Jessie - 2017-04-22, 21:12 Po zakończeniu pierwszej rundy, została na miejscu czekając, aż być może znajdą się chętni do rozegrania kolejnej. W międzyczasie wypiła pierwsze piwo do końca i poszła po drugie, by w drodze powrotnej ogarnąć paru ludzi do gry. Kiedy wszyscy zasiedli w kole, pierwsza osoba zakręciła butelką; już pierwsze wyzwanie było "mocne", więc gdy za drugim razem butelka wskazała właśnie na nią, była już gotowa na usłyszenie równie interesującego pytania. Słysząc jego treść, odruchowo uśmiechnęła się kątem ust, w ten charakterystyczny dla siebie sposób, nie zdradzający absolutnie niczego. Zaraz westchnęła cicho i nie zwlekając dłużej z odpowiedzią, odezwała się. - Pierwszego tak, obecnego nie - miała ku temu swoje powody, ale nie pytana nie rozwinęła swojej myśli i po prostu zakręciła butelką, która tym razem wskazała na Briana. Brunetka rzuciła mu wyzwanie, które powinno zapewnić rozrywkę wszystkim zebranym. - Wypij piwo stojąc na głowie. Pomożemy Ci - zapewniła mężczyznę z rozbawieniem i jeżeli podjął się wyzwania, poprosiła grającego z nimi Marcusa o pomoc w utrzymaniu Briana w określonej pozycji .
/Nie chciało mi się przelogowywać już, więc macie z Jess ;d.Seth - 2017-04-22, 21:47
Ruth napisał/a:
....
Odebrał od niej zimne piwo i zimny sok. Na razie postawił je na piasku, bo chciał rozstawić swój namiot. Buziak w policzek całkiem go zaskoczył i zbił z pantałyku Na sekundę Seth zamarł, a ponieważ nie był wtedy w stanie wyartykułować dźwięki odpowiedział Ruth uśmiechem, po czym odwrócił się, niby sięgając po coś, w obawie, że na jego policzkach wykwitną rumieńce, które nie pasowały i w zasadzie nie powinny występować u trzydziestoletniego mężczyzny.
- Hm.. dziękuję? -powiedział, cały czas z lekkim uśmiechem na twarzy, gdy nazwała go "miłym i przystojnym" sąsiadem. Nie podglądał jej tylko zabrał się za rozbieranie swojego namiotu, a gdy ten stanął tuż obok namiotu kobiety Seth zostawił tam swoje rzeczy i sok - na później. Nie musiał się przebierać, bo przecież przyjechał w zwyczajnych, wygodnych ciuchach.
On też zauważył grupę osób przy ognisku, jednak jakoś mu się nie paliło by do nich dołączyć.
- W życiu byś mnie na to nie namówiła. - zastrzegł. Co prawda ostatnio Seth miał tendencję wznoszącą ale nie na tyle, by dzielić się przy takiej zabawie informacjami o sobie, lub zdobyć się na wykonanie jakiegoś zapewne zawstydzającego zadania.
Jestem pewna, że Ruth nie jest go w stanie zanudzić, ale nawet jeśli udałoby jej się to zrobić, to i tak byłaby lepsza perspektywa niż siedzenie w namiocie, lub w towarzystwie kompletnie obcych mu osób.
- Nie mam nic przeciwko. - odpowiedział na jej propozycję, po czym otworzył swoje piwo, żeby go trochę łyknąć.Brian - 2017-04-22, 22:36 - Lubię iść za impulsem. - odpowiedział na jej pytanie, zadane tonem nieco złośliwym i wzruszył barkami, niczym niewiniątko. Zapewne zajęli wolne miejsca przy ognisku i dlatego nie siedzieli obok siebie. Kiedy gra się rozpoczęła i butelka poszła w ruch wyłapał spojrzenie Nicole. Posłał jej uśmiech znów próbując wyglądać na niewiniątko, po czym uniósł butelkę z piwem, sugerując jej, że po prostu jest za trzeźwa i musi z tym coś zrobić. Nawet nieduża dawka alkoholu mogła podziałać ośmielająco.
