To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

Anthony Wayford - 2018-04-30, 00:25

- No co Tony? - Zareagował na jej oburzenie, uśmiechając się przy tym, po czym nachylił się by skraść jej krótki pocałunek, po którym wymruczał ciche "oczywiście".
Później jednak musiał się już skupić na grze, w czym Aaren ciągle próbowała mu przeszkodzić. Na szczęście głaskała tylko po kolanie, a nie wyżej, więc nawet sobie radził z tą niedogodnością.
- Nie. To akurat prawda, przykro mi - odparł i z uśmiechem nalał Ruth shota, dokonując tego z satysfakcją, bo jej się należało za to poprzednie. :lol2:

Ruth - 2018-04-30, 00:29

Wlasciwie to się nawet ucieszyła, bo do przyjecia takich faktów potrzebowała procentów. Wypiła shota za jednym zamachem leciutko się krzywiąc i poprawiając obolala nogę, przy okazji przysunęła się do Setha, nie wchodzą z nim jednak w takie interakcje, w jakie wchodziła para obok. Nadal nie do końca wierzyła w to co się stało i w to, że już nie są przyjaciółmi i nie muszą skazywać się na sztuczny dystans.
Aaren Wayford - 2018-04-30, 00:30

- Dobrze wiesz co.- Musiała go upomnieć w ten charakterystyczny sposób, zwyczajnie trzymając się już niejakiej tradycji. Uniosła kącki ust ku górze przyjmując pocałunek i mocniej zaciskając palce na jego kolanie, gdy wymruczał to jedno magiczne słowo. ;>
Widząc jak Ruth pudłuje uśmiechnęła się triumfalnie, teraz wystarczyło tylko samej podać parę faktów i skłonić kobietę do wypicia kolejnego shota. :lol2:
- Zanim podjęłam obecną pracę zajmowałam się handlem dziełami sztuki, skupowałam i sprzedawałam cenne obrazy oraz antyki. Potrafię prowadzić myśliwiec i posiadam do tego stosowne uprawnienia. Jak miałam cztery lata to ojciec mnie nie dopilnował i spadłam ze schodów turlając się po nich na sam dół. Skończyło się to połamaniem dwóch żeber i pękniętym nadgarstkiem. - Każdy z podanych faktów przedstawiła całkowicie swobodnie, nie dając po sobie nic poznać. ;>

Ruth - 2018-04-30, 00:36

Lecimy z tym! :lol2: po chwili zastanowienia i braku inicjacji ze strony immych (to wcale nie tak, że śpią czy coś) zaśmiała się i rzuciła dość krótkie.
- Polewaj Kobieto bo znóe obstawiam ostatnie! - Mówiąc to rozciagnela zastane kości rąk do przodu, czekając aż dostanie kolejnego shota! Oscylowała pomiędzy dwoma odpowiedziami, jednak pierwsza była trochę mniej realna, by nie być prawdziwą xD

Aaren Wayford - 2018-04-30, 00:41

Słysząc odpowiedź Ruth przez chwilę pozostała niewzruszona, aż w końcu zrzedła jej mina. Sięgnęła po wódkę i owszem polała do kieliszka, ale sama go wypiła. Dzisiaj totalnie jej nie szło i aż zaczęła się na poważanie zastanawiać, czy powinna ryzykować grą w butelkę.
- Nie gram więcej z wami, chcecie mnie spić.- Mruknęła smutno i odstawiła puste już szkło czując jak naprawdę w jej głowie rozpoczyna się niezły helikopter. :lol2:

