To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Alexis - 2014-06-01, 14:40

Zostawił gotówkę na stole i pożegnał się ze swym towarzyszem.
-Do zobaczenia, muszę coś jeszcze załatwić.- dorzucił na odchodne i w swym stylu po prostu się ulotnił.
/zt

Mirabell - 2014-06-11, 18:07

Apffffhjdjkse. Pożegnała się i wyszła, bo ile można siedzieć i pić soczek? :lol:

zt

Sara - 2014-06-12, 19:21

Pogoda może i dopisywała, a każdego kolejnego dnia było jeszcze cieplej lecz późnymi wieczorami znacznie się ochładzało. Dziewczyna nie miała ochoty kolejnego takiego wieczora spędzać w domu, sama z sobą, a owy pub wydał jej się jedynym miejscem, w którym mogłaby się nieco rozerwać po dniu spędzonym w pracy. Kiedyś takie wypady były u niej normą, lecz teraz zaczynała popadać w męczącą rutynę, więc wizyty we wszelakich miejscach tego typu były rzadkością. Praca, własny dom i oczywiście koń na utrzymaniu zobowiązywały. Była więc w pewien sposób zadowolona, że choćby miała spędzić ten czas sama, spędzi go w miejscu innym niż fotel w salonie. Ruszyła powoli po schodach prowadzących w upragnione miejsce, prosto do wyznaczonego celu i już po chwili znalazła się za progiem pubu. Zapach alkoholu, dymu papierosowego i bóg wie czego jeszcze uderzył blondynkę od razu. Skrzywiła się znacznie, odzwyczajona od tego typu zapachów, lecz niezrażona obrała na cel bar. Przeciskając się pomiędzy nieznajomymi ludzi warczała od czasu do czasu coś pod nosem. Nie znosiła w końcu przebywać w zbyt dużym ścisku, który o dziwo panował tutaj wczesną porą. Gdy dowlekła się już do baru z pogardą obrzuciła chłodnym spojrzeniem "hołotę" gnieżdżącą się w sali. Westchnąwszy cicho zmierzyła wyłaniającego się zza lady barmana. Nie chciała się spić do nieprzytomności, nie tak jak ostatnim razem, toteż słysząc pytanie mężczyzny zamówiła szybko jeden ze swoich ulubionych trunków. Usiadła przy barze, tutaj kręciło się mniej osób, niż w głębi lokalu przy stolikach. Poza tym była sama. Oczekując cierpliwie na zrealizowanie swojego zamówienia zaczęła wpatrywać się pusto w pewien niewidoczny punk w przestrzeni. Drgnęła lekko, gdy szklanka ze złocistym whisky z głuchym chrzęstem stanęła przed nią.
Ethan Keane - 2014-06-12, 19:40

Pogoda faktycznie dopisywała ostatnimi czasy i dlatego właśnie Ethan w pełni wykorzystał czas ze swoim dzieckiem, który przypadał mu na cały zeszły tydzień. Byli w zoo, grali w piłkę nożną, a tatuś nawet zabrał malca do stajni, gdyż ten ciągle się o to upominał. Muszę przyznać, że to dzielenie czasu z matką dziecka było dość denerwujące. Cały kalendarz składał się z zaznaczonych dat, które święta syn spędza z którym rodzicem, kiedy jedzie na wakacje i dlaczego omijają go niektóre weekendy. Lista była ogromna, stworzona solidnie przez prawnika, który ubiegał się o prawa do opieki dla ojca. Czy jednak te faktycznie należały się tak nieodpowiedzialnemu człowiekowi?
Właśnie odwiózł dziecko do matki i odstawił samochód pod dom, aby swobodnie móc wyjść do miasta i czegoś się napić. Cały tydzień abstynencji dawał o sobie znać, a więc w końcu nadeszła odpowiednia pora na odwiedzenie jakiegoś baru. Metro dowiozło go do samego centrum miasta, a on, niewiele myśląc, ruszył przed siebie do jednego z ulubionych miejsc. Kiedy doszedł pod drzwi odsunął je energicznym ruchem i dokładnie w ten sam sposób pokonał szereg schodów, których zwieńczeniem było wyczekiwane wejście do baru.
W środku było naprawdę tłoczno. Studenci najwyraźniej świętowali powolne kończenie się egzaminów, a nauczyciele czas wolny od sprawdzania prac i użerania się z głupawą gimbazą. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie ta cholerna nerwica natręctw. Za każdym razem kiedy ktoś się o niego ocierał, szybko musiał się z tego otrzepać. Nie lubił gdy dotykali go nieznajomi. Nigdy nie wiadomo czy przed chwilą nie trzymali w ręce czegoś obleśnego.
Zacisnąwszy zęby i wydusiwszy spomiędzy nich kilka przekleństw, w końcu udało mu się dotrzeć do baru. Odetchnął z ulgą widząc nieco mniejszy tłok i spokojnym krokiem zakończył swą podróż, zatrzymując się przy barmanie. Dla rozkręcenia organizmu zamówił piwo, a kiedy to stanęło przed nim od razu schwycił je w palce, upijając kilka łyków. Pech chciał, że dokładnie w tym momencie ktoś pchnął go do przodu powodując przechylenie kufla, a wraz z tym wylanie bursztynowego trunku na blat baru. I może przy okazji ochlapał nieco siedzącą nieopodal Sarę.
- Kurw.. – mruknął, podnosząc po chwili wzrok na blondynkę, która była ofiarą zmasowanego ataku – jakiś debil mnie potrącił – dodał po chwili, jakby próbując wytłumaczyć się z felernej sytuacji. Barman pospiesznie zaczął wycierać blat, jakby od razu chciał zataić cały incydent.

