Anonymous - 2014-01-31, 14:18 Czując, jak nastolatka zsuwa się z jej grzbietu, poczuła ulgę. Gdy usłyszała westchnięcie dziewczyny nie za bardzo zrozumiała, co się stało. Obserwowała ją i zauważyła, że w ręce trzyma siodło, które właśnie odnosi. Nie rozumiała do czego ono służy i po co je tutaj przyniosła, skoro teraz je odnosi bez ani jednokrotnego użytku. Zarżała w jej stronę, a po chwili dziewczyna przyszła i zaprowadziła ją do wyjścia. Poszła za nią posłusznie, dziwiąc się, dlaczego humor nastolatki nagle się odmienił.
/ ztJared - 2014-01-31, 16:24 Jared przyszedł tu z Alagaestią, aby zobaczyć jak szybko się uczy i jaki potencjał w sobie posiada. Odłożył bat na ziemię, aby na razie mu nie przeszkadzał. Najpierw chciał, aby młodzik rozprostował sobie nieco kości. Nie wiadomo w końcu ile czasu stała tak w boksie. Trzymając więc lonżę w jednej ręce, zaczął iść z klaczą przy barierce. Stopniowo odsuwał się od niej napinając przy tym lekko lonżę.Anonymous - 2014-02-01, 16:32 Przybyła tu wraz z Jaredem. Szła spokojnie ani nie zostając z tyłu, ani nie wyprzedzając swego przewodnika. Przekraczając próg lonżownika, klaczka rozejrzała się uważnie dookoła. Nie dostrzegając nic specjalnego, skupiła się na swym ludzkim przyjacielu.
Ruszyła, kierując się wzdłuż barierki i pozwalając się prowadzić. Co jakiś czas zerkała kątem oka na mężczyznę, jakby z pytaniem, czy robi to, czego od niej wymagał. Jednocześnie czuła rosnące podniecenie. W końcu czegoś się nauczy! Szła równo, noga za nogą, dość żwawym stępem, unosząc głowę. Pilnowała się przy tym, aby nie wyprzedzać zanadto Jareda.Jared - 2014-02-01, 16:48 W pewnym momencie znów znaleźli się blisko bata. Jared wziął go w wolną dłoń, jednak nie używał go jeszcze. Zresztą... Nie miał najmniejszego zamiaru bić młodzika. Bat był jednak potrzebny do nauki. W końcu odsunął się od niej na tyle, że znalazł się na środku hali.
- To co? Zaczynamy?
Uśmiechnął się promiennie i lekko zaczął wodzić batem za tylnymi kopytami Alagaesii.
- Stęp.
Odpowiedział wyraźnie, ale nie na tyle głośno, aby klacz się nie spłoszyła.Anonymous - 2014-02-03, 19:40 Spojrzała z lekkim przestrachem na długie narzędzie trzymane przez Jareda. Nie był to paniczny strach spowodowany traumatycznymi przeżyciami, tylko raczej niepokój przed nieznanym przedmiotem.
Uspokoiła się nieco, słysząc miły głos mężczyzny. Jednak już po chwili znów poczuła ten sam rodzaj niepokoju, widząc zbliżający się w jej stronę długi przedmiot. Odruchowo uskoczyła w bok, kątem oka obserwując bat.Sara - 2014-02-03, 19:48 Szła powoli z Darkiem, nie pozwalając mu na jakiekolwiek zaczepki czy niedozwolone wybryki. Nie dawała również sobą rządzić, a lonżę trzymała krótko i mocno. Niedługo potem weszli na lonżwonik, już w pierwszej chwili rzuciła jej się w oczy jedna para. Skrzywiła się nieco, szybko jednak skojarzyła konia, a dokładniej klacz, więc liczyła na poprawne zachowanie swojego podopiecznego. Na powitanie mężczyzny skinęła jedynie głową, a zaraz potem cmoknęła do Tiritha coby skupić jego uwagę na sobie. Odeszła spory kawałek dalej, a idąc wlokła bat po ziemi. Dobrze wiedziała, że jej kopytny nie lubi, wręcz nienawidzi tego przedmiotu, ale jej wydawał się on może nie, niezbędny lecz z pewnością przydatny. Ostatni raz zerknęła na jasną klaczkę. Teraz całą uwagę poświęciła karemu. Przez niezbyt długą chwilę krążyli w bezpiecznej odległości od innej pary użytkującej tutaj. W końcu stanęła przy nim i poklepała po łopatce, zaraz to cofając się i stopniowo rozwijając lonżę. -Postaraj się Dark.- Posłała mu wymowne spojrzenie, pomimo iż nie rozumiał jej, a chwilę potem cmoknęła głośno i uniosła nieco bat, tak by znalazł się nieco powyżej końskich kopyt. Znajdował się na bezpiecznej odległości od ciała hanowera. -Stęp.- Sprostowała. Ewentualnie jeśli panicz Tirith nie miał zamiaru ruszyć delikatnie dotknęła batem jego kończyn. Delikatnie.
