia wbił w nią swe śmiałe spojrzenie czekając na jej odpowiedź.

Anonymous - 2015-02-09, 14:32

Przez chwilę przyglądała się ludziom, którzy leniwie przesuwają się do przodu, robiąc w kolejce miejsce kolejnym wielbicielom tutejszego jedzenia. Potem jej wzrok padł na to samo dziecko, które wcześniej naruszyło jej przestrzeń prywatną i na samą myśl o ponownym takim spotkaniu mruknęła coś niezrozumiałego pod nosem. Kurtkę zostawioną przy stoliku prawdopodobnie zauważyła, ale kompletnie zignorowała, uznając to miejsce za wolne, skoro nikogo tutaj nie zastała. Poza tym nie miała nic przeciwko towarzystwu, na pewno zdołałaby je jakoś znieść. A gdyby okazało się, że trafiła na interesującą osobę? Wtedy spędzenie tych kilkunastu minut w towarzystwie nie byłby żadnym problemem.
Zajęta obserwacjami tego wszystkiego co działo się za oknem nie spostrzegła zbliżającego się Alexisa, więc kiedy upuścił tacę na blat stolika, jasnowłosa spojrzała na niego z lekkim poirytowaniem. Czyli to na jego towarzystwo będzie skazana? :lol: Widząc bałagan, który spowodował tym jednym ruchem westchnęła cicho i pokręciła leniwie głową, wracając do swojego wcześniejszego zajęcia. Wydawała się być niewzruszona, jednak ukradkiem ponownie zerknęła w jego stronę, sprawdzając jak idzie mu sprzątanie. Jak dotąd nie rozpoznała w nim nikogo znajomego, a przecież powinna. Jednak nie posiadała wrodzonej zdolności do zapamiętywania twarzy. Szkoda. Uniosła prawą brew i odwróciła głowę, teraz już otwarcie patrząc na chłopaka. Lustrowała go pytającym spojrzeniem, wciąż nie wiedząc o co może mu chodzić. Dopiero teraz zdołała przypomnieć sobie o personie, z którą dawno nie miała okazji się spotkać czy chociaż porozmawiać. Oparła łokcie na stoliku, oczekując czegoś więcej niż tylko "ooo cholera". Uśmiechnęła się chytrze, słysząc pytanie. -Co robię? Siedzę i odpowiadam na twoje pytanie.- odpowiedziała, jak gdyby nigdy nic. Zupełnie tak, jakby spotkanie Alexisa po latach nie robiło na niej najmniejszego wrażenia. Mimo to zmierzyła go bystrym wzrokiem, uświadamiając sobie, że on również się zmienił. Skąd mógł wiedzieć, że jasnowłosa się tu pojawi? Wszystko wskazywało na to, że zostanie w kraju, ale jak widać plany się pozmieniały, a to, że trafiła do tego samego miasta co Alexis to czysty przypadek. Jego śmiałe spojrzenie nie wywierało na niej żadnego wrażenia, ona również wpatrywała się w niego bez skrępowania.

//Co za dupo-post ;__;

Alexis - 2015-02-09, 19:39

/przechodzimy na konkrety bo długo się posty zlepia :lol2:

Czując na sobie te jej pytające spojrzenie zechciał być poważny. Nawet nieźle mu szło dopóki nie odpowiedziała. Pohamował śmiech aczkolwiek jej odpowiedź była jak dla niego zbyt głupia, domagał sie czegoś więcej. A że jak zaczął myśleć jak stary Alexis to z powagą miał już tyle wspólnego co kapłan ze seksem, chociaż to porównanie nie jest już na czasie.
Akurat to że siedzi zdążył już zarejestrować a odpowiada na jego pytania bo musi. Oczywiście ten mus wydziela sie z jej wnętrza; po prostu nie może się do niego nie odzywać, przyznaj. :lol2:
-A więc podoba Ci się zabawa w przesłuchania?- wtrącił retorycznie odpakowując swojego hamburgera.
-Mam zadać kolejne?- rzucił ściszając ton głosu swobodnie przesuwając po niej z wolna tym swoim zbyt bezczelnym acz jakże naturalnym spojrzeniem. To tylko on. We własnej osobie. Po chwili milczenia budującej napięcie zagaił do żartów:
-No, to gdzie te twoje dziecko?- jeszcze się po chamsku dyskretnie rozejrzał i wyszczerzył wrednie. Wiedział, że raczej dziecka nie zdążyła sobie zmajstrować a już na pewno nie w wieku tych tu obecnych, ale lubił sie droczyć. Co innego tu mogła robić skoro nic nie jadła? Pilnować dziecka!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group