Bacardi - 2014-04-20, 19:52 No dobra... Jeden przeskok był za nim. Sam widział, że nie szło mu za dobrze. Praktycznie co druga stacjonata była przewrócona. Opuścił łeb opierając go na moment na klatce piersiowej. Zaraz jednak dumnie wyprężył swoją szyję, przygotowując się do kolejnego przejścia toru. Drugi przejazd poszedł już mu zdecydowanie lepiej. Mniej więcej dobrze wymierzał odległość do skoku. Przeszkody na całe szczęście nie były za wysokie.Petit Coeur - 2014-04-20, 22:55
Caroline Hath napisał/a:
Kobieta nie wiedziała dlaczego akurat wybrała to miejsce na trening z Petit. Od wypadku nie skakała a to przecież już prawie rok. Wjechała stępem na korytarz skokowy bo tak profesjonalnie się nazywał by na chwile ściągnąć lejce i zatrzymać klacz. Rozejrzała się w koło by ocenić co można zrobić na pewno, co spróbować a co ominąć. Poklepała klacz po szyji, by lekko ściągnąć wodzę w prawej ręcę i dać jej znak prawą łydką by ruszyła stępem wzdłuż ścian. Na rozgrzewkę kilka kółek nie zaszkodzi nim zaczną w ogóle skakać.
Weszła stępem na halę, gdzie rozstawiony był korytarz skokowy. Omiotła go krótko wzrokiem, w wyrazie niepewności kładąc po sobie jedno z uszu. Mimo to zatrzymała się gdy została o to poproszona, a następnie znowu ruszyła stępem, tak samo energicznym co dotąd. Miała w sobie dużo energii i aż dziwne, że jeszcze nie wyfrunęła spod siodła ...
Gdy na halę weszła kolejna kobieta w towarzystwie ogiera, Petit usztywniła się jeszcze bardziej. Co rusz obracała pysk w stronę srokacza, interesując się nim bardziej niż czymkolwiek innym. Jej chód był skrócony, sztywny, napięcie w mięśniach nie wróżyło niczego dobrego. Kiedy tylko zobaczyła, że Bacardi został wpuszczony w korytarz, niewiele myśląc sama nagle przeszła do galopu, bez żadnego ostrzeżenia. Był to naturalny odruch dla konia podążającego za stadem, ogier biegał luzem, ona nie respektowała jeźdźca, więc co innego miałoby ją przed tym powstrzymać?Caroline Hathaway - 2014-04-20, 23:10 Carol była zbyt doświadczonym jeźdźcem by się przestraszyć. Gdy klacz pogalopowała ona bez precedensu przycisnęła łydki do boków klaczy uciskając je i mocno szarpnęła za lejce do siebie praktycznie podciągając pod klatkę. Miała w pysku wędzidło więc coś to na pewno jej dało. Miała nadzieję ze wyhamuje lub przystopuje nim wpadną z inpetem na ogiera i dziewczynę. -A fe. Na ciebie też przyjdzie czas. I to nie nasz tor. Skarciła stanowczo klacz by pociągnąć za lewą widzę i dodać łydkę miały tam osobny tor raczej dla koni skaczących pod siodłem z nadzieją dała znal do przyśpieszenia na pierwszą przeszkodę w ich torze.Petit Coeur - 2014-04-20, 23:36 W odpowiedzi na dwa sprzeczne ze sobą sygnały, zatrzymała się gwałtownie wręcz przysiadając na zadzie. Prostując się, uniosła przody w górę, ale nie stanęła dęba - na pewno nie tak widowiskowo jak bywało to w filmach. Zaciągnięta na pysku, szeroko go otworzyła, ochlapując się spienioną śliną. Nim stanęła na czterech nogach, cofnęła się ze dwa kroki, cudem zachowując równowagę. Gdyby wspięła się wyżej z pewnością obie by teraz leżały na ziemi.
