To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Stajnia - Basen

Charleston - 2017-06-11, 23:36

Charleston nieco się ociągał podczas spacerowania już po ściągnięciu z niego wody, nie do końca był świadomy, że wysiłek mięśni najlepiej jest rozchodzić. Energia na pewno w nim nie buzowała i dlatego też ani myślał szukać sobie strachów na zewnątrz, z resztą do takiego doszukiwania się też nie miał skłonności. Kiedy już wysechł posłusznie poszedł za stajennym do stajni, gdzie też wrócił do swojego boksu na odpoczynek.

zt

Mikkeru - 2017-07-01, 00:35

Wprowadziła ogiera na teren basenów po czym.soe rozejrzała, wyglądały na wolne więc spokojnie mogli jeden zająć. Poklepała Whosia po szyi i poluźniła wodzę, początkowo obchodząc obiekt aby koń się zaznajomił. W końcu przystanęli przy brzegu jednego z basenów a dziewczyna zagadnęła. - Widzisz to jest woda? Popływamy ale najpierw musisz się zaznajomić z wodą. - Wymruczała po czym weszła do wody, tylko lekko zamaczając buty.- No chodź malutki, zamocz chociaż kopytka. - Zachęcała go słownie jak i cmokaniem, lekko też pociągnęła wodzę, ale broń boże siłowała! Starała się go zachęcić do wejścia w wodę, co się różni od myjki, jakby nie było.
Monroe - 2017-07-02, 11:49

Zanim dotarli na basen, pozwoliła Daiquiriemu na chwilę odpoczynku przy świeżej trawie Orchardowskiego ogródka. Przyszła tu głównie dla własnego wyciszenia, nie szczędząc zwierzętom przyjemności, tym bardziej, że życie wyścigowców raczej nie było usłane różami. W jakiejś cząstce współczuła tym koniom skróconego dzieciństwa, braku kochającego człowieka i naprawdę ciężkich treningów, ale nie mogła nic poradzić na specyfikę tego sportu.
- No chodź, wrócimy tu jeszcze – uśmiechnęła się, ruszając w stronę basenu. Powoli podeszła bliżej trapu, wchodząc na niego i zachęcając konia do wejścia na spad, po którym stopniowo wchodził głębiej, Raczej nie spodziewała się żadnych rewelacji, uznając że ogier powinien doskonale wiedzieć co robić.

Who Knows - 2017-07-04, 11:33

Nawet jeśli zastaliby tu jedną parę, nie byłby to problem - w końcu baseny były tu dwa, więc można było ćwiczyć równolegle na różnych basenach. Who ciekawsko przyglądał się basenom, co jakiś czas sięgając pyskiem w stronę wody. Na szczęście był już zaznajomiony z pluskaniem się we wszelkich wodnych akwenach, już w młodości wychodził na spacerki na plażę.
Gdy tylko dziewczyna wkroczyła na płyciznę, zaśmiał się w duchu. To lepsza zabawa niż myślisz! :lol2:
Z zadowolonym rżeniem zamoczył kopyta a potem zaczął "zamiatać" przednimi nogami na zmianę, rozpryskując wodę, na razie tylko do kolan dziewczyny, bo w końcu nie byli dość głęboko, by siła rażenia była większa. On się z kolei mile zaskoczył, że woda nie jest wcale taka zimna, jak przewidywał!

Mikkeru - 2017-07-05, 11:56

Wychodziło na to, że Whosie nie zamierzały sprawiać problemów. Ten fakt cieszył Mikk, wbrew pozorom nie chciała się siłować z koniem czy spędzić bóg wie ile czasu zachęcając go by wszedł do wody. Tak więc uśmiechnęła się w kierunku ogierka i gdy tylko wszedł poklepała go po szyi, to była nagroda za dobre zachowanie. Gdy koń niejako zaczął ją 'ochlapywać' nie pozostała bierna i odpłaciła tym samym, oczywiście tak by go nie wystraszyć, jednocześnie zaczęła wchodzić głębiej, chcąc by rozrabiaka podążył za nią , nawet go przywołała przyjaznym głosem i kostką cukru. No uciesze Whosia dziewczyna trzymała nr w wodoszczelnym worku, więc nawet jeśli się zamoczy to smaczki zostaną nienaruszone. :lol2: Tym razem była zanurzona już głębiej bo do pach, ale dalej nie miała zamiaru wychodzić i czekała na Whosia, zdecyduje się czy nie?
Who Knows - 2017-07-07, 09:39

