To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - The Plain Cafe

Harley Davidson - 2014-12-29, 18:41

To trzeba rodzinę zastąpić doborową grupą przyjaciół! Dużo ludzi się ostatnio kręci zarówno po miasteczku, jak i ogólnie po kompleksie Orcharda. Trochę zaczepiania nieznajomych - i proszę. Wystarczy tylko zrobić pierwszy krok. Takiej "wdzięczności" za małostki uczy się przez dni, miesiące, stopniowo - więc spokojnie. Może na kolejne święta akurat zdąży?
-Serio, serio.
Uśmiechnął się szerzej. Będą tylko musieli kiedyś po ten prezent iść! Albo sam Harley, żeby donieść go dziewczynie do domu. Dawno jej nic nie dawał, a akurat miał fajną premię za pracę z kilkoma końmi w trakcie zajeżdżania i kilka ładnych rzeczy mu mignęło przed oczyma, kiedy wałęsał się po sklepach - więc kupił. I z radością, bananem na ryju miał zamiar jej to podarować.
Oj nie przesadzajmy! To ona wiodła w tym prym, jego sarkazm był odrobinę zbyt słaby, a gra aktorska zdecydowanie przesadzona i tym samym znacznie odchodząca od realiów.
-Życie, skarbie! Słuchaj chodziłam ostatnio po sklepach i są takie super przeceny w Cubusie, że oh! I nawet piłam to, jak oni to mówią? Bubel ti! Musimy kiedyś się wybrać!
Oczywiście wszystko to z lekka ironicznym, przekarmionym podekscytowaniem głosem.

Sara - 2014-12-31, 17:27

Problem tkwił raczej w niej, bo do ludzi niechętnie podchodziła, czekała aż to oni jako pierwsi się odezwą, a bez tego zupełnie ich ignorowała. Z jej zapałem pewnie miną nie dni, a tygodnie, nie miesiące, a całe lata. Gdyby chciała potrafiłaby opanować to wszystko, ale ciężko jest zmieniać nawyki. Z pewnością postara się zdążyć.
Uśmiechnęła się nieznacznie, jednak w stu procentach szczerze potem łapiąc w swoje wciąż chłodne dłonie jeszcze ciepły kubek. Upiła niewielki łyk - już ostatni, jaki pozostał na dnie naczynia. Teraz chyba nie zrobiłoby jej większej różnicy, gdyby przetransportowali się do stajni, nawet o tym pomyślała, ale nie odezwała się słowem. Taki dziwny typ człowieka, co zrobić? U jasnowłosej finanse, jak stały, tak stoją do teraz, nie może mówić o wzbogaceniu się, ani o utracie funduszy. Może oprócz nauczania początkujących jeźdźców pomyśli nad jakąś inną pracą? Nad sarkazmem idzie popracować, a im bardziej przesadzona gra, tym lepsza. Jeśli teraz gdzieś w pobliżu siedziały osoby zachowujące się właśnie w ten sposób na co dzień, wreszcie mogły sobie uświadomić, jak denerwujące są ich reakcje.
-No co ty mówisz?- spytała z udawanym niedowierzaniem. -Chyba będziemy musiały się wybrać i na buble ti i na shopping też.- zauważyła trafnie, wciąż się szczerząc i utrzymując swój dotychczasowy ironiczny ton.

Harley Davidson - 2015-01-01, 17:47

Podobno dzisiejsze czasy oparte są na zmianie i najdalej zachodzą Ci, którzy umieją szybko przystosować się do nowych warunków i są poniekąd płynni. Trzeba przyznać, że taka umiejętność jest przydatna. Tylko coś/ktoś musiało by skłonić Sarę do przełamania się... Jeśli uważała, że potrzebuje więcej ludzi do szczęścia, jeśli nie - nie było sensu. To bardzo indywidualna kwestia i czasami warto się najpierw zastanowić nad celem, potem przeszkodami, a samą drogę wybrać na końcu. Harley miał wrażenie, że niektórzy ludzie dzisiaj sami nie wiedzieli dokąd i po co idą. Albo ich cele były bardzo krótkoterminowe i płytkie.
Nie miał nic przeciwko wycieczce do stajni, czy spacerze gdziekolwiek... Ale nie wiedział, że jego dziewczę też nie! Śnieg na chwilę przestał pruszyć, więc mogli szybko ewakuować się do innego lokalu. Finanse Sary i tak były lepsze niż jego - miał takie uzależnienie, że jak miał za co, to kupował sobie nowego wierzchowca. Zdążył się pohamować dopiero teraz, gdy miał jednego ogiera, urodzonego sportowca, z lekka dzikusa, który idealnie mu się nada do skoków, zajeżdżone dziecię dobrej krwi, które pewnie pchnie bardziej w stronę ujeżdżenia (takie miziaste, gniade i młode!) i utalentowaną i nagradzaną już karuskę, z którą mógł zrobić wszystko, bo to współpracująca, pracowita klacz! Raj! Tylko, żeby wchodziły wszystkie te konie i żeby miał na nie więcej czasu głupek...
-No, tak się obkupimy! Hahaha!
Przyłożył dłoń do policzka i zaczął się zastanawiać, jak można w ten sposób zachowywać się cały czas i nie być tym zmęczonym. To jak gra aktorska. On takim przesadzonym ludziom nigdy nie jest w stanie do końca zaufać - są tak przesłodzeni, że aż wiadomo, że fałszywi.

