To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor crossowy - Konkursowy tor crossowy

Ariana - 2016-04-30, 07:44

Kolejna przeszkoda rzeczywiście zaskakiwała swoim niecodziennym kształtem, jednak mimo to hanowerka zdawała się pozostawać niewzruszona. Przez chwilę obserwowała przeszkodę, rosnącą przed swoim obliczem, podświadomie przygotowując się do skoku, lecz nie wyprzedzała myśli mężczyzny, nie robiąc niczego wbrew niemu. Ponownie odrobinę mieniła swoje tempo oraz wykrok, z każdą chwilą będąc odrobinę bliżej przeszkody, łudząco przypominającej jakiś prowizoryczny wóz. W odpowiednim momencie odbiła się od podłoża z dużą siłą, wznosząc się w powietrze czym prędzej. Wzbiła się wystarczająco wysoko, by nie zahaczyć o przeszkodę żadną kończyną, a dodatkowo dość mocne wyciągnięcie ciała zapewniło jej odpowiednio długi skok, umożliwiający bezproblemowe pokonanie całej przeszkody. Lądując, całkowicie wyprostowała swoje przednie kończyny, na które upadła w pierwszej kolejności, dopiero później stykając z ziemią również tylne nogi i wszczynając nim aktywną pracę.
Kara nie przyśpieszała swojego tempa podczas najazdu na dziewiętnastą przeszkodę. Powoli zaczynała męczyć się coraz bardziej, dlatego nie chciała skracać swojego czasu, w którym emanowała jeszcze odrobiną sił, zdolnych do przeprowadzenia jej do samego końca trasy. Jednak owe tempo nie wymagało spowolnienia, ani specjalnego podgonienia. Było całkiem znośne. Kopytna pilnie oczekiwała pomocy, mogących płynąc od jeźdźca, a każdą z otrzymanych przyswajała, nawet nie myśląc o sprzeciwieniu się jej. Postępując analogicznie, pokonała również tę przeszkodę, nie mając z tym żadnych problemów. Po lądowaniu klacz nieco przyśpieszyła - za sprawą jeźdźca, bowiem sama nie zdecydowałaby się na podgonienie tempa. Galopując pewnym krokiem, ponownie zmierzyła rosnącą przed sobą przeszkodę, lecz nie zagłębiała się zbytnio w jej budowę, nie dała się owładnąć niepewnością. Wykonawszy półparady, o które ją poproszono, stała się bardziej czuła na pomoce i przede wszystkim przygotowana, na to co zaraz miało ją czekać. Wraz z impulsem odbiła się od ziemi. Przeszkoda sama w sobie nie była zbyt wymagająca, dlatego kobyła nie wysilała się zbyt mocno, mimo to będąc gotową na spadek terenu, następujący po przeszkodzie. W trakcie lotu wyciągnęła nieco swoje ciało, a podczas lądowania odchyliła swoje przednie partie ciała, jednocześnie dając sobie większe szanse na zachowanie równowagi. Podmokły odcinek terenu nie zrobił na niej żadnego wrażenia, choć nieco poirytował, bowiem nie przepadała specjalnie za moczeniem siebie. Tym razem nie musiała zbyt długo i za bardzo męczyć się z galopowaniem w wodzie, szybko wracając na stabilne podłoże. Zrobiwszy to, przyśpieszyła, ponieważ właśnie to było od niej wymagane. Starała się utrzymywać stabilne tempo, nie męcząc się przy tym specjalnie, jednak mimo wszystko odrobinę tracąc na sile. Nie było w tym niczego dziwnego, pokonała już spory odcinek trasy, właściwie jego większość, a przy tym nie próżnowała. Przed kolejną przeszkodą nieco spowolniła swoje tempo, by nie wpaść na nią z impetem. Poza tym zwolnienie zapewniło jej dodatkowo bardziej precyzyjny najazd oraz sam skok, który swoją drogą, nastąpił od razu po uzyskaniu impulsu. Odpowiednie tempo oraz precyzja i zaangażowanie, jakie włożyła w pokonanie tej przeszkody, umożliwiły jej oddanie poprawnego i równego skoku. I wszystko szło zgodnie z planem do momentu lądowania. Jedna z jej kończyn poślizgnęła się podczas zetknięcia jej ze śliskim podłożem, co poskutkowało chwilową utratą fasonu jeźdźca. Kara gwałtownie pochyliła się do przodu, zniżając mocno łeb, bowiem szyja została obciążona przez bruneta. Na szczęście szybko powróciła do wcześniejszego ułożenia, oczywiście z drobną pomocą Tonego, który jako jeździec sprawował się bardzo dobrze. Łapiąc równowagę, klacz pewniej poruszyła się naprzód, odrobinę zwiększając swoje tempo.
Szereg, którego pokonanie czekało ją w następstwie nie wydawał się jej być specjalnie skomplikowany, ani problemowy. Właściwie nie zachwiał pewnością klaczy, która paradoksalnie wzrosła jeszcze bardziej. Kobyła jakby wyczuła, że zbliża się już do końca i każdą kolejną przeszkodę pokonywała chętniej, żyjąc z tą świadomością. Także do obydwu członów dwudziestkidwójki podeszła z dużym zaangażowaniem, obie przeszkody pokonując w oparciu o tę samą technikę oraz przy tym samym schemacie czynności. Ostatnia przeszkoda również została poddana analizie, ale tak samo jak poprzednie, niezbyt dogłębne. Ufała swojemu jeźdźcowi, nawet po tym niedawnym, felernym lądowaniu, dlatego bez obaw mogła oprzeć się na jego pomocach i w tej kwestii pozostać pewną. Przytrzymanie karej spowodowało skumulowanie energii w zadzie, dlatego podczas wyskoku zużyła całą zebraną moc. Pomogło jej to w oddaniu dość wysokiego skoku, a z udziałem kolejnego ruchu ciała, ów skok był wystarczająco daleki, by bezpiecznie pokonać ostatnią przeszkodę. Po lądowaniu przyśpieszyła jeszcze bardziej, parskając przy tym głośno. Tempo hanowerki było wręcz mordercze, a mimo to celownik przekroczyła z pewnym opóźnieniem, przekroczeniem normy czasowej, w której się nie zmieściła. Otrzymawszy luz na pysku, spowolniła tempo niemal natychmiastowo. Uraczona pieszczotą zareagowała na nią zastrzyżeniem uszu oraz delikatnym odchyleniem łba. Z dużą chęcią zwolniła do kłusa, od razu łapiąc większe hausty powietrza. Musiała ochłonąć, a to zajęło chwilę, lecz już po osiągnięciu zamierzonego celu zwolniła do stępa, mechanicznie opuszczając łeb i przemielając wędzidło. Kiedy poczuła na swoim grzbiecie brak swoistego obciążenia, strzeliła ogonem. Dalsze zabiegi zniosła dobrze, wręcz zaskakująco dobrze, całkowicie się im poddając i nie sprzeciwiając.