Sara - 2014-06-12, 20:09

Bezustannie wodząc znudzonym wzrokiem po głowach zupełnie obcych ludzi popijała w spokoju zamówiony wcześniej trunek. Dziwne, że w tej chwili przez głowę dziewczyny nie przepływał ogrom myśli, zazwyczaj w takich sytuacjach myślała o wszystkim i niczym, lecz przez ostatni długi czas pozałatwiała wszystkie sprawy i niedomówienia. Wiedząc, że ma już na swoim koncie żadnych długów, a na głowie problemów mogła oczyścić swój umysł doszczętnie. Jedyne co ją teraz trapiło to chęć wyjęcia zapalniczki i paczki papierosów, których obecnie przy sobie nie miała. Że też zachciało się jej rzucania nałogu. A to wszystko było spowodowane przez te cholerne papierki, które niby posiadały jakąś wartość. Wszystko kręciło się wokół pieniędzy, wszystko bez wyjątku. I w jednej chwili ponownie spłynęły na nią pewne zmartwienia. Nie zastanawiając się nawet nad tym warknęła pod nosem jeno ze swoich ulubionych, siarczystych przekleństw. Nigdy nie mówiła sama do siebie, nie zdarzało się to jej. Czy to powód do kolejnych zmartwień? Jednak wszystko zostaje po staremu, nie zmieniło się zupełnie nic. Spojrzała pytająco na barmana kręcącego się w pobliżu, gdy ten wbił w nią zdziwiony wzrok. Zmieszał się chłopczyna i niemal od razu zaczął zajmować się czymś innym. Ostatecznie doszła do wniosku, że zdziwiło go to co wypowiedziała sama do siebie, ale nie miała mu tego za złe. Sama spojrzałby dziwnie na osobę klnącą pod nosem z niewiadomych przyczyn. Westchnęła cicho podnosząc wzrok. Niespodziewanie w jej polu widzenia pojawił się pewien osobnik, również kierujący się gorączkowo do baru. Widok nienadzwyczajny, toteż ponownie zamoczyła leniwie usta w trunku. Nie spodziewała się tego, że zaraz zostanie ochrzczona piwem. Drgnęła znacznie, odstawiając naraz jeszcze niemal pełną whisky szklankę na chłodny blat. -Kurw*!- warknęła marszcząc brwi. W przeciwieństwie do mężczyzny, ona się nie pohamowała. Podczas próby wytłumaczenia uniosła wzrok na Ethana wyraźnie się krzywiąc. -Jasne.- burknęła nie będąc w pełni przekonana co do słów Irlandczyka. Mamrocząc coś mało zrozumiałego nawet nie próbowała wycierać swojej mokrej koszulki, rzuciła jedynie wzrokiem na niemałą plamę będąc wyraźnie niezadowolona. Na szczęście na czarnym materiale nie było jej tak bardzo widać, uciążliwe i niekomfortowe było tylko to, że ubranie lepiło się do niej i było nieprzyjemnie zimne. Wbijając chłodne, świdrujące spojrzenie w nieznajomego uniosła po raz kolejny szklankę do ust, wypijając spory łyk bursztynowego alkoholu. Wyczekiwała bardziej kreatywnej wymówki, nawet jeśli wcześniejsze tłumaczenie było prawdziwe. Dziś nie zamierzała się zanadto denerwować, więc starała się ignorować mokrą plamę i nie robić awantury, chociaż w normalnych okolicznościach pewnie taka by powstała.
Ethan Keane - 2014-06-12, 20:26