Sara - 2015-01-02, 19:31

Prędzej czy później pewnie przepadnie gdzieś życiu, bo z takim podejściem po prostu nie da się inaczej. Samotna, smutna i zdesperowana będzie zaszywać się w najciemniejszych kątach, żeby tylko jakoś przetrwać, co i tak pewnie jej nie wyjdzie. Chyba rzeczywiście powinna się nieco zmienić, do tego podobno nie potrzeba wiele, jedynie chęci i czasu, i może osoby, która popchnie ją w tym kierunku. Tylko kto posiada na tyle cierpliwości?
Na szczęście oprócz palenia nie posiadała tak kosztownego nałogu, jak Harley i mogła się tym cieszyć. Nie planowała nawet kupna kolejnego konia, wolała skupiać się na jednym, chociaż nawet jego nieco zaniedbywała. Może kiedyś się to zmieni, ale pewnie nie prędko i minie sporo czasu zanim jej podopiecznym stanie się kolejny kopytny. Takich koni tylko pozazdrościć, co prawda jej karus strzelał fochy częściej niż by mógł, ale nie mogła mu niczego zarzucić.
Parsknęła cicho, jednak udało jej się pohamować śmiech. Pokręciła głową podpierając brodę. Nadal nie mogła uwierzyć w to, że niektórzy ludzie zachowują się tak na co dzień. Na szczęście jasnowłosa nieczęsto się z takimi osobami spotykała - przynajmniej nie w oczy - i nie musiała martwić się o to czy może im zaufać czy nie. Poza tym dziewczyna z natury mało komu ufała. Westchnęła ciężko rozglądając się dookoła. Nie było tu nic godnego uwagi, a więc przyszedł czas się zbierać. -Idziemy- poinformowała wstając powoli i zarzucając na siebie płaszcz. Nie zastanawiała się nawet nad tym, czy Harley chce się gdziekolwiek ruszyć, ale wiedziała, że sama dłużej nie będzie tutaj siedzieć.

//Sorry, że tak marnie, ale nie miałam pomysłu

Harley Davidson - 2015-01-05, 14:45

Harley na pewno jej pomoże! Może to tak tylko przejściowo? Taki stan nie może trwać wiecznie. W końcu kiedyś zapragnie zmiany i sięgnie po nią. To ważny krok i trzeba chcieć spróbować. I mieć minimum wytrwałości. Może po prostu musiała otoczyć się ludźmi o odpowiednim podejściu i przejmować od nich co nieco, czerpać i uczyć się. Na przykładach i wzorach najlepiej.
No, Harłak ostatnio palił zdecydowanie mniej. Trzeba przyznać, że te black devile brał zdecydowanie dla smaku, a nie samej nikotyny. No, to miał więcej pieniędzy na konie! Mógłby się co prawda przerzucić na kupowanie im kolorowego, ładnego sprzętu. Wyszło by na pewno taniej. No i Sara miała zdecydowanie bardziej przyszłościowe podejście - wyjdzie na szczyt z jednym i zawsze na tego jednego znajdzie czas. Nie musi go dzielić na kilka. Tak jak przykładowo wracają wszystkie konie Harleya, to czasami ciężko mu nadążyć i wszystkie "obrobić". A Tirith w ujeżdżeniu zajdzie na pewno daleko, bo to świetny koń jest! To, że strzela fochy chyba normalne - mówi się, że konie sportowe zawsze z charakterem i własnym zdaniem. Chociaż wyjątki od tej reguły są.
-Tak jest, sir!
Był całkiem zadowolony, że gdzieś się ruszają, bo go energia też pchała już gdzieś w świat. Za dużo w jednym miejscu siedzieć przecież nie można. Więc zarzucił na siebie szybko kurtkę, przewiązał szalik i zastanawiał się, gdzie się najpierw udadzą.