Jessie - 2018-04-30, 00:55

- A tobie wypada? - Pociągnęła go za język, pasując dopiero po jego kolejnych słowach. Miał rację, nie chciała tego, chociaż ostatnio nie szło mu tak wspaniale gdy próbował ją zawstydzić samymi słowami.
- No dobra, daj - dała się skusić w ostatniej chwili, zanim dołączyli do gry w butelkę. Zabrała mu kanapkę, ale nie zjadła mu całej, nie była taka. :lol2:
Po chwili siedzieli już w kole i grali w butelkę. Jak się okazało, trafiła im się wyjątkowo wesoła ekipa, co błyskawicznie wprawiło Jess w dobry nastrój. Dopiero pytanie skierowane do Jonaha zapaliło jej ostrzegawczą lampkę w głowie. Bardziej się wstydziła tego co robi z nim, niż tego co robi z innymi, więc serio - gdyby miała wybierać, to wolałaby aby brunet znał jej prawdziwe ja, niż inni jej łóżkowe ja. :lol2:
Jednak faktycznie nic takiego w ich związku nie miało miejsca więc mogła odetchnąć. Gdyby pytanie było o wideo to faktycznie miałaby problem do zmartwień.
Ale jak się okazało spotkało ją coś gorszego. :lol2: - Nie no, seriooo? - Jęknęła, śmiejąc się jednak, bo w sumie czemu miałaby się tego nie podjąć? Przynajmniej będzie wesoło. Po te kostki wysłała jednak swojego męża, ale już nie skorzystała z jego pomocy przy ich wkładaniu bo na pewno obróciłby to przeciwko niej. :lol2: I o ile włożenie ręki z lodem w majtki nie było trudnym zadaniem, to już puszczenie go i zostawienie go tam... Jej mina była w tym momencie bezcenna - taki szok wymieszany z rozpaczą, podczas których wyginała się dziwnie omal nie lądując na kolanach Jonaha, bo ciężko było to wysiedzieć spokojnie. Ale zemsta będzie słodka! Jeszcze zanim minęło pięć minut Jess niedbale zakręciła butelką i potem rzuciła jakiemuś nieszczęśnikowi wyzwanie/pytanie (oby to była Aileen, #borzedopomóż).

Mistrz Gry - 2018-04-30, 00:59


PRAWDA CZY WYZWANIE?

RUNDA 2:
Oliver (1) -> Drew (2) -> Delphine (3) -> Jonah (4) -> Jessie (5) -> Aileen (6)




LOSOWANIE #7
Ostatnia runda (żeby obie gry skończyły się w tym samym czasie) - butelka wycelowała w Drew.
Osoba: Drew.
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Powiedz coś seksownego osobie siedzącej po twojej prawej (Delphine).



Jonah Wrens - 2018-04-30, 14:34

-Mi wszystko wolno.
Uśmiechnąłem się do niej i pominąłem kwestie jedzenia. W końcu równie dobrze mogłaby wszystko mi zjeść i nie mógłbym być na nią zły. :lol:
Miała takie szczęście, że nawet sobie nie wyobrażała! Gdybym tylko chciał jakiś sms'owych zabaw już wszyscy by wiedzieli, że "różowa" Jess nie jest taka niewinna. Powinna mnie w tym momencie doceniać, że wolałem bardziej ambitne kwestie no ale nie ma po co się nad tym rozczulać.
Od dzikiego wykonania delfina, który swoją drogą był zabawny chociaż niestety nie byłem pijany i nie mogłem do końca wczuć się w całą zabawę. Czekałem na te ciekawsze wyzwania, które na pewno jeszcze się pojawią. :lol:
Uniosłem brew gdy to Jess musiała wcisnąć sobie lód w majtki i aż uniosłem kącik ust. Śmiało poszedłem po przedmiot jej wyzwania, nie mając z tym żadnego problemu.
-Może Ci pomogę?
Uśmiechnąłem się do niej niewinnie, niechętnie oddając lód w ręce brunetki. Przyglądałem się jej pląsom i miałem zabawne porównanie Jessie, która ma spotkanie z lodem. :lol2:
Poczekałem, aż ta dzika kuna przestanie się tak rzucać, żeby móc usiąść spokojniej, bez jakichś asekuracyjnych wstawek. Jeszcze się wywali na plecy i nie będzie mogła podnieść jak żuczek.
-Dzielna byłaś.
Pogłaskałem ją po głowie i czekałem, aż butelka da coś ciekawszego. Chociaż już zapomniałem, że nawet takie zadanie jakie dostał Drew kiedyś i mnie by stresowały, czy zapewniały emocje.