Zwróciła się w lewo i ruszyła szybkim galopem niemal z miejsca, była totalnie zdekoncentrowana, po usztywniana i mokra od potu z samego stresu, bo o wysiłku trudno tu mówić. Widząc przed sobą szereg przeszkód - bo korytarz to nic innego niż szereg kilku przeszkód, które koń pokonuje luzem - zadarła wysoko łeb. Nikogo chyba nie powinno zdziwić to, że odmówiła skoku. Prędkość była za duża, klacz nie była przygotowana, poza tym była spanikowana. Zatrzymała się przed samą przeszkodą, jeszcze gwałtowniej niż kilka chwil wcześniej. Podbiła zadem, głowę chowając między przednie nogi i zwracając się nieco bokiem do przeszkody, co najpewniej poskutkowało wrzuceniem jeźdźca w całą konstrukcje ...Caroline Hathaway - 2014-04-20, 23:51 Sprzeczne sama pogalopowała do przodu ona jej nie kazała. Zahamowana klacz pognała galopem to jak w filmach na prawdę. Kobietą mocno szarpnęło do przodu gdy ona popędziła na przeszkodę także nogami przyległa do niej, jedna ręka puściła lejce więc automatycznie chwyciła grzywy klaczy . Przy odmowie skoku wyrzuciło ją ze strzemion ale zdążyła przylec przodem do kłębu gniadej więc udało się utrzymać w sumie na niej wisząc. Opadła na ziemię od razu łapiąc lejce przy ogłowiu i mocno szarpnęła nimi w dół. -Nie. Odparła twardo, mimo że klaczą kierował strach niż chęć zrobienia złego kobieta nie mogła pozwolić na takie zachowanie. W zanadrzu miała jeszcze bata do jazdy, którego trzeba będzie wypróbować chyba. Wyciągnęła z torby szmatę która wytarła pysk klaczy i klatkw piersiową.Petit Coeur - 2014-04-21, 00:07 Sprzeczne - przyciśnięte łydki były sygnałem do przyspieszenia, natomiast pociągnięcie wodzy do zatrzymania. Klacz po ich otrzymaniu zupełnie zgłupiała, ale co się stało, to się nie odstanie.
Po zrzuceniu jeźdźca nie odczuła ulgi, właściwie nawet nie miała takich intencji, nie znała konsekwencji odmowy skoku. Nim zdążyła się zorientować w sytuacji poczuła bolesne uderzenie wędzidłem po zębach, ponownie wywaliła oczy na wierzch, zadzierając łeb i szeroko rozdziawiając pysk. Dodatkowy, niepotrzebny ból wpędził ją w jeszcze większą panikę, próbując się wyrwać kobiecie nadepnęła na nią, a że człowiek w starciu z koniem nie ma zbyt dużego pola manewru, to wkrótce wyszarpnęła wodze z rąk. Nie powinno w ogóle do tego dojść, trzymanie konia w takiej sytuacji było mocno ryzykowne i niejeden zarobił headshota ... Pogalopowała na przeciwległą ścianę, placząc się w wiszących wodzach, co doprowadziło do zerwania ogłowia. Także siodło zsunęło się do tyłu, skutek niedociągniętego po stępowaniu popręgu, który dodatkowo poluźnił się po całym tym cyrku. Zatrzymała się pod ścianą ciężko dysząc, mokra od potu i maksymalnie zestresowana. Bólu otarć, które powstały w kontakcie brudnego ciała ze sprzętem nawet nie zauważyła.Caroline Hathaway - 2014-04-21, 00:18 Kobieta poczuła ból ale to tylko skwitowała przewróceniem oczu. Klacz chyba za bardzo przesadzała sama się w to wpakowała trzeba było nie szaleć za ogierem pozwoliła jej odbiec do ściany i przez około 10 minut dała jej spokój po czym podeszła z rękami uniesionymi w górze by odpiąć popręg całkiem i odsunąć siodło od niej. Podeszła wolno do jej szyji i poklepała ją by dać do zrozumienia że to koniec. Założyła tylko przez szyję i przypięła do siebie lonże która zrobiła się w charakterystyczną obroże jakby. Cmoknęła by pociągnąć lekko za nią gdy się oddaliła w stronę stajni, może uda im się jak klacz odpocznie i trzeba ją umyć.