Sara - 2015-01-05, 16:40

Nigdy nic nie wiadomo, może zmieni swoje podejście lada dzień? Chociaż to pewnie będzie niełatwe na pewno do osiągnięcia. Pożyjemy zobaczymy, jak to się mówi...
Co do papierosów, to dziewczyna ponownie powróciła do swojego nałogu po dość długie próbie pozbycia się go. Jakoś nie bardzo wychodziło jej rzucanie palenia, chyba za bardzo się do tego przyzwyczaiła. Każdy nałóg jest zgubny i kosztowny, ale kupowanie sprzętów podopiecznym na pewno wyszłoby Harleya taniej, niż kupowanie nowych koni. Ja nie nazwałabym tego przyszłościowym podejściem, to raczej czyste lenistwo. Doskonale wiedziała, że z kilkoma końmi na głowie nie dałaby sobie rady. Z jednym ciężko jej było wszystko ogarnąć, a co dopiero z trójką i to tak różnych koni, jak te od Davidsona. Poza tym treningi męczyły ją ostatnio bardziej niż zwykle.
Zajdzie daleko, kiedy tylko jasnowłosa porządnie się za niego weźmie, bo teraz oboje tylko siebie unikają i jakoś nie śpieszno im do ruchu. Ale to się nadrobi, powoli, powoli, a się nadrobi.
Niby to prawda, ale Dark czasem zachowywał się gorzej niż kobieta w zaawansowanej ciąży. Chociaż lepszy koń taki, niż ten co wszystko robi po przysłowiowych łebkach. Przynajmniej wie, że kopytny się przykłada, pomimo tych swoich humorków.
Była chyba nawet zadowolona z tego, ze Harley tak szybko się z nią zgodził i nie musiała się go prosić... zaraz... Nawet gdyby się nie ruszył nie prosiłaby go, kompletnie nie rozumiała dziewczyn, które to robiły. Albo idzie, albo nie idzie i tyle. Nie warto błagać i płakać. Zapięła płaszcz, poprawiła go i wciągnęła kaptur na głowę. -To gdzie idziemy?- spytała wsuwając dłonie do kieszeni. Nikt nie powiedział przecież, że wiedziała gdzie chce iść :lol: chociaż było jej to w stu procentach obojętne. Mogli iść na spacer, przenieść się do innej kawiarni, do stajni, zawędrować do niej. Tyle miejsc, że jest w czym wybierać.

Harley Davidson - 2015-01-06, 16:10

*wybacz, że tak krótko, ale wena mi ostatnio momentami nawala - dlatego też tak wolno odpisuję, bo sam nie wiem co nabazgrać*

Harley ubrany i przygotowany ruszył do drzwi i dopiero przy nich przystanął, oglądając się na Sarę.
-Może najpierw do stajni po prezent.
Uśmiechnął się lekko i przytrzymał jej drzwi. Z zewnątrz zawiało trochę chłodem... Ale nie tak mocno jak wcześniej. Do stajni jakoś dojdą, chociaż kawałek z kawiarni jest. No a po stajni... Zobaczymy. Może tam zostaną dłużej, może pójdą jeszcze gdzieś indziej - nie wiadomo.

[z/t]

Sara - 2015-01-06, 20:19

Nie przeciągając, wyszła za nim.

[zt]

Allison - 2015-01-07, 18:05

Zbliżał się wieczór, na dworze prószył śnieg, a ja właśnie byłam po jednym z egzaminów. Cóż, chociaż ten jeden miałam z głowy, zakładając, że wszystko poszło gładko. Nieco zmartwiona, ponieważ z poprzedniego miałam mieć poprawkę jutro, z tej frustracji aż wybrałam się na spacer ! Studia były wykańczające, naprawdę, choć nie o tyle same zajęcia co sesja.
Jako że pizgało okropnie, skierowałam się do niewielkiej, wyglądającej przyjemnie z zewnątrz, jak i robiącej równie dobre wrażenie od wewnątrz kawiarni. Krótko mówiąc rozbierając się, powiesiłam zimową kurtkę na wieszaku i usiadłam przy wolnym stoliku. Powiesiłam torebkę na oparciu i kiedy otrzymałam Menu od kelnerki, wodziłam spojrzeniem po oferowanych kawach oraz ciastkach.