Co innego mógłby jej odpowiedzieć jak nie całą prawdę? A powiedział to zgodnie z sytuacją, która miała miejsce przed sekundą. Ani nie był to dobry tekst na podryw ani dobre kłamstwo, jeśli cokolwiek chciałby zataić, dlatego też dziewczyna powinna uwierzyć mu na słowo. Był dobrym chłopcem. Czasami tylko zbyt dużo mieszał, ale dopiero w takich okolicznościach stawał się nieprzyjemny. Specjalnie przecież by jej nie oblał… choćby dlatego, że szkoda mu było piwa.
Wziął z baru serwetkę i wytarł mokry kufel po czym ponownie przysunął go sobie do ust by pociągnąć kilka łyków. Przy okazji obserwował dziewczynę zaciekawionym wzrokiem. Widział, że jest zła, ale nie zrobiła mu boruty.. a to w zasadzie zaskakująca sprawa jak na płeć piękną. Chowanie swych rozterek w środku, okrytych jedynie maską złości, która będąc w najbardziej widocznym miejscu zdradzała jak osóbka się w tej chwili czuje. Nie było to jego winą, dlatego też nie mógł pozostać obojętny wobec jej postawy.
- Jeśli mi nie wierzysz zaraz go odnajdę i wyleję resztę na łeb – oświadczył w pełni poważnym tonem głosu, a irlandzki akcent (choć z początku mógł wydawać się trochę niezrozumiały) jeszcze bardziej podkreślał prawdziwość wypowiedzianych słów. Nie miał oporów przed takimi akcjami. Ba. Czerpał przyjemność z dokuczania ludziom, toteż wystarczyło jedno słowo oblanej kobiety i zaraz mieliby w pubie niezłe show. W oczekiwaniu na jej odpowiedź, mężczyzna wsunął dłoń do kieszeni swoich spodni by po chwili wydobyć z nich papierosa i zapalniczkę. Nałogu bynajmniej nie rzucał, dlatego też już za moment filtr wylądował między jego ustami, a Ethan wciągał już w płuca smolisty dym.
Ponownie zawiesił wzrok na swojej rozmówczyni, a kącik jego ust uniósł się ku górze w głupawym uśmieszku. Mokre kobiety zawsze wyglądały uroczo.
- Jak Ci się poszczęści może zostaniesz miss mokrego podkoszulka.
Nie mógł się pohamować.

Sara - 2014-06-12, 20:51

Może próbowała go w jakiś przedziwny sposób sprawdzić? Lecz wybierając tą opcję nasuwa się kolejne pytanie: po co? W tamtej chwili myślami, jak i samym spojrzeniem była daleka od baru, niemal odłączona od tej części baru, więc nie orientowała się w tym co działo się w pobliżu. Chociaż chyba powinna. Z resztą kto wie co się tam kryje w mózgu kobiety. Sama siebie czasem nie rozumiała, więc inne osoby również miałyby z tym problem. Marny podryw... Jeśli ktoś naprawdę próbowałby poderwać dziewczynę, jakąkolwiek w ten sposób prędzej otrzymałby po twarzy. Ale różne osoby, różne pomysły.
Pokręciła głową lekko poirytowana próbując doszukać się w tłumie barana, który najwidoczniej zielonego pojęcia nie ma co to przestrzeń osobista. Zachowanie dziewczyny gryzło się z powszechnym myśleniem o wybuchowym temperamencie kobiet, ale było zupełnie naturalne jeśli chodzi o jej usposobienie. Wolała marudzić pod nosem, ale rzadko kiedy odstawiała szopki. Wszelakie emocje tłumiła w środku, chociaż czasami się w niej piekliło. Zaprzeczyła raptownie ruchem głowy. -Szkoda piwa.- rzuciła jak gdyby nigdy nic, uprzednio zerkając ukradkiem na kufel coby upewnić się, że naczynie na pewno jest wypełnione właśnie tym alkoholem. Show jak mniemam byłoby udane, gorzej tylko gdyby zbombardowany piwem osobnik zacząłby się bronić i wszczynać burdy. Zapewne prędzej czy później sam wyrządzi sobie krzywdę, jeśli jest tu od dłuższego czasu pewnie spożył niemało alkoholu. A jeśli nie sam to koledzy mu pomogą. Słowa kierowane w jej stronę zmusiły ją do podjęcia próby uśmiechu, co też zrobiła. Na twarzy dziewczyny wykwitł minimalny, krzywy uśmiech. -Zawsze taki wygadany?- spytała unosząc jedną z brwi.