[zt]

Stradivarius - 2016-04-30, 08:57

Odcinek prowadzący do trzynastej przeszkody należał do dość krętych, na szczęście wyjeżdżając łuki mógł liczyć na podparcie od łydki jeźdźca. Nie zwalniał tempa ani na chwilę, galopując sprężyście, aktywnie, ale przede wszystkim równo, co miało pomóc w rozłożeniu sił na resztę trasy. Została im w końcu jeszcze połowa. Naprostowali się na kilka foule przed trzynastką i już wtedy Stradivarius ujrzał dwa krasnale w czerwonych czapkach. Zadarł łeb, prychając przy tym. Ile tu takich stworzeń jeszcze czeka?! Niestety, nie miał zbyt wiele czasu na rozmyślania, bo zaraz przyszło im skierować się na jedną z części przeszkody, a później wybić. Złożył przednie kończyny nadgarstek do nadgarstka, zaokrąglił grzbiet, a pysk wyciągnął do dołu. Technicznie stali bardzo dobrze, widocznie się ze sobą zgrywali, co dawało miły dla oka obraz.
Ufał Christianowi, raz już zresztą startowali w crossie, więc odważnie pokonywał kolejne metry toru, zupełnie nie przejmując się stopniem trudności przeszkód. Wychodził z założenia, że wszystko da się przeskoczyć, a nawet, jeśli wydaje się to niemożliwe - warto chociaż spróbować. Czas leciał niewiarygodnie szybko, pewnie dlatego, że trzymali dobre tempo. Czternastka wyrosła na horyzoncie w mgnieniu oka. Była dłuższa, wymagała dalszego skoku. W odpowiednim miejscu hanower uniósł przody, następnie wybił się mocno z zadnich nóg, kończyny przyciągając niemalże od razu do ciała. Wylądował miękko po drugiej stronie. Jak dotąd ich współpraca była owocna, choć spotykali się głównie na konkursach. Mimo wszystko darzył zawodnika sympatią, a więc pod nim zachowywał się niemalże idealnie. Jedno ucho cały czas skierowane było w stronę Christiana, wyłapując ewentualne sygnały głosowe. Warunki pogodowe również dopisywały, świeciło słońce, a nawierzchnia nie pozostawiała wiele do życzenia. Wyglądało na to, że mogą zająć jakieś dobre miejsce, o ile resztę przeszkód pokonają na „czysto” i zmieszczą się w wyznaczonym czasie.
Dotarli do szeregu 15ABC, którego pierwszy człon nie zrobił na hanowerze żadnego wrażenia – ot, płotek z kłód. Widział już dzisiaj straszniejsze. Oddał ekonomiczny skok, lądując stosunkowo blisko, by wyrobić przed rowem. Jednym susem pokonał część B. Przy hyrdzie zasugerował się łydką w doborze miejsca odskoku. Przeszkadzała mu tylko niewielka szerokość, ale zmieścili się między chorągiewkami. Przez dłuższy odcinek drogi, prowadzący po serpentynie, nie napotkali żadnej przeszkody. Tylko równa droga, umożliwiająca przyspieszenie, by nadrobić ewentualnie zgubione gdzieś sekundy.
Trzeba przyznać, że nie spodziewał się traktorów, do tego czerwonych. Położył po sobie uszy, prychając przy tym ze zdenerwowania. Nie wpłynęło to jednak w żadnym stopniu na przejazd, wszak pewnie zmierzał ku przeszkodzie, kawałek przed nią odbijając nieco na bok, bo od przeskoczenia przez środek powstrzymywała choinka. Wzbił się w powietrze, nogi mocno przyciągając do mostka. Głowę swobodnie wyciągnął. Ogonem przecinał powietrze, które wydawało nieprzyjemny dla końskiego ucha świst. Kolejnym zadaniem okazało się przegalopowanie przez wyznaczony odcinek. Trudność polegała na konieczności wejścia do wody, w czym karosz nie widział problemu. Nie wahając się nawet przez sekundkę, ruszył między płotkami, rozchlapując ciecz na boki. To właśnie sprawiało mu najwięcej radości. Opuścili zbiornik cali mokrzy, kierując się natychmiast w stronę lokomotywy. Stradivarius wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk, coś na kształt sapnięcia. Robiło się coraz ciekawiej. Oddając bardzo dobry technicznie skok przeleciał na drugą stronę. Galopując w stronę osiemnastki pozwolił sobie na przyspieszenie tempa. Choć odczuwał zmęczenie, kondycyjnie stał dość dobrze i mógł sobie pozwolić na wydłużenie wykroku. Kolejna przeszkoda przyniosła im zaskakujący element – świstaka z klockami. Z początku Strad nie wiedział, co ma sobie pomyśleć. Zarżał w stronę figury, spodziewając się jakiejś reakcji albo odpowiedzi, niestety takowej nie otrzymał, toteż zainteresowanie utracił. Skupił się za to na przeszkodzie. Pokonując ją pozostawił spory zapas, nie chcąc zahaczyć kopytem o część zieloną. Znowu wyjechali zakręt, bezpiecznie oczywiście. Po prostopadłym najeździe zbliżyli się do kolejnego szeregu, czyli w gruncie rzeczy dwóch identycznych przeszkód, dość wąskich. Celowali między chorągiewki. Oddał dwa skoki, przy każdym powtarzając utarty schemat – unosił przód, wybijał się z zadnich kończyn, by zaraz wszystkie cztery przyciągnąć mocno do ciała.
Tej trasie z pewnością nie można odmówić zadziwiających elementów, na ten przykład drewnianych zwierzątek ustawionych po prawej stronie przed dwudziestką. Może „projektanci” mieli inny zamysł, ale po prostu przyciągały uwagę, odwracając ją od przeszkody. Na szczęście wyraźne pomoce od zawodnika na powrót skupiły umysł Strada na czekającym zadaniu. Zdążył wybić się w wymierzonym przez Chrisa miejscu. Wyciągnął się nad przeszkodą, kończąc skok miękkim lądowaniem. Pozostały im trzy przeszkody, w tym jeden szereg. Jak dotąd wszystko na czysto, w dobrym stylu. Czasu niestety nie mógł wyliczyć, zresztą nawet, gdyby umiał, nie skupiałby się nad tym, mając przed sobą o wiele ważniejsze i ciekawsze zadania.
Przegalopowali dość długi odcinek trasy (w praktyce zajęło im to tylko chwilkę), by zaraz wspiąć się na pagórek. Kary mocniej zaangażował zad, pchając go pod kłodę. Nie czekają na sygnał, odbił się od ziemi, wkładając w to dość dużo energii. Przefrunął nad jedną z ostatnich przeszkód, tak jak i poprzednio w harmonii ze swoim jeźdźcem. Niemal od razu musieli zebrać się w sobie, bo 22A i B już czekały. Hanowera zaciekawiły twarze wyrzeźbione w pniakach, ale na dłuższą metę po prostu je zignorował. Z gracją przeskoczył oba człony.
Pozwolił sobie na nieznaczne przyspieszenie tempa, zaraz stając „twarzą w twarz” z dwudziestką trójką. Po łydce nastąpiło wybicie. Złożył się, wyciągnął pysk, w powietrzu szastając jeszcze smolistym ogonem. Minęli celowniki w pełnym galopie, słysząc już wiwaty i oklaski publiczności. Po porządnym rozstępowaniu wrócili do stajni.