Drew Pascail - 2018-04-30, 15:52

- Jestem najbardziej romantycznym facetem, jakiego znasz. - odpowiedział Delphine w tonie żartu, uśmiechając się na poczochranie po głowie. Pozostało mu obserwować następnego nieszczęśliwca, kiedy butelka poszła w ruch, a on tymczasem pił swoje piwo, przygotowując się do ewentualnego kolejnego pytania, lub wyzwania, w obawie, że będzie zbyt trzeźwy, aby na nie odpowiedzieć, lub wykonać. A przy tym miał dobrą zabawę obserwując jak Delphine udaje delfina.
- Jesteś najlepszym delfinem, jakiego kiedykolwiek spotkałem. Serio, żaden cię nie przebije. - skomentował, kiedy przestał się zaśmiewać. Była zdecydowanie jedynym delfinem jakiego znał, bo chociaż natknął się wcześniej na delfiny, to z żadnym nie nawiązał przyjaźni, nie mówiąc o malince. Po tym jak butelka wskazała najpierw Aileen, a potem Jessie, zatrzymała się ponownie na jego osobie. Kolejne wyzwanie jakie otrzymał znowu dotyczyło Delphine.
- Jesteś na mnie skazana. - stwierdził z niewinną miną, chociaż miał jej powiedzieć coś seksownego, a podejrzewam, że "jesteś na mnie skazana" się nie liczy. Zdecydowanie te kilka łyków wypitego piwa się teraz przyda. Pochyli łsię lekko w stronę kobiety, skupiając na niej swój wzrok.
- Chciałbym zerwać z ciebie ubrania. - powiedział, świdrując przyjaciółkę wzrokiem, przybierając na twarz wyraz, który miał poświadczać autentyzmowi jego słów. Po chwili jednak całkowicie zmienił postawę, a na jego twarzy ponownie pojawił się uśmiech. Prawdopodobnie gdyby chciał zedrzeć z niej jej ciuchy, to po to, żeby ją zapakować do delfiniego przebrania. Byłaby jeszcze bardziej autentyczna, o ile to możliwe.

Friedrich - 2018-05-01, 00:08

Amelie napisał/a:
....


- A ja gustuję w takich nóżkach. - Rzucił oglądając ją od góry do dołu znów, tym razem skupiając się na nogach i tyłku. Siła wyższa. Zaraz zaś usiadł sobie spokojnie na ziemi, sącząc piwko i patrząc się na kobietę z bezczelnym uśmiechem.
- Jak to Blondyna jest, że jedziesz się integrować a siedzisz z typem, na którego lecisz ale udajesz, że masz go głęboko w dupie? - Uniósł jedną brew pewnym swego, zaraz obracając się na brzuch i patrząc na nią z taką pewnością i zadowoleniem, jakiego nigdy nie mogła wcześniej zobaczyć. Istny Olimpijczyk.
- A co jeszcze lepsze, to ten Typ też na Ciebie leci, a Ty zamiast z tego korzystać strzelasz al'a fochy. - Oh, czyli jednak uraziła jego dumę! Nie mógł tego jednak dać po sobie poznać, o nie nie! Udawał, że cała sytuacja go doprawdy bawi, by na sam koniec zaśmiać się dobitnie i rzucić.
- To co mężu, może zagramy w grę?