Ethan Keane - 2014-06-12, 21:11

On nigdy nie rozumiał kobiet i już dawno stracił zapał aby w ogóle się za to zabierać. Każda była inna, nigdy nie można było dopasować jakiegoś schematu do ich zachowania, a wszystkie wybuchały w najmniej oczekiwanych momentach. Pojąć płeć piękną mógł tylko ten, który zgłębił wiele filozoficznych nauk.. choć i tak jedynie w teorii. Praktyka była cholernie trudnym wyzwaniem, w którym nie wytrwał niejeden mężczyzna. Z kobietą ciężko, ale bez niej jeszcze gorzej. Miliony pewnie zbił ktoś kto napisał książkę o wdzięcznym tytule „Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach”, która zawiera same puste strony…
Szkoda piwa. Tak, dokładnie. Piwo. Miał je w dłoni, a teraz przysunął kufel ponownie do swoich warg i pociągnął kilka łyków, w efekcie opróżniając naczynie do samego końca. Pustą szklanicę odłożył na blat i wskazał palcem prośbę o dolewkę. Dwoma piwami rozpoczynał każdy swój alkoholowy maraton, który był szczególnie intensywny po oddaniu dziecka pod opiekę matce. Kolejny raz zaciągnął się papierosem i w końcu zajął miejsce na krzesełku obok Sary, uprzednio wycierając je dokładnie serwetką.
Stalowe oczy ponownie ulokował na twarzy towarzyszki i uśmiechnął się cierpko w odpowiedzi na jej słowa. Nie wiem czy chciała wiedzieć czy zawsze był taki wygadany. Na szczęście przy pierwszym spotkaniu nie był zbyt wylewny, toteż postanowił oszczędzić blondynce zbędnych szczegółów.
- Tylko speszony atrakcyjną kobietą – odparł, ponownie przysuwając filtr do ust, na których można było zauważyć teraz zadowolony uśmiech. Puścił dziewczynie oczko, aby nieco rozluźnić atmosferę i nie chcąc jej dać wrażenia jakoby był w jakikolwiek sposób nachalny. – Ethan – przedstawił się grzecznie, wysuwając kufel swojego piwa przed Sarę, aby mogła się z nim stuknąć swoim szkłem. Jeśli oczywiście miała na to ochotę.

Sara - 2014-06-12, 21:45

Sączyła swój trunek bez jakiegokolwiek pośpiechu, tak by z każdym łykiem rozkoszować się intensywnym smakiem wybranego alkoholu. Widząc jak mężczyzna raz, zarazem pociąga papierosa sama przez chwilę zapragnęła poczuć ten sam aromat w swoich płucach, jednak jak szybko ta myśl przebiegła przez jej głowę, tak samo szybko ją opuściła. Sama nie wie czy chciałaby wysłuchiwać godzinnych opowieści na temat poziomu wyszczekania towarzysza. Kąciki ust dziewczyny uniosły się znacznie gdy została uraczona komplementem ze strony Irlandczyka. Mimo to nie dorzuciła swoich trzech groszy, co nie leżało w jej naturze, bo zazwyczaj większość zachowań, słów czy rzeczy komentowała bez oporów. Łypnęła kątem oka na sunący powoli, od nowa napełniony piwem kufel, a zaraz ponownie uniosła wzrok. -Sara.- odwdzięczyła się tym samym, przesuwając i swoją szklankę, która zetknęła się w pewnym momencie z cichym szczękiem z sąsiednim szkłem. Bez słowa upiła kolejny spory łyk ze swojej szklanki, która pozostała pusta. Przywoławszy barmana poprosiła o ponowne napełnienie, a ten bez sprzeciwu od razu nalał ponownie whisky do jej szklanki. Oparła łokieć na chłodnym blacie tym samym zmieniając pozycję na znacznie wygodniejszą. -Często tu bywasz?- spytała ot tak. Sama nieczęsto zapuszczała się w to miejsce, dużo chętniej chadzała tutaj z kimś znajomym, a że dzisiaj nie miała zbyt dużego w nich wyboru pokusiła się o wizytę "Na strychu" sama.

//Sorry, ale pisałam na szybko gdyż mszę spadać.