/zt

Avro Lancaster - 2016-04-30, 10:01

Po opornym przejechaniu łuku, ogier zyskał dogodny najazd na kolejną przeszkodę, oznaczoną numerem dziewięć. Jednak dogodny najazd nie oznaczał zwiększonej chęci pracy, bowiem koń bezustannie usiłował wymigać się od kontynuacji zadania, na wszelkie sposoby sprzeciwiając się jeźdźcowi i prowadząc z nim zaciętą walkę. Nie zwracał uwagi na to w jaki sposób pokonuje kolejne przeszkody, robił to zupełnie od niechcenia, a przynajmniej tak mogłoby się wydawać. Kolejna przeszkoda nie była niczym zaskakującym, czy trudnym, lecz gniady kierował się na nią niechętnie i dziewczyna musiała dołożyć wszelkich starań, by kopytny ostatecznie nie spłynął, a wykonał prosty najazd w ostatnim odcinku. Tym razem zalecił się do rady jeźdźca i odbił swoje cielsko w wyznaczonym miejscu, nawet lekko je wyciągnął, a po chwili już lądował. Jednak owe lądowanie było dość nieprzyjemne ze względu na to, że Avro poruszał się bardzo sztywno i nie starał się równoważyć swojego ciężaru ciała. Stąd też grawitacja przyciągnęła go niebezpiecznie blisko podłoża, co ostatecznie wyprostował. Przemieszczając się w kierunku kolejnej przeszkody, nieco bardziej zainteresował się torem, a więc jego uwadze nie umknęła majacząca w oddali woda. Jej widok nie przestraszył go, lecz nieco zaskoczył - z zupełnie niewiadomych przyczyn. Nie przepadał za wodą i każde zetknięcie z nią nigdy nie było dla gniadego komfortowe, dlatego dobrze, że Anna postawiła na zwiększenie zainteresowania koniem i poprowadzenia go do dziesiątki w bardziej stabilnych pomocach. Mimo wszystko tuż przed skokiem do wody, ogier zawahał się i zamiast wykonać efektowny sus do zbiornika, podreptał chwilę w miejscu, dopiero po dłuższej chwili decydując się na niemrawy skok. Sapnął ciężko, gdy już znalazł się w wodzie i zadarł łeb tak wysoko, jak tylko to było możliwe. Starał się przebrnąć przez tę przeszkodę, nie tracąc resztek fasonu, jednak opór wody zdawał się go męczyć i dręczyć jeszcze bardziej. Wyszedłszy z wody, parsknął przeciągle, na chwilę przyciągając łeb do klatki piersiowej. Niezadowolenie konia oraz stres powodowany samymi zawodami i nie tylko, spowodowały, że najmniejszy drobiazg był go w stanie rozproszyć. Zbyt dużo starań włożył w pokonanie dziesiątej przeszkody, więc teraz jego myśli były jeszcze bardziej rozbiegane i skupiły się na głośnej publiczności. W efekcie ten brak zainteresowania jeźdźcem zakończył się spłynięciem z przeszkody. Niechętnie zawrócił, mocno szarpał przy tym łbem i poruszał się bardzo opornie. Dopiero po całkowitym wyjechaniu wolty odrobinę bardziej się zaangażował i drugie podejście poszło zgodnie z planem. Po impulsie odbił się od ziemi i wyciągając cielsko, sprawnie pokonał przeszkodę, po chwili lądując. Po oddanym skoku chętniej przyśpieszył tempo, nie mając już tak tępych ruchów, choć pewną sztywność nadal dało się w nich wyczuć. Postępując analogicznie, udało u się w nienaganny sposób pokonać jedenastą przeszkodę, która nie wymagała od niego zbyt dużego wysiłku ani poświęcenia, ot kolejna zwykła kłoda.
Do trzynastki prowadził nierówny łuk, który ogier, z pomocą blondynki, wyjechał poprawnie. Właściwie nie stawiał już tak dużych oporów, które mocno wpływałyby również na komfort jeźdźca, lecz wciąż nie emanował szczytem rozluźnienia. Zbliżając się do kolejnej kłody, uważnie się jej przyjrzał, lecz nie panikował, jako że ona również niczym nie straszyła. W wyznaczonym miejscu gniady oderwał się od podłoża, przechodząc w miarę harmonijny skok, zakończony miękkim lądowaniem. Przeszkoda oznaczona numerem czternaście sama w sobie nie była zbyt zadziwiająca, jedynie te kwiatowe elementy odciągały uwagę i nieco rozpraszały ogiera, którego zachowanie już i tak uległo sporej zmianie, zważywszy na to jak postępował wcześniej. Działalność półparad pomogła mu w ponownym skupieniu. Kiedy już je posiadł był przygotowany do skoku, wystarczył więc krótki impuls, sugerujący moment wybicia, by koń bez sprzeciwów wykonał polecenie. Wyciągnął swoje ciało mocno, co zapewniło mu długi skok, powstrzymujący od zetknięcia z przeszkodą. Piętnastka pojawiła się przed Avro stosunkowo szybko. Opierając się na pomocach jeźdźca, sprawnie uporał się z kłodą, identycznie postępując w przypadku szesnastki, łudząco podobnej do poprzedniej przeszkody. Stosując ten sam schemat oraz technikę obydwa ostatnie skoki wyszły znośnie - na pewno dużo lepiej niż te pierwsze. Po lądowaniu koń diametralnie przyśpieszył, gnając do mety wręcz na oślep, jednak i to nie pomogło w odrobieniu straconego czasu, dlatego celowniki przekroczyli ze znacznym opóźnieniem i punktami karnymi.

Po odpoczynku został odprowadzony do stajni i oporządzony.

[zt]

Duran Duran - 2016-04-30, 10:01

I on zaczął lepiej ją wyczuwać, co nie znaczy, że stawał się mniej zaskakujący. Owe "niespodzianki" były wynikiem jego braku doświadczenia, ciężko było od niego wymagać obycia się na parkurze, a co dopiero na crossie, skoro były to jedne z pierwszych zawodów, nie licząc treningów.
Do dziewiątki faktycznie zaczął się skradać w momencie kiedy na horyzoncie zaczęły mu się przebijać owe chabazie, o intrygującym jak dla młodziaka kolorze. Od razu zrobił zaokrągloną szyję zniżając pysk o wiele za mocno i tak dojechałam do przeszkody cały czas jej się przyglądając. Parsknął na kłodę złowrogo kiedy już byli te dwie foule przed, by następnie po sugestiach dziewczyny po prostu "zaatakować" przeszkodę ostatnimi foulami i znów pokonać ją z solidnym zapasem, z przerażeniem obserwując w trakcie skoku to co skakał. Po lądowaniu niespodziewanie przyśpieszył, chętnie oddalając się od tych kwiatuszków.
Kiedy zaczęli zbliżać się do wody zrobił wielkie oczy, raz faktycznie na treningu galopowali po wodzie, ale dalej budziła w nim ona obawy, swoim odbijającym się lustrem dlatego wyczuwalnie skrócił się do niej, czając, a po sugestiach dziewczyny niechętnie dodał w galopie, by praktycznie z zatrzymania wskoczyć do wody - i nie był to zeskok, a wysoki skok do wody, co doprowadziło do utraty równowagi, którą jednak po pierwszych galopie udało mu się odnaleźć. Furcząc galopował do kolejnej przeszkody, topornie galopując po wodzie. Z wody praktycznie wyskoczył, by od razu wyjść z pomocy dziewczyny i zaatakować 11, kierując się jedynie sugestią celowania w środek, czuł, że siedzi w siodle, ale tym razem jakoś po wodzie zagryzł wędzidło niechętnie się skracając.
Po lądowaniu udało jej się go ogarnąć i galopowali do kolejnej przeszkody. Zbliżając się do kłody nr 12 pozostał uważny na jej pomoce, tym razem chętnie korzystając z sugestii do wybicia. Tym sposobem wszedł w idealne miejsce odskoku, pokonując przeszkodę z mniejszym zapasem, dobrze baskilując i uważnie składając przody, by na koniec spektakularnie i wyczuwalnie dla Jess otworzyć zad nad przeszkodą.
Po tak dobrym skoku zwolnił czując, że coś zaczyna mu doskwierać w plecach, kiedy więc dziewczyna dała mu możliwość do zejścia w dół skorzystał z niej, faktycznie nawet lekko podrzucając zad, by pozbyć się intruza czyt. "punktowego bólu". Wreszcie coś odpuściło stąd do 13 już szedł równym, aktywnym tempem pokonując przeszkodę bez problemów ze sporym zapasem ponownie - spowodowanym wciśnięciem tam ponownie jakichś badyli!
Widząc przed sobą czternastkę znów zaczął furczeć patrząc wielkimi oczyma, spinając się i skracając do tej przeszkody. Słuchał się jednak pomocy Jess, dogalopował do przeszkody z zawahaniem przed nią - czego wynikiem było wybicie się z piątej nogi co jednak nadrobił wysokim lotem. Znów dał nura nad przeszkodą, w trakcie lotu uważnie się jej przyglądając.
Po lądowaniu znów uciekł mocnym galopem od niej, by wrócić następnie na pomoce dziewczyny i bezproblemowo, równo dał się podprowadzić do kolejnej kłody, którą skoczył w dobrym stylu, ekonomicznie tym razem. Odreagował szybkim, mało wyczuwalnym bryknięciem, by wyciągnąć się do ostatniej przeszkody.
Wyglądem była podobna do przedostatniej, nie było więc z nią większych problemów w dojeździe, ba, nawet nie trzeba było go przesadnie skracać, by bez problemu pokonał i ją. Po minięciu jej odpowiedział na jej dodanie wpierw ponownym bryknięciem z kwikiem, ale później faktycznym dodaniem do celowników, po których minięciu przeszedł ochoczo do kłusa poparskując i przyjmując pochwały, a następnie korzystając z możliwości odpoczynku opuścili teren crossu.