Spróbował pochwycić zębami wodę, którą klapnęła w jego stronę, obracając łepetynę na bok i wodząc rozbawionym spojrzeniem po basenie. Chlap, chlap, znów jego nogi maszerowały przez wodę, rozbryzgując ją na boki, bo ogier pozwolił sobie na naprawdę wysoką akcję, pewny, że to zwiększy efektywność chlapnięć i wygra tę wodną walkę! W pewnym momencie, gdy Mikkeru ruszyła dalej, został na chwilę w tyle, by stanąć niskiego dęba i z impetem uderzyć przednimi nogami w wodę, rodząc większą falę i bryzg. Ha! Atak specjalny!
Trzepnął ciemnym ogonem powietrze i z zadowoleniem zanurzył się bardziej, doszedł właściwie do prawie końcówki swojego gruntu, po jego grzbiecie prześlizgiwała się gładko tafla basenu. No, no, mam płynąć?

Mikkeru - 2017-07-08, 09:54

Dziewczyna poczuła Whosiową akcje na swoich plecach, fala uderzyła w nie z niemałym impetem. Nie na tyle jednak dużym aby Mikk się wywróciła czy nawet zachwiała. Zerkała na rozbawionego konia i aż sama się uśmiechnęła, ogier wyglądał na bardzo zadowolonego, nie tylko z siebie ale i z tego co robią. Jak na razie Whosie były grzeczne tak więc dziewczyna pochwaliła go i wtedy chlupnęła w wodę by zacząć płynąć, przywoływała też konia, chciała by ruszył jej śladem. Nie, wcale nie miała problemu by się zamoczyć czy nawet popływać, w końcu i ona musi trzymać formę. Po chwili dziewczyna zatrzymała się i pływała w miejscu czekając na Knowsa. Ciekawa była czy ogier się zdecyduje czy nie?
Who Knows - 2017-07-10, 11:05

Who przez chwilę stał w wodzie i tylko przyglądał się Mikkeru z zainteresowaniem. W końcu a) uciekła poza linię strzału, b) robiła coś dla niego nietypowego. W końcu w morzu, owszem, niekiedy ludzie wchodzili do wody razem z nim, ale nigdy nie pływali i się nie kąpali. Tak samo i na stajennym basenie - przeważnie ludzie szli z uwiązem w ręku obok, na brzegu, nie angażowali się sami w kąpiele... Chociaż były takie indywidua, które celowo wchodziły do wody, by się z koniem powygłupiać, ale tego rodzaju ludzi Whoś-superktoś jeszcze nie poznał.
Przez chwilę wahał się, jak powinien zadziałać, ale ostatecznie odepchnął się nogami od dna i ruszył naprzód, przebierając ciemnymi nóżkami i łapiąc całkiem niezłe tempo. Łeb trzymał ponad linią wody, nie dając sobie zamoczyć chrap.

Mikkeru - 2017-07-10, 11:57

No cóż, Mikkeru należy do tych indywiduów, które chcą się z koniem popluskać. Nieukrywajmy to też dobry trening dla niej samej, on też musi trzymać sylwetkę i kondycję. Widząc, że Whoś- Superktoś ruszył do niej to nie omieszkała go pochwalić. Sama też zaczęła płynąć raczej spokojnym tempem, tak by nie oddalić się zbytnio od ogiera i nie sprawić, że jego chęci 'gonienia' jej prysną. Gdy dopłynęła do końca basenu zatrzymała się i poczekała na Knowsa. Jeśli znalazł się blisko niej pochwaliła go głosem i poklepała po pięknej gniadej szyjce. Szybko odbiła by zacząć wracać z powrotem, specjalnie się ociągając i dając czas koniu na to by wykręcił i podążył jej śladem.
- No dajesz kochanieńki. Przebierają kopytkami.- wesołym głosem zachęcała Whosia do szybszej pracy.

