To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Sara - 2014-04-18, 22:47

Szła dość szybko, jednak nie zdecydowała się biec. Noga bolała ją przez upadek, wcześniej zaplątała się w przedziwny sposób w strzemię i pewnie naciągnęła sobie jakiś mięsień. Cóż, to nie zwalniało jej z obowiązku znalezienia swojego podopiecznego. Cały czas nawoływała go po imieniu, kiedy jednak mrok zaczął oblekać niebo nie miała już siły. -Cholera!- Warknęła kopiąc niewielki kamień leżący na ścieżce głównego szlaku. Do póki dróżka była piaskowa szło dojrzeć odciski kopyt ogiera, jednak teraz, kiedy ścieżka w połowie zarośnięta jest trawą ciężko dojrzeć cokolwiek. Do tego jeszcze zaczynało się ściemniać i to w bardzo szybkim tempie. -Dark, wracaj do cholery!- Krzyknęła w pewnym momencie swojej podróży. Zmęczona siadła na grubym pniu i oparła łokcie na kolanach, natomiast na dłoniach ułożyła brodę. Wzdychnęła głęboko coraz bardziej się martwiąc. Zaczęła się zastanawiać czy to aby na pewno nie jej wina. Zwlokła się po pewnym czasie z siedzenia, w końcu trzeba było korzystać puki było jeszcze coś widać. Znów wznowiła nawoływania i tym razem nie szła już głównym szlakiem. Z trudem przedarła się przez ostre krzaki, na skróty. Wyszła na tej samej ścieżynce co Dark, jednak tego jeszcze nie wiedziała. -Proszę cię Daark... Ogórku!- Wołała zmęczona. Cały czas mruczała coś pod nosem. Zaczęła przedzierać się przez jeszcze większe krzaczory i o mało nie dostała zawału kiedy zobaczyła daleko przed sobą zarys sylwetki... Konia. -Dark!- Krzyknęła z większym entuzjazmem. Szczerze liczyła, że kopytny ją usłyszy. Robiło się coraz ciemniej, a ona nie wzięła pod uwagę takiej sytuacji.
Dark Tirith - 2014-04-18, 22:56

Odwracał się zaniepokojony, słysząc krzyk Sary. Na pewno wołała go po imieniu, ale on raczej nie potrafił tego zrozumieć. Zastrzygł uszami, próbując wychwycić jakiś dźwięk. Wszędzie wokół niego panowała niemal grobowa cisza, przez co ogier jeszcze bardziej zaczął się stresować. A jeśli blondynka zemdlała i leży gdzieś wśród tych gęstwin? Te oraz inne myśli przelatywały mu pod czaszką, nie dając spokoju, którego tak potrzebował, aby do końca się skupić. Przecież kiedyś tu byli i musi pamiętać jakieś konkretne punkty orientacyjne. Ruszył kłusem, słysząc pierwsze od kilku drogocennych minut nawoływanie. Strzemiona dzwoniły przy każdym ruchu. Karusek przeszedł do stępa po kilkunastu metrach, na początku wcale nie zauważając dziewczyny. Zarżał cicho, tęsknie, widząc przy okazji że nie stało jej się nic poważnego. Podszedł do niej, przepraszająco ocierając się o jej ramię łbem.
Sara - 2014-04-18, 23:10

Widząc jak hanower powoli zbliża się do jej osoby odsapnęła z ulgą. Wcześniej nieprzyjemny, przeszywający chłód gromadzący się w jej ciele, teraz zmienił się w gorący obłoczek wędrujący gdzieś w jej brzuchu i klatce piersiowej. Zacmokała coby utrzymać karego w przekonaniu iż to ta sama osoba, z którą przyszedł tu może z godzinę, półtorej temu. Całe szczęście, że przedarła się przez te krzaki, gdyby zadecydowała iść ścieżką pewnie dalej by się szukali, a blondynka na ich obu nieszczęście nie wzięła ze sobą komórki. -Dark, mordo, więcej tak nie rób.- Odezwała się do podopiecznego niemal od razu łapiąc jedną ręką wodze. Pogłaskała go czule po ganaszu i poklepała krzepiąco po łopatce. Nim ruszyli do stajni obejrzała pobieżnie czy nie ma czasem jakiś zadrapań, czy innych urazów, jednak czy jakieś tam były, czy nie pozostawiam do decyzji Tobie ;) Poluzowała popręg, coby nie uciskał zbytnio ogiera i podciągnęła strzemiona z obu stron, tak aby nie obijały się o jego boki. To pewnie nie było przyjemne. -Chodź stary.- Zacmokała i pociągnęła lekko do siebie wodze.
Dark Tirith - 2014-04-18, 23:36