{zt}

White Chocolate - 2016-04-30, 11:01

Korzystał z jej wskazówek, jedynie czasami pokazując swój kucykowy charakter i stawiając na swoim nawet w wyborze drogi, ale dał się skrócić do dziewiątki pokonując ją płynnym, okrągłym skokiem, wrócił do równowagi korzystając z sugestii dziewczyny przy lądowaniu i nie rozciągając się do kolejnej przeszkody pozostał uważny na pomocach, wchodząc w dobre odbicie nad dziesiątką i pokonując je z mocno zaakcentowanym baskilem, starannie się składając.
Aktywnie galopował do kolejnej przeszkody nie zwalniając do niej, pozostając w korytarzu z wodzy. Cmoknięcie okazało się zbędne jako, że ogier bez większego wahania się pokonał i tą przeszkodę. Ponownie technicznie okazał się bardzo dokładny, pokazując się z tej strony w jak najlepszym świetle, co robiło z niego naprawdę dobry "produkt" hodowlany.
Dojazd do 12 nie był ani trudny, ani skomplikowany stąd po prostu galopował za sugestią dziewczyny do przodu prostą trasą. Zagapił się na bok trasy, ale działanie łydki i przerobienie w pysku wróciło go na ziemię, celując w środek przeszkody dodał ostatnią foulą, pokonując bez problemów i tą przeszkodę.
Na nich teraz czekała sekwencja trze przeszkód na którą postawił ciekawsko uszy. Krzyżak był mu na tyle znany z treningów, że chętnie szedł do niego, bardziej jednak zwracając uwagę na mały rowek za. To zagapienie kosztowało go tupnięciem na członie A, ale za to do rowku po zamknięciu w łydkach nie kombinował już mocno idąc na niego i ze strachu nad dziurą robiąc spory zapas na teoretycznie płaską przeszkodą. 14 w tym ułożeniu była na tyle obyta z okiem ogiera, że do niej szedł równie chętnie co do członu A, płynnie i w dobrym stylu pokonując ostatnią przeszkodę w linii.
Mając chwilę na galop na chwilę zadarł łeb próbując wyjść z pomocy dziewczyny, kiedy jednak mu się to nie udało, po prostu galopował dalej, póki nie pojawiła się przed nimi kolejna przeszkoda. Niechętnie skrócił się, wpierw dobrze reagując na jej skrócenie, by w ostatnich dwóch foulach zaatakować i tą przeszkodą mocnymi, nieco spłaszczonymi ostatnimi foulami, co jednak nie wpłynęło aż tak bardzo na spłaszczenie się skoku.
Kolejny odcinek do przegalopowania, a jego zmęczenie pomału dawało się we znaki, choć nie jakoś wyczuwalnie dla dziewczyny. Widząc przed sobą wodę naprężył się gapiąc się na nią do końca, nie wpłynęło to jednak na jego zawahania, bo chętnie zeskoczył w lustro wody, by następnie pogalopować do 17, którą pokonał na czysto, tak jakby wcześniejszej wody w ogóle nie było.
Widok 18 był dla niego na tyle znany, że dziewczyna nie musiała aż tak mocno go pilnować, gdyż ten typ przeszkód był przyjemny do pokonania. Na łydkę dziewczyny z zamkniętą resztą pomocy zareagował wskoczeniem na strop, gdzie pod dwóch/jednej fouli chętnie zeskoczył z niej galopując dalej.
Wygląd 19 również nie raz pojawił się tu jak i w jego "życiu" jedynie zmęczenie nieco zwolniło jego zapędy. Tym razem bez wyrywania się podszedł w sugerowane przez dziewczynę miejsce wybicia, z którego pewnie wszedł w skok, pokonując ostatnią przeszkodę również na czysto. Dodał na tyle ile mógł do celowników, by po ich minięciu chętnie skorzystać z możliwości odpoczynku i złapania oddechu. Chętnie przyjmując pochwały oddalili się.

{zt}

Nadya - 2016-04-30, 14:50

Została im jeszcze połowa toru. Niestety skurcz jakiego się nabawiła nadal jej dokuczał i nieco dekoncentrował, z czym starała się walczyć. Nakierowała Prescription Boy'a na dziewiątkę, nadal mając ograniczoną swobodę ruchów z czym ani ona ani ogier pewnie zbyt komfortowo się nie czuli. Po tym wszystkim zafunduje Boy'owi porządny masaż, a sobie przystojnego masażystę. Gorzej, że ich tempo było słabe i przekroczą normę. To cały czas martwiło Nadyę i starała się przekonać zangersheide do szybszego tempa, lecz ważniejsze było dla niej skupienie i rozluźnienie konia.
Jedno się nie zmieniło: gdy już dojechali do dziewiątki tempem, na jakie było ich w tej chwili stać, Bravo stworzyła dla dziewięciolatka korytarz z pomocy, mimo skurczu pokonali na czysto tą przeszkodę. Amazonka starała się nie denerwować kolejną: dziesiątką - przeszkodą z wodą. Podczas odcinka trasy, który musieli pokonać, by znaleźć się przy dziesiątce starała się poprawić ich tempo. Przy dziesiątce starannie nakierowała Presc'a na przeszkodę, zamknęła go w pomocach, żeby nie wyłamał się, ani nie spłynął na bok, usiadła w siodło, dodała łydkę, oddała wodze, przeszła do półsiadu walcząc ze skurczem oraz wyciągnęła nadgarstki idąc za ruchem ogiera. Poklepała go po szyi zadowolona z tego, że również dziesiątkę spokojnie zaliczyli. Gdyby tylko ich tempo się poprawiło...Podobno nie można mieć wszystkiego, co z resztą zdaniem brunetki było okrutne, ale prawdziwe.
Ruszyli dalej, kobieta cały czas starała się zwiększyć ich swobodę ruchów i tempo z jakim się poruszali, co odnosiło nikłe skutki. Dotarli do jedenastki, gdzie powtórka z rozrywki - pokonali przeszkodę na czysto. Chociaż tyle - pomyślała Nadya. Mimo wszystko dość równym (chociaż z wiadomych przyczyn za wolnym) galopem ruszyli dalej. Przed dwunastą przeszkodą zamknęła zangersheide w pomocach, nakierowała na środek przeszkody, wróciła w siodło, dodała łydkę, oddała wodze, przeszła w półsiad i wyciągnęła nadgarstki za Boy'em, co zaowocowało tym, że pokonali przeszkodę bez problemów (chociaż nie bez wysiłku). Także trzynastka nie przedstawiała problemów, może nawet trochę poprawili tempo, co zmieniło sytuacji - przekraczali normę czasu.
Podczas dość długiego odcinka trasy pomiędzy trzynastą a czternastą przeszkodą dwudziestodwulatka prosiła ogiera o półparady, żeby nie stracił koncentracji. Przed przeszkodą oznaczoną numerem czternaście zamknęła go w pomocach, zgrabnie usiadła w siodło z półsiadu, wyznaczyła miejsce do wybicia, a gdy Presc się wybił oddała mu stosowną ilość wodzy, uniosła się z siodła, zgrywając z nim w skoku i poszła za jego ruchem. Pokonanie piętnastki wyglądało podobnie, Rosjanka dodatkowo poprosiła dziewięciolatka o więcej siły z zadu i mimo skurczu, który w niewiele mniejszym stopniu ograniczał im ruchy, przelecieli spokojnie nad przeszkodą. Została im jeszcze jedna przeszkoda, więc Nadya niezwłocznie nakierowała na nią swojego wierzchowca. Tak jak z resztą przeszkód i z tą nie mieli problemu. Kobieta odetchnęła. Doprowadziła ogiera na metę, rozstępowała go na rozprężalni, co pomogło pozbyć się skurczu i odstawiła go do stajni, nie zapominając o obiecanym masażu.