Anonymous - 2014-06-12, 22:33

Słońce powoli chowało się za horyzontem kiedy w końcu zobaczyła tabliczkę „ Welcome to Eeatbourne” i odetchnęła z ulgą. Po długiej podróży wreszcie dotarła do celu. Co prawda gdyby nie jej dwugodzinne błąkanie po drodze krajowej byłaby o wiele szybciej, ale cóż taka już była natura Lyn. Jak zawsze musiała zapatrzeć się na jakiś piękny zamek czy zabytek gubiąc drogę. Nie pamięta już ile razy w swoim życiu się stała na środku skrzyżowania oglądając się na prawo i lewo szukając drogi. Tym razem chciała uniknąć tej niezręcznej sytuacji i zaopatrzyła się w GPS, który i tak jej nie pomógł. Jechała główną drogą rozglądając się po malowniczym miasteczku, którego uliczki na jej nieszczęście były prawie identyczne. Była dumna, że samodzielnie zorganizowała całą przeprowadzkę. Jej rzeczy osobiste już teoretycznie były w wynajętym przez nią mieszkanku, studia miała dopiero zacząć w przyszłym semestrze, a prace choć dorywcza miała zacząć od następnego tygodnia. Podziękowała w duchu wynalazcom Internetu bez, którego czynności te byłyby o wiele trudniejsze. Odnalazła w końcu szukaną przez siebie ulice, jednak po chwili namysłu postanowiła skręcić w drugą stronę. W końcu miała rozpocząć nowe życie, nie wypadałoby w ten wieczór siedzieć samotnie przed telewizorem i oglądać kolejny raz „Władcę pierścieni”. Prowadząc rozglądała się uważnie szukając miejsca spotkań miejscowych. Co jakiś czas jej żółto-rdzawy stary garbus wydawał podejrzane odgłosy, które bardzo ją niepokoiły. W pewnym momencie maszyna zatrzymała się równolegle przy krawężniku a silnik wydał ostatnie tchnienie i zgasł. Dziewczyna zamknęła oczy z frustracji i oparła czoło o kierownice. Wiedziała, że nadejdzie dzień kiedy jej wysłużone przez lata auto wyzionie duch ale nie spodziewała się tego tak szybko. Nie mając większego wyboru chwyciła szmacianą torebkę, wyszła z auta i ruszyła wzdłuż ulicy. Po jakimś czasie na horyzoncie pojawił się piętrowy budynek, na którym wisiał oryginalny szyld „Na strychu”. Piękna antyczna klatka od razy spodobała się Laurelyn, bezmyślnie przyśpieszyła krok i weszła do pubu. Pierwsze co zobaczyła to unikalny wystrój i klimat całego pomieszczenie, dzięki któremu od razu polubiła ten lokal. Po chwili gdy jej oczy przyzwyczaiły się do specyficznego światła zobaczyła zgromadzonych tutaj ludzi. Rzadko, który z gości nie miał postawionego przed sobą zdumiewających rozmiarów kufla piwa. Pochyliła głowę w dół, dzięki czemu jej rude włosy zasłoniły jej twarz. Nie lubiła być w centrum uwagi a kolor jej czupryny oraz charakterystyczne piegi (których nienawidziła) zawsze przykuwały uwagę. Szybkim krokiem podeszła do baru starając się nie wpaść na żadnego z gości. Na szczęście przy blacie siedziały tylko dwie osoby ładna blondynka oraz chłopak w czapce, spod której wystawały niesforne kosmyki blond włosów. W pewnym momencie piwo mężczyzny rozlało się na drewno, korzystając z małego zamieszania dziewczyna szybko kupiła piwo i usiadła w najciemniejszym koncie baru.
Ethan Keane - 2014-06-13, 07:38

W końcu pet wylądował w popielniczce, a mężczyzna chwycił w rękę kolejny kufel, pociągając z niego kilka łyków zimnego, bursztynowego trunku. Palcami drugiej dłoni wystukiwał na blacie baru tylko sobie znaną melodię i robił to tak długo aż nie stwierdził, że innych ludzi może to trochę irytować. Innych ludzi - w zamyśle Sarę, która była obok niego i barmana, który już zaczynał się na niego patrzeć spod byka.
Na moment wbił wzrok w dziewczynę, jakby próbując zakodować sobie w głowie jej twarz wraz z dopasowanym do niej imieniem. Nigdy nie miał pamięci do ludzi, nazw.. generalnie miał słabą pamięć w związku z problemami narkotykowymi. Jego zdrowie jednak się polepszało, a więc mógł stawiać mózgowi wyzwania zapamiętania czegokolwiek.
Na pytanie blondynki pokręcił głową.
- Niedawno się wprowadziłem, nie miałem okazji pozwiedzać - odparł, wzruszając przy tym ramionami. Oczywiście, był już tutaj kiedyś, ale w jego słowniku "często" oznaczało niemal codziennie, a tego faktycznie nie mógł podpiąć do swoich odwiedzin w pubie. Kolejnych kilka łyków piwa i obrócił na moment głowę w stronę parkietu i stolików aby sprawdzić czy przypadkiem na sali nie zrobiło się nieco mniej tłoczno. Ku swojemu zaskoczeniu stwierdził, że ludzi jest chyba jeszcze więcej niż było, a pomiędzy rozbawionym tłumem zauważył kolejną osóbkę, która przeciskała się w stronę baru. Nie wyglądała na zbyt zadowoloną z obecności tutaj, ale jakoś nie zamierzał się tym przejmować. Nie rozumiał tylko po co ludzie robili coś wbrew sobie, jeśli kompletnie nie mieli na to ochoty. Choć przecież mógł się mylić..
- A Ty Saro? Jesteś już wyjadaczką w tym mieście czy błąkasz się podobnie jak ja? - spytał, kiedy w końcu obrócił się z powrotem w stronę blondynki. A nuż okaże się, że mieszka tu już długo i mogłaby opowiedzieć mu trochę o mieście.