Caroline Hathaway - 2018-05-01, 00:18

No przecież tylko troszeczkę ! Chyba to nie jest zabronione jeszcze prawda? To nie oznacza że jemu nie ufa, nie ufa kobietą w jego otoczeniu :lol2: Jednak nie należała do zazdrosnych lasek przekopujących prywatne rzeczy, telefony, maile, śledzących czy inne takie.
-Oj słodzisz słodzisz. Nie miej jednak nadal uważam, że tu bardzo ładnie - odparła do niego, wyciągając się w jego stronę jak struna i dając buziaka w polik. Oj taki słodziak <3 Odparła kontynuując poprzednią myśl, bo poważnie tak właśnie myślała. Podążyli do wskazanego przez nią wcześniej miejsca, gdzie rozłożyła bagaże. Choć miała dwie lewe ręce do tego, to starała się mu względnie pomóc rozłożyć dla nich namiot. Nie należała do paniuś które nic nie robią i tylko stoją i piją alkohol. Prawda Nadya? 8-) Faktycznie Caro poszła się przebrać w coś lżejszego, a on postanowił iść zagrać w butelkę. Ona jakoś nie miała ochoty, więc ruszyła najpierw po coś do picia - robiąc lżejszego jak na razie sobie drinka. Następnie skierowała swoje kroki w miejsce gdzie były konie, namierzając wzrokiem za równo Fire jak i Volano. Jeśli udało się jej do nich (osobno, bo raczej nie byli na jednej kwaterze) zbliżyć to poczęstowała ich smakołykiem. Została z ogierem właśnie, starając się do niego przymilić :lol2: Może ją bardziej pokocha niż pana? Spojrzała w kierunku miejsca gdzie grał Drew, mrużąc oczy niczym pantera. Nic jej nie umknęło, a gdyby jej wzrok mógł palić :lol2:

Seth - 2018-05-01, 01:07

Ciekawe kto tu kogo będzie prowadził do namiotu w ich wypadku. A może razem pójdą, zygzakiem. Chociaż shotowy bank rozbiła chyba Aaren. Swoją drogą, nawet gdy ktoś inny uprzedził go ze zgadnięciem, miał swoje typy. Akurat w wypadku Ruth obstawiał węża. Wszystko było z nią możliwe, ale trochę powątpiewał w gada, który wydostał się przez niedopilnowanie. Jak się okazało, nie miałby racji.
- Dobrze wiedzieć. - mruknął, kiedy okazało się, że Ruth ma uprawnienia niemal na wszystko, i dalej śledził grę.
- Nie chcemy, samo tak wyszło. - odpowiedział Aaren w żartach, chociaż fakt faktem, że shoty były miłym dodatkiem do gry. Po krótkiej chwili namysłu ponownie podał 3 informacje o sobie, z których jedna była fałszywa.
- Przemierzyłem Stany Zjednoczone wszerz w ciągu 2 miesięcy, przemieszczając się dwudziestoletnią, zdezelowaną półciężarówką. Jako mały chłopiec utknąłem na drzewie, gdzie spędziłem pół dnia i całą noc. Matka pomogła mi dopiero następnego dnia, uznając to za karę za moje nieznośne zachowanie. Mam niezdrowe zamiłowanie do koni, które w mniej lub bardziej otwarty sposób za mną nie przepadają. Odczuwam potrzebę przekonania ich do swojej osoby. - wymienił, znowu z pokerową twarzą.

Elizabeth White - 2018-05-01, 01:12

Siedziała i z zaciekawieniem obserwowała przebieg gry, co jakiś czas w rozbawieniu unosząc kąciki ust ku górze. Nie była jakoś szczególnie zawiedziona tym, że gwint butelki omijał jej osobę, ale za to z niecierpliwością czekała, aż trafi na Bastiana. A gdy tak się już stało, zaczęła wyczekiwać zadania, które wymyśliła dla niego Aileen, w duchu licząc na to, że będzie to coś naprawdę mocnego. Słysząc treść wyzwania, zaśmiała się krótko, życząc Collinsowi powodzenia. Dalej już tylko patrzyła, jak upycha w swoich policzkach kolejne pianki, przez co wyglądał niczym chomik, a z twarzy Kanadyjki niemalże nie schodził uśmiech. Sama miałaby problem nie tylko, żeby coś zarapować, ale również by wybrać odpowiedni repertuar. Na szczęście Anglikowi nie zajęło to jakoś szczególnie dużo czasu i jak się okazało, swoje słowa postanowił zwrócić właśnie w kierunku Panny White. Ta w pierwszej chwili uniosła brew, choć już po chwili jeszcze bardziej rozciągnęła banana na swojej twarzy. Czuła, jak nadwyrężone policzki palą ją od tych ciągłych uśmiechów, ale póki co nie mogła nic na to poradzić. Starała się ze wszystkich sił zrozumieć słowa wypowiadane przez Bastiana, aczkolwiek nie było to wcale łatwe. Tak czy siak, była pełna podziwu i na koniec uraczyła mężczyznę gromkimi brawami.
- Chyba minąłeś się z powołaniem - zaczepnie szturchnęła go łokciem, w myślach stwierdzając, że zdecydowanie powinien śpiewać dla niej częściej. Okej, może bez zbędnego balastu w ustach, ale jednak.
Wkrótce do zabawy zaczęło dołączać coraz więcej nowych ludzi i zaczynało się robić trochę ciasno. Z tego powodu El postanowiła zawinąć Collinsa i jednocześnie poprosić go o otworzenie kolejnego piwa, jako że czuła się totalnie trzeźwa i przestawało jej to pasować.