Prawdopodobnie było to nieuniknione. Po tym jak Jessie odpowiedziała na pytanie i zakręciła butelką, korek wskazał jego, po czym usłyszał swoje wyzwanie W pierwszej chwili uniósł brwi wątpiąc, czy mu się to uda, ale jak najbardziej miał zamiar podjąć się zadania.
- Skoro pomożecie. - odpowiedział, prosząc o pomoc zapewne znajdującego się obok Marcusa, który miał go utrzymać w pozycji, kiedy on będzie żłopał piwo. Następnie przeszedł do realizacji wyzwania. Postawił w dogodnym miejscu butelkę, po czym wsparł się najpierw na rękach, by stanąć na głowie, w czym miał mu pomóc chłopak Nie czuł się zbyt komfortowo, gdy już mu się udało więc przeszedł do dzieła. Chwycił swoją butelkę piwa, która stała w zasięgu jego ręki i przechylił ja, by wypić jej zawartość. Przekonał się, że nie jest to takie proste, gdy stoi się na głowie i koncentruje na tym, by nie stracić równowagi. Ostatecznie jednak nie stracił równowagi i po wypiciu zawartości butelki znów podparł się rękami by wrócić do wcześniejszej pozycji. Dodatkowo ukłonił się i pokazał pustą butelkę, po czym podziękował Marcusowi za pomoc i z ulgą klapnął na ziemię i zakręcił butelką. Kiedy butelka kręciła się, by wskazać kolejną ofiarę Brian zajął się wytrzepywaniem piasku z włosów. Na butelkę piwa, którą miał w zapasie spojrzał na razie z niechęcią.Mistrz Gry - 2017-04-22, 23:03
PRAWDA CZY WYZWANIE?
RUNDA 3:
Marcus (1) -> Nicole (2) -> Naomi (3) -> Melanie (4) -> Jessie (5) -> Brian (6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Marcus ma po swojej prawej Nicole, a po lewej Briana.
LOSOWANIE #2 Butelka zakręcona przez Briana po kilkunastu obrotach ponownie wskazała na jego osobę. W takich sytuacjach zwykle podejmowało się kolejną próbę, i tak było też następnym razem... ale butelka uparcie wskazywała na mężczyznę, wybierając jego osobę aż cztery razy, co już zmusiło go do ponownego zagrania. Uczestnicy wybrali mu wyzwanie, które polegało na wypiciu przygotowanej przez nich mieszanki alkoholi i innych napojów. Niby nic dużego, ale skutki tego w połączeniu z wypitym piwem (a wypite w tej pozycji dużo szybciej uderza do głowy!) mogą być ciekawe... Osoba: Brian.
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Wypij tajemniczą miksturę (mieszankę alkoholi i napojów) przygotowaną przez uczestników.
/Teraz byłoby dobrze, żeby inni grający coś o tym napisali .Nicole - 2017-04-23, 08:03 Czuła się nieco nieswojo, prawdopodobnie dlatego, że tak na dobrą sprawę znała jedną osobę, i nawet nie było jak pogadać. Jess znała jedynie z widzenia, z zawodów i oczywiście ze stajni, jednak poza tym nic. Rozglądnęła się krótko po towarzyszach gry, unosząc butelkę z alkoholem do ust. Duszkiem upiła spory łyk, obracając przy tym nadal smażącą się kiełbaskę. Jeszcze trochę jej brakowało, z czego Nicole była wyraźnie zadowolona. Jakoś nie miała ochoty teraz jeść.
Widząc jak korek butelki zatrzymuje się, wskazując Briana mimowolnie się wyszczerzyła. Zapewne kąciki ust powędrowałyby jeszcze, słysząc wyzwanie, jednak to byłoby już niemożliwe. Stania na głowie w wykonaniu Anglika, jakoś nie mogła sobie wyobrazić, więc gdy tylko wstał, obróciła się bardziej w jego kierunku. Bezczelnie się szczerząc oglądnęła cały pokaz, wręcz dusząc się ze śmiechu, widząc minę Briana kiedy spojrzał na kolejną butelkę. Czyżby tak szybko mu się odechciało? :D
Upijając kolejny spory łyk, dostrzegła korek co chwila padający na jedną właśnie osobę - jej znajomego. Wspólnymi siłami wymyślili zadanie, z którego była podwójnie zadowolona. Uno - ta jak mu odpowiedziała, będzie miała szanse go upić, nie on ją. Dos - niech ma za swoje, idealna szansa, żeby potem móc się z nim oto droczyć.