Sara - 2014-06-13, 10:10

Nie irytowała się tak szybko jak niektórzy ludzie, można nawet śmiało stwierdzić, że jak na kobietę zachowuje się wyjątkowo spokojnie, nawet w trudnych czy nieprzyjemnych sytuacjach. Ale to raczej dobrze, bo nikt nie lubi wysłuchiwać marudzenia nadpobudliwej blondynki, której to wszystko przeszkadza. Powiodła wzrokiem za papierosem lądującym w popielniczce, chwilę potem przypominając sobie o pytaniu, które zadała. Sama przez chwilę z zaangażowaniem studiowała każdy zarys twarzy mężczyzny, lecz w przeciwieństwie do niego miała pamięć doskonałą, jeśli chodzi o ludzi. Gorzej bywało z zapamiętywaniem imion. Jeśli ktoś w jej mniemaniu nie zasłużył na szczególną pamięć, jego imię po pierwszym spotkaniu po prostu wylatywało z jej głowy. Potem nijak nie potrafiła sobie go przypomnieć. Narkotyki... Gdyby nie to, że zdecydowała się nieco wydorośleć i wyprowadzić z domu rodzinnego pewnie nadal siedziałaby w tym nałogu. Na szczęście zdążyła się w porę opamiętać, bo w przeciwnym wypadku dzisiaj wyglądałaby jak wrak człowieka, nie jak normalny człowiek.
Otrzymawszy odpowiedź na zadane wcześniej pytanie poruszyła minimalnie ramionami unosząc zaraz do ust szklankę, któryś już raz z kolei wypijając niewielki łyk złocistej whisky. W jej przypadku "często" mogło oznaczać nawet dwa razy w tygodniu, ale każdy ma swoje zdanie i tok myślenia.
Spojrzała po sobie czując jak mokry materiał lepi się do jej ciała, jednak nie zrobiła nic w kierunku by ubranie szybciej wyschło. Z resztą co takiego mogłaby zrobić? Widząc, że wzrok Ethana zsunął się na tyły lokalu sama spojrzała w tamtym kierunku mierząc dziwnym wzrokiem kobietę kierującą się gorączkowo w stronę baru. Wlepiając w nią swój wzrok upiła kolejny łyk trunku, lecz szybko ponownie zwróciła się w kierunku chłopaka. Tacy ludzie zawsze ją zadziwiali. Jeśli nikt nie zmuszał ich do przebywania w takim miejscu, dlaczego zmuszali się sami?
-Śmiało można stwierdzić, że siedzę tu już stanowczo za długo.- odpowiedziała szybko na pytanie. A i owszem, mogłaby opowiedzieć to i owo o mieście, a nawet jego okolicach, w których nie było jej widać już od dłuższego czasu. Po przerwie kursuje jedynie z domu do stajni i ze stajni do domu. Dziś zrobiła wyjątek.