zt

Caroline Hathaway - 2016-04-30, 17:54

Po pokonaniu dziesiątki czekał ich długi dystans do jedenastki, kilka mniejszych i jeden większy zakręt. Który udało im się bez większego problemu wyjechać, z racji nie równego terenu, nie pędziła z rudą na trasie. Na kilka foule przed przeszkodą siadła w siodło, dodając łydkę do jej boku, prosząc o wyciągnięcie kroku do przeszkody. Po dojechaniu do niej w odpowiednim miejscu dołożyła kolejną łydkę do boku, wchodząc w półsiad i oddając jej wodzę. Po lądowaniu skierowali się po prostej, w miarę do kolejnej przeszkody numer 12. Z wyglądu bardzo przypominała tą, którą właśnie skoczyli. Przygotowała rudą tym samym sposobem co wcześniej, siad w siodło, rozciągnięcie kroku, dojazd do przeszkody, kolejna łydka odsyłająca do skoku. Po lądowaniu praktycznie od razu skręcili w prawo, teraz jeszcze mocniej ją przygotowywała za pomocą półparad. Kolejna przeszkoda była specyficzna - wodna, spokojnym krokiem galopu doprowadziła ją do tej przeszkody. W odpowiednim do tego miejscu, dołożyła łydki do jej boku, wypychając ją nad przeszkodę i odchylając się w siodle. Po wylądowaniu w wodzie, pokierowała ją na przód, ku szeregowi. Pierwsza z przeszkód zaznaczona członem a, była jednocześnie wyskokiem z wody. Po dojechaniu do owego miejsca, ponownie dodała łydkę do boku, przygotowując się do wyskoku. Przytrzymała ją dość krótko w trasie do członu b, na sam środek przeszkody, bo była dość nie typowa i na kontakcie. W odpowiednim miejscu po dojechaniu do przeszkody, łydka, półsiad i oddanie wodzy. W średnio długim dystansie do 15, podpierała ją na zakrętach pewnie jadąc na przód. Przed przeszkodą kilka foule siadła w siodło, rozciągając ponownie krok rudej. Po dojechaniu do niej, kilka sekund później były już po drugiej stronie przeszkody. Potem spokojny galop do 16, tutaj ponownie na kilka foule przed siadła w siodło, rozciągnęła foule, dojechała, łydka, półsiad i oddanie wodzy. Do siedemnastki kierowały się ponownie spokojnym krokiem, bez szaleństw. Po dojechaniu do przeszkody, ponownie skoczyły ją na czysto i skierowały się do 18. Znowu była to wodna przeszkoda, wiedziała, że klacz sobie poradzi bez problemu. Po dojechaniu do przeszkody, ponownie po łydce wskoczyły do wody przez którą przegalopowały. Po wyjechaniu z niej, przytrzymała mocniej klacz na półparadach, bo 19 była bardzo wąska i nie typowa. Prowadziła na sam środek, po czym standardowo łydka, półsiad i oddanie wodzy. Skierowanie do kolejnego szeregu oznaczonego 20ab. Przeszkody również były dość nie typowe, kobieta siadła w siodło na kilka foule przed, nieco zbierając klacz na siebie. Przy obu członach postąpiła dokładnie tak samo, łydka, półsiad i oddanie wodzy. Z nadzieją patrzyła na koniec, jeszcze tylko dwie przeszkody. Do 21 przeszkody prowadziła ją znowu spokojnym, nie ślimaczym galopem, by pokonać ją w ten sam sposób co wszystkie inne. Dojeżdżając do 22 przeszkody, podobnie jak przed 21 nieco wydłużyła krok klaczy, przeskoczyły jednak ją w ten sam sposób. Potem dojechanie do mety, zwolnienie do kłusa, stępa. Rozstępowanie i powrót do stajni.