Zastrzygł uszami, słysząc tak znane mu cmoknięcie. Był na siebie zły, bo dobrze wiedział, że ten cały wypadek to tylko i wyłącznie jego wina. Zarżał cicho, próbując w ten sposób przeprosić Sarę za wszystko co ją spotkało. Gdyby ludzie potrafili rozumieć mowę koni, zapewne teraz gorączkowo by ją za to przepraszał. Jednakże obie strony nie potrafiły się obsługiwać wspólną mową, którą by w pełni rozumiały.Zadrżał, czując jej krzepiący dotyk na poszczególnych partiach jego ciała. W zasadzie Dark nie był zbytnio poszkodowany, tylko na górnej partii zadu miał najwięcej zadrapań, ale one nie przeszkadzały mu w normalnym funkcjonowaniu. Otarł się szyją o jej bok, kiedy ta pociągnęła go za wodze. Bez żadnego protestu ruszył za nią, nie odstępując dziewczyny ani na krok. Kątem oka zerkał na drogę za sobą, aby upewnić się, że nic nie idzie ich śladem. Bacznie obserwował całe otoczenie, wychwytując nawet najdrobniejszy szmer.
Sara - 2014-04-19, 12:01

Upewniając się, że wszystko z nim w porządku postanowiła wracać do stajni. Tymi otarciami na zadzie zajmie się później, kiedy to już go rozsiodła i czystego odstawi do boksu. Spojrzała przez ramię na ścieżkę za nimi chcąc się upewnić, podobnie jak Dark czy nikt, ani nic nie kroczy ich śladem. Na szczęście boczna ścieżka prowadziła prosto na teren Orchardu. Od czas do czasu głaskała delikatnie ogiera coby dodać mu nieco otuchy, a sama mruczała pod nosem coś niezrozumiałego, nie tylko dla konia, ale i dla reszty otoczenia, którego tu nie było... Chociaż, drzewa podobno mają uszy, nie? Tak więc poszli do stajni. /zt.
Jessie - 2014-04-28, 23:08

Droga ze stajni do lasu była dość daleka, dlatego zanim dotarli na skraj lasu, z pewnością zdążyli poczuć urok jazdy w terenie... Ale może po kolei.
Wybrała taką trasę, żeby mieć jak największy spokój - ograniczony ruch drogowy i tym podobne. Jeżeli ogier był grzeczny, to już na rzadko uczęszczanej szosie pozwoliła sobie na zakłusowanie, skracając nieco wodze. Pilnując go, by szedł równym tempem, spoglądała na mijane pola, choć głównie koncentrowała się na siwku. To w sumie ich pierwszy teren... ale pogoda tylko do tego zachęcała, poza tym chciała mu zrobić taki dzień dziecka. W lesie znajdą jakąś prostą na dzikie galopy <3.

War Admiral - 2014-04-28, 23:25

Admiral szedł zainteresowany wszystkim, a zatem nie było mowy, żeby jego łeb był gdzieś w dole. Cały wyprostowany, rozglądał się na boki ciągle strzygąc uszami. Nie przyzwyczaił się do wychodzenia gdzieś poza ośrodek, a tak daleka wędrówka, go po prostu ekscytowała. Zakłusował, jednak na początku wyrwał się do przodu chcąc już nawet wyciągać maksymalnie swe kroki, jednak pewnie został przytrzymany, toteż zwolnił dalej obserwując otoczenie. Trochę będzie go musiała przypilnować przy jakichś zejściach na jakąś łąkę, czy gdyby coś tam niedaleko leżało, lub nie daj Boże szedł. Wtedy na pewno się zawaha lub spłoszy. Jednak póki co dzielnie szedł do przodu, podziwiając wszystko co było dookoła niego.
Jessie - 2014-04-30, 19:28

W niczym jej to nie przeszkadzało - pozwalała mu się swobodnie rozglądać, nie próbując ściągać jego łba do góry. To naturalne, że był zainteresowany; nie chciała mu dawać powodu do niepotrzebnego stresu. Rzeczywiście gdy wyrwał kłusem od razu konsekwentnie go przytrzymała, dopiero po osiągnięciu tempa roboczego lekko mu odpuściła w ramach nagrody. Przez dłuższy czas poruszali się główną drogą, aż zdecydowała się zjechać na pobocze, które było kawałkiem łąki, na płaskim terenie i z krótką trawą. Bo kto powiedział, że muszą tylko na wprost się poruszać? Wprowadziła go na woltę, dbając o odpowiednie wygięcie, niech się trochę wysili dzisiaj.. choć odrobinę :lol: .
War Admiral - 2014-04-30, 19:40

W momencie gdy go przytrzymała, trochę się zawahał, zbuntował jednak w końcu odpuścił. Znała go, więc musiała być stanowcza w swoich działaniach, inaczej skończyłaby tak jak pewna Pani, która zabrała go w teren. :lol:
Skoro przyszedł moment na zejście z jednego rodzaju podłoża na drugi, zawahał się. Jeśli Jess odpowiednio szybko dała mu łydkę to wszedł bez problemu na trawę. Jednak gdyby się zagapiła, czy skupiła na innym to na pewno jej odskoczył w bok.
Jak ponowiła próbę/weszli za pierwszym razem to poczuł się oszukany. Urodziny miał, a ona mu tak każe pracować!?:c Potrząsnął łbem, wchodząc na woltę, jednak wsparty pomocami zrobił to nienagannie. Ku zaskoczeniu Jess nawet wyginając szyję w łuk i w wysokim ustawieniu, podstawił dupsko. Sam z siebie!