z.tPetit Coeur - 2014-04-21, 10:15 Nie przesadzała, w kontakcie z kimś doświadczonym miałaby szansę uspokoić się niemal na samym początku, a nie wpaść w spiralę lęku. Przez całe te 10 minut stała pod ścianą, z położonymi po sobie uszami, nie mając ochoty nigdzie się ruszać. Widząc podchodzącą do niej Caroline zafurkotała nerwowo chrapami, ale nie odbiegła. Po założeniu niejakiej pętli, z mniejszym lub większym oporem wyszła z hali /ztVanessa Forest - 2014-04-21, 10:24 Dziewczyna oparła się o ścianę korytarza skokowego, przyglądając się skokom Bacarda. Nie były zbyt piękne, co drugą stacjonatę wywalał albo czasem plątała mu się między nogami. Będzie musiała tu z nim często zaglądać, żeby nauczył się odpowiedniego wykroku. Konisko, ma w sobie potencjał i trzeba go wykorzystać. Drugi raz wyszło mu lepiej jednak to jej nie wystarczało. Musiał nauczyć się tego na perfect jeśli w przyszłości ma wystartować np w zawodach. Po skończonym, przejeździe złapała go za kantar po raz trzeci i pognała do galopu, aby spróbował skakać w szybszym tempie.Bacardi - 2014-04-21, 10:36 Ogier popędzony do galopu, niemal od razu do niego przeszedł. Przy pierwszej przeszkodzie, od razu jednak zwolnił do kłusa. Zdawał sobie sprawę, że jeśli skakałby galopem mogłoby się to dla niego źle skończyć. Odległości pomiędzy stacjonatami nie były duże, więc gdyby skoczył na pewno nie zdążyłby się odbić, aby przeskoczyć kolejną przeszkodę. Tak więc swoim tempem przebiegł cały tor. Na końcu zatrzymał się i prychnął w stronę klaczy, która wychodziła z hali.Vanessa Forest - 2014-04-21, 10:45 Dziewczyna przez cały czas oparta o ścianę oceniała skoki ogiera. Tym razem radził sobie naprawdę dobrze z niższymi. Uznała, że czas zmienić na nieco wyższe. Wzięła ogiera z kantar i uwiązała na chwilę. Podwyższyła, każdą przeszkodę o kilka centymetrów. Zajęło, jej to jakieś 20 minut. Wreszcie wszystko było jednak gotowe. Odczepiła konia i biegnąc odpowiednim tempem przy koniu. Nakierowała go na tor w odpowiedniej chwili puszczając kantar. Ciągle, ciekawa jak ogier da sobie radę.Bacardi - 2014-04-21, 10:53 Po pokonaniu toru, dziewczyna znów go uwiązała. Według niego trwało to jednak stanowczo za długo. Pilnie obserwował jak podnosi poprzeczki, przy okazji obgryzając uwiąz. Nie jego wina, że zawiązany był za luźno. Nakierowany na przeszkody prychnął głośno, biegnąc w ich stronę kłusem. Mimo, że były podniesione o zaledwie kilka centymetrów, nie szło mu najlepiej. To zahaczył tylnymi kopytami, to za nisko podniósł przednie. Szastał ogonem na boki, strzygąc uszami. W końcu jedno postawił wysoko, a drugie skierował w stronę Van.
Nakierowany na drugi przejazd od razu pokłusował. Był on zdecydowanie ładniejszy. Nie zahaczał już przednimi kopytami. Od czasu do czasu strącił poprzeczkę jedynie tylnymi.Vanessa Forest - 2014-04-21, 19:09 Konisko najpierw zrobiło z przejazdu całkowitą porażkę. Pokiwała tylko głową z niezadowoleniem zmarszczyła brwi. Kiedy, skończył nakierowała go po raz drugi na wyższe przeszkody. Tym razem poszło mu ładnie, jednak ciągle strącał nogami. Pochwaliła go umiarkowanym tonem aby zrozumiał, że jeszcze nie radzi sobie tak jak należy. Chyba, na dziś wystarczy nigdzie go już nie zabierze. Kolejny raz napuściła go na tor. Przyglądała się, potem do kantaru uwiąz.
- Na dziś wystarczy. Wracasz do stajni - powiedziała. Wyprowadziła go do stajni. z/tBacardi - 2014-04-21, 19:18 Ostatni przejazd nie okazał się totalną porażką. Na cały tor strącił jedynie 2-3 przeszkody. Spojrzał na dziewczynę, wielce z siebie zadowolony. Niestety dwunoga istota zabrała go z hali. Parsknął na "pożegnanie toru" i wyszedł grzecznie za Van.
z.tDiego Montana - 2014-04-22, 22:52 Mężczyzna przyszedł tu z Ironem by wpierw spojrzeć czy nikogo tu nie ma ale byli tu sami. Stanął na brzegu by go dosiąść. Pewnie dosiadł go w siodle by dać mu po chwili łydkę jako sygnał do ruszenia stępem. Mieli iść wzdłuż ściany aż zaczynała się taśma tam mu dał prawą łydkę i delikatnie pociągnął za prawą wodzę by skręcił właśnie w tę stronę. Trochę się rozruszają na początek potem skoki.