Dość szybko zaproponowała dolewkę swojego piwa, czyli mocno cytrynowego. Samo w sobie było dobre, jednak w pomieszaniu z innymi mogło stanowić mieszankę ciężką do wypicia. Tak na przykład wyobraźcie sobie piwo mocno cytrynowe, pomieszane z jakimś gorzkim ochydztwem i czymś tam jeszcze. Ble.Ruth - 2017-04-23, 20:29
Seth napisał/a:
....
Jego odpowiedź tym bardziej ją zadowoliła. Nie chciała być złośliwa, ale zawsze gdzieś tam przypadkiem się jej wysmykało. Chciała mu tutaj odpowiedzieć czymś bardzo zawstydzającym, lecz powstrzymała się jedynie do lekko złośliwego uśmieszku. Prędzej czy później i tak się o nim wszystkiego dowie, choćby miała go stalkować.
-Ja tam mogę odpowiadać i zrobić wszystko!-Chwyciła butelkę piwa i upiła łyk po czym wybuchła śmiechem, całe szczęście po tym jak alkohol spłyną do jej gardła.
-No może prócz picia słonej wody i zdejmowania bielizny. Tak, takie zadanie nie wyszły mi na dobre.-Przytaknęła sama sobie i uśmiechnęła się do niego przyjaźnie wstając z miejsca. Skoro wyraził chęci, to trzeba to zrealizować. Podeszła do niego i dała mu lekkiego kuksańca w bok następnie uniosła brew wskazując drogę wzdłuż brzegu morza. Romantycznie nie?
A co do rumieńców u trzydziestolatka, to były one bardzo mile widziane. Przecież to takie urocze <3. Nie chciała jednak wyjść na pseudoromantyczkę z filmów ,,High School Musical'' bo już prędzej jej było do Greya z romantyzmem. I zakładam, że poszedł za nią dlatego, by nie utrzymywać spaceru dalej w ciszy potarła zmarźnięte nocną bryzą dłońmi i zerknęła w jakąś pustą przestrzeń.
-Mama zabiera siostrę do nich. Już nikt nie będzie mnie budził o trzeciej i prosił o ciepłe mleko.-Mimo całkiem pozytywnej wiadomości w jej głosie słychać było lekki zawód. Wbrew pozorom opieka nad dzieckiem było jej formą otworzenia się na świat. Gdyby nie siostra nie poszłaby wtedy do Dekompresji a siedziała nad stertą papierów. Właśnie ta mała wredota przekonała ją do zostawienia pokoju z kwiatami, który kobieta miała zamiar opróżnić i wynająć. Dodatkowo, ten temat był dla niej śliski ze względów ''ojca'' dziewczyn, lecz o tym to nawet lepiej nie wspominać. Wybrała ten tok rozmowy, bo nic innego nie wpadało jej do głowy prócz zadawania mężczyźnie pytań. Cóż, ona nie obawiała się podjąć ciężkiego dla niej tematu - każdy potrzebuje się wygadać.Jennifer Frost - 2017-04-23, 22:52 Słowa przyjaciela wcale jej nie uspokoiły. Niby wiedział, niby pamiętał, ale od samego początku zabawy nie miał najmniejszych oporów by wlewać w siebie kolejne kieliszki wódki. Postanowiła jednak nie wiercić mu dziury w brzuchy i dać Shawnowi szanse się wykazać. Gra toczyła się dalej, a niebieskooka tylko co jakiś czas zerkała na Rhysa, będąc lekko zaskoczona faktem, że ten w ogóle się nie udziela. Oczywiście było to pozytywne zaskoczenie, bo przez chwilę nawet jej się wydawało, że naprawdę chce dotrzymać rzeczonego słowa i zwyczajnie odpuścił. Z tego wszystkiego nie zauważyła nawet jak nerwowo strzela palcami, a może nie chciała tego widzieć? W danym momencie liczył się głównie fakt, że brunet nie pił, dzięki czemu Jenny mogła ze spokojną głową skupić się na pozostałych graczach. Nie to żeby jakoś szczególnie chciała zapamiętać ich z życia wzięte fakty, ale chciała po prostu być na bieżąco.