Diego Montana - 2015-01-09, 22:41

Mężyczna udał się do miasta, aż dziwne że po takim czasie jak tu mieszka dopiero się tu teraz udał ale cóż poradzić? Brak czasu robił swoje zdecydowanie. Idąc ulicą dostrzegł kawiarenkę, uśmiechnął się delikatnie i po minucie może dwóch już wchodził do lokalu. Oddał jakiemuś facetowi płasz który odwiesił do na odpowiednie miejsce po czym udał się do wolnego stolika zasiadając w sumie nie daleko Allison. Po chwili podlazł kelner i zamówił sobie białą kawę i jakieś dobre ciastko które mu zaproponował.
Allison - 2015-01-11, 17:08

Wkrótce zdecydowałam co chcę zamówić, odkładając listę oferowanych kaw oraz deserów na stolik. Rozglądając się dookoła, przelotnie zlustrowałam obecnych tutaj ludzi, oczekując podejścia kelnera. Nieco dokładniej zmierzyłam personę bruneta siedzącego nieopodal, po czym z zamyślenia wyrwał mnie wspomniany chłopak przyjmujący zamówienia. Zamawiając latte z ciastkiem, zaraz znowuż wróciłam do obserwacji mężczyzny, przypominającego mi kogoś, jakąś znajomą twarz, chociaż mogło mi się tylko wydawać.
Diego Montana - 2015-01-13, 21:27

/zakładamy że ich znamy?/
Chłopak po dotarciu ów zamówienie napił się dwóch łyków kawy oraz zjadł jeden kawałek ciasta. Choć czuł na sobie jakiś podejrzliwy wzrok, więc kątem oka rozejrzał się po kawiarni. Dostrzegł dziewczynę która mu się bacznie przyglądała ale też nie wiedział czy ją zna a może tylko mu się zdawało? Przejechał spojrzeniem znowu po całej sali by nie zdawało jej się że gapi się tylko na nią :lol2:

Allison - 2015-01-15, 19:36

/ taaak
Nie odwróciłam spojrzenia od mężczyzny, gdy ten także mi się przyjrzał, choć tak należało. Po prostu byłam na tyle bliska przypomnienia sobie skąd go znam, że jeśli wtedy bym to zrobiła, tak szybko jak przypomniałam tak również zapomniałabym. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie, szybko doglądając jego reakcji, po czym wstałam zabierając ze sobą małą torebkę.
- Diego ! - rzuciłam entuzjastycznie, nawet nie zastanawiając się, że nie mógłby być to ten brunet, za którego go brałam :lol: Pamiętałam go w zasadzie jak przez mgłę, pewnie z racji różnicy wieku, która o ile się nie myliłam była dość spora. Dużo lepiej mój tato mógł powiedzieć o ojcu chłopaka, z którym kiedyś załatwiał parę spraw, związanych badajże z jego końmi, konkretnie jednym...
- Można ? - zapytałam, wskazując na wolne krzesło, reflektując się, że może na kogoś czekać

Diego Montana - 2015-01-20, 20:38

On miał sklerozę poza tym była od niego sporo młodsza wzięliby go jeszcze za pedofila oO :lol2: Takiej twarzy ciężko zapomnieć nie? Chłopak słysząc swoje imię spojrzał na All jeszcze raz coś mu tam zaczęło świtać ale powolnie.
-Allison. - no tak rzeczywiście bardziej kojarzył jej ojca niż ją samą zresztą ile czasu temu to było. Skinął jej łbem na tak że niech siada, co jej zabroni? W końcu jakieś towarzystwo ma no nie :-D
-Co u ciebie? - zapytał może nieco grzecznościowo ale właściwie nie znali się zbyt dobrze.

Miles - 2015-02-01, 19:09

....Miles, nasz drogi Miles. Od swojego przyjazdu wprost nie potrafił usiedzieć w miejscu. Nic więc dziwnego, że postanowił wybrać się na spacer po mieście. Przez ostatnią godzinę, może nawet dwie, bezcelowo włóczył się po jego kolorowych uliczkach, co jakiś czas przystając by zerknąć na sklepowe wystawy. Nucił wesoło jedną z jego ulubionych jazzowych piosenek, uważnie rozglądając się dookoła.
....Jego wędrówki nie należy nazywać męczącą, ale spacerował na tyle długo, by wreszcie poczuć pragnienie. Wielkie, sieciowe kawiarnie z wygórowanymi cenami stanowczo go odpychały, toteż zauważywszy klimatyczny lokal zatytułowany 'The Plain Cafe' bez krzty wahania skierował się ku wejściu. Niczym kulturalny człowiek, wytarł buty o leżącą na ziemi wycieraczkę i z rozkoszą wszedł do wnętrza kafejki. Ciepłota, aromat kawy i cicha muzyka tworzyły wspaniałą atmosferę. Usiadł przy jednym ze stolików, gdzie został obsłużony przez jakże sympatyczną kobietę.
....Siedząc nieopodal szyby miał okazję obserwować wszystko, co działo się na ulicy. Powoli upijając kolejne łyki wyśmienitej kawy i jedząc domowy sernik przyglądał się przechodniom. Sam nie do końca wiedział, czemu to było tak niezwykle ciekawe i przyjemne. Wreszcie miał okazję się odprężyć.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group