//Sorry, że tu ale, nie będziemy zbytnio przeszkadzać ;>Dark Tirith - 2014-02-03, 22:28 Cały czas szedł dość ospale, ponieważ jeszcze dość się nie rozbudził, ale runda na tym lonżowniku powinna mu w tym wyraźnie pomóc. Zastrzygł uszami, widząc na tym obiekcie inną parę, mianowicie jakiegoś mężczyznę i izabelowatą klacz, na którą tylko rzucił okiem. Kiedy Sara już wewnątrz obiektu szła na rozgrzewkę obok niego, cały czas niemal jego łeb ocierał się o ramię blondynki. Oparł cały ciężar ciała na jedną z przednich nóg, kiedy Sara zaczęła się od niego drastycznie oddalać. Jedno ucho ciągle miał skierowane w jej stronę. Swoje znienawidzone spojrzenie skierował ku bacikowi, który dziewczyna trzymała w jednej ręce. Po padnięciu komendy do przejścia w stęp, ruszył ospale.Sara - 2014-02-04, 15:18 Uważnie obserwowała leniwe stępowanie Darka, dość sporo czasu go nie widziała, nie wiedziała czy aby na pewno jest zdrowy i czy jego wszystkie kończyny są sprawne. Szybko jednak przekonała się, że karemu nic nie dolega i już po kilku pełnych kołach przypomniała mu o śledzącym jego zadek bacie. Przysunęła go nieco do ciemnego ciała, jednak nie dotknęła go nim. -Kłus.- Wydała polecenie cmokając przy tym kilkakrotnie, ażeby Dark Tirith lepiej przyjął zalecenie. Jeśli kopytny bez większych sprzeciwów ruszył w kłus pokiwała lekko głową, a na jej twarz wpełzł uśmiech spowodowany satysfakcją. W takim wypadku nie obeszło się również bez nagrody w postaci krótkiego. -Dobry koń.- Upominający bat bezustannie pilnował równego tempa ogiera i jednocześnie nie pozwalał na zwalnianie, czy też zatrzymywanie się.Jared - 2014-02-04, 17:17
Alagaësia napisał/a:
Spojrzała z lekkim przestrachem na długie narzędzie trzymane przez Jareda. Nie był to paniczny strach spowodowany traumatycznymi przeżyciami, tylko raczej niepokój przed nieznanym przedmiotem.
Uspokoiła się nieco, słysząc miły głos mężczyzny. Jednak już po chwili znów poczuła ten sam rodzaj niepokoju, widząc zbliżający się w jej stronę długi przedmiot. Odruchowo uskoczyła w bok, kątem oka obserwując bat.
Widząc niepokój klaczy, od razu zaprzestał czynności. Odsunął bat na bezpieczną odległość i podszedł do jej łebka. Czule pogłaskał ją po chrapach i pokazał jej urządzenie, którego tak się bała.
- Popatrz... Nie zrobię Ci tym krzywdy. Nie musisz się tego bać...
Uśmiechnął się i znowu pogłaskał ją po nosie. Odsunął się na bezpieczną odległość i podsunął bat pod tylne nogi klaczy.
- Stęp.
Odparł znów łagodnie.Anonymous - 2014-02-04, 17:56 Jej uwagę od bata odwróciło wejście dziewczyny w towarzystwie karego ogiera. Powiodła wzrokiem za tą parą, ale szybko straciła nią zainteresowanie, widząc podchodzącego do niej Jareda. Czując jego dłoń na swoich chrapach, trochę się rozluźniła. Popatrzyła niepewnie na bat, delikatnie trącając go nosem. Nic się nie wydarzyło. Nic nie wybuchło, ani nawet nie strzeliło. Odetchnęła z ulgą.
Teraz wszystko poszło lepiej. Dalej czuła lekki dyskomfort, ale przecież ufała Jaredowi. Ruszyła żwawym stępem, kątem oka patrząc na mężczyznę.Jared - 2014-02-04, 18:03 Uśmiechnął się szeroko widząc jak klacz ruszyła stępem.