Robiło się coraz później, a długie godziny w siodle potęgowały efekt ogólnego zmęczenia, które dopadało każdego po kolei. Frost trzymała się całkiem nieźle, ogrzewana przez płomienie ogniska no i oczywiście alkohol, który tego wieczoru w siebie wlała. Gdy Aaren wraz z Tonym zadecydowali o powrocie do ich domku, mruknęła w ich kierunku jedynie krótkie cześć i dopiła resztkę piwa, które w dalszym ciągu spoczywało w jej łapkach. I gdy mogłoby się wydawać, że nie stanie się już dzisiaj nic, co wyprowadziłoby ją z równowagi, Shawn wrócił do żywych. Posłała mu jedynie krótkie spojrzenie, póki co nie komentując, ani nie ujawniając faktu, że wcale nie ma na tyłku jakiegoś słoneczka. Jeszcze przez chwilę miała nadzieję, że nawet gdy poprawna odpowiedź zostanie podana, to mężczyzna po prostu odmówi wypicia tego cholernego shota. Tak się jednak nie stało. Pomimo znaczącego spojrzenia, które Jennifer natychmiast posłała przyjacielowi, ten wlał w siebie kolejną dawkę procentów. W tym samym momencie dziewczyna poczuła się zawiedziona, wkurzona i straciła resztki chęci, by uczestniczyć w tym zbiorowisku.
- Idę do namiotu, baw się dobrze - rzuciła oschle w kierunku Rhysa, kompletnie nie zważając na pozostałych graczy. Zacisnęła ze złości szczękę, wsunęła dłonie w kieszenie kurtki i odeszła od ogniska. Nie poszła jednak spać, a zatrzymała się w połowie drogi i przycupnęła na jakiejś skale, wyciągając paczkę fajek i zapalniczkę. Sprawnie odpaliła jednego papierosa, mocno zaciągając się kojącym dymem.Shawn - 2017-04-23, 23:30 - Racja - przyznał Aidenowi, powstrzymując cisnący się na twarz uśmiech. Oczywiście ów wyraz zadowolenia był efektem świadomości, że lada moment znów przyjdzie mu sięgnąć po kieliszek, czego już nie mógł się doczekać. Shawn był w tym momencie zupełnie niczym dziecko, które niecierpliwie oczekuje na otrzymanie nowej zabawki czy jakichś słodyczy, ale już z pewnością, że na pewno osiągnie ten cel.