Anonymous - 2014-06-13, 12:44

Wybrane miejsce dawało jej nieco prywatności, dzięki czemu mogła bez skrupułów przyglądać się mieszkańcom miasteczka. Większość z nich była już lekko pod wpływem alkoholu, ale przecież właśnie w tym stanie ludzie pokazują swoje prawdziwe oblicze. Stolik obok siedziała grupa przyjaciółek, które plotkowały na chyba każdy możliwy temat począwszy od ich ostatnich podbojów kończąc na pigułkach na zgagę. Lyn poczuła ukłucie zazdrości, zawsze pragnęła mieć takich przyjaciół, z którymi może porozmawiać o wszystkim. Niedaleko grupy kobiet usadowili się mężczyźni, którzy co chwila zerkali na wspomnianą wcześniej grupę. Laurelyn uwielbiała obserwować nieznane osoby, dzięki temu mogła rozmyślać kim naprawdę są? Co kryje się pod tą pozorną maską idealnego życia? Oczywiście nie śmiała by do nikogo zagadać, bo przecież nie ładnie wtrącać się do cudzej egzystencji. Sączyła polowi piwo, w duchu przeklinając się, że postanowiłam kupić duże. Nigdy nie była fanką napojów wyskokowych, może to przyczyna jej słabej głowy lub po prostu tego, że w dzieciństwie była to dla niej niedostępna pokusa, na którą nigdy się nie zdecydowała. Skonsumowała dopiero pół bursztynowego trunku, a już poczuła lekkie szumy w głowie. Może dzięki temu przestanie być tchórzem i pozna jakiś miejscowych. W pubie co chwile otwierały się drzwi wejściowe wpuszczając nowych gości. Po pewnym czasie nie było już praktycznie wolnych miejsc, przez co na jej nieszczęście kilka osób musiała przysiąść się do jej stolika. Na jej twarzy pojawił się grymas niesmaku gdy jakiś już mocno pijany mężczyzna usiadł koło niej ocierając się o jej ramie raz za razem. Dyskretnie zwiększyła dystans dzielący ją od nieznajomego, nic nie mówiąc, bo przecież nie jej było oceniać jego zachowanie. Po chwili mężczyzna zapalił papierosa, obserwowała go przez chwilę, ponieważ zawsze fascynowała ja motywy uzależnienia od tych używek. Nie lubiła palaczy, jednak w takim miejscu, w którym obecnie przebywała nie dało się od nich oddzielić. Uważała, że pieniądze wydane na papierowy mogłyby być wykorzystane na lepsze sposoby, a nałogowi palacze są po prostu niewolnikami producentów używek. Trzeba przyznać, że połączenie zapachu kompletnie pijanego i spoconego mężczyzny oraz dymu papierosowego nie jest zbyt przyjemne. Najgorszy jednak był fakt, że ów osobnik nagle odwrócił twarz w jej kierunki i bacznie się jej przyglądał. Automatycznie spuściła głowę w dół i obserwowała otoczenie mając nadzieje, że ktoś zauważył dziwnego mężczyzny i przyjdzie do niej z odsieczą. Jednak nic takiego się nie wydarzyło, a w momencie gdy nieznajomy rozpoczął w ogóle niezrozumiałą konserwacje postanowiła opuścić lokal. Wzięła do lewej ręki torebkę, wstała i skierowała się ku drzwiom. Jednak nie było to takie łatwe, tłum w pubie był coraz większy, a jej drobna i niska sylwetka nie pomagała w przeciskaniu się między nimi. Była już na wysokości baru, niedaleko wcześniej zauważonej pary gdy nagle potknęła się o bliżej niezidentyfikowany obiekt. A było już tak dobrze pomyślała zamykając oczy i czekając na twarde spotkanie z podłożem.
Ethan Keane - 2014-06-13, 22:21

/ Wybaczcie za zablokowanie

Ludzi w pubie faktycznie przybywało z minuty na minutę. Taki tłok w tego rodzaju barach niezbyt podobał się mojemu osobnikowi, który skwitował zdarzenie lekkim skrzywieniem. Co innego klub, w którym osoby wręcz tańczyły sobie po stopach, a co innego pub, w którym można było posiedzieć przy piwie i porozmawiać. W tej chwili żeby cokolwiek zrozumieć trzeba było bardzo wytężyć słuch – pod warunkiem, że druga osoba niemalże krzyczała. Przy barze i tak było nieco ciszej niż w środku owego zamieszania. Cieszył się, że nie było tam żadnego wolnego stolika, który kusiłby do zajęcia przy nim miejsca.
Po słowach Sary na myśl Irlandczykowi przychodziło tylko jedno – miasto nie jest tak atrakcyjne jak mogłoby się zdawać. Nie wiedział co prawda czy dziewczyna jeździ konno, ale to miejsce zdawało się wprost rajem dla miłośników tego sportu. W mieście znajdowała się ogromna stadnina, w której można było przebierać w koniach i nikogo nie pytać o zgodę. Niesamowita samowolka, marzenie dla każdego jeźdźca w realnym świecie. Ale najwyraźniej nie wszystko było tu krainą mlekiem i miodem płynącą.
- Stanowczo za długo? Coś tu jest nie tak? – spytał, nie chcąc wnioskować kierując się wyłącznie własnym tokiem rozumowania. W końcu nie siedział w głowie blondynki i nie miał zielonego pojęcia co mogło być powodem jej wypowiedzi. Może miała dość ludzi, a może wypracowała sobie wśród mieszkańców niezbyt pochlebną opinię? Może, może, może. Lepsze od gdybania jest poznanie prawdy.
- Jeśli tak, to jeszcze nie zadomowiłem się tu na stałe, więc możesz mi poradzić czy stąd uciekać – uśmiechnął się, puszczając dziewczynie oczko po czym zaciągnąwszy się ostatni raz, zgasił papierosa w popielniczce. Pociągnął jeszcze kilka łyków piwa i je również odłożył na leżącą przed nim podstawkę.
Oczekując odpowiedzi blondynki, jego uwagę na moment przykuła rudowłosa dziewczyna, której jeszcze niedawno się przyglądał. Najwyraźniej pub faktycznie jej nie odpowiadał, tak jak myślał, i postanowiła opuścić to miejsce w trybie natychmiastowym. Pech chciał, że zamiast ucieczki „po cichu” z hukiem kierowała się w stronę wyjścia, ostatecznie lądując na tyłku tuż obok jego krzesła. Ethanowe usta otworzyły się z wrażenia, a ten prędko zszedł z hokera i podał dziewczynie rękę, aby pomóc jej wstać. Inni ludzie w pubie najwyraźniej także zainteresowali się jej upadkiem, gdyż większość oczu w tym momencie było skierowanych właśnie na nią.
- Nic Ci nie jest? – spytał, wyraźnie zainteresowany stanem jej pośladków. Jakkolwiek by to nie brzmiało. Cóż, gdyby nie stało się to tuż przy nim, pewnie zwyczajnie olałby sprawę stwierdzając, że pijani ludzie tak mają. Teraz jednak poczuwał się do swego rodzaju „obowiązku” by sprawdzić czy dziewczyna żyje czy potrzebna jej jakaś pomoc.