z.t

Krugerrand - 2016-04-30, 18:32

Galopując prosto na przeszkodę, przyzwyczaił się już do panujących warunków i śmiało kontynuował przejazd. Tym razem bez oporu reagując na pomoce jeźdźca, dał się "wycofać", uważnie przyglądając się przeszkodzie. Wyglądała solidnie i sprawiała wrażenie ogromnej, co niekoniecznie plusowało. Krugerrand nastawił się już na mocny skok, czego Chris mógł nie wiedzieć. Po takowej krótkiej ocenie dokonanej przez ogiera, wyrwał się o pół fouli wcześniej do skoku, korzystając z zadu jak, z solidnej sprężyny. Wykorzystał swój silny zad, aby posłać obydwojga pewnie nad drewnianym "stołem". Prezentując się z jak najlepszej strony, złożył się nad przeszkodą, mocno rozciągając grzbiet.
Poruszając się pewnie do przodu, postawił uszyska gdy zauważył kolejną przeszkodę na swojej drodze. Cofając się pod zawodnika, wyjrzał tylko prostując nieco łeb, aby uważnie przyjrzeć się przeszkodzie, która nijak nie zrażała go do oddania skoku. Jednak jakie było jego zdziwienie, gdy Niemiec będąc już nad pierwszym członem przeszkody zauważył wodę. Nieufnie stawiał pierwsze kroki, nie do końca wiedząc co napotka na dnie zbiornika. Zdekoncentrował się przez przyglądanie się znikającym kopytom w wodzie, aż wreszcie uniósł łeb zapominając o wszystkim na rzecz przeszkody. Było zdecydowanie trudniej oddać skok, jednak posłusznie przyśpieszając tempo, a może raczej skupiając się na mocniejszym odpychaniu od podłoża, wybił się przelatując nad przeszkodą, by po niej zaraz wrócić do galopowania w wodzie. Wyskakując na brzeg, nieco się zdezorientował, zwłaszcza tą łatwością poruszania się, stąd zawahanie w oddaniu skoku. Mocno wybijając się z zadu, skorzystał mocniej z prawej tylnej kończyny, która chwilę dłużej została na ziemi. Nie mniej jednak holsztyn wyszedł z twarzą i śmiało mógł kontynuować galop na prawo. Będąc utwierdzonym też w tym, że się spisuje przez właściciela, który go pochwalił.
Wszystko jednak nie było takie kolorowe jakby mogło się zdawać, gdyż po pierwszych krokach ogier wyraźnie się spiął. Ów kończyna, niemalże rwała ciemnogniadego. Czuł ogromny dyskomfort, nie przerywając jednak galopu, który stracił mocno na jakości. Sam skurcz długo nie trwał, jednak pozostawił po sobie niesmak, wyraźnie malujący się w oczach Niemca. Przytulone uszy do szyi w końcu wyłoniły się spod grzywy, a sam wierzchowiec zaczął pewniej stąpać na owej nodze.
Patrząc bystrymi ślepiami na przeszkodę nie do końca był pewny czy ma ją pokonać, bowiem nie kierowali się na środek szesnastki. Zastrzygł nerwowo uszami, skupiając się głównie na jeźdźcu, czekając na dalsze wskazówki. Po upewnieniu przez jeźdźca, ogier posłusznie oddał skok, chowając podczas lotu podwozie. Niedługo po tym oddał bardziej płaski, acz daleki skok nad rowem, czyli drugim członem szesnastki.
Zaraz po tym po raz kolejny odbijał się od ziemi, aby zostawić za sobą następną przeszkodę.
Rozluźniając się mocno podczas dystansu, zniżając głowę na ile miał możliwość.
Osiemnastka nie wzbudzała jego zaufania, wręcz przeciwnie ponownie upewniając go w przekonaniu, że to trudna i wielka przeszkoda. To dawało jednak efekt mocnego skoku, który i tym razem taki był. Ciemnogniady ponownie mocno odbił się od ziemi, bezsprzecznie "nokautując" przeszkodę.
Wchodząc w mocne tempo, poparskiwał co jakiś czas, uważnie śledząc mijane metry do następnej przeszkody.
Kolejna przeszkoda okazała się łatwa w porównaniu z innymi, toteż nie było mowy na niepowodzenie. Holsztyn śmiało podszedł do dziewiętnastki mniej chętnie wycofując się na pomoce. Jednak nie kłócił się, będąc już chyba zbyt zmęczonym na dodatkową nic nie wnoszącą walkę. Oddając poprawny skok, chętnie pogalopował dalej.
Widząc dwudziestkę, zaczął nagle zwalniać. Na pierwsze sygnały zareagował niezbyt pozytywnie, podrzucając bardziej przodem w formie buntu, szarpnął dodatkowo pyskiem. Niepokoiło go zarówno niebezpieczne obniżenie terenu jak i woda, która odbijała od swojej tafli światło słońca. Po mniej delikatnym upomnieniu jakim był bat i ostrogi, szarpnął się do przodu mając ostatnie dwie foule poprawne, dzięki czemu mógł oddać jako taki skok.
Ponownie dystans i rozluźnienie ogiera na pierwszym planie. Faktycznie zwolnił szybciej reagując na sygnały Christiana, dzięki czemu odpowiedział w sam raz i pokonał kolejną przeszkodę. Człon za członem znikał za nimi, a para swobodnie dalej brnęła przed siebie już do ostatniej przeszkody.
Cały spocony Niemiec, po raz ostatni w przejeździe postawił uszy i uważnie przyglądał się barwnej przeszkodzie. Poszerzając foulę, dopadł do przeszkody, mocno się odbijając, rozciągnął się nad dwudziestką trójką.
Galopował już do końca, aż wreszcie przekroczył metę gdzie chętnie zwolnił tempo. Opuszczając łeb niemalże do samej ziemi, oddychał głośno z mijającymi minutami uspokajając się.
Finalnie w stajni został sowicie nagrodzony i udał się na zasłużony odpoczynek.
/zt

Nearly Perfect - 2016-04-30, 19:16

Do jedenastej przeszkody czekał ich dłuższy odcinek trasy z kilkoma zakrętami, które dzięki bardziej niż rozważnemu tempu pokonały z łatwością. Właściwie można powiedzieć, że miały szczęście - pomimo początkowego stresu Nearly jeszcze niczym się nie spłoszyła, chociaż wiadomo, że niektóre elementy otoczenia wywoływały u niej obawy. Mimo to była dość spokojna i skupiona. Gdy dojechali do dwunastki amazonka naprowadziła kasztankę na przeszkodę, a po dodaniu łydki, klacz wybiła się, zabaskilowała nad przeszkodą, zgrywając się z Caroline i wylądowała, pokonując przeszkodę na czysto. Ruszyli na bardzo podobną dwunastkę. Przed przeszkodą zgodnie z pomocami selle francais wyciągnęła krok galopu. Zamknięta w korytarzu podobnych pomocy co wcześniej, razem z dwudziestopięciolatką pokonały i tą przeszkodę.
Skręt w prawo i po pokonaniu kolejnego odcinka oczom sześciolatki ukazała się kolejna przeszkoda: z wodą. Mimo półparad od kobiety Perfect przykleiła uszy do potylicy, parskała nerwowo i była bliska paniki, chociaż zetknęła się już z przeszkodami z wodą na parkurach, przy crosie była to całkiem inna bajka. Dzięki zamknięciu w pomocach klacz nie wyłamała przeszkody, chociaż miała na to wyraźną chęć, co więcej po dodaniu łydki wykonała poprawny skok do wody. A skoro wskoczyłą, musiała też wyskoczyć. Caroline poprowadziła ją naprzód na czternastkę, pierwszy człon szeregu. Również utaj kasztanka nie dała plamy i wykonała poprawny skok. Uspokoiła się mając suchy grunt pod kopytami. Dojechały do nieodległego drugiego członu, gdzie Nearly została nakierowana na środek przeszkody, reagując na łydkę wybiciem i płynnym przeskoczeniem 14B.
Ruszyły dalej na piętnastkę, utrzymując równe, rozsądne tempo. Z jednej strony przynajmniej w ten sposób kasztanka oszczędzała siły na przeszkody. Wyciągnęła galop przed piętnastką, którą spokojnie przeskoczyła. Kontynuowały spokojnym galopem do szesnastki, gdzie kolorowowłosa znowu stworzyła dla niej korytarz z pomocy. Przed przeszkodą selle francais wyciągnęła galop, oderwała przody, a potem tyły na sygnał, wyciągając się nad przeszkodą i zgrywając z kobietą, po czym spokojnie wylądowała.
Nadal kontynuowały spokojny, rozsądny galop, którym dojechały do siedemnastki, pokonanej w podobny sposób. Nie był to jednak koniec wrażeń, przed nimi była kolejna przeszkoda z wodą, na której widok sześciolatka znowu się spięła, jednak mniej niż poprzednio i przy zdecydowanych pomocach od kobiety nie tylko nie spłoszyła się, ani nie wyłamała, ale na czysto pokonała przeszkodę lądując w wodzie. Dalej pojechały na czekające je jeszcze przeszkody. Przy dziewiętnastce stosując się do pomocy od kolorowowłosej wydłużyła galop. Kobieta nakierowała ją na środek dziewiętnastki, którą po dodaniu łydki Nearly spokojnie pokonała. Czekał je teraz kolejny szereg 20AB. Nakierowana na pierwszy człon, skupiona klacz reagowała właściwie na pomoce, co zakończyło się udanym skokiem. Skróciła krok przed bliską 20B, którą także płynnie pokonała. Trzeba przyznać, że cały czas była dość spokojna, nie roznosiła jej energia. Może był to efekt spokojnego tempa.
Zostały im dwie przeszkody: 21 i 22, które również pokonały bez problemów nie do przeskoczenia, kończąc cross na czysto, jednak w zachowawczym tempie, które sprawiło, że chociaż mieściły się w normie, to ich czas nie był wybitny. Caroline ją rozstępowała i odstawiła do stajni, gdzie selle mogła odpocząć.