- Bardzo dobrze, Alagaesio.
Pochwalił młodzika. Kiedy stępem zrobiła pełny okrąg, lekko uderzył batem tuż za kopytami klaczy
- Kłus.
Ponownie z jego ust padła łagodna, aczkolwiek wyraźna komenda.Dark Tirith - 2014-02-06, 17:07
Sara napisał/a:
Uważnie obserwowała leniwe stępowanie Darka, dość sporo czasu go nie widziała, nie wiedziała czy aby na pewno jest zdrowy i czy jego wszystkie kończyny są sprawne. Szybko jednak przekonała się, że karemu nic nie dolega i już po kilku pełnych kołach przypomniała mu o śledzącym jego zadek bacie. Przysunęła go nieco do ciemnego ciała, jednak nie dotknęła go nim. -Kłus.- Wydała polecenie cmokając przy tym kilkakrotnie, ażeby Dark Tirith lepiej przyjął zalecenie. Jeśli kopytny bez większych sprzeciwów ruszył w kłus pokiwała lekko głową, a na jej twarz wpełzł uśmiech spowodowany satysfakcją. W takim wypadku nie obeszło się również bez nagrody w postaci krótkiego. -Dobry koń.- Upominający bat bezustannie pilnował równego tempa ogiera i jednocześnie nie pozwalał na zwalnianie, czy też zatrzymywanie się.
To on miał prawo mieć teraz focha na Sarę, ponieważ nie zaglądała do niego przez tak długi czas. Zastrzygł uszami, słysząc wyraźną komendę do przejścia w kłus, co też uczynił nie zwiększając zapału kłusowania, jakim na razie się na to nie zanosiło. Wlekł kończynę za kończyną, niemal zapominając, jak żwawo się poruszać w kłusie. Czując na zadzie delikatne poklepywanie bata, przyśpieszył. Cały czas oglądał się na blondynkę.Sara - 2014-02-06, 17:29 -No dalej Dark. Kłus.- Pouczyła konia nie będąc zbytnio zadowolona z faktu iż ten postanowił wlec się, zamiast żwawo przebierać kończynami. Dała mu jednak chwilę na przymuszone kłusowanie, by zaraz potem znów podgonić go nieco, aż do galopu. Cmoknęła zachęcająco, a bat 'niebezpiecznie' przysunął się do zadu karego, na szczęście dla niego, piekielny przedmiot znajdował się na tyle daleko by nie obijał się boleśnie o jego ciało. Jeśli uzyskała zamierzony cel nagrodziła kopytnego głosem. -Galop.- Dodała nim pogoniła hanowera. Cały czas uważnie się mu przyglądała, trzymając w jednej dłoni lonżę, a w drugiej długi bat śledzący każdy ruch podopiecznego, niczym cień. Czyżby panicz Tirith miał focha? :-(Dark Tirith - 2014-02-06, 17:41 Niemal przewrócił oczami, przechodząc do galopu. Szarpał za lonżę, by pokazać, że jakoś mu się niezbyt podoba przejście do wyższego chodu. Położył uszy po sobie i coraz mocniej wyrywał łbem. A ma focha! Podniósł szyję do góry, prawie stając dęba. Po wszystkim znów przeszedł do zarwanego galopu. Musi się wyszaleć jakoś, bo dawno nawet nie był wyprowadzany na padoki czy pastwisko. Nie miał gdzie pobiegać, a tutaj jest miejsca pod dostatkiem.Anonymous - 2014-02-07, 14:50
Jared napisał/a:
Uśmiechnął się szeroko widząc jak klacz ruszyła stępem.
- Bardzo dobrze, Alagaesio.
Pochwalił młodzika. Kiedy stępem zrobiła pełny okrąg, lekko uderzył batem tuż za kopytami klaczy
- Kłus.
Ponownie z jego ust padła łagodna, aczkolwiek wyraźna komenda.
/Przepraszam, że tak długo.../
Zarżała cicho, gdy Jared wypowiedział pochwałę. Można było ulec wrażeniu, że klacz rozumie, co dokładnie powiedział mężczyzna. Tak naprawdę młodzik wzorował się na tonie, którego użył Jared.
Bardziej słysząc niż widząc bat, lekko uderzający w podłoże niedaleko jej kopyt, przeszła do kłusa. Na początku niezbyt dobrze zgrała się z ruchem własnego ciała, kilka razy niegroźnie się potknęła, ale już po kilku minutach złapała rytm, a bieg zaczął sprawiać jej przyjemność.