- Tatuaż mam, ale przedstawia dwie kropki jako oczy i uśmiech - wyjaśnił krótko, w tym samym momencie bez jakichkolwiek oporów sięgając po shota, którego wlał w siebie mimo nieprzychylnego spojrzenia przyjaciółki. W tej chwili zupełnie ją zignorował i robiłby to dalej, gdyby dziewczyna nagle nie wstała. Wówczas niechętnie podniósł swoje spojrzenie, uważnie przyglądając się jej wściekłej minie. Shawn wydawał się przy tym nad wyraz spokojny, lecz spokój ten natychmiastowo przerodził się w niezadowolenie, a to za sprawą uszczypliwości Jennifer oraz jej odejścia. Doskonale wiedział, dlaczego tak się zachowała i co tak bardzo ją zdenerwowało i chociaż początkowo nie zamierzał się tym szczególnie przejmować, to teraz zmienił zdanie. Marszcząc brwi bez słowa odprowadził ją wzrokiem, a gdy zniknęła z zasięgu jego widzenia, westchnął najciężej jak tylko mógł. Ukradkiem zmierzył zebrane w pobliżu twarze, mając szczerą nadzieję, że nikt nie podejmie tematu odnośnie tego krótkiego spięcia. Na szczęście nikt nie zdecydował się na taki ruch, co przyniosło mężczyźnie częściową ulgę. Długo zastanawiał się czy powinien iść za Jennifer, czy pozwolić jej na ochłonięcie w samotności, ostatecznie wybierając tę pierwszą opcję. Naprawdę nie chciał, żeby to wszystko tak wyszło, ale pokusa sięgnięcia po alkohol była silniejsza. Nie potrafił nad tym panować, z czego zdawał sobie sprawę, ale nie przyznawał się do tego przed nikim innym, każdemu wmawiając, że wszystko jest w porządku. W rzeczywistości nic nie było w porządku, a brunet wymagał pomocy specjalisty, lecz nie chciał tego, samemu do końca nie wiedząc skąd ta niechęć wynikała. Przez tę niewiedzę zaczął sobie wmawiać, że tak po prostu jest mu dobrze i trzymał się tego.
Podjąwszy decyzję wstał od ogniska i rzuciwszy towarzystwu krótkie pożegnanie, ruszył dokładnie tą samą trasą, co przyjaciółka. Liczył na to, że jeśli nie zastanie jej w namiocie to chociaż w jego pobliżu i tak też się stało. Na miejsce dotarł z pewnym opóźnieniem, bowiem alkohol odrobinę upośledzał jego ruchy. Wprawdzie nie wypił wiele i z początku zarzekał się, że wytrzyma długo, ale zmęczony organizm szybciej i bardziej przyswajał procenty, o czym brunet właśnie się przekonywał. Dostrzegłszy niebieskie włosy wypuścił głośno powietrze, zaś na jego twarzy pojawił się nieokreślony grymas. Podszedł bliżej i bez słowa usiadł obok dziewczyny.
- Nie denerwuj się - odezwał się po dłuższej chwili milczenia. - Przecież wiesz jak to jest - dodał, spoglądając na nią niemal błagalnie. Chciał żeby go zrozumiała, jednak nie liczył na to, że tak się stanie. Bliższą rękę położył na kolanie Jennifer, w razie próby odtrącenia chwytając ją mocniej i przyciągając jej nogę do siebie.Jennifer Frost - 2017-04-24, 00:34 Nie liczyła na to, że Shawn za nią pójdzie. W sumie to miała nadzieję, że tego nie zrobi, bo naprawdę nie miała ochoty z nim rozmawiać ani wszczynać kolejnej kłótni. Póki co nie dokończyli nawet poprzedniej, a Frost nie chciała akurat dzisiaj psuć sobie humoru, który i tak nie był zbyt dobry. Czuła się po prostu zawiedziona zachowaniem przyjaciela, bo był jedną z nielicznych osób, którym ufała. Co prawda doskonale wiedziała co znaczyło być od czegoś uzależnionym - bo sama przecież paliła - ale przytłaczał ją fakt, że nie wiedziała jak mu może pomóc.
Zdążyła wypalić już jednego papierosa i wziąć się za drugiego, gdy na horyzoncie pojawiła się jakaś postać. Niebieskowłosa nie wiedziała kto idzie w jej kierunku, bo księżyc skrył się za chmurami, a światło ogniska palącego się w oddali dawało jedynie nikły zarys sylwetki. Nie przejęła się jednak tym faktem nawet w najmniejszym stopniu, wpatrując się w wodę przed sobą i raz po raz zaciągając tytoniowym dymem. Dopiero, gdy sylwetka znalazła się tuż obok niej, rozpoznała w niej swojego przyjaciela i wcale nie była z tego faktu zadowolona.
- Co, wódka się skończyła? - zapytała złośliwie zanim jeszcze zdążył się odezwać. Może i nie powinna mu tak dogryzać, ale to było silniejsze od niej. Nie drgnęła jednak, gdy usiadł tuż obok, sprawiając wrażenie kompletnie obojętniej. Dopiero, gdy ułożył dłoń na jej kolanie, próbowała je odsunąć, ale wtem palce Anglika się zacisnęły.