zt

Pandemonium - 2016-04-30, 20:22

Rzeczywiście jemu również ten odcinek trasy się dłużył, ze względu na tempo, które chętnie by zwiększył. Ale - wystrzeliłby jak petarda, a potem doczołgałby się do mety na oparach energii. Nie było to rozsądne, dlatego Pandemonium stosował się do tempa narzuconego przez Caroline, chyba tylko dlatego, że to były zawody, a nie zwykły trening, na którym wyczyniałby swoje dziwy. Więc chwilowo współpracował z amazonką.
Tak czy inaczej dotarli pod jedenastkę. Nie kombinując dojechał do przeszkody wyciągniętym, nader spokojnym galopem. Po wybiciu wyszedł nad przeszkodę, płynnie i bez większych problemów ją pokonując. Ruszyli dalej na dwunastkę, bardzo podobną przeszkodę, którą również współpracując z Caroline pokonał na czysto.
Po pokonaniu odcinka trasy zbliżyli się do trzynastki. Karosz nie okazał strachu, czego można się bylo po nim spodziewać przy przeszkodzie z wodą. Wprost przeciwnie, nie wypadając z rytmu, nie spływając na bo odważnie ruszył do przeszkody zamknięty w pomocach. Po dodaniu przez dwudziestopięciolatkę łydki wybił się spokojnie, z zapasem, zgrywając z kolorowowłosą w skoku. Następnie czekał ich szereg. Ogier spokojnie przeciął zbiornik wodny, kobieta nakierowała go na 14A, którą pokonał spokojnie. Nadal współpracując z amazonką, już na suchym lądzie ruszył na drugi czlon, dodatowo skupiony i zmotywowany. Jak każdy koń potrzebował treningu, żeby robić postępy, spompować z siebie energię i w jego przypadku uprzykrzyć życie swym jeżdżcom. Zawody to inna sprawa - tu właściwie się starał, w koncu musiał utrzymać swoją reputację, nawet jeśli dyscyplina w jakiej startował była już inna. Dzięki tej motywacji i współpracy również drugi człon nie przedstawiał dla nich problemu.
Kawałek trasy i kilka skrętów dalej znaleźli się przy piętnastce. Anglik galopował spokojnym, zachowawczym galopem, który oczywiście w jego postrzeganiu był za wolny, jednak nie szarpał się w tej, ani w żadnej innej kwestii z dosiadającą go kobietą. Przed piętnastką wyciągnął galop, a trzeba przyznać, że chociaż nie był on taki szybki, nie był też w centrum uwagi, był efektowny. Caroline zamknęła go w pomocach, a gdy dała mu łydkę do wybicia, sześciolatek dynamicznie oderwał się od ziemi, zawisł nad przeszkodą, ładnie baskilując i zgrywając się z Caroline w skoku. Po pokonaniu piętnastki ruszyli dalej tym samym tempem. Pobliska szesnastka też nie stanowiła dla nich problemu, pokonali ją na czysto. Przy siedemnastce jak zwykle zamknięty w pomocach wyciągnął swój efektowny i płynny galop, potem dwudziestopięciolatka odesłała Demona do skoku, dodając łydkę. I tym razem pokonali przeszkodę na czysto.Osiemnastka była kolejną przeszkodą z wodą, którą jednak kary przyjął podobnie jak poprzednią: ruszył na nią odważnie. Tak jak przy trzynastce faza lotu zakończyła się spokojnie lądowaniem i pokonaniem osiemnastki na czysto. Dziewiętnastka była blisko. Amazonka dokładnie go nakierowała na tą specyficzną przeszkodę, z którą jednak nie miał problemów. Po sygnale do wybicia oderwał się od ziemi, układając w locie i zgrywając z Caroline.
Po odcinku trasy, który pokonali tym samym (za) spokojnym galopem dotarli do ostatniego szeregu, złożonego z dwóch bliźniaczych, wąskich przeszkód. Nakierowany dokładnie na 20A wydłużył przed nią foule i skupiony pokonał na czysto. Był jeszcze bardziej skupiony przed 20B, co zakończyło się tak jak można się było tego spodziewać. Czekał ich dłuższy odcinek przed przeszkodą oznaczoną numerem dwadzieścia jeden. Galopował równo, aktywnie, ale stosując się do narzuconego tempa. Przed 21 dwudziestopięciolatka znowu zamknęła folbluta w korytarzu z pomocy, w których doprowadziła go do miejsca wybicia. Zgodnie z tymi pomocami Pandemonium wybił się z zapasem, współpracując z kobietą. Znajdująca się kawałek dalej przeszkoda numer dwadzieścia dwa również nie stanowiła problemu. Pokonalij ą na czysto. Byłą to ostatnia przeszkoda. Kawałek dalej przekroczyli metę. Chociaż powinien być zmęczony był jeszcze bardziej nabuzowany - taka jego specyfika. Kobieta go rozstępowała i odprowadziła do stajni

zt

Prescription Boy - 2016-04-30, 22:05

Oj ta, skoro tylko połowa toru to chyba dadzą radę nie? Rudy też odczuwał pewien dyskomfort, jednak starał się wypaść dobrze i brnął do przodu. Mieli trochę czasu by dojść do siebie, bo do dziewiątki był kawałek trasy. O tak masaż koniecznie, po dojechaniu do przeszkody, ogier z lekką sztywnością, ale na czysto ją przeskoczył. Do dziesiątki, która była dość nie typową, bo wodną przeszkodą był stosunkowo krótki najazd. Ogier nie panikował, nie denerwował się, a spokojnie jechał na przód. W odpowiednim miejscu odbił się od podłoża, złożył i wyciągnął w locie, by z pluskiem wpaść do wody. Spokojnie przegalopował zbiornik wodny, by zaraz znowu znaleźć się na brzegu i pogalopować do 11. Tutaj również, koń nie miał żadnych problemów z podniesieniem cielska, w fazę skoku. Równym galopem ruszyli dalej w kierunku 12. Po dojechaniu do przeszkody ponownie odbił się od podłoża, złożył i wyciągnął w locie, by po wylądowaniu pogalopować dalej. Nieco zeszło im na galopie do 13, jednak i tą przeszkodę skoczyli na czysto, bez problemów. Mimo ich usilnych starań nadrobienia czasu, pewnie i tak będą poza normą. Co poradzić? Po dojechaniu do przeszkody, bez trudu odbił się od ziemi, by powtórzyć cały proceder z wcześniejszych skoków. Zostały im tym samym dwie przeszkody. Do 15 był krótki najazd, ale szybko go pokonali, przy mocniejszym zadzie, dojechali do niej i skoczyli ją na czysto. Po dojechaniu do ostatniej 16 i tą na szczęście skoczyli na czysto, ogier jakby też odetchnął z ulgą. Po przekroczeniu lini mety, potem się rozstępował i wrócił do boksu.