Jessie - 2014-04-30, 20:35

Raczej koncentrowała się wyłącznie na koniu, odpuszczając sobie podziwianie widoków. Dlatego też gdy poczuła zawahanie z jego strony, może z niewielkim opóźnieniem zareagowała, łydką oraz dosiadem zachęcając go do wejścia na trawę. Ojtam od razu pracować! Drobne urozmaicenie. Od razu po wykonaniu ćwiczenia pochwaliła go entuzjastycznie i przeszła na chwilę do stępa. Dała mu trochę luźniejszą wodzę, ale nie pozwalała schylać się do trawy, jeżeli miał taki pomysł. Postępowała go chwilę na tej samej wolcie, później zrobiła ósemkę i w drugą stronę to samo. Następnie wyjechali z powrotem na drogę i ponownie sygnał do kłusa. Ambitnie! :lol2:
War Admiral - 2014-04-30, 20:45

Ale za skutkowało toteż nie musiała powtarzać wejścia na łąkę. Taki zadowolony był, że aż rozstawił uszyska na boki, schylił łepek i w ogóle się rozluźnił. Kusiła go ta zieleń, no ale trudno przewidziała jego zachciankę i niestety nie udało mu się niczego skubnąć. Jeśli pilnowała jego boków to ładnie się wyginał, jednak gdyby tylko odpuściła to już sobie tyłem skracał. Taki minus Pana Admirala. Wracając na ścieżkę parsknął głośno i ruszył kłusem, mając ulokowany nieco niżej pysk. Ale wcale nie zamierzał jej brykać. Podobało mu się po prostu. c;
Alexis - 2014-05-06, 19:51

Jadąc rowerem w towarzystwie Sam miał dwie drogi pozwalające dotrzeć im z punktu A do punktu B. Inteligentny Ax pomyślał że lepiej pojedzie się leśną ścieżką wśród drzew zapewniających cień.
Był jednak haczyk: teren wymagający sprawności kolarza. :lol2: Jako że prowadził to jechał przed nią, jednak tu wolał mieć ją na oku.
Zwolnił by dać się wyprzedzić.
-To jakieś 15km stąd- pocieszył i będalował :lol2:
Oderwał dupsko od siedzenia i zrówanł się z nią.
- Tak mnie coś strzeliło, że wody zapomniałem.- stwierdził i zaraz się zamknął bo musiał zjechać w bok żeby w wystający korzeń nie wjechać.
Widział ślady końskich podków. Nigdy nie był konno w terenie. Może kiedyś go zabierze?

Samanta - 2014-05-06, 19:57

Ale ją pocieszył, tylko 15 km do końca. Potem jeszcze trzeba będzie wrócić. Nogi z tyłka jej wypadną przecież. Normalnie zaczynała go nienawidzić jeszcze bardziej. Zrobił to specjalnie :-(
Bez wody jakoś wytrzyma. Chyba, że zacznie się meeeega ogromna góra, że na końcu zapomni jak się oddycha. Skupiona na tym, aby nie wjechać w jakieś drzewo, pilnowała kierownicy jednośladu.
Jeżeli zechce to może go kiedyś zabrać w konną przejażdżkę. Najpierw jednak będzie musiała kochanego Ethernala ujeździć.

Alexis - 2014-05-06, 20:02

A ty zaś swoje, nie zaczynaj nawet. :lol2: Przyda jej się i ruch i to powietrze.
Widząc jej skupienie na jeździe przyszedł mu pewnien głupi pomysł do łba, ale powstrzymał się od jego wykonania. Zabiłaby go i zakopała...
Przyśpieszył zerkając na przerzutki, zbliżali się do górki więc migiem je zmienił i lekko zjechał za nią, uważając na jej tylne kółko.
Górka była stroma. Już na samym początku spieły miu się muskularne łydki i oddech stał się cięższy.
Pedałował jednak w jednym, aktywnym tempie naciskając na pedały, męczył się, ale wysiłek nie szedł na marne.

Samanta - 2014-05-06, 20:08

A wiesz ile się spala na jeździe konnej?
Podobno sporo, a nie trzeba się tak męczyć. Jeżeli zrealizowałby swój głupi plan, a gdyby naprawdę był tak głupi, pewnie zabiłaby go, zgwałciła, zakopała, odkopała i jeszcze raz zakopała. Nieważne w jakiej kolejności. Westchnęła głośno, widząc stromą górkę. A ona już się zmęczyła. :lol2:
Wzięła jednak głęboki wdech i zmieniła przerzutkę, ale łatwiej było jej wjechać. Nie była sportowcem, więc nie była wyćwiczona w takich wyczynach. Poza tym dobrze, że nałożyła sporo pudru na twarz, bo pewnie zaraz byłaby cała czerwona z wysiłku.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group