Who Knows - 2017-07-10, 12:23

Pewnie większość osób nie pakowała się do basenów, bo woda była trochę zimniejsza niż standardowo i potem trzeba było sobie radzić z mokrymi ciuchami, przebieraniem się w socjalu i szukaniem ręcznika. Chyba, że potem posiedzi się razem z koniem na solarium... :lol:
Na dźwięk pochwały przyspieszył trochę, niejako zmuszając Mikkeru do szybszej ucieczki. Taki zły rekin! Jego mięśnie pracowały intensywnie, gdy przeciwstawiały się oporowi wody, tak, by koń mógł swobodnie płynąć naprzód i nie tonąć. Whoś od razu stanął na nogi, gdy choćby lekko zahaczył kopytami o kafelki, czując grunt. Wtedy też nie omieszkał wypluć nadmiaru wody, która przypadkiem dostała mu się do pyska, lekko otrzepać pyska i ruszyć w drogę powrotną, z podobnym entuzjazmem co wcześniej.

Mikkeru - 2017-07-10, 12:32

Dziewczyna obserwowała prace konia i była zadowolona, gniadosz bardzo ładnie się prezentował a jego mięśnie pracowały bez zarzutu. Dobrze, że był ciepły dzień, więc wyschnięcie nie było problemem, wystarczyło trochę pochodzić i gotowe. Dziewczyna cały czas chwaliła kopytnego przyjaciela. Dalej przed nim 'uciekała', gdy pokonała kolejna długość basenu zaczekała na Knowsa i tutaj zajęła się ponownie pochwalenie m go. Tego mu nie szczędziła, nawet mocno go przytuliła a potem poklepała by ucałować po chrapach.- No zrobimy jeszcze jedna rundkę? - Zapytała retorycznie i chlupnęła w basen przy okazji ochlapując i zaczepiając Whosia. Chciała zrobić jeszcze jedna rundkę w tą i z powrotem. Dlatego też zaraz ruszyła, zachęcając Knowsa do pokonania długości basenu. Gdzie jak uprzednio na niego poczekała.
Who Knows - 2017-07-10, 12:41

Owszem, po wyjściu z basenu można było wstępnie przetrzeć po prostu ogiera ręcznikami i dać mu wyschnąć całkowicie na spacerku na słońcu albo na solarium, w zależności od temperatury na zewnątrz.
Whoś z wielkim zadowoleniem płynął za Mikkeru, pracując symetrycznie ciałem i nie obawiając się utonięcia czy nawet zamoczenia się. Był z reguły mało płochliwym koniem, choć wcale nie czyniło go to przewidywalnym. Whoś dzielnie dopływał do końcówki basenu, gdzie z satysfakcją przyjmował wszelkie nagrody i nastawiał się na dalszą pracę. By utrzymać stałe tempo i równy oddech przez całe 40 metrów musiał się trochę wysilić, ale powoli wracał do właściwej sobie kondycji, więc nie powinno być to też bardzo problematyczne.
Wyszedł na większą płyciznę, by odpowiedzieć na chlapnięcie i z rżeniem trzepnąć znowu w wodę, burząc fale i rozbryzgując naokoło kropelki. Zaraz jednak czlowiek znów zaczął płynąć, więc czym prędzej ruszył wgłąb basenu, chcąc dogonić dziewczynę.