- No właśnie nie wiem Shawn - westchnęła, nie mając nawet siły się unosić i prawić mu litanii. Wtedy pierwszy raz również spojrzała na bruneta, a jej oczy niebezpiecznie błyszczały i bynajmniej nie było w nich zrozumienia. Starała się zamknąć w sobie wszystkie złe emocje, ale spożyty alkohol tylko potęgował jej odczucia. Miała do chłopaka po prostu żal i kompletnie nie wiedziała, co ma mu teraz powiedzieć. Chętnie napiłaby się czegoś jeszcze i poszła spać, ale postanowiła, że do ogniska już nie wróci i zamierzała się tego trzymać.Shawn - 2017-04-24, 21:16 Brunet postanowił zignorować pytanie dziewczyny, odpowiadając na nie jedynie bezsilnym westchnieniem. Nie miał jej tych uszczypliwości za złe, aczkolwiek w tym momencie nie miał ochoty ich doświadczać. Nie był w najlepszej formie na takie zagrania, czego nie starał się specjalnie ukrywać, ale nie zależało mu też na tym, aby zostało to przez dziewczynę zauważone. Mężczyzna nie pozwolił przyjaciółce na odsunięcie nogi, stosując w tym celu mocniejszy chwyt, o czym wspomniałam już wcześniej. Spodziewał się takiej reakcji z jej strony, dlatego nie był zdziwiony ani szczególnie zawiedziony. Właściwie odnośnie tej kwestii nie odczuwał żadnych emocji, bowiem nie była ona nawet częściowo istotna. Teraz dla Anglika liczyło się tylko bycie zrozumianym, jednak dziewczyna nie starała się tego zrobić, co nie napawało go pozytywnymi uczuciami.
- To silniejsze ode mnie - mruknął, nadal posiadając cichą nadzieję na to, że Jennifer wreszcie odpuści i postara się o tej sytuacji zapomnieć... Przynajmniej do zakończenia rajdu. Mężczyzna zdawał sobie sprawę z tego, że to trudny i drażniący temat nie tylko jego, ale również przyjaciółkę, która zdawała się przeżywać to bardziej niż on sam. Niestety nie mógł z tym niczego zrobić; nie w pojedynkę, zaś na żadną pomoc nie wyrażał zgody. Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą - to dość znany cytat, który w przypadku Shawna sprawdzał się doskonale, bowiem wmawiając sobie, że wszystko jest w porządku zaczynał w to wierzyć. Nie ukrywam, że gubiło go to, ale on nie do końca zdawał sobie z tego sprawę, popadając w coraz większe skrajności.
- Jenny... Spróbuj mnie zrozumieć. Nie patrz się na mnie w ten sposób, nie bądź dla mnie taka zimna - normalnie pewnie nawet nie zdecydowałby się na użycie tych słów, ale ponieważ był mocno wstawiony, a w dodatku dziewczynę bardzo szanował (chociaż nie zawsze było to widać) to raczył ją takimi tekstami. Wypowiadając te zdania, patrzył prosto w jej oczy, jakby w ten sposób próbując wymusić na niej złagodnienie.Alexander - 2017-04-24, 22:00 W sumie jakoś dość sprawnie wszyscy dotarli na miejsce, Alex miał szczerą nadzieje na udany do prawdy rajd. Przynajmniej kogoś tu znał, a to zawsze jakiś plus w tej sytuacji. Alex rozpakował się i szybko ogarnął w lepsze ciuch, bo te po jeździe do ludzi się raczej nie nadawały. Obrzucił spojrzeniem Delfina, a raczej rybo-ssaka kiedy pojawił się w sypialni męskiej i warknął coś do niej przez śmiech. On miał szczerą nadzieje że rajd zostanie jeszcze powtórzony kiedyś, bo na pewno by się wybrał na niego wtedy. Widok przemoczonego Liama nieco rozbawił go do łez, bo domyślał się że dosiadając karego diabła nie miał łatwo. Różne pogłoski krążyły o tym koniu, a co najważniejsze w większości prawdziwe. Przywitał się z nim dość krótko, by również wyjść przed domek jak reszta. Była tam cała czwórka obecnie: on, Amelie, Delfin i Liam. Natomiast za pewne w ich kierunku niebawem zmierzała nowa postać.