Sara - 2014-06-14, 13:30

Rzeczywiście, nadmierny tłok zaczynał stawać się uciążliwy i denerwujący, jednak blondynka tak czy siak nie miała najmniejszego zamiaru rezygnować z przybycia tu. Każda okazja żeby wyrwać się z domu, czy pracy jest dobra. Nawet jeśli miałaby siedzieć pół nocy w zatłoczonym pubie ulokowanym na strychu. Rzuciła tylko kątem oka na świetnie bawiący się tłum w głębi lokalu, przy stolikach. Ona zawsze wolała siedzieć przy barze, więc nawet jeśli jakiś stolik byłby wolny, śmiem wątpić, iż by przy nim usiadła. Bynajmniej nie z własnej woli. Nie chodziło tu nawet o to, że ciężko się było zrozumieć, a o to, że pijani ludzie często bywają zbyt nachalni, a czasem nawet agresywni. Do tego ich bełkotu nie jest w stanie się zrozumieć.
Konie, stajnia... owszem dobra zabawa, ale nie na dłuższą metę, chyba, że ktoś naprawdę jest zapalonym jeźdźcem i nie nudzą go codzienne odwiedziny w stajni. Poza tym trzeba mieć też czas i jakiś pomysł na zorganizowanie go sobie i koniowi. Kiedy przychodzi się do stajni z zamiarem dobrania konia i trenowania z nim jest fajnie, ale kiedy zaczyna się praca to wszystko staje się nudne. Przynajmniej w jej odczuciu. Miasto... gdyby było z kim chodzić po tym mieście i odkrywać kolejne miejsca, byłoby o wiele przyjemniej, tymczasem wszyscy znajomi dziewczyny przesiadywali w wyżej wymienionym obiekcie, albo mieli swoje sprawy na głowie. -Niby wszystko w porządku, ale...- urwała w pewnym momencie zastępując słowa wzruszeniem ramion. Chcąc wymigać się od odpowiedzi zajęła usta popijaniem trunku. Nawet gdyby chciała w pełni rozwinąć swoją wypowiedź musiałaby się zwierzyć z niektórych rzeczy, czego nie miała zamiaru robić, przynajmniej nie na pierwszym spotkani. Z resztą zgaduję, że nikt nie chciałby wysłuchiwać historii na temat jej urwanego, w którymś momencie życia towarzyskiego. -Ano to już tylko i wyłącznie twoja decyzja. Chodzi o to, że większość ludzi stąd woli przesiadywać w stajni, niż wyrwać się... choćby tu.- odpowiedziała z małym zainteresowaniem całą sprawą. Skwaszony wyraz twarzy dziewczyny rozświetlił lekki uśmiech, gdy tylko spojrzała na uradowaną twarz chłopaka. Korzystając z chwili ciszy wypiła resztki swojego alkoholu, po czym złożyła kolejne zamówienie. Tym razem już po kilku sekundach w jej ręce znalazł się średniej wielkości kufel pełen chłodnego piwa. Skoro już jest w pubie, postanowiła skorzystać, chociaż nie wiedziała do końca czy powinna skoro w swojej głowie słyszała już nieprzyjemne szmery. Nie zwróciła uwagi na rudowłosą dziewczynę, dopóki ta z hukiem nie upadła na podłogę tuż przed nią. Zdezorientowana odstawiła kufel otwierając usta z wrażenia. Rozejrzała się niepewnie dookoła uświadamiając sobie, że wyraz jej twarzy jest aż zanadto zdziwiony. Zakładając niesforne kosmyki lekko zakręconych blond włosów za ucho zsunęła się z krzesła, nie wiedząc w jaki sposób może pomóc nieznajomej. Śledząc jej ruchy oparła się o blat. Upewniając się, że Ethan zapewnił jej wystarczającą pomoc do pozbierania się, stała cicho.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group