Lucas - 2018-05-01, 01:28

Nie powinien atakować Kath i dobrze o tym wiedział, choć było to znacznie silniejsze od niego. Gdy był wkurzony, najlepszym rozwiązaniem było zostawić go samego. Wtedy nie mógł przelać negatywnych emocji na inne osoby, co niestety miało miejsce, gdy tylko blondynka ruszyła drażliwy dla niego temat. Gdyby był teraz w domu, zapewne poszedłby do siłowni i zaczął nawalać w worek, ale tutaj niestety nie miał takiej możliwości. Miał świadomość tego, że był po prostu nerwusem, ale gdyby tak dłużej się nad tym zastanowić, to wcale mu to jakoś wybitnie nie przeszkadzało. Mógł mieć nadzieję, że nikt nie napatoczy mu się dzisiaj pod łapy i we względnym spokoju dotrwa do końca tego wieczoru, bo na zabawę stracił ochotę kompletnie.
Zignorował fakt, że Kathrin w pewnym momencie postanowiła się oddalić, nawet za nią nie spoglądając. Po części ucieszył się z takiego obrotu spraw, bo choć chwilę mógł pobyć sam i po prostu się wyciszyć. Zwrócił nań swoją uwagę dopiero z momentem, gdy podała mu butelkę z piwem. Uraczył ją krótkim spojrzeniem i dziękując, odebrał z jej rąk trunek, od razu upijając kilka dużych łyków.
- Dzisiaj chyba potrzebuję czegoś mocniejszego - stwierdził, w dalszym ciągu mocując się z namiotem. Samo rozkładanie nie trwało jednak szczególnie długo i wkrótce ich pałac był gotowy.

Kathrin - 2018-05-01, 16:03

Nie zamierzała go usprawiedliwiać sama przed sobą, popełnił błąd i powinien być tego świadom. Nie mogła zawsze mu ulegać i odpuszczać, gdy naprawdę coś przeskrobał lub zwyczajnie spieprzył. Teraz tak było i Kath poczuła się odrobinę dotknięta zachowaniem Lucasa, który zwyczajnie dał się ponieść emocjom i zaatakował ją bez powodu, zupełnie tak jakby to ona opowiadała za tą niewygodną sytuację, jaka miała miejsce.
Przyniosła mu piwo w ten sposób chcąc załagodzić sytuację, ale Lucas dalej walczył z namiotem przelewając swój gniew na rzeczy martwe. Jedynym plusem tej sytuacji było to, że nie na nią, z czego z pewnością nie wybrnąłby już w żaden sposób.
- Tak, najlepiej się spij i udawaj, że wszystko jest w porządku.- Burknęła nie pochwalając takiego zachowania. Nie chciała go niańczyć pijanego przez resztę wieczoru, a co więcej liczyła na całkiem udany wyjazd, a zapowiadało się jak jedna wielka katastrofa.
Nie mówiąc nic więcej zwyczajnie zajęła się swoim piwem chwilowo ignorując Lucasa i pozwalając mu pozostać sam na sam z własnymi myślami. Miała nadzieję, że trochę przemyśli swoje zachowanie i postara się zrozumieć, że czasem warto odłożyć niektóre rzeczy na bok i zwyczajnie spróbować o tym nie myśleć.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group