-Nie ładnie nałogowo palić moi drodzy. - odparł z dziarskim uśmieszkiem, szczerząc do nich zęby. Oparł się o jedną z werand, które za pewne tutaj były (sądząc po opisie z wikipedii).Jennifer Frost - 2017-04-24, 23:12 Jennifer niejednokrotnie próbowała zrozumieć przyjaciela, ale nie potrafiła. Kompletnie nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć, bo cała sytuacja była zdrowo pokręcona. Sama była w pełni świadoma swojego nałogu z tą różnicą, że ten w żaden sposób nie wpływał na jej życie. Chciała to paliła i nikomu tym nie szkodziła. Problem Shawna natomiast zaczynał nim sterować niczym marionetką. Dla łyka procentów brunet był w stanie nie dotrzymać złożonej obietnicy, co niebieskowłosą kuło aktualnie najmocniej.
- Zdaję sobie z tego sprawę - przytaknęła, gasząc trzymanego w palcach peta o skałę. I tu był największy problem - Shawn pomimo ogólnej świadomości nie pozwalał sobie pomóc. A Jenny nie wiedziała co może zrobić, by to się zmieniło. Gdyby tylko wyraził takową chęć, to ta na pewno nie odtrąciłaby jego wyciągniętej dłoni, starając się wyciągnąć Anglika z nałogu najlepiej, jakby tylko potrafiła.
Następne słowa mężczyzny sprawiły, że Frost nawet na chwilę zmiękła, ale równie szybko uświadomiła sobie, że to alkohol przez niego przemawia, a nie zdrowy rozsądek. W końcu na co dzień z jego ust nie padały takie zdania.
- Cały czas próbuję... Ale czemu po prostu nie dasz sobie pomóc? Zrozum Shawn, ja nie chce dla Ciebie źle - zapytała po chwili zamyślenia, przekręcając się tak, że teraz siedziała do bruneta przodem. Wlepiła w niego swoje piwne oczy, oczekując jakiegoś sensownego wytłumaczenia.Liam - 2017-04-25, 19:31 Liam zdążył już się trochę rozluźnić po dołączeniu do gry jego siostry. Parsknął nawet śmiechem na jej historię, bo do dziś pamiętał ten szok wymalowany na twarzach wszystkich zebranych. Co poradzić, to była akurat jedna z tych bardziej zaskakujących historii, które miał okazję przeżyć po odnalezieniu rodziny.
- Spędziliśmy dwa dni na komisariacie zanim udało ci się pozbierać, dowiedzieć w ogóle, że tam jesteśmy i nas stamtąd zabrać po pobiciu tamtego gnoja. Od tamtego czasu zawsze biorę ze sobą dokumenty, choć z drugiej strony, kto by pomyślał, że na ślub trzeba je brać? Nikt nie obstawiał geja w rodzinie. - Uśmiechnął się w bardzo podobny sposób, co Eviline, akurat uśmiech mieli rodzinny, łudząco podobny i pewnie, gdyby była tu reszta jej braci, to stanowiliby taki komplet uśmiechów vel. rodzina Rodriquez. Nie miał już nic do dodania, zresztą chwilę wcześniej skończyło mu się piwo, więc to też go zmotywowało do podniesienia tyłka z miejsca.
- Opuszczę was, trzeba się zaznajomić z współtowarzyszami bungalowu - Pożegnał się, może tymczasowo, nie wiedział w końcu co będzie robić później. Ruszył w kierunku domków, po drodze zgarnął kolejne piwo i odpalił papierosa, czego nie zrobił podczas całej gry, by nie truć innych ludzi. Doszedł w końcu do domków, gdzie już po chwili zobaczył Alexandra, Delphinę i Amelie. Stanął koło nich, jednak na tyle, by w nich nie dmuchać dymem. Trzeba się jakoś zintegrować.
- Popieram! Palenie jest niezdrowe - rzucił i sam zaciągnął się swoim papierosem. Wzdrygnął się, gdy przypomniał sobie o dzisiejszym przechodzeniu przez wodę. O tak, Volano potrafił mu zapewnić bardzo dużą ilość rozrywki i to jeszcze za darmo Shawn - 2017-04-26, 14:55 Na twarzy mężczyzny pojawił się lekki grymas, którego charakteru właściwie nie dało się zdefiniować. Po słowach dziewczyny poczuł lekką ulgę, jednak daleko mu było do osiągnięcia pełni spokoju. Cały czas myślał o tym, że Jennifer jest na niego zła i że przez to nie dojdą do żadnego porozumienia, szczególnie że obydwoje cechowali się silnymi charakterami i każde wyznawało swoje racje. Według bruneta jego alkoholizm nie był aż tak poważnym problemem, mimo iż sam zauważał, że coraz ciężej mu nad tym panować. Uznawał, że to coś normalnego - nałóg jak nałóg. W przeciwieństwie do Angielki, był nawet w stanie porównać swój alkoholizm do jej nałogowego palenia, ale dziewczyna miała tutaj rację i to on zdecydowanie bardziej szkodził nie tylko sobie, ale również ludziom w otoczeniu.
- Wiem - mruknął odnośnie wspominki o dobrych zamiarach dziewczyny. Doceniał to, że pragnie mu pomóc, ale z jakiegoś powodu nie mógł się do tego przekonać. Nie chciał doświadczać niczyjej pomocy, o czym nie zapomniał wspomnieć.
- Nie chcę żadnej pomocy - odparł całkowicie wyssanym z emocji głosem. - I nie chcę teraz o tym mówić - dodał, dopiero teraz ponownie podnosząc spojrzenie, by zmierzyć nim twarz przyjaciółki. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie takiej odpowiedzi oczekiwała, ale naprawdę nie miał ochoty na rozmowę na ten temat. Strasznie go to męczyło i jednocześnie frustrowało, czego póki co nie dawał po sobie poznać. Działo się tak głównie dlatego, że sam nie wiedział dlaczego nie chce pomocy. Z jednej strony rozważał przyzwyczajenie, z drugiej uważał, że jest mu z tym całkiem dobrze, zaś z trzeciej kierowała nim pewna obawa, która też nie była sprecyzowana.
- Możemy po prostu iść już do namiotu? - spytał, posmutniałym spojrzeniem wodząc po twarzy Jennifer.Delfinek - 2017-04-26, 17:09 Słysząc słowa mężczyzn zaciągnęła się mocno wypuszczając dym nad siebie z łobuzerskim uśmieszkiem. Wiedziała, bo chyba każdy wie, że palenie jest niezdrowe, lecz po co się tym przejmować? Paliła już tyle czasu i żyje a rok czy dwa krócej na tym świecie jej nie zbawi.
-Racja, niektórzy twierdzą też, że seks, jedzenie białego pieczywa i korzystanie ze smartfonów prowadzą do śmierci, leczy czy ktoś się tym przejmuje?-Uniosła jeden kącik ust chwilę wsłuchując się w świstanie wiatru i zerkając w stronę plaży.
-Idziecie na plażę? Chyba po to tu przyjechaliśmy.-Uśmiechnęła się delikatnie zgaszając papierosa w znajdującej się na werandzie popielniczce i zakasując rękawy bluzy. Zerknęła tutaj głównie na mężczyzn zauważając, że Amelie woła swoje towarzystwo. O ile i Anna trafiła do ich grona, słowa skierowane były także do niej.
Nie mniej jednak, nie owijając w bawełnę kiedy wszyscy ją poparli, to ruszyła z całą grupą na plażę. Jeśli nie, to poszła sama przy okazji zaglądając do zagrody kopytnych, których stan doglądnęła z daleka i truchtem trafiła nad brzeg morza.