z.t

Angel's Wings - 2016-04-30, 22:29

Trzymając się ustalonego przez Jessie tempa ochoczo kroczył przed siebie, w stronę szeregu oznaczonego jako 8AB. Jessie poprowadziła Angela na pierwszy człon, zamkniętego w pomocach, dzięki którym pokonał cały szereg bez jakichś większych trudności. Na razie wszystko szło, przynajmniej w odczuciu siwka dobrze, a on był skupiony i zdecydowanie nie bał się, czasami dziwnie wyglądających przeszkód. Chętnie przyśpieszył w drodze na dziewiątkę, nie szalejąc jednak jakoś bo potrzebował sił na później. Zbliżając się do przeszkody dostosował tempo, współpracując z brunetką, która naprowadziła go na wąską przeszkodę. Gdy w odpowiednim miejscu dodała mu łydkę ogier zaraz wybił się, ładnie złożył w skoku zgrywając się z amazonką i bez problemu wylądował. Chociaż skakanie zawsze przynosiło mu radość był spokojny i skupiony, by jak zwykle dać z siebie więcej niż norma przewidywała. Przed nimi wyrosła identyczna dziesiątka, którą w podobny sposób, płynnie pokonali.
Skręcił lekko w prawo idąc za trasą, kierując się na dalsze przeszkody, nadal utrzymywał dobre i równe tempo niezbędne przy crossie. Rzeczywiście ani jedenastka ani dwunastka nie obudziły w nim większych obaw. Bez większego problemu przeskoczył najpierw pierwszą, potem drugą nie zwalniając.
Na krótką pochwałę w postaci klepnięcia po szyi ogier zareagował zadowolonym parsknięciem, jeszcze bardziej umotywowany przed trzynastką. Stosował się do narzuconego przez brunetkę tempa,zwalniając nieco w porównaniu z wcześniejszym odcinkiem trasy. Rzeczywiście trzynastka budziła w nim pewne obawy, jednak nie na tyle by miał się wyłamać, zwłaszcza, że był zamknięty w pomocach. Dlatego, gdy otrzymał od dwudziestotrzylatki wyraźną łydkę wybił się i wylądował w wodzie. Dodając w galopie przekroczył zbiornik, kierowany przez Irlandkę na przeszkodę 14B. Współpracując z nią poszedł za jej pomocą przy wyskoku dodatkowo angażując zad i odciążając przednie kończyny. Będąc już na stałym lądzie ruszył dalej żwawym galopem na 14B, drugi człon, który również pokonali na czysto. Dojeżdżając do piętnastki wszystko wyglądało podobnie: oldenburg współpracował z kobietą i był skupiony. Podczas pokonywania przeszkody idąc za pomocami od Jessie wybił się z siłą z zadu, pokonując również piętnastkę.
Odcinek do szesnastki pokonali utrzymując tempo, co dla dwunastolatka nie stanowiło problemu, podobnie z resztą jak zbliżająca się przeszkoda, którą przeskoczył na czysto, dzięki pomocom od właścicielki.
O ile jak dotąd odważnie szedł na przeszkody, o tyle zbliżając się do siedemnastej zaczął zdradzać nieufność i obawy przed jej przeskoczeniem, przez co trochę mimowolnie zaczął się skracac. Mimo interwencji Jessie i zamknięcia w pomocach Aniołek wyłamał przeszkodę, co w jego wypadku było złym znakiem i sprawiło, że jego ustawienie poszło się.. ehmm trafił szlag. Przyklejając uszy do potylicy pokornie przyjął karę i znowu przyspieszył, nawracając na tą samą przeszkodę. Speszony wcześniejszym niepowodzeniem mimo wszystko tym razem się nie wyłamał, co też w dużym stopniu Jessie mu uniemożliwiła. Rozchmurzył się po krótkiej pochwale i spuścił łeb, gdy kobieta dała mu tą możliwość. Wykorzystał odcinek między przeszkodą siedemnaście i osiemnaście żeby się pozbierać i dodatkowo umotywować, w czym brunetka też mu pewnie pomogła. Zanim przeskoczyli osiemnastkę - kolejną przeszkodę z wodą - uszy siwego odkleiły się od grzywy, a on był gotowy na nowe wyzwania. Przegalopował przez zbiornik na spotkanie dziewiętnastki, przy której na szczęście nie zatrzymywali się dłużej, bo pokonali ją za pierwszym razem.
Ruszyli dalej, dwunastolatek nadal aktywnym, równym galopem. Chociaż zmotywowany do dalsze pracy, nadal ciążyło mu trochę wcześniejsze potknięcie w postaci wyłamania, dalej jednak starał się dawać z siebie 200% normy. Szereg 20AB były to dwie identyczne wąskie przeszkody, które jednak nie budziły obaw Skrzydlatego. Dlatego po naprowadzeniu go prosto w środek przez brunetkę, siwek w obu przypadkach w wyznaczonym miejscu wybił się, zgrywając z Jessie i pokonując spokojnie szereg.dając daleki skok, który pozwolił mu pokonać przedostatnią
Miał jeszcze zapas sił, więc ochoczo przyśpieszył (chociaż gdyby nie miał też by przyspieszył) przed przeszkodą dwadzieścia jeden. Dojeżdżając do wspomnianej przeszkody wybił się z mocnym zadem oddając daleki skok, który pozwolił mu na czysto pokonać przedostatnią z przeszkód. Podobnie było też z następną, ostatnią przeszkodą. Po minięciu celowników bez sprzeciwu przeszedł do niższego chodu, wybiegał się na dzisiaj. Po przejściu do stępa i w końcu zatrzymania Jessie zsiadła z jego grzbietu i oddała w ręce pracownika, który się dalej nim zajął, rozstępował i odprowadził do stajni.

zt

Mistrz Gry - 2016-09-05, 08:18
Temat postu: Alexander Wine & De Cassino
ALEXANDER WINE & DE CASSINO - NOVICE



68; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy.

32; Upadek; upadek konia ma miejsce, kiedy jego biodro i łopatka dotknęły jednocześnie podłoża lub przeszkody i podłoża. eliminacja

Opis
Wałach od początku sprawiał wiele problemów. Był wyraźnie spięty i nerwowy, często odmawiał ruchu naprzód, tudzież wspinał się, stawiając jeźdźcowi opór. Na trasie wcale nie wyglądało to lepiej - Alexander ciągle musiał pilnować tempa i pchać De Cassino do przodu, a takie wahanie ze strony konia nigdy nie było bezpieczne na crossie. Nic dziwnego, że pokonując człon 5b wreszcie doszło do nieszczęścia - wałach zahaczył o przeszkodę przodami, przez co stracił równowagę. Jeźdźca wyrzuciło z siodła, lecz Cassino upadł tuż po nim, mało przyjemnie przygniatając mu nogę. Oboje na pewno powinni skorzystać z opieki medycznej, bowiem gniady wyraźnie kulał po wypadku. /kontuzja/


Mistrz Gry - 2016-09-05, 08:33
Temat postu: Nadya Bravo & Prescription Boy
NADYA BRAVO & PRESCRIPTION BOY - NOVICE



35; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała. Przekroczenie normy czasu + 2,8 pkt karnego

59; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.

Opis
Przy zeskoku (5a) ogier zawahał się, ostatecznie jednak oddając skok. Poskutkowało to jednak dość bolesnym naciągnięciem mięśni, które dokuczało mu przez kolejne minuty. Ostatecznie parze udało się ukończyć cross, lecz poza normą czasu.


Mistrz Gry - 2016-09-05, 08:44
Temat postu: Elizabeth White & Fabiola
ELIZABETH WHITE & FABIOLA - NOVICE



1; Zranienie konia; koń ulega zranieniu podczas przejazdu.
a) nie wymaga interwencji weterynarza, możliwość kontynuowania przejazdu

3; Zranienie konia; koń ulega zranieniu podczas przejazdu.
a) nie wymaga interwencji weterynarza, możliwość kontynuowania przejazdu

Opis
Chociaż Elizabeth ukończyła trasę z pozytywnym wynikiem, nie ominął jej stres. Komisja zauważyła bowiem na ciele konia krew i po przejeździe poddała Fabiolę pilnej kontroli, czy aby przypadkiem nie doszło do nadużyć względem konia... Na szczęście skaleczenia, które "zdobyła" siwka, były niegroźne i najpewniej powstały podczas pokonywania żywopłotów lub uderzenia się w skoku, niekoniecznie o przeszkodę.




Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group