Mikkeru - 2017-07-10, 14:17

Whosie jak na razie są bardzo grzeczne i pracują jak trzeba. Dziewczyna była z ogiera zadowolona. Koń się nie obijał i nie marudził, byk chętny do pracy, co się jej podobało. Tak więc pokonali jeszcze kilka długości a Mikk kontrolowała jak bardzo Knows jest zmęczony. Po jakimś czasie wyszli z basenu a kobieta sowicie nagrodziła jego pracę dając mu dwie kostki cukru oraz multum tulasów i miziaków o nie szczędziła pochwał. Chwyciła uwiąz i poklepała go szyi i łopatce.- Dobry konik, grzeczny konik. Teraz pochodzimy abyś wyschnął. - Jak powiedziała tak zrobiła. Wy roeadzila Whosia terenu basenów i zaczęła spacerować z nim po padoku. Tak długo jak trzeba było, pozwoliła mu skubać świeżą trawkę o ogólnie cieszyć się powietrzem, byle bez szaleństw, które od razu stanowczo ukracała. Gdy ogier wyschnął ruszyła z nim do stajni, zasłużył na solidny odpoczynek.

Zt

Who Knows - 2017-07-10, 15:09

Motywacja Who właściwie nie spadała ani na chwilę - nic dziwnego, w końcu od jakiegoś czasu nie miał czasu porządnie się rozruszać, więc całą swoją energię pakował w treningi. Ostatnio przyciągał więcej uwagi, więc mógł sobie poszaleć czy to na korytarzu skokowym, czy to teraz, na basenie. Przepływał kolejne długości, czując wzrastające zmęczenie... Nie zamierzał jednak rezygnować i dzielnie parł naprzód, do drugiego brzegu. Gdy cała ta "przebieżka" dobiegła końca, odetchnął głęboko na płyciźnie, przyjmując nagrody i pochwały od amazonki, równie mokrej co on.
Wymaszerował z nią z terenu basenów, czując początkowo raczej chłód, bo woda z jego sierści zaczęła parować. Nie trwało to jednak długo, bo słoneczko przygrzewało i temperatura była dość wysoka, by ogier spokojnie wysechł na dworzu. Co jakiś czas, jak to rasowy lakomczuch, podjadał trochę świeższej, zielonej trawy, by ostatecznie dać odprowadzić się do stajni.

[z/t]

Daiquiri - 2017-07-22, 23:34

Ukryj: 
Monroe napisał/a:
Zanim dotarli na basen, pozwoliła Daiquiriemu na chwilę odpoczynku przy świeżej trawie Orchardowskiego ogródka. Przyszła tu głównie dla własnego wyciszenia, nie szczędząc zwierzętom przyjemności, tym bardziej, że życie wyścigowców raczej nie było usłane różami. W jakiejś cząstce współczuła tym koniom skróconego dzieciństwa, braku kochającego człowieka i naprawdę ciężkich treningów, ale nie mogła nic poradzić na specyfikę tego sportu.
- No chodź, wrócimy tu jeszcze – uśmiechnęła się, ruszając w stronę basenu. Powoli podeszła bliżej trapu, wchodząc na niego i zachęcając konia do wejścia na spad, po którym stopniowo wchodził głębiej, Raczej nie spodziewała się żadnych rewelacji, uznając że ogier powinien doskonale wiedzieć co robić.


Krótki przystanek w drodze na basen był dla ogiera miłym zaskoczeniem. Był przyzwyczajony do tego, że z boksu wychodził zwykle prosto na tor/basen/karuzelę, po drodze nie zaznając przyziemnych przyjemności, takich jak skubanie trawy czy tarzanie się. Trochę inaczej było zimą, ale w środku sezonu był tylko maszyną, chociaż niewykluczone, że po zmianie właściciela - na bardziej empatyczną osobę, jak zdążył spostrzec - to i owo mogło się zmienić, oczywiście w granicach rozsądku. Przecież nikt by nie chciał, by przypadkiem się uszkodził. A był bardzo wrażliwy, jak to kasztan - ze wszystkiego robił tragedię, nawet z byle czego.
W każdym razie chętnie zajął się skubaniem trawy, i chociaż był za tym mocno stęskniony, to nie opierał się Monroe, gdy postanowiła go odciągnąć. Podszedł z nią do basenu, czujnie stawiając uszy na sztorc. Robił to już nie raz, więc nie miało być emocjonująco. Bez większego wahania zaczął schodzić po trapie w dół, stopniowo zagłębiając